kropka.
17.01.02, 21:29
To się w głowie nie mieści.
Ustaliło ustawę, że tylko kobiety, które zaszły w ciążę DO 14 STYCZNIA 2002 R.
mają prawo do urlopu macierzyńskiego na starych zasadach.
A datę zajścia w ciążę ma ustalić lekarz.
Dawno już nie zachodziłam w ciążę, ale ZA MOICH CZASÓW termin porodu liczyło
się od zupełnie innej, (rzec można - wręcz przeciwnej) daty, ze względu na
trudności z ustaleniem daty poczęcia.
Wahania dwutygodniowe były fizjologiczną normą.
Zważywszy słynny w świecie temperament Polaków i ilość niechcianych dzieci,
czarno widzę realizację ustawy. A może być problem, bo chodzi o parę tygodni
urlopu macierzyńskiego więcej.
Któryś z polityków pytany, czy nie można było wziąć pod uwagę daty porodu
odpowiedział, cytuję: "nie, nie ma czasu, bo ciąża trwa 9 miesięcy".
Bardzo odkrywcze, prawda? A jakie logiczne!
Czy doczekaliśmy się wreszcie drugiej Japonii?
Pozdrawiam