Gość: Darth
IP: *.organika.com.pl
01.08.07, 20:33
Nowe lotnisko pod Warszawą ma być gotowe jesienią 2008 r. Dla Łodzi to
fatalna wiadomość. Niestety, wszystko wskazuje na to, że łódzki port nigdy
już nie dogoni dynamicznych lotnisk w Gdańsku, Katowicach czy Krakowie.
Łódzkie lotnisko miało aspiracje stać się centrum tanich linii lotniczych
oraz przejąć pasażerów niezadowolonych z obsługi na zatłoczonym Okęciu. Kąsek
wydawał się wyjątkowo smakowity, bo z Warszawy rok temu skorzystało ponad 8
mln podróżnych. Niestety, z ambitnych planów łódzkiego lotniska niewiele
zostało, a wkrótce przybędzie nam wyjątkowo potężny konkurent. Pod Warszawą
jeszcze w tym roku ma rozpocząć się budowa lotniska cywilnego w Modlinie.
Wiadomo już, że zgodę na dofinansowanie inwestycji wstępnie wyraziła Komisja
Europejska. Prezes spółki "Mazowiecki Port Lotniczy - Warszawa Modlin" Piotr
Okienczyc zapowiada, że nowe lotnisko planuje obsługiwać 1,5 mln do 2 mln
pasażerów rocznie. To dziesięciokrotnie więcej niż łódzki port w 2006 r.
Nowe lotnisko pod Warszawą może utrudnić Łodzi awans do grona dużych portów z
bogatą siatką połączeń, jak choćby Gdańsk czy Katowice. - Szansa na rozwój
jest zawsze. Ale by Łódź zaczęła się liczyć, trzeba by od razu otworzyć
przynajmniej dziesięć nowych połączeń - mówi Łukasz Cape, prezes
stowarzyszenia Lotnisko dla Łodzi. - Tymczasem łódzkie lotnisko
prawdopodobnie straci loty do Shannon, a w jesiennej siatce zyskało tylko
połączenie z Liverpoolem. Gdy zobaczymy, jak bogatą ofertę mają inne
lotniska, trudno nie odnieść wrażenia, że się cofamy.
Plany Modlina są zaś wyjątkowo ambitne, co wyraźnie widać w biznesplanie
przygotowanym przez firmę konsultingową Ernst & Young. Wynika z niej, że
podwarszawskie lotnisko z łatwością przekroczy pułap miliona klientów rocznie
i stanie się prawdziwą mekką tanich linii. Zarząd łódzkiego lotniska
przekonuje jednak, że na razie to tylko pobożne życzenia. - Koszty budowy
nowego lotniska będą gigantyczne, a co więcej Modlin na razie nie ma dobrego
połączenia ze stolicą - podkreśla Leszek Krawczyk, prezes łódzkiego
lotniska. - A nawet jeśli nowe lotnisko powstanie, to konkurencji się nie
boimy. To dlatego, że warszawiacy stanowią niewielki odsetek naszych
klientów. Poza tym wierzę, że w tym roku ogłosimy jeszcze nowe połączenia z
Łodzi.
Pozycję łódzkiego lotniska w rywalizacji o klientów utrudnia również kiepska
komunikacja ze stolicą. Przejazd samochodem lub pociągiem trwa ponad dwie
godziny. - Dojazd to jednak nie wszystko, dla podróżnych liczy się głównie
dobra oferta, czyli liczba połączeń - mówi Cape. - Warszawiacy chętnie
lataliby z Łodzi, gdyby tylko mieli dokąd, a na razie nabijają liczniki
portów w Krakowie i Gdańsku. Nadal mamy szansę ściągnąć do nas kolejnych
przewoźników, ale czasu do otwarcia Modlina jest coraz mniej.
Źródło: Gazeta Wyborcza Łódź
PS: Kolejny gwóźdź do trumny Pana Ł.