cassani
26.01.07, 08:53
Rok temu z budżetu państwa na budowę Świątyni Opatrzności Bożej wydano 20 mln
zł. W tym roku przepchnięto 40 mln. Pozwole sobie zorganizować konkurs bez
nagród pt. "W jakim postepie - geometrycznym czy arytmetycznym państwo
sfinansuje budowe kościoła": Czy:
A. W przyszłym roku przekaże 60 mln zł?
B. W przyszłym roku przekaże 80 mln zł?
I pytanie zupełnie na marginesie - skoro mamy 90% wierzących obywateli -
czyli załóżmy wersję minimalistyczną że posiadających dochody dorosłych 10
mln osób i skoro spełnianie kościelnych marzeń ma wynieść 110 mln zł (W co
zupełnie nie wierzę i myślę że z Bożą pomocą uda się dociągnąć do 200 mln),
to czy nie wychodzi czasami że składka po 11 zł rozwiązała by sprawę i ja
swoje 4 zł przekazałbym na ten przykład na PAH albo na piwo z Yavorem?
Ja nie jestem jakims zaciętym antyklerykałem - ale przy całym szacunku do
instytucji kościoła - nie uwarzam, żeby budżet państwa był najlepszą
skarbonką na realizację marzeń kilku księży. Rząd jakby chciał wesprzeć
kościół w jego misji to mógłby te już łącznie 60 mln zł przekazać np. na
Caritas, czym zrewolucjonizowałby budżet tej organizacji, a i zapewne pomógł
kilku osobom, które przesiadują pod kościołami z czapkami na kolanach.
A do tego argumentacja że powstanie tam jakaś sala konferencyjna i to wkład
państwa w kulturę - to niech rządzący idą na całość i wytłumaczą motłochowi,
że tak naprawdę to państwo sfinansuje budowe przykościelnego parkingu - a
przeciez parkingów chcemy, nie?