Dodaj do ulubionych

Sprawa Józefa Banasiaka

IP: *.visp.energis.pl 14.05.03, 13:25
I co wy na to?
Obserwuj wątek
    • Gość: msciciel Re: Sprawa Józefa Banasiaka IP: *.visp.energis.pl 14.05.03, 13:31
      Jak do mnie wlazł złodziej to też bym zabił
      • Gość: g@mdan Re: Sprawa Józefa Banasiaka IP: *.tvsat364.lodz.pl 14.05.03, 15:57
        Sprawa powraca jak bumerang, bo polskie sądy popełniają błędy.
        W tym wypadku zasada domniemanej niewinności dotyczy tylko bandyty. Człowiek
        broniący swojego domu jest niewinny, nawet jeśli przekroczył granice obrony
        koniecznej.
        Teraz jeden z sądów zajmujących się tą sprawą musi przyznać się do błędu. Gdy
        to zrobi to p. Banasiak winien żądać odszkodowania za doznane krzywdy.
        Przedstawiciele różnych profesji odpowiadają za swoje błędy.
        A sędziowie?
    • beers Tak sie zastanawiam 14.05.03, 15:47
      czy prokurator oskarzajacy w takich sprawach naprawde wierzy ze oskarzony jest
      winny, czy po prostu zaskarza wyrok do kloejnych instancji, bo taka jego rola w
      procesie?

      Co prawnicy na to powiecie?
      • leoel Re: Tak sie zastanawiam 14.05.03, 16:12
        Prokurator podpisuje się pod aktem oskarżenia.
        Nie jest to tak że z racji funkcji oskarża bez żadnej refleksji.
        Musi ocenić sprawę jako nadającą się do oskarżania.

        Prokurator w przeciwieństwie do dziennikarzy i czytelników ma do dyspozycji
        akta sprawy, w świetle polskiego prawa skierowanie sprawy do sądu było na
        pewno zasadne.
        • Gość: g@mdan Re: Tak sie zastanawiam IP: *.tvsat364.lodz.pl 14.05.03, 18:47
          leoel napisał:
          >... w świetle polskiego prawa skierowanie sprawy do sądu było na
          > pewno zasadne.

          Znowu "polskie prawo". Chore prawo - to jest główna refleksja.
          • leoel Re: Tak sie zastanawiam 14.05.03, 23:23
            Gość portalu: g@mdan napisał(a):
            > Znowu "polskie prawo". Chore prawo - to jest główna refleksja.

            Nawet gdyby obrona konieczna była u nas dalej posunięta niż to jest obecnie,
            to Banasiak też pewnie byłby oskarżony - kilkakrotnie ugodził w plecy
            uciekającego złodzieja (który już przechodził przez płot) - to na pewno nie
            była obrona konieczna.
            • Gość: g@mdan Re: Tak sie zastanawiam IP: *.tvsat364.lodz.pl 15.05.03, 15:14
              Chciał zatrzymać złodzieja, aby oddać go w ręce Policji.
              Może powinien najpierw pójść na kurs samoobrony, karate czy ju-jitsu, a potem
              łapać złodzieja.
              Ugodził bandziora nożem, bo chciał go osłabić. Z tym nożem badzior przyszedł.
              Banasiak nie strzelał, nie walił siekierą, nie rzucał granatem. Użył tej samej
              broni co napastnik. Nie wbił noża w serce tylko w dupę.
              Czytałem niedawno o podobnej sprawie. Gdzieś w Polsce bandyta przystawił
              pistolet do głowy faceta, który był karateką. Facet obronił siebie i tak
              załatwił bandytę, że ten zmarł w szpitalu. Faceta uniewinniono.
              W tym wypadku sędzia był mądrzejszy.
              • leoel Re: Tak sie zastanawiam 15.05.03, 16:54
                Gość portalu: g@mdan napisał(a):

                > Chciał zatrzymać złodzieja, aby oddać go w ręce Policji.
                Ale go nie zatrzymał, mimo zadania poważnych ran.

                > Może powinien najpierw pójść na kurs samoobrony, karate czy ju-jitsu, a
                potem
                > łapać złodzieja.
                Jak widać nie musiał, poradził sobie bez tego, mimo że tamten miał nóż.

                > Ugodził bandziora nożem, bo chciał go osłabić. Z tym nożem badzior
                przyszedł.
                > Banasiak nie strzelał, nie walił siekierą, nie rzucał granatem. Użył tej
                samej
                > broni co napastnik.
                Nie ma zasady współmierności broni, jeśli jest to obrona konieczna to mógł
                nawet użyć armaty

                >Nie wbił noża w serce tylko w dupę.
                Bo złodziej przechodził już przez płot (z powrotem - uciekał).
                Zadał mu kilka bardzo głębokich ran, nie bardzo midzę czym to można
                usprawiedliwić.

                > Czytałem niedawno o podobnej sprawie. Gdzieś w Polsce bandyta przystawił
                > pistolet do głowy faceta, który był karateką. Facet obronił siebie i tak
                > załatwił bandytę, że ten zmarł w szpitalu. Faceta uniewinniono.
                > W tym wypadku sędzia był mądrzejszy.
                Ale i okoliczności były inne. (zresztą to też było w Łodzi)

                Podsumowując, na podstawie tego co wiem o sprawie z prasy bliżej tu było do
                samosądu niż obrony koniecznej.
                • Gość: g@mdan Re: Tak sie zastanawiam IP: *.tvsat364.lodz.pl 15.05.03, 19:16
                  Może masz rację.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka