Gość: student_medycyny
IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl
23.02.03, 17:55
W sobotę w dodatku łódzkim ukazała się notka o nominacji belwederskiej dla
profesora UM Jerzego Supadego.Szkoda, że nikt nie napisał o podwójnej
moralności pana profesora: warunkiem nieodzownym zdania egzaminu z historii
medycyny na drugim roku wydziału lekarskiego jest od zeszłego roku
przyniesienie świeżutkich egzemplarzy książek pana Supadego ("Zycie i śmierć
w łagrach sowieckich", druga o łódzkiej szkole pediatrycznej w XIX wieku).
Aby uniemożliwić przychodzenie z książką raz już wykorzystaną do egzaminu
przez jednego studenta pan profesor własnoręcznie podpisuje się na stronie
tytułowej. Cały rok ma w indeksach przy ocenach z historii medycyny tę samą
datę, co w książkach. Biznes się kręci, cały nakład wydawnictwa ADI w cudowny
sposób znika w ciągu miesiąca na przełomie grudnia i stycznia (przed zimową
sesją egzaminacyjną). Jak ktoś przyszedł bez książek, był odsyłany. Jedna
książka skazywała na 3, dwie umożliwiały zdobycie 5.Te "dzieła życia"
profesora nie są najwyższych lotów: ta o łagrach to w 3/4 przypisy i cytaty
z "Arcgipelagu GULagu", "Innego świata" i tym podobnych pozycji. A wykład pan
profesor poprowadził pod roboczym tytułem "Jak żyć, żeby żyć szczęśliwie" i
przez 1,5h godziny przekonywał nas do przestrzegania dekalogu, twierdząc przy
okazji, że dzisiejsza młodzież tylko pije, pali i uprawia seks. Błagam,
napiszcie o tym!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!