redakcja 11.12.01, 10:39 W czwartek minie 20 lat od wprowadzenia w Polsce stanu wojennego. Co robiłeś 13 grudnia 1981 r. Pamiętasz? A może nie było Cię jeszcze na świecie? Napisz koniecznie. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
zamek Re: Rocznica stanu wojennego 11.12.01, 10:53 Pamiętam znakomicie. Wtenczas co tydzień z soboty na niedzielę nocowałem u dziadków w Chocianowicach, a rodzice zostawali na Manhattanie i przyjeżdżali w okolicach II śniadania. Każdy niedzielny poranek zaczynał się od Teleranka, zamiast którego tego dnia pojawiły się w telewizorze pionowe pasy. Dziadek nawet myślał, że coś nawaliło, ale regulacja nic nie dała. Cóż, nie ma Teleranka - wyciągnąłem sobie jakąś książkę i zacząłem czytać. Rodzice dojechali gdzieś koło jedenastej; piąte przez dziesiąte zarejestrowałem, że jechali okrężną drogą, bo Piotrkowską nie dało się przejechać. Potem załączyli telewizor - gadał generał. Zrozumiałem w sumie tyle, co mógł pojąć ośmiolatek - że jest wojna. Nikomu nie powiedziałem, ale przeraziłem się, że Tata pójdzie do wojska. Dalej - cóż, był obiad smutniejszy niż zwykle, telewizor gadał na okrągło i rodzice łowili każdy komunikat. Krótko po zmierzchu wróciliśmy na Piotrkowską - też przez Wólczańską, bo przecież inaczej się nie dało. W domu - znów telewizor i ci sugestywni faceci w mundurach, nawijający o karze śmierci, internowaniach, godzinie milicyjnej - dość przytłaczające, bo nie wiadomo, za co, dlaczego... W poniedziałek nie było szkoły, za to przez parę kolejnych dni ok. 16 przed moimi oknami ZOMO robiło kocioł protestującym. Kulminacja przyszła 15-go, kiedy po okolicznych ulicach pędziły czołgi. To były akurat imieniny Mamy, która taką właśnie od władzy ludowej w prezencie "defiladę" odbierała... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MarcinK Re: Rocznica stanu wojennego IP: *.gwarant.lodz.tpnet.pl 11.12.01, 11:01 Witam U mnie bylo troche podobnie jak u Zamka. Tyle, ze mieszkalismy wtedy prawie na przeciwko wydzialu eko-soc UL i widzialem gromadzace sie MO i jakies pojazdy opancerzone (transportery). Potem poszlismy z rodzicami jak co niedziela do kosciola na Plac Wolnosci. Troche miesza mi sie juz co widzialem tego dnia, a co pozniej. W sumie mialem wtredy tylko 11 lat. Ale pamietam, ze bylem zly. Potem domowym sposobem stemplowania zaczalem produkowac "ulotki". Brzmialy "uwolnijcie Lecha zamknijcie Wojciecha" i mialy wielkosc znaczka pocztowego. Ale bylem bardzo dumny jak je porozlepialem w domu na klatce i w szkole. A potem wsypal mnie kolega ze szkoly i trzeba sie bylo gesto dyrektorce tlumaczyc. Pozdrawiam, MarcinK Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Maska Re: Rocznica stanu wojennego IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 13.12.01, 16:25 To bylo straszne. Poszlam z mama do kosciola jakos bardzo rano, a tam ksiadz, na powitanie, powiedzial "no to mamy wojne". I ludzie zaczeli szlochac. Wrocilysmy do domu w panice. Tak, nawiasem, nie umialabym chyba zwiazac sie z czlowiekeim, ktory tego wszystkiego nie przezyl. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zibi Re: Rocznica stanu wojennego IP: 106.22.0.* 11.12.01, 11:01 Pamietam czolgi ktore czesto jezdzily Obywatelska. Mialem wtedy 4 lata, wiec nie mam zadnych wspomnien oprocz atmosfery strachu. Pozniej skojarzylem fakt, ze czesc rodziny mieszkala bardzo blisko granicy z ZSRR. Bardziej pamietam zakonczenie stanu. Jako dziecko czesto podsluchiwalem o czym mowia rodzice. Pewnego dnia mama poszla do mnie do przedszkola i uslyszala od przerazonych nauczycielek: "Niech Panstwo nie mowia przy dziecku o takich rzeczach. Syn chodzi i wrzeszczal: Dzieci hura!Stan wojenny sie skonczyl!" Odpowiedz Link Zgłoś
hubar Re: Rocznica stanu wojennego 11.12.01, 15:42 Wypowiadali się już tetrycy co pamiętają to teraz moja kolej "...bo idzie młodość, młodość, młodość..." bo ja nic nie pamiętam. Sorry ale chyba mało kto mając 10 miesięcy pamięta, a co gorsza rozumie co się dzieje. Dla mnie stan wojenny to historia, mam swoją opinię ale to chyba nie wątek na to? pozdrowy Odpowiedz Link Zgłoś
kropka. Re: Rocznica stanu wojennego 11.12.01, 18:51 To ja do grupy tetryków: dzięki HuBar, nadzwyczaj jesteś miły, jak zwykle! :-( Studiowałam wtedy w Lublinie. Mieszkaliśmy na przedmieściu. W noc z soboty na niedzielę graliśmy w brydża, radio grało strasznie smutne melodie. Komentowaliśmy, że pewnie umarł ktoś ważny, ale zawsze w porze wiadomości wypadała niesłychanie interesująca rozgrywka. Nad ranem koledzy rozeszli się, a o 9-tej dziecko zrobiło piekło, że telewizor zepsuty. Telefon też wysiadł. W południe wpadła sąsiadka z wiadomością, że jest wojna. Z kim? nie wiedziała. Włączyłam radio. Zreperował się telewizor. "Dlaczego ten ptaszek leży na boczku? Umarł?" zapytało dziecko. Ktoś wpadał, rzucał jakąś paczkę z krótkim "spal to szybko". Pomagałam sąsiadowi palić w piecu sterty nadrukowanych artykułów Leszka Moczulskiego. Niemal każdą kartkę osobno, bo grubszy plik papieru wcale nie chce się palić. Odtąd wiem, że pożar biblioteki jest niemal niemożliwy :) Demontowaliśmy powielacz. Ktoś przychodził, zabierał kilka części i znikał. Po trzech dniach zniknął sąsiad. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mirek Re: Rocznica stanu wojennego IP: *.lodz-marysin.sdi.tpnet.pl 11.12.01, 22:52 Małe sprostowanie, bo tysiąc razy powiedziane stanie się prawdą. Po Łodzi nie jeździły żadne czołgi. Najwyżej transportery opancerzone, ale też niewiele. Głównie Stary, Gaziki itp. Trochę to nie pasuje do waszych martyrologicznych obrazów, ale też świadczy jak bardzo tej martyrologii niektórzy potrzebują. A co ja zapamiętałem? Wówczas jeszcze nie w pełni rozumiałem życie, ale widziałem, że zdecydowana większość zwykłych ludzi odczuła jakąś ulgę. Cóż, zaangażowanych rewolucjonistów nie było wcale tak wielu, zresztą większość z tych co głośno krzyczeli podwinęli ogony pod siebie. I to znowu nie pasuje do obrazów, jakie miałyby zapisać się w podręcznikach historii. Odpowiedz Link Zgłoś
zamek Re: Rocznica stanu wojennego 11.12.01, 23:51 Gość portalu: Mirek napisał(a): > Małe sprostowanie, bo tysiąc razy powiedziane stanie się prawdą. Po Łodzi nie > jeździły żadne czołgi. Jakbym ich nie widział, to bym nie pisał. Wyjeżdżały z jednostki na Brzeźnej i jechały Piotrkowską, Żwirki, Kościuszki, Mickiewicza, Sienkiewicza i znów do Brzeźnej. Zrobiły kilka rund. Jeździły z zamkniętymi wieżyczkami, lufą do tyłu. Gąsienice od kół też odróżniam i pamiętam, jaki robiły hałas - na mojej wysokości (16. piętro) przez zamknięte okno. Takie obrazy się pamięta, chłopie, więc nie dyskutuj. Zresztą to nie pierwszy kit, który usiłujesz wcisnąć ludziom na forum. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Peter Re: Rocznica stanu wojennego IP: *.toya.net.pl 11.12.01, 23:39 Mialem wtedy 12 lat,i bylem umowiony na zbiorke harcerska,mielismy jechac na manewry do Grotnik(niestety manewry zrobil sobie ktos inny.)Dlugo czekalem na pierwsza osobe ktora przyjdzie na zbiorke (mialem szkole naprzeciwko okien mojego domu).Przyszedl tylko moj druzynowy ktory obwiescil mi ze niestety manewrow(naszych)nie bedzie. Peter Odpowiedz Link Zgłoś
kropka. Re: Rocznica stanu wojennego 12.12.01, 00:05 Mirek, o czym Ty piszesz?! 13-go grudnia ktoś odczuwał ulgę??? Jak nie wiadomo było kto? co? z kim? po co? za co? Kiedy nie było informacji, gazet, telefonów, za to były aresztowania, przepustki na wyjazd z miasta, wojsko na ulicach? 13 grudnia, Mirku, sąsiad moich rodziców, I sekretarz POP w baaardzo duzych łódzkich zakładach, na mszę do kościoła poszedł!!! I modlił się jak nigdy dotąd i nigdy potem! Do dziś to wspomina!!! Już Ty lepiej idź na rynek po zakupy świateczne, jak masz takie głupoty wypisywać! Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mirek Re: Rocznica stanu wojennego IP: *.lodz-marysin.sdi.tpnet.pl 12.12.01, 00:59 1. Sprostowanie do sprostowania. Po 13 grudnia bardzo dużo i o różnych porach po Łodzi jeździłem, ale jak słowo daję na ŻADNE czołgi nigdy nie trafiłem, dosłownie kilka razy widziałem transportery na kołach. Są też TRANSPORTERY na gąsiennicach - nazywają się BWP, i mają wieżyczkę. Czy aby nie one jeździły? Ale może faktycznie jakieś parę sztuk prawdziwych CZOŁGÓW na pokaz puścili (nie bardzo też widzę możliwość żeby na placu na Brzeźnej w ogóle zmieściły się). Jeśli tak to wycofuję się i szczerze przepraszam, ale dla historii przydałyby się fotografie (ja nie widziałem). Co nie zmienia postaci rzeczy, że taka mini- defilada to nie był obraz martyrologii. (A jaki to kit na forum wciskam? Widzę żeś mój fan, to rzuć trochę cytatów żebym miał pewność że mnie z kimś nie mylisz. Nie zrewanżuję się, bo przepraszam ale Twojej twórczości nie śledzę) 2. Droga Kropko, ludzie z mojego otoczenia (zwykli ludzie ze zwykłego sąsiedztwa - nie I sekretarze i nie zdeklarowani rewolucjoniści) odczuwali ulgę, bo jak się domyślam bali się (chyba słusznie) czegoś bardzo złego. Ze znanych mi osobiście tych co ulgi nie odczuwali: jeden średniego kalibru działacz natychmiast zwinął ogon pod siebie, drugi dość wysokiego kalibru bardzo starał się aby go internowali, co się stało dopiero ok. kwietnia, a coś po dwóch miesiącach już wyszedł. Od razu dostał paszport, zaproszenie na Zachód i jak sam przyznał o to właśnie mu chodziło. Wyjechał z całą rodziną i z tego co wiem nigdy już nie wrócił. Odpowiedz Link Zgłoś
zamek Re: Rocznica stanu wojennego 12.12.01, 01:17 Gość portalu: Mirek napisał(a): > 1. Sprostowanie do sprostowania. Po 13 grudnia bardzo dużo i o różnych porach > po Łodzi jeździłem, ale jak słowo daję na ŻADNE czołgi nigdy nie trafiłem, > dosłownie kilka razy widziałem transportery na kołach. Są też TRANSPORTERY na > gąsiennicach - nazywają się BWP, i mają wieżyczkę. Czy aby nie one jeździły? Być może tak, ale na moją pamięć miało toto i gąsienice, i wieżyczkę, i kawał prawdziwej lufy - o ile dobrze pamiętam, BWP raczej sterczy jakiś ogryzek z wieżyczki. Ale nie jestem ekspertem, więc nie będę się mądrzył. Być może, iż to, co dla Ciebie jest BWP, dla mnie było czołgami. > Ale może faktycznie jakieś parę sztuk prawdziwych CZOŁGÓW na pokaz puścili (nie > bardzo też widzę możliwość żeby na placu na Brzeźnej w ogóle zmieściły się). > Jeśli tak to wycofuję się i szczerze przepraszam, ale dla historii przydałyby > się fotografie (ja nie widziałem). Co nie zmienia postaci rzeczy, że taka mini- > defilada to nie był obraz martyrologii. Nikt nie mówi tu o żadnej martyrologii - ja tylko opisuję fakty. Ale tu glossa: chyba nie ma znaczenia, czy w defiladzie biorą udział 3 czołgi, czy 3000 czołgów. Liczy się fakt - władza wyprowadziła na ulicę wojsko przeciw własnym obywatelom. I to było co najmniej przygnębiające, nawet dla ośmiolatka. Więc z czołgami czy z BWP - "to jednak zmienia postać rzeczy", że zacytuję. > (A jaki to kit na forum wciskam? Widzę żeś mój fan, to rzuć trochę cytatów > żebym miał pewność że mnie z kimś nie mylisz. Nie zrewanżuję się, bo > przepraszam ale Twojej twórczości nie śledzę) Nie sypnę Ci teraz cytatami, bo po pierwsze pora jest raczej na pójście do łóżka niż na tropienie słówek, a po drugie - nie chcę jątrzyć, zupełnie mi na tym nie zależy. Zdarzyło się jednak, że mnie parokrotnie nieźle wkurzyłeś swoimi postami, które naonczas przynajmniej widziały mi się zupełnie ni w pięć ni w dziewięć. Mam nadzieję, że jesteś także zdolny do rzeczowej dyskusji "sine ira et studio". W każdym razie pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
kropka. Re: Rocznica stanu wojennego 12.12.01, 01:22 Mirku, czy piszemy dokumentalną kronikę stanu wojennego na forum? Czy chodzi konkretnie o dzień 13 grudnia??? Przeczytaj pytanie. Ten dzień był dniem grozy! Nikt nic nie wiedział. Czy na ulicach były czołgi czy transportery? Co za różnica? Na ulicach było wojsko. Nie było możliwości kontaktu z rodziną. Była godzina policyjna. Pocztą pantoflową docierały informacje: tego aresztowali, ten uciekł, tego trzeba ukryć! Jakieś koszmarne plotki, żadnej możliwości sprawdzenia informacji. To było najgorsze! Odcięcie od informacji było mistrzowskim posunięciem tych, którzy ten 13 grudnia organizowali! A potem - masz rację. Rozpoczął się czas prawdy dla bardzo wielu ludzi. Ale to temat na zupełnie inne opowiadanie. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
yaa Re: Rocznica stanu wojennego 12.12.01, 09:19 Ya z tetryków. Miałem 8 lat. Oczywiście zaczęło się od braku teleranka. Okazało się, że to jekaś wieksza awaria bo sąsiedzi też nie mieli telewizji. Potem Tata poszedł zobaczyć co się stało. Wrócił z wiadomością, że jest stan wojenny. Mama się przejęła i powiedziała do mnie: będziesz musiał bardzo uważać i nosić przy sobie legitymację szkolną bo jest stan wyjątkowy i...., wojenny poprawił Tata..., co Ty wygadujesz, jaki wojenny ? zdenerwowała się Mama i poszła sama zobaczyć co się dzieje. A potem było przemówienie Generała, smutne melodie. Sam byłem mocno zły z powodu braku teleranka. Nie wiem czy ktoś pamięta ale po południu nadali w TV jakiś program dla dzieci - występowały tam jakieś pluszowe zwierzaki (przepraszam, że piszę o rzeczach nieistotnych ale akurat to zapamiętałem). Potem było palenie zniczy pod kościołem na Sienkiewicza, Msze w Kościele Jezuitów i kazania Ojca Miecznikowskiego, śpiewanie Boże Coś Polskę i niepokój o Mamę, która czasem bardzo długo nie wracała a ja siedziałem w domu sam. Tatę zobaczyłem ponad rok później. Co do czołgów w Łodzi to pamiętam jeden - na rogu Mickiewicza i Żeromskiego. Potem stały tam 2 SKOTy. Pamiętam też żołnierzy z kałaszami, koksowniki, zielone gaziki i niebieskie Stary z zakratowanymi okienkami. Pozdrawiam Yaa Odpowiedz Link Zgłoś
hubar Re: Rocznica stanu wojennego DZIŚ W GW 13.12.01, 09:26 JAK SIĘ REDAKCJA CHCE POSTARAĆ TO NAWET JEJ TO WYCHODZI! PROSZĘ CZĘŚCIEJ ZAMIESZCZAĆ TAK DUŻO I WIDOCZNIE NASZE FORUM W GW pozdrowy KFŁ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szwed Re: Rocznica stanu wojennego IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 13.12.01, 15:58 13 grudnia zapamietałem dość szczególnie. Mieszkałem w Rudzie Pabianickiej sam. Rodzice mieszkali w Berlinie. Rankiem włączyłem telewizor i był tylko generał. Postanowiłem około 10.00 pojechać do mojej przyszłej żony na Bałuty. Tramwajem linii 11 dojechałem tylko na Piotrkowską do 8 Marca (aktualnie Tymienieckiego). Dalej milicja, wojsko. Z daleka widać było, że coś się dzieje przed budynkiem Solidarności w okolicach katedry. Jakieś krzyki, biegi, strzały i dużo gazu łzawiącego. Widząc to wspólnie z tramwajarzami wycofaliśmy 11 do Czerwonej i na około przez al. Politechniki dojechałem na Bałuty. Trochę się bałem bo mając 27 lat wojsko mogło sie upomnieć. Rodzice za granicą, kazdy wyjazd po nich do Kutna konieczność uzyskania zezwolenia (mam je do dzisiaj). Na wiosnę nasz ślub, wódka na specjalne zezwolenia, fotografowanie w USC też za specjalnym zezwoleniem. Wesele w domu całą noc bo godzina milicyjna. Wspomnienia tragiczne ale dość ciekawe. Jedynie moja 18 letnia córka nie może zrozumieć co to stan wojenny, ograniczenia w poruszaniu się po Polsce, kartki na wszystko itd. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Maska Re: Rocznica stanu wojennego IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 13.12.01, 16:30 Ja mam duzo doczynienia z ludzmi w wieku twojej corki. I troche im zazdroszcze. Tej beztroski i braku obciazen tamtymi czasami. Ale jednak przepasc mnie dzieli od tego pokolenia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: flip Re: Rocznica stanu wojennego IP: *.p.lodz.pl 13.12.01, 16:47 Nie o trzynastym, ale zawsze na temat. Zima (marzec?) 1982 flipy wyjechaly do Szklarskiej cos tam zobaczyc. Bylo to juz po zniesieniu ograniczen na podroze po kraju. Jedzac rano sniadanie w jakims hoteliku wyciagnelismy jakies dokladne mapy. Kelner okazal sie niezwykle wrecz dociekliwy - a co to, a na co. Po blizszym przyjrzeniu wyraznie stracil zainteresowanie. Gestapo dzialalo. Latem 1982 (jeszcze trwal "stan") cala klasa wybralismy sie do Mieroszowa na Slasku, niedaleko czeskiej granicy na jakies tam praktyki. Zeby sie tam dostac nalezalo na policji (pardon: "milicji") w Walbrzychu zaopatrzyc sie w zezwolenia na pobyt w strefie nadgranicznej. Gdzies tam jeszcze ono lezy: w miejscu adres tkwi: Ludź. Wszyscy tak dostali ;-) Podobno dzisiaj na policji juz jest troche lepiej. Moze... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: flip Re: Rocznica - zagluszanie IP: *.p.lodz.pl 13.12.01, 17:09 W kazdym wiekszym miescie sowieckim, na centralnie polozonym wzgorzu (jesli bylo) staly i stoja nadal wysokie maszty stalowe. We Lwowie stoi to cos niedaleko Sw. Jura, w Kownie nad Nowym Miastem. Sluzyly do zagluszania radia. W Polsce przeciez tez zagluszali. flipy jeszcze doskonale pamietaja, jak staly sie ekspertami w zakresach krotkofal: musialy zawsze wiedziec gdzie co znalezc i o jakiej porze najlepiej. Zagluszali - ale skad?? Gdzie byly (sa?) te ustrojstwa? Odpowiedz Link Zgłoś
jasam Re: Rocznica - zagluszanie 13.12.01, 20:22 Gość portalu: flip napisał(a): > W Polsce przeciez tez zagluszali. flipy jeszcze doskonale pamietaja, jak staly > sie ekspertami w zakresach krotkofal: musialy zawsze wiedziec gdzie co znalezc > i o jakiej porze najlepiej. Zagluszali - ale skad?? Gdzie byly (sa?) te > ustrojstwa? Z pewnością z jednostki w Zgierzu, koło Boruty. pozdr. PS. Jak piszę w innym poście, byłem w styczniu po ogłoszeniu Stanu Wojennego w wojsku. Była to jednostka łączności. Prowadziła zagłuszanie w cyklach z dwoma podobnymi. Na zmiany. Ale co innego. Ponieważ uczono nas obsługi radiostacji polowych, to w czasie zajęć ustawiało sie jedno urzadzenie na nałuch Wolnej Europy i robiło sieć kablową do telefonów na stolikach. Jeżeli nasza Stacja nie miała dyżuru zagłuszania, to było super słychać. W ten sposób docierała choc troche prawdziwych informacji. pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: flip Re: Rocznica - zagluszanie IP: *.p.lodz.pl 13.12.01, 20:28 Ach dzieki stukrotne jasamie... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mirek Re: Rocznica - zagluszanie IP: *.lodz-marysin.sdi.tpnet.pl 13.12.01, 22:54 jasam napisał(a): > Gość portalu: flip napisał(a): > > > W Polsce przeciez tez zagluszali. flipy jeszcze doskonale pamietaja, jak s > taly > > sie ekspertami w zakresach krotkofal: musialy zawsze wiedziec gdzie co zna > lezc > > i o jakiej porze najlepiej. Zagluszali - ale skad?? Gdzie byly (sa?) te > > ustrojstwa? > Z pewnością z jednostki w Zgierzu, koło Boruty. > pozdr. Z tej jednostki z pewnością niczego nie zagłuszano, choćby dlatego, że nie miała odpowiedniego sprzętu. Była to jednostka zabezpieczenia radiolokacyjnego. Dla nieobeznanych z techniką - chodzi o radary. Radiostacje były, ale małej mocy (do łączności między stanowiskami) i radiolinie. 13 grudnia oraz długo przed i długo po tej dacie służyłem tam będąc podchorążym rezerwy. (Gdyby nie stan wojenny wyszedłbym do cywila tuż przed świętami, a tak wyszedłem po świętach. Wielkanocnych). A skoro już zacząłem temat... W niedzielę 13 obudziłem się o 9 rano w domu (tak, tak, do jednostki jeździłem jak do pracy) i z telewizorni dowiedziałem się o stanie wojennym. No nie ukrywam że szczęka mi nieco opadła, bo widząc przygotowania w jednostce spodziewałem się znacznie mniej "spektakularnego" posunięcia. Rodzina w ryk! Ja zamiast czekać aż po mnie przyjadą, sam koło południa stawiłem się w jednostce. Ruch był dość spory, ale daleki od "stanu wojny". Podchorążowie raczej przeszkadzali. Wieczorem prawie wszyscy już byliśmy znowu w domu! Przez następne dni jeździłem po Łodzi z zaopatrzeniem i z chorymi do WAM-u, trochę stałem na warcie w Malince, trochę uczyłem żołnierzy służby zasadniczej. W jednostce musiałem być codziennie (z wyjątkiem większości niedziel i niektórych sobót) o 7.30, zazwyczaj wracałem do domu o 15-16. Kilka razy w miesiacu musiałem zostawać na noc. I tyle. Teraz na pewno mnie ZAMEKniecie. Odpowiedz Link Zgłoś
kropka. Re: Rocznica - zagluszanie 14.12.01, 00:22 Tak się napraszasz o to ZAMEKnięcie, jakbyś miał kompleksy, że w stanie wojennym inni siedzieli, a Ty nie! Ja też nie siedziałam i wcale nie byłam i nie jestem z tego powodu nieszczęśliwa. Przeciwnie. A wojsko wspominam bardzo miło. Opowiem dwie historyjki, postaram się krótko :)) 1. Jak pisałam, mieszkałam na przedmieściu Lublina w dzielnicy willowej. Domki jednorodzinne, ogrody, małe uliczki - raj! Miałam psa, ogromnego wilczura imieniem Paproch. Dlaczego Paproch? Bo miał być malutkim kundelkiem. Ale wyrósł. Na wielką łajzę. Nie było płotu, nie było siatki, przeskakiwał, wyginał, podkopywał i w długą! 15 grudnia chciałam iść już spać - nie ma psa! Stan wojenny. Jak nic odstrzelą mi bydlę, albo zarekwirują dla wojska - myślałam Wyszłam do ogrodu, ze strachem na ulicę przed dom (godzina policyjna) wołam, gwiżdżę - a skąd! Mogę gardło zedrzeć! No to kożuch na plecy, smycz w garść i idę! Drę się jak głupia, żeby patrole wiedziały, że psa szukam a nie ulotki drukuję. I oczywiście w następnej uliczce natykam się na patrol wojskowy wielozadaniowy (samochód opancerzony, karabiny - nieźle groźnie). I co? Chłopaki zostawili samochód, posterunek i zadania wojskowe i latali ze mną po ulicach drąc się w niebogłosy "Paproch!!! Paproch!!! Paproszku!!!" Myślisz, że nie znaleźli? A jakże! Przyprowadzili za ucho i jeszcze do domu odprowadzili, żeby nikt nas nie zaaresztował po drodze (mnie i psa). 2. Vis a vis mieszkała w malutkim domku Pani Babcia. Tak o niej wszyscy mówili. Staruszka około 90-tki, samotna, strasznie sympatyczna. No to poszłam do niej i mówię: wojna nie wojna, może Pani co potrzeba. A Ona, że ma asygnatę na 350 kg węgla i nie ma jak odebrać, a musi do 31 grudnia, bo przepadnie. Pomyślałam i wymyśliłam. Stan wojenny? Znaczy, kto rządzi? Wojsko. I wybrałam się do najbliższej jednostki wojskowej. Mówię: babcia węgla potrzebuje, ja z dzieckiem przy piersi w kolejkach stać nie będę, wojny nie wymyśliłam ani ja, ani babcia - coś z tym zróbcie. I zrobili. 31 grudnia rano dostałam samochód ciężarowy, 5 żołnierzy, asygnatę w garść i na skład węgla pojechaliśmy. Kupili my węgiel, chłopy załadowały, przywiozły, babci do piwnicy zrzuciły, winka domowej roboty się opiły, zasalutowały i na sylwestra do jednostki na czworakach wróciły. A Pan Bóg im to w tłustych dzieciach wynagrodził. Jestem tego pewna. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
jasam Re: zagluszanie i nie tylko 14.12.01, 09:46 Gość portalu: Mirek napisał(a): > Z tej jednostki z pewnością niczego nie zagłuszano, choćby dlatego, że nie > miała odpowiedniego sprzętu. przepraszam za mało techniczne wiadomości. Wszak to jednostka "radiowa". > służyłem tam będąc podchorążym rezerwy. (Gdyby nie stan wojenny wyszedłbym do > cywila tuż przed świętami, a tak wyszedłem po świętach. Wielkanocnych). jak pisałem powyżej od maja byłem na praktyce jako podchorąży rezerwy. I tak się składa, że też w Zgierzu tylko w budowlance na Piątkowskiej. W Radiówce mieliśmy czasem "służby", na Malince też. Minęliśmy się z Mirkiem. Ponieważ dostałem "etat" w sztabie (ekonomista), więc też jeździłem prawie codziennie z domu. Niestety musieliśmy jeździć w mundurach. I czasem np. kierowca autobusu PKS nie zatrzymywał się na przystanku przy jednostce, bo nie lubił wojskowych. Często PKS z Dworca Północnego o 6.50 też nie zabierał do Zgierza ("panowie w mundurach mogą zapier.... pieszo") i lepiej było nie zaczynać dyskusji. Zostawały wtedy różne okazje - tu juz było lepiej, wielu rozumiało i pomagało w transporcie. --------------------------------- Ale teraz wojsko to wspaniała okazja do wspomnień. Tych najróżniejszych anegdot i historyjek. Przepraszam za odbiegnięcie od głównego tematu, ale chwila rozluźnienia. Już z jesieni 82. Raz będąc na "służbie" w czasie przysięgi widzę podjeżdżający autokar. Z niego wysiada (wytacza się) rodzina jakiegoś żołnierza. I wyciągają prowiant: - pieczone prosie i bańkę 10 l. siwuchy. Jak sie okazało mieli jeszcze inne zapasy "na czarną godzinę". Po uiszczeniu "myta" na biurze i tak wiele rodzin wspólnie biesiadowało przy tej rodzince. Szczególnie, że nie były to czasy obfitości w sklepach. pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
dragonfly Re: Rocznica stanu wojennego 13.12.01, 16:56 A mnie niestety(a może raczej-stety)jeszcze nie było na świecie.Urodziłam się w niecały rok później.Gdy dziś czytam artykuły o stanie wojennym,wszystko wydaje się takie niesamowite,trudno mi to wszystko sobie wyobrazić.Za to moi rodzice świetnie pamiętają...W pokoju obok trwa własnie dyskusja na ten temat,powracają wspomnienia... Odpowiedz Link Zgłoś
kropka. Re: Rocznica stanu wojennego 13.12.01, 18:35 Dziś rano Jacek Żakowski rozpoczął rozmowę z gen.Jaruzelskim słowami: "20 lat temu szczerze Pana nienawidziłem". Ja też. Całym sercem. Po 20 latach nienawiść przeszła. Wiele zostało wyjaśnione, wiele zrozumiane, wiele wybaczone, trochę zapomniane. Ale żal pozostał. I w taki dzień jak dziś - piecze jak jasna cholera. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: flip Re: Rocznica stanu wojennego IP: *.p.lodz.pl 13.12.01, 18:41 A flipy to zywia politowanie. Nienawisc przeszla w politowanie. Zreszta dosyc szybko. Odpowiedz Link Zgłoś
jasam Re: Rocznica stanu wojennego 13.12.01, 20:05 Ranek - nagła pobudka. Matka wraca o 8.30 z koscioła zapłakana. WOJNA !!!!!!!!!!!!!!!!!!! Radio, telewizor - to samo WOJNA !!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Gdzie wróg dla wojska ????????????????????????????????????????? DO dzis nie moge tego zrozumieć. Za kilka dni: 18.XII wyznaczony termin obrony pracy magisterskiej. Specjane zezwolenia Rektora, aby ta obrona sie odbyła (zagrożenie zgrupowania ludzi ???). Specjalne zezwolenia aby wejść na Wydział (abym nie rozpoczął strajku okupacyjnego ???). A za 2 tygodnie 3.stycznia wyjazd jako poborowy do wojska. Straszna niewiadoma. 4 miesiące - izolacji, listy z pieczątką cenzury. Na przysięgę rodzina otrzymała specjalne zezwolenia na przejazd do innego województwa. W kwietniu już było lżej i zawitałem na 3 dni do domu. Od maja praktyka w innej jednostce. A tu patrole w pobliżu zakładów pracy, w godzinach wyjścia z zakładów - demonstracja siły. Na dodatek podchorążowie dostawali do patroli żołnierzy tzw. przeterminowanych, czyli zatrzymanych w wojsku po upływie 2 lat. Oni nie znali strajków i na dodatek przez tych strajkujących siedzieli dłużej w wojsku. Byli bardzo cięci na cywilów. Staraliśmy się omijać miejsca zgromadzeń miejscowych elementów, bo za każdym razem wynikały awantury, a czasem i rękoczyny. I codzienna doktrynacja: "w W-wie zabito zołnierzy z patrolu", "w zakładach xxx pobito komisarza"........ itp. Niezwykle trudny i pogmatwany to był okres. Kolega z roku trafił gorzej. Poszedł do wojska w październiku, więc w grudniu, jako wyszkolony podchorąży przejechał w czołgu z Kołobrzegu pod Gdańsk. I raz przeżył prawdziwy strach. Do dziś to bardzo pamięta. Jadąc na tradycyjny patrol czołgiem po ulicach Gdańska, zobaczył nadbiegającego chłopaka z butelką benzyny. CO robić ???????? I ta świadomość, że ma pod ręką OSTRE NABOJE. Ale tam CZŁOWIEK !!!! Ale jak podpali czołg ?????? Może być ich więcej ???????? Nikt nie strzelił, a czołg nie zapalił się. Kto byłby winien ewentualnej tragedii ??????????????????????????? Kto byłby dziś bohaterem ???????????????????????????? :-(((((((((((((((((((((((((((((((( pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
kropka. Re: Rocznica stanu wojennego 13.12.01, 21:25 "Obyś żył w ciekawych czasach" - to chińskie (?) przekleństwo popularne w stanie wojennym. Pamiętacie? A mnie się nadal marzy nuda. Qrcze, coś nie mogę się dziś pozbierać! Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
radca Re: Rocznica stanu wojennego 13.12.01, 21:51 Z ogromnym zaciekawieniem czytam Wasze wspomnienia.Ja rowniez rozpoczalem taki sam watek rok temu na www.wprost.pl (forum glowne) ,az kipi do dzisiaj. Okazalo sie,ze forumowicze po roku przypomnieli sobie watek "radcy" i dalej jest kontynuowany.W tym roku otworzylem rowniez taki sam watek na forum gazety-Bydoszcz.Ukazalem rowniez i tam jak zastal mnie dzien STANU WOJENNEGO- 13 grudnia. Lecz na forum gazety-Bydgoszcz,jakos nie ma takiego zainteresowania. Moze dlatego,ze jest wielu-ktorzy go nie pamietaja ? pozdrawiam Was wszystkich bardzo serdecznie radca ps. Kropko,bardzo podobaja mi sie Twoje opisy tych tragicznych wydarzen. Odpowiedz Link Zgłoś
radca Re: Rocznica stanu wojennego 13.12.01, 21:56 Przed chwila zajrzalem na wspomniane forum.Czy wiecie,ze jest tam, az 190 tekstow-dotyczacych 13 grudnia ? (dot. forum wprost) Nie moze byc-poprostu burza. radca ps. ale dlaczego w Bydgoszczy tak malo sie o tym pisze ? Takie silne dzialania przeciez byly-legenda Solidarnosci;JAN RULEWSKI i inni. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: chrisbto Rocznica stanu wojennego IP: *.lodz-marysin.sdi.tpnet.pl 14.12.01, 00:16 Byłem wtedy w Anglii, w Norwich. Wiadomość o stanie wojennym usłyszałem w radiu w niedzielę rano. W nadzwyczajnym wydaniu newsów podawano mrożące krew w żyłach informacje o RADZIECKICH wojskach i czołgach na ulicach polskich miast i o wielu ofiarach wśród cywilów. Wstrzemięźliwe BBC opatrywało każdy komunikat zastrzeżeniem, że informacje nie są potwierdzone. W domu była żona i malutka córeczka. Dzwoniłem do nich kilka dni wcześniej, wszystko było w porządku, tylko sroga zima. Próby dodzwonienia się do domu okazały się tym razem bezskuteczne. Pojechałem do Londynu na lotnisko Heathrow nie myśląc o wcześniejszym telefonicznym zamówieniu biletu do kraju. Na lotnisku dopiero dowiedziałem się o wstrzymaniu lotów do Polski. Było tam bardzo wielu Polaków chcących jak ja natychmiast lecieć do kraju i podobnie jak ja przerażonych. Nikt na lotnisku nic nie wiedział. Biuro LOT było zamknięte i strzeżone. Ambasada nie odbierała telefonów. Po południu wyszło nadzwyczajne wydanie gazety, "The Sun" chyba, gdzie wydrukowano oświadczenie generała Jaruzelskiego, ale tuż obok wyraźnie pisano o radzieckich wojskach w Polsce. Gazeta należała do brukowych, to nie BBC, nie żałowali sobie: "ludzie miażdżeni czołgami", "strugi krwi" itd. Jeszcze na lotnisku zmówiliśmy się w kilku rówieśników, nasz plan był tyleż prosty co naiwny: chcieliśmy kupić gdzieś dinghy (nadmuchiwany ponton), pojechać z tym gdzieś do NRD na wyspę Uznam i tam cichcem przeprawić się na plażę w okolice Międzyzdrojów. Na szczęście ktoś bardziej rozsądby wybił nam to z głowy. Wieczorem w radiu i tv był oficjalny komunikat rządu, powoływał się na źródła dyplomatyczne i wywiad: z całą pewnością nie ma wojsk radzieckich w Polsce! W kilkadziesiąt ciężko prestraszonych osób siedzieliśmy na lotnisku do poniedziałku - może coś jednak poleci. Dawano nam tam jedzenie i żałowano powszechnie: wy biedni Polaczkowie, doprawdy (poor Poles, indeed), macie teraz to samo co przedtem Węgrzy i Czesi! Kiedy informacja podała, że loty nie będą tak szybko wznowione, rozeszliśmy się. Do Polski poleciałem po około 10 dniach strachu, trzecim czy czwartym rejsem po wznowieniu lotów. Po przylocie na Okęcie zamknięto nas w jednej z poczekalni na kilkanaście godzin, przetrzymano bez słowa, potem wypuszczono. Na lotnisku było bardzo dużo wojska i milicji, ciężarówki MO i jakieś duże pojazdy wojskowe. Tamże pierwsze spotkanie z koksownikami. W pociągu z W-wy do Łodzi były dwie kontrole dokumentów, żołnierze; za każdym razem podpadałem kontrolującym z moim brytyjskim paszportem jako imperialistyczny szpieg. Święta spędziłem już w domu. Pozdrowienia ChrisBTO Odpowiedz Link Zgłoś
movy Re: Rocznica stanu wojennego 14.12.01, 02:27 20 lat temu mieszkałam przy placu Wolności, okna były na podwórko mało więc widziałam, ale dużo płakałam przez gaz który pojawiał się i znikał w mieszkaniu. Rodzina chciała mnie chronić więc na początku rozmowy odbywały się za moimi plecami, atmosfera w domu była napięta, jak pamętam tatko uświadamiał mnie o sytuacji w jakiej jesteśmy(historia opornika). To co najbardziej utkwiło w mojej pamięci, Babcia pracowała na przędzalni wracała późno do domu około godziny 22 nikt nie spał, wszyscy czekali na jej powrót. Moja ciotka, wtedy licealistka 4 LO aktywistka, w czasie jednej z manifestacji gdzie zomo ganiało ludzi po klatkach, biło pałami, lali wodą z armatek wodnych i wiele innych rzeczy wróciła do domu koło 22, mając 18 lat dostała lanie od Dziadka za tak późne przyjście do domu. Jeśli ktokolwiek spóźniał się to wszystkich ogarniał niepokój. Wszyscy piszą o transportowcach, czołgach a ja przechodząc obok nich bałam się na nie spojrzeć, przerażały mnie tak samo jak milicyjne stary tzw. suki. movy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ELVIZ Re: Rocznica stanu wojennego IP: *.mipro.pl 14.12.01, 09:51 Ja miałem wtedy dwa latka, nic nie pamiętam z tego okresu. Obecnie wydaje mi się, że stan wojenny doprowadził do wyzwolenia Polski i nie jest zadaniem Solidarności, ani innych osób do oceny gen. Jaruzelskiego i innych. Trzeba się raczej skoncentrować na dzisiejszej sytuacji i przyszłości. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: krysiuku to ELVIZ & other "mentalnych dwulatków" IP: *.uml.lodz.pl 14.12.01, 12:13 stan wojenny oczywiście doprowadził do wyzwolenia Polski. Wcześniej oczywiście bratni Hitler wyzwolił nas z niewoli Żydów, a towaricz Stalin za jednym zamachem ponownie nas wyzwolił do tego jeszcze pozbawił problemu terrorystów ukraińskich. gratuluje twórczego podejścia do historii. :-p a co do wspomnień ze "stanu": miałem wtedy 13 lat [7 klasa], nie wiem jak inni ale w mojej podstawówce byliśmy bardzo antystemowi, niektórzy nasi profesorowie byli tu świetnym przykładem. W niedziele rano wpadła do nas sasiadka i płacząc zawiadomiła że : jest wojna. Poniewaz wszyscy byliśmy w łóżkach, wrażenie było piorunujące! a potem były dodatkowe "ferie" i nie powiem że to "posunięcie" nas nie ucieszyło. z form oporu, [bo wśród 13 latków były takie formy] najciekawsze to niewatpliwie regularne dlugie spacery z psem po godzinie policyjnej. Robiliśmy to z sąsiadem, bo tylko on miał psa ,). ale dziś to juz tylko odległe wspomnienia, gdzieś miedzy pierwszymi randkami pozdr. krysiuku Odpowiedz Link Zgłoś
.pepe. Re: Rocznica stanu wojennego 14.12.01, 14:21 ja z tych, dla których brak teleranka w tamtą niedzielę był jednym z największych szoków dzieciństwa. Brawa dla babci, która była wtedy ze mną (nie wiem dlaczego starych nie było w domu) i wmówiła mi, że te paski to taka bajka. No to siedziałem pół godziny i wlepiałem w nie wzrok. Bajka więc była tylko chyba jakaś taka dla starszych dzieci, bo nic nie zrozumiałem i cały dzień chodziłem wkurzony. pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kropka. Re: Rocznica stanu wojennego IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 14.12.01, 14:40 witaj pepe :)) Martwiliśmy się, że Cię całkiem zasypało!!! Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
da.killa Re: Rocznica stanu wojennego 14.12.01, 18:09 ja nie pamietam za duzo... glownie z opowiadan... kilka historyjek by sie zebralo: - pamietam noce gdy na podworze (mieszkalem na wsi) podjezdzal na zgaszonych swiatlach samochod i stal... kiedys ktos wysiadl i podszedl do drzwi... postal, wsiad do samochodu i odjechal... zapisalismy rejestracje by sprawdzic w urzedzie - nie bylo takiej... - przyjechali kiedys do nas ubecy do ojca. nie bylo go... chcieli zaczekac w kuchni... byla tam moja babcia... zaczela sie rozmowa, a w koncu babcia zaczela wyzywac ich od bolszewikow, czerwonych kanali i takich tam... caly czas bezwiednie wymachujac trzymanym w rece pogrzebaczem... goscie w koncu zlakli sie kobieciny i sie zwineli... - pamietam ubekow przeszukujacych nasza stodole... klujacych raz po razie sieno i ich radosc gdy cos zgrzytnelo i zawod, gdy okazalo sie, ze to dmuchawa do siana... - pamietam niewidoczna szuflade pod stolem pelna ulotek, znaczkow... do dzisiaj wazne miejsce w moich klaserach zajmuja ”bloczki” z ”poczty solidarnosc”... - pamietam ojca siedzacego przy biurku i wycinajacego pieczolowicie z gumki myszki pieczatke ”solidarnosc”... - pamietam zdziwienie i radosc mojego dziadka gdy zobaczyl na naszym telewizorze napis ”tv klamie” - myslal, ze to czesc transmisji... - pamietam jak ojciec mi tlumaczyl, ze gdy beda zbierac klasy na pochod pierwszomajowy, to mam powiedziec, ze ojciec zabierze mnie na lepszy, z walesa... - ... nie jestem w stanie umiejscowic dokladnie tych historii w czasie... ale sa to na pewno wczesne lata osiemdziesiate... da.killa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: flip Re: Rocznica stanu wojennego IP: *.p.lodz.pl 15.12.01, 20:27 Dobry material - wywiad z Celinskim w dzisiejszej Swiatecznej. Bardzo ciekawe... Jak sobie przypomne te nastroje z jesieni '81, to sie w srodku wzdragam strasznie. A pozniej przynajmniej bylo juz wszystko jasne - Odpowiedz Link Zgłoś