edmurphy
22.07.06, 03:03
Artykuł z Gazety Wyborczej:
IPN: Będziemy pracować nawet na dwie zmiany
Ewa Siedlecka 22-07-2006 , ostatnia aktualizacja 21-07-2006 21:09
Masowo, jawnie, bez rzecznika i sądu lustracyjnego - taką lustrację uchwalił
wczoraj Sejm. SLD zapowiedział, że zaskarży ją do Trybunału Konstytucyjnego
Ustawa przeszła jak burza: za 372 posłów, przeciw - 44 (z SLD), wstrzymali się
Maria Pasło-Wiśniewska i Paweł Śpiewak z PO oraz Wiesław Woda z PSL. Wynik
głosowania Sejm przyjął okla-skami.
Lustracja obejmie obowiązkowo co najmniej czterokrotnie więcej osób niż do tej
pory - m.in. administrację rządową i samorządową, zawody prawnicze (adwokatów,
sędziów, prokuratorów, nota-riuszy), dyrektorów szkół, nauczycieli
akademickich, dziennikarzy. Szacuje się, że będzie to od 100 do 400 tys. osób.
Lustracja nie obejmie księży i zakonników.
Prezes IPN Janusz Kurtyka deklaruje, że rocznie Instytut zdoła wydać 40 tys.
zaświadczeń, dzięki dodatkowym nakładom i dwuzmianowemu systemowi pracy. Bez
zaświadczeń nie można sprawować funkcji publicznej ani się o nią ubiegać.
Zaświadczenie ma być informacją, w jakim charakterze ktoś figuruje w archiwach
IPN. Znika pojęcie tajnego współpracownika (współpracującego świadomie i
tajnie ze służbami PRL) i pokrzyw-dzonego (inwigilowanego przez służby). Są
tylko pracownicy oraz funkcjonariusze służb i "osobowe źródła informacji".
Osobowymi źródłami informacji są osoby odnotowane jako tajni informatorzy lub
"pomocni-cy" przy operacyjnym zdobywaniu informacji. Zdaniem prof. Andrzeja
Rzeplińskiego, współautora obowiązującej do tej pory ustawy lustracyjnej, może
się okazać, że za "osobowe źródła" zostaną uzna-ne osoby nieświadome tego, że
rozmawiają z agentem służb, który wykorzystuje rozmowę w swoich raportach.
Co miałby według nowych przepisów zrobić np. dyrektor szkoły, żeby zostać na
stanowisku?
Od wejścia w życie ustawy (może już w sierpniu) ma rok na uzyskanie
zaświadczenia. Musi więc niezwłocznie złożyć wniosek o jego wydanie w
najbliższym oddziale IPN. Od razu musi wziąć poświadczenie, że złożył wniosek,
i przedstawić je kuratorowi oświaty. I czekać.
IPN ma rok na wydanie dokumentu, ale jest to tzw. termin instrukcyjny, za
którego przekro-czenie nic nie grozi. A bez zaświadczenia po roku dyrektor nie
może już być dyrektorem.
Jeśli dostanie zaświadczenie - przedstawia je kuratorowi. A ten decyduje, co
dalej. Jeśli uzna, że treść zaświadczenia świadczy, że dyrektor nie ma
"kwalifikacji moralnych" do zajmowania stano-wiska, może go zwolnić. Jeśli
treść zaświadczenia nie będzie dla kuratora jednoznaczna - może pójść do IPN i
teczkę dyrektora obejrzeć.
Teczka każdej osoby, której wydano zaświadczenie, jest jawna, nawet jeśli
zaświadczenie nie zostało odebrane. Treść zaświadczenia publikowana jest w
internecie, a teczkę pokażą każdemu, kto o to poprosi. Wystarczy pójść do IPN.
Gdyby dyrektor chciał zakwestionować zaświadczenie - bo np. napisano w nim, że
był trak-towany przez tajne służby jako "osobowe źródło informacji", a on
uważa, że nie był - może się odwo-łać do sądu cywilnego. Tam musi udowodnić,
że nie był.
Gdyby został z powodu treści zaświadczenia zwolniony z pracy -może się odwołać
do sądu pracy.
Ustawa nie przeszkodzi tegorocznym wyborom samorządowym, wystarczy, jeśli
kandydaci na radnych przedstawią dowód, że wystąpili do IPN o zaświadczenie.
Ale może być problem, jeśli w ciągu roku go nie dostaną, bo warunkiem
sprawowania funkcji radnego jest przedstawienie zaświad-czenia.
Teraz ustawa idzie do Senatu, który zapewne przyjmie ją na najbliższym
posiedzeniu między 2 a 4 sierpnia. Senacka Komisja Praw Człowieka i
Praworządności zapowiada zgłoszenie poprawek przywracających m.in. sąd
lustracyjny, definicje tajnego współpracownika i pokrzywdzonego. Szanse na ich
przyjęcie nie są jednak duże.
- Ta ustawa jest sprzeczna z rezolucją Zgromadzenia Parlamentarnego Rady
Europy i polską konstytucją. Choćby dlatego, że uzależnia bierne prawo
wyborcze od uzyskania zaświadczenia z IPN - mówił tuż przed głosowaniem poseł
SLD Tadeusz Iwiński.
Co sądzicie o tej nowej ustawie?