Dodaj do ulubionych

Przepisy-nie, kultura-nie, to jak do chama z psem?

01.01.04, 14:51
Tym razem piękny wilczurek bez smyczy. Właściciel - daleko coś sobie je i ma wszystko w d.
Oczywiście piesek widząc mnie i mojego psa - dalej na nas!

Gość się śmieje głupkowato.

No to ja proszę, żeby tego psa na smycz wziął. Jeszcze głupszy uśmiech.
Bo dlaczego ona ma to robic?

Po pierwsze dlatego, że takie są przepisy. Na to gość śmiech jeszcze bardziej głupkowaty z domieszką politowania.
No tak, typowe dla pewnych ludzi.
Po drugie - mówię - bo tak by wypadało z grzeczności, bo widzi pan, że mój na smyczy i krótko go wziałem.
"No tak, ale przecież nic się nie stało". Ech ... to tylko w łeb strzelić, wtedy chociaż ta kulka dotrze, jeżeli nie argumenty. Tylko do czego dotrze ... bo chyba nie do mózgu.
Obserwuj wątek
    • aniapakero Re: Przepisy-nie, kultura-nie, to jak do chama z 01.01.04, 15:16
      Ależ to jest wojna z wiatrakami! Policja i straż miejska ma glęboko gdzieś
      łamanie tych przepisów. Sa one zresztą łamane nagminnie i prawie przez
      wszystkich.
      Mnie spotkała natomiast pare razy sytuacja, że jadąc konno zostałam
      zaatakowana przez psy naprawde sporych rozmiarów spuszczonych ze smyczy
      ponieważ "to las" (właściciele psów sądzą, że wtedy maja prawo spuscić ze
      smyczy swojego pupila choć nie reaguje on na komendy). Cóż z tego że w tym
      miejscu kręci się mnóstwo spacerowiczów? Jeszcze ile razy krzyczeli na mnie że
      przez tego bydlaka (czyt. konia) ich Azor się przestraszył!!! Grrrrr, mam
      wtedy zawsze ochotę zdzielić te psy palcatem przez nos, ale doskonale wiem że
      nie jest to wina zwierząt lecz właścicieli.
      Ogólnie uważam że zbyt wiele osób posiada zwierzeta będąc zupełnie do tego
      nieprzygotowanym...
      • bzykus2 Re: Przepisy-nie, kultura-nie, to jak do chama z 02.01.04, 15:46
        Nie psa przez nos, tylko właściciela przez łeb, a jak by podskakiwał jeszcze to
        pod kopyta
    • Gość: Nina Re: Przepisy-nie,-dlugie IP: *.toya.net.pl 01.01.04, 19:31
      Jak czytam Twoje posty dot.psow, to zaczynam sie zastanawiac, czy Ty
      rzeczywiscie masz psa?
      Nie wiem, gdzie chadzasz ze swoim pupilem-po lekturze dochodze do wniosku, ze
      spacerujecie glownie chodnikami.
      Ogolne zasady dla wiekszosci sa jasne-jesli ktos idzie z psem na smyczy, to
      swojego rowniez sie zapina.
      Czy Twoj pies ma w ogole jakies psie cechy?Czy przejawia ochote do zabawy z
      innymi zwierzakami?Czy najzwyczajniej w swiecie mu na to nie pozwalasz i
      wytworzyles w zwierzaku trwaly odruch unikania wszystkiego, co na 4 lapach?
      Odnosze wrazenie, ze Ty generalnie nienawidzisz psow-oprocz swojego.Co chwile
      albo jakis obcy atakuje Ciebie albo Twojego psa,ktory przeciez nikomu niczego
      nie zrobi, bo zawsze jest na smyczy.
      Czy w czasie posiadania psa kazde spotkanie z innym psem konczylo sie
      pogryzieniem?
      Rozumiem, ze moze irytowac postawa czesci wlascicieli czworonogow-to zdaza sie
      kazdemu, kto ma zwierzaka; ale prosze, nie tworz klimatu, ze wszystkie psy to
      chodzacy mordercy, czatujacy na Twoje pojawienie sie a ich wlasciciele to
      chodzacy imbecyle.
      Kazdy-doslownie kazdy-wlasciciel psa przezyl w swoim zyciu rozne-czasem
      koszmarne-sytuacje.Mojego psa, gdy byl 3 miesieczna kulka, poturbowal potezny
      ON.Malenki york, biegajacy luzem, wgryzl mu sie w fafel.Amstaf probowal wgryzc
      mu sie w gardlo-uratowala go obfita siersc.Inny owczarek permanentnie gryzl go
      po uszach.Cane corso ugryzl mnie dwukrotnie.Nie robie z tego problemu nie
      dlatego, ze problemu nie ma a dlatego, ze psy to psy i niekoniecznie to, co
      dla nas najlepsze-jest takie rowniez dla nich.
      Odkad mam psa-stawiam na szkolenie,na socjalizacje-zarowno moja z psami jak i
      mojego potwora z innymi ludzmi i zwierzetami.I na tym to polega-nie boje sie
      amstafow, choc bylam nimi przerazona.Nie panikuje, gdy jakis pies podbiegnie
      do mojego-bo psy zadko kiedy przechodza do krwawych czynow.I nie dzwonie na
      policje za kazdym razem, gdy zobacze psa bez smyczy.
      Wiecej luzu-dla Ciebie i Twojego psa-zycie od razu bedzie fajniejsze.
      • gray Re: Przepisy-nie,-dlugie 01.01.04, 19:35
        Gość portalu: Nina napisał(a):

        > ale prosze, nie tworz klimatu, ze wszystkie psy to
        > chodzacy mordercy, czatujacy na Twoje pojawienie sie a ich wlasciciele to
        > chodzacy imbecyle.

        a jednak coś każe mi skłaniać się ku tej drugiej opcji :)
        • Gość: ?? Ugryzł cie grayu kiedyś pies? IP: *.toya.net.pl 01.01.04, 19:42
          • gray tak, co to ma do rzeczy? [n/t] 01.01.04, 19:52

      • michael00 Re: Przepisy-nie,-dlugie 01.01.04, 23:19
        Gość portalu: Nina napisał(a):

        > Jak czytam Twoje posty dot.psow, to zaczynam sie zastanawiac, czy Ty
        > rzeczywiscie masz psa?

        Sprawdziłem. Mam. Zawsze uważaliśmy, że to pies i na takiego wygląda.Ale kto wie.

        > Ogolne zasady dla wiekszosci sa jasne-jesli ktos idzie z psem na smyczy, to
        > swojego rowniez sie zapina.

        Nie dla wszystkich niestety.

        > Czy Twoj pies ma w ogole jakies psie cechy?Czy przejawia ochote do zabawy z
        > innymi zwierzakami?

        Jakieś ma. Czy psie ... przyznam, że nie wiem. Nogdy wcześniej nie miałem psa, mogę się jedynie opierać na małym doświadczeniu i literaturze.

        > Czy najzwyczajniej w swiecie mu na to nie pozwalasz i
        > wytworzyles w zwierzaku trwaly odruch unikania wszystkiego, co na 4 lapach?

        To trzeba by jego zapytać.

        > Odnosze wrazenie, ze Ty generalnie nienawidzisz psow-oprocz swojego.

        Cóż, bardzo błędne.

        > Co chwile
        > albo jakis obcy atakuje Ciebie albo Twojego psa,ktory przeciez nikomu niczego
        > nie zrobi, bo zawsze jest na smyczy.

        No, tak mniej więcej to wygląda, ale jedak bez tego ironicznego przejaskrawiania. I co?

        > Czy w czasie posiadania psa kazde spotkanie z innym psem konczylo sie
        > pogryzieniem?

        Nie. I co?

        > Rozumiem, ze moze irytowac postawa czesci wlascicieli czworonogow-to zdaza sie
        > kazdemu, kto ma zwierzaka; ale prosze, nie tworz klimatu, ze wszystkie psy to
        > chodzacy mordercy, czatujacy na Twoje pojawienie sie a ich wlasciciele to
        > chodzacy imbecyle.

        NIgdy nie generalizowałem.

        > Nie robie z tego problemu nie
        > dlatego, ze problemu nie ma a dlatego, ze psy to psy i niekoniecznie to, co
        > dla nas najlepsze-jest takie rowniez dla nich.

        Jasne. Ale to co dla nich dobre niekoniecznie jest dobre dla mnie. Ja na przykład zwyczajnie się boję, kiedy jakiś pies zbliża się do mnie z postawą nie okazującą uwielbienia delikatnie mówiąc.

        > Odkad mam psa-stawiam na szkolenie,na socjalizacje-zarowno moja z psami jak i
        > mojego potwora z innymi ludzmi i zwierzetami.I na tym to polega-nie boje sie
        > amstafow, choc bylam nimi przerazona.

        No, czyli jeszcze pamiętasz, że są ludzie, którzy się psów boją.

        > Nie panikuje, gdy jakis pies podbiegnie
        > do mojego-bo psy zadko kiedy przechodza do krwawych czynow.

        Rzadko, czy nie. O jeden raz może być za dużo. A często bywa też tak, że poturbowany zostaje ten, który zaczepia mojego psa. Wtedy wrzask właściciela niesie się znacznie bardziej niż mój o to, żeby wcześniej psa zabrać. I wbrew pozorom, to częściej mnie się dostaje, chociaż agresja nie wychodziła z mojego "obozu".

        > I nie dzwonie na
        > policje za kazdym razem, gdy zobacze psa bez smyczy.

        Ja też. Ale co z tego?

        No, ale wracając do sprawy, to o co chodzi?
        Skupmy się może na dwóch puktach:
        1. Przepisy
        2. Dobry ton - chociaż zdaję sobie sprawę, że z moich niewyparzonych ust to może brzmieć dziwnie.

        1. Tu nie ma o czym dyskutować. Jest regulamin, jest państwo, w którym obowiązuje (powiedzmy) coś takiego jak właśnie przepisy i koniec. Pies ma być na smyczy w określonych miejsach. Tu nie ma o czym dyskutować.

        2. Że zacytuję raz jeszcze "Ogolne zasady dla wiekszosci sa jasne-jesli ktos idzie z psem na smyczy, to swojego rowniez sie zapina".
        I ja niczego więcej nie oczekuję. Gdybym miał pisać o każdym przypadku psa bez smyczy - to niewątpliwie byłbym w grupie liderów piszących na tym forum. Gdybym dzwonił za każdym razem do służb miejskich - to raczej pewnie ciężko by się było do mnie zadzwonić.
        Tyle, że już się nauczyłem, że sam świata nie naprawię, więc i ja patrzę tylko na czubek swojego nosa i "walczę" z tym, co bezpośrednio mnie dotyka. Mam chyba prawo.
      • bzykus2 Re: Przepisy-nie,-dlugie 02.01.04, 15:51
        Tak niewątpliwie masz rację, ale jak widze łysego gówniarza z amstafem bez
        smyczy i kagańca zdecydowanie omijam gościa dużym łukiem. To samo robie jak
        widze staruszkę prowadzoną przez rotwailera nawet na smyczy ale bez kagańca.
        • michael00 Re: Przepisy-nie,-krótkie 02.01.04, 16:22
          zykus2 napisał:

          > Tak niewątpliwie masz rację, ale jak widze łysego gówniarza z amstafem bez
          > smyczy i kagańca zdecydowanie omijam gościa dużym łukiem. To samo robie jak
          > widze staruszkę prowadzoną przez rotwailera nawet na smyczy ale bez kagańca.

          I każdy, kogo przynajmniej raz pokąsała (chociażby kąśliwą uwagę nt młodzieży dzisiejszej) staruszka przyzna rację.
    • szprota Ale mimo wszystko... 01.01.04, 19:55
      Powinniśmy mieć zrozumienie dla tych, którzy psów się boją.
    • al-ki Re: Przepisy-nie, kultura-nie, to jak do chama z 01.01.04, 20:15

      Właściciel jest, brzydko mówiąc, jak dupa od srania, by pilnować swego psa i prowadzić go na smyczy i w kagańcu.
      Ja mam kota. I co? Nie mogę go wyprowadzać na spacer, bo łażą miłośnicy psów?
      Gdyby każdy wiedział, do czego służy smycz i kaganiec, nie bałbym się.
      Wychodzę tylko w wakacje, gdy to całe oszołomstwo wyjedzie. Chociaż mój kot jest bardzo agresywny w stosunku do psów ( jest znajdą ), jest bardzo silny i jednego psa już kiedys solidnie podrapał, to wolę nie narażać go na niebezpieczeństwo.
      A może byłoby to dore rozwiązanie? Kot słynny się zrobił po tej akcji i gdy byłem na podwórku z moim uluieńcem to wszyscy meldowali się ze smyczami.
      To jest chyba droga do sukcesu: terroryzować te psy, straszyć. Może wtedy ludzie zaczną się o nie troszczyć, martwić i tylko przez ten strach prowadzić tak, jak prowadzić powinni.

      Generalnie ja każdego posiadcza piesków wypuszczający swoje pieski na trawkę przed blokiem traktuję jako chorych umysłowo.
      I czemu jedni potrafią a inni nie?
      • al-ki Re: Przepisy-nie, kultura-nie, to jak do chama z 01.01.04, 20:17

        Przepraszam za błędy składniowe. Ciachnięty jestem trochę.
        • szprota A przecie podobno nie pijesz?;) 01.01.04, 20:29
          Nie popadajmy w sygnaturkową paranoję. Jak widzę łagodne, cieszące się na mój
          widok psisko, to mam ochotę go pogłaskać i donikąd nie dzwonię, że jest bez
          smyczy. Ale marzę o takiej sytuacji, gdy na uwagę: boję się pańskiego psa,
          właściciel zareaguje zrozumieniem i weźmie zwierzątko na smycz.
          Przepisy nic tu nie zmienią.
          • al-ki Re: A przecie podobno nie pijesz?;) 01.01.04, 20:46

            Bo nie piję. Żeby być ciachniętym to trzeba się uchlać? Nie spałem 26 godzin, 18 z rzędu pracowałem, z czego 10 na obsłudze kelnerskiej. Nie wiem, gdzie mam nogi, i zaraz idę spać. To odnośnie ciachnięcia.

            Co do psów. No po prostu się przelało. U sąsiada na górze wyje pudlisko, klatka obszczana, dookoła miny. Gdy idziemy z kumplami na boisko musimy niekiedy stoczyć batalię z jakim włascicielem, by wziął swoje zwierzaka i umożliwił nam granie. Wielokrotnie takie coś przylatuje podczas gry z jęzorem na gębie. Pan/Pani reaguje dopiero, gdy się do nieo przejdziemy. Gdy widmo dostania wpier.. otwiera mu oczy.
            Przez to, co otacza mnie na każdym kroku, te wszystkie "psie sprawy" zdążyłem przestać lubić psy. Mam do tego prawo. Tak samo jak mam prawo do tego, by żadne bydle do mnie nie podbiegało i pałało chęcią do zabawy. To nie ja chciałem tego psa, i to nie ja mam mu uatrakcyjniać życie.
            Gdy jadę do mojego kolegi, posiadającego owczarka kaukaskiego nie pluję się. Wchodzę do jego ogrodu, trudno by tam pies był na smyczy. Ale idąc po chodniku, będąc w miejscu publicznym życzyłbym sobie przestrzeganie tych przepisów.
            Ciężko?
            • szprota Re: A przecie podobno nie pijesz?;) 01.01.04, 21:11
              al-ki napisał:
              Bo nie piję. Żeby być ciachniętym to trzeba się uchlać?
              Nie, nie trzeba. Ot, niedoprecyzowana definicja i stąd nieporozumienie.

              Co do psów:
              Jest ich po prostu za dużo. W naszym kraju zbyt łatwo o psa. Kupujesz na rynku,
              bierzesz ze schroniska, bo ci chrześniak marudzi po obejrzeniu "Lessie wróć".
              Stąd dyktat psiarzy odnośnie zachowań na ulicy czy w parkach. Przyznam, że i
              mnie drażni czarowny aromat z trawników przy roztopach.
              Aha, a donoszę uprzejmie, że ogromnie lubię psy, sama posiadam kundelka (na
              smyczy, na smyczy... na szczęście mam ogródek, więc sprawa sprzątania po psie
              jest oczywista), ale staram się rozumieć ludzi, którzy za psami nie przepadają
              (toć obowiązku nie mają... może jakaś poprawka do konstytucji w ramach
              genialnych pomysłów rządzących?;)).
            • zusmann Re: A przecie podobno nie pijesz?;) 01.01.04, 22:44
              Al-ki, napisałeś tak, że nie tylko ja jak widzę byłem pewny, że się wstawiłeś
              na Sylwestrze ;-) Nie wiem czy specjalnie czy nie, ale tak to ująłeś. A co do
              kaukazów to ja też mam kolegę, który ma ich kilka w ogrodzie i ma też o dziwo
              kota, który po iluś latach wspólnego wychowywania się z kaukazami ("hodowlę"
              mają)... szczekał ;-) Poważnie! Miauczał krótkimi urywanymi seriami ;-))
    • Gość: st1 gaz na psa IP: *.makolab.pl 02.01.04, 16:44
      Rozumiem ze ktoś spuszcza ze smyczy malutkiego psa pudla czy tam jakiegoś
      innego - chociaż wcale nie twierdze ze mały pies nie potrafi porządnie ugryźć.
      Ale rzeczywiście szczytem bezczelności jest puszczanie samopas wielkich
      psów.<br><br>Tak poza tym często chodzę piechotą do mojej dziewczyny, która
      mieszka na osiedlu domków jednorodzinnych. Tam w prawie każdym domu jest duży
      obronny pies, który wieczorem musi sobie pobiegać. Klika razy już miałem
      starcie z właścicielami takich psów - dyskusja zazwyczaj do niczego nie
      prowadziła. Teraz już nie gadam z właścicielami - kupiłem sobie gaz
      paraliżujący - jak by co to psu po oczach pojade i chociaż wiem że pies to pies
      ale może na drugi raz jego właściciel się zastanowi zanim puści go ze
      smyczy.
      • aniapakero Re: gaz na psa 02.01.04, 19:06
        Można puszczć psa ze smyczy tylko wtedy gdy jest on wyćwiczony i bezwzględnie
        reaguje na komendy. Tak stanowi prawo i tak uważam za słuszne. Nie mam psa i
        nie będę miała skoro nie posiadam do tego warunków (choć ogromnie je lubię).
        Na moim 5 piętrze to moge mieć jedynie kota;-)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka