ugo
01.12.03, 21:49
Newsweek 49/03
"Port ze wskazaniem"
Polska będzie budować nowe międzynarodowe lotnisko. Od tego, gdzie ono
powstanie, zależą losy kilku miast i stan konta bankowego jednego biznesmena.
Tu na razie jest ściernisko, ale będzie San Francisco. Refren piosenki braci
Golców od kilku miesięcy nucą władze siedmiu miejscowości, które
wystartowały w przetargu na nowy międzynarodowy port lotniczy popularnie
nazywany Okęciem 2. Lotnisko to dla ich miast szansa na szybki rozwój. Nowe
hotele, restauracje, centra handlowe i parkingi. Nowy port lotniczy ma
obsługiwać sześć milionów pasażerów rocznie. Jego budowa będzie kosztowała 3-
5 mld dol. Jak szacuje Krzysztof Pawłowski, prezes poznańskiego lotniska
Ławica, każdy milion pasażerów daje pracę co najmniej 2,5 tys. osób i
przynosi 300 milionów dolarów w postaci inwestycji i rachunków płaconych
przez klientów.
Takie eldorado marzy się mieszkańcom Modlina, Mszczonowa, Nowego Miasta nad
Pilicą, Radomia, Rawy Mazowieckiej, Skierniewic i Sochaczewa. W tym tygodniu
Ministerstwo Infrastruktury wybierze do drugiego etapu przetargu trzy
spośród tych miast, a do końca 2003 roku wyłoni zwycięzcę.
Ministerialni urzędnicy muszą się spieszyć, by Polska mogła nadrobić
zapóźnienia cywilizacyjne w infrastrukturze. Mamy wolne pociągi, dziurawe
drogi i wirtualne autostrady. Zdecydowanie lepiej radzą sobie nasi sąsiedzi.
W cztery razy mniejszych Czechach wybudowano w ciągu ostatniej dekady prawie
500 kilometrów autostrad, dwa razy więcej niż w Polsce, a w Pradze
nowoczesne lotnisko odprawia rocznie bez tasiemcowych kolejek 6,4 mln
pasażerów, o półtora miliona więcej niż rodzime Okęcie.
- Jeśli Polska chce się liczyć w walce o zagraniczne inwestycje i poprawić
swój wizerunek, musi mieć nowy port lotniczy - mówi Krzysztof Rybiński,
ekonomista BPH-PBK.
Ale jeszcze nim wbito w ziemię pierwszą łopatę przy budowie nowego lotniska,
już naruszono dobre obyczaje w wyłanianiu zwycięzcy przetargu. 7
października wiceminister infrastruktury Andrzej Piłat, nie czekając na
decyzję rządowej komisji, ogłosił na spotkaniu z modlińskimi samorządowcami,
że najlepszym miejscem na nowe lotnisko jest Rawa Mazowiecka. Zdaniem
samorządowców sugestie ministra pojawiły się dlatego, że właścicielem
gruntów pod Rawą, na których miałoby powstać lotnisko, jest Jan Kulczyk,
najbogatszy Polak.
- To na pewno miało znaczenie. Piłat jasno dał do zrozumienia, że wybór nie
będzie merytoryczny - oburza się Jacek Gereluk, radny miasta Nowy Dwór
Mazowiecki, który walczy o lotnisko w Modlinie.
Równie zdegustowani wypowiedzią ministra są posłowie opozycji. Janusz
Lewandowski, były minister prywatyzacji, używa ostrych słów: - W
cywilizowanym świecie do chwili rozstrzygnięcia konkursu urzędnicy powinni
trzymać język za zębami.
Wiceminister Andrzej Piłat nie rozumie zamieszania, jakie wywołała jego
wypowiedź na spotkaniu z samorządowcami.
W rozmowie z "Newsweekiem" przekonuje, że za wyborem Rawy przemawia
struktura własności ziemi.