krzys52
29.01.02, 20:15
.......Witam Wszystkich
....Gdy oszołomstwo wciskało prawo kanoniczne, w części dotyczącej separacji,
do polskiego systemu prawnego zarzekało się głosem biskupów także, iż chodzi
wzłącznie o ułatwienie ludziom życia a nie o utrudnienie rozwodów. Oczywiście
kłamali jak zwykle, ponieważ już wtedy wiadomo było o istnieniu szeregu
pobożnych sędziów do których lepiej nie trafić ze sprawa rozwodową, gdyż będą
utrudniać na ile tylko się da. Ustawa o separacji, z 1999r., nota bene
uchylająca drzwi cywilnego prawodawstwa dla prawa kanonicznego, utrudnianie owo
ułatwiła a jednocześnie zmusiła, już wtedy!, kolejnych sędziów do “szpagatu” na
gruncie wartości. Od momentu rozpoczęcia się podchodów po ustawe o separacji
wiadomo było, że tak naprawdę idzie o zamach na rozwody.
....Nie bardzo rozumiem więc tutejsze reakcje traktujące papieski apel do
sędziów w sprawie rozwodów jako novum – swego rodzaju objawienie. Koncepcja
eliminacji rozwodów od kilku lat budzi się z uśpienia. Tak naprawdę kk nigdy!
nie zgodził się na ich istnienie w kształcie powszechnie teraz znanym. W
oparciu o prawo kanoniczne – to zupełnie inna sprawa. Przy czym pozwalająca na
kontrole zarówno samych przypadków rozwodów jak i przepływu gotówki niezbędnej
dla tych celów. Przeciwko czemu osobiście nic nie mam, albowiem baranina może
się ubezwłasnowlniać jak tylko jej się podoba. Mój problem zaczyna się wtedy
gdy odnośny apel (czy wcześniejsze prawo o separacji) dotyka swymi skutkami
także mnie – osobę niezrzeszona. Oraz znane mi osoby dość luzno przynależące, a
obawiające się zaszczucia z powodu otworzenia gęby na ten temat.
....Osobnym aspektem, który także upoważnia mnie do zabrania głosu, jest
rozbijanie istniejacego już systemu prawnego, poprzez zachęcanie do tworzenia
dwutorowości, a więc istotnych podziałów w samym środowisku prawniczym.
Niemniej istotna jest presja środowiskowa na “sedziow rozwodowców” – podobna w
formie i skutkach do odnośnego zjawiska w świecie lekarzy ginekologów
(aborcja). Czyli, przy okazji doszliśmy do korupcji, która także może mnie
interesować, choć kretyni znów starają się o sprawienie wrażenia, że jest to
problem wewnątrzkościelny.
....Potraktowanie papieskiego apelu jako wytworu mocno chorego już umysłu
byłoby lekkim uproszczeniem, choć niejeden zastanowił się zapewne czy papież
dodatkowo na główke nie upadł był z Tronu Piotrowego. Chodzi o kontrole, o
monopol, o pieniądze a więc tradycyjne cele kk. O upadaniu na główkę możemy
mówić gdy przyjrzymy się uzasadnieniu omawianego apelu do sędziów.
....Stwierdzając, że rozwód jest “jatrzącą raną, która rujnuje życie
społeczne” a “prawnik uczestniczący w rozwodzie przyczynia się do zła” papież
dał dowód, że nieeeeźle już mu sie knoci pod tą piuską. Dopuścił się był
mianowicie starannego pomieszania skutków z przyczynami, albowiem rozwód jest
skutkiem! niezdrowej sytuacji w danym związku małżeńskim i bardzo często (z
racji możliwości skorzystania) Wielkim Dobrem! jakiego doświadcza niejedna
rodzina. Dobrem polegającym na uwolnieniu się ludzi od siebie, a często i
dzieci z wyrastania w patologicznych warunkach.
....Nie bardzo rozumiem zatem, w jaki to niby sposób zdrowszym miałoby stać się
społeczeństwo złożone z chorych rodzin, w stopniu większym raczej - niż w
stopniu mniejszym. Choć rozumiem, że najbardziej chory jest w tym wszystkim sam
papież i grajdołek z którego te chorobę Naczelny Czarownik Oszołomów zawlókł do
Rzymu.
....W przypadku Polski - bo w innych krajach, za wyjątkiem Irlandii jeszcze,
papież rutynowo zostanie olany – apel papieski ma na celu uruchomienie
identycznych mechanizmów jak w przypadku aborcji. W konsekwencji zaś o
doprowadzenie do liczebnej przewagi prawników (przynajmniej deklaratywnie)
wrogich rozwodom (a mafia Opus Dei działa także w Palestrze) i użycie ich do
wywierania presji na pozostałych. A z czasem do osłabienia ich wpływów na tyle
by możliwe było wprowadzenie dalszych prawnych utrudnień rozwodów.
Perspektywicznie, gdy tylko warunki będą sprzyjać, chodzi klechom i kretynom o
praktyczną eliminację dostępu do legalnych rozwodów. Czyli dalsze używanie
państwa do realizacji czysto religijnych celów. Nic nowego – (w zamiarach)
powrót na z góry upatrzone pozycje. Do których opuszczenia został zmuszony
polski kk jakies 60 lat temu. Odkręcanie historii.
....Na miejscu jest więc pytanie – na ile WY, Szanowni Obywatele oraz
Parafianie, pozwolicie robić na głowy sobie... i mnie.
..
....Z poważaniem
.....K.P.