A(da)lbert i jego koza

21.12.06, 23:04
Wojciech Korfanty a sprawa Śląska

Bruno Nieszporek
www.slonsk.de/08/2000

W ostatnich wydaniach "Jaskółki" kilkakrotnie wspomniano o wpływie i roli
Wojciecha Korfantego na bieg dziejów Śląska. Kilka uwag na jego temat
zamieścił Ryszard Orzeł w artykule "Cysorz to mo klawe życie" (Jaskółka z
paźdz. 1995). Orzeł stanął w obronie dobrego imienia Korfantego i w gruncie
rzeczy wsparł przy tym polską, mocno zawężoną interpretację działalności
Korfantego. Prawdziwą demokrację cechuje wolnością słowa i przekonań. Wraz z
demokratyzacją życia społecznego Śląska przyszedł też czas, aby zapoznać
śląskiego czytelnika z inną, uwolnioną od od polskich mitów wersją życiorysu
i oceny dzialalności politycznej Korfantego. Ruch Autonomii Śląska powinien
rozpowszechniać wszystkie opinie i analizy na temat długo ukrywanych i przez
to dzisiaj powszechnie mało znanych faktów historycznych. Prowadzona
kontrowersyjna debata pobudzi i innych do zabrania w niej głosu. Publikowanie
różnych interpretacji dziejów Śląska opartych o fakty (a nie polityczne
dyrektywy) pomoże wykształtować własne, bardziej obiektywne niż to było
jeszcze do niedawna możliwe, poglądy na różne istotne sprawy i tym samym
wzmocni poczucie naszej wewnętrznej niezależności i śląskiej tożsamości.
Ocena historii zawsze oparta powinna zostać o całokształt posiadanej dzisiaj
wiedzy.
Na minione czasy powinno patrzeć się z emocjonalnym dystansem, wolnym od
uprzedzeń, nie poddając się wymogom chwilowo obowiązującej interpretacji
historii i ciekawym wszystkich faktów, bez względu na to, czy pasują lub
zaprzeczają nasze wcześniej wytworzone wyobrażenie przeszłości. Tylko tym
sposobem dowiemy się tego, co inni chcieli przed nami ukryć. Zbierajmy
wszystkie informacje z wszystkich źródeł. Odrzucajmy teorie, które przeczą
faktom i które konstruowane były jedynie w celu przeforsowania cudzych celów
politycznych. Tych, którym znany jest całokształt okoliczności zmagań o
Śląsk, nie powinno nic poniżej napisane zaskoczyć. Inni mogą jednak śledzić
poniższy tekst, który oparty został głównie o niemieckie materiały źródłowe,
z niedowierzaniem i z zarzutem stronniczości. Aby temu przynajmniej w części
zapobiec należy podkreślić, że stronnicza była jak i nadal jest przede
wszystkim zamknięta w sobie oficjalna histografia polska, stojąca pod presją
politycznej cenzury i rozgłaszająca jedynie dogodne polsko-narodowe "prawdy"
widziane w świetle walki klasowej i walki o uznanie polskiej granicy
zachodniej. Poniższej przedstawiany tekst oparty został głównie o opracowania
Sigmunda Karski'ego, przejęte z czasopism "Schlesische Nachrichten"
(7.1.1994) i "Hoffnung" (11/94), oraz E. Sontag "Adalbert (Wojciech)
Korfanty" (1954), jak również o książki "Geschichte der deutschen Länder"
(1971), "Das Schicksal der deutchen Volksgruppe in Oberschlesien in den
Jahren 1922-1939" (1982) i inne. (Wszystkie przytoczone tu cytaty zostały
przetłumaczone - po części powrotnie - z niemieckiego. Cytaty polskie mogą
więc nieco odbiegać od brzmienia oryginalnego.)

Wojciech Korfanty wpłynął mocno na świadomość Ślązaków. Już za życia nie był
jednak tylko bezgraniczny podziwiany, lecz wzniecał także skrajną nienawiść.
Jako że jego osoba długo wzbudzała silne emocje, rzetelnej oceny jego
działalności można chyba dokonać dopiero dzisiaj. Spróbujmy więc przybliżyć
się po około 70 latach do historycznej prawdy o Korfantym.

Wojciech Korfanty urodził się w śląskiej rodzinie górniczej. Dzięki uzyskaniu
niemieckiego wsparcia i uwolnieniu go od opłat szkolnych, mógł rozpocząć
naukę w liceum w Katowicach. Jeszcze jako uczeń gimnazjum zaczął prowadzić
pod wpływem polskich agitatorów pochodzących głównie z regionu Poznania
propolską działalność propagandową. Przyznane mu wsparcie materialne
umożliwiło mu beztroskie życie zarówno w gimnazjum jak i później w czasie
studiów.

Norman Davies w książce "Boże Igrzysko. Historia Polski" (Kraków 1992) tak
opisuje ówczesny stan świadomości polskiej na Śląsku: "Przez większą część
XIX wieku element słowiański zamieszkujący te prowincje (Śląsk, Pomorze,
Prusy Wschodnie), nie uważał się za Polaków i był powszechnie określany
mianem 'polskojęzycznych Prusaków'. Na początku wieku (XX) Ślązacy, Kaszubi i
protestanccy Mazurzy mieli słabsze poczucie polskości niż mówiący po
niemiecku mieszkańcy Gdańska." Zaś w opracowaniu Witolda Pronobisza "Polska i
Świat w XX wieku" (Warszawa 1992) czytamy: "Polski ruch narodowy na Śląsku
znajdował się, z kilku powodów, w znacznie trudniejszym położeniu niż na
Pomorzu czy w Wielkopolsce. Jednym z tych powodów był fakt, że w momencie
rozbiorów Śląsk nie należał do Polski, co niewątpliwie utrudniało agitację za
przyłączeniem tej dzielnicy do państwa Polskiego." W roku 1903 Korfanty
został posłem do niemieckiego Reichstagu, a 1904 posłem do pruskiego
Landtagu. Politycznie wspierał "górnośląskich Polaków", którzy - jego
zdaniem - byli uciskani przez państwo pruskie. W jego wystąpieniach zwalczał
mniemaną dyskryminację wszystkich Polaków terenu Prus, (do których zaliczał
także znaczną część mieszkańców Górnego Śląska) w ostrzejszej formie, aniżeli
czynili to polscy posłowie z regionu Poznania. Korfanty stracił jednak z
czasem popularność i wsparcie polityczne zdobyte z początkiem kadencji
poselskiej. Uwikłany w niejasne transakcje finansowe, których skutkiem był
upadek banku "Silvana", za co Korfanty ponosił osobistą odpowiedzialność,
przyją od roku 1910 umiarkowaną postawę polityczną.

Z wybuchem piewszej wojny światowej Korfanty miaszkał osamotniony w Berlinie.
Przekonany o pewnym zwycięstwie niemieckim, wstąpił do służby rządu
niemieckiego i podiął pracę w "Zentralstelle fur Auslandsdienst", działając
na rzecz propagandy wojennej. W roku 1918 został ponownie wybrany w wyborach
uzupełniających do Reichstagu. W tym czasie wzmożył znowu zainteresowanie
ideą odrodzenia państwa polskiego, do którego granic należeć miały w jego
opinii nie tylko tereny zaborowe, lecz także Górny Śląsk. Po załamaniu się
niemieckiego frontu zachodniego, skoncentrował całą swoją uwagę na problem
Górnego Śląska. Wraz z podjęciem decyzji w Wersalu o przeprowadzeniu na
Górnym Śląsku głosowania w sprawie przyszłości tego silnie rozwiniętego
rejonu przemysłowego, Korfanty został mianowany przez rząd warszawski na
stanowisko polskiego komisarza plebiscytowego. Przy pomocy polskiego wsparcia
finansowego udało mu się rozbudować imponujący aparat propagandowy w celu
prowadzenia politycznej walki propagandowej, opartej głównie o demagogię. W
jednym opisie z tamtych lat twierdzi się, że "gdyby o potędze każdego
polityka miała świadczyć sztuka wzniecania zakłamanej intrygi, Korfantego
musianoby postawić w pierwszym rzędzie. ... Intrygi są jego jedyną nadzieją,
aby doprowadzić do złączenia Górnego Śląska z Polską. Już od dłuższego czasu
zrozumiał, że tego celu nie można osiągnąć na drodze zgodnej z prawem. On
poją także, że ślepy terror i wojna domowa nie prowadzą do celu. Górny Śląsk
jest zbyt silnie połączony z Rzeszą Niemiecką i tego jest w pełni świadomy."
I w rzeczywistości Kofanty nie ominął żadnej okazji, aby polepszyć polskie
szanse wygrania plebiscytu. W tym celu kupił lub założył wiele gazet, na
łamach których rozpowszechniał własną propagandę. Ludności wiejskiej obiecał
przeprowadzenie reformy rolnej, która miała każdemu głosującemu za Polską
przynieść przynajmniej dom, kawałek pola i oczywiście jedną krowę - wszystko
to na koszt zapowiadanego po polskim zwycięstwie wywłaszczenia i wypędzeniu
ludności niemieckiej ze Śląska. Ludność okręgu przemysłowego przekonywywał
sloganem: "Kopalnie i huty będą należeć do was", do silnie związanej z
kościołem katolickiej ludności kierował uproszczenie: "niemieckie to
protestanckie, polskie to katolickie". Korfanty wiedzia
    • rodowiczmaryla Re: A(da)lbert i jego koza 21.12.06, 23:05
      Z wybuchem piewszej wojny światowej Korfanty miaszkał osamotniony w Berlinie.
      Przekonany o pewnym zwycięstwie niemieckim, wstąpił do służby rządu
      niemieckiego i podiął pracę w "Zentralstelle fur Auslandsdienst", działając na
      rzecz propagandy wojennej. W roku 1918 został ponownie wybrany w wyborach
      uzupełniających do Reichstagu. W tym czasie wzmożył znowu zainteresowanie ideą
      odrodzenia państwa polskiego, do którego granic należeć miały w jego opinii nie
      tylko tereny zaborowe, lecz także Górny Śląsk. Po załamaniu się niemieckiego
      frontu zachodniego, skoncentrował całą swoją uwagę na problem Górnego Śląska.
      Wraz z podjęciem decyzji w Wersalu o przeprowadzeniu na Górnym Śląsku
      głosowania w sprawie przyszłości tego silnie rozwiniętego rejonu przemysłowego,
      Korfanty został mianowany przez rząd warszawski na stanowisko polskiego
      komisarza plebiscytowego. Przy pomocy polskiego wsparcia finansowego udało mu
      się rozbudować imponujący aparat propagandowy w celu prowadzenia politycznej
      walki propagandowej, opartej głównie o demagogię. W jednym opisie z tamtych lat
      twierdzi się, że "gdyby o potędze każdego polityka miała świadczyć sztuka
      wzniecania zakłamanej intrygi, Korfantego musianoby postawić w pierwszym
      rzędzie. ... Intrygi są jego jedyną nadzieją, aby doprowadzić do złączenia
      Górnego Śląska z Polską. Już od dłuższego czasu zrozumiał, że tego celu nie
      można osiągnąć na drodze zgodnej z prawem. On poją także, że ślepy terror i
      wojna domowa nie prowadzą do celu. Górny Śląsk jest zbyt silnie połączony z
      Rzeszą Niemiecką i tego jest w pełni świadomy." I w rzeczywistości Kofanty nie
      ominął żadnej okazji, aby polepszyć polskie szanse wygrania plebiscytu. W tym
      celu kupił lub założył wiele gazet, na łamach których rozpowszechniał własną
      propagandę. Ludności wiejskiej obiecał przeprowadzenie reformy rolnej, która
      miała każdemu głosującemu za Polską przynieść przynajmniej dom, kawałek pola i
      oczywiście jedną krowę - wszystko to na koszt zapowiadanego po polskim
      zwycięstwie wywłaszczenia i wypędzeniu ludności niemieckiej ze Śląska. Ludność
      okręgu przemysłowego przekonywywał sloganem: "Kopalnie i huty będą należeć do
      was", do silnie związanej z kościołem katolickiej ludności kierował
      uproszczenie: "niemieckie to protestanckie, polskie to katolickie". Korfanty
      wiedział, jak należy przekształcić występujące różnice socjalne i konfesjonalne
      na mniemane przeciwieństwa narodowe. Sprzeciwiał się jednak otwartej walce
      zbrojnej, której domagała się część jego zwolenników, a przede wszystkim polscy
      ofierowie, ponieważ miał nadzieję przejąć Śląsk na drodze wyborów. Dopiero jak
      okazało się, że większość Ślązaków opowiedziało się przeciwko oderwaniu Śląska
      od Niemiec, zdecydował, że 3 maja 1921, w dniu polskiego święta narodowego, ma
      zostać wzniecone tzw. trzecie "powstanie". Na jego czele stanął Korfanty,
      któremu Warszawa przyznała wszystkie uprawnienia dyktatorskie. Rdzeń
      oddziałów "powstańczych" tworzyły regularne polskie jednostki wojskowe, które
      nadciągnęły spoza granic Śląska i które połączyły się z Korfantego "Bojówką
      Polską". Dzięki uzbrojeniu jego oddziałów z polskich zapasów
      wojskowych, "powstańcom" udało o się już na początku walk zająć dużą część
      terenów plebiscytowych. Oprócz tego pozytywnie na przebieg starć zbrojnych
      wpłynął wysoki żołd wpłacany jego oddziałom i rozniecona propaganda nienawiści
      do Niemców. Dopiero szybko zorganizowanym i nadciągającym oddziałom
      Selbstschutzu (Oddziały Samoobrony Górnego Śląska), udało się powstrzymać jego
      ofenzywę. Jan Małecki tak przedstawia sytuację przed trzecim "powstaniem" w
      książce "Zarys dziejów Polski 1864-1939" (Kraków 1991); "W Międzysojuszniczej
      Komisji Plebiscytowej powstały różne projekty podziału Górnego Śląska, na ogół
      dla Polski niekorzystne ... Wobec tego organizacje polskie zaczęty staranne
      przygotowywania do wystąpienia zbrojnego. Z Polski szło zaopatrzrenie wojskowe -
      potajemnie, gdyż Rzeczpospolita nie mogła się oficjalnie angażować w walkę
      zbrojną, a rząd polski wypowiedział się stanowczo przeciw powstaniu." 13 maja
      brytyjski premier Lioyd George potępił w mowie parlamentarnej to polskie
      wezwanie mówiąc: "Że Polakom mianoby pozwolić na złamanie układu pokojowego i
      zajęcie Górnego Śląska, a Niemcom nie mianoby pozwolić bronić tej prowincji,
      która do nich należała przez 200 lat i która 600 lat na pewno nie była polską,
      byłoby hańbą i niegodne czci żadnego kraju".

      21 maja 1921 doszło do rostrzygającego starcia na Górze Św. Anny, w trakcie
      której oddziały polskie zostały rozgromione, a wytworzona panika przyczyniła
      się do ich rozpadu i tym samym do zakończenia "powstania". W tej trudnej
      sytuacji Korfanty pokazał dużą przebiegłość dyplomatyczną. Po pierwsze
      doprowadził do tego, że wojska alianckie okupujące w czasie plebiscytu Górny
      Śląsk, zmusiły oddziały niemieckie do przyjęcia zawieszenia broni. Przez to
      udało się "powstańcom" zachować kontrolę nad dużą częścią Górnego Śląska. Po
      drugie Korfanty przedłożył plan podziału Górnego Śląska wraz z wyznaczoną w nim
      tzw. "linią Korfantego", która pozostawiała po stronie polskiej mniej obszaru
      Śląska aniżeli jeszcze niedawno domagał się tego przywódca delegacji Polski na
      rokowania pokojowe w Wersalu, Roman Dmowski. Jego kalkulacja przyniosła
      oczekiwane efekty. Pomimo brytyjskich zastrzeżeń i niemieckich protestów
      alianci zdecydowali się 20 paźdz. 1921 na podział Górnego Śląska, opierają się
      w przybliżeniu o jego linię graniczną. W. Dąbrowski, osobisty sekretarz
      Wojciecha Korfantego pisze w książce "Trzecie Powstanie Śląskie" (Londyn
      1973): "W czasie powstania mogliśmy liczyć na poparcie zwycięskiej Francji,
      która nie życzyła sobie sąsiedztwa potencjalnie silnych Niemiec, po drugie,
      istniało już niepodległe państwo Polskie, któremu losy Śląska nie były
      obojętne." I dalej: "Znaczenie opisywanych tu wydarzeń było niemałe.
      Zdecydowały one w dużej mierze o tym, że polski stan posiadania na Śląsku, w
      okresie międzywojennym, był o wiele dla nas korzystniejszy niż ten, na który
      mogliśmy liczyć po marcowym plebiscycie, i który ofiarowała nam Najwyższa Rada
      Sprzymierzonych."

      W pierwszych dniach i tygodniach po przejęciu terenów wschodnich Górnego Śląska
      przez Polskę Korfanty był hucznie świętowany i nazywany drugim po Piłsudskim
      synem Polski. Można było się wtedy spodziewać, że Korfanty przyjmie pozycję
      wojewody nowoutworzonego województwa śląskiego. Lecz to było za mało w
      porównaniu do jego oczekiwań i ambicji. Korfanty czuł się powołany do przejęcia
      przewódstwa całej Rzeczpospolitej. Tu spotkał się jednak ze stanowczym
      sprzeciwem socjalisty Piłsudskiego, który odrzucał go przede wszystkim ze
      względu na jego chadecką orientację polityczną. Na ten temat pisał
      Orzechowski: "Od początku historii niepodległej Polski Korfanty bronił
      interesów ówczesnej skrajnej reakcji, jako jej czołowa postać w dążeniu do
      przejęcia władzy. W paźdz. 1918 na jego sztandarach rozgłaszano hasła
      nacjonalizmu, antysemityzmu i klerykalizmu. Jego mottem było: Bóg i ojczyzna.
      Partie lewicowe i politycznego centrum uważały go za symbol reakcji, brutalnej
      władzy i terrorystycznej dyktatury." Gdy Korfanty otrzymał w roku 1922 z
      ramienia politycznej prawicy zlecenie utworzenia rządu, Piłsudski jako szef
      państwa odmówił udzielenia mu wsparcia, ponieważ był przekonany, że Korfanty
      nie nadaje się przyjąć pozycji integrującej cały polski naród. Do innych
      powodów odrzucenia jego kandydatury należała jego bezgraniczna żądza pieniądza,
      która odrażała Piłsudskiego, prowadzącego skromny styl życia. Korfantemu
      zarzucano nawet, że zbogacił się na polskich pieniądzach rządowych, które
      zostały mu powierzone w celu organizowania i wspierania polskiej walki
      propagandowej okresu plebiscytowego. Sejmowy sąd marszałkowski udowodnił mu
      nawet, że otrzymał ogromne wsparcie od niemieckiech kręgów przemysłowych
      terenów wschodn
      • rodowiczmaryla Re: A(da)lbert i jego koza 21.12.06, 23:06
        W pierwszych dniach i tygodniach po przejęciu terenów wschodnich Górnego Śląska
        przez Polskę Korfanty był hucznie świętowany i nazywany drugim po Piłsudskim
        synem Polski. Można było się wtedy spodziewać, że Korfanty przyjmie pozycję
        wojewody nowoutworzonego województwa śląskiego. Lecz to było za mało w
        porównaniu do jego oczekiwań i ambicji. Korfanty czuł się powołany do przejęcia
        przewódstwa całej Rzeczpospolitej. Tu spotkał się jednak ze stanowczym
        sprzeciwem socjalisty Piłsudskiego, który odrzucał go przede wszystkim ze
        względu na jego chadecką orientację polityczną. Na ten temat pisał
        Orzechowski: "Od początku historii niepodległej Polski Korfanty bronił
        interesów ówczesnej skrajnej reakcji, jako jej czołowa postać w dążeniu do
        przejęcia władzy. W paźdz. 1918 na jego sztandarach rozgłaszano hasła
        nacjonalizmu, antysemityzmu i klerykalizmu. Jego mottem było: Bóg i ojczyzna.
        Partie lewicowe i politycznego centrum uważały go za symbol reakcji, brutalnej
        władzy i terrorystycznej dyktatury." Gdy Korfanty otrzymał w roku 1922 z
        ramienia politycznej prawicy zlecenie utworzenia rządu, Piłsudski jako szef
        państwa odmówił udzielenia mu wsparcia, ponieważ był przekonany, że Korfanty
        nie nadaje się przyjąć pozycji integrującej cały polski naród. Do innych
        powodów odrzucenia jego kandydatury należała jego bezgraniczna żądza pieniądza,
        która odrażała Piłsudskiego, prowadzącego skromny styl życia. Korfantemu
        zarzucano nawet, że zbogacił się na polskich pieniądzach rządowych, które
        zostały mu powierzone w celu organizowania i wspierania polskiej walki
        propagandowej okresu plebiscytowego. Sejmowy sąd marszałkowski udowodnił mu
        nawet, że otrzymał ogromne wsparcie od niemieckiech kręgów przemysłowych
        terenów wschodnich Górnego Śląska. Chociaż zarzuty, jakoby Korfanty był jednym
        z najbogatrzych ludzi Polski, były przesadne, to nie można było jednak nie
        zauważyć, że Korfanty dorobił się po połączeniu wschodniego Górnego Śląska z
        Polską w bardzo krótkim czasie dużego majątku, w tym jednego gospodarstwa,
        dwóch dużych will, kamienicy i dwóch gazet o dużym nakładzie wraz z ich
        wydawnictwem. Korfanty bez najmniejszej wątpliwości skorzystał na podziale
        Górnego Śląska. W punkcie kulminacyjnym jego wpływów politycznych wstawiał się
        za szybką i szeroką integracją wojewódctwa śląskiego do Polski. W jego
        mniemaniu przemysł śląski powinien zostać spolszczony, a prawa mniejszości
        niemieckiej na Śląsku powinne być tylko w tym stopniu tolerowane, w jakim
        Polska zobowiązała się ich przestrzegać w Układzie Genewskim. Z drugiej strony
        sprzeciwiał się jednak przesadnej dyskryminacji Niemców, co jego zdaniem
        doprowadziłoby do ich wyjazdu i tym samym do utraty niemieckiego kapitału.
        Korfanty wspierał koncept pokojowego współżycia, który celował na deintegrację
        mniejszości niemieckiej i na jej asymilację w ramach społeczeństwa polskiego.
        Zwalczał także występujące w społeczeństwie górnośląskim tendencje
        sepatystyczne i planował zniesienie uprawnień autonomicznych Górnego Śląska,
        które Sejm warszawski przyznał Śląskowi jeszcze przed plebiscytem, (a więc
        terenom o wtedy niepolskiej przynależności państwowej!). Jego zdaniem autonomia
        śląska hamowała integrację w ramach polskich struktur państwowych, co miało być
        sprzeczne z polską racją stanu.

        Stosunek Korfantego do tych konceptów politycznych zmienił się raptownie po
        majowym zamachu stanu w roku 1926. Od tego czasu autonomia służyła Korfantemu
        za broń skierowaną przeciwko reżimowi sanacji. W "Odezwie do Górnoślązaków" z
        roku 1927 Korfanty przedstawił obraz narastających problemów i trudnej sytuacji
        społeczno-politycznej na terenach Górnego Śląska przyłączonych w roku 1922 do
        Polski. W niej czytamy: "Po przejęciu Śląska długo żyliśmy w patriotycznym
        upojeniu. Wydawało się nam, że organizowane uroczystości i parady nie będą
        miały końca. Masie ludzi wydawało się, że niebo nastało na ziemi". Radość ta
        była jednak krótka. Niedługo po podziale Górnego Śląska okazało się, że podział
        terenów od stuleci zrośniętych z sobą i włączenie części wschodniej tego
        wysokouprzemysłowionego regionu do państwa o wybitnie agralnej strukturze
        gospodarczej, odbił się katastrofalnie na sytuacji gospodarczej, socjalnej i
        kulturowej terenów wschodnich Górnego Śląska. Najsilniej dotknięta tym była
        grupa ludności niemieckiej, którą gospodarczo zrujnowano. Również agresywna
        polityka szkolna i kulturowa miała na celu szybką polonizację przejętych ziem -
        pomimo udzielonych zobowiązań polskich w układach międzynarodowych o ochronie
        mniejszości narodowych. W dalszym ciągu odezwy Korfanty pisze: "Po przejęciu
        Śląska nie brakowało takich, co chcieli natychmiast i przy użyciu przemocy
        dokonać zmiany w zarządzaniu przemysłu, jako że nadal był on w rękach
        niemieckich. Ludzie, którzy naszych warunków nie znali, którzy przybyli z
        daleka, starali się o pozycje dyrektorów w uznaniu ich 'dużych osiągnięć', jako
        że byli z urodzenia Polakami i dobrymi patriotami. Oni zalali Górny Śląsk."

        Po roku 1922 nie tylko czołowe pozycje w przemyśle, lecz także w urzędach
        państwowych zostały prawie całkowicie zajęte przez polską ludność napływową,
        jak np. pochodzący z Galicji wojewoda Grażyński. To przyczyniło się do
        pogłębienia kryzysu gospodarczego, masowego bezrobocia i zubożenia dużych
        części społeczeństwa górnośląskiego. Propagowane przez polską propagandę
        plebiscytową hasło nadchodzącego dobrobytu okazało się iluzją. Niezadowolenie
        ludności odbiło się także na wynikach wyborczych. Pomimo opuszczenia terenów
        polskich Górnego Śląska przez wiele tysiący Niemców (ok. 100000 do lipca 1922 i
        dalej 117000 w latach 1922-1925) i masowym osiedlaniu się na tych terenach
        ludności polskiej, wzrastał stale odsetek oddawanych w wyborach głosów na
        partie niemieckie. Okazało się, że tysiące Górnoślązaków, którzy w plebiscycie
        głosowali za Polską, w latach 1922-1930 w rosnącej mierze głosowali na listy
        niemieckie. Dalszym powodem wzrostu niezadowolenia było zwalczanie
        górnośląskiej autonomii. Autonomia ta gwarantowała daleko idącą niezależność
        polityczną i gospodarczą Śląska w oparciu o własny Sejm śląski, skarb śląski i
        własny niezależny zarząd lokalny. Te zapewnienia na mocy ustawy prawnej
        przyznano jeszcze przed plebiscytem w celu łapania głosów za Polska. Nie
        zostały one urzeczywistnione po przyłączeniu terenów wschodnich Górnego Śląska
        do Polski. Autonomia Śląska stała się przez to czystą farsą. Sejmowi śląskiemu
        nie nadano mocy prawnej, a rządzący wojewoda wraz z wpływowa grupą powstańców
        rządził na własną rękę. Korfanty szukał wsparcia politycznego we wszystkich
        kręgach politycznych. "Czy nie widzicie, że nasze dobra materialne i moralne są
        w największym stopniu zagrożone", kierował teraz w stronę mniejszości
        niemieckiej. "Jesteście ślepi i nie widzicie poczynań skierowanych przeciwko
        autonomii?" A dalej: "Przybyłe z wszystkich części Polski radykalne elementy są
        przeciwko autonomii i chcą ją jak najszybciej znieść, rzekomo aby doprowadzić
        do rzeczywistego zespojenia Śląska z Polską." Korfanty starał się o uzyskanie
        wsparcia Niemców, krytykując ostro politykę dyskryminacji, górnośląskiej
        sanacji pod wodzą wojewody Grażyńskiego i wspierał opór stawiany przez grupę
        ludności mówiącej po niemiecku przeciwko narodowemu i politycznemu
        uciskowi. "Mam całkowite zrozumienie, że mówiący po niemiecku polscy obywatele -
        Górnoślązacy - organizują się, jeżeli wierzą, że jest zagrożony ich rodzinny
        język, odrębne narodowe obyczaje i prawa", pisał Korfanty w jego odezwie z
        początku roku 1928.. Nawet hasło górnośląskich separatystów: "Śląsk dla
        Ślązaków" spotkało się teraz z jego sympatią, chociaż możliwość oderwania
        Śląska od Polski w żadnym czasie nie odgrywała u niego jakiejkolwiek roli. W
        opinii Korfantego kryzys gospodarczy województwa saskiego i zuborzenie ludności
        po przyłączeniu Śląska do Polski spowodowa
        • rodowiczmaryla Re: A(da)lbert i jego koza 21.12.06, 23:08
          Po roku 1922 nie tylko czołowe pozycje w przemyśle, lecz także w urzędach
          państwowych zostały prawie całkowicie zajęte przez polską ludność napływową,
          jak np. pochodzący z Galicji wojewoda Grażyński. To przyczyniło się do
          pogłębienia kryzysu gospodarczego, masowego bezrobocia i zubożenia dużych
          części społeczeństwa górnośląskiego. Propagowane przez polską propagandę
          plebiscytową hasło nadchodzącego dobrobytu okazało się iluzją. Niezadowolenie
          ludności odbiło się także na wynikach wyborczych. Pomimo opuszczenia terenów
          polskich Górnego Śląska przez wiele tysiący Niemców (ok. 100000 do lipca 1922 i
          dalej 117000 w latach 1922-1925) i masowym osiedlaniu się na tych terenach
          ludności polskiej, wzrastał stale odsetek oddawanych w wyborach głosów na
          partie niemieckie. Okazało się, że tysiące Górnoślązaków, którzy w plebiscycie
          głosowali za Polską, w latach 1922-1930 w rosnącej mierze głosowali na listy
          niemieckie. Dalszym powodem wzrostu niezadowolenia było zwalczanie
          górnośląskiej autonomii. Autonomia ta gwarantowała daleko idącą niezależność
          polityczną i gospodarczą Śląska w oparciu o własny Sejm śląski, skarb śląski i
          własny niezależny zarząd lokalny. Te zapewnienia na mocy ustawy prawnej
          przyznano jeszcze przed plebiscytem w celu łapania głosów za Polska. Nie
          zostały one urzeczywistnione po przyłączeniu terenów wschodnich Górnego Śląska
          do Polski. Autonomia Śląska stała się przez to czystą farsą. Sejmowi śląskiemu
          nie nadano mocy prawnej, a rządzący wojewoda wraz z wpływowa grupą powstańców
          rządził na własną rękę. Korfanty szukał wsparcia politycznego we wszystkich
          kręgach politycznych. "Czy nie widzicie, że nasze dobra materialne i moralne są
          w największym stopniu zagrożone", kierował teraz w stronę mniejszości
          niemieckiej. "Jesteście ślepi i nie widzicie poczynań skierowanych przeciwko
          autonomii?" A dalej: "Przybyłe z wszystkich części Polski radykalne elementy są
          przeciwko autonomii i chcą ją jak najszybciej znieść, rzekomo aby doprowadzić
          do rzeczywistego zespojenia Śląska z Polską." Korfanty starał się o uzyskanie
          wsparcia Niemców, krytykując ostro politykę dyskryminacji, górnośląskiej
          sanacji pod wodzą wojewody Grażyńskiego i wspierał opór stawiany przez grupę
          ludności mówiącej po niemiecku przeciwko narodowemu i politycznemu
          uciskowi. "Mam całkowite zrozumienie, że mówiący po niemiecku polscy obywatele -
          Górnoślązacy - organizują się, jeżeli wierzą, że jest zagrożony ich rodzinny
          język, odrębne narodowe obyczaje i prawa", pisał Korfanty w jego odezwie z
          początku roku 1928.. Nawet hasło górnośląskich separatystów: "Śląsk dla
          Ślązaków" spotkało się teraz z jego sympatią, chociaż możliwość oderwania
          Śląska od Polski w żadnym czasie nie odgrywała u niego jakiejkolwiek roli. W
          opinii Korfantego kryzys gospodarczy województwa saskiego i zuborzenie ludności
          po przyłączeniu Śląska do Polski spowodowany został błędną polityką
          rządową. "Bezrobotni są bez środków do życia. ... Ja sam przyznaje się do tego,
          że wymarzona przeze mnie wolna i niezależna Polska, za którą walczyłem i
          cierpiałem, przedstawia się inaczej." pisał rozczarowany Korfanty.

          Śląski Sejm stał się w latach 1922-1939 platformą starć politycznych. Boleśnie
          odczuł zaistniałą sytuację Wojciech Korfanty, który niedługo po przejęciu przez
          Polskę terenów wschodnich Górnego Śląska, popadł w niełaskę Warszawy. Korfanty
          często w tym czasie wiązał się z partiami niemieckimi, które sam jeszcze
          niedawno zwalczał w czasie plebiscytu. W roku 1928 kampania wyborcza do Sejmu
          warszwaskiego na Śląsku rozgrywała się pod hasłem walki z elementem niemieckim
          i wspierana była przez wszystkie urzędy polskie. Korfanty na skutek zaistniałej
          sytuacji, przeszedł do opozycji wobec władz śląskich. W walce wyborczej zaczął
          nawet posługiwać się znowu językiem niemieckim. Terror kampanii wyborczej był
          tak skandaliczny, że Korfanty w dniu 8.2.1928 rozliczył się z trybuny Sejmu
          Śląskiego z rządem śląskim. Protestował przy tym przeciwko kneblowaniu wolności
          słowa, zgromadzeń i przeciw naciskom rządu centralnego wywieranym na urzędników
          państwowych. Korfanty zarzucał wojewodzie śląskiemu, że finansuje ze środków
          Skarbu Śląskiego związek pospolitych przestępców, który dopuszcza się pod
          płaszczem polskiego patriotyzmu morderstw i przestępstw, oraz że wspiera gazety
          przyczyniające się do wzniecania wojny domowej jak np. "Polska Zachodnia".
          Korfanty przytaczał dalej: 'listy wyborcze są sfałszowane, nauczyciele
          wybierani są wg niskich względów politycznych. Ogólnie panuje przekupstwo, mówi
          się tylko o nadużywaniu władzy. Nasi urzędnicy państwowi składają się tylko z
          półgłówków i nieuków. Przy tym wszystkim Górny Śląsk nie jest Azją! Zniesławia
          się przez to nasz kraj i zniesławia się Polskę." W reakcji na tą mowę
          Korfantego, Sejm Śląski przyjął przy tylko jednym głosem przeciwnym uchwałę, w
          którym nawołuje wojewodę śląskiego do zaprzestania wspierania w czasie kampanii
          wyborczej tylko jednej ze stron i do przeciwdziałania nadłużyciom urzędników
          oraz ukarania winnych. Wojewoda Grażyński odpowiedział na to zakazem
          rozpowszechniania mowy Korfantego z dnia 8.2.1028 i skonfiskował wszystkie
          gazety, które tę mowę przedrukowały. Związek Powstańców Śląskich zażądał
          usunięcia Korfantego słowami: "Musimy tego przestępcę usunąć z życia
          publicznego ... Przyszedł czas zrobić koniec z tą kanalią, należy włożyć go za
          więzienne kratki". W wydaniu świątecznym gazety katowickiej "Polska Zachodnia"
          z dnia 11.11.1928 Krzemień opowiedział się w swoim artykule "Z czasów
          wywrotowych na Śląsku" przeciw Korfantemu pisząc: "Związek Powstańców Śląskich
          zwalcza ostro szkodzące państwu separatystyczne tendencje, które nie mają nic
          wspólnego z polskością." Krzemień żądał, aby Korfantego bojkotować moralnie.
          Jego zdaniem Korfanty nadal służył Niemcom, i przez to, że rozpowszechniał za
          granicami fałszywe wiadomości o warunkach panujących na Śląsku, szkodził
          interesom Polski. Po odroczeniu obrad Sejmu Śtąskiego decyzją Prezydenta Polski
          z lipca 1930 wszyscy czołowi przedstawiacie opozycji parlamentarnej zostali
          10.9.1930 aresztowani, w tym także Wojciech Korfanty, którego uwięziono w
          Brześciu.

          Pomimo wywieranej z ręki wojewody Grażyńskiego na Śląsku silnej presji
          antyniemieckiej, rósł na terenach wschodnich Górnego Śląska odsetek głosów
          oddawanych na partie niemieckie z 26.9% (1922) do 35.4% (11.5.1930). To
          spowodowało późną jesienią 1930 silną reakcję władz polskich, skierowaną
          przeciwko mniejszości niemieckiej. Jako że stosunki polityczne po wyborach do
          drugiego Sejmu Śląskiego z maja 1930 nie odpowiadały życzeniom wojewody
          Grażyńskiego, został on 26.9.1930 rozwiązany. Nowe wybory do Sejmu Śląskiego
          zwołano na 23.11.1930. Wyborom tym towarzyszka fala bezprzykładowego terroru,
          krwawych napadów organizowanych szczególnie przez Związek Powstańców,
          szykanowania ludności niemieckiej przy wpisywaniu jej na listy wyborcze.
          Tysiące niemieckich głosów skreślono z list wyborczych, tysiące uznano za
          nieważne. W wyniku tego do trzeciego Sejmu Śląskiego weszło tylko 20.6% posłów
          niemieckich. Ten rozwój wydarzeń nie miał odzwierciedlenia w sytuacji na
          niemieckiej stronie Górnego Śląska. Udział głosów na partie polskie spadł na
          niemieckich terenach Górnego Śląska z 10.1% (1922) do 2% w roku 1932, przy czym
          (w przeciwieństwie do stanu rzeczy na terenach polskich) nie ma możliwości
          tłumaczyć tego polityką przemocy w stosunku do polskiej mniejszości żyjącej
          nadal na tych terenach.

          Wszystkie próby Korfantego doprowadzenia do zjednoczenia opozycyjnych sił
          politycznych w celu obalenia znienawidzonego reżimu Piłsudskiego, nie powiodły
          się. Także jego aresztowanie i gwałtowne obchodzenie się z nim w twierdzy
          brzeskiej w roku 1930 nie osłabiły jego oporu przeciwko temu rządowi. Od roku
          1935, w którym Korfanty został zmuszony do opuszczenia własnego kraju, był w
          dużym stopniu zaa
          • rodowiczmaryla Re: A(da)lbert i jego koza 21.12.06, 23:09
            Wszystkie próby Korfantego doprowadzenia do zjednoczenia opozycyjnych sił
            politycznych w celu obalenia znienawidzonego reżimu Piłsudskiego, nie powiodły
            się. Także jego aresztowanie i gwałtowne obchodzenie się z nim w twierdzy
            brzeskiej w roku 1930 nie osłabiły jego oporu przeciwko temu rządowi. Od roku
            1935, w którym Korfanty został zmuszony do opuszczenia własnego kraju, był w
            dużym stopniu zaangażowany w utworzeniu na emigracji opozycji przeciwko
            totalitarnemu reżimowi sanacji. Po powrocie do kraju w kwietniu 1939 został
            ponownie zaaresztowany. Korfanty zmarł 17 sierpnia 1939, a więc krótko przed
            wybuchem wojny. Dwa tygodnie po jego śmierci Górny Śląsk stał się znowu
            niemiecki. Własna legenda, którą rozpowszechniał już za życia, otrzymała teraz
            nową pożywkę. Chociaż większość ludności Górnego Śląska pozytywnie przyjęła
            fakt wjazdu wojsk niemieckich, przez co wyrażano nadzieję na zniesienie
            trwającej przez 17 lat złych polskich warunków gospodarczych, ta atmosfera
            uległa szybko zmianie. Ostry kurs reżimu narodowych socjalistów na terenach
            wschodnich Górnego Śląska nie różnił się od panującego w innych częściach
            Niemiec, a pod niektórymi względami był on nawet ostrzejszy. Teraz obowiązywało
            hasło: "Kto mówi po polsku, jest naszym wrogiem". Przy tym pod pojęciem języka
            polskiego rozumiano także ślonsko gotka. Ludność Śląska została podzielona
            według "Volksliste" w zależności od nastawienia narodowego na cztery grupy.
            Tego rodzaju postępowanie szybko doprowadziło do wzniecenia u części
            społeczeństwa śląskiego antyniemieckiego nastawienia, które już wcześniej
            pobudzał Korfanty. Na jego grobie w Katowicach pojawiły się znowu kwiaty.

            Po wkroczeniu wojsk radzieckich z końcem stycznia 1945, niezadowolenie ludności
            rodzimej Śląska skierowane było przeciwko nowym polskim przybyszom, z których
            jedynie część została wygnana zza Buga. Ucisk polityczny, socjalny i narodowy
            Górnoślązaków przybrał teraz wymiary, które nie były nawet osiągnięte na
            polskiej części Górnego Śląska w okresie międzywojennym. Doprowadziło to do
            ponownego ożywienia myśli Korfantego z czasów walki z sanacją o uzyskanie
            autonomi. Bezpośrednio po wojnie oficjalna polska histografia wyrażała uznanie
            dla jego politycznej działalności. Liczne opracowania tego czasu opisywały
            walkę Korfantego o Górny Śląsk z polsko-narodowej perspektywy, aby przez to
            podkreślić moralne i polityczne prawo do polskich roszczeń o "ziemie
            odzyskane". W 1947 roku ukazała się pierwsza obszerna biografia Korfantego,
            która opisywała jego walkę polityczną tylko do okresu pierwszej wojny
            światowej. Także wrogo do niego nastawiony Związek Powstańców Ślązkich
            zrehabilitował go jako odnowiciela polskości na Śląsku, a liczne ulice nazwano
            jego imieniem.

            Z końcem lat 40-stych oficjalny stosunek do Korfantego uległ diametralnej
            zmianie. W efekcie ostrego kursu ideologicznego ery stalinowskiej wymazano z
            pamięci chadeckiego Korfantego, który za życia z całą zaciętością zwalczał
            komunizm. Korfanty zniknął z książek do historii, jego biografia znikła z półek
            bibliotek, a niesprzedane egzemplarze zniszczono, przemianowano też nazwy ulic
            nazwane jego imieniem. Od końca lat 50-siątych polska histografia ponownie
            zaczęła zajmować się Korfantym. Od tego czasu zaczęły ukazywać się publikacje
            na jego temat. Zdaniem jego zwolenników, których nadal spotkać można przede
            wszystkim na terenach wschodnich Górnego Śląska, do dzisiaj nie ocenia się
            należnie jego polityczną działalności. Legenda, która wytworzyła się wokół jego
            osoby, rozkwita się na nowo. W oczach wielu Korfanty jest postacią symboliczną,
            którą jednak nigdy nie był. Uczyniono z niego rzecznika górnośląskiej
            odrębności i bojownika o prawa jego rodaków w obronie przed niemieckimi
            wpływami oraz przeciwko dyskryminacji i próbom asymilacji, czynione w czasach
            polskich. W rzeczywistości był on jednak wywrotowcem, który buntował przeciw
            własnemu pochodzeniu, kościołowi, własnym nauczycielom, a przede wszystkim
            przeciw rzekomemu uciskowi państwa pruskiego. Orzechowski pisze o nim: "On miaf
            wszędzie wrogów, ponieważ walczył przeciw wszystkim." I Korfantego nie zmieniła
            po roku 1922 polska władza państwowa, jako że on był politykiem żądnym władzy i
            nigdy nie godził się odgrywać podrzędnej roli. Korfanty wykorzystywał dla
            siania niezgody napięcia socjalne i różnice konfesionalne. W oparciu o własne
            sukcesy był przekonany, że powinien zająć czołową pozycję polityczną w państwie
            polskim i przewodzić ludem polskim. Korfanty poniósł klęskę między innymi
            dlatego, że - chociaż sam uważał się za Polaka - nigdy nie pojął duszy ludu
            polskiego. Korfanty był przesiąknięty tym, co cechuje ludzi na zachodzie
            Europy, natomiast jego najwięksi polityczni rywale, Piłsudski i Grażyński,
            nosili w sobie cechy wschodnie, I to go zgubiło.

            Ostatnio znowu w Polsce czci się Korfantego. Jemu poświęcono pomnik, znowu
            nazywa się ulice i szkoły jego imieniem. W południowowschodniej części jego
            rodzinnego miasta wybudowano w ostatnim czasie osiedle. Na tym terenie
            znajdował się po roku 1945 polski obóz koncentracyjny, w którym zadręczono do
            śmierci wielu Górnoślązaków, których też na miejscu pochowano. Wielu z tych
            pomordowanych przez polską milicję bez wątpienia było ofiarami denuncjacji
            własnych rodaków. Wybudowane na kościach pomordowanych niemieckich
            Górnoślązakow osiedle nosi nazwę Wojciecha Korfantego.

            Podsumowując należy wskazać na to, że Tragedia Śląska, do której doszło w roku
            1922 i po roku 1945 była bezpośrednim rezultatem zmagań narodowych o przejęcie
            czy utrzymanie siły ekonomicznej i bogactwa Śląska, jakim - poza jego pracowitą
            i rzetelną ludnością - jeszcze w latach 50-siątych w oczach całego świata były
            pokłady węgla. Dzisiaj jedynym bogactwem Śląska są jego mieszkańcy,
            identifikujący się z jego historycznie autentycznym obliczem, emocjonalnie
            związani z nim tak miejscowi Ślązacy jak i Ślązacy mieszkający obecnie poza
            jego granicami. Ich wszystkich cechuje siła trwania w jego tradycjach,
            nieustraszona wola odbudowy na gruzach dobiegajągego końca strasznego XX
            stulecia starej-nowej śląskiej tożsamości, zachowania kulturowej odrębności jak
            też starania o polepszenie śląskiej sytuacji gospodarczej. Miałoby to nie być
            więcej mozliwe?



            • rodowiczmaryla Re: A(da)lbert i jego koza 21.12.06, 23:10
              Podsumowując należy wskazać na to, że Tragedia Śląska, do której doszło w roku
              1922 i po roku 1945 była bezpośrednim rezultatem zmagań narodowych o przejęcie
              czy utrzymanie siły ekonomicznej i bogactwa Śląska, jakim - poza jego pracowitą
              i rzetelną ludnością - jeszcze w latach 50-siątych w oczach całego świata były
              pokłady węgla. Dzisiaj jedynym bogactwem Śląska są jego mieszkańcy,
              identifikujący się z jego historycznie autentycznym obliczem, emocjonalnie
              związani z nim tak miejscowi Ślązacy jak i Ślązacy mieszkający obecnie poza
              jego granicami. Ich wszystkich cechuje siła trwania w jego tradycjach,
              nieustraszona wola odbudowy na gruzach dobiegajągego końca strasznego XX
              stulecia starej-nowej śląskiej tożsamości, zachowania kulturowej odrębności jak
              też starania o polepszenie śląskiej sytuacji gospodarczej. Miałoby to nie być
              więcej mozliwe?



              • 999s Re: A(da)lbert i jego koza 22.12.06, 00:22
                ciekawe ujęcie tematu.
                • chrisraf Re:Czesc 999s, 22.12.06, 00:40
                  znajdziesz calosc tych tematow pod

                  www.slonsk.de/
                  milej lektury!

                  Glück auf!
                  • pieron.slonski Re:Czesc 999s, 22.12.06, 00:43
                    To je germańsko, a nie Slosko zaita.
                    • palec1 Re:Czesc 999s, 22.12.06, 01:15
                      pan slowianin (panslowianin) sie znalos !

                      synek, Slonzoki, to wlasno rasa :)
                    • Gość: pieronski Re:spiewka slasko IP: *.dip.t-dialin.net 22.12.06, 09:24
                      Korfanty kam geritten
                      auf einem Ziegenbock
                      da dachten die Poloken
                      es waere der liebe Gott!
                  • 999s Re:Czesc 999s, 22.12.06, 02:43
                    dzięki chris
    • oberschlesier1921 Re: A(da)lbert i jego koza 22.12.06, 01:16
      korfanty zasluzyl sobie na swoja przedwczesna smierc - szkoda tylko ze za pozno,
      moim zdanim gdyby go w roku 1900 otruto, slazakom powodziloby sie dzisiaj duzo,
      duzo lepiej.
      • Gość: 3 Re: A(da)lbert i jego koza IP: *.telpol.net.pl 22.12.06, 19:53
        Debil. W dodatku oberszlyzjer. Feee...
        • chrisraf Re: Do 3 23.12.06, 00:50
          Panie numerze 3(?),

          "Debil. W dodatku oberszlyzjer. Feee...". Bardzo ciekawa wypowiedz! Takze
          jestem "oberszlyzjer". Slyszalem i czytalem tez rozne wypowiedzi na moj temat:
          nazista, rewizjonista, brazowa koszula, sk...el, s..yn. Pan jest pierwszy, tak
          uprzejmy nazwac mnie debilem. Jest to epitet, ktorego do tej pory nie zebralem
          w mojej licznej kolekcji kreatywnych unioslosci.

          Z powazeniem...

          numerze 3

          Chrisraf

      • cirano Re: A(da)lbert i jego koza 27.12.06, 15:15
        Porcja polskigo arszyniku mu sie należała. Zgodza sie z obeschlesierym, dostoł
        jom dużo za pózno. Jedna tragedio dlo nos
    • palec1 Re: A(da)lbert i jego koza 22.12.06, 01:27
      koza abo krowa ?


      Najsmiyszniyjsze je to, ze som bol znany z tego,
      ze miol tynydycja do przesadnego luksusu.
      Z czego sie smiano i co nawet koleszków draznilo.
      • posypka.franz Re: A(da)lbert i jego koza 22.12.06, 02:35
        koza (chyba)

        ale nikt jej nie widzial
Pełna wersja