Dodaj do ulubionych

Godajom o nos

05.12.08, 22:46
- i wyglondo na to, ze tyz Z NAMI :


Śląska tożsamość, identyfikacje narodowe Ślązaków i mowa śląska
stały sie
przedmiotem obrad sejmowej Komisji Mniejszości Narodowych i
Etnicznych.
Posiedzenie było wyjątkowe - zaproszono bowiem przedstawicieli
górnośląskich
organizacji: stowarzyszeń zajmujących się pielęgnowaniem śląskiej
godki (Pro
Loquela Silesiana i Danga), Związku Górnośląskiego, Przymierza
Śląskiego i
Ruchu Autonomii Śląska. Ten ostatni reprezentowany był przez
przewodniczącego
Jerzego Gorzelika oraz sekretarza zarządu Michała Pęczka. Cel
dyskusji był
jasny - wyartykułował go Kazimierz Kutz: przekonanie posłów do
nowelizacji
Ustawy o mniejszościach narodowych i etnicznych i języku regionalnym
przez
dopisanie Ślązaków do listy mniejszości etnicznych oraz nadanie ich
mowie
statusu języka regionalnego. Zdecydowana większość delegacji
przybyłych z
Górnego Śląska mówiła jednym głosem, popierając postulaty Kazimierza
Kutza.
Wtórował im obecny na spotkaniu Michał Smolorz. Podkreślano, że
czas, by fobie
wobec Ślązaków ustąpiły rzeczowemu dialogowi. Pewnym zgrzytem
okazało się
wystąpienie reprezentującego Ruch Obywatelski "Polski Śląsk" Piotra
Spyry,
który zarzucał zwolennikom nowelizacji ustawy nieczyste intencje.
Tych
wspierali jednak posłowie Lucjan Karasiewicz, od dawna zaangażowany
w sprawę
uznania mowy śląskiej za język regionalny, oraz Marek Plura. Ten
ostatni
zapowiedział podjęcie inicjatywy w celu zmiany ustawy z 2005 roku.

raslaska.aremedia.net/index.php
Obserwuj wątek
    • wilhelm4 Re: Godajom o nos 05.12.08, 22:50
      Sorki, pjeronski szajsdrekmist !
      Moze tyroski bydzie lepi, pjerombol :
      (odnosi sie do tut. formatu, ale
      tyz 'merytorycznie' do tematu)


      O Ślązakach w sejmowej komisji 03.12.2008.

      Śląska tożsamość, identyfikacje narodowe Ślązaków i mowa śląska
      stały sie przedmiotem obrad sejmowej Komisji Mniejszości Narodowych
      i Etnicznych. Posiedzenie było wyjątkowe - zaproszono bowiem
      przedstawicieli górnośląskich organizacji: stowarzyszeń zajmujących
      się pielęgnowaniem śląskiej godki (Pro Loquela Silesiana i Danga),
      Związku Górnośląskiego, Przymierza Śląskiego i Ruchu Autonomii
      Śląska. Ten ostatni reprezentowany był przez przewodniczącego
      Jerzego Gorzelika oraz sekretarza zarządu Michała Pęczka. Cel
      dyskusji był jasny - wyartykułował go Kazimierz Kutz: przekonanie
      posłów do nowelizacji Ustawy o mniejszościach narodowych i
      etnicznych i języku regionalnym przez dopisanie Ślązaków do listy
      mniejszości etnicznych oraz nadanie ich mowie statusu języka
      regionalnego. Zdecydowana większość delegacji przybyłych z Górnego
      Śląska mówiła jednym głosem, popierając postulaty Kazimierza Kutza.
      Wtórował im obecny na spotkaniu Michał Smolorz. Podkreślano, że
      czas, by fobie wobec Ślązaków ustąpiły rzeczowemu dialogowi. Pewnym
      zgrzytem okazało się wystąpienie reprezentującego Ruch
      Obywatelski "Polski Śląsk" Piotra Spyry, który zarzucał zwolennikom
      nowelizacji ustawy nieczyste intencje. Tych wspierali jednak
      posłowie Lucjan Karasiewicz, od dawna zaangażowany w sprawę uznania
      mowy śląskiej za język regionalny, oraz Marek Plura. Ten ostatni
      zapowiedział podjęcie inicjatywy w celu zmiany ustawy z 2005 roku.


      • Gość: Hajduk Wielki Re: Godajom o nos IP: *.dip0.t-ipconnect.de 06.12.08, 00:46
        Przymierze Slaskie - co to ?
    • Gość: ervin Re: no i co z tego? IP: 82.45.166.* 06.12.08, 00:16
      • Gość: Olo Re: no i co z tego? IP: *.dip.t-dialin.net 06.12.08, 01:24
        psinco cie to obchodzi,pilnuj slawojki
    • pit-zeolit Re: Godajom o nos 09.12.08, 15:25
      To se pogodajom i rozejdą się do domów.
      • rico-chorzow Re: Godajom o nos 09.12.08, 17:52
        pit-zeolit napisał:

        > To se pogodajom i rozejdą się do domów.

        Tak,rozejdą się,ale o Pyrach nie gadali.
        • pit-zeolit Re: Godajom o nos 09.12.08, 17:58
          rico-chorzow napisał:

          Tak,rozejdą się,ale o Pyrach nie gadali.

          Gadali za to o takich dwóch kartoflach.

    • wilhelm4 Re: Godajom o nos 09.12.08, 20:00
      miasta.gazeta.pl/katowice/1,35063,6042629,Czy_to_poczatek_nowej_ery_jezyka_slaskiego_.html
    • wilhelm4 Re: Godajom o nos 09.12.08, 20:01
      Czy to początek nowej ery języka śląskiego?
      Michał Smolorz2008-12-09, ostatnia aktualizacja 2008-12-09 12:30

      Czy 3 grudnia 2008 roku nastąpił niespodziewany przełom w kwestii
      języka śląskiego? O swoich wrażeniach z posiedzenia Sejmowej Komisji
      Mniejszości Narodowych i Etnicznych pisze Michał Smolorz.

      Fot. Grzegorz Celejewski/AG
      W pielęgnowaniu języka śląskiego od lat pomaga konkurs ''Po naszymu,
      czyli po śląsku''. Na zdjęciu Szymon Wróbel z Mysłowic - Młodzieżowy
      Ślązak Roku 2008, obok prof. Dorota Simonides, prof. Jan Miodek i
      senator Maria PańczykW końcu listopada odebrałem zdawkowy faks z
      zaproszeniem na posiedzenie Sejmowej Komisji Mniejszości Narodowych
      i Etnicznych, z porządkiem dziennym: "Ślązacy - dynamika tożsamości,
      aspiracje językowe, identyfikacje narodowe". Przyznaję, nie miałem
      ochoty tam jechać, spodziewając się bezproduktywnego "bicia piany".
      Na baczność postawił mnie dopiero telefon od Kazimierza Kutza,
      wiceprzewodniczącego komisji, który z pasją przekonywał, że może to
      być kluczowy moment starań o śląską sprawę. Po tym telefonie już nie
      miałem wyboru, więc kupiłem bilet na pociąg, wdziałem świąteczny
      ancug i wybrałem się do stolicy.

      My i Oni

      W porannym ekspresie spotkała się kilkunastoosobowa reprezentacja
      wszystkich znaczących organizacji regionalnych. Był Jerzy Gorzelik z
      obstawą Ruchu Autonomii Śląska, za nim Dietmar Brehmer - dyżurny
      Niemiec z Katowic, Józef Buszman w imieniu Związku Górnośląskiego,
      Jan Hahn z Przymierza Śląskiego, nieoceniony Alojzy Lysko z Bojszów,
      który jest sam dla siebie instytucją, byli przedstawiciele
      wszystkich stowarzyszeń działających na rzecz śląskiego języka. Na
      miejsce dotarła też grupa z Opola. Na liście znalazło się w sumie 26
      zaproszonych gości. W ostatniej chwili pojawił się Piotr Spyra,
      członek zarządu województwa śląskiego, reprezentujący Ruch
      Obywatelski "Polski Śląsk", w towarzystwie PiS-owskiego senatora
      Bronisława Korfantego. Obaj ostentacyjnie usiedli z dala od śląskiej
      delegacji. Pewnie dlatego, aby broń Boże ktoś ich nie sfotografował
      w tym towarzystwie ani nie utożsamiał ich poglądów z grupą, którą
      Spyra z nieskrywaną pogardą uparcie nazywa "ślązakowską".

      Gdzie nasi posłowie?

      Rzut oka po sali przyniósł pierwsze rozczarowanie: znikome
      zainteresowanie posiedzeniem ze strony śląskich posłów. Mamy ich
      łącznie 69, z tego 56 z województwa śląskiego i 13 z opolskiego.
      Byli obecni głównie członkowie komisji: Kazimierz Kutz, Marek Plura
      i Ryszard Galla. Spoza komisji pojawił się jedynie Jan Rzymełka. Nie
      znam wszystkich posłów, być może byli jeszcze jacyś mniej
      rozpoznawalni ze Śląska, ale najwyżej dwie, trzy osoby. Niewiele jak
      na posiedzenie, które miało dokonać przełomu w prawnym umocowaniu
      śląskiej tożsamości.

      Obrady prowadził przewodniczący komisji, PiS-owski poseł Marek Ast.
      To mogło budzić obawy - partia ta otwarcie prezentuje się jako
      zwolenniczka silnego państwa unitarnego i jest raczej
      antyregionalna. Nie wiem, czy to kurtuazja wobec zaproszonych gości,
      ale sposób prowadzenia obrad, a nawet prezentowane poglądy
      przewodniczącego przeczyły PiS-owskiemu stereotypowi, a całe
      ujmowanie problemu raczej świadczyło o życzliwości wobec
      prezentowanych poglądów.


      Reklamy googleRodzina EPL i EPL-ED
      PO i PSL są członkami EPL oraz Frakcji EPL-ED w PE
      www.epp-epp-ed.eu/
      Premiera marki Abarth
      Legendarne auta marki Abarth. Zarezerwuj u Dealera już Teraz!
      www.abarth.pl
      Nowy Play na kartę
      200 SMS-ów do wszystkich sieci za darmo. Wejdź i poznaj szczegóły!
      Playmobile.pl

      Śląskie gadanie

      Pierwszą godzinę oddano gościom, z których każdy miał do dyspozycji
      pięć minut. Zaczął Alojzy Lysko, dobrze w Sejmie pamiętany jako
      poseł poprzedniej kadencji. Przemówił po swojemu, emocjonalnie,
      głęboko sięgając do zakamarków śląskiej duszy, dając przy okazji
      próbkę żywotności śląskiej mowy w jej szlachetnym brzmieniu. Pan
      Alojzy tchnie głęboką wewnętrzną uczciwością, w jego przemowach nie
      ma fałszywych tonów, co daje mu wysoką wiarygodność.

      Znakomicie zaprezentował się Jerzy Gorzelik, wygłaszając dobrze
      dobrane argumenty na rzecz rozwoju tożsamości regionalnej Ślązaków.
      Jest świetnym oratorem, co jego chłodną, prawnie i historycznie
      umocowaną argumentację dodatkowo wzmacnia. Józef Buszman nie wysilił
      się zbytnio i opowiadał wyeksploatowane przypowieści z czasów
      Ligonia, że nieprawdą jest, jakoby Ślązacy byli zniemczeni - bo u
      nas się po staropolsku mówi "zopaska", kiedy Polacy mówią z
      niemiecka "fartuch". Nie zabłysnął też Dietmar Brehmer, prowadząc
      dość chaotyczny wywód o prześladowaniu jego rodziny w szkołach
      gdzieś w latach 60. ubiegłego wieku, co jest też argumentacją zużytą.

      Dobrze wypadli przedstawiciele organizacji promujących śląską mowę.
      Brzmieli wiarygodnie, reprezentowali młodsze generacje, które trudno
      posądzić o bezproduktywne sentymenty do minionych czasów. Czuje się
      u nich pasję, nie rewolucyjną, raczej wynikającą z woli
      współtworzenia nowych czasów. Rzetelny wykład o stanie rozwoju
      śląskiej mowy przestawił prof. Bogusław Wyderka z Opola.
      Zainteresowanie, chwilami nawet rozbawienie, wzbudził Jan Hahn z
      Tarnowskich Gór, przywołujący swoje wspomnienia rachmistrza z
      ostatniego Narodowego Spisu Powszechnego i dokonywane wtedy
      machinacje ("nieparzyste numery okazały się śląskie, a parzyste
      polskie, bo po tej stronie ulicy rachmistrz uległ poleceniom
      gumowania śląskości").

      Konfederacja NbN (Nie bo Nie)

      Kiedy głos zabrał Piotr Spyra, można było przewidzieć, co powie. Nie
      zawiódł, znów zabrzmiała dobrze znana melodia o tym, jak to „ruch
      ślązakowski” zagraża polskiej racji stanu, integralności
      terytorialnej państwa i narusza prawa polskiej większości na Śląsku.
      Spyra konsekwentnie uderza w konfrontacyjne tony, łączy przy tym
      retorykę czasów gomułkowskich (ciekawe jak ją posiadł, za młody
      jest, by pamiętać tamtą epokę) ze słownictwem władz stanu wojennego.
      Uparcie mówi np. o „tak zwanym Związku Ludności Narodowości
      Śląskiej”, jakby wyjął to z ust Jerzego Urbana, wygadującego wówczas
      o „tak zwanej »Solidarności «”. Śmiać się czy płakać?

      Oto człowiek reprezentujący kanapowe towarzystwo politycznych
      cyników, z jakichś tajemnych powodów zajmuje wysoką, dobrze płatną
      synekurę członka zarządu województwa, z której to pozycji jedzie do
      stolicy, by otwarcie sprzeciwiać się kulturowym aspiracjom własnych
      ziomków. Dramatyczne skojarzenia historyczne same cisną się na usta.
      Ale potraktujmy ten głos jako potrzebnego w każdej sprawie advocatus
      diaboli; im bardziej on miałki i bełkotliwy, tym lepiej pozwala
      zabłysnąć postulatorom śląskiej sprawy.

      Co na to parlamentarzyści?

      Bardzo dobrze zabrzmiały wypowiedzi posłów. Pierwszy raz widziałem
      Kazimierza Kutza przy codziennej poselskiej robocie - widać, że
      traktuje ją prawdziwie po śląsku: rzetelnie, poważnie i bez taryfy
      ulgowej. Emanował całym bogactwem swojej osobowości, życiowego
      doświadczenia, a przy tym młodzieńczej nieraz gorliwości. Widać
      było, że cieszy się w poselskim gronie estymą, z pewnością nie tylko
      z powodu wieku i artystycznego dorobku, ale i społecznej pasji.
      Dobre wystąpienie przygotował Marek Plura, który przypomniał, że też
      jest Ślązakiem z Raciborza, o czym niektórzy w komisji zapominają.
      Poseł ten bez kompleksów przeciska się swoim elektrycznym wózkiem
      przez sejmowe zakamarki, siłą ducha twórczo niwelując słabości
      ciała. Wybór Marka Plury do Sejmu był bez wątpienia jedną z
      najlepszych inwestycji wyborczych w regionie.

      Duże wsparcie śląska sprawa otrzymała od przedstawicieli innych
      mniejszości. Wiceprzewodniczącym komisji jest Eugeniusz Czykwin,
      Białorusin, który nie skrywał swojej sympatii i wsparcia dla naszych
      postulatów. Silnych argumentów dostarczyła sejmowa ekspertka dr
      Olena Duć-Fajfer, Łemkini, orędowniczka każdego twórczego działania
      na
      • wilhelm4 Re: Godajom o nos 09.12.08, 20:04
        Duże wsparcie śląska sprawa otrzymała od przedstawicieli innych
        mniejszości. Wiceprzewodniczącym komisji jest Eugeniusz Czykwin,
        Białorusin, który nie skrywał swojej sympatii i wsparcia dla naszych
        postulatów. Silnych argumentów dostarczyła sejmowa ekspertka dr
        Olena Duć-Fajfer, Łemkini, orędowniczka każdego twórczego działania
        na rzecz grup etnicznych. Ryszard Galla, jedyny w tej kadencji
        deputowany mniejszości niemieckiej z Opola, nie zabierał głosu.
        Można to zrozumieć, wszelkie ustępstwa prawne na rzecz czysto
        śląskiej tożsamości osłabiają polityczną pozycję mniejszości
        niemieckiej jako reprezentanta górnośląskich autochtonów. W tej
        sytuacji należy docenić fakt wstrzymania się od głosu sprzeciwu.

        Czy będzie ciąg dalszy?

        To posiedzenie komisji nie ma żadnych automatycznych skutków
        prawnych. Jednak zakończono je dwiema ważnymi konkluzjami.

        Po pierwsze: w obecnym stanie "politycznej świadomości i woli"
        realne stało się wpisanie języka śląskiego do ustawy o
        mniejszościach narodowych i etnicznych jako języka regionalnego. A
        ściślej mówiąc: Ślązaków można uznać - obok Kaszubów -
        za "mniejszość językową", co automatycznie spowoduje nadanie naszemu
        językowi statusu języka regionalnego. Dalej idące postulaty, a
        zwłaszcza uznanie narodowości śląskiej, na dzień dzisiejszy są
        nierealne.

        Po drugie: choć nie jest to warunek sine qua non, najpoważniejszym
        argumentem na rzecz szybkiego przeprowadzenia tej zmiany w ustawie
        byłoby przedstawienie choćby wstępnej dokumentacji kodyfikującej
        śląski język, nasamprzód jego pisownię, w dalszej kolejności
        elementarną gramatykę i słownictwo. Posłowie gorąco zachęcali nas do
        szybkiego przeprowadzenia tych prac.


        Teraz nasz ruch

        Niewykluczone, że byliśmy świadkami zdarzenia bez mała epokowego.
        Możemy tę chwilę twórczo wykorzystać i rozpocząć proces, który
        zaprowadzi nas w miejsca, o których nam się dotąd nie śniło. Z
        logiki zdarzeń wynika, iż w krótkim czasie (dwa, trzy miesiące)
        należałoby zwołać Kongres Śląskiej Mowy z udziałem wszystkich
        zainteresowanych. Na nim z grona powszechnie uznanych autorytetów
        wyłonić komitet kodyfikacyjny i wyznaczyć mu czas na zakończenie
        kolejnych etapów prac. Wszystko powinno być ukończone w 2009 roku!

        Możemy tę szansę utopić w prowincjonalnych gierkach i
        przepychankach. Niestety, już słychać o konkurujących ze sobą
        komitetach na rzecz kodyfikacji języka, z których każdy uznaje się
        za jedynie prawdziwy i uprawniony. Regionalni grafomani pospiesznie
        wydają przeróżne śląskie elementarze i podręczniki, każdy też
        jest "jedynie słuszny". Grozi nam, że wszystko skończy się... jak
        zawsze.

        Mówiąc najkrócej: teraz wszystko zależy od nas samych. Potem niech
        nikt nie sięga po starą śpiewkę, że warszawka... itd.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka