Uwaga naciągacze

04.06.08, 14:40
Dziś do mojego mieszkania przyszedł facet twierdząc, że jest
przedstawicielem administracji. Oznajmił mi, że administracja
zaplanowała do końca czerwca wymienić drzwi i okna. Jednak 50 proc.
kosztów ponosi lokator.
Gdy odpowiedziałem, że jeżeli administracja tak zaplanowała to niech
wymienia, ale na swój koszt. Odpowiedział, że tak czy inaczej drzwi
trzeba wymienić i zostanę obciążony kosztami.
Ponieważ facet mnie zapienił, postanowiłem sprawdzić u źródła, czyli
w administracji. Potwierdziły się moje przypuszczenia, że
administracja nie ma nic wspólnego z tym człowiekiem i nie planuje
żadnej wymiany okien czy drzwi.

Czy ktoś z Was miał podobne doświadczenia?

I jeszcze jedno. Koszt drzwi u tego jegomościa to 1600 zł. Biorąc
pod uwagę to, że lokator płaci połowę, a administracja nic o tym nie
wie, (czyli nie płaci ani grosza). Zastanawiam się czy za 800
złotych można komuś zaoferować solidne drzwi.
    • edytake1 Re: Uwaga naciągacze 04.06.08, 22:35
      drogi ogi:) u mnie też chodzili, ale u Ciebie to już hardcore z tym obciążeniem
      kosztami!
    • tomkosz Re: Uwaga naciągacze 05.06.08, 00:20
      Chodzili, chodzili. Gonić ich wszystkich.

      Takim cwaniaczkom trzeba zawsze proponować, aby zostawili telefon i że się do
      nich odezwiemy. Przeważnie to skutkuje, a jak nie - to zawsze jest czas, aby
      skrobnąć coś na forum ;)

      A drzwi za 800 zł?? Jasne, że można. Sąsiadkę nabrali i widziałem ten cud
      technologii. Po prostu zamontują ci drzwi na obecnej futrynie, to raz. A dwa -
      drzwi z płyty (coś a'la PRL). Jak dla mnie to raczej drzwi wewnętrzne a nie
      wejściowe. O atestach i antywłamaniowych - ZAPOMNIJ!!!

      Poz.
      Bork
      • horpyna4 Re: Uwaga naciągacze 05.06.08, 09:38
        Niektóre administracje wywieszają w klatkach schodowych ogłoszenia,
        że nie mają nic wspólnego z chodzącymi akwizytorami usług i jeżeli
        planują jakieś remonty, to dużo wcześniej powiadamiają na piśmie.
        A generalna zasada jest taka: jak ktoś łazi i coś oferuje, to się go
        wygania bez dyskusji. Bo jak się chce coś wyremontować, czy wymienić,
        to się samemu szuka fachowca. I druga zasada: fachowiec powinien mieć
        też telefon stacjonarny, bo jak ma tylko komórkowy na kartę, to potem
        szukaj wiatru w polu...
        Chociaż zdarzają się na tyle bezczelni, że mając legalną firmę z
        adresem, też wymuszają w ten sposób usługi. Liczą zwłaszcza na osoby
        starsze, którym można wszystko wmówić. Wtedy gościa należy postraszyć
        policją i jest spokój.
Pełna wersja