Dodaj do ulubionych

kłopot z sąsiadem

18.05.07, 13:53
mam problem z sąsiadem od roku mieszkam w małym domku w Łodzi, sąsiad hoduje
kury , wybieg i kurnik sa obok mojego płotu, smród w ciepłe dni jest
okropny . zwracałam uwage alwe nie pomoaga , gdzie szukać pomocy?
Obserwuj wątek
    • mkr78 Re: kłopot z sąsiadem 19.05.07, 08:42
      A co zrobić z sąsiadką, która ma koty latem nie można otworzyć okna bo w oczy
      drapie????
      • narwance.polne Re: kłopot z sąsiadem 19.05.07, 19:06
        Kot drapie czy sąsiadka?
    • aaa202 Ja mam gorszy 19.05.07, 17:55
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=63&w=60856339&a=60856339
      • guru211 Re: Ja mam gorszy 20.05.07, 16:38
        To teraz wiadomo skad czasem tyle agresji.
        • aaa202 Jestem lagodna jak baranek bozy, 20.05.07, 23:10
    • uerbe Re: kłopot z sąsiadem 20.05.07, 18:45
      teryc napisała:

      > smród w ciepłe dni jest okropny.

      Wywieś choineczkę zapachową.
    • nakole Re: kłopot z sąsiadem 20.05.07, 20:31
      ...kury pojmać na rosół, albo pieczyste. Część uwięzić. Niech znoszą jaja dla
      nowego opiekuna i niech wtedy sąsiad mdleje od fetoru...
    • juliaiga Re: kłopot z sąsiadem 20.05.07, 21:05
      Musisz naczytać się o prawie z tym związanym i przepisach o hodowli.Ile metrów
      od płotu można trzymać ptactwo itp.Jeśli nawet nie znajdziesz nic na temat
      zapachu to moze on łamie gdzie indziej prawo,na przykład za ciasne
      pomieszczenie na ilość ptaków i możesz go trochę poszantażować.Albo od razu
      uderzyć do sądu.Ja bym Ci radziła uderzyć w prawo.
      • nakole Re: kłopot z sąsiadem 20.05.07, 21:28
        juliaiga napisała:

        >...i możesz go trochę poszantażować.

        ...a tego to prawo zabrania...


        >Albo od razu
        uderzyć do sądu.

        ...nakłanianie do pieniactwa...


        >Ja bym Ci radziła uderzyć w prawo.


        ...i wyjdzie z tego lewo... ;)
        • juliaiga Re: kłopot z sąsiadem 21.05.07, 13:15
          Posłuchaj Nakole-nie jestem prawnikiem.Napiszę to co myślę z punktu zwykłego
          człowieka.1-poszantażować.Prawo zabrania szantażu jeśli są dowody.2-uderzyć do
          sądu-z tym pieniactwem to przesadzasz.To by oznaczało że każdy prawnik/adwokat
          który udaje się z klientem do sądu łamie prawo.3-dlaczego wyjdzie lewo?Może się
          okazać że jeśli tam jest smród,to higiena jest u tego sąsiada na bakier i może
          coś z sanepidem tu pokombinować,nie wiem,ja tylko widzę że można tu pewne
          rzeczy stwierdzić,bo je widać.U mnie problem z sąsiadami jest w relacjach i ja
          tego nie udowodnie bo oni się wyprą(niżej post).
          • nakole Re: kłopot z sąsiadem 21.05.07, 18:08
            Przeczytałem to co nizej. Współczuję sytuacji. Sprawa kur pewnie jest do
            rozwiązania, a moze i nie jest. W sprawach sporów sąsiedzkich ewentualne
            procesy sądowe mogą ciągnąć się długo i stać się prawdziwym utrapieniem. Jesli
            posesje mają jakiegoś zarządcę to moęe warto się do niego zwrócić ze sprawą.
            Jeśli nie, to pozostaje Sanepid i sprawa sądowa. Jednak nawet jeśli ją wygrasz
            to pozostaje egzekucja wyroku sądowego, czyli w tym wypadku zastosowanie się do
            jego postanowień przez owego sąsiada. Biorąc też pod uwagę wszystko co
            napisałaś o stosunkach sąsiedzkich w miejscu Twego zamieszkania, to po sprawie
            sądowej możesz spodziewać się obrzydliwego ostracyzmu, złośliwości i nie
            wiadomo jeszcze czego ze strony sąsiadów. Ja osobiście, jeśli byłoby to
            oczywiście możliwe uciekłbym z tego miejsca. Życie jest krótkie i zbyt cenne,
            aby trwonić je na walkę z kreaturami.
            • juliaiga Re: kłopot z sąsiadem 23.05.07, 16:43
              Dokładnie.Porobiłam napisy na ścianach-żeby się odczepili i zaczeli żyć własnym
              życiem.Nie chcę z nimi żadnych kontaktów-totalnie żadnych.Oni tak ciągną w dół
              ze wszystkim.Ten sąsiad ma w kółko sprawy sądowe o kradzieże a z nią nikt na
              naszym korytarzu się nie zadaje,bo z nią są same kłopoty.Ta sąsiadka zajmuje
              się wyłącznie intrygami-coś usłyszy,gdzieś zaniesie.
              W naszej bramie w sumie nie zadaję się z nikim:)I nie zqamierzam tego
              zmieniać.Oni myślą że ja się z nimi nie zadaję,bo jestem bardzo wykształcona i
              z menelami się nie zadaję(ja mieszkam we Wrocławiu w Trójkącie Bermudzkim).A ja
              się nie zadaję z nikim bo nie mam o czym z nimi gadać.Oni gadają tylko o
              chlaniu.To mieszkanie idzie do zamiany na większe,więc pozbywam się tym samym
              sąsiadów.
      • dwapsyikot Re: kłopot z sąsiadem 20.05.07, 22:53
        bo jak się okaże że za blisko o 2 metry , i odsunie to poczujesz wielką
        różnicę....
        • juliaiga Re: kłopot z sąsiadem 21.05.07, 13:25
          Przecież jeśli jest ten zapach od tych kur to musi coś być nie tak.Przecież
          jeśli było by tam wszystko w porządku to nikt nie powinien skojarzyć,że ten
          kury ma.Gdyby tam było czysto i idealnie.Napewno się coś znajdzie.
          • iluminacja256 Re: kłopot z sąsiadem 21.05.07, 15:56
            Ale ten no...kur sie nie myje no i one tak same z siwbie smierdzą...
    • big_news Re: kłopot z sąsiadem 20.05.07, 21:33
      Wypadało przed rokiem zastanowić się nad wyborem miejsca zamieszkania. Bo z
      Twojego opisu nie wynika, że facet zaczął hodować drób od wczoraj.
    • juliaiga Re: kłopot z sąsiadem 21.05.07, 11:35
      Ja Ci napiszę swój problem z sąsiadami.Mieszkam w malutkim mieszkanku,ono ma 17
      m2 całośc.Za ścianą mieszka małżeństwo młodych ludzi,19 i 20 lat,mają 3-letnie
      dziecko.I oni się do mnie przyssali przez ścianę.Słuchają tego co
      robię,oceniają mnie,gadają o mnie do innych ludzi.Nie mam prywatności we
      własnym domu.Na przykład nie przyjmuję gości(im mniej wyniosą do innych ludzi
      tym lepiej)albo nie bekam bo sąsiad się obrazi za ścianą.Paranoja.Mam w sobie
      takie poczucie złości każdego dnia,bo nie zgadzam się z tą sytuacją a nic nie
      mogę zrobić.Nie mogę się nawet przenieść do innego pokoju bo to całe mieszkanie
      ma pojemność 1 pokoju.Ale oni mają tak nie tylko ze mną.Przysali się też do
      drugiej ściany a także podsłuchują ludzi którzy palą papierosy na korytarzu.I
      tu jest inna sytuacja jak Twoja-bo ja nie mogę nic im udowodnić.Oni zawsze się
      mogą nie przyznać.Ja nie chcę z nimi awantury,ponieważ ta kobieta za ściany ,ta
      sąsiadka czeka na awanturę i mnie prowokuje.Ona chce afery na każdym kroku,bo
      będzie mieć zajęcie-będzie mnie obgadywać,plotkować,latać do kolezanki na
      dół.Będą nerwy i jej o to chodzi.Ja się ustawiłam w punkcie zero-mówię im dzień
      dobry ale nie nawiązuję kontaktu.Nie dam im satysfakcji z awantury.A Ty możesz
      coś zrobić w tym sensie,że Twój problem jest materialny a nie w
      relacjach.Możesz próbować pozbierać dowody na ten kurnik i te zapachy.
    • cassani pomoc - pytaj kurę po lewej: 21.05.07, 11:47
      www.alternatywnezycie.pl/
    • evonka całkiem serio 21.05.07, 12:24
      jeśli prośby nie skutkują, to pewnie należałoby go ostrzec, że jesli nie zmieni
      wybiegu dla kurek, lub nie bedzie sprzątał, to będziesz musiał udac się do
      odopwiednich "organów" i to zgłosić. jeśli to nie poskutkuje, to cóż... trzeba
      zadziałać. nie ma rady. straż miejska najpierw.
      • cassani a jakie są kurze "organy"? 21.05.07, 12:33
        udka?
        a może łódka?
        • jelonek72 ooo sasiedzi - mój temat ulubiony 21.05.07, 12:47
          słowo sąsiedzi wywołuje u mnie reakcję niczym kaszanka u psów pawłowa
          tylko ,że ja się nie ślinię - ja się po prostu pienię !
          sąsiedzi z góry to największe przekleństwo jakie spotakło mnie w dotychczasowym
          blokowym życiu
          mam nadzieję ,że już wkrótce opuszczę siedzibę pod nimi i zapomne o rodzinie
          słoni mieszkających na 3 piętrze !!!!

          Słonie do ZOO !!!
          • juliaiga Re: ooo sasiedzi - mój temat ulubiony 21.05.07, 13:36
            To też mój ulubiony temat.Zresztą od pewnego czasu to chyba jedyny:)Ale u mnie
            pode mną mieszka stado dzikich słoni i oni mi tak nie przeszkaszają jak ci obok
            wiecznie zainteresowani podsłuchiwaniem.Jak nawet do mnie ktoś przychodzi to
            oni chyba leżą i słuchają.To tak jakby ta osoba przychodziła też do nich.Albo u
            mnie ktoś z gości powie-jaka piękna pogoda-i patrzy przez okno,a za ścianą
            takie zachwyty.Albo ktoś powie-o holender,pada-a za ścianą takie westchnienia-
            ojej.Jak uderzam klawiaturą od kompa to oni leżą i słuchają czy dalej piszę.A
            jak ich olewam i robię swoje tak jakby ich nie było to mi szurają pod drzwiami
            jak idą do kibla,tak przeciągają butami żeby oznajmić że oni też na mnie
            leją.Wszystko potrafią,ale odczepić to się nie potrafią.Dzisiaj mnie nie było
            na noc bo zostałam u mamy na internecie.I muszę się chyba wytłumaczyć bo będzie
            afera.I to komu?Ludziom których znam tylko zza ściany.
            • iluminacja256 Re: ooo sasiedzi - mój temat ulubiony 21.05.07, 16:00
              Hmmm...ja przepraszam...ale ...hmmmm....twój opis na tyle przypomina mi coś ,
              ze ...nie zebym coś sugerowała...ale ty jesteś pewna, ze to oni, a nie coś w
              twojej głowie?:)
              • juliaiga Re: ooo sasiedzi - mój temat ulubiony 23.05.07, 16:29
                A myśl sobie co chcesz tylko mnie nie opuszczaj w biedzie:)Ja przyjechałam z
                Łodzi rok temu w lipcu i przez 3 miesiące udawałam,że tego nie widze co
                robią.Że się tak wpierniczają przez ścianę.Udawałam,udawałam,a póżniej sobie
                myślę,że jeśli chcą tak funkcjonować w komunie 3-osobowej,to funkcjonujmy
                tak,ok.I oni myśleli że ja będę przychodzić na herbatę.Ale w między czasie
                wyszło jeszcze coś.Ta sąsiadka miała romans z żonatym mężczyzną z naszej bramy
                (mają 2 dzieci)a ona sama jest mężatką z 1 dzieckiem.A w naszej bramie wszystko
                przejdzie ale nie coś takiego jak zdrada.Z czasem zauważyłam,że ona ma taki
                plan,że to o mnie mówi że ja latam za facetami nawet żonatymi a sama ma romans
                o którym wiem-chyba tylko ja bo się z tym mężczyzną spotykała pod moimi
                drzwiami.A ten jej kochanek to wielki autorytet w naszej bramie.Byłam w
                strasznie złej sytuacji.Na nią nie mogłam nic powiedzieć bo ten mężczyzna by
                jej bronił i cała klatka stanęła by za nimi nie wiedząc o romansie.Ja sie
                postarałam wyzerować-jestem w punkcie zero.O romansie nikomu nie powiedziałam
                (oczywiście dla własnego dobra a nie dla ich).Sama byłam oskarżana przez nią że
                jestem latawica-dla odwrócenia uwagi.A ona robiła co chciała.I czas pokazał jak
                było.Do mnie dzisiaj nikt nic nie ma,wiedzą że jestem spokojna(ja jestem nawet
                za spokojna,bo to też nie jest dobra cecha,bo to lepiej być takim pośrodku)a
                ten ich romans wyszedł na jaw.Ktoś inny ich zauważył.Przestali się spotykać w
                lutym tego roku.A po tym mężczyżnie tą sąsiadkę widziano jeszcze z innymi
                mężczyznami.Ja myślę ze jeśli bym się z nią zaprzyjażniła to i tak żle na tym
                wyjdę,bo jej potrzebny jest ktoś na kogo mogłaby pokazać palcem dla odwrócenia
                uwagi i robić swoje.A ja jestem o tyle górą że o tym wiem.To tyle bo tam
                jeszcze inne rzeczy są.
                • juliaiga Re: ooo sasiedzi - mój temat ulubiony 23.05.07, 17:32
                  Jestem u mamy,zrobiłam sobie czekolady i tak sobie myślę o tych sąsiadach.I
                  myślę że bardzo dobrze zrobiłam,że się z nimi nie zadaję,bo oni tylko ciągną w
                  dół.A jak nie udaje im się wejść drzwiami to się wpierniczają przez
                  ścianę.Takie wymuszanie kontaktu-ja muszę bo oni chcą.Tyrania ale im się nie
                  uda ze mną zaprzyjażnić.
            • dwapsyikot Re: ooo sasiedzi - mój temat ulubiony 21.05.07, 17:42
              odnoszę wrażenie że chyba masz inny problem niż sąsiedzi.... ale te problemy są
              najczęsciej uleczalne ... głowa do góry
      • teryc Re: całkiem serio 23.05.07, 21:06
        dzięki , zacznę od straży miejskiej
    • nett1980 Re: kłopot z sąsiadem 21.05.07, 15:33
      Chlopie jak ja cie rozumiem , gdy moje mlode bylo male i jezdzilo wozkiem
      kupilismy mieszkanie na parterze(wtedy to sie wydawalo rozsadne) , za jakies 5
      roku sasiad burek i cham , zaczal swojego busa parkowac w podworku studni pod
      naszymi 3 oknami w odleglosci 30-70 cm od szyb .Jezdzil na opale wiec jak rura
      zaczela np w sobote o 3 nocy smrodzic a zarzynany silnik rzezic , nie bylo
      bata.Bus siegal do 3/4 okna wiec i tak skape swiatlo zabieral ,kupa smrodu i
      zadnych mozliwosci negocjacji z nim , za administracja .Byly dwie interwencje
      strazy miejskiej nic ,cham sie pchal swoim wozem na male podworko i juz.
      Sposob byl jeden wyprowadzka .A na administracje jestem cieta do dzis , na moja
      propozycje ,zeby gazon betonowy pod oknami postawic a w nim kwiatki ,bylo tylko
      wzruszenie ramion i argument -"Nie ma pieniedzy".
    • miejskie_narty Re: kłopot z sąsiadem 21.05.07, 15:40
      W odwecie zacznij się uczyć grać na skrzypcach albo zapisz się do chóru... W ostateczności kup perkusję!
      • nett1980 Re: kłopot z sąsiadem 21.05.07, 15:44
        Wyprowadzilismy sie juz 2 lata temu,a teraz mamy spiewaka operowego po drugiej
        stronie kamienicy ,ale to i tak miod dla uszu .
        • miejskie_narty Re: kłopot z sąsiadem 21.05.07, 15:45
          A ja mam śpiewaczkę:)
          • iluminacja256 Re: kłopot z sąsiadem 21.05.07, 15:54
            Najgorszy był facet, który był niezrealizowanym pianistą jazzowym... o dzizas,
            co to było!!! Ale na szczęscie zamienił sie na mieszkanie ze zblazowanym młodym
            konkubinatem:)))
    • lavinka Współczuję... 21.05.07, 18:23
      kiedyś inwentaryzowałam jedną wieś i była w niej kurza ferma.... waliło od niej
      na pół kilometra... to śmierdzą nie tyle kury co ich odchody. Ale Tobie to
      pewnie bez różnicy :)
      Zależy kiedy zaczął hodować te kury. Przed Twoim wprowadzeniem czy po? Bo jeśli
      po to możesz wystąpić do gminy (nia pamiętam dokładnie) i zgłosić coś w rodzaju
      zażalenia.... Mogą mu teoretycznie zabronić prowazić tej działalności. Trzeba
      się dowiedzieć czy dostał pozwolenie na prowadzenie takiej działalności czy
      hoduje je "na dziko". Jeśli pozwolenie dostał, to można i tak skargi wnosić. Ale
      jeśli będzie dalej je hodować to śmierdzieć nie przestanie bez względu na to
      zrobisz. Uroki technologii. Śmierdziała, śmierdzi i będzie śmierdzieć...

      lav
      • teryc Re: Współczuję... 23.05.07, 21:05
        dzięki za dobre słowo chyba musze to gdzis zgłosić
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka