aaa202
23.09.07, 13:58
Telefon komórkowy, poza niezaprzeczalnymi zaletami, ma też mnóstwo
wad. Rzadko kiedy dzwoni do nas ktoś bezinteresownie, dzwonek
telefonu w torbie, w kieszeni, przeważnie oznacza kłopoty, gwałtowne
przerwanie wypoczynku, zmianę planów itp.
Chcąc sobie stres ten umilić, ustawiłam sobie jako dźwięk telefonu
cudowne, rajskie ćwierkanie ptaków. Nieroztropnie. Zamiast
zmniejszać zdenerwowanie, w krótkim czasie doprowadziło do tego, że
łagodne ptasie trele w lesie, parku, o poranku, wywołują we mnie
lawinę reakcji stresowych: wyrzut adrenaliny do krwi, skok tętna,
bladość powłok.
Nauczona doświadczeniem ustawiłam sobie najupierdliwszy, najbardziej
drażniący z oferowanych przez aparat dzwonków.
To na "co jest grane" nadaje się w raz sam.
Jak radzicie sobie ze "stresem komórkowym"?