binbash8przez5
10.02.08, 17:25
Parę dni temu znajomemu spalił się przenośny komputer firmy Asus. Dzwonił do
mnie bowiem nie wiedział jak załatwić formalności związane z gwarancja "door
to door". Wszystko było przygotowane, UPS miał przyjechać o 15, przyjechał o
14.40 pod dom i zaczął się dobijać do drzwi. Sprawa wygląda tak ,że znajomy (
INWALIDA ) właśnie jechał autobusem do domu i był dosyć blisko, odebrał
telefon od kuriera ... I trochę sie zdziwił bo ten typ, zaczął na niego
bluźnić i wyzywać od najgorszych, że umawia się na daną godzinę i niema go w
domu. Znajomy tłumaczy, że jest inwalidą i za moment będzie ( w sumie do tej
15:00 miał jeszcze parę minut). W biegu dochodząc do domu widzi, kuriera,
który odjeżdza. Dzwoni kilkakrotnie a typ nie odbiera :(. Smutne ale prawdziwe.
I tutaj nasuwa mi się pytanie: Czy wszyscy żyją w takim tempie, że zapominają
o podstawowych ludzkich uczuciach? Czy to wina stresu i presji firmy?
Ja nie mogłem uwierzyć w tę sytuację. Nawet rozumiem, że kurierowi spieszyło
się, ale nie rozumiem czemu
1) Nablużnił rozmawiając z nim po 2) Na słowo INWALIDA, odpowiedział "Panie
mnie to nie interesuje" ... :(
przykre przykre przykre