Dodaj do ulubionych

Zakładnicy historii.

30.10.06, 22:24
www.republika.pl/ofiaromwojny/teksty/0365.htm
Tygodnik "Wprost", Nr 1194 (23 października 2005)

Nawet pół miliona obywateli II Rzeczypospolitej mogło służyć w Wehrmachcie

Cezary Gmyz

Czy Polak ze Śląska bądź Pomorza mógł się znaleźć w Wehrmachcie wbrew własnej
woli i nie podpisując tzw. volkslisty? Mógł, bo pod koniec wojny ubytki w
Wehrmachcie i jednostkach pomocniczych były tak duże, że nie zwracano już
uwagi, czy ktoś podpisał volkslistę, czy nie. Zdarzało się, że do Wehrmachtu
wcielano krewnych osób, które podpisały volkslistę, mimo że oni sami jej nie
podpisywali. Czy tak było w wypadku Józefa Tuska, dziadka Donalda Tuska,
kandydata na prezydenta? Tego na razie nie wiemy. Wiemy, że tak było w
wypadku boksera Zygmunta Chychły, pierwszego polskiego powojennego złotego
medalisty olimpijskiego. Ten mieszkaniec Pomorza do Wehrmachtu został
wcielony w 1944 r. I szybko zbiegł do armii Andersa. Podobnie mogło być z
Józefem Tuskiem, który w sierpniu 1944 r. znalazł się w kampanii kadrowej
328. Zapasowego Batalionu Szkolnego Grenadierów. Ale już w listopadzie 1944
r. figuruje jako ten, który zgłosił się do Polskich Sił Zbrojnych na
Zachodzie. Mógł uciec z niemieckiej jednostki, tym bardziej że Akwizgran,
gdzie stacjonował jego batalion, był zajęty przez aliantów jako jedno z
pierwszych niemieckich miast.
Wielkie łajdactwo
"Wyjątkowe łajdactwo. Na ulicach Warszawy coraz częściej spotyka się
rozmawiających czystą polszczyzną żołnierzy niemieckich (...). Stwierdzamy,
że to Polacy z różnych stron Generalnej Guberni - przymusowo posłani do
różnych robót pomocniczych. To potworne łajdactwo jest jeszcze jedną więcej
zbrodnią, popełnioną przez wroga w stosunku do naszego narodu" - odnotował 2
października 1941 r. "Biuletyn Informacyjny" Armii Krajowej.
Do inwazji Hitlera na Związek Sowiecki służba obywateli II RP w niemieckich
formacjach była sporadyczna. Do Wehrmachtu trafiali głównie ochotnicy,
przedstawiciele niemieckiej mniejszości z terenów wcielonych do III Rzeszy.
Mieli też trafić górale. Niemcy stworzyli pojęcie Goralenvolk, obejmujące
podhalańskich górali rzekomo niemieckiego pochodzenia. W 1940 r. podczas
spisu ludności na Podhalu 20 proc. mieszkańców uznało się za przedstawicieli
Goralenvolk. Wielu z nich zrobiło to, bo akces pozwalał na zwolnienie
krewnych z obozów jenieckich. Próba sformowania w 1942 r. Goralischer Waffen-
SS Legion skończyła się klapą - zgłosiło się 200 ochotników. Podobnie było z
tzw. Kaschubenvolk. Gauleiter Forster twierdził, że Kaszubi akcentujący
odrębność językową staną się łatwym materiałem do germanizacji. Do
Kaschubenvolk zgłosiło się 2 proc. Kaszubów.
Być może fiasko tych dwóch akcji sprawiło, że Niemcy 4 marca 1941 r. ogłosili
powstanie volkslisty. Tych, którzy mieli się na niej znaleźć, podzielono na
cztery grupy. Do pierwszej zaliczono osoby narodowości niemieckiej, aktywne
politycznie, działające na rzecz III Rzeszy w okresie międzywojennym (tzw.
reichslista). Do drugiej zaliczono osoby przyznające się do narodowości
niemieckiej, posługujące się na co dzień językiem niemieckim, kultywujące
kulturę niemiecką, ale zachowujące się biernie. Trzecią grupę miały tworzyć
osoby narodowości polskiej częściowo zniemczone ze względu na małżeństwo z
Niemcem czy też cenne ze względu na wykształcenie. Do czwartej grupy
zakwalifikowano osoby narodowości polskiej uznane za wartościowe rasowo,
działające na rzecz III Rzeszy.
Obserwuj wątek
    • stix Zakładnicy historii. 30.10.06, 22:24
      www.republika.pl/ofiaromwojny/teksty/0365.htm
      Rachunek za łotrostwo
      Wprowadzenie volkslisty było związane z przygotowaniem wojny przeciw ZSRR. Wraz
      z jej rozpoczęciem nacisk na podpisywanie volkslisty, szczególnie na Śląsku,
      Kaszubach i w Wielkopolsce, wzrósł. Stosowano metodę kija i marchewki.
      Odmawiającym groziło wysiedlenie, wywłaszczenie z firmy, a w skrajnych
      wypadkach wysłanie do obozu koncentracyjnego. Podpisanie wiązało się z poprawą
      losu, m.in. zwiększeniem przydziałów na kartki żywnościowe. Dylematy Ślązaków,
      czy podpisać volkslistę, świetnie oddaje wierszyk: "Jeśli się nie podpiszesz,
      twoja wina,/ zaraz cię wezmą do Oświęcimia,/ a gdy się podpiszesz, ty stary
      ośle/ zaraz cię Hitler na Ostfront pośle".
      13 listopada 1941 r. "Biuletyn Informacyjny" donosił: "Październik był ciężkim
      miesiącem dla Śląska - przeprowadzono powołania do służby wojskowej
      kilkudziesięciu tysięcy mężczyzn (...). Za to krzyczące bezprawie wystawiony
      zostanie kiedyś łotrostwu hitlerowskiemu osobny rachunek". Nie lepiej było na
      Pomorzu. "U podłoża sprawy leży pobór do wojska niemieckiego. Dlatego właśnie
      specjalnie szybko zbierano deklaracje od mężczyzn roczników 1910--1924, którą
      to akcję zakończono już przed 28 lutym. Dlatego już cztery-pięć dni pod
      podpisaniu deklaracji mężczyźni tych roczników otrzymywać zaczęli wezwania
      stawiennictwa do pułków. Oblicza się, że pobór ten dotknie około 70 tys.
      Polaków. Za parę miesięcy krew tych ludzi przelewać się zacznie na froncie
      bolszewickim obok krwi 100 tys. Ślązaków wcielonych już wcześniej do armii
      niemieckiej" - pisano w "Biuletynie Informacyjnym" w 1942 r. Wraz z
      wykrwawianiem się Wehrmachtu na wschodzie sięgano po kolejne roczniki. Liczba
      obywateli Polski wcielonych do Wehrmachtu mogła sięgnąć do końca wojny nawet
      pół miliona.

      Mięso armatnie
      Niemcy nie ufali Polakom wcielonym do armii, wysyłano ich przede wszystkim na
      front wschodni, bo tam dezerterzy wpadali z deszczu pod rynnę. Osoby z drugiej
      i trzeciej grupy volkslisty były raczej mięsem armatnim. Rzadko dosługiwały się
      stopni oficerskich. Przedwojenni obywatele polscy nie trafiali też do jednostek
      elitarnych, takich jak Waffen-SS.
      Tylko konieczność dbania o morale wojska sprawiła, że Polacy nie byli
      prześladowani. Płacono im taki sam żołd jak Niemcom, ich rodziny też miały
      takie same prawa. Mogli rozmawiać po polsku i korespondować z rodzinami
      (zatrudniano cenzorów ze znajomością języka polskiego). Mimo to wypadki
      dezercji były częste. Najściślej skrywaną tajemnicą było to, że Polacy, głównie
      Ślązacy, na froncie wschodnim stanowili spory odsetek żołnierzy armii Berlinga.
      Na froncie zachodnim Polacy brani do niewoli oraz dezerterzy stanowili bezcenne
      źródło uzupełnień dla armii Andersa. II Korpus Polski w chwili powstania liczył
      53 tys. żołnierzy, a we wrześniu 1945 r., mimo strat, już 105 tys. Aż połowę
      mogli stanowić żołnierze, którzy uciekli z Wehrmachtu bądź trafili do niewoli.

      Podwójnie poszkodowani
      Pod koniec wojny Niemcy zdecydowali się na utworzenie polskich jednostek. 4
      listopada 1944 r. rozpoczęli akcję pod kryptonimem Orzeł Biały: dowództwo Grupy
      Armii Środek chciało do walki z Rosjanami zmobilizować w Małopolsce 12 tys.
      polskich ochotników w wieku 16-50 lat. W punktach werbunkowych ozdobionych
      polskimi flagami zapowiadano powstanie Dywizji Orła Białego. Inicjatywa spaliła
      na panewce, bo zgłosiło się zaledwie 471 ochotników. Próbowano zwerbować osoby
      zwalniane z więzień. Liczne dezercje spowodowały jednak, że polska dywizja nie
      powstała.
      Po wojnie los byłych żołnierzy Wehrmachtu był nie do pozazdroszczenia. Ci,
      którzy trafili do armii Andersa, byli w podwójnie ciężkiej sytuacji. Z powodu
      służby w obu formacjach wielu było prześladowanych. Osobom, które podpisały
      volkslistę, groziły surowe kary, a część z nich trafiła do osławionego obozu w
      Świętochłowicach. Z czasem nawet komuniści zdali sobie sprawę, że wobec
      masowości podpisywania volkslisty represje są bezcelowe. Boksera Zygmunta
      Chychłę po powrocie do Polski uratowały osiągnięcia sportowe.
      Przez lata - w PRL i w III RP - udawano, że sprawa służby Polaków w Wehrmachcie
      nie istnieje. Dopiero od 2001 r. można było uzyskać w archiwach państwowych
      odpisy z akt volkslisty. Służba w Wehrmachcie nie musi oznaczać, że ktoś był
      zdrajcą, tym bardziej że wielu zdezerterowało. Wielu prawdziwych zdrajców nie
      nosiło niemieckiego munduru - nie tylko podczas wojny, ale i długo po niej.
      • ichklaus ty, stix 30.10.06, 22:47
        ty chyba w belkot wprost chyba sam nie wierzysz, albo?
        przeciez to nie sa zadne zrodl historyczne, to jest po prostu bulwar.
        • Gość: ujek erwin szczypi szwabów prawda w dupę, oj szczypi... IP: *.chello.pl 31.10.06, 14:56
    • Gość: harc mistrz Re: Zakładnicy historii. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.10.06, 17:21
      Bardzo ciekawe informacje, pozwalające obiektywnie spojrzeć na zjawisko
      podpisywania przez obywateli polskich w czasie wojny tzw. "volkslisty".
    • aklisch Re: Zakładnicy historii. 31.10.06, 17:45
      Ślązaków, którzy ze strachu, podłego wyrachowania, czy ze zwykłej głupoty -
      "stali się nagle gorliwymi Niemcami". Nazwano ich "wrześniowymi Niemcami". Po
      przejściu frontu rozpoczęła się ponad pięcioletnia okupacja, podczas której
      wszystkie ziemie śląskie stały się częścią Rzeszy Niemieckiej. Całą ludność
      natomiast wpisano na listy narodowościowe (Volkslisty), według następującego
      porządku: do grupy I i II zaliczono "zasłużonych dla Niemiec", do III -
      zdatnych do zniemczenia i do IV - spolonizowanych Niemców. Wprawdzie Niemcy
      kokietowali Ślązaków, podkreślając ich rzekomo niemieckie korzenie, to jednak
      mówienie po polsku, nawet w gwarze, było prawnie zabronione. Tragiczne też dla
      Ślązaków było powoływanie ich do niemieckiej armii. Tylko nieliczni potrafili
      się od tego obowiązku "wymigać", udając choroby, samookaleczając się lub
      dezerterując.
      • ballest Re: Zakładnicy historii. 31.10.06, 19:32
        Alklisch a nie piszesz ty gupot!
        Wpierw wieksza czesc Slonzokow, to byli Reichsdeutsche, ktorzy nie potrzebowali
        zadnej volkslisty, do tego w takim Bielitz czytaj Bielsko 80% to rdzenni
        Niemcy, oni tez nie mieli problemu Volkslisty podpisac.

        "stali się nagle gorliwymi Niemcami".

        ;) Byli nimi zawsze, Plebiscyt jest tego dowodem!
      • Gość: Olo Re: Zakładnicy historii. IP: *.dip.t-dialin.net 31.10.06, 19:34
        wymigac,wycwanic,podpie..c,kombinowac dyc to wasze cechy wrodzone
        mistrzowie.
        • Gość: ujek erwin wasze mózgi do tego niezdolne IP: *.chello.pl 01.11.06, 06:05
          bryna przeżarła je na wskroś...
      • oppelner_os Re: Zakładnicy historii. 31.10.06, 22:40
        Ciekawe ilu takich pajacowatych goroli zyje w BRD?
        Powinni ich wysiedlic do Polski. Problem polega na tym, ze Polska nie potrzebuje
        takich debili:))))

        Polska ma swoich, u siebie pod dostatkiem:))))
      • Gość: :) Re: Zakładnicy historii. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 31.10.06, 22:43
        a jak wytlumaczysz, ze nawet Polacy w okresie Grazynskiego w Ostoberschlesien w
        wiekszosci glosowali na niemieckie partie?

        czy mozna Polakom takiego zachowania zabronic? nie jest wykluczone, ze to
        wlasnie Polacy zadecyduja np. o odlaczeniu Slaska od Polski. I wcale im bym sie
        nie dziwil, widzac bagno, ktore im wlasny rzad gotuje. A jakimis tam
        patriotyzmami rodziny sie nie wyzywi! jezeli wlasny rzad nie jest w stanie
        zapewnic Polakom godnego bytu. Potwierdza to tez historia, kiedy Polska byla
        np. rzadzona przez niepolskich krolow. A i pod "zaborami" nie bylo widocznie
        tak zle, bo jak inaczej wytlumaczyc, ze po ponad 120 latach polski jezyk nie
        zaginal? Jakby byl tak tepiony jak opisuje to "polska historia" to by dawno go
        juz nie bylo :)))
        • Gość: ujek erwin wiedza historyczna imponujaca... IP: *.chello.pl 01.11.06, 06:04
          na poziomie szympansa...nic dziwnego,jeżeli pomywacz kufli w niemieckiej
          spelunie zabiera sie za historyczne wywody...
          • Gość: harc mistrz & HKP Re: wiedza historyczna imponujaca... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.11.06, 10:57
            Drogi ujku Erwinie, miejcież szacunek do KUFLI DO PIWA.
            Z niejednego, wychylonego duszkiem, PRAWDA wyszła żywa.
            (HKP)
            ...
            >> IN P I W O VERITAS! <<
            - CZUWAĆ!!!
            • Gość: Ujek Erwin z W-wy Re: wiedza historyczna imponujaca... IP: *.dip.t-dialin.net 01.11.06, 11:53
              Tosz Ci wiadomo harc mistrz, ze my Polacy nie pijemy z kufli(za bardzo
              niemieckie). My to po prostu z flaszki!!!
              Ujek Erwin z Warsiawy
              • aklisch Re: wiedza historyczna imponujaca... 01.11.06, 11:55
                Mieszkańcy Górnego Śląska pozostali ducha polskiego. Kiedy po pierwszej wojnie
                światowej, w 1918 roku, Polska odzyskała niepodległość, poważna część
                Górnoślązaków opowiedziała się za przyłączeniem Śląska do Polski. Wyrazem tego
                były trzy kolejne powstania śląskie (1919-1920-1921). Zaś w 1921 roku
                przeprowadzono na terenie Górnego Śląska plebiscyt narodowy, w którym aż 40,4 %
                ludzi, po tylu latach oderwania od Macierzy, opowiedziało się "za Polską". Po
                tych burzliwych wydarzeniach ok. 30% Górnego Śląska przyłączono do Polski.
                • Gość: :) al´klisch jak zwykle nie zna... IP: *.dip0.t-ipconnect.de 01.11.06, 12:00
                  podstawowych faktow. czegos ty sie uczyl? no i przede wszystkim gdzie?

                  aklisch, ty nieuku. poczytaj troche o polskiej propagandzie przedplebiscytowej.
                  Polacy nie odwazyli uzyc sie w tej propagandzie akcentow narodowosciowych!!!
                  (bo wiedzieli, ze by ten plebiscyt jeszcze bardziej przegrali)

                  przewodnia mysla polskiej propagandy bylo pokazanie "dobrobytu" w polsce
                  przeciwstawiajac jemu nedze znajdujacych sie po traktacie wersalskim Niemiec.

                  i nie czarujmy sie. Polsce wcale nie chodzilo o mieszkancow tego rejonu, a
                  tylko i jedynie o przemysl, ktorego polska nie miala i ktory umozliwil jej
                  przeksztalcenie sie z panstwa rolniczego w troche bardziej uprzemyslowione.
                • Gość: :) proste pytanie do aklischa IP: *.dip0.t-ipconnect.de 01.11.06, 12:03
                  poza tym czyzbys byl zdania, ze te "az 40%" legitymowaly Polske do zbrojnego
                  napadu na Niemcy?
    • Gość: znajomy Re: Zakładnicy historii. IP: *.dip.t-dialin.net 01.11.06, 11:57
      Ciotka Trudka w Niymcach miyszko.
      Pakety jak było ciynżko,
      Nom do Polski przisyłała,
      A dzisioj sie pogniywała.
      Ale ło co ciotce chodzi,
      Że nom lepij sie powodzi?
      • Gość: Zozol Re: Zakładnicy historii. IP: *.dip.t-dialin.net 01.11.06, 11:59
        Te Mickiewicz !
        Kaj tys sie uchowol???

        Zozol

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka