michael00
01.01.04, 14:51
Tym razem piękny wilczurek bez smyczy. Właściciel - daleko coś sobie je i ma wszystko w d.
Oczywiście piesek widząc mnie i mojego psa - dalej na nas!
Gość się śmieje głupkowato.
No to ja proszę, żeby tego psa na smycz wziął. Jeszcze głupszy uśmiech.
Bo dlaczego ona ma to robic?
Po pierwsze dlatego, że takie są przepisy. Na to gość śmiech jeszcze bardziej głupkowaty z domieszką politowania.
No tak, typowe dla pewnych ludzi.
Po drugie - mówię - bo tak by wypadało z grzeczności, bo widzi pan, że mój na smyczy i krótko go wziałem.
"No tak, ale przecież nic się nie stało". Ech ... to tylko w łeb strzelić, wtedy chociaż ta kulka dotrze, jeżeli nie argumenty. Tylko do czego dotrze ... bo chyba nie do mózgu.