Dodaj do ulubionych

Gdzie na angielski?

03.03.08, 15:00
Chcę zapisać się na angielski dla średnio zaawansowanych. Ale jestem
w wieku ...średnio zaawansowanym ;) I dlatego nie chcę się uczyć w
grupie, gdzie chodzą uczniowie, którzy mogliby byc moimi dziećmi i
dyskutują po angielsku o problemach w szkole i na dyskotece. Czy
jest w Łodzi jakaś grupa dla osób w starszym wieku (ok. 40-stki), do
której mogłabym dołączyć? Czy jestem skazana jedynie na korepetycje?
Obserwuj wątek
    • Gość: zyczliwa Re: Gdzie na angielski? IP: *.cbm.pan.pl 04.03.08, 11:12
      Benefit- Piotrkowska 121 III pietro. Metoda Callana, mozna sobie
      rozwinac aparat mowy :) bo to duzooooo mowienia, male grupy,
      przewaznie sluchacze ok 30-40 lat, ale tez mlodsi i starsi, mozna
      przyjsc na lekcje gratis-pokazowe, dolaczyc do grupy i poobserwowac.
      Pozdrawiam.
      • 4y Re: Gdzie na angielski? 04.03.08, 23:51
        Korepetycje z języka angielskiego na pewno nie zaszkodzą. Spokonie mozna znaleźc (np:
        www.korepetycje.pl) takie za 20 złotych i masz wtedy
        nauczyciela tylko dla siebie i tylko Ty mówisz.

        Małe grupy w szkołach językowych też są fajne i dorośli ludzie też
        przychodzą.
        Najlepiej znaleźć szkołę blisko domu / pracy i porozmawiac z nimi.

        Pozdrawiam,
        Marek
        • aga.p.p Re: Gdzie na angielski? 05.03.08, 13:39
          Korepetycje za 20 złotych to dają ludzie, który w większości przypadków o uczeniu nie mają zielonego pojęcia. Zresztą sam piszesz, że to korepetycje, czyli z definicji: pomoc w nauce. Ja zawsze podkreślam, że jest ogromna różnica między kimś, kto chce się pouczyć do klasówki - wtedy mamy korki, - a kimś kto chce się uczyć języka. W tym drugim przypadku potrzebny jest ktoś, kto nie tylko przygotuje ćwiczenia z jakiegoś tematu, ale też zajmie się całą organizacją nauki. A to na pewno nie kosztuje 20 zł.

          (OT nieco, ale jeśli do kogoś trafi, to super. Pamiętajcie, że chytry dwa razy traci - a jeśli mowa o nauce, to nie tylko kasę, ale też czas. Znam ludzi, którzy po 10 latach "nauki" nadal są na poziomie intermediate. A znam też takich, którzy po tym samym czasie zostali tłumaczami. To tak pod rozwagę.)

          pzdr,
          Aga
    • Gość: aristo Re: Gdzie na angielski? IP: *.4web.pl 04.03.08, 11:15
      www.metodacallana.com.pl/
      • zurawiejka Re: Gdzie na angielski? 04.03.08, 19:53
        Dziękuję za info. Ta metoda ma dla mnie jedną wadę: podobno co
        godzinę zmieniają się lektorzy i każdy ma inny sposób prowadzenia
        zajęć. Może ktoś słyszał o bardziej konwencjonalnej metodzie nauki
        dla starszych uczniów?
        • Gość: zyczliwa:) zmiana nauczycieli IP: *.cbm.pan.pl 05.03.08, 11:06
          To tylko pozorne utrapienie, zwykle ich ilosc jest mala, moze kilku
          lektorow i to, ze kazdy z nich ma inne doswiadczenie daje w sumie
          korzysc- podrozujac po swiecie, nawet do UK czy US tez spotka Pani
          roznych rozmowcow, a nie jeden standardowy angielski. Nauka z jednym
          nauczycielem tez jest ok, ale moza sie przyzwyczaic i potem przezywa
          sie szok. Sama jestem anglistka, ponad dwadziescia lat posluguje sie
          jezykiem, ale prosze mi wierzyc, czesto jezdze do Stanow i za kazdym
          razem patrze jak oslupiala, kiedy pytaja mnie pierwszego dnia w
          sklepie "paper or plastic bag"..:) Dzisiaj wiekszosc szkol w ramach
          zabiegania o sluchacza oferuje rozny pakiet uslug, w tym probne
          lekcje (w Bene jest kilkanascie), wiec nie ma ryzyka, mozna
          sprobowac. Pozdrawiam i zycze powodzenia :)
          • aga.p.p Re: zmiana nauczycieli 05.03.08, 13:58
            Osłuchiwać z językiem powinno się przez radio i tv. Częsta zmiana lektorów, to coś, co szkoły reklamują jako zaletę. Ale to wcale zaletą nie jest. Przychodzi lektor, robi swoje i wychodzi. A gdzie ciągłość, gdzie sprawdzenie wiadomości, gdzie indywidualne podejście do ucznia?
            Prowadziłam swoje grupy sama i prowadziłam w duecie z innym lektorem. W tych pierwszych miałam dużo lepsze rezultacy. Znajomi lektorzy, którym zależy na efektach tego co robią, też narzekają na dzielenie grup z innymi osobami.

            pzdr,
            Aga
            • Gość: gdańszczanin Re: zmiana nauczycieli IP: *.toya.net.pl 05.03.08, 19:12
              chyba nie chcesz mi powiedzieć ,że jesteś w stanie nauczyć
              angielskiego lepiej niż rodowity anglik,nie bądź śmieszna:-)
              wystarczy,że nauczyciel zanotuje w dzienniku lekcyjnym w jakim
              miejscu w książce skończyliśmy naukę i nie ma bałaganu.tak jest u
              mnie na lekcji.powtarzanie wiadomości jest na każdej lekcji dzięki
              temu nie muszę się uczyć w chacie(nie mam na to czasu)bo samo do
              głowy wchodzi.zaangażowanie i indywidualne podejście do każdego jak
              najbardziej,jeden z nauczycieli co jakiś robi dla całej szkoły w
              swojej chacie imprezy na których się integrujemy...chyba bardziej
              indywidualnego podejścia do swoich uczniów nie stosujesz?nie masz
              pojęcia o nowych metodach nauki dlatego też uczysz
              przestarzałymi,krytykujesz bo tylko to Ci pozostało...
              • aga.p.p Re: zmiana nauczycieli 05.03.08, 19:50
                Jaaaasne - grunt to impreza i że nie trzeba nic w domu robić. Po tym można poznać dobrą szkołę. Impreza u lektora w domu ma być znakiem indywidualnego podejścia? No bez jaj!

                Tak. Mogę to nawet wykrzyczeć: jestem w stanie nauczyć lepiej niż rodowity Anglik. Biorąc pod uwagę kim w znakomitej większości są ci rodowici Anglicy, którzy uczą w naszych szkołach, to przypuszczam, że student pierwszego roku anglistyki też byłby w stanie.

                > wystarczy,że nauczyciel zanotuje w dzienniku lekcyjnym w jakim
                > miejscu w książce skończyliśmy naukę i nie ma bałaganu

                A czy lektor robi też notatkę, że na kolejnych zajęciach, to trzeba lepiej przypilnować Iksińskiego, bo dzisiaj mu coś nie szło? Albo zapisuje, żeby Igrekowski dostał ćwiczenia na jakiś materiał, bo mu z głowy wyleciało i musi się poduczyć? Przecież to, o czym piszesz, to nie nauka, tylko przerabianie książki. Właśnie potwierdziłeś to co mówiłam: odwalić lekcję i nie martwić się o to co dalej. No, ale najważniejsze, że będzie impreza...

                (I na przyszłość - zacznij używać spacji i dużych liter, bo strasznie się czyta to co piszesz).

                pzdr,
                Aga
                • Gość: g. Re: zmiana nauczycieli IP: *.toya.net.pl 05.03.08, 21:01
                  Chyba nie chcesz mi powiedzieć,że Ty się tak rolą przejmujesz... no bez jaj!!!bo
                  skonam ze śmiechu:-D
                  No Kochana do Anglika to chyba sporo Ci brakuje.
                  Będę pisać jak mi się podoba a Tobie nic do tego nauczycielko od siedmiu
                  boleści!Jak Ci się nie podoba to nie czytaj-proste.
                  Coś się tak tej imprezy uczepiła!!! Imprezy są 2-3 razy w roku w dodatku
                  obowiązuje na nich zakaz mówienia po polsku-a to dodatkowy trening w angielskim.
                  Każdy normalny człowiek chyba czasem imprezuje w towarzystwie zaprzyjaźnionych
                  ludzi chyba ,że to dla Ciebie coś dziwnego!? Nie znaczy to,że lekcja jest
                  odbębniana bo zaraz potem lecimy na imprezę!
                  To nie jest tylko przerabianie książki,każda grupa pracuje przecież inaczej,
                  każdy z nas ma różne pytania,zainteresowania,hobby i tak naprawdę tylko od nich
                  zależy jakie słownictwo dodatkowo zostanie wprowadzone... a jest tego bardzo dużo.
                  Dziękuję za uwagę.
                  • aga.p.p Re: zmiana nauczycieli 05.03.08, 21:05
                    Jak chciałeś zareklamować szkołę, to Ci się udało. Gratulacje.

                    pzdr,
                    Aga
        • Gość: gdańszczanin Re: Gdzie na angielski? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.08, 13:23
          ae zamiany to jest duża zaleta a nie wada,poza tym w szkole jest dużo studentów
          w zaawansowanym wieku i chyba są zadowoleni.dobrze sobie radzą.a uczymy się już
          razem kilka semestrów.konwencjonalne metody czyli takie szkolne nie dają tak
          szybkich efektów.
        • Gość: Kasia Re: Gdzie na angielski? IP: *.cbm.pan.pl 06.03.08, 10:55
          Widze, ze tu sie rozpetalo male piekielko na watku..:) A tak
          powaznie, to mysle ze moze Pani po prostu potestowac rzeczywiscie
          rozne szkoly, te ktore maja probne lekcje, one nie zobowiazuja do
          niczego, mozna po prostu popatrzec na naturalna lekcje, i wybrac dla
          siebie to, co potrzebne. Zgadzam sie z kims z tego watku, ze
          korepetycje za 20 zl to tak jak buty za 30 zl, jasne ze sa, ale nie
          znam anglisty po pieciu latach studiow uniwersyteckich, ktory uczy
          za 20 zlotych, to nie jest malutko ale juz od lat wiadomo, ze to
          jest 40-50 zlotych. Cena naprawde ma tu przeloznie bezposrednie na
          wiedze. Ja inwestuje w moj angielski od kiedy mialam 6 lat i dzis
          ucze za troszke wiecej, ale dokladam wszelkich staran, zeby nauczyc,
          i to jest zwykle indywidualna sprawa- tzn kazdy uczen jest inny.
          Pozdrawiam i namawiam do nauki.
      • Gość: gdańszczanin na gdańską 79,mówić tam uczą anglicy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.08, 13:13
        szczerze polecam Szkołę na Gdańskiej 79, nauczycielami są obcokrajowcy. na lekcjach jest rotacja nauczycieli,co jest ogromną zaletą bo można poznać różne sposoby mówienia,różne akcenty. nauka jest prowadzona metodą Avalon opartą na Callanie. różnica polega na tym,że w Avalon jest uwspółcześnione słownictwo,nie tak archaiczne jak w Callanie (metoda powstała w gdzieś w latach 60-tych a dopiero teraz święci triumfy w Polsce),jest trochę więcej gramatyki ale trenuje się ją od razu w praktyce.krótko mówiąc Avalon jest kreatywniejszy i ciekawszy niż Callan.ja długo uczyłem się Callanem,na początku byłem zadowolony ale potem wiało nudą, i czułem niedosyt.nie wspomnę już o tym,że w większości szkół językowych uczą Polacy,a dobrze mówić w obcym języku można się nauczyć tylko od obcokrajowca. znajomy zachęcił mnie żebym spróbował czegoś nowego w szkole,w której sam się uczy...polecam,dodatkowym atutem jest przemiła prawie domowa atmosfera. gdańska 79 SZKOłA AKTYWNEGO NAUCZANIA JęZYKóW OBCYCH.
        pzdr dla wszystkich znajomych ze szkoły:-)
        • miejskie_narty Re: na gdańską 79,mówić tam uczą anglicy... 05.03.08, 14:16
          Coś mi tu spamem pachnie:)

          >obrze mówić w obcym języku można się nauczyć tylko od obcokrajow
          > ca.

          A tu to już mocno pojechałeś:-)
          • Gość: gdańszczanin Re: na gdańską 79,mówić tam uczą anglicy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.08, 15:03
            ... no Stary od Polaka jakby nie wiem jak utalentowanego dobrze mówić się nie
            nauczysz!ja przez 4 lata uczyłem się niemieckiego w LO, zdawałem maturę z tego
            języka. a w VI klasie nie byłem w stanie usłyszeć i zrozumieć kilku zdań
            puszczonych z kasety,wypowiedzianych przez niemca,mino,że nauczycielkę (ale
            Polkę) rozumiałem bez problemu.sorry ale za granicą różnych ludzi się spotyka i
            nikt spolszczonym angielskim do Ciebie nie przemówi,tak jak w większości naszych
            szkół.ktoś zapytał o fajną szkołę więc polecam.dlaczego od razu spam?
            • miejskie_narty Re: na gdańską 79,mówić tam uczą anglicy... 05.03.08, 22:30
              > ... no Stary od Polaka jakby nie wiem jak utalentowanego dobrze mówić się nie
              > nauczysz!

              No patrz - a ja się nauczyłem:)

              Nie będziemy się spierać o to czy spamujesz - jak nie, to nie. Ale bądź łaskaw wziąć pod uwagę fakt, że Twoje doświadczenia w nauce języka obcego nie muszą się przekładać na zasady ogólne. A jeśli nie muszą, to mógłbyś podeprzeć się innym agumentem? Dlaczego niby się nie nauczę? Dlatego, że Ty się nie nauczyłeś, czy dlatego, że polski lektor ma inny akcent niż nejtywi? Czy w takim razie mogę wnioskować, że Brytyjczyk nigdy nie będzie w stanie nauczyć mnie porozumiewać się płynnie w Stanach?:)

      • Gość: az Re: Gdzie na angielski? IP: *.toya.net.pl 11.03.08, 23:54
        No nie mogę - tyle tu o 'nowych metodach' i ...Callan! Rok 1961, w Polsce
        odgrzany po 40 latach jako nowość (ale materiały do nauczania te same...),
        zachętą przy werbowaniu chętnych na nauczycieli jest hasło 'no previous
        experience necessary', przyuczenie na nauczyciela trwa kilka godzin. Powodzenia :))
    • ulapod Re: Gdzie na angielski? 04.03.08, 22:47
      Proponuję Progres (Piotrkowska 114).
      • Gość: Jolka Re: Gdzie na angielski? IP: *.retsat1.com.pl 11.03.08, 18:48
        ja mam 42 lata. Zaczęłam uczyć się prywatnie 3 lata temu od zera,
        ciągle u tej samej osoby, 2h lekcyjne w tygodniu 50 PLN za 45 minut.
        Teraz jestem w połowie poziomu pre-intermediate i to tempo mi
        odpowiada. Moja nauczycielka, jest bardzo sumienna, przerabiamy
        książkę ale robimy też dużo rzeczy z poza podręcznika. Zaczęłam
        mówić,jest dobrze. Wyliczyłam, że ucząc się indywidualnie 2 h
        tygodniowo przerabiam materiał mniej więcej w tyle co grupa 15
        osobowa (do takiej chodziłam przez chwilkę, w jednej z lepszych
        łódzkich szkół językowych)przez 6 godzin w tygodniu.
        Fakt, nie jest tanio ale wydajniej bo czas lekcji jest tylko dla
        mnie, nie stresuję się przed grupą no i oczywiście głupio mi
        przyjść nieprzygotowaną... Pozdrawiam moją nauczycielkę, jest super,
        lepiej nie mogłam trafić. I jeszcze jedno- znajdujcie nauczycieli
        polecanych przez innych, jakoś nie mam zaufania do tych co się
        ciągle gdzieś reklamują i patrzcie aby cena nie była za niska ;)
        • Gość: sisi Re: Gdzie na angielski? IP: *.dolsat.pl 28.08.08, 08:57
          A może jakieś dane kontaktowe tego nauczyciela?:)
          • Gość: Gośc Re: Gdzie na angielski? IP: *.toya.net.pl 28.08.08, 11:29
            PRIMA!!!! Na Narutowicza!!!!
            • Gość: zero z angielskieo Re: Gdzie na angielski? IP: *.retsat1.com.pl 28.08.08, 21:39
              Ja jestem na poziomie -1 chyba.Nigdy nie uczyłam się angielskiego i
              też bym w koncu chciała zacząć. Callan ani aValon już mnie nie
              przekonują.Czytałam wiele na ten temat, także opinie ludzi, którzy
              uczyli się w ten sposób.Przewaga zdań negatywnych. Rozmawiałam z
              tymi, co prowadzą taką metodą.Może szybko znudzić.Każdy powtarza to
              samo i znowu i znowu.Według nich mało kreatywna metoda. Ja tam nie
              wim, ale wiem, że nie o znajomość wszystkich czasów mi chodzi, ale o
              poznanie 3 podstawowych i po prostu porozumiewanie się z luźmi. To
              jaka szkoła?:) Pozdrawiam.Nie unoście się tak Kochani, bo i po co??:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka