Dodaj do ulubionych

Hans na Dolnym Slasku

23.01.11, 15:47
Sprawa Hansa Goense, Holendra, który postanowił osadzić się na polskiej ziemii wraz ze swoją małżonką - Polką, była głośna w 2003 roku. Historia ta ukazuje polskie społeczeństwo lokalne, pełne podejrzliwości i nieżyczliwości wobec drugiego człowieka. Hans zaciągnął kredyt w Holandii i zakupił gospodarstwo we wsi Pieszyce, na Dolnym Śląsku. Jego ciężka praca zaczęła owocować, przynosząc niemałe korzyści. Nie wszystko jednak toczyło się tak pomyślnie w rodzinie Goensów. Kością niezgody wydawać by się mógł zakupiony przez Hansa budynek mieszkalny, który należał w przeszłości do syna 88-letniego wówczas, Józefa Zarzyckiego, który miał zapewnione dożywotne mieszkanie, a nie mieszkał w tym budynku już od 20 lat.
Miejscowi ludzie przyjęli agresywną postawę wobec cudzoziemca, gdy Wojewoda wydał decyzję o anulowaniu praw pana Józefa do domu Holendra. Okazywali na każdym kroku niechęć, wrogość i wtórowali panu Zarzyckiemu: "Hans to mój wróg - mówił pan Józef. - Ten Holender to chuligan, samolub, łobuz... Tylko jemu daj, tylko dla niego... Zagraniczny leń. Samemu mu się nie chce pracować, innymi by się wyręczał. Żeby Polacy na niego robili". Doszły do tego groźby sąsiada "Spalę was, cholery. Obce dziwolągi!". Według Hansa nie obyło się bez fizycznego aktu przemocy "Ktoś z ukrycia, z krzaków we mnie rzucał - mówił - Po podwórku nie mogłem chodzić. Zawsze gdzieś dostałem: to w głowę, to w plecy." Pewna sąsiadka powiedział, że ta cała historia o niezgodzie rodziny Goensów z mieszkańcami została przez nich zmyślona i żadna krzywda im się nie działa. Tylko jakimś niewyjaśnionym sposobem okna Holendrów się tłukły tak często, że szklarz pojawiał się z wizytą parę razy w tygodniu. Mieszkańcy wsi dopięli swego, kiedy postanowili spalić część gospodarstwa swojego znienawidzonego sąsiada. Po pożarze Hans wraz z żoną zdecydował się opuścić Pieszyce.
"Chciałem być waszym sąsiadem, dać wam pracę i przyjaźń. Dlaczego odpowiedzieliście mi ogniem i kamieniami?", słowa Hansa wydają się być druzgocące, bo daje jasną odpowiedź, która okrywa Polaków hańbą i wstydem, za tę ułomność, która w nich głęboko siedzi. Wiele można usłyszeć i wyczytać powtarzanych niejednokrotnie opinii ludzi: "Polak Polakowi wilkiem".
Według profesora Cz.Robotyckiego (UJ) jedną z przyczyn postępowania mieszkańców wsi Pieszyce wobec małżeństwa Goersów, jest mentalność mieszkańców popegeerowskich wiosek. Uważają oni, że osoba, która przyjeżdza nagle "z nikąd", a do tego staje się ich sąsiadem, posiada większy majątek niż oni sami i odnosi sukcesy, zasłużyła na wzgardę i brak szacunku z ich strony. Jednym słowem jeśli nie klepią biedy tak jak oni są przez to napiętnowani. Słowa profesora dają do myślenia biorąc pod uwagę jak funkcjonował system komunistyczny. Główną ideą komunizmu była sprawiedliwość społeczna czyli m.in. wyrównanie klas społecznych i stworzenie jednej klasy robotniczej, gdzie wszyscy posiadają takiej samej wielkości mienie. Hans Goense w oczach jego sąsiadów był postrzegany jako członek klasy burżuazyjnej, którą powinno się zwalczyć jak za czasów komunizmu. Postrzeganie świata mieszkańców małych miejscowości, nie różni się tym jak sie widziało otoczenie i własną pozycję w społeczeństwie 25 lat temu.
Goensenowie stali się ofiarami ksenofobii. Dziesiątki lat życia społeczeństwa polskiego z dala od otwartego na inne kraje zachodu, utwierdziła ich w przekonaniu, że to co nie pochodzi od nich samych nie jest warte uwagi. Utrwalił się podział na swoich i obcych, gdzie obcych należy poddać procesom deprecjacji i zlikwidować, nawet aktem przemocy. Przypomina to raczej strach, gdzie człowiek boi się tego czego nie zna. Niewiadoma wywołuje lęk. Wierzę, że taki lęk odczuwali mieszkańcy Pieszyc, którzy nie mogli skonfrontować się z faktem własnej niemocy, na rzeczywistość, która ją spotkała po 1989 roku...kiedy społeczeństwo polskie nagle podzieliło się na biednych i bogatych, a potem na nieudaczników, przeciętniaków i tak zwanych ludzi sukcesu.
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka