Dodaj do ulubionych

O synagodze

IP: *.lodz.msk.pl 02.12.06, 17:55
<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<
Marzenie kantora o synagodze na Pomorskiej

Według kantora Symchy Kellera, łódzcy Żydzi mają już prawie wszystko. Brakuje
im tylko świątyni z prawdziwego zdarzenia

Symcha Keller, kantor Gminy Wyznaniowej Żydowskiej w Łodzi, ma marzenie.
Chciałby przenieść jedyną ocalałą po wojnie synagogę z podwórka przy ul.
Rewolucji 1905 r.na teren gminy przy ul. Pomorskiej.
REKLAMA

- To marzenie, nie mrzonka - mówi kantor. - A marzenie od mrzonki tym się
różni, że jak ktoś bardzo chce, to się spełni.

Niewielka synagoga, schowana w głębi drugiego podwórza przy ul. Rewolucji 1905
r. 28, jako jedyna przetrwała wojnę. Prawdopodobnie dlatego, że był tam
niemiecki skład soli. Paradoksalnie to, co mogło uratować synagogę w czasie
wojny, może ją teraz zniszczyć. Sól, która wgryzła się w ściany, jest nie do
usunięcia ze starych zawilgoconych murów. Tynk odpada, cegły można kruszyć w
rękach.

Mały łódzki Kazimierz
Synagoga zbudowana została w 1895 roku przez kupca Wolfa Reichera. Po drugiej
wojnie światowej jeden z ocalałych krewnych Wolfa sprzedał kamienicę wraz z
gruntem pewnemu Polakowi, ten po latach odsprzedał nieruchomość trzem innym
osobom.

- Wprawdzie zapis w umowie mówi, że właściciel kamienicy nie może zlikwidować
synagogi, póki ktoś będzie jeszcze z niej korzystał, to i tak uważam, że
sytuacja prawna jest fatalna - zaznacza Symcha Keller. - Nie jesteśmy
właścicielem, tylko władającym, i to w dodatku w obrębie murów synagogi. To
oznacza, że na wszelkie prace wokół budynku, np. związane z kanalizacją czy
zniszczonymi toaletami, należącymi przecież do synagogi, musimy mieć zgodę
właściciela. Z właścicielami mamy w miarę poprawne stosunki, ale wiem, że i
oni chętnie zrezygnowaliby z naszego sąsiedztwa.

Nie będąc właścicielem terenu wokół synagogi, kantor nie może na przykład
zareagować, kiedy podczas modłów dzieci na podwórku grają w piłkę i uderzają
nią w drzwi świątyni. Dlatego łódzcy Żydzi zbierają się na modlitwy w
zaadaptowanym na synagogę pomieszczeniu na terenie gminy. - Jednak kiedy
odbywają się wielkie święta, kiedy mamy znamienitych gości ze świata, jak
ostatnio wielkiego rabina aleksandrowskiego, cadyka Danzigera, wszyscy nie
mieszczą się w bożnicy przy Pomorskiej. Wypada wtedy zaprowadzić wszystkich do
synagogi z prawdziwego zdarzenia. I jest jeszcze gorzej, bo ul. Rewolucji 1905
r. jest dość... specyficzna. Kiedyś gości zaatakował pijany mężczyzna z nożem,
który wpadł na podwórze z ulicy - wspomina kantor. - Z drugiej strony nie
możemy odprawiać modłów obstawieni policją i strażą miejską, bo goście
pomyślą, że u nas Żydzi nie mogą się w spokoju pomodlić.

Symcha Keller uważa, że nie ma w Łodzi problemu antysemityzmu. Nie boi się, że
ktoś napadnie go i jego gości, dlatego że są Żydami.

W tej części miasta jest po prostu bardzo niebezpiecznie.

Co innego, gdyby przenieść synagogę na teren gminy żydowskiej. Miejsce już
jest. W głębi wielkiej posesji, na której mieści się gmina żydowska, jest
stary, brzydki i płaski budynek wybudowany w latach 70. ubiegłego wieku.
Przeznaczony jest do wyburzenia, więc na jego miejscu z powodzeniem mogłaby
stanąć świątynia. Zresztą synagoga zmieściłaby się w gminie żydowskiej nawet i
bez wyburzeń, wszystko już zostało wymierzone. Oczywiście nie da się jej
przenieść cegła po cegle, ze względu na zły stan budynku. Mowa tu raczej o
odtworzeniu synagogi z zachowaniem oryginalnych elementów, które są jeszcze w
dobrym stanie, jak balkony wewnętrzne, filary, posadzka. Wtedy przy Pomorskiej
18 powstałoby prężne centrum kultury żydowskiej, enklawa i - jak mówi kantor
Keller - taki mały łódzki żydowski Kazimierz.

Jeszcze tylko synagoga
Jarosław Janowski, łódzki przewodnik, z racji swojego zawodu często spotyka
się z przedstawicielami łódzkiej społeczności żydowskiej. - Z rozmów z nimi
wiem, że bardzo ważne jest dla nich odpowiednie miejsce modlitwy. Wiem, że
bardzo boleją nad tym, że w Łodzi są go pozbawieni - mówi Janowski. - Przecież
świątynia mieszcząca się w specjalnie zaaranżowanym, nawet sporym, pokoju to
nie jest to, co mogłoby zadowolić wyznawców jakiejkolwiek religii. Synagoga z
prawdziwego zdarzenia jest wręcz niezbędna w mieście takim jak Łódź, gdzie
chwalimy się współistnieniem czterech kultur, w tym żydowskiej.

Poza najważniejszym, czyli synagogą, łódzcy Żydzi mają właściwie wszystko. Na
terenie gminy żydowskiej mieści się Centrum Kultury Żydowskiej z salą spotkań
i koncertów, kafejką internetową i klubem młodzieżowym. Jest dom dziennego
pobytu dla starych i schorowanych osób narodowości żydowskiej, jest stołówka
charytatywna. Działają: Stowarzyszenie Żydów Kombatantów i Poszkodowanych w II
Wojnie Światowej, łódzki oddział Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Żydów w
Polsce, Fundacja Monumentum Judaicum Lodzense i Fundacja Ochrony Dziedzictwa
Kultury Żydów. W Łodzi funkcjonują bractwa Bikur Cholim, zajmujące się opieką
nad osobami starszymi i potrzebującymi pomocy oraz Chevra Kadisza, bractwo
pogrzebowe. W gminie żydowskiej można nauczyć się języka hebrajskiego, a nawet
tradycyjnego izraelskiego tańca.

- Gdyby ktoś chciał wziąć udział we wszystkich zajęciach, musiałby spędzać u
nas noce i dnie - śmieje się kantor Keller.

Od ubiegłego roku funkcjonuje dom gościnny "Linat Orchim", działa nawet
koszerna kawiarnia. Nazwa "kawiarnia" może nie jest najbardziej odpowiednia,
bo oprócz kawy można znaleźć w menu wiele tradycyjnych potraw,
przygotowywanych na podstawie przepisów babć i cioć. - Podajemy karpia po
żydowsku, czulent, kugel, śledzie na różne sposoby i desery, np. chawele, coś
na kształt polskiego strudla z jabłkami - wylicza Małgorzata Burzyńska-Keller,
współwłaścicielka. - Wszystko koszerne, czyli "czyste", przygotowywane w
tradycyjny żydowski sposób, ze sprowadzanych specjalnie składników. Są też
koszerne alkohole - wina, wódki, nawet whisky.

Atrakcją kawiarni jest hasydzka muzyka prosto z Izraela, której nie usłyszymy
nigdzie indziej. Właściciele zaopatrują się w płyty zawsze w tym samym sklepie
w Mea Szarim, bardzo ortodoksyjnej dzielnicy Jerozolimy.

- Do kawiarni może przyjść każdy, nie tylko ortodoksyjny Żyd. Wiele razy ze
zdziwieniem słyszałem, jak człowiek z ulicy pytał, czy może wejść. Oczywiście!
Każdy może - zapewnia Amichay Prasow, współwłaściciel lokalu.

Skąd wziąć pieniądze?
Jak kantor Keller zamierza urzeczywistnić swoje marzenie? Przecież wiadomo, że
odtworzenie zabytkowej synagogi to poważna inwestycja. Zdaniem kantora, znajdą
się sponsorzy wśród zamożniejszych gmin na całym świecie.

- Jednak nie mam śmiałości prosić ich o pieniądze, póki Niemcy, którzy
zniszczyli wszystkie pozostałe świątynie nie zadeklarują pomocy finansowej -
uważa Keller. - Tę moją opinię znają już wszyscy, bo wygłosiłem ją między
innymi w tym roku podczas obchodów rocznicy likwidacji getta, w obecności pani
wiceburmistrz Berlina, wyrażałem ją zresztą wielokrotnie w różnych
publikacjach. Nie ma żadnegoodzewu. A my nie możemy po raz kolejny ponosić
kosztów tej wojny.

Symcha Keller przypomina, że gmina żydowskiej ma na utrzymaniu nie tylko
zabudowania przy Pomorskiej, ale też największy cmentarz żydowski w Europie i
znajdujący się na jego terenie dom pogrzebowy oraz cmentarze żydowskie w całym
województwie: w Radomsku, Aleksandrowie, Piotrkowie Trybunalskim, Pabianicach.

- Ktoś powie, że przecież odzyskaliśmy nieruchomości. Tak, ale przecież żeby
utrzymać i uratować to wszystko, co wymieniłem, musieliśmy większość z nich
sprzedać - zaznacza kantor. - Nasza społeczność liczy 300 osób, a cała Łódź
700 tys. mieszkańców. Myślę, że warto, by również w mieście znalazły się
jakieś, nawet skromne, środki na ten cel. Zresztą mając na uwadze przykłady
cerkwi prawosławnej i kościoła Jezuitów, wierzę, że tak się stanie.

Prezydent Jerzy Kropiwnicki zaznacza, że nikt z gminy żydowskiej nie zwracał
Obserwuj wątek
    • Gość: barnaba O synagodze- cd IP: *.lodz.msk.pl 02.12.06, 18:01
      <<<<<<
      Prezydent Jerzy Kropiwnicki zaznacza, że nikt z gminy żydowskiej nie zwracał się
      do niego w tej sprawie. - To są bardzo delikatne kwestie i dlatego wolałbym
      bezpośrednio porozmawiać na ten temat z zainteresowanymi. Jestem otwarty na
      rozmowy - dodał prezydent.

      Symcha Keller jest pełen podziwu dla wszystkich, którzy starali się doprowadzić
      Stację Radegast do obecnego stanu. Jego zdaniem miejsca pamięci są potrzebne,
      ale budując nowe, nie powinniśmy jednak zapominać o tych, które już istnieją i
      uratować je zanim będzie za późno. Agnieszka Chartlińska
      Ponadstuletnia synagoga schowana w głębi podwórka kamienicy przy ul. Rewolucji
      1905 r. jako jedyna żydowska świątynia w Łodzi przetrwała wojnę. Żeby przywrócić
      synagogę do świetności, kantor Symcha Keller chce ją odtworzyć w innym miejscu
      >>>>>

      Za: www.lodz.naszemiasto.pl/wydarzenia/674343.html

      Jestem przeciwny likwidacji jednego z niewielu autentycznych śladów obecności
      żydów w Łodzi- a do tego sprowadza sie pomysł "przeniesienia" istniejącej
      synagogi na ul. Pomorskiej. Doskonale się on wpisuje w wyśmiewaną w całej Polsce
      "łódzką szkołę konserwacji zabytków", polegającej na ich rozbiórce i budowie w
      tym samym miejscu czegoś z grubsza przypominającego rozebrany budynek. Tutaj
      nowa synagoga miałaby powstać zupełnie gdzie indziej. Co ze starą? Zapewne
      pozostanie po niej większy parking dla samochodów a w najlepszym razie trawnik.

      Panie Keller, nie mam nic przeciwko budowie nowej synagogi. Ale na litość boską,
      chociaż Pan spróbuj uratować starą. Stuletniego budynku nie można mieć nawet za
      wszystkie pieniądze świata. Nowa będzie co najwyżej piękną atrapą, kolejnym
      dowodem na to, że Łódź nie dba o swoją przeszłość.
    • panajotow Re: O synagodze 02.12.06, 20:23
      Zydzi sa czescia historii Lodzi. Po prawdzie, gdyby nie oni i niemieccy
      kolonisci nie byloby Lodzi. Moze warto upamietnic ich wklad i zycie w miescie
      poprzez odbudowe ktores ze wspomnianych, zniszczonych synagog? Np. wielkiej
      synagogi, ktora stala na rogu Zielonej i Kosciuszki? Zamieszczam link do
      wikipedii:

      pl.wikipedia.org/wiki/Wielka_Synagoga_w_%C5%81odzi
      • Gość: barnaba Re: O synagodze IP: *.lodz.msk.pl 03.12.06, 21:55
        > Zydzi sa czescia historii Lodzi. Po prawdzie, gdyby nie oni i niemieccy
        > kolonisci nie byloby Lodzi. Moze warto upamietnic ich wklad i zycie w miescie
        > poprzez odbudowe ktores ze wspomnianych, zniszczonych synagog? Np. wielkiej
        > synagogi, ktora stala na rogu Zielonej i Kosciuszki?

        Plac po synagodze odzyskała gmina żydowska, jako jedną z pierwszych
        nieruchomości. Gmina finansowo nie była w stanie nawet myśleć o odbudowie,
        zresztą synagoga byłaby kilkukrotnie zbyt duża. Teoretycznie była możliwa
        odbudowa jej z funduszów diaspory żydowskiej, ale gmina nie byłaby w stanie tak
        wielkiego budynku utrzymać.

        Kilka lat później plac sprzedano braciom G., którzy zamierzali wybudować w tym
        miejscu dom handlowy (nie zgodziła się Akademia Medyczna, której ten budynek
        zasłoniłby okna, albo wymusił tych okien likwidację). Obecnie stoi tam stragan.

        Szanse na odbudowę synagogi oceniam jako zerowe.
    • Gość: kolin_lodz Re: O synagodze IP: *.toya.net.pl 02.12.06, 21:42
      Ja jednak uważam, iz Keller ma rację.
      Synagoga to przede wszystkim obiekt sakralny służący celom religijnym.
      Rozumiem to, iż Gmina nie potrzebuje budynku wciśniętego w jakąś podwójną
      bramę, z której nie ma jak korzystać (otoczenie, brak parkingu, brak zaplecza).
      Bzdurą jest zmuszać kogoś do opieki nad zabytkiem, który jest niepraktyczny.
      Brzmi okrutnie. Ale efekty takiego działania mamy w Łodzi - choćby Szpital
      Wolfa, w którym gdby miasto okazało większą elastycznośc dziś może znalazły by
      sie kramy, ale budynek by był uratowany. Czy gdyby nie Kangur za kilka lat nie
      płakalibyśmy po przędzalni Scheiblera? Nie wspominam o Manufakturze - może i
      kosztem oryginalności, ale udało sie ocalić wspaniały kompleks, a ze jest to
      największe w Polsce siedlisko komercji - to co w tym złego? Z drugiej strony
      bezmyslne wyburzenia - choćby Norbelana.
      Synagoga owszem - możem upierać sie by została w tym miejscu - tylko jesli
      Gmina Żydowska zbuduje sobie nowy praktyczniejszy obiekt, oczywistym jest iż
      tamten popadnie w ruinę - moze stanie sie samochodowym garażem, moze wytwórnią
      wód gazowanych. A może wręcz ktoś przerobi ją na apartamenty.
      Dlatego uważam, iż przeniesienie jest dobrym pomysłem i jedyną szansą dla tego
      obiektu.
      • Gość: barnaba Re: O synagodze IP: *.lodz.msk.pl 03.12.06, 11:48
        > Bzdurą jest zmuszać kogoś do opieki nad zabytkiem, który jest niepraktyczny.
        > Brzmi okrutnie. Ale efekty takiego działania mamy w Łodzi - choćby Szpital
        > Wolfa, w którym gdby miasto okazało większą elastycznośc dziś może znalazły by
        > sie kramy, ale budynek by był uratowany. Czy gdyby nie Kangur za kilka lat nie
        > płakalibyśmy po przędzalni Scheiblera?

        To nie ta skala. Budynek synagogi jest niewielki.

        > Synagoga owszem - możem upierać sie by została w tym miejscu - tylko jesli
        > Gmina Żydowska zbuduje sobie nowy praktyczniejszy obiekt, oczywistym jest iż
        > tamten popadnie w ruinę

        A dlaczego popadnie w ruinę? Bo nikt o niego nie będzie dbał.
        Jakie to łódzkie.

        > Dlatego uważam, iż przeniesienie jest dobrym pomysłem i jedyną szansą dla tego
        > obiektu.

        "Przeniesienie" pewnie byłoby dobrym pomysłem. Tylko mowa o przeniesieniu
        jedynie części wyposazenia, a nie budynku. W najlepszym razie powstanie coś, co
        trochę starą synagogę z wierzchu przypomina.
        • axx611 Re: O synagodze 03.12.06, 15:42
          Patrzac historycznie to wlasnie synagogi przerabia sie na inne obiekty a
          zwlaszcza na ...banki. Taki klasyczny przypadek mozna spotkac w
          Hamtramck,MI.W Lodzi synagoga musi byc ...nowa. Moze byc mala ale nowa i
          funkcjonalna. Pieniadze na to sa bo miasto przejelo za darmo po wojnie wlasnie
          synagogi wraz z terenami.Uzytkowalo je pol wieku i grunt jest do dzisiaj .
          Zatem pieniadze sa. Brakuje tylko checi i byc moze ...zydow.
          Przy okazji prosze pamietac (to do wladz miasta) ze i grupa arabska chce
          strzelic maly meczet,nowy oczywiscie i tym razem za wlasne pieniadze.
          • Gość: barnaba Re: O synagodze IP: *.lodz.msk.pl 03.12.06, 16:49
            > Patrzac historycznie to wlasnie synagogi przerabia sie na inne obiekty a
            > zwlaszcza na ...banki. Taki klasyczny przypadek mozna spotkac w
            > Hamtramck

            Zatem- przeróbmy budynek, ale go nie wyburzajmy.

            > W Lodzi synagoga musi byc ...nowa. Moze byc mala ale nowa i
            > funkcjonalna. Pieniadze na to sa bo miasto przejelo za darmo po wojnie wlasnie
            > synagogi wraz z terenami.Uzytkowalo je pol wieku i grunt jest do dzisiaj .

            Te grunty już zostały zwrócone gminie żydowskiej. Były warte niewiele. Większość
            z nich szybko została sprzedana- np. placem przy skrzyżowaniu Zachodnia/Al.
            Kościuszki władają bracia G., którzy w historycznym dla łódzkich żydów miejscu
            postawili stragan.

            > Zatem pieniadze sa. Brakuje tylko checi i byc moze ...zydow.

            Czy są, to rzecz dyskusyjna, z artykułu wynika coś przeciwnego.
            Być może rzeczywiście po wybudowaniu nowej synagogi, gmachem starej powinno
            zaopiekować się miasto. To w końcu część jego historii. Być może powinien zostać
            we władaniu gminy- to też część jej historii.
            Na wyburzenie i zbudowanie w tym miejscu parkingu, trawnika czy kolejnego
            ohydnego kiosku zgody być nie może.

            > Przy okazji prosze pamietac (to do wladz miasta) ze i grupa arabska chce
            > strzelic maly meczet,nowy oczywiscie i tym razem za wlasne pieniadze.

            I nikt rozsądny nie powinien temu się sprzeciwuać.
            • lodzermen.2000 O możliwościach istnienia synagogi w TYM mieście 03.12.06, 19:07
              Świetnie, że >bamaba< przeniósł (lub przeniosła) na FORUM GW całą treść
              artykułu Agnieszki Chartlińskiej z sobotnio-niedzielnego wydania Dziennika
              Łódzkiego! Brawo!

              Cieszy ta dyskusja i podejście to niezmiernie ważnego problemu istnienia, a
              raczej nieistnienia synagog w TYM mieście.
              Przypominam, że w Dreźnie synagoga została ODBUDOWANA, a w Katowicach zawiązał
              się Komitet odbudowy tamtejszej synagogi.

              W opisanych przez DŁ zamiarach łódzkiego Kantora należy również pamiętać o
              malaturze, która de fakto jest nierozerwalnie związana - jednak - z synagogą!
              I bądź tu teraz mądry.
              Malatura jest (jeszcze!) na frontonie kamienicy, a nie na synagodze, należącej
              do Gminy Żydowskiej ... Jak ją przenieść ?

              Mnie się widzi jednak inny pomysł.
              Czy na ten tzw. łódzki (bardzo maleńki) Kazimierz nie można byłoby zaaranżować
              CAŁEJ posesji przy Rewolucji 1905 pod numerem 28 ?
              To tam jest przecież TA malatura,
              to tam jest nasz łódzki bruk,
              to tam wreszcie można byłoby grać tę wspaniale brzmiącą w takich miejscach
              żydowską muzykę,
              to tam byłoby miejsce nie tylko na jeden Dom Gościnny i nie na jedną kawiarnię
              typu Cafe Tuwim!

              To dopiero mógłby być markowy produkt turystyczny Łodzi !

              Co na to ROTWŁ, Biuro Promocji UMŁ oraz Prezydent Tego Miasta?
              • kolin_lodz Re: O możliwościach istnienia synagogi w TYM mie 03.12.06, 20:12

                Każda jednostka wyznaniowa jest żywą instytucją. Od chyba lat 20. XX wieku
                siedzibą gminy żydowskiej był obiekt na Pomorskiej.
                Kamienica przy Rewolucji ma chyba jakiegoś prywatnego właściciela - tak więc
                jak go zmusić, żeby zrezygnował ze swojej własności bo to bardzo fajne miejsce
                na siedzibę gminy.
                No i druga sprawa jak zmusić gminę, która wyremontowała parę budynków na
                Pomorskiej, że tak właściwie to fajniej będzie jak wezmą swoje klocki i
                przeniosą sie na Rewolucji.
                Inna sprawa, że konserwator zabytków powinien przypilnować odbudowy synagogi w
                nowym miejscu z wykorzystaniem maksymalnie możliwej ilości mateirałów,
                wyposażenia tej dotychcczasowej.
                Może zbieranie po cegle tego budynku nie ma większego sensu, ale co innego
                elementy - drzwi, kraty, balustrady, itp.
                • Gość: barnaba Re: O możliwościach istnienia synagogi w TYM mie IP: *.lodz.msk.pl 03.12.06, 21:51
                  > Kamienica przy Rewolucji ma chyba jakiegoś prywatnego właściciela - tak więc
                  > jak go zmusić, żeby zrezygnował ze swojej własności bo to bardzo fajne miejsce
                  > na siedzibę gminy.

                  Budynek synagogi można od niego odkupić. Drogo nie wyjdzie, bo ten budynek
                  wartość materialną ma niewielką, a z synagogą w środku- żadną.

                  > No i druga sprawa jak zmusić gminę, która wyremontowała parę budynków na
                  > Pomorskiej, że tak właściwie to fajniej będzie jak wezmą swoje klocki i
                  > przeniosą sie na Rewolucji.

                  Widzę to inaczej.
                  Należy uratować budynek starej synagogi. Ratunek ten warto połączyć z remontem
                  całej posesji. Nie musi tam być siedziba gminy żydowskiej- wystarczą zwykłe
                  mieszkania, może jakaś restauracja. Ideałem byłoby stworzenie w jednym z lokali
                  na parterze ekspozycji dotyczącej żydów łódzkich- lokal mogłoby wynająć miasto.

                  > Inna sprawa, że konserwator zabytków powinien przypilnować odbudowy synagogi w
                  > nowym miejscu z wykorzystaniem maksymalnie możliwej ilości mateirałów,
                  > wyposażenia tej dotychcczasowej.
                  > Może zbieranie po cegle tego budynku nie ma większego sensu, ale co innego
                  > elementy - drzwi, kraty, balustrady, itp.

                  To zawsze będzie kopia. Co z tego, że będzie do niej przyczepionych trochę
                  oryginalnego wyposażenia. To trochę tak, jakby w Nowym Targu wybudować kościółek
                  w stylu podhalańskim, przenieść do niego część wyposażenia z Dębna, a zabytek w
                  Dębnie rozebrać.
                  • kolin_lodz Re: O możliwościach istnienia synagogi w TYM mie 03.12.06, 22:03
                    > Budynek synagogi można od niego odkupić. Drogo nie wyjdzie, bo ten budynek
                    > wartość materialną ma niewielką, a z synagogą w środku- żadną.
                    Właściciel kamienicy musiałby być szaleńcem by za niewielkie pieniądze
                    wpuszczać w swoje podwórko innego właściciela. A sprawa drogi dojazdowej,
                    parkingu, podziału sieci cieplnej, podaiału geodezyjnego działki.

                    > Widzę to inaczej.
                    > Należy uratować budynek starej synagogi. Ratunek ten warto połączyć z remontem
                    > całej posesji. Nie musi tam być siedziba gminy żydowskiej- wystarczą zwykłe
                    > mieszkania, może jakaś restauracja. Ideałem byłoby stworzenie w jednym z
                    lokali
                    > na parterze ekspozycji dotyczącej żydów łódzkich- lokal mogłoby wynająć
                    miasto.
                    Tylko po co kolejna żydowska restauracja, jeśli wiadomo iż praktycznie wszyscy
                    odwiedzajacy Łódź Żydzi i tak wybiorą lokal przy gmimnie żydowskiej, łodzianie
                    wybiorą Anatewkę, a nie bedą plątać sie po zakazanych dzielnicach wchodząc w
                    kolejne bramy. Ekspozycja - jak najbardziej - ale też dużo lepsze położenie ma
                    lokal gminy. Zreszta taka ekspozycja jest chyba teraz na cmentarzu żydowskim -
                    w domu przedpogrzebowym.
                    Szukasz uzasadnienia dla istnienia tam zabytku, który wciśnięty w drugie
                    podwórko niestety zawsze przegra z atrakcyjniej położonym. Nie jest to zabytek
                    na miarę pałacu Poznańskiego, elektrowni Scheiblera czy wcześniej wspomnianego
                    cmentarza. Nie łudźmy się, ludzie są wygodni.

                    > To zawsze będzie kopia. Co z tego, że będzie do niej przyczepionych trochę
                    > oryginalnego wyposażenia. To trochę tak, jakby w Nowym Targu wybudować
                    kościółe
                    > k
                    > w stylu podhalańskim, przenieść do niego część wyposażenia z Dębna, a zabytek
                    w
                    > Dębnie rozebrać.
                    Może i trcohę tak, ale nie przesadzajmy - ten zabytek nadal będzie osadzony w
                    podobnej rzeczywistości - to tylko kilkaset metrów.
                    Zgodnie z Twoim torem myślenia nie ma sensu tworzyć skansenu w Białej Fabryce.
                    Lepiej by drewqniane domy dalej niszczały na naszych ulicach, willa w Rudzie
                    nadal przyciagała głownie meneli, kosciól w Nowosolnej stał bezuzytecznie.
                    Tylko po co? Nie lepeij przenieść te zabytki i udostępnić tak by służyły
                    ludziom?
                    • lodzermen.2000 Re: O możliwościach istnienia synagogi w Łodzi. 04.12.06, 17:23
                      Pamiętajmy przy tym, że nie wszystkie imprezy organizowane przez diaspiorę
                      żydowską naszego miasta mogą się odbywać na terenie sziedziby Gminy.
                      Jej pomieszczenia są zbyt MAŁE !
                      Przez to niektóre z tych imprez są wyceniane tak drogo, że tylko niewielu
                      łodzian stać na wykupienie biletów. Ot, choćby ostatni kabaret żydowski, gdzie
                      bilety kosztowały po 30 PLN ! Tylko dlatego, że planowany koszt trzeba było
                      podzielić na mniejszą ilość widzów, jaką może aktualnie pomieścić Cafe Tuwim.

                      Z pewnością łódzka, żydowska enklawa u Zewa Wolfa Reichera przy Rewolucji 1905
                      roku dawałaby więcej możliwości i to bez konieczności przenoszenia
                      czegokolwiek !!!
                      Tylko Miasto musiałoby TEGO bardzo chcieć. Tak bardzo, jak Prezydent
                      Kropiwnicki chciał realizacji pomników łódzkiego getta autorstwa Bieleckiego.
                      Nawet wtedy, gdy ich lokalizacja miałaby przeczyć historycznej prawdzie !...

                      Zapewniam, że do starej synagogi nawet teraz, gdy jest tak mało przyjemnie,
                      wędrują zaciekawieni turyści i to nie tylko z kraju, ale i ze świata.
                      Sądzić wypada, że po uatrakcyjnieniu jej otoczenia przyjezdnych może być
                      znacznie więcej !!!

                      I co Miasto na TO ?!
                      • lodzermen.2000 Re: O możliwościach istnienia synagogi w Łodzi. 18.12.06, 10:27
                        lodzermen.2000 napisał:

                        > Pamiętajmy przy tym, że nie wszystkie imprezy organizowane przez diaspiorę
                        > żydowską naszego miasta mogą się odbywać na terenie sziedziby Gminy.
                        > Jej pomieszczenia są zbyt MAŁE !

                        Jak bardzo MAŁE okazało się w sobotę na rozpoczęciu święta CHANUKI w Cafe Tuwim,
                        gdzie było bardzo ciasno, a wielu zawiedzionych tą ciasnotą zrezygnowało z
                        udziału w tym, tak bardzo autentycznym, wydarzeniu łódzkiej diaspory żydowskiej!

                        Podobnie było na koncercie chóru żydowskiego w ŁDK. Widownia wydawała sie byc
                        wypełniona po brzegi!!!


                        > I co Miasto na TO ?!
                    • Gość: barnaba Re: O możliwościach istnienia synagogi w TYM mie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.12.06, 21:54
                      > Właściciel kamienicy musiałby być szaleńcem by za niewielkie pieniądze
                      > wpuszczać w swoje podwórko innego właściciela. A sprawa drogi dojazdowej,
                      > parkingu, podziału sieci cieplnej, podaiału geodezyjnego działki.

                      Przecież to jest środek podwórka.
                      Droga dojazdowa i parking nie są problemem /a dokładniej- są o tyle, ze parking
                      przed obiektem sakralnym wygląda paskudnie i sugeruje brak szacunku/.
                      Podział geodezyjny to też żaden problem, może nim być co najwyżej sieć cieplna,
                      wodociągowa itp. (ale nie musi- to zależy od szczegółowych rozwiązań tych
                      instalacji)

                      > Tylko po co kolejna żydowska restauracja, jeśli wiadomo iż praktycznie
                      > wszyscy odwiedzajacy Łódź Żydzi i tak wybiorą lokal przy gmimnie żydowskiej,
                      > łodzianie wybiorą Anatewkę, a nie bedą plątać sie po zakazanych dzielnicach
                      > wchodząc w kolejne bramy.

                      1. Nie musi to być koniecznie żydowska restauracja, choć faktycznie taka
                      pasowałaby najbardziej.
                      2. Myślę, ze w Łodzi jest miejsce na co najmniej kilka restauracji z kuchnią
                      żydowską
                      3. To, że centrum miasta jest zakazaną dzielnicą to powód do wstydu. Powinno to
                      sie jak najszybciej zmienic- rewitalizacja tej kamienicy byłaby niezłym
                      początkiem zmian w północnej częśći śródmieścia
                      4. Wchodzenia w kolejne bramy łatwo uniknąć montując za kilka złotych
                      drogowskazy

                      > Ekspozycja - jak najbardziej - ale też dużo lepsze położenie ma
                      > lokal gminy. Zreszta taka ekspozycja jest chyba teraz na cmentarzu żydowskim -
                      > w domu przedpogrzebowym.

                      Dom przedpogrzebowy jest tam, gdzi diabli mówią dobranoc. Mała szansa, ze trafi
                      tam ktoś z przypadkowych turystów.
                      Zresztą- to tylko propozycje. Zapewne można zaproponować coś lepszego.

                      > Szukasz uzasadnienia dla istnienia tam zabytku, który wciśnięty w drugie
                      > podwórko niestety zawsze przegra z atrakcyjniej położonym. Nie jest to
                      > zabytek na miarę pałacu Poznańskiego, elektrowni Scheiblera czy wcześniej
                      > wspomnianego cmentarza. Nie łudźmy się, ludzie są wygodni.

                      Może i nie, ale to nie powód, by skazać go na zagładę. Zwłaszcza, ze to jedyna
                      synagoga, która przetrwała II wojnę światową. Drugiej w Łodzi nie ma.

                      > Zgodnie z Twoim torem myślenia nie ma sensu tworzyć skansenu w Białej
                      > Fabryce.
                      > Lepiej by drewqniane domy dalej niszczały na naszych ulicach, willa w Rudzie
                      > nadal przyciagała głownie meneli, kosciól w Nowosolnej stał bezuzytecznie.
                      > Tylko po co? Nie lepeij przenieść te zabytki i udostępnić tak by służyły
                      > ludziom?

                      Te zabytki są rozbierane i odbudowywane w całości, z oryginalnych elementów.
                      Ostatecznie- mógłbym się zgodzić, żeby taki sam los spotkał łódzką synagogę,
                      ale jak wynika z zacytowanego artykułu plany są zupełnie inne.
                      Zresztą- przenoszenie budynków- czyli wyrywanie ich z otoczenia w którym
                      powstały powinno być stosowane w osteteczności- czyli tam gdzie to konieczne, a
                      nie tam, gdzie wygodne.

                      Możemy oczywiscie zniszczyć ostetnią z łódzkich synagog, możemy zamiast niej
                      wybudować kilkaset metrów dalej jakąś atrapę czy kopię. Ale stracimy część
                      swojej historii.
                      Warto o tym wiedzieć.
                      • Gość: SWÓJ Re: O możliwościach istnienia synagogi w Łodzi. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.06, 12:29
                        > Tylko po co kolejna żydowska restauracja, jeśli wiadomo iż praktycznie
                        > wszyscy odwiedzajacy Łódź Żydzi i tak wybiorą lokal przy gmimnie żydowski
                        > ej, łodzianie wybiorą Anatewkę, a nie bedą plątać sie po zakazanych dzielnic
                        > ach wchodząc w kolejne bramy.

                        Ot, po to i dlatego, że:
                        - dzisiaj chanuka
                        w Śródmiejskim Forum Kultury na Roosevelta 17 o 18.00 - wstęp wolny!
                        - w sobotę chanuka
                        w Cafe Tuwim przy Pomorskiej 18 o 18.00 - wstęp a 15,-.
                        - w niedzielę chanuka
                        w Łódzkim Domu Kultury przy Traugutta 18 o 17.00 - wstęp wolny.

                        I to wszystko dzieje się poza kamienicą przy Rewolucji 1905 r. 28 ...
                        A pewnie miejsca by starczyło także na wystawę malarstwa, jaką otwarto w sobotę
                        w siedzibie Fundacji Festiwalu Dialogu Czterech Kultur przy Placu Wolnosci 5.
              • Gość: marek Re: O możliwościach istnienia synagogi w TYM mie IP: *.smrw.lodz.pl 17.12.06, 10:48
                Ludzie , opamietajcie sie. Rewolucji 28 to prywatny budynek, ktory zstal kupiony
                od prawowitych wlascicieli czyli rodziny Reichertow. To teraz miasto ma go
                odkupic i przekazac Gminie Zydowskiej??????
                • Gość: barnaba Re: O możliwościach istnienia synagogi w TYM mie IP: *.lodz.msk.pl 17.12.06, 15:11
                  > Ludzie , opamietajcie sie. Rewolucji 28 to prywatny budynek, ktory zstal kupiony
                  > od prawowitych wlascicieli czyli rodziny Reichertow. To teraz miasto ma go
                  > odkupic i przekazac Gminie Zydowskiej??????

                  Nie.
                  Nie ma mowy o przekazywaniu czegokolwiek za darmo gminie żydowskiej.
      • Gość: x Re: O synagodze IP: *.toya.net.pl 18.12.06, 18:26
        xxxxxxx
    • Gość: Uć moje sioło Re: O synagodze IP: *.toya.net.pl 17.12.06, 20:54
      W łódzkim plastyku średnim który jak pamiętam z lat dziewięćdziesiątych mieścił się przy ulicy Lipowej i sięgał aż do Pogonowskiego, własnie od strony tej ulicy mieścił się tak zwany przez uczniów pałacyk. Na parterze były pracownie rzeźby, wyżej malarstwa. Wcześniej był tam areszt koszar ZOMO gdy obiekt ten okupowała czerwona milicja.
      Podobno przed wojną II światową była to mała synagoga.
      Nie wiem czy to prawda. Warto sprawdzić bo szkołę przeniesiono gdzieś za Bałuty i pewnie obiekt idzie dla złomiarzy.
      • Gość: gość Re: O synagodze IP: *.astral.lodz.pl 21.12.06, 21:36
        Ta nieruchomość, czyli teren po szkole plastycznej jest prywatną własnością.
        Tak celem wyjaśnienia, tak zwane "małe synagogi" to domy modlitwy lub bóżnice
        i było ich bardzo dużo.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka