Gość: Michał
IP: *.retsat1.com.pl
23.12.01, 09:09
Idę sobie dziś z moim psem po chodniku. Nagle widzimy jak z drugiego końca
bloku na chodnik wbiega z za zakrętu mały szary terrier (no jakoś tam w każdym
razie, pewności co do rasy nie mam) i na samym środku chodnika zaczyna za
przeproszeniem (to ja przepraszam, nie on wtedy) srać.
W tym samym czasie w tenże chodnik w ślad za swoim podopiecznym (co to za
opieka) skręca właścicielka tego psa. Na widok jednak tego, co właśnie
wyczynia jej pies robi nagły zwrot i udaje się w innym kierunku.
Rzucone za tą panią "ciepłe" słowa, że może by się zajęła swoim psem, a
teraz i tym, co narobił, pani niczym nie wzruszona popatrzyła na mnie jak na
wariata (może faktycznie miała rację, po co ja się przejmuję) i raźno
pomaszerowała dalej.
Rzecz działa się na Retkinii, w okolicach ulicy Olimpijskiej. Pies wabi się
zdaje się Ares (chociaż na swoje imię nijak nie wygląda), jak wołają tę
kobietę, jeszcze nie wiem. W każdym razie gdyby ktoś wdepnął to postaram się
dowiedzieć bliższych informacji o tej prostaczce.