Dodaj do ulubionych

Podejście do klienta w upały

13.05.03, 15:17
Sytuacja z dziś, około godziny 12, sklep niedaleko Górniaka.

W sklepie podchodzę do lodówki w nadzieji, że znajdę tam chłodny napój.
Trochę sie zdziwiłem kiedy okazało się, że napój pomimo trzymania w lodówce
jest ciepły. No to lodówki są wyłaczone.
Podchodzę do kasy i chcę zapłacić, pytam się niesmiało, czemu lodówki sa
wyłaczone. Pani stwierdza, że jak dzis wchodziła do slepu to było zimno, więc
nie wŁANczała lodówek. Na to ja jej, że niech teraz zobaczy, bo gorącą. Czego
dowodem mógł być pot na moim czole. Po chwili nie wytrzymałem, patrząc na
lodówkę z piwem (też wyłaczoną) spytałem się, czy pani ekspedientka lubi
ciepłe piwo. Pani, która własnie mi wydawała resztę, kiwnęła głową i
powiedziała, że tak. To ja dalej się pytam, że raczej takie ciepłe piwo to
raxczej niedobre, a ona na to, ze ona ma chłodne ale w domu. Tak odpowiedź
mnie rozbroiła. Burknąłem tylko pod nosem, że "niezłe podejscie do klienta",
a pani "przemiłym" głosem odparła, że całe szczęście ale nie musi mnie
obsługiwać cześciej...

uffff ale gorąco.

Macie tez jakies ciekawe doświadczenia?
Obserwuj wątek
    • ixtlilto Re: Podejście do klienta w upały 13.05.03, 18:03
      Uprzejmość tej pani była wprost rewelacyjna! Nie ma to jak zachęcać klientów do
      kolejnych odwiedzin...
      Ciekawe co na te wyłączone lodówki powiedziałyby formy, ktorych produkty są w
      nich przechowywane. Swoją drogą wyszło na to, że z oszczedności lodówki są
      wyłączane na noc!
    • dziad_borowy Bojkotujmy kiepskie sklepy 14.05.03, 12:38
      HuBar jaki to byl sklep? Przeciez nie trzeba tam juz chodzic, to najlepsza kara
      za zla obsluge. Ja odradzam sklep w X DS UŁ "Olimp". Niezaleznie ktora
      ekspedientka jest w danym momencie za kasa zawsze ma mine niezadowolona, widac,
      ze praca jest dla niej udreka, a jej spojrzenie mowi "po co ty tu qwa
      przyszedles i mi dupe zawracasz?".
      dzierżbór
      • Gość: piasia sposób na ekspedientkę IP: diabel:* 14.05.03, 13:03
        w takim mało uprzejmym sklepie po zrobieniu zakupów poproście o ZRYWKĘ. I
        obserwujcie reakcję.

        ZRYWKA to po częstochowsku mała reklamówka (taka którą się ZRYWA z całego pęku
        reklamówek), jednobarwna. Słowo - patent, reakcje - bajkowe!

        • Gość: micin Re: sposób na ekspedientkę IP: *.zelow.sdi.tpnet.pl 14.05.03, 13:07
          Gość portalu: piasia napisał(a):

          > ZRYWKA to po częstochowsku mała reklamówka (taka którą się ZRYWA z całego
          pęku
          > reklamówek), jednobarwna. Słowo - patent, reakcje - bajkowe!

          Hehe, tak mi się skojarzyło, że u nas na wsi co niektórzy proszą o: jednom
          razówkę;-DDD
      • hubar Re: Bojkotujmy kiepskie sklepy 03.06.03, 13:51
        dziad_borowy napisał:
        > HuBar jaki to byl sklep?
        --
        Nie wiem dokładnie jak nazywał się ten sklep, ale jest niemal przy przystanku
        tramwajowym w kierunku północnym.

        Wczoraj kupowałem napój, z lodówki. Nawet nie wicie jak paskudnie smakuje coś
        co powinno być zimne a jest cieplejsze od gorącej wody w kranie!
    • ileana Re: Podejście do klienta w upały 14.05.03, 13:43
      Szokujace!
      Przypomina mi to czasy sojalistyczne w Polsce
      Klient to intruz.
      Nie do pomyslenia na zachodzie i (poludniu Europy)
      Taka ekspedientka traci z mety prace,chyba ze sklep panstwowy,gdzie nikt sie
      nie interesjuje czy interes sie kreci.
      pozdr.ileana
    • Gość: eyemakk Re: Podejście do klienta w upały IP: *.mirtel.net 15.05.03, 10:12
      kiedyś (ze 2 miesiące temu) poszedłem skserować dokumenty. zrobiłem to w
      Pabianicach, gdzie punkty ksero są nieco mniej popularne niż w łodzi.

      o mniejszej konkurencji przekonałem się od razu, gdy pan zaśpiewał mi cenę za
      jedną skserowaną stronę. zgadniecie ile? zwykła a4, jednostronne, czarno-białe.

      myślicie że 20 groszy?.......

      50......................?

      80groszy??????????



      złótówa?






      otóż nie. dwa złote!



      no ale nie to w tym wszystkim najgorsze. otóż nie miałęm akurat drobnych, więc
      dałem gościowi 20 czy 50 pln. miły pan stwierdził że niema wydać i mam se pójść
      rozmienić. gdy zwróciłem mu uwage ze to chyba coś nie tak stwierdził, że sie za
      dużo filmów amerykańskich naoglądałem.

      i to już było dla mnie za wiele. powiedzialem fiutowi, że w takim razie to ja
      sobie skseruje gdzie indziej, pojde na spacerek na drugi koniec miasta a facet
      nie dostanie ode mnie kasy. aha, a że kartke już skserował, to jest w plecy, bo
      przeciez ksero sie wyczerpuje i konserwować trzeba.





    • Gość: blenda Re: Podejście do klienta w upały IP: *.lodz-piaski.sdi.tpnet.pl 15.05.03, 12:06
      Dobijaja mnie takie sytuacje. zastanawiam sie czasem co sie dzieje z tymi
      lidzmi, ja rozumiem ze moga byc nie zadowoleni ze swojego losu, ale nie
      koniecznie musza przelewac to na nas klientow. Akle wiecie co pan w urzedzach
      i np. w rekrutacji na UŁ to chyba nikt nie przebije.

      Do niedawna w sklepach z odzieza ekspedientki tez mialy jakies dziwne miny
      kiedy np. zostaly poproszone o wiekszy rozmiar.Niedaj boze jeszcze nie wziales
      tego bo cos Ci nie pasowalo uuu wtedy minki mialy rewelecyjne, ale chyba
      wchodzimy do Europy [hihihi] bo sa coraz milsze;).

    • Gość: ELVIZ Re: Podejście do klienta w upały IP: *.mipro.pl 15.05.03, 12:09
      Często się to zdarza. Nawet na stacjach benzynowych. Może to wzgledy
      ekonomiczne, bo lodówka ciagnie prąd. Nie wiem. Nie lubię jak sprzedawca maca
      pieczywo, a wcześniej sobie przecież może tą samą ręką w nosie pogrzebać:(ughhh
    • rastamaniana Re: Podejście do klienta w upały 03.06.03, 14:10
      Stary, Ty się nie zmieniasz... A nie mogłeś iść do innego sklepu ??? Miałbyś
      zimne picie oraz spokojną głowę. Pozatym - umówmy się, sprzedawczyni to "żadna
      figura jest" i raczej nie należy kłaść uszu po sobie w takich sytuacjach.
      Skoro ktoś się boi zjebać "paniusię" w takiej sytuacji, to po co późniejsze
      żale ???


      pzdr

      Bozia
      • hubar Re: Podejście do klienta w upały 03.06.03, 21:42
        rastamaniana napisał:
        > Stary, Ty się nie zmieniasz... A nie mogłeś iść do innego sklepu ??? Miałbyś
        zimne picie oraz spokojną głowę. Pozatym - umówmy się, sprzedawczyni to "żadna
        figura jest" i raczej nie należy kłaść uszu po sobie w takich sytuacjach.
        Skoro ktoś się boi zjebać "paniusię" w takiej sytuacji, to po co późniejsze
        żale ???
        --
        No moze i się nie zmianiam, ale jakoś lubie jak wszystko gra. Nie mogłem iść do
        innego sklepu, bo tramwaj miał przyjechać za chwilkę, a mnie strasznie się pić
        chciało. Czy ja położyłem uszy po sobie? Raczej nie mam takiego zwyczaju, ale
        gry już zacząłem jej mówić co sądzę zadzwonił telefon i było słychać
        nadjeżdżający tramwaj.
    • marjory_m Re: Podejście do klienta w upały 03.06.03, 21:16
      Dawno temu moja mama kupiła w sklepie ciastka. Ot takie zwykłe z kokosem. W
      domu okazało sie ze nadawały sie do wbijania gwoździ w ścianę. Poszłam z
      siostrą zareklamować. Przemiła pani powiedziała "że jak sie nam nie podoba to
      se mogłyśmy spróbować przed kupieniem". Zawsze kiedy klient chce coś sprawdzić
      słyszy na cały sklep "NIE DOTYKAĆ TOWARU ŁAPAMI!!!" Po drobnej wymianie zdać
      między panią a siostrą usłyszałyśmy na dowidzenia "Sp*** mi ze sklepu". Ta sama
      pani strajkowała kiedyś przeciwko budowie supermarketów bo jej klientów
      zabiorą...
    • majass Re: Podejście do klienta w upały 03.06.03, 22:42
      Przy sterlinga jest sklep w którym mimo duzej lodówki chłodza sie przeważnie 2
      cole i 2x jakaś dziwna ciecz ale "grecja" czy cos w tym stylu. Nawet jesli
      dostaniemy z lodówki to wcale tam nie musi oznaczac, że zimne. Bo przewaznie
      pani mówi: "Dopiero włozyłam"
      • Gość: Bart Re: Podejście do klienta w upały IP: *.mnc.pl 03.06.03, 23:46
        majass napisał:
        > Nawet jesli
        > dostaniemy z lodówki to wcale tam nie musi oznaczac, że zimne.

        To już nikogo nie zaskoczy dialog typu:
        - jest kola z lodówki?
        - jest, ale ciepła.

        "Nara.
        To nara"
    • Gość: angolia Kultura przede wszystkim IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 03.06.03, 23:53
      Jakże popularne były ostatnio w sklepach kartki z napisem: „1 CZERWIEC dzień
      dziecka"... :/
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka