Dodaj do ulubionych

Zabytki i bezrobocie

26.04.03, 01:23
"- W Szwecji sami mieszkańcy wybierali obiekt, który miał dla
nich istotne znaczenie. Po remoncie był przeznaczony na cele
publiczne. W ramach tych projektów uratowano kilkadziesiąt
zabytkowych budynków."
--
Może kiedyś w Łodzi doczekamy się też takich czasów? :/ Póki co
to zanbytki się niszczy... ech nie zobaczę oczyszczalni :( a
ponoć była ciekawa.
Obserwuj wątek
    • yarro Re: Zabytki i bezrobocie 27.04.03, 22:41
      Mam nadzieję, że w Łodzi to wypali. Jest u nas przeciez mnóstwo
      ludzi bez pracy, a także mnóstwo budynków do remontu, a
      jednocześnie zabytków do ratowania. Byle by tylko tym
      bezrobotnym sie chciało...

      Pozdrówki!

      Yarro
      • Gość: jacek#jw Re: Zabytki i bezrobocie IP: *.toya.net.pl 28.04.03, 07:55
        yarro napisał:

        > Mam nadzieję, że w Łodzi to wypali. Jest u nas przeciez mnóstwo
        > ludzi bez pracy, a także mnóstwo budynków do remontu, a
        > jednocześnie zabytków do ratowania. Byle by tylko tym
        > bezrobotnym sie chciało...

        A dlaczego ma się tym bezrobotnym chcieć?
        • geograf Re: Zabytki i bezrobocie 28.04.03, 16:36
          Gość portalu: jacek#jw napisał(a):

          > A dlaczego ma się tym bezrobotnym chcieć?

          I tu jest piec pogrzebany.
          Bo czy im będzie się chciało?
          Nie dosyć, że będą musieli się wpierw doszkolić, to
          jeszcze później pracować za jako-taką pensję...

          Aż mi się przypomniał pewien wątek o panu, co to
          przeprowadzaczem przez ulicę nie chciał zostać (pomimo
          dużej ilości dzieci)-bo za mała płaca...

          Swoją drogą-ciekawe ile dostawaliby Ci bezrobotni za
          renowacje...
          • Gość: jacek#jw Re: Zabytki i bezrobocie IP: *.toya.net.pl 28.04.03, 17:16
            geograf napisał:

            > Gość portalu: jacek#jw napisał(a):
            >
            > > A dlaczego ma się tym bezrobotnym chcieć?
            >
            > I tu jest piec pogrzebany.
            > Bo czy im będzie się chciało?
            > Nie dosyć, że będą musieli się wpierw doszkolić, to
            > jeszcze później pracować za jako-taką pensję...

            Nie, to nie w tym problem. Oczywiście jest tak, że część z tych ludzi nie
            pracuje bo tak chce, ale uogólnianie, że bezrobotni nie będą się chcieli
            dokształcić i pracować za byle jakie pieniądze jest fałszywe.

            >
            > Aż mi się przypomniał pewien wątek o panu, co to
            > przeprowadzaczem przez ulicę nie chciał zostać (pomimo
            > dużej ilości dzieci)-bo za mała płaca...

            To jego wybór. Zresztą nie znam sprawy.

            >
            > Swoją drogą-ciekawe ile dostawaliby Ci bezrobotni za
            > renowacje...

            najpierw cytat:
            " Zauważono tam, że bezrobocie w dużym stopniu dotyka sektora budowlanego, a
            jednocześnie wiele zabytków potrzebuje natychmiastowego ratunku. Przeszkolono
            ludzi, głównie murarzy, choć również stolarzy, którzy zaczęli remontować
            zabytkowe budynki. W ten sposób oni mieli pracę, a cenne obiekty ocalono -
            opowiada Wojciech Szygendowski, miejski konserwator zabytków."

            Kilka lat temu przez urząd miasta były organizowane kursy i szkolenia dla
            bezrobotnych. Poszło na to dużo pieniędzy i bezrobocie wzrosło. To była złota
            żyła dla firm organizujących szkolenia. Ich efekt był mizerny. Sztukatorów i
            restaurotorów jest tyle, że szkolenie nowych nie ma większego sensu. Najpierw
            trzeba stworzyć popyt na takie usługi dopiero później myśleć o doszkalaniu.
            Mówienie o niechęci bezrobotnych jest delikatnie mówiąc nietaktem.
            • jasam Re: Zabytki i bezrobocie 29.04.03, 11:16
              W ramach takiego programu w Szwecji - m.in. wybierano zabytki w małych
              miejscowościach, aby wyszkoleni i otrzymujący dofinansowanie na stworzenie
              własnej firmy rzemieślnicy, mieli mozliwości znalezienia pracy, a na dodatek
              starano się wzbudzić wśród lokalnej społeczności dbałość o posiadane zabytki.
              To powodowało zazwyczaj dalsze zlecenia.

              Czy to ma szansę przetransponowania na teren dużego miasta ? większość
              argumentów leży po stronie lokalnych władz. Ale niezapominajmy że część
              zabytków jest w prywatnych rękach - jak pobudzic u nich chęć prowadzenia prac
              remontowych ?
              Może i tu władze lokalne mogłyby wywołać popyt, odpowiednimi zmianami w
              lokalnych opłatach ?
              Przecież gdyby były pieniądze na remonty - to można byłoby zatrudniac obecnych
              bezrobotnych, beż dodatkowych superprogramów. Chyba, że jest to jedyna metoda
              na dostanie dotacji zarówno na szkolenia jak i konserwację. Wówczas - trzeba to
              wykorzystywać.
              Ale czy przy obecnej mizerii budźetowej miasta jest to realne ?
              Jak kiepsko działa cały sektor budowlany, to nagle rzemieślnicy nie uzdrowią
              tej sytuacji. Trzeba chyba bardziej ogólnokrajowych impulsów.
              pozdr.
              • perry. Re: Zabytki i bezrobocie 29.04.03, 11:46
                O, wlasnie za miesiąc będę w Łodzi na warsztatach organizowanych w ramach
                Balcon-u a już o tym piszą :-)

                Nie chcę wprowadzać defetyzmu, ale ten model jest wręcz idealny, tyle że w
                warunkach szwedzkich, gdzie w celu realizacji projektu współpracują ze sobą
                różne instytucje lokalne, takie jak urząd pracy, urząd konserwatora, urząd
                wojewódzki, itp. Sam pamiętam ze stażu w Szwecji jak pokazywano nam efekty
                zastosowania Modelu Hallandzkiego (bo tak się ten sposób rewaloryzacji nazywa,
                od województwa Halland w płd-zach. Szwecji) i przyznam, że część dokonań była
                imponująca. Np. w mieście Halmstad zrewitalizowano w ten sposób obiekt który
                odpowiednio do wielkości miasta jest odpowiednikiem Księżego Młyna, przykładów
                jest też wiele innych.

                Tylko jedno istotne ale: kasa niestety... Jaki jest poziom PKB na głowę w
                Szwecji i w Polsce wiadomo - implikuje to poziom dostępnych środków budżetowych
                które można przeznaczyc na odnowę danych obiektów. Poza tym - Szwecja w
                momencie powstania tego projektu już mogła korzystać ze wszystkich dostępnych
                funduszy UE na te cele, a ich udział w projektach był, że tak powiem,
                zauważalny. Poza tym, co pamiętam ze stażu, bardzo aktywną stroną jest tam
                właśnie miejscowy urząd pracy, do którego zresztą MUSI SIĘ zgłaszać
                zapotrzebowanie na osoby z danymi kwalifikacjami, a z drugiej strony urząd ten
                jest nieporównywalnie bardziej aktywny w wyszukiwaniu tak osób chętnych podjąć
                pracę, jak i pracy dla zarejestrowanych osób.

                W Polsce o ile wiem, przykładów zastosowania Modelu Hallandzkiego już kilka
                jest, głównie w Olsztynie, gdzie Szwedzi rozpoczęli współpracę, ale jak na
                razie sa to pojedyncze obiekty.

                Ale oczywiście zawsze lepszy choćby jeden odnowiony obiekt i utworzonych choćby
                kilka miejsc pracy. Każda inicjatywa w tym kierunku jest cenna.

                Po warsztatach mogę podzielić się wrażeniami :-)

                Pozdrawiam - P.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka