Gość: Karol
IP: *.toya.net.pl
24.11.07, 11:41
Po dziesięciu latach sądowych, urzędowych i politycznych awantur może ruszyć
budowa autostrady A1 na wschodnich obrzeżach Łodzi. Ministerstwo Budownictwa
wydało decyzję lokalizacyjną dla odcinka Brzeziny - Romanów, dzięki czemu lada
dzień zacznie się wykup gruntów pod inwestycję.
Na 16-kilometrowym odcinku do wykupienia jest około 556 działek. Biegli
powołani przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad
najprawdopodobniej już w przyszłym tygodniu przystąpią do pracy. Na początek,
na podstawie aktów notarialnych z okolicy, sporządzą tzw. linijkę cenową. Będą
ją wykorzystywać do wyceny poszczególnych nieruchomości.
Jeszcze przed końcem roku pierwsi właściciele mają dostać propozycję wykupu.
Będą to praktycznie propozycje nie do odrzucenia. Osoby, które ich nie
zaakceptują w ciągu dwóch miesięcy, zostaną wywłaszczone. Dostaną wówczas
odszkodowania, w takim jednak przypadku wyceny mogą być dla nich bardziej surowe.
Podpisana przez wiceminister budownictwa Elżbietę Janiszewską-Kuropatwę
decyzja lokalizacyjna to dokument opisujący dokładny przebieg drogi. Resort,
który jest właśnie włączany w skład Ministerstwa Infrastruktury, wydał ją za
pięć dwunasta. Przebiegający przez województwo łódzkie fragment A1 powinien
być bowiem wybudowany do 2010 roku.
Na północ i na południe od Łodzi wykup gruntów zakończony jest już w 99
procentach. Na obrzeżach Łodzi mamy natomiast do czynienia z trwającym od 10
lat spektaklem. Tyle już bowiem czasu rozpoczęcie wykupów i budowy blokuje
stowarzyszenie "Bezpieczna Autostrada" , założone przez grupę mieszkańców
osiedla Andrzejów, przez skraj którego ma przebiegać droga.
Dzisiejszy przebieg A1 został wyznaczony w 1997 roku przez urzędników wojewody
Andrzeja Pęczaka. Pierwszą decyzję lokalizacyjną podpisał rok później jego
następca Michał Kasiński. "Bezpieczna Autostrada" zaskarżyła ją do Naczelnego
Sądu Administracyjnego. Z sukcesem.
Drugą decyzję, potwierdzającą ten sam przebieg drogi, wydał w 2004 roku
kolejny wojewoda Stefan Krajewski, a w drugiej instancji zatwierdził ją
minister infrastruktury. "Bezpieczna Autostrada" znów poskarżyła się do sądu
administracyjnego, jeszcze raz wygrywając: sędziowie nakazali ministrowi
lepsze uzasadnienie przebiegu trasy. Wtedy stowarzyszenie... zaskarżyło
zwycięską dla siebie decyzję.
Minęły kolejne miesiące, dopiero w styczniu 2007 roku sąd kasację odrzucił.
Minister budownictwa, na którego ręce trafiła sprawa, miał wydać nową,
poprawioną decyzję przed wakacjami, nie zrobił tego. Być może nie chciał
ryzykować przed wyborami, zwłaszcza że klimat wokół inwestycji zrobił się
nieciekawy.
Stowarzyszenie związało się z kandydatką PiS do Senatu, Elżbietą
Więcławską-Sauk. Złożyło też w sprawie autostrady doniesienie do prokuratury.
Ta wszczęła zakrojone na międzynarodową skalę śledztwo dotyczące korupcji w
urzędzie wojewódzkim i spekulacji cenami gruntów w pasie A1 w drugiej połowie
lat dziewięćdziesiątych.
Ustępujący gabinet decyzję podjął dopiero w ostatnich dniach urzędowania, już
po przegranych przez PiS wyborach.
Decyzja jest ostateczna. Prawie. Niezadowoleni mają bowiem 30 dni na jej
zaskarżenie do Sądu Administracyjnego. W tym jednak wypadku mogą się żalić
jedynie w zakresie ostatnich postanowień sądu, a więc na długość i trafność
uzasadnienia. A to, z 3 stron, rozrosło się do rozmiarów 50-stronicowej
książki i jak mówią przystępujący już do wykupu ziemi urzędnicy - jest nie do
obalenia.
Inny wydaje się też klimat wokół inwestycji. Terminy związane z
przygotowaniami do Euro 2012 naglą, zaś nowy minister infrastruktury Cezary
Grabarczyk już niedługo będzie musiał się rozliczać z przedwyborczych obietnic
szybkiego dokończenia budowy A1.
POLSKA Dziennik Łódzki