Gość: rozbawiony ŁTRem
IP: *.gprs.plus.pl
01.07.08, 18:27
Chcę się podzielić przeżyciami z przejazdu PESA. To co się działo wskazuje, że
nikt nie panował nad tym co sie działo ale komuś bardzo zależało, żeby ta
karuzela kręciła sie dalej. Oto wrażenia z jednego dosłownie jednego kursu
jaki miałem niestety obowiązek odbyć:
1.Nie wiem jak nazwać jazdę z OTWARTYMI DRZWIAMI i stwierdzeniem motorniczego
"co mam zrobić nie zamykają się"!!!!????. Nadmieniam, że nadzór ruchu też to
widział ?????. W sumie standardem są blokady rozruchu w pojazdach komunikacji
w krajach rozwinietych juz od lat 60tych - ale nie w łódzkim MPK.
2.nie ma jak zablokować wszystkie okna i ..... i jechać w przymusowym smrodzie
i saunie za 2,4 bo jakoś tak klimatyzacja nie zadziałała a miało być tak
przyjemnie, ba nawet nawiew się pogniewał i odmówił współpracy.
3.częste zaniki napięcia lub wywalało jakieś zabezpieczenie w tramwaju
powodując krótkie przymusowe przestoje
Sceny niczym z Jasia Fasoli...
jazdy stadem się nie czepiam w sumie palc budowy.
Ciekawie czy były inne, mniej lub bardziej porażające przeżycia.
Jednym słowem komuś bardzo zależało,
Jak dla mnie HIT jazda z otwartymi drzwiami!!!!!!! jawne i zbiorowe olanie
podstawowych zasad zachowania bezpieczeństwa i dla nikogo to nie problem!!!!!!
PS. ciekawie czy wadliwie wyprofilowany skręt pozostały po starym torze na
wysokości zgierska/wlókniarzy poprawią czy jak zwykle nic nikogo nie obchodzi
do czasu aż ktoś sobie w najszczęśliwszym przypadku zęby wybije jadąc tym
odcinkiem.