Gość: MarcinK
IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl
11.10.03, 20:12
www1.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,1716836.html
Tanie linie lotnicze bliżej Krakowa?
Wojciech Pelowski 10-10-2003, ostatnia aktualizacja 10-10-2003 17:26
PP Porty Lotnicze gotowe jest sprzedać część udziałów w lotnisku w Balicach. -
Zależy nam na obsłudze tanich linii. Jeśli samorząd wybuduje terminal,
podzielimy się z nim lotniskiem - twierdzi prezes PPL Zbigniew Lesiecki
Linie lotnicze takie jak Ryanair czy EasyJet wożą pasażerów dużo taniej niż
tradycyjni przewoźnicy. Bilety na europejskich trasach mogą u nich kosztować
tylko kilkadziesiąt euro. Tanie linie są tanie, bo np. nie serwują na
pokładzie samolotów posiłków ani darmowych drinków, zazwyczaj latają też na
lotniska bardziej oddalone od centrum miast.
Na razie tacy przewoźnicy są w Polsce nieobecni. Najmocniej o ich ściągnięcie
starają się władze Krakowa. Na przeszkodzie stał dotychczas PPL (ma 85 proc.
udziałów w spółce zarządzającej portem lotniczym w Balicach), bo nie chciał
obniżyć opłat lotniskowych. Miasto i województwo wraz z Agencją Mienia
Wojskowego (do wojska należy większość terenów lotniska) zdecydowały więc o
powołaniu spółki, która ma wybudować odrębny terminal dla tanich linii.
- W sprawie budowy terminalu spotkałem się już z wojewodą małopolskim i
prezydentem Krakowa - powiedział "Gazecie" szef PPL Zbigniew Lesiecki. Przed
dwoma tygodniami krakowski samorząd zaproponował jego firmie udział w
powstającej nowej spółce.
Lesiecki: - Lepszym rozwiązaniem wydaje mi się przejęcie przez samorząd i AMW
części udziałów w istniejącej już spółce w zamian za wybudowanie terminalu.
Jeden podmiot mógłby sprawniej zarządzać lotniskiem, a drugi terminal
rozwiązuje prawny problem związany z różnicowaniem opłat lotniskowych.
Jak tłumaczy Lesiecki lotniska nie mogą stosować różnych taryf dla różnych
przewoźników za te same usługi. - Tanie linie miałyby po prostu tańszy i
skromniejszy terminal - mówi szef PPL.
Lesiecki proponuje, by samorząd przejął ponad 40 proc. udziałów w lotnisku.
Większość miałaby zostać w PPL. - Kraków i Małopolska miałaby jednak
przedstawicieli w zarządzie - mówi.
Co na to władze miasta i regionu? - Dobry pomysł. Ale pod warunkiem, że umowy
zagwarantują nam realny wpływ na lotnisko - twierdzi pełnomocnik prezydenta
Krakowa ds. turystyki Grażyna Leja, która od początku roku walczy o
sprowadzenie tanich przewoźników.
Paweł Jastrzębski z małopolskiego urzędu marszałkowskiego boi się jednak, że
51 proc. udziałów PPL wciąż gwarantuje przedsiębiorstwu kontrolę nad
Balicami: - Współpraca musi dawać gwarancje, że nasze interesy będą
odpowiednio reprezentowane.
Według prezesa PPL o sprzedaży udziałów przez balickie lotnisko w
najbliższych dniach dyskutować ma jego zarząd z władzami samorządowymi. - To
nieprawda, że jesteśmy sceptyczni wobec tanich przewoźników - zaznacza
Lesiecki. - Wiem, że irlandzki Ryanair chce latać m.in. z Warszawy. Będziemy
się starać, żeby otwarcie połączeń było możliwe.
Co z Ryanairem?
Do latania z Krakowa przymierza się kilku tanich przewoźników, ale bój toczy
się głównie o irlandzkiego Ryanaira. Tymczasem 7 października szef
irlandzkiej linii Michel O'Leary, powiedział dziennikarzowi Reutersa,
że "(...) ekspansja w krajach mających stać się nowymi członkami UE nie
znajduje się na liście najważniejszych planów linii. W kolejce do nas stoi 40
innych lotnisk w UE (...)".
Wypowiedź złagodził dyrektor ds. rozwoju linii irlandzkiego przewoźnika Benny
Berger: "W dalszym ciągu jesteśmy zainteresowani lataniem do Krakowa i nie
przerywamy rozmów o uruchomienia połączenia" - napisał w oficjalnym piśmie do
władz miasta. Grażyna Leja zapewnia, że jest w stałym kontakcie z
Irlandczykami, a umowę o warunkach uruchomienia połączenia strony planują
podpisać jeszcze tej jesieni. O zainteresowaniu Ryanaira Krakowem informował
też w rozmowie z nami prezes Polskich Portów Lotniczych Zbigniew Lesiecki.