Dodaj do ulubionych

wierzysz w Boga??

22.08.03, 15:38
Ja chyba już nie.Być może to na wskutek zbyt porąbanych lekcji religi,może
to na wskutek zbytnich naciskow cholernie religijnej rodziny.Jednak ja już
nie wierze.KIedyś jescze do kościółka się chodzilo,ale teraz.Może problem
polega na tym,że nie chce uwierzyc.A może chodzi o to,że nie podoba mi sie
to co robi kosciol.Nie podoba mi sie to,że pomimo gloszenia tolerancji nie
potrafi zaakceptowac ludzi zorientacja homoseksualna traktujac ich jako
osoby chore..Powiem wprost:nie wierze.a TY?
Obserwuj wątek
    • al-ki Re: wierzysz w Boga?? 22.08.03, 15:40

      NIE i NIE zamierzam zacząć.
    • Gość: Ingo Re: wierzysz w Boga?? IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 22.08.03, 15:42
      TAk TAk
    • Gość: mat27 Re: wierzysz w Boga?? IP: *.interserwer.pl 22.08.03, 16:11
      Myślę szpilko, że mieszasz wiarę w Boga ze stosunkiem do instytucji Kościoła.
      To dwie zupełnie różne sprawy.
      Ja wierzę w Boga (czy też jakąś siłę wyższą, los - obojętnie, jak ją nazwiemy)
      natomiast uważam, że Bóg ten nie wpływa na to, co robimy, na nasze
      postępowanie, to, co się z nami stanie. Siła wyższa stworzyła ten świat, ale
      nie zajmuje się losem ludzi ani żadnych innych stworzeń. Z tego, co pamiętam
      taki pogląd to deizm i on właśnie najbardziej do mnie przemawia.
      Natomiast Kościół jako instytucja to zupełnie porąbana sprawa. Zresztą na
      świecie było już tyle wierzeń - niektóre trwały kilka tysięcy lat i
      przeminęły. I Kościół katolicki czeka to samo, prędzej czy później zejdzie na
      margines i przestanie istnieć.
      • al-ki Re: wierzysz w Boga?? 22.08.03, 16:27

        Jeśliby traktować Boga jako siłę wyższą, jedynie stworzyciela świata, to wierzę
        w niego.
    • kropka Re: wierzysz w Boga?? 22.08.03, 16:22
      Szpilko, popełniasz zasadniczy błąd. Nie mozna uzależniać wiary w Boga od
      instytucji czy człowieka, czyli od kościoła czy nauczyciela religii. Bóg to nie
      sukienka, której wygląd zależy od dobrego krawca.
      A teraz pewnie obrażę czyjeś uczucia:
      Żeby uwierzyć w Boga, trzeba go trochę poobserwować. Taka wiara w ciemno
      niewiele jest warta. Wyklepać pacierze i wyklękać podłogę w kościele też nie
      sztuka. Każdy głupi potrafi.
      Boga trzeba poznać. Trzeba o Nim poczytać, pogadać z mądrzejszymi od siebie,
      trzeba porozglądać się po świecie, żeby ocenić, być może skrytykować.
      A nuż uda się go spotkać? A może da się z Nim pogadać?
      A warto, bo to baaaaardzo ciekawa Postać :-)
      pozdrowionka
      • szpilkaaa Re: wierzysz w Boga?? 22.08.03, 16:26
        hmm..masz racje..jednak wiesz co mi i tak bardzo cieżko wierzyć w Boga...A to
        dziwne bo raczej u mnie w rodzinie wszyscy wierzą.Może i Bóg to ciekawa
        postać,ale tą działke pozostawiam komus innemu bo ja się tym nie zajmuje.
      • gray Re: wierzysz w Boga?? 23.08.03, 12:41
        jak w takim razie, uniezależniając wiarę w boga od instytucji, człowieka i
        kościoła, chcesz o nim poczytać i porozmawiać z mądrzejszymi? z przez kogo
        napisanych książek będziesz korzystać jeżeli nie chcesz aby twa wiara była
        niezależna od czynnika ludzkiego?

        już lepiej posłuchać co wiatr mówi nocą.
    • Gość: mat27 deizm IP: *.interserwer.pl 22.08.03, 16:31
      Deizm, pogląd filozoficzno-teologiczny zakładający, że: 1) Bóg bądź to stworzył
      świat, bądź odegrał w jego początkach rolę "pierwszego poruszyciela", 2)
      ustalił (w każdym z tych przypadków) prawa, wg których cała rzeczywistość miała
      się rozwijać, 3) nie ingeruje od tamtej pory ani w bieg historii naturalnej,
      ani w dzieje człowieka.
      W następstwie powyższych założeń deizm odrzucił opatrzność Bożą i objawienie,
      przyjmując co najwyżej tylko tę jego część, która jest zgodna z naturalnymi,
      racjonalnymi zasadami moralności. Przeczył też boskości Chrystusa, potrzebie
      istnienia Kościoła, tezie o dominacji chrześcijaństwa nad innymi wyznaniami.
      Postulował reinterpretację cudów w duchu naturalizmu. Propagował ideę religii
      naturalnej, zgodnej z rozumem.
    • Gość: MarcinK Re: wierzysz w Boga?? IP: 126.102.21.* 22.08.03, 16:36
      Witam

      Oczywiście, że wierzę w Boga. I to im więcej mam lat tym bardziej wiara ta
      przemienia się w pewność istnienia Boga (mam 33 lata).

      Pozdrawiam, MarcinK
    • Gość: ELVIZ Re: wierzysz w Boga?? IP: *.lodz.mm.pl 23.08.03, 18:01
      Ja wierzę, a ty mieszasz wiarę z polityką. Czy wierzysz dla siebie czy tak jak
      dyktuje ci kościół?? NIE POTRAFISZ WIERZYĆ BO CI SIĘ NIE CHCE, A NIE BO KSIĘŻA
      MAJĄ POGLĄDY, KTÓRE NIE PODOBAJĄ CI SIĘ.
      • szpilkaaa Re: wierzysz w Boga?? 23.08.03, 18:14
        nie wierze w Boga dlatego,że on dla mnie nie istnieje.nie dlatego,że mi sie
        nie chce.poza tym założyłam ten wątek nie po to abym była oskarżana o to,że mi
        sie nie chce wierzyć w Boga.to czy wierze czy nie to moja indywidualna sprawa
        • Gość: ELVIZ Re: wierzysz w Boga?? IP: *.lodz.mm.pl 24.08.03, 17:06
          No to po kiego chodziłaś do kościoła, a później mówisz, że to księża w tobie
          zmienili poglądy - widocznie jesteś zmienna jak chorągiewka. Trochę więcej
          trwałości i uporu. Nie jesteś oskarżana - tylko mów za siebie a na nikogo nie
          zganiaj, że wymusił na tobie dany pogląd.
      • adamco Re: wierzysz w Boga?? 24.08.03, 22:23
        Uwierz, ELVIZ że księża mają duży udział w odchodzeniu
        młodych ludzi od kościoła. Sprawa wiary lub nie nie jest
        ustalona raz na zawsze, a poszukiwanie Boga, lub zmiana
        nastawienia do wiary nie jest niczym złym. Niestety wielu
        księży (niestety szczególnie tych którzy kontaktują się z
        młodzieżą) nastawiło się na masówkę, nie potrafią
        rozmawiać z ludźmi wątpiącymi, szukającymi, rozmawiają z
        takim człowiekiem z pozycji "ja jestem ważniejszy". Co
        wiecej nie potrafią często rozmawiać na trudne dla
        kościoła tematy, czy wogóle na sprawy ważne dla młodych.
        Normy religijne próbują wpoić krzykiem i nakazami, a nie
        potrafią na ten temat rozmawiać. Nie wiem jak wyglądałoby
        moje nastawienie do Boga i religii, gdyby nie
        beznadziejne lekcje religii w szkole, gdyby nie ksiądz,
        opiekun ministrantów, który nie potrafił zrozumieć że ja
        nie moge mieć dyżuru na mszy w czwartek i jeszcze wielu
        innych którzy udowodnili mi że dla nich bycie ksiedzem to
        tylko ciepła posadka i możliwość rządzenia. Nie wiem czy
        zagubili gdzieś swoje powołanie, nie potrafią zrozumieć
        że ich światopogląd nie jest jedynym dobrym? Później już
        jako zdeklarowany ateista miałem okazję poznać księdza z
        którym można było porozmawiać otwarcie na wszystkie
        tematy, może gdyby nie wyjechał on na misję udałoby się
        mu otworzyć mnie na Boga na nowo. Ostatnie miesiące dały
        mi okazję poznania młodych ludzi bardzo zaangażowanych w
        życie kościoła i powiem Ci że trochę się rozczarowałem,
        wydawałoby się że ludzie związani tak blisko z kościołem,
        księża powinni być otwarci na ludzi, szczególnie tych
        którzy okazują jakieś zainteresowanie poszukiwaniem Boga.
        Wiem że ja osobiście nigdy nie będę potrafił pogodzić się
        z wieloma poglądami kościoła na życie człowieka, nie
        pogodzę się i w miare możliwości będę protestował
        przeciwko mieszaniu sie kościoła w politykę; może jednak
        pojawi się ktoś kto udowodni mi że Bóg jest w życiu
        człowieka pomocny i potrzebny.
        Jeszcze nawiązując do Twojego ostatniego zdania - nie
        sądzę że wiara której może się nie chcieć. Człowiek albo
        wierzy albo nie, a stwierdzenie "tobie nie chce się
        wierzyć" jest nie fair.
        Pozdrawiam!
        • Gość: fleurette Re: wierzysz w Boga?? IP: 80.48.116.* 24.08.03, 22:38
          widzisz, ja miałam do czynienia z wieloma księżmi i zakonnikami. Żaden nie był
          doskonały. Ksieża są ludźmi i jak każdy mają wady. Żaden jednak nie zadziałał
          na mnie tak, żebym chciała odejść. Żadne nie denerwował się i spokojnie
          tłumaczył mi, dlaczego stanowisko kościoła jest takie, jakie jest. Mogłam
          naprwadę owocnie z nimi dyskutować. Ale to były głównie rozmowy w 4 oczy. Nikt
          ponadto nie zmuszał mnie, żebym dołączyła do jakiejś grupy typu schola czy
          oaza. Choć proponowano mi to, ale szanowano odmowę. W obronie panów w czerni
          powiem jescze, że wiele razy pomogli mi podźwignąć się z niezłego doła. Ale
          może ja miałam niesamowite szczęście do księży. Rozumiem, że można się mocno
          naciąć. Rozumiem, że można odwrócić się od kościoła, ale to oznacza, że nigdy
          się nie wierzyło naprawdę. Żeby nie było: szanuje taki pogląd. szanuje, że
          niektórzy mają odwage powiedzieć: "ja nie wierzę" i nie pojawiaja sie w
          kościele, na religii i sznują z kolei wierzących.



          • adamco Re: wierzysz w Boga?? 24.08.03, 22:52
            No właśnie nigdy nie wiem czy to ludzie mają szczęście w
            spotykaniu "fajnych" księży (wiem że tacy istnieją), czy
            to ja miałem takiego pecha i ciagle trafiałem na takie
            nomen omen czarne owce, pewnie jest pół na pół, choć mnie
            sie wydaje że Ci "fajnie" są w mniejszości.
            Wisz nie do końca się zgodzę że odwrócenie od kościoła
            znaczy że nie wierzyło się nigdy, myślę że można od
            kościoła odejśc i do niego wrócić. Byle robić to z
            przekonaniem. Nie "udawać" wiary, nie mówić że jest się
            "wierzącym niepraktykującym" tylko być szczerym ze samym
            sobą.
            ---
            adamco

            Złą sytuację demograficzną potęguje antynatalistyczna
            polityka postkomunistycznego rządu.
            • Gość: fleurette Re: wierzysz w Boga?? IP: 80.48.116.* 24.08.03, 23:03
              adamco napisał:
              > Wisz nie do końca się zgodzę że odwrócenie od kościoła
              > znaczy że nie wierzyło się nigdy, myślę że można od
              > kościoła odejśc i do niego wrócić.

              Można odejść i wrócić. Na szczęście. Do wiary trzeba dojrzec. Dojrzewa się
              powoli. Sam kilka razy odchodziłam (choć nie daleko), by wrócić.

              Byle robić to z
              > przekonaniem. Nie "udawać" wiary, nie mówić że jest się
              > "wierzącym niepraktykującym" tylko być szczerym ze samym
              > sobą.

              Otóż to. Widzisz, albo sie jest wierzącym, albo niepraktukującym. To
              sprzeczność. Uważam, że trzeba miec duza odwagę, by umiec żyć bez wiary w
              ogóle.

              • adamco Re: wierzysz w Boga?? 24.08.03, 23:09
                Gość portalu: fleurette napisał(a):

                > Można odejść i wrócić. Na szczęście. Do wiary trzeba
                dojrzec. Dojrzewa się
                > powoli. Sam kilka razy odchodziłam (choć nie daleko),
                by wrócić.
                Dokładnie, szkoda tylko że niektórzy (szczególnie Ci
                kreujący się za życia na świętych) nie rozumieją że można
                też dojrzeć do bycia niewierzącym, że to sa dwie różne
                ale równie dobre drogi.
                • Gość: ELVIZ Re: wierzysz w Boga?? IP: *.mipro.pl 25.08.03, 09:32
                  Widzisz ja nie wierzę w księży tylko w Boga. Nie musze spotkać fajnych
                  duchownych by wierzyć w Boga. więc nie można uzależniac wiary od spotkania z
                  księżmi bez wad.
                  • adamco Re: wierzysz w Boga?? 25.08.03, 10:11
                    Ale można powiązać spotkanie z ksiedzem z wynikiem
                    "poszukiwania Boga". Wówczas często od księdza zależy w
                    jaką stronę uda się osoba poszukująca. Oczywiście
                    "zwalanie" całej winy na księdza nie ma sensu (przecież
                    ogromną rolę odgrywają też rodzice), ale to właśnie od
                    nich zależy co o Bogu, religii będą myśleć młodzi ludzie.
    • adamco Re: wierzysz w Boga?? 23.08.03, 18:27
      Nie, nie czuję takiej potrzeby. Ponadto wiara w Boga w
      większości przypadków związana jest z określoną religią -
      a niestety monopolista na naszym rynku religijnym jest
      dla mnie absolutnie nie do przyjęcia.
    • mothqueen Re: wierzysz w Boga?? 23.08.03, 19:34
      Nie uznaję całej instytucji jaką jest Kościół i z pewnymi jego poglądami, ale
      myśl, że jest ktoś czy coś ponad nami i, która opiekuje się nami i naszymi
      bliskimi potrafi czasem pomóc...
    • ungarn Re: wierzysz w Boga?? 23.08.03, 20:59
      Źle postawiłaś waćpanna pytanie. Bogów jest wielu, trzeba tylko wybrać któremu
      będziesz cześć oddawać. Moim Bogiem jest Dugmaren Jasny Płaszcz. To patron rodu
      krasnoludzkiego, opiekuje się rzemieślnikami i poszukiwaczami wiedzy. Do niego
      modlę się w potrzebie i jego proszę o natchnienie gdy zamierzam stworzyć jakieś
      szczególnie mocny przedmiot. Nie można nie wierzyć, trzeba tylko znaleźć Boga
      który Cię wysłucha.
      • eyemakk A oto pozostali. Ku chwale Moradina... 24.08.03, 23:27
        DWARVEN POWERS

        Moradin Creation, Smithing, Craftsmanship, War
        Abbathor Greed
        Berronar Truesilver Safety, Truth, Home, Healing
        Clangeddin SilverBeard Battle
        Dugmaren Brightmantle Scholarship, Discovery, Invention
        Dumathoin Mining, Shield Dwarves, Underground
        Exploration
        Gorm Gultyn Protection
        Muamman Duathal Wanderers, Expatriates
        Haela Brightaxe Adventurers, Luck, battle
        Marthammor Duin Shield Dwarfs
        Thard Harr Jungle Dwarves
        Sharindlar Healing, Mercy
        Vergadain Wealth, Luck
        Ladugeur Crafts, Protection
        Diirinka Savants, Cruelty, Knowledge
        Diinkarazan Vengeance

        ps. sam jako miłośnik elfów (a raczej elfek...) nie przepadam za krasnoludami.
        ale znam kilku porządnych, no i od czasu do czasu potrzebuje jakis mocny
        przedmiot...


        pozdr!
    • Gość: A_g_a_ Re: wierzysz w Boga?? IP: *.lodz.arges.net.pl 23.08.03, 21:08
      Wierzę. Żeby coś odrzucać - trzeba to najpierw poznać, inaczej się po prostu nie da! A Kościół - Kościół to MY. To Ty ale też i ja. Wiem, że nie jestem idealna i mam tysiąc różnych wad, ale czuję moją przynależność i odpowiedzialność za Kościół. Codziennie się nawracam, czy, jak kto woli, codziennie się zmieniam. Inni też - i księża i WSZYSCY. To nie tak, że my, "praktykujący" nie widzimy wad Kościoła - po prostu my go zmieniamy (szczególnie widać to po soborach).
      A Bóg. Wierzę, bo musi być "coś więcej", czuję Jego obecność, choć dla wielu to nierealne, ale w takim razie gdzie byłby początek wszystkiego? Jeśli ktoś znajdzie zegarek na drodze, czy pomyśli, że poszczególne części spadły z nieba i odpowiednio się połączyły, czy raczej, że ktoś ten zegarek zgubił? Bóg jest takim zegarmistrzem.
      Jeśli ktoś nie wierzy w Boga, to O.K., ale pewny to on już nigdy nie będzie...
      PS. Polecam książkę "Twoje szczęście jest w Tobie" (Powell).
      Jak chcecie, to piszcie do mnie: a_g_a_@poczta.onet.pl lub Gadu-gadu: 3881318.
      Pozdrawiam! ;)
    • the_dzidka Nie wierzę w Boga katolickiego 23.08.03, 21:33

      Z urodzenia jestem katoliczką, ale nie wierzę ani w niepokalane poczęcie, ani w
      boskość Jezusa, ani w jego zmartwychwstanie; a co za tym idzie, msza i komunia
      są dla mnie tylko rytualnymi obrzędami. Ergo: nie jestem chrześcijanką, wg
      doktryny Kościoła. I jakoś mi to nie przeszkadza. Od latania do kościoła
      ważniejsze jest dla mnie przestrzeganie moich własnych zasad i odpowiednie
      zachowanie w stosunku do bliźnich.
      A do szpilkiii jedno pytanie: cała Twoja rodzina wierzy, czy po prostu nikt nie
      zadeklarował niewiary? Bo wiesz, ja kiedyś miałam problem z moją mamą: kiedy
      deklarowałam, że jestem niewierząca, wtrącała się: "Ty nie jesteś niewierząca,
      tylko niepraktykująca!!!" W końcu nie wytrzymałam i wyprosiłam sobie te
      komentarze, argumentując, że chyba to jednak JA wiem lepiej, czy wierzę w Boga
      czy nie. Mama deklaruje się jako wierząca niepraktykująca - jak dla mnie jest
      to absurd.
      Dzidka
      • szpilkaaa Re: Nie wierzę w Boga katolickiego 24.08.03, 15:57
        Niestety moja cała rodzina jest bardzo religijna i to nie wkurza
        niesamowicie kiedy wrecz każą mi sie modlić.Dla mnie to kompletna głupota
        udawać,że cos robie czyli w tym przypadku,że się modle.Naprawde cięzko do mnie
        trafiaja argumenty wskazujące na to,że Bóg istnieje.I dlatego mówie wprost ,że
        dla mnie Bóg nie istnieje.
        • Gość: Winek Re: Nie wierzę w Boga katolickiego IP: *.toya.net.pl 24.08.03, 16:37
          Oczywiście!
          Jesteś najmądrzejsza.
          Mądrzejsza od PAPIEŻA.
          Tak uważasz?

          Wszyscy profesorowie, lekarze i inni mądrzy ludzie nie mają racji?
          TAK?
          • szpilkaaa Re: Nie wierzę w Boga katolickiego 24.08.03, 16:43
            a więc może tak po pierwsze:nie jestem najmądrzejsza.a po drugie to,że ja nie
            wierze to jest TYLKO INDYWIDUALNA MOJA SPRAWA/a Ty nie masz prawa tak
            pisac.kiedy przeczytalam Twoj wpis zrobilo mi sie przykro naprawde.obrazilas
            moje uczucia:-((
            • the_dzidka Re: Nie wierzę w Boga katolickiego 24.08.03, 18:30
              Szpila, nie przejmuj się. Kolega Winek pokazał, że sam reprezentuje to, co
              Tobie zarzuca. W przeciwieństwie do innych dyskutantów w tym wątku, od razu
              rzucił się na Ciebie kąsając. I od razu musiał mieszać do tego papieża... Nie
              lubię katotalibów...
              • szpilkaaa Re: Nie wierzę w Boga katolickiego 25.08.03, 16:01
                opinie dotyczące mojej wiary to już pomijam bo mysle,że wiara to sprawa
                każdego z nas.i nikt nie ma prawa ingerować w to,szczególnie w chamski
                sposób.dlatego też nie patrze na opinie i nie zamierzam się nimi
                przejmować.oczywiscie oopiniami takimi chamskimi,bo te mądre jak najbardziej
                przyjmuje do siebie.
    • maruda Re: wierzysz w Boga?? 24.08.03, 16:56
      To zbyt trudne pytanie, by ot tak na nie sobie odpowiedzieć.
      Sprawa nie do opisania na Forum.
      Poszukuję.
    • Gość: fleurette Re: wierzysz w Boga?? IP: 80.48.116.* 24.08.03, 21:43
      Problem jest bardzo skomplikowany. Urodziłam się w rodzinie katolickiej, z
      tym, że ta rodzina nie jest tak do końca "za kościołem". Byłam chrzczona. Na
      poczatku, nie bardzo mnie jakiś tam bóg interesował. Nikt nie wpajał mi
      żadnego światpoglądu religijnego. Później jak 90% ludzi w szkolechodziłam na
      religie. Ale coś nie bardzo mnie to obchodziło. Dopiero pod koniec podstawówki
      zaczął się we mnie rodzić "poszukiwacz Boga". Kilka razy wydawało mi sie, że
      go znalazłam. Ale
      chyba nie jest tak łatwo. Wiele lat identyfikowałam ię ze środowiskiem
      katolickim, Taize i te sprawy. Kilka razy odchodziłam i wracałam. Teraz moge
      powiedzieć, że nadal poszukuje. ale wierzę,że Bóg istnieje. Jeden, za to jest
      do niego wiele dróg. mam nadzieje znaleźć jedna z nich.
    • antyrys Re: wierzysz w Boga?? 24.08.03, 22:09
      To nie takie proste. Zwłaszcza w młodym wieku. Wtedy też najczęściej wydaje się
      kategoryczne sądy. I każdy z nich wydaje się być tym najoczywistszym,
      niepodważalnym i jedynym. Jednak dopiero z wiekiem przychodzą te prawdziwe
      wątpliwości. O większym ciężarze gatunkowym. Im dalej w las, tym więcej drzew.
      Nie darmo mędrzec powiedział: wiem, że nic nie wiem. Każdy z nas zadaje sobie
      to pytanie. Może boimy się głośno powiedzieć: TAK! Szczególnie w tych czasach.
      To przecież takie staroświeckie!?
    • eyemakk Re: wierzysz w Boga?? 24.08.03, 23:40
      Dobra, a teraz na poważnie (vide mój wpis gdzieś w połowie tego wątku...:)

      Bóg - jaki jest, każdy widzi. Oceniając po czyichś czynach można by dojść do
      wniosku, że nasz Bóg jest kiepski. Bo świat jest kiepski. Tak, tyle że być może
      jest tak, że nie mamy wystarczającej wiedzy, by to stwierdzić. Może Jego
      geniusz przerasta nas?

      Bóg - obojętnie jak go nazwać, Siła, Stwórca, Początek, Słowo... nie mam żadnej
      wątpliwości, że istnieje. Możnaby żec, że nie wierze w Boga - ja o Nim wiem.
      Inna sprawa jest szacunek i cześć. Jest jej we mnie mało, troche z braku czasu,
      troche bo po prostu wole nie myśleć - metafizycy mówią, że gdyby człowiek
      wiedział i miał pewność że istnieje Bóg, że ktoś cały czas patrzy na jego
      poczynania - zwariowałby. Wole nie zwariować...

      Nie jestem tylko pewien, czy Bóg jest tak drobiazgowy, by zwracac uwage na moje
      denne życie. Nie wiem też, czy jest on prawdziwym Bogiem, czy może tylko np.
      zajebiscie zaawansowanym technologicznie człowieczkiem z innego wszechświata,
      który postanowił posiąść swój prywatny wszechświat. Albo choć jedną planetę,
      otaczjąc ją wirtualnym kosmosem, przecież i tak nikt tam nie doleci...

      Wiem, odbiegam od meritum. Czyta to ktoś jeszcze? Pytanie o to, czy wierze w
      Boga jest zbyt obszerne i wielowątkowe bym mógł na nie jednoznacznie
      odpowiadać. Jest to bowiem zarówno pytanie o wiare, o własne samookreślenie, o
      potrzeby... czasem ludzie wierzą, bo mają taką potrzebe. Ja jej nie mam. Mam za
      to chwile, w których czuje i wiem, że jest coś lub ktoś ponad mną, świat, który
      jest dla nas, przynajmniej na tym etapie, nieosiągalny.

      Aha, jeszcze coś. Żal mi ludzi, co mówią, że wierzą tylko w to co widzą lub
      czują. Czy oni naprawde nie wierzą w ultradźwięki i podczerwień?
      • aniapakero Re: wierzysz w Boga?? 25.08.03, 00:38
        Pojawialy sie juz takie glosy jak: do wiary trzeba dojrzec, czy: porozmawiaj z
        madrzejszymi.Przeciez my nie jestesmy jakimis kuklami, ktore nie posiadaja
        wlasnego zdania. Nikt tak naprawde nie moze dowiesc czy bog istnieje czy tez
        nie. To sprawa czysto filozoficzna i zalezy indywidualnie od kazdego czlowieka.
        Dojrzec w jakim sensie? Stac sie starym i zaczac sie bac smierci? Taka jest
        smutna prawda. Przyjrzyeliscie sie ludzia jacy wychodza z kosciola? Teoretyczie
        mozna by rzec, ze jest tak dlatego ze mlodzierzy sie nie chce, a starszym sie
        nudzi... Ja nie wierzee Boga
        W nic kompletnie. Kiedys moja katechetka powiedziala, ze w takim razie mam
        bardzo smutne zycie i ze bardzo mi wspolczuje. Ale w tych slowach bylo troche
        absurdu. Nie umiem wyrazic slowami o co dokladnie mi chodzi. Wynikalo z tego,
        ze ona ma barwne zycie umyslowe(przepraszam za te dziwne wyrazenia)bo wierzy,
        czyli wierzy bo boi sie nie wierzyc.Wiem to troche dziwnie brzmi.
        Wracajac do tego ze nie wierze w nic- w Boga jako sile stworcza. Uwazam ze
        ludzie nie sa dostatecznie...madrzy aby zrozumiec sens istnienia swiata i ich
        samych. Aby dowiedziec sie jak powstal swiat. Nad tym sie czesto zastanawiam.
        Natomiast absolutnie odrzucam ``moja wiare``. Czyli ta pod jakim imieniem
        zostalam ochrzczona i nauczana. Dlaczego te tlumy ludzi nie zastanawiaja sie
        nad istnieniem Boga. Dlaczego przyjmuja wszystko co powiedza ich rodzice,
        ksiadz, papiez? Wszystkie moje kolezanki ktore deklaruja sie jako mocno
        wierzace na moje pytanie- dlaczego wierzysz?
        -odpowiadaly- bo wierze.
        Na sile chca mnie odwrocic od tej jakze zlej drogi logicznego myslenia. Jetem
        zmuszana aby chodzic na lekcje religi(bo jak zmadrzeje to jeszcze mi sie
        odwidzi)choc mnie to nie interesuje. Na pewno sporo osob doszuka sie tutaj taj
        czesto wspominanych przy moich wypowiedziach tzw. buntu, czy jakos tam. Nie
        porzarlam wszystkich rozumow, ale czesto slysze ze gadam glupoty bo mam tylko
        15 lat(to forma obrony doroslych jezeli nie moga odpowiedziec na moje zarzuty).
        Zreszta w sumie przetrzymam jeszcze rok, a pozniej sama bede mogla wypisac sie
        z religi i bede miala swiety spokoj.
    • aqui Jakże nie wierzyć? 25.08.03, 00:06
      BÓG pomógł mi w życiu wielokrotnie.
      Dzieki tej wierze jestem taki, a nie inny.
      To znaczy dobrym człowiekiem.
      Miałem w życiu wiele zakrętów.
      Ale własnie ta świadomość, że jest ktoś kto nade mną czuwa pozwalała
      wybrnąć z największych problemów.
      Jesteście jeszcze młodzi, możecie mieć różne wątpliwości.
      Nie życzę nikomu z Was - niedowiarków - (czy jak tam chcecie się nazywać, aby
      nie czuć się urażonymi) , nie zyczę tylu przejść ile miałem ja.
      Inaczej się patrzy na świat kiedy się w młodym wieku traci oboje rodziców,
      kiedy lekarze znajdują u ciebie nowotwór.
      Kiedy dają Ci jakieś tam procenty na przeżycie.
      Wtedy zwracasz się do Boga.

      I nie mówcie, że w takiej sytuacji będzie wam to obojętne czy BÓG jest czy nie.
      Że będziecie mieli na tyle odwagi aby powiedzieć, że nie ma BOGA.
      ... że macie go gdzieś.

      Ja zwróciłem się do BOGA.
      Okazało się , że po operacji
      musiałem czekać na wyniki.
      Trzy długie tygodnie, tygodnie modlitw.

      I co?

      I to, że lekarze stwierdzili, iż to chyba jakiś cud.
      Bo to nie jest jednak nowotwór, tylko jakaś zakaźna choroba.
      Po dwóch miesiącach byłem zdrów.
      I minęło już 15 lat od tej pory.
      I trwam przy BOGU.

      A przykładów , mógłbym mnożyć.

      Najczęściej od BOGA odwracają się Ci , którym się wiedzie w życiu.
      Którzy mają nadmiar kasy.
      Wydaje się wtedy , że można władać światem.
      Ja też nie narzekam na brak gotówki, ale jestem w dojrzałym człowiekiem
      i doszedłem do mojego stanu posiadania ciężką wytrwałą pracą.
      Nie zapominając o BOGU.

      To tyle . . .
      Bo się chyba zanadto rozpisałem.
      • adamco Re: Jakże nie wierzyć? 25.08.03, 00:13
        Rozumiem że wierzysz w to że to Bóg Tobie pomógł w tych
        ciężkich chwilach, ale dlaczego Ciężko Ci przyjąć do
        świadomości że są ludzie którzy w Boga nie wierzą i już.
        Nie są to żadni burżuje, niedowiarki, ale normalni ludzie
        którzy nie mają potrzeby wierzenia w Boga. To tak samo
        dobra droga jak Twoja!
        • eyemakk Re: Jakże nie wierzyć? 25.08.03, 00:32
          nie masz potrzeby wiary w Boga... i nie wierzysz...

          a gdybyś nie miał potrzeby nauki, skończyłbyś edukacje na podstawówce?
          a gdybyś urodził się z brakiem łaknienia i rodzice przestaliby Ci przypominać -
          umarłbyś z głodu?


          taki ze mnie wierzący, a tym bardziej katolik, jak z koziej dupy trąba. ale
          Twoje podejscie jest dość płytkie. zastanów się nad tym...
          • adamco Re: Jakże nie wierzyć? 25.08.03, 00:58
            eyemakk napisał:

            > nie masz potrzeby wiary w Boga... i nie wierzysz...
            >
            > a gdybyś nie miał potrzeby nauki, skończyłbyś edukacje
            na podstawówce?
            Dokładnie tak, gdybym nie miał potrzeby nauki skończył
            bym naukę w momencie kiedy mógłbym skończyć.

            > a gdybyś urodził się z brakiem łaknienia i rodzice
            > przestaliby Ci przypominać - umarłbyś z głodu?
            To raczej nie, widzisz, jedzenie tak jak oddychanie
            spanie jest jednym z instynktów, to zupełnie inna kategoria.

            > Twoje podejscie jest dość płytkie. zastanów się nad tym...
            Płytkie? Pomyśl - religia powstała tylko dlatego aby
            ludzie kiedyś tam mogli sobie pewne rzeczy wytłumaczyć,
            aby dawała im pewną opokę w zetknięciu z niezrozumiałym
            światem. Ja po prostu nie mam takiej potrzeby, mój świat
            jest zadowalająco poukładany bez boskiej interwencji.
            Mnie bez Boga jest dobrze, Bóg, religia, wiara nie są w
            stanie dać mi nic czego bym oczekiwał więc po co udawać
            że wierzę?
      • gray Re: Jakże nie wierzyć? 25.08.03, 00:18
        normalne - jak ktoś jest słaby to potrzebuje oparcia. szkoda, że jesteś słaby..
        • eyemakk Re: Jakże nie wierzyć? 25.08.03, 00:34
          odróżnij wiarę polegającą na modlitwie, wielbieniu i prośbach od wiary
          polegającej na szukaniu prawy o istnieniu. wiara na kolankach jest najmniej
          wartościowa. są lepsze.


          pozdr
      • al-ki Re: Jakże nie wierzyć? 25.08.03, 00:26

        Eeee, to może Ty mi powiesz. Człowiek pochodzi od małpy czy stworzył go Bóg? A
        jeśli stworzył, to kiedy? Przed dinozaurami nie było w ogóle ssaków!!!
        Pewnie złośliwe, ale nikt kto wierzy w Boga jeszcze nigdy mi nie odpowiedział
        na to pytanie.
        I pewnie mocno grzeszę teraz, ale sie zastanawiam. Dlaczego mam wierzyć w to,
        że po ziemi chodził Jezus, skoro nie do przyjecia jest wiara w Zeusa, Herkulesa
        itp. To niedorzeczne, prawda? Ale czy realna jest Arka Noego? Czy realne jest
        wiele rzeczy zawartych w Piśmie Świętym?
        Ale generalnie interesuje mnie pierwsze pytanie.
        • eyemakk Re: Jakże nie wierzyć? 25.08.03, 00:45
          hehe... Al-ki, no teraz to napisałeś posta, który mógłby wyjść spod ręki
          rezolutnego 12-latka. sorry.

          przede wszystkim nie myl wiary jako takiej z wiarą katolicką. mozna wierzyc na
          wiele sposobow.

          po drugie istnienei jezusa jest historycznie udowodnione. to, czy robił cuda,
          to juz inna sprawa. a nawet jesli robił, mógł być kosmitą, człowiekiem z
          przyszłości, psionikiem jakimś itp. ale faktem jest, że był.

          po trzecie, i bede sie tego trzymał - nie wierzmy tylko w rzeczy, które możemy
          dostrzec. to co dziś jest głupotą za 100 lat będzie normalką. tak samo jak
          współczesne osiągnięcia byłyby niewyobrażalne dla ludzi z przeszłości. jak
          zareagowaliby ludzie, powiedzmy w roku 1950, gdyby obejrzeli 'matrix'
          albo 'władcę pierścieni'?

          po czwarte. człowiek musiał pochodzić od małpy, a wiesz czemu? bo człowiek
          zadaje pytania. gdyby nie było racjonalnego wytłumaczenia, już w roku 1900
          wszyscy ludzie byli by nie tyle, co wierzący, ale WIEDZĄCY o istnieniu Boga. bo
          mniejwięcej wtedy okazało by się, że człowiek wziął się z nikąd inąd, jak z
          aktu stworzenia.

          po piąte - Pismo Święte to nie elementarz pierwszoklasisty i nie musi byc
          traktowany dosłownie.

          po szóste - im dłużej obserwuje i zastanawiam się nad tym, dostrzegam drugie
          dno, świata, który mało kto widzi a który nie jest przed nami, ludźmi ,
          zamknięty. wystarczy się zastanowić, pokojarzsyć pewne fakty, nie mieć umysłu
          ograniczonego ani fanatyczną religijnością, ani ateizmem. obie te skrajności są
          równie głupie jak LPR i PPS
          • aniapakero Re: Jakże nie wierzyć? 25.08.03, 11:26
            Jesli mowisz ze nie mozna byc fanatykiem ani ateista, to zostaje tylko
            ``troche`` wierzacy. Rozumiem o co Ci chodzilo. O to ze trzeba byc dociekliwym
            i zawsze sie zastanawiac, mimo nawet jak mamy inne poglady. Jednak z twojej
            wypowiedzi zrozumialam ze nie mozna byc pewnym. Nie zgadzam sie z tym.
      • eyemakk Re: Jakże nie wierzyć? 25.08.03, 00:28
        "Najczęściej od BOGA odwracają się Ci , którym się wiedzie w życiu.
        Którzy mają nadmiar kasy"

        A to są święte słowa. Szkoda tylko że ci ludzie pociągają za sobą swoje dzieci.
        pociągają w bagno, sami pędząc za kasą. nie pytajcie mnie, jak żyją dzieci
        niewierzących biznesmenów. ja wiem, jakie mają życie i jakie życie dopiero ich
        czeka. wiem, bo przekonałem się najbardziej, jak tylko można, samemu nie mając
        niewierzących rodziców.

        niewiara w Boga nei jest jeszcze tragedią. ale gdy połączyć to z pogonią za
        kasą - tych ludzi sie powinno kastrowac...

        • aniapakero Re: Jakże nie wierzyć? 25.08.03, 00:44
          A rodzice wirzacy ale goniacy za kasa to lepsze wyjscie?
          • eyemakk Re: Jakże nie wierzyć? 25.08.03, 00:53
            tak, lepsze. nie licząc tzw ortodoksów, bo oni to dopiero potrafią dzieciom
            życie skopać. z resztą mi sie wydaje ze ludzie religijni nie będą gonic za kasą
            aż tak bardzo jak ateisci. w koncu ci ostatni chcą sie na maxa nachapać za
            życia, bo potem już nic.

            Aniu, jestes cholernie mądra dziewczyna jak na 15latke. tamten długi post mnei
            zafascynował. zwłaszcza to zdanie , że jestesmy za głupi by poznać prawdziwą
            istotę świata. myślę dokładnie tak samo. ale to nie znaczy, ze nie można, krok
            po kroku, zbliżać się do tego poznania. i ważny jest tu zarówno rozwój
            techniczno-naukowy, jak i duchowy.

            nic mnie tak nie kręci jak wizja oświeconych uduchowionych i moralnie prostych
            ludzi przyszłości, łączących potężne technologie i mądrość duchową. nic mnie
            tak ni eprzeraża jak wizja zdeprawowanych i skurwionych na maxa ludzi
            przyszlosci, popadających w dekadencje i ruine moralną. jak z 'neuromancera',
            tylko jeszcze gorzej.

            • aniapakero Re: Jakże nie wierzyć? 25.08.03, 01:11
              Ja jednak nadal obstaje przy tym ze wiara rodzicow nie ma najmniejszego
              znaczenia. Ateista nie znaczy bez zasad. To ze ktos przyjmuje ze nie ma boga to
              jednak nie staje sie przeciez moralna pustynia( znowu te dziwne okreslenia;-)
              Uwazam ze madremu czlowiekowi nie musi stac na strazy Bog trzymajacy piorun,
              ktory przypominalby co sie stanie po jego smierci jak za zycia bedzie grzeszyl.
              Chociaz faktycznie niewielu jest takich...
              • aniapakero Re: Jakże nie wierzyć? 25.08.03, 01:13
                przepraszam ale przed chwila sama sobie zaprzeczylam. Troche faktycznie moze to
                miec wplyw jezeli rodzice sa durni i nie maja zasad.
            • aniapakero Re: Jakże nie wierzyć? 25.08.03, 01:23

              ale to nie znaczy, ze nie można, krok
              > po kroku, zbliżać się do tego poznania. i ważny jest tu zarówno rozwój
              > techniczno-naukowy, jak i duchowy.
              w jakim sensie rozwoj duchowy?



              • eyemakk Re: Jakże nie wierzyć? 25.08.03, 01:48
                w sensie analizowania wlasnych doznan i przezyc pod kontem tego jaki to mialo
                sens

                w sensie zdobywania wiedzy i odpornosci o pewnych zjawiskach i na pewne zjawiska

                w sensie ksztaltowania silnej woli i cierpliwosci

                w sensie poszukiwania sensu zycia, sensu tego co Cie spotyka. wiele z przeżyc
                to wskazówki... tylko trzeba czytac miedzy wierszami....

                mozna sobie w ten sposób zbudowac zajebiste zycie. tylko trzeba byc
                refleksyjnym, w kazdym tego slowa znaczeniu
      • zamek Re: Jakże nie wierzyć? 25.08.03, 00:41
        Cieszę się bardzo z tego, że udało Ci się pokonać
        przeciwności losu i że wiara Ci w tym pomogła. ale...
        - nigdy nie miałbym w sobie tyle pewności siebie (nie
        chcę powiedzieć - pychy), aby móc SAMEMU O SOBIE
        powiedzieć "jestem dobrym człowiekiem";
        - skoro - jak już stwierdziłeś - jesteś dobrym
        człowiekiem, to czemu piszesz: "nie mówcie, że w takiej
        sytuacji będzie wam to obojętne czy BÓG jest czy nie. Że
        będziecie mieli na tyle odwagi aby powiedzieć, że nie ma
        BOGA... że macie go gdzieś.", ergo - nakazujesz innym
        przyjęcie własnego światopoglądu? Tak nie postępuje dobry
        człowiek. Przykro mi.
        • aniapakero Re: Jakże nie wierzyć? 25.08.03, 00:49
          Zaczales wierzyc bo sie bales, bo tak bylo wygodniej! Nie wiem czy wiesz ale
          tak narodzily sie jakiekolwiek wierzenia ludzi. Bali sie burzy, piorunow i
          wszystkiego czego nie mogli zrozumiec. Tak powstali bogowie rzek, lasow...Wtedy
          wszystko stawalo sie prostsze.
          • aqui Re: Jakże nie wierzyć? 25.08.03, 01:10
            Mylisz się.
            Nie zacząłem wierzyć wtedy , kiedy się bałem.
            Wierzyłem zawsze.

            A widzę, że niektórzy po prostu swoimi wypowiedziami
            tutaj tłumaczą się czemu nie wierzą w BOGA.

            I wiem czemu.
            Bo się GO boją.

            I to przed nim w ten sposób próbują się usprawiedliwiać.

            Wszyscy wiecie o tym , że BÓG istnieje.

            Ale najbardziej przeciw niemu krzyczą ci ,którzy najwięcej mają na sumieniu, i
            najbardziej się go boją.
            • adamco Re: Jakże nie wierzyć? 25.08.03, 01:16
              aqui napisał:

              > Wszyscy wiecie o tym , że BÓG istnieje.
              Wg Ciebie istnieje, wg mnie nie. Nie generalizuj.

              > Ale najbardziej przeciw niemu krzyczą ci ,którzy
              najwięcej mają na sumieniu, i
              > najbardziej się go boją.
              Znów generalizujesz dlaczego miałbym się bać "najwyższego
              dobra" ale rozwiązanie tego problemu pozostawiam osobom
              które w Bogu to dobro uosabniają.
            • aniapakero Re: Jakże nie wierzyć? 25.08.03, 01:19
              Skoro tak dobrze wiesz o wszystkich i wszystkim to po kiego licha ja sie
              wypowiadalam. skoro pisze ze NIE WIERZE to chyba tak jest, bo kto moze wiedziec
              to lepiej ode mnie? I naprawde nie wiem co ja bym mogla miec na sumieniu?
              Wypowiadam sie wlasnie anonimowo na forum i naprawde sie niczego nie wstydze...
              A i moglbys czasem uzywac slow: wydaje mi sie, sadze, przypuszczam...
              • zamek Re: Jakże nie wierzyć? 25.08.03, 01:25
                Aniu, to jest, niestety, w tym przypadku daremne
                błaganie. Pan aqui jest przeświadczony o jedyności i
                prawdziowści własnych poglądów... twierdzi, że stoją za
                tym lata doświadczeń i przeżyć. Ale ile by ich nie było i
                jak ciężkie by one nie były, nie został przez Boga (los?
                rozum?) obdarowany tolerancyjnością. A mieni się być
                dobrym...
                Pozdrawiam serdecznie :)) i witam po długiej nieobecności :)
                • aqui Re: Jakże nie wierzyć? 25.08.03, 01:33
                  A swoją drogą, to ciekawe czy zaglądają tu jacyś księża na to forum.
                  Głos takiego człowieka byłby tu ciekawy.
          • aqui Re: Jakże nie wierzyć? 25.08.03, 01:23
            Nie twierdzę, że ludzie będący ateistami są gorsi.
            Uważam że są tacy którzy nie wierząc w BOGA trafią do Nieba.
            Myślę, ze to iż ktoś został wychowany bez Boga nie musi oznaczać
            iż jest zły.

            Znam dziewczynę, która do 11 roku życia nie słyszała o BOGU.
            Po prostu .
            Nikt jej o Nim nie mówił.
            Potem traktowała wiarę w Boga jak bajki o Królewnie Śnieżce,
            dlatego, że nikt jej tego nie tłumaczył.

            Religia w szkole nie była obowiązkowa.

            A kiedy dorosła, gdy przeczytała Pismo Święte, stwierdziła
            że żyła przez te lata jak przykładna katoliczka.

            Zasady przez nią zachowane pokrywały się przykazaniami Bożymi.

            Ale to nie sprawiło , że zaczęła wierzyć.

            Wciąż twierdziła że nie ma BOGA.

            Do chwili aż odebrała sobie życie.
            Bo stwierdziła , że życie jest za ciężkie.
            A tak uwalnia się od wszelkich kłopotów.
            • aniapakero Re: Jakże nie wierzyć? 25.08.03, 01:34
              Opowiedz mi prosze o twoich rozwazaniach na temat Boga. Nie pod tym katem ze
              jestes katolikiem, ale o bogu jako o istocie ktora wszystko stworzyla- dlaczego
              takie jest twoje zdanie? Nie obraz sie na mnie ale twoj sposob wypowiadania
              mysli przypomina mi kazanie.przepraszam jezeli cie to urazilo, ale ja nie wiem
              czemu tak jest. Jakos brak mi argumentow...chociaz moze to przez moje
              uprzedzenia.
              • aniapakero Re: Jakże nie wierzyć? 25.08.03, 01:38
                religia nieobowiazkowa??? Ty chyba nie wiesz o czym mowisz! 2 dluuuuuuuugie
                goziny siedze co tydzien na religi choc tego nie chce!AAAAAAAAAAAaaaa!
                • zamek Re: Jakże nie wierzyć? 25.08.03, 01:42
                  Aniu, spokojnie. Może to nie było w Polsce?
                • Gość: fleurette Re: Jakże nie wierzyć? IP: 80.48.116.* 25.08.03, 17:08
                  Aniu religia nie jest obowiązkowa. Nie musisz na nią uczęszczać. Jesli jesteś
                  niepełnoletnia to popros rodziców żeby Cię wypisali. Po co się męczyc. religi
                  jest obowiązkowatylko w szkołach wyznaniowych. Ale chyba uczniowie wiedzieli w
                  co się pakują??
                  • aniapakero Re: Jakże nie wierzyć? 27.08.03, 00:11
                    Niestety moja mama uwaza ze,cytuje:
                    ''Mieszkajac w panstwie gdzie czescia kultury jest kosciol musze znac podstawy
                    wiary''.W takim wypadku pozostaje mi siedzenie na nudnych lekcjach i malowaniem
                    motylkow w zeszytach, bo czytac sie nie da, bo babka od razu to widzi(nie zeby
                    nie widziala motylkow, ale co moze zrobic?). Czasem mi jest zal- wszyscy maja
                    ja gdzies, poniewaz ocena z religi nie wlicza sie do sredniej. W desperacji
                    probowalam miec na koniec roku jedynke, ale swinia postawila mi troje bo z
                    Ojcze Nasz i z zeszytu mialam 5(kolezanki mi pisza). Gdybym miala jedynke to
                    nie moglabym w nastepnej klasie uczeszczac na religie...Ale dzieki boku w
                    liceum sama bede mogla zrezygnowac.
              • aqui Re: Jakże nie wierzyć? 25.08.03, 01:47
                Jak każdy człowiek, też miałem wątpliwości.
                Czy BÓG jest?
                Czy też Go nie ma?
                Ale podstawą jest wiara.
                Przyjęcie że istnieje jako aksjomat.
                Nie potrzebuję dowodu na Jego istnienie.
                Jestem doktorem nauk ścisłych.
                Co może wydać Wam się dziwne.
                Ale im lepiej poznaję nauki matematyczno - fizyczne
                tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu , że BÓG
                istnieje.
                Może muzułmanie mają tego samego Boga co ja?
                Nie wiem.
                I nie zmuszam nikogo do podzielania moich poglądów.
                Ale czemu miliardy ludzi wierzących w BOGA miałyby się mylić.
                • zamek Re: Jakże nie wierzyć? 25.08.03, 01:54
                  Ale widzisz, sam jak naukowiec potwierdzisz, że to, co
                  niedowodliwe (a tak właśnie jest z Bogiem - pod każdą
                  postacią), nie podlega kategoryzacji "prawda - fałsz". I
                  dlatego nie potrafimy stwierdzić, czy te miliardy ludzi
                  mylą się czy nie. Nie dowiemy się, dopóki wiara nie
                  zamieni się w pewność. Tej - w jakąkolwiek stronę - ponoć
                  doświadcza się po śmierci, ale znowu - istnienie życia
                  pozagrobowego jest kwestią wiary w nie, a nie pewności.
                  Stoimy tedy przed nierozwiązywalnym dylematem, a
                  przynajmniej nie jesteśmy w stanie rozstrzygnąć, czy
                  faktycznie te miliardy się nie mylą.
                  Pozdrawiam
                  • aqui Re: Jakże nie wierzyć? 25.08.03, 01:56
                    Mógłbym Ci przyznać rację, gdybyś się nie mylił.
                    Ale nie wiem czy się mylisz czy też nie.
                    Więc przynam Ci rację gdy się dowiem.
                  • the_dzidka Re: Jakże nie wierzyć? 27.08.03, 12:03
                    > Ale widzisz, sam jak naukowiec potwierdzisz, że to, co
                    > niedowodliwe (a tak właśnie jest z Bogiem - pod każdą
                    > postacią), nie podlega kategoryzacji "prawda - fałsz". I
                    > dlatego nie potrafimy stwierdzić, czy te miliardy ludzi
                    > mylą się czy nie.

                    Idąc dalej tym samym tropem, także aqui nie jest w stanie udowodnić, że to on
                    ma rację.
                    QED.

                    Dzi
    • Gość: Gosc Re: wierzysz w Boga?? IP: *.adsl.xtra.co.nz 25.08.03, 01:52
      Wierze - nie wierze.
      Jezeli wierzysz to tego nie da sie przekazac.
      Nie mozna wtedy mowic ze Bog istnieje bo to oznacza objektywny byt , ktory da
      sie udowodnic. Jezeli tak jest, to znaczy , ze nie ma potrzeby wierzyc. Jezeli
      Bog istnieje obiektywnie, to dlaczego to robi dla kazdej wiary niezaleznie i
      na dodatek w przeciwnosci?? Dlaczego jest inny to tu, to tam ????
      "Istnienie" Boga jest oczywiscie podwazalne - po co wiara.
      Wyobrazmy sobie systuacje , ze nie ma ludzi na Ziemi - choroby, kataklizm etc.
      Wszystko zburzone i nie ma miast , swiatyn , etc.
      Pytanie : jest Bog czy go nie ma. Nie ma wiernych w zadnej wierze a
      wszachswiat isnieje. Tak bylo zanim czlowiek powstal, tak bedzie kiedy zniknie.
      Wniosek : Bog powstal w umysle ludzkim - po to niktorzy wierza. Dlaczego, to
      juz odpowiedz dla psychologow.
      • aqui Re: wierzysz w Boga?? 25.08.03, 01:54
        Gość portalu: Gosc napisał(a):

        > Wierze - nie wierze.
        > Jezeli wierzysz to tego nie da sie przekazac.
        > Nie mozna wtedy mowic ze Bog istnieje bo to oznacza objektywny byt , ktory da
        > sie udowodnic. Jezeli tak jest, to znaczy , ze nie ma potrzeby wierzyc.
        Jezeli
        > Bog istnieje obiektywnie, to dlaczego to robi dla kazdej wiary niezaleznie i
        > na dodatek w przeciwnosci?? Dlaczego jest inny to tu, to tam ????
        > "Istnienie" Boga jest oczywiscie podwazalne - po co wiara.
        > Wyobrazmy sobie systuacje , ze nie ma ludzi na Ziemi - choroby, kataklizm etc.
        > Wszystko zburzone i nie ma miast , swiatyn , etc.
        > Pytanie : jest Bog czy go nie ma. Nie ma wiernych w zadnej wierze a
        > wszachswiat isnieje. Tak bylo zanim czlowiek powstal,


        A skąd wiesz co było zanim człowiek powstał?


        tak bedzie kiedy zniknie.
        > Wniosek : Bog powstal w umysle ludzkim - po to niktorzy wierza. Dlaczego, to
        > juz odpowiedz dla psychologow.
        • Gość: Gosc Re: wierzysz w Boga?? IP: *.adsl.xtra.co.nz 25.08.03, 04:48
          aqui napisał:

          > Gość portalu: Gosc napisał(a):
          >
          > > Wierze - nie wierze.
          > > Jezeli wierzysz to tego nie da sie przekazac.
          > > Nie mozna wtedy mowic ze Bog istnieje bo to oznacza objektywny byt , ktory
          > da
          > > sie udowodnic. Jezeli tak jest, to znaczy , ze nie ma potrzeby wierzyc.
          > Jezeli
          > > Bog istnieje obiektywnie, to dlaczego to robi dla kazdej wiary niezaleznie
          > i
          > > na dodatek w przeciwnosci?? Dlaczego jest inny to tu, to tam ????
          > > "Istnienie" Boga jest oczywiscie podwazalne - po co wiara.
          > > Wyobrazmy sobie systuacje , ze nie ma ludzi na Ziemi - choroby, kataklizm
          > etc.
          > > Wszystko zburzone i nie ma miast , swiatyn , etc.
          > > Pytanie : jest Bog czy go nie ma. Nie ma wiernych w zadnej wierze a
          > > wszachswiat isnieje. Tak bylo zanim czlowiek powstal,
          >
          >
          > A skąd wiesz co było zanim człowiek powstał?

          Ano tak samo jak wiem co bylo w ....,-1999,-1998,...,1999,2000,2001,... etc
          >
          >
          > tak bedzie kiedy zniknie.
          > > Wniosek : Bog powstal w umysle ludzkim - po to niktorzy wierza. Dlaczego,
          > to
          > > juz odpowiedz dla psychologow.
          • Gość: arturo Re: wierzysz w Boga?? IP: *.toya.net.pl 25.08.03, 10:07
            Gość portalu: Gosc napisał(a):
            ..........
            > > > Pytanie : jest Bog czy go nie ma. Nie ma wiernych w zadnej wierze a
            > > > wszachswiat isnieje. Tak bylo zanim czlowiek powstal,
            > >
            > >
            > > A skąd wiesz co było zanim człowiek powstał?
            >
            > Ano tak samo jak wiem co bylo w ....,-1999,-1998,...,1999,2000,2001,... etc

            .... Ano ....
            .... widzisz nie tak samo....
            .... Gościu....
            Bo to co było w 2000 to wiesz dlatego , bo wtedy żyłeś,
            to co było przed 100, 200 , 1000 , 3000 lat temu wiesz z przekazów innych ludzi
            ale skąd wiesz co było zanim człowiek powstał?

            Jeśli mówisz... ano tak samo jak...
            to świadczy tylko o Twojej niewiedzy.
            Tak naprawdę to nic nie wiesz.
    • ryhooo NIE WIEM... 25.08.03, 09:50
      Zastanawiam sie nad odpowiedzia na to pytanie ladnych pare lat i jak na razie
      jej nie znalazlem.
      Od dziecka chodzilem co niedziele do Kosciola. Robie to w dalszym ciagu,
      chociaz juz tylko gdy jestem w Polsce. Od dluzszego traktuje to jednak jako
      swoisty spoleczny rytual. W ktoryms momencie po prostu zauwazylem, ze
      kompletnie nie zwracam uwagi na slowa padajace z mownicy i daleko odlatuje
      myslami. Chodze dalej z prostej przyczyny. Nie jestem w stanie powiedziec mojej
      matce, kobiecie szczerze wierzacej, ze ja "nie wiem", bo wiem, ze by ja to
      zabolalo.
      Logika i pragmatyzm podpowiadaja mi jednak, ze Boga nie ma, ze jest to wymysl
      czlowieka, stworzony dla wytlumaczenia niezrozumialego. Z drugiej strony cos
      innego podpowiada mi, ze istnieje COS, jakkolwiek by tego nie nazwac. Chcialbym
      chyba uwierzyc, ze jest to dobry i milosierny Bog, ktory realizuje swoj plan i
      caly ten swiat ma jakis sens. Bog do ktorego mozna sie zwrocic o pomoc w kazdej
      sytuacji. Z drugiej strony dookola jest mnostwo niesprawiedliwosci i mnostwo
      ludzi, ktorzy szczerze wierza i o ta pomoc prosza bez odpowiedzi. Czekam az
      ktos lub cos przekona mnie w jedna lub druga strone. Tymczasem staram sie zyc w
      zgodzie z wlasnym sumieniem.

      Pozdroofka
      Ryhooo
    • ryhooo Re: wierzysz w Boga?? 25.08.03, 09:59
      O ile z wiara mam problem, tak dosc szybko okreslilem swoj stosunek do
      instytucji Kosciola Rzymsko-Katolickiego. Poczatkowo draznilo polityczne
      zaanagazowanie, potem poczytalem troche o historii samego papiestwa.
      Pasjonujaca. Przytocze Wam troszke na sniadanie.
      J. Mathieu - Rosay "Prawdziwe dzieje papiezy", o "trupim synodzie"...
      "Papiez Stefan VI (896) kazał ekshumowac rozkladajace sie cialo papieza
      Formozusa (891-96).Polecil okryc je papieskimi szatami, usadowic na tronie i
      urzadzil [...] najbardziej makabryczny proces, jaki kiedykolwiek mial miejsce.
      [...] Formozus skazany zostal w majestacie prawa przez synod.Trupowi odrabano
      palce prawej dloni - za to, ze blogoslawil nimi tlum,zas szczatki doczesne
      skazanca rzucono do zbiorowej mogily.Po kilku dniach Stefan VI, ktorego wciaz
      jeszcze nurtowal nienasycony gniew, kazal ponownie ekshumowac Formozusa, by tym
      razem rzucic jego kosci do Tybru" .
      Warto tez wspomniec o Janie XII(955-63-to ten co koronowal Ottona I)-papiezem
      zostal jako 17-latek jednego dnia zaliczajac wszystkie stopnie kariery
      duchownej.Z palacu uczynil najslynniejszy w Europie burdel, prostytutkom placil
      zlotymi kielichami mszalnymi, konia mianowal senatorem, wzywal imion bogow
      rzymskich podczas mszy, a zginal przylapany w lozku z zona szlachcica - ten
      zatlukl go lancuchem i wyrzucil przez okno...piekne sa korzenie papiestwa!!!!!

      I pomyslec, ze chluba Kosciola jest tradycja. Wiem, ze to dawno bylo, ale
      dzisiaj tez o naduzyciach ksiazke daloby sie napisac
      Pozdroofka
      Ryhooo
      • rudy.einhundertzwei Re: wierzysz w Boga?? 25.08.03, 10:17
        ryhooo napisał:

        > O ile z wiara mam problem, tak dosc szybko okreslilem swoj stosunek do
        > instytucji Kosciola Rzymsko-Katolickiego. Poczatkowo draznilo polityczne
        > zaanagazowanie, potem poczytalem troche o historii samego papiestwa.
        > Pasjonujaca. Przytocze Wam troszke na sniadanie.
        > J. Mathieu - Rosay "Prawdziwe dzieje papiezy", o "trupim synodzie"...
        > "Papiez Stefan VI (896) kazał ekshumowac rozkladajace sie cialo papieza
        > Formozusa (891-96).Polecil okryc je papieskimi szatami, usadowic na tronie i
        > urzadzil [...] najbardziej makabryczny proces, jaki kiedykolwiek mial miejsce.
        > [...] Formozus skazany zostal w majestacie prawa przez synod.Trupowi odrabano
        > palce prawej dloni - za to, ze blogoslawil nimi tlum,zas szczatki doczesne
        > skazanca rzucono do zbiorowej mogily.Po kilku dniach Stefan VI, ktorego wciaz
        > jeszcze nurtowal nienasycony gniew, kazal ponownie ekshumowac Formozusa, by
        tym
        >
        > razem rzucic jego kosci do Tybru" .
        > Warto tez wspomniec o Janie XII(955-63-to ten co koronowal Ottona I)-papiezem
        > zostal jako 17-latek jednego dnia zaliczajac wszystkie stopnie kariery
        > duchownej.Z palacu uczynil najslynniejszy w Europie burdel, prostytutkom
        placil
        >
        > zlotymi kielichami mszalnymi, konia mianowal senatorem, wzywal imion bogow
        > rzymskich podczas mszy, a zginal przylapany w lozku z zona szlachcica - ten
        > zatlukl go lancuchem i wyrzucil przez okno...piekne sa korzenie
        papiestwa!!!!!
        >
        > I pomyslec, ze chluba Kosciola jest tradycja. Wiem, ze to dawno bylo, ale
        > dzisiaj tez o naduzyciach ksiazke daloby sie napisac
        > Pozdroofka
        > Ryhooo
        >


        A W GAZECIE PISAŁO
        ŻE TWOJA MATKA RYHOOO PORWAŁA
        DWOJE MAŁYCH DZIECI ZE ŻLOBKA
        NAJPIERW JE OKALECZYŁA
        A POTEM ŻYWCEM UGOTOWAŁA.
        I... ZJADŁA.
        OJCIEC TWÓJ TEGO NIE WYTRZYMAŁ I WSTĄPIŁ DO SEKTY MOOONA.

        I POMYŚLEĆ , ŻE TAKIM RODZICOM WYRÓSŁ
        TAKI MADRY SYNEK.
    • Gość: Marko Re: wierzysz w Boga?? IP: *.toya.net.pl 25.08.03, 10:49
      Połowa ludzi zabierających tu głos robi sobie jaja, a druga połowa traktuje ten
      wątek nazbyt poważnie. I stąd te konflikty.
      Myślę, że gdyby wszyscy autorzy tych postów spotkali się razem na Pietrynie w
      jakimś pubie to nie byłoby takiej dyskusji.
      • aniapakero Re: wierzysz w Boga?? 25.08.03, 11:35
        mysle ze w takiej sytuacji nie wywiazalaby sie dyskusja ale klotnia. Co innego
        pisanie spokojnie przy komputerze, kiedy mozna sie zastanowic, a co innego jak
        trzeba sie wymienic pogladami na zywo.
        • Gość: marko Re: wierzysz w Boga?? IP: *.toya.net.pl 25.08.03, 11:39
          Przy piwie?
          wszyscy by doszli do wniosku , że BÓG jest ale go tu nie ma.
    • barracuda7110 Re: wierzysz w Boga?? 27.08.03, 08:51
      ja juz od dluzszego czasu wyznaje ateizm. najpierw nie chodzilem do kosciola z
      powodu braku czasu pozniej zaczalem sie zastanawiac nad sensem wiary i
      doszedlem do wniosku ze to zostalo uknute przez ludzi ktorzy bali sie zycia i
      szukali sobie jakiejs cieplutkiej i milutkiej posadki. pozatym jako osoba
      postrzegajaca swiat przez pryzmat fizyki, matematyki, chemii itp niezauwazylem
      zadnych dowodow na istnienie boga.
      • aric666 Re: wierzysz w Boga?? 27.08.03, 09:00
        Czytałem kiedys powieść Johna Updika o tym jak gość próbował napisac prace o
        matematycznym udowodnieniu istnienia boga. Bardzo dobrze napisana powieść.
        Zastanawiałem się nad tym przez czas jakiś. Niestety nie pamietam tytułu, chyba
        była nim jakaś litera.
        A co do Boga, to po przeczytaniu Bibli zacząłem się zastanawiac czy ludzie
        którzy wierzą zdają sobie sprawę co w niej jest napisane? Katolicka
        interpretacja jest mierna, więc w tym sensie w Boga nie wierzę. Idąc dalej nie
        wierzę, że kieruje nami ktoś niewidzialny pociagając za sznurki. Może istnieje
        jakaś siła sprawcza ale nie jest to z pownością jeden stwórca, który decuduje
        kto ma zyć a kto umierac. Życiem kierujemy sami i to naturze i siłom w niej
        zawartym oraz potedze naszych umysłów powinniśmy być wdzięczni z to co mamy. A
        Bóg zawsze pozostanie wymysłem umysłow. Bo w nich się narodził.
    • qu_rek Re: wierzysz w Boga?? 27.08.03, 11:37
      Ale trafiłem.Pierwszy raz tu jestem -no może drugi-i od razu fundamentalne
      pytanie.
      Na razie jestem trochę pogubiony.Ale może Bóg pomoże?
      Ośmielam się wyrazić swoje zdanie.

      Myślę że WIARA JEST WRODZONA .
      Jej forma jest różna jak różni są ludzie i miejsca z których pochodzą.
      Generalnie uważam że wszelkie idee są szkodliwe bo w rękach tak niedoskonałego
      zwierzęcia jakim jest człowiek przeradzają się we wszelkiej maści fanatyzmy-
      religijne czy polityczne.To jednak jest nie do uniknięcia -chyba-bo ludzie będą
      szukali wspólnoty zawsze -też ze strachu.
      Ale jest jeszcze coś takiego jak rozwój duchowy bez którego w/w zwierzę
      pozostaje nim na zawsze.
      Świat jest tak zagadkowy i jedynie racjonalne sposoby rozwikłania tej zagadki
      są skazane na niepowodzenie.
      Zaobserwowałem także coś takiego : kiedy dochodzi się do bardzo wysokiego
      poziomu we wszystko jedno jakiej dziedzinie dalej pozostaje jeszcze coś ... .
      I w tym sensie wierzę i nie różnię się w tym od pierwszych ludzi bo następni
      zaczeli coś niepotrzebie wymyślać -jak to oni.
      Ale nawijam.
      Witam wszystkich.
      • aric666 Re: wierzysz w Boga?? 27.08.03, 11:47
        qu_rek napisał:

        >
        > Myślę że WIARA JEST WRODZONA .
        > Jej forma jest różna jak różni są ludzie i miejsca z których pochodzą.

        To jest bradzo dobra definicja wiary. Podejście od strony srodowiskowej jest
        bardzo trafne. Jednak jednostki czasem wychodzą na swiatlo i widzą, że coś jest
        nie tak. I wtedy zaczyna się zaduma nad tym, czy aby rzeczywiście musze tak
        życ. Ale to zupełnie inna dyskusja.:)

        > Ale nawijam.

        I dobrze, bo z sensem.:)

        > Witam wszystkich.

        W imieniu swoim witam również.:)
        • qu_rek Re: wierzysz w Boga?? 27.08.03, 11:57
          Dzięki za powitanie ale co znaczy w imieniu swoich.
          • aric666 Re: wierzysz w Boga?? 27.08.03, 12:15
            Chyba przelijęzytelówka.:)
            Swoim.:)))))) Hehe, skojarzyło mi się, że w imieniu swoich, czyli sił
            ciemności.:)
    • Gość: pineska Re: wierzysz w Boga?? IP: *.lodz.dialog.net.pl 18.09.03, 17:52
      lekcja religi:
      ksiądz się pyta kto nie będzie chodził na religie
      podnosi ręke kilka osób ,a on się pyta o powód takiej decyzji,kiedy pada
      słowo NIE WIERZE ksiądz mówie,żeby coś odrzucić i nie wierzyć trzeba to
      poznać.kiedy ktoś mówi,że poznawał przez lat 9 ksiądz mówi:nie uważasz ,że to
      troche za mało??....a ja myśle,że mi wystarczy.dla mnie ON nie istnieje
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka