Gość: Ingo
IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl
19.11.03, 13:33
WOŁOMIN. Zaskakująca propozycja z ostatniej chwili
To też z Gazety Stołecznej
Włodzimierz Pawłowski, Krzysztof Śmietana 18-11-2003, ostatnia aktualizacja
18-11-2003 23:40
Jeśli dyskusja będzie merytoryczna, a nie polityczna, to nie boimy się o
wynik - mówi starosta wołomiński Konrad Rytel. Wcześniej musi jednak zastać
przełamany opór mieszkańców gminy Poświętne, na której terenie lotnisko
miałoby powstać.
Pomysł lotniska pod Wołominem pojawił się niespodziewanie i w ostatniej
chwili - pod koniec października. Zdaniem autorów tej lokalizacji miałaby ona
wiele zalet: oddalona zaledwie 25 km od centrum stolicy, pośród trzech linii
kolejowych (Warszawa-Terespol, Warszawa-Białystok, Mińsk Maz.-Tłuszcz) i dość
rozbudowanej sieci dróg. Lotnisko pod Wołominem poparli posłowie Krzysztof
Oksiuta (PO) i Artur Zawsza (PiS) oraz kosmonauta Mirosław Hermaszewski,
radny SLD w sejmiku mazowieckim.
- Wszyscy wietrzą w tym jakiś interes. Nasi posłowie są z nami, ale
zapewniam, że za tym przedsięwzięciem nie stoi nikt z grubą kasą. Tylko my,
bo widzimy w nim historyczną szansę dla naszego i przyszłych pokoleń -
zarzeka się Konrad Rytel. Jest przekonany, że projekt wołomiński jest
najlepiej przygotowany, a bliskość Warszawy to atut pozwalający pokonać
rywali. - Nie wszystko musi znajdować się na zachód od Wisły. Powinno być coś
i po stronie wschodniej - dodaje starosta.
Lotnisko miałoby powstać 10 km od Wołomina, w samym centrum gminy Poświętne.
Autorzy koncepcji wstępnie wskazali obszar (864 ha), który w razie potrzeby
mógłby zostać powiększony nawet do 2 tys. ha. - Połowę gminy chcą mi zabrać! -
oburza się na to Jan Cymerman, wójt Poświętnego. - Nikt nas nie pytał o
zdanie, nie uzgadniali lokalizacji. Dostałem gotowy projekt. W dobrym tonie
byłoby wcześniej przyjechać i porozmawiać. Jesteśmy oburzeni, że tak nas
olali- denerwuje się.
Wójt zapewnia, że nie jest przeciwnikiem lotniska, ale widziałby je w innym
miejscu. Wskazany teren należy do ponad stu właścicieli. Ta lokalizacja
oznaczałby likwidację co najmniej trzech wsi (Laskowizny, Nadbiela,
Czubajowizny), a mieszkańcy kolejnych (Dąbrowic, Choin, Lipki, Józefina i
Cygowa Nowego) byliby narażeni na lotniskowe uciążliwości. - Jeśli nas
wybiorą, to skończy się na referendum. W końcu to moi mieszkańcy musieliby
opuścić swoje domostwa - zaznacza Jan Cymerman.
- Wójt nie wyczuwa skali ani wagi sprawy. Przestraszył się tego wyzwania -
ripostuje wołomiński starosta. Zapewnia, że to specjaliści wskazali
lokalizację. - Najpierw jest koncepcja, potem się dyskutuje. Wójta i
mieszkańców gminy nikt nie oszukiwał ani nie omijał. Wszystko jest jeszcze do
uzgodnienia - przekonuje Konrad Rytel. Zapewnia, że skazane na zagładę wsie
to ledwie osady, co najmniej w połowie już opuszczone. - Tam są stodoły,
które od lat nie widziały zboża. Gdyby ktoś chronił jakąś stodołę we wsi
Mogiła, nie byłoby Nowej Huty. Kiedy trzeba było stworzyć Zalew Zegrzyński,
też trzeba było coś zalać - przekonuje wołomiński starosta. Jest przekonany,
że jeśli wybór padnie na jego powiat, będzie potrafił przekonać ludzi: -
Rozmawiać się nie boimy. Tam już dziś więcej jest za lotniskiem niż przeciw.
Bo większość rozumie, że nie można być wiecznie cnotliwą starą panną, która
chciałaby, ale się boi. Takiej nikt nigdy nie weźmie. A bez inwestycji ten
teren skazany jest na wegetację.
Większość naszych rozmówców nie podziela jednak entuzjazmu starosty. - Z
jednej strony byłoby blisko do takiego lotniska, ale z drugiej strony ten
ogromny hałas... Musieliby dać spore odszkodowania - mówi Katarzyna Kurek,
mieszkanka wsi Lipka. Jej dom znajdowałyby się zaledwie kilkaset metrów od
pasa startowego. Córka pani Katarzyny jest bardziej stanowcza. - Za żadne
skarby nie zgodzę się na lotnisko! Będzie tylko hałas i smród - twierdzi.
- A po co tu lotnisko? Trzeba by kilka wsi wysiedlać. Nas może też. Nie
zgadzamy się na to. Przecież jest taki dobry teren w Modlinie. Tam chyba
nikomu to nie przeszkadza - mówi pani Marzena. - Tuż obok, w Ostrówku, kupują
ziemię ludzie z Warszawy. Jak się dowiedzieli o lotnisku, wpadli w popłoch.
Sporadycznie można spotkać i zwolenników lotniska pod Wołominem. - Jestem za.
To przecież byłaby ogromna szansa na zmniejszenie bezrobocia. Ludzie starsi,
przyzwyczajeni do pracy na polu, są przeciw lotnisku, ale młodzi widzą w tym
spore perspektywy - uważa jedna z mieszkanek Lipki, która pragnie jednak
pozostać anonimowa.