Dodaj do ulubionych

[IMPORT] Etos pracy cd.

18.12.03, 11:26
Boże Broń nas przed takim "ułatwieniem życia"... To tak ku przestrodze, gdyby
ktoś z magistratu wrócił do tematu ścieżek rowerowych:

<cytat> Prawdopodobnie za kilka miesięcy, wiosną 2004 r., rozpocznie się
modernizacja Al. Jana Pawła II. Przy tej okazji ma zostać dokończony
odcinek ścieżki, której budowę rozpoczęto 4 lata temu. Niestety
projekt, przygotowany przez firmę BAKS (to ci sami artyści, którzy
zaprojektowali schody na ścieżce rowerowej przy Rondzie Zesłańców
Syberyjskich), posiada wszelkie cechy typowego warszawskiego bubla:
bezsensowne przechodzenie z jednej strony jedni na drugą, zakręty "pod
kątem", nawierzchnia z tandetnej kostki.

Projekt ustanawia nowy rekord głupoty: rowerzysta jadący z centrum w
kierunku Marymontu lub Mostu Gdańskiego będzie musiał na odcinku 1600 m
czterokrotnie przekraczać obie jezdnie Al. Jana Pawła II.

A oto kilka szczegółów nowego dzieła laureatów umiarkowanie prestiżowej
nagrody "Nie oglądajmy się na Europę"
www.foto.dl.pl/Alfer/Rondo/images/041020030030.JPG
- konieczność przejeżdżania na drugą stronę ulicy Jana Pawła II na
każdych światłach (oprócz Anielewicza);

- minimum sensu, maksimum kosztów: metr kwadratowy promowanej przez ZDM
tandetnej i nietrwałej kostki betonowej kosztuje już 86 zł 70 gr.
Tymczasem w Gdańsku, Krakowie czy Świebodzicach znacznie lepsza
nawierzchnia asfaltowa na solidnej podbudowie kładziona jest za 31 - 39
zł / m2;

- zakręty "pod kątem";

- słupki w skrajni ścieżki;

- ścięcie łuków jezdni przy ronda Babka, tak by zjeżdżające z ronda
samochody wpadały jeszcze szybciej na i tak niebezpieczne przejście dla
pieszych bez świateł - najwyraźniej "fachofcy" uznali, że w Warszawie
jest za mało potrąceń pieszych na przejściach.

Poprawnie zaprojektowana trasa rowerowa miałaby na odcinku od Al.
Solidarności do Ronda Radosława 6 punktów konfliktowych. Ścieżka
proponowana przez ZDM i BAKS ma ich 20-22. Szacujemy, że rowerzysta
jadący tak zaprojektowanym wyrobem ścieżkopodobnym ma ok. 2 razy szanse
na wypadek niż jadący na tej samej trasie jezdnią albo chodnikiem.

Ze względu na pogodę, na plac budowy będzie można wejść prawdopodobnie
nie wcześniej niż w marcu - za trzy miesiące. W normalnym mieście
byłaby to dostateczna ilość czasu, by poprawić projekt. Czy starczy go
w Warszawie? Czy też po raz kolejny publiczne pieniądze zostaną
wywalone w błoto, bo "mieliśmy stary projekt"? <koniec cytatu>
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka