Dodaj do ulubionych

Nowy aparat trafił do Szpitala Wojewódzkiego

    • Gość: alonso Re: Nowy aparat trafił do Szpitala Wojewódzkiego IP: *.master.pl 04.02.06, 09:04
      Czytałem wiele wypowiedzi Świadków Jehowy... Wszyscy wydają się być zadowoleni
      i szczęśliwi. Z różnych powodów. Jednym wydaje się, że świat spojrzy
      przychylniej na nich i ich przekonania. Drugim, że zmienia sie mentalność ludzi
      jeśli chodzi o używanie krwi. Nic bardziej błędnego. Coraz większą uwagę
      przywiązuje się do faktu iż w imię doktryny religinej giną ludzie. Nie chodzi
      tu o sposoby i metody leczenia bez krwi. Chodzi o to że w niektórych sytacjach
      krew jest niezastąpiona w ratowaniu życia ludzkiego. Tak naprawdę obecnym
      priorytetem Towarzystwa Strażnica jest odwracanie uwagi od rzeczywistego
      problemu. Nie ulega wątpliwości że powstrzymywanie się od krwi przynosi same
      korzyści. Świadkowie uczyni wiele by o tym wiedziano. Ale wciąż na świecie będą
      ginąć Świadkowie z powodu tej doktryny. I żadno urządzenie tego nie zmieni
      dopóki nie zmieni sie doktryna. Powolne zmiany juz zachodzą (kwestia
      przyjmowania frakcji krwi). Miejmy nadzieję że tak jak Towarzystwo w USA myliło
      się w kwesti zakończenia systemu w 1975r, tak i myli się w sprawie krwi. Trudno
      sobie wyobrazić iż kochający życie Bóg Jehowa pozwalałby na takie
      działania. alonso111@wp.pl
      • Gość: lll Re: Nowy aparat trafił do Szpitala Wojewódzkiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.06, 10:11
        Koleżancy i koledzy, nie karmimy, nie karmimy... bo urośnie...
      • tommy2222 Odpowiedź do goscia Alonso 04.02.06, 13:24
        Problem w tym, że to nie doktryna tylko słowa z Bibli - nakazy Boga Jehowy .
        Odsyłam Pana do dwóch wersetów Dzieje Apostolskie 15 roździał 28 i 29 werset i
        do księgi Kapłańskiej ( 3 Mojżeszowa ) 17 roździał 11 i 12 werset.
        Twierdzenie, że ta zasada jest doktryną jest nie na miejscu skoro jest to
        rozkaz Boga .
        • Gość: alonso Biblia IP: *.master.pl 04.02.06, 17:01
          Ja z kolei pozwolę odesłać sobie Pana do encyklopedi. Pogląd na temat używania
          krwi bądź jej nie używania w określonych celach przez jakąkolwiek religię jest
          niczym innym jak doktryną religijną. Zgadzam się z Panem w pełni jeśli chodzi o
          to, że Żydom pozwolono używać krew tylku w celach ofiarnych. Był to jasny i
          wyraźny zakaz. Jak Pan jednak wie co do chrześcijan nie ma już takiej wyraźnej
          pewności. Zwłasza że nakaz z Dziejów nie jest katygorycznym
          stwierdzeniem ,prawem moralnym (porównaj kwestię pokarmów ofiarowanych bożkom
          1Kor 8:1,4,7 - Pawł nie uważał tego za uniwersalne prawo), a raczej stanowczym
          zaleceniem mającym utrzymać jedność zboru w sytuacji w której zaczęli napływać
          nie Żydzi. Czemu nie poruszono tu tematu kradzieży, morderstwa itp.?
          Przypomnijmy że cały rozdział Dziejów dotyczył tak naprawdę obrzezania. Jak to
          jest, że w niektórych wypadkach Świadkowie analizują dokładnie kontekst
          wypowiedzi a w niektórych biorą dosłownie każdy werset? Zwłaszcza, że kwestia
          krwi nie została poruszona nigdzie więcej w NT. Pozostawiam rozważenie kwestii
          moralnych umierania tak naprawdę za doktrynę religijną. Polecam
          przeanalizowanie stosunku Jezusa do pewnych praw i tradycji Żydowskich ( Marka
          7:15,18,19,21 , Marka 5:25-34 , Mateusza 12:9-12 ) . Miłość do człowieka i do
          życia musi górować nad literą prawa, zwłaszcza ża "Bóg jest miłością". I
          jeszcze jedno ... proszę uzasadnić mi niekonsekwencję w polityce Towarzystwa
          dotyczącą przyjmowania frakcji krwi. Według mnie jeśli nakaz jest katygoryczny
          nie powinno się przyjmowć żadnych preparatów krwiopochodnych. Jak to jest że
          kanapka z szynką, pomidorem i szczypiorkiem jest zabroniona a już sam
          szczypiorek pozostawiony kwestii sumienia? Pozdrawiam.
          • Gość: simpsi O alonso IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.06, 19:00
            Czy aby alonso rzeczywiście chce poznać argumenty biblijne w tej sprawie, czy
            tylko wciągnąć w dyskusję nie prowadzącą do niczego? Z tego co widzę alonso ma
            sporą wiedzę biblijną i przy odrobinie szczerych chęci na pewno sam znajdzie
            odpowiedzi na swoje pytania w Biblii. Wciąganie się w tego typu dyskusje,
            szczególnie na forum, może przynieść wiecej szkody niż pożytku! Pozdrawiam.
            • Gość: alonso Re: O alonso IP: *.master.pl 05.02.06, 15:21
              Argumenty Biblijne są mi znane i nie to stanowi problem. Problemem jest fakt
              różnej ich interpretacji i tak naprawdę wiary i przekonania w ich słuszność.
              Jeśli wciąganie w dyskusje stanowi zagrożenie i "może przynieść wiecej szkody
              niż pożytku", to w takim razie na jakiej zasadzie działają Świadkowie głosząc
              od drzwi do drzwi? Czy nie posługują się argumentami i nie próbują wciągnać nas
              w dyskusję? Komu może to zaszkodzić? Jeśli stawianie pytań i wątpliwości może
              przynieść szkodę to tylko temu, który nie ma niepodważalnych argumentów na
              uzasadnie swojej tezy (w tym przypadku kwestii krwi). Świadkowie są znani ze
              swojej znajomości Biblii i umiejętności posługiwania sie nią. Bardzo ich za to
              szanuję i podziwiam. Ale czy w tej kwestii doktryna Towarzystwa nie "wychodzi
              poza to co jest napisane"? Odnoszę wrażenie w tej sprawie wielu Świadków jest
              bezkrytyczna i ślepo zapatrzona w wytyczne Towarzystwa. Szanuję to ale proszę
              czasem o refleksję. Żaden fanatyzm nie jest dobry. Mam nadzieję że kiedyś Ciało
              Kierownicze zmieni zapatrywanie w tej sprawie tak jak już miało to miejsce w
              innych przypadkach? Choć raczej będzie to trudne... bo co powiedzieć rodziną
              ofiar tej doktryny? Pozdrawiam.
              • Gość: simpsi Re: O alonso IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.06, 16:05
                Aby poznać argumenty Świadków Jehowy najlepiej jest zaprosić ich do rozmowy na
                żywo. Wtedy najłatwiej jest wymieniać się poglądami. Krótko o
                "niekonsekwencjach" dotyczących frakcji krwi. Biblia wyraźnie wyklucza
                przetoczenie pełnej krwi, jak też jej podstawowych składników (krwinek
                czerwonych, białych, płytek krwi i osocza). Natomiast kwestię frakcji
                uzyskiwanych z tych składników pozostawia sumieniu każdego chrześcijanina.
                Dzieląc składniki krwi na drobniejsze części, dojdziemy w końcu do pojedynczych
                atomów. Tak więc sumieniu pozostawiona jest kwestia, kiedy krew jeszcze nią
                jest, a kiedy już przestaje nią być. Dlatego nie można mówić tu o
                niekonsekwencjach. Pozdrawiam.
                • Gość: alonso Re: O alonso IP: *.master.pl 05.02.06, 18:54
                  W Bibli nigdzie nie znalazłem bezpośredniego zakazu transfuzji krwi pełnej i
                  jej podstawowych składników -). Drugą sprawą jest fakt, że przyjęcie fszystkich
                  frakcji krwi danego składnika jest pozostawione sumieniu. Jeżeli wszystkie
                  frakcje tworzą składnik to może i dopuszczalne jest przyjęcie całego składnika?
                  Czy nie jest to niekonsekwentne? Kto tak naprawdę decyduje o tym? Stwórca,
                  Biblia czy "Strażnica" i Towarzystwo? Co z człowiekiem który wbrew zasadom
                  Strażnicy dopuszcza się transfuzji w obliczu śmierci? Jak jest traktowany przez
                  współwyznawców? Czy prawdą jest, że Towarzystwo nakazało nie wykluczać ze
                  społeczności takich osób? Co z tymi którzy byli wykluczeni i potępieni za
                  transfuzje? Czy prawdą jest że Towarzystwo zobowiązało się pisemnie przed
                  Europejską Komisją Praw Człowieka nie dyskryminować takich osób? Pytania te
                  pozostawiam sumieniu każdego Świadka Jehowy.
                  • Gość: simpsi Re: O alonso IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.06, 03:27
                    O żadnych zobowiązaniach Towarzystwa mi nie wiadomo i, prawdę mówiąc, nie jest
                    mi to do niczego potrzebne. Myślałem, że chcesz poznać rzeczowe argumenty w tej
                    sprawie, ale niestety myliłem się. Oczywiście każdy włos można podzielić na
                    czworo i w każdej kwestii - nawet najbardziej oczywistej - można doszukiwać się
                    drugiego, trzeciego i czwartego dna, a tymczasem sedno sprawy leży zupełnie
                    gdzie indziej. Na każdą odpowiedź masz w zanadrzu kilka następnych swoich, coraz
                    dziwniejszych i bardziej "filozoficznych". A tymczasem kwestia krwi jest w
                    Biblii przedstawiona jasno, i żeby ją zrozumieć potrzebne są przede wszystkim
                    dobre chęci, których Tobie brakuje. Z doświadczenia wiem, że tego typu dyskusje
                    absolutnie do niczego nie prowadzą, więc niniejszym ją kończę. Gratuluję Ci
                    dobrej znajomości treści Biblii, ale życzę poznania jeszcze jej sensu.
                    Pozdrawiam serdecznie!
                  • Gość: czytelnik Re: O alonso IP: *.pcmedia.com.pl / 80.55.145.* 06.02.06, 19:27
                    Mam wrazenie, ze Pan nie tylko czytal Biblie, ale dobrze poznal Pan rowniez
                    zasady organizacyjne Sw.J. (rzadko kto zna bowiem okreslenie Cialo Kierownicze).
                    Mysle, ze ta dyskusja,a dokladniej styl,w jakim Pan ja prowadzi, jest
                    przykladem czepiania sie slowek i wlasnie nadinterpretacji. Sw.J. nie przyjmuja
                    krwi ze wzgledow religijnych, jak ze ze wzgledow religijnych nie sypiaja ze soba
                    przed slubem, nie wsuwaja na obiad kaszanki, nie klaniaja sie przed figurami i
                    nie maluja wydmuszek na Wielkonoc. Czystosc moralna przed slubem jest uznawana
                    za sredniowiecze w cywilizowanym swiecie, chociaz coraz wiecej katolikow zaczyna
                    miec takie same zasady (super, bo wystraczy czytac Biblie i kazdy wie, jakie sa
                    tam zasady). I to, i to kwestia wiary. Na niektore frakcje niektorzy Sw. sie
                    zgadzaja, inni nie - nikt nikogo za to nie potepia! Natomiast krew sama w sobie
                    jest swieta, jest darem i nie moze byc w ten sposob traktowana jak dzisiaj. A
                    abstrahujac od wzgledow religinych - pozostaja medyczne. Moja sasiadka nie jest
                    Sw. J, ale poprosila nas pomoc w zalatwieniu srodkow krwiozastepczych na
                    operacje, bo nie chciala miec przetoczonej krwi (niebezpieczenstwa
                    poprzetoczeniowe). I na cale szczescie na swiecie odchodzi sie od krwawych
                    metod, bo sa neibezpieczne. Sa inne, lepsze, sprawdzaja sie w najtrudniejszych
                    przypadkach - ale trzeba troche o tym poczytac. I niektorzy umra po operacji,
                    ale nie dlatego ze, nei dostali krwi, tylko z innych medycznych powodow. tak jak
                    moga umrzec ci, ktorym krew przetoczono. Ja chce zyc, bede o to zycie walczyc,
                    ale nie dam sobie odebrac prawa do decydowania o sobie - wiec bede wymagala,
                    zeby mnie leczono z uszanowaniem moich praw!! I to sie robi. (zreszta to jest
                    tak - jak ktos ma raka, a nie chce chemioterapii, a chce innych metod, to sie to
                    szanuje, a nie mowi, ze jest swirem. A skoro krew jest forma leczenia, to ja z
                    niej po porstu rezygnuje - mam do tego prawo). No i jak ktos jest Sw. J. to
                    podjal te decyzje swiadomie, nikt go nie zmuszal, wiec zdecydowal sie sam na
                    takie a nie inne zasady... Aha i jescze jedno - na pewno nikt nie zostal
                    zmuszony do tych wierzen przez Tow. Straznica, tylko przez gruntowne studium
                    Biblii. Nadrzednym wykladnikiem wiary Sw.J. jest Pismo Swiete. Pzdrawiam
                  • Gość: czytelnik Re: O alonso IP: *.pcmedia.com.pl / 80.55.145.* 06.02.06, 19:41
                    Jeszcze jedna uwaga - Pan widze ma jakas spiskowa teorie dziejow, bowiem w Pana
                    wypowiedzi dopatruje sie podtekstu, ze Tow. ma jakies skryte powody, zeby cos
                    komus nakazywac badz zakazywac, propaguje jakies doktryny, ktorych niejasnym
                    celem jest co?? no wlasnie - jaki cel moga moze im przyswiecac? Siedza i
                    obmyslaja, co przygotowac, zeby komus utrudnic zycie? W imie czego? A prosta
                    prawda jest taka - kazdy ma swoje sumienie i kazdy sam podejmuje decyzje z
                    calym bagazem ich konsekwencji. A sumienie to jest oparte na Biblii. pzdr
                    • Gość: alonso Re: O alonso IP: *.master.pl 07.02.06, 14:22
                      To nie teoria spiskowa, ale zapytanie moralne o to czy jakakolwiek religia ma
                      prawo rościć sobie pretensje do decydowania o ludzkim życiu. Zapytanie o to
                      czy religia ta ma prawo karać i wyrzucać ze swoich szeregów ludzi, którzy nie
                      chcąc umierać przyjęli transfuzje krwi, lub za których decyzję o transfuzji
                      podjęła rodzina która nie jest zaiązana ze Ś.J. . Moim celem było tylko
                      wykazanie, że zmiany w doktryna religijnych Ś.J. pozwalają sądzić, że
                      intrepretacja Biblii przez Towarzystwo może się zmienić. Nie oceniam sumienia
                      innych. Każdy powinien postępować w zgodzie z nim. Ale w takim razie również
                      kwestia krwi powinna być pozostawiona sumieniu. Ale jak ta decyzja może być
                      racjonalna skoro decyzja sprzeczna z doktryną Towarzystwa jest sankcjonowana?
                      Skoro mogą po czymś takim być problemy z odziedziczeniem Królestwa i zerwanie
                      więzi ze Stwórcą? W takim wypadku oczywiste jest że wolałbym poświęcić swoje
                      doczesne życie na poczet przyszłego. Czy nie jest to przypadkiem manipulacja?
                      Zwłaszcza, że apostoł Paweł napisał: Rzymian 7:14-25 a zwłaszcza 25a. Proszę
                      uważnie przeczytać moje komentarze. Szczerze współczuję wszystkim Świadkom. Nie
                      tego że muszą umierać. Tego że muszą podejmować wybory, które tak naprawdę są
                      wyborami tragicznymi. Lojalność i życie wieczne lub śmierć doczesna, potępienie
                      przez braci i wyrzuty sumienia (ukształtowanego przez Towarzystwo) a
                      przedłużenie życia. Życzę wszystkim, aby nikt z was nie stawł przed takim
                      wyborem. Pozdrawiam wszystkich Świadków Jehowy.
                      • Gość: czytelnik Re: O alonso IP: *.pcmedia.com.pl / 80.55.145.* 07.02.06, 16:27
                        Zadna religia nie ma prawa decydowac o ludzkim zyciu. Ale prosze czytac uwaznie
                        rowniez moje wypowiedzi. Kazdy w rel. Sw.J. podejmuje decyzje SAM. Skoro zostaje
                        ktos Sw.J. liczy sie z zasada odmowy transuzji krwi, jest tego swiadom ze
                        wzgledow religijnych. Jesli wiec ktos sie nie zgadza z zasada dot. krwi, nie
                        zostanie Sw.J., nie bedzie mial wiec takich przekonan religijnych i jak pan
                        rzekl - dylematow moralnych - to takie proste... A skoro nim zostaje, to jest
                        dobrze przygotowany do podejmowania nawet trudnych decyzji. A osoby, ktore
                        podejmuja decyzje (zaznaczam,ze odrzucenie trasfuzji wcale ale to wcale nie
                        oznacza wyroku smierci- to jakis przebrzmialy mit) odpowiadaja same przed Bogiem
                        za swoje postepowanie.Pierwsze slysze, zeby ktos zostal usuniety z szeregow
                        Sw.J. bo np.rodzina pozwolila na transfuzje. Nie ma zadnych doktryn Towarzystwa,
                        jestem ja - moje zycie - moje sumienie i Bog i moje przekonania na podstawie
                        Biblii. A Sw. J. umieraja tak samo jak inni ludzie. No i jeszcze cos - potepic
                        to ja moge siebie. A potepienie lub niepotepianie innych zostawiam Bogu. Jedno
                        jest pewne - podobne dylematy moralne maja ci, ktorzy strasznie wierza w
                        slusznosc trasfuzji. Na szczescie, jesli ktos ma swiadomosc leczenia rownie
                        dobrego lub nawet lepszego, bo leczenia bezkrwawego, alternatywnego - ma wiedze
                        na ten temat, mozliwosci, wie, co w danej sytuacji mozna zrobic, to nei ma
                        dylematow, o ktorych pan pisze. I z powodzeniem wykonuje sie bezkrwawe operacje
                        i na Sw.J i innych ludziach na calym swiecie. A smiertelnosc wsrod takich
                        pacjentow wcale nie jest wyzsza. Oczywiscie najlepiej byloby nie walczyc o swoje
                        prawa (tak jak powtarzam - pacjent na raka, ktory nie chce jakiejs formy
                        leczenia) tylko w szpitalu miec zawsze szanowane prawo do samostanowienia. I
                        chyba Sw. nie maja wiekszych problemow z dylematami tylko raczej z rozmowami z
                        lekarzami, ktorzy sie upieraja przy starych metodach i nie chca zrobic czegos
                        nowego i jeszcze skolowanego choroba czlowieka drecza, zamiast mu pomoc, sznujac
                        jego prawa. Na szczescie jest masa swietnych lekarzy, ktorzy ida z duchem czasu
                        i swietnie sie z nimi pracuje - i im wielkie slowa uznania.
                        • Gość: alonso Re: O alonso IP: *.master.pl 07.02.06, 18:30
                          Powiem Panu tylko tyle, że właśnie taka sytuacja miała miejsce w mojej
                          rodzinie. Osoba będąca Ś.J. będąc nieprzytomna po wypadku samochodowym znalazła
                          się w szpitalu. Najbliższa rodzina (w tym wypadku ojciec nie będący Ś.J.),
                          podjął decyzję o transfuzji krwi. Świadek ten został wykluczony. Nie znam
                          oczywiście wszystkich szczegółów ale to są fakty. Jak mniemam próbuje Pan dalej
                          posługiwać się polityką Towarzystwa i wykazywać słuszność bezkrwawej chirurgii,
                          w co nie wątpię, a wręcz przeciwnie pochwalam takie metody. Jeżeli nie ma
                          żadnych doktryny i jest tak jak Pan mówi: "jestem ja - moje zycie - moje
                          sumienie i Bog i moje przekonania na podstawie Biblii", to znaczy że Świadkowie
                          nie są już osądzani i wykluczani za przyjęcie tranfuzji, a współwyznawcy
                          traktują ich jak do tej pory czyli do momentu transfuzji? Jeśli tak jest to
                          naprawdę nie mam już nic do powiedzenia i jest to mój ostatni komentarz. Z
                          niecierpliwością czekam na odpowiedź. Pozdrawiam.
                          • Gość: Kropeczka Re: O alonso IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.02.06, 21:48
                            Jak sam Pan powiedział "nie zna Pan wszystkich faktów", więc Pan nie może
                            wiedzieć jak było na prawde. Trudno posługiwać sie takimi domysłami, bo właśnie
                            w taki sposób powstają półprawdy czy wręcz fałszywe zarzuty.
                          • Gość: czytelnik Re: O alonso IP: *.pcmedia.com.pl / 80.55.145.* 07.02.06, 23:09
                            Zgadzam sie z postem Kropeczki :-) Kazda sprawa jest rozpatrywana
                            indywidualnie, brane sa pod uwage okolicznosci zaistnialej sytuacji, wiec nie ma
                            odgornych nakazow - tego pozbawic spolecznosci S.J a tego nie. Niczego sie nie
                            uogolnia i ja tez nie zamierzam. Sa zasady biblijne, jest czlowiek, jego bardzo
                            indywidualna sytuacja, sa rozne okolicznosci - wiec nie mozna powiedziec - w
                            danej sytuacji robi sie tak a tak. W zwiazku z tym, ze nie znam dokladnie
                            szczegolow zaistnialej sytuacji, wiec nie moge sie wypowiadac - nie mam takiego
                            prawa - bo moge kogos skrzywdzic. Wie Pan, niektorym rodzicom Sw.J. odbierano
                            prawa rodzicielskie niestety i na sile przetaczano krew ich dzieciom - nikt
                            nigdy nie okazywal im niecheci itd. wrecz wspolczucie i wsparcie w trudnych
                            chwilach. Tak naprawde uwazam tez, ze Internet nie jest dobrym miejscem do
                            prowadzenia takich dyskusji. Pozdrawiam i nie komentujmy juz siebie wiecej :)
                            • Gość: alonso Re: O alonso IP: *.master.pl 08.02.06, 13:38
                              Poniważ jest to mój ostatni komentarz chciałbym jeszcze raz wyrazić swój
                              szacunek dla Świadków Jehowy. Jak napisałem wcześniej popieram ich działania w
                              kwestii rozwoju medycyny i bezkrwawych metod leczenia. Znam też dobrze Biblię i
                              zasady organizacyjne Świadków (jak zostało to już wcześnie zauważone). W
                              większości uważam poglądy Świadków i Towarzystwa za słuszne. Uważam jednak i
                              przy tym zostanę, że nowe zapatrywanie na temat przyjmowania frakcji krwi i
                              sposobu postępowania z osobami przyjmującymi krew stawia więcej pytań niż daje
                              racjonalnych odpowiedzi. Spokojne i bezstronne przeanalizowanie przytoczonych
                              we wcześniejszych komentarzach argumentów to potwierdza. Z Pana wypowiedzi
                              odnoszę wrażenie, ża jest Pan starszym w zborze Ś.J. i pracuje Pan w KŁS.
                              Żałuję, że nie ujawnił Pan na forum publicznym wytycznych Towarzystwa w takich
                              sprawach (bo istnieniu takich wytycznych chyba Pan nie zaprzeczy, oczywiście o
                              ile moje spostrzeżenia są trafne). Dużo mówił Pan o indiwdualności, własnym
                              sumieniu i postępowaniu w zgodzie z nim. Ale czy zgodzi się Pan, że juz samo
                              przeprowadzanie komitetów sądowniczych osobom przyjmującym krew jest w jakiś
                              sposób ich osądzaniem przez współwyznawców? Polecam 14 rozdział listu do
                              Rzymian a szczególnie werset 22. Moim celem nie jest i nie było osądzanie
                              postepowania Ś.J.. Uważam, że każdy ma prawo do postępowania w zgodzie z
                              własnym sumieniem. Moim celem było tylko zwrócenie wszystkim uwagi (szczególnie
                              Ś.J.), że kwestia ta nie jest tak prosta i jednoznaczna jak by się wydawało.
                              Dziękuję wszystkim którzy "zmusili" mnie do szukania odpowiedzi i szukania
                              argumentów. Mam nadzieję, że swoimi przemyśleniami nie uraziłem nikogo (no może
                              troszkę Towarzystwo jako takie -) ) Pozdrawiam gorąco i życzę wszystkim
                              Świadkom wszystkiego dobrego.





                      • Gość: Zenek O alonso - o żesz Tragikomiksie!!! IP: 212.203.135.* 14.02.06, 23:59
                        O jakżesz tragiczne wybory pozostały nam do dokonania!!! Oj jak serce me krwawi
                        co wieczór w rozmyślaniach nad moim godnym pożałowania stanem. Lustra pękają,
                        ściany się walą, mgła się zasnuwa gdy obciążony tym strasznym brzemieniem
                        przechodzę mimo... Uwaga Panie alonso - nie podchodź zbyt blisko, bo mój ciężar
                        Cię omota, spęta i do ziemi przyciśnie wyciskając wszelką krew, którą mógłby
                        Pan oddać na potrzeby innych...Jak by wyszło po skąpym czasie, że wirusik C
                        typu się tam niechcący zawieruszył... O jak smutno... Ale cóż to jest dla
                        takiego mądrego myśliciela jak Pan... A wie Pan - 2x2 jest 4 to jest chyba za
                        proste dla niektórych... Szkoda...
                        • Gość: o żesz ty Re: O alonso - o żesz Tragikomiksie!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.06, 00:18
                          Wstawaj Zenek, śnieg na dworze,
                          Zenek wstawaj bo przyłożę,
                          Nie czas teraz na amory,
                          Spać to mogą dyrektory
                          Wstań, Zenek, wstań!
                  • Gość: Sylwan Niekonsekwencja IP: *.net.pl 21.02.06, 01:37
                    Czy nauczanie o piekle ognistym gdzie diabeł skacze z widłami i gotuje w smole
                    dusze złych ludzi, a potem zmiana poglądu, że piekło to stan tęsknoty do Boga,
                    nie jest niekonsekwencją?
                    Czy zakaz jedzenia w wigilię mięsa, a potem pozwalanie na to, nie jest
                    niekonsekwencją?
                    Czy mordowanie w czasach inkwizycji a potem mówienie, że to było złe, nie jest
                    niekonsekwencją?
                    Czy mówienie, że wojna i zabijanie jest złe, z jednoczenym ustanawianiem
                    kapelanów, modlitwami przed wyruszeniem żołnierzy na misję, poświęcanie budynków
                    i sprzętu wojskowego mającego słuzyć zabijaniu, nie jest niekonsekwencją?
                    Czy modlenie się słowami "przyjdź Królestwo Twoje" i jednoczesne twierdzenie, że
                    "jedyną nadzieją ludzi jest demokracja" (JPII w czasie wizyty na Kubie) nie jest
                    niekonsekwencją?
                    Czy mówienie, że kościół jest apolityczny, z jednoczesnym ciągłym wtrącaniem sie
                    do polityki, nie jest niekonsekwencją?
                    itd itd...


                    Powiedz mi alonso tak szczerze, skąd wiesz tyle o Świadkach Jehowy, o naszych
                    naukach i Biblii? Bo jak czytam Twoje komentarze to coraz bardziej wydaje mi
                    się, że sam byłeś kiedyś Świadkiem Jehowy, ale coś Ci sie nie spodobało i stałeś
                    sie odstepcą. Niby duzo Ci sie podoba, szanujesz nasze poglądy, wiedzę i tak
                    dalej, ale ciągle nas atakujesz i kombinujesz na wszystkie sposoby, jak by tu
                    zasiać w kimś ziarno wątpliwości. Znasz Bilblię. Podejdź do jej nauk ze szczerym
                    sercem, z odrobina pokory, z modlitwą. Dojdziesz do dobrych wniosków. Życzę Ci
                    tego z całego serca
                    • panter_1 Re: Niekonsekwencja 21.02.06, 13:44
                      Witam serdecznie wszystkich braci(ŚJ) boiorących udział w tej dyskusji.
                      Mam do was pytanie (może nawet retoryczne):
                      Czy po ogladnięciu filmu na temat nowych alternatywnych metod leczenia krwią i
                      informacji w tym artykule nie dostrzegaćie tego, że WTS (Towarzystwo Strażnica)
                      w sposób zawoalowany wyraża zgodę na swoistą autotransfuzję poprzez
                      wykorzystanie tego urządzenia (Cell-savera), a w wypadku innych form
                      autotransfuzji (nawet zgodnych z sumieniami wielu braci) autorytatywnie nie
                      wyraża na to zgody?
                      Przecztajmy jeszcze raz fragmenty art.

                      >>Zajmuje to około pół godziny, mijają cenne minuty. Cell-saver, bo tak nazywa
                      się nowe urządzenie (na zdjęciu), odsysa własną krew pacjenta i przerabia ją w
                      ciągu 5 minut tak, by była najlepiej przyswajalna przez chorego. (...)
                      Urządzenie swoje zalety pokazuje przy groźnych urazach klatki piersiowej. Często
                      w takich wypadkach gromadzi się w niej krew. - W ostatni czwartek wieczorem
                      przywieziono do nas młodego mężczyznę z wypadku drogowego - opowiada Piotr
                      Żelazny, ordynator kardiochirurgii. - Cell-saver pozwolił odzyskać 4,5 litra
                      krwi z opłucnej i podanie jej z powrotem pacjentowi. W ten sposób uratowaliśmy
                      mu życie.

                      Podobna sytuacja była kilka dni wcześniej, gdy na oddział trafiła kobieta, którą
                      potrącił samochód. Uderzenie było tak silne, że doszło do pęknięcia aorty.
                      Uratowało ją nowe urządzenie.<<

                      Przecież odzyskana krew, to ta, która opuściła układ krwionośny, >krew
                      wynaczyniona<, a więc w dotychczasowej polityce Towarzystwa traktowana tak jako
                      "wylana na ziemię"
                      Jak samo urządzenie może sprawić, że te zasady nagle stają się nieistotne,
                      bagatelizowane ? Być może krew w ten sposób może sie wydawać, ze nie opuściła
                      organizmu, ze jest to normalne przedłużenie krwioobiegu, ale w istocie tak nie jest!
                      I jak jest istotna różnica w tym, że w przygotowaniu do planowanej wcześniej
                      operacji SJ zmagazynuje swą krew, aby w krytycznym momencie ją wykorzystać?
                      Co tak istotnego zachodzi, że w jednym przypadku sumienie może mi na to
                      pozwolić, a w drugim już nie?
                      Nie jestem przeciwny obu metodom,i bardzo się cieszę, że coraz więcej osób może
                      korzystać z takich urządzeń by ratować (przedłużać swe życie).

                      Dla tych którzy zechcą w swym sumieniu i z Biblią dokładnie przemyśleć te
                      kwestie polecam ten artykuł www.ajwrb.org/polish/rozne/ray.html
                      • Gość: alonso Re: Niekonsekwencja IP: *.master.pl 21.02.06, 15:47
                        Jeśli rzeczywiście jest Pan Świadkiem Jehowy to cieszę się niezmiernie z Pana
                        wypowiedzi i spostrzeżenia. Oznacza to, że w organizacji Ś.J. są jeszcze
                        myślący ludzie a nie tylko ślepo zapatrzeni w to co mówi Towarzystwo. Oby
                        więcej takich. Gratuluję otwartego umysłu i odwagi by mimo wszystko ujawnić się
                        z takim spostrzeżeniem na forum. Pozdrawiam.
                        • Gość: Kropeczka Re: Niekonsekwencja IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.02.06, 20:59
                          Panie alonso pisał pan, że nie ma pan nic przeciwko Świadkom Jehowy i ich
                          wierzeniom, a gdy tylko jakiś "świadek" ma wątpliwości i zaczyna tak jak pan
                          szukać dziury w całym pan jest zadowolony. Niech się pan w końcu zdecyduje o co
                          panu chodzi.
                          • Gość: alonso Re: Niekonsekwencja IP: *.master.pl 22.02.06, 10:23
                            Bo to oznacza, że taki Świadek myśli -). Nie myślący Świadek, tak jak
                            przedstawiciel każdej innej religii jest fanatykiem. Fanatyzm religijny jest
                            najgorszą odmianą zła ponieważ doprowadził miliony ludzi do śmierci. Czy
                            Stwórca chce by oddawać mu cześć bezmyślnie, ślepo wierząc we wszystko co
                            przekazują przywódcy religijni? "Berejczycy byli szlachetniej
                            usposobieni...ponieważ staranie badali pisma" (Dzieje 17:10-12). Pozdrawiam
                            • Gość: Kropeczka Re: Niekonsekwencja IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.02.06, 20:44
                              "FANATYZM - żarliwe i bezkrytyczne wyznawanie jakiejś religii czy ideologii,
                              połączone z nietolerancja, często ze zwalczaniem odmiennych poglądów." A czy
                              Świadkowie Jehowy są nietolerancyjni?? Czy rzucają wyzwiskami do osób, które
                              mają inne poglądy?? Spotkał się pan kiedyś z czymś takim?? Watpię.
                      • Gość: mp Re: Niekonsekwencja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.06, 21:16
                        Świadkowie Jehowy nie odsyłają po nowe informacje innych Świadków na strony
                        odstępców! Nie podszywaj się więc pod Świadka Jehowy! Dyskusja na tym poziomie
                        może się toczyć przez kilka następnych dziesięcioleci, a i tak coraz więcej
                        będzie ludzi, którzy będą przekręcać i naginać fakty, żeby udowodnić swoje
                        kłamstwa. Warto pamiętać, że odstępcy raczej nie przekona się do prawdy,
                        ponieważ on ją już zna i sam od niej odszedł!
                        • panter_1 Re: Niekonsekwencja 22.02.06, 09:40
                          Gość portalu: mp napisał(a):

                          > Świadkowie Jehowy nie odsyłają po nowe informacje innych Świadków na strony
                          > odstępców! Nie podszywaj się więc pod Świadka Jehowy! Dyskusja na tym poziomie
                          > może się toczyć przez kilka następnych dziesięcioleci, a i tak coraz więcej
                          > będzie ludzi, którzy będą przekręcać i naginać fakty, żeby udowodnić swoje
                          > kłamstwa. Warto pamiętać, że odstępcy raczej nie przekona się do prawdy,
                          > ponieważ on ją już zna i sam od niej odszedł!

                          Mój drogi bracie!!! Skąd takie autorytatywne i nieznoszące sprzeciwu
                          przyklejenie mi łatki "nie-Świadka Jehowy"? Jesteś w stanie po swojej stronie
                          ekranu przeswietlić wszystkich uczestników tej dyskusji, stwierdzić kto kim jest
                          w rzeczywistości. Czy tylko chcesz poszufladkować ich według twojej oceny kto
                          może być lub nie może byc ŚJ?
                          To, że nie dopuszczasz w swoim umyśle i sercu możliwości, że twoi współbracia
                          moga myśleć i wyciągać wnioski, odmienne od tych do których jesteśmy stale
                          zachęcania w czasie lektóry czasopism wydawanych przez klasę "niewolnika
                          wiernego i roztropnego" to twoja sprawa i masz do tego prawo, ale to wcale nie
                          oznacza, że tak nie jest w rzeczywistości.
                          Zdziwł byś się, gdybyś tak naprawdę szczerze i bez obaw mógł od serca
                          porozmawiać z wieloma braćmi jak patrzą i rozumieją niektóre zagadnienia
                          Biblijne, które są podawane przez Towarzystwo jako objawione prawdy (sprawa
                          chronologii biblijnej, kwestia leczenia krwią, czy choćby wymóg składania
                          sprawozdań z pracy polowej). To, że możemy mieć nieco inne spojrzenie na te
                          sprawy, nie musi od razu oznaczać, że ktoś jest odstępcą?
                          Czy lubisz słuchać, jak w czasie pracy polowej jesteś określany jako "kociaż"?
                          Dlaczego zatem w tak niemiły sposób mówisz o każdym, kto ma odwagę mówić, co
                          czuje i co myśli o ważnych kwestaich dla kazdego chrześcijanina nie tylko ŚJ.
                          To fak mogę być, a nawet jestem "odstępcą" od podawanej wykładni i wytłumaczenia
                          niektórych zagadnień biblijnych przez WTS, ale nie jestem "odstępcą" od wiary w
                          Boga Jehowę oraz Syna Bożego Jezusa Chrystusa, a także tego , że to Biblja jest
                          niezawodnym i jedynym kanałem łączności i objawionej Bożej prawdy, do której
                          może mieć dostęp każdy człowiek, okazujący pokorę serca wobec woli naszego
                          Niebaińskiego Ojca.
                          Dlatego pozwoliłem sobie zwórcić uwagę na to, co w kwestii krwii ma do
                          powiedzenia "nasz brat w Panu" - bo nadal tak postrzegam tego człowieka -
                          Raymund Franz.
                          To,że autorytatywnie WTS określa takiego człowieka jako "odstępcę" (od swojej
                          polityki i nauczania), nie zwalnia mnie, ciebie i nikogo, od bycia otawartym na
                          poglądy innych i próbę ich zrozumienia, jeśli to, co mówią i argumentuja nie
                          kłóci się z Biblią i moim własnym sumieniem wyszkolnmym na tej księdze.
                          Życzę bogosławieństwa bożego i wiekszego obiektywizmu w ocenie innych.
                          • Gość: m Re: Niekonsekwencja IP: *.pcmedia.com.pl / 80.55.145.* 22.02.06, 16:16
                            1.Jak sie komuś nie podoba w kosciele, meczecie - to sobie idzie (ewentualnie
                            bywa na imprezach tradycyjnych). Jak sie komus nie podoba u Sw.J. niech sobie
                            tez idzie - niech kocha Boga, Bilie, Jezusa - nikt mu nie broni i nikt go nie
                            osadza - jego zycie. Ale jest to ponizej pasa, kiedy ktos, komu sie cos nie
                            spodobalo "bije" swoich dawnych przyjaciol - oskarzajac ich o brak myslenia,
                            zacofanie, indoktrynacje i fanatyzm. Ja jestem zwolennikiem honoru. Odejsc z
                            honorem. Przy okazji odpowiem tez alonso - bawie sie setnie, czytajac Panskie
                            posty, jakiez one sa pelne manipulacji, socjotechnik i psychotechnik. Jakiez
                            nagromadzenie zwrotow retorycznych. Ja sie pytam PO CO, coz jest Panskim celem??
                            I jeszcze cos - jestem wyksztalcona osoba, po studiach, mysle (prosze mi
                            wierzyc) i wiem jedno - jak mi sie cos by nie spodobalo (zalosne okreslenie) to
                            do widzenia - dlaczego bajać ,bazujac na osobistych przezyciach, a nie prawdzie
                            (swietne nadinterpretacje wersetow, doszukiwanie sie niescislosci, wytykanie
                            bledow, naginanie faktow)?
                            2. panter_1 jak na tak swiatlego czlowieka - popelnia mase bledow
                            ortograficznych - na przekor poprawnie napisanym Straznicom? hihihi
                            3. To, co Pan mowi - kloci mi sie jak najbardziej z moim sumieniem opartym na
                            Biblii i nie jestem osoba zamknieta na poglady innych, predzej dogadamsie z
                            katolikiem i uszanuje jego poglady, iz Panskie. Ukłony
                          • Gość: mp Re: Niekonsekwencja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.06, 05:00
                            Najpierw rozpisujesz się, panter, jaki to ja jestem niesprawiedliwy w ocenie na
                            Twój temat, a potem sam przyznajesz, że jesteś odstępcą. A skoro jesteś
                            odstępcą, to po prostu nie życzę sobie, abyś nazywał mnie swoim bratem. Nie
                            będzie to chyba dla Ciebie przykre, bo na odstępczych stronach masz jeszcze
                            bardzo wielu "braci w Panu", którzy na pewno wesprą Cię w Twoich spekulacjach.
                            Bardzo sprawnie rozbieracie poszczególne wersety na części pierwsze, naginacie
                            definicje, przytaczacie różne fakty i półprawdy (często trudne lub niemożliwe do
                            sprawdzenia). Brakuje wam jednego: zrozumienia ducha Biblii. Ale cóż, taka wasza
                            rola. Zapewne macie świadomość, że właśnie przed ludźmi takiego pokroju
                            ostrzegał Jezus mówiąc o odstępcach (bo jak nie przed takimi, to przed jakimi?)
                            No chyba że jesteście tak pochłonięci szukaniem przekrętów w Strażnicach, że nie
                            pamiętacie co jest napisane w Biblii. Oczywiście teraz spodziewam się opowieści
                            o waszej wnikliwości i czujności (tylko błagam, trochę mniej błędów
                            ortograficznych i stylistycznych, bo ciężko to się czyta). PS. Celowo nie
                            podjąłem omawianego wątku, ponieważ uważam dyskusję na ten temat z Tobą za
                            całkowicie bezcelową, więc szkoda mojego pisania. A wyprzedzając Twoją opinię o
                            mnie powiem tylko, że nie jestem niemyślącym fanatykiem. Z wypiekami na twarzy
                            czekam na Twój komentarz (i oczywiście alonsa).
                            • panter_1 Re: Niekonsekwencja 23.02.06, 10:13
                              No cóż, skoro dyskusja wg. was (tzn mo ; m - i wielu innych, których nie jestem
                              w stanie teraz wymienić) nie mam sensu, to faktycznie cenny czas jaki każdy z
                              nas poświęca tej polemice można wykorzystać w bardziej pożyteczny sposób.
                              Za błędy ortograficzne przepraszam :-( (nawet nie zdawałem sobie z tego sprawy,
                              że popełniam ich aż tyle, ale ...) do rzeczy.
                              To, że napisałem, że jestem ""odstępcą" od podawanej wykładni i wytłumaczenia
                              niektórych zagadnień biblijnych przez WTS"; odczytałeś jako totalne byćie
                              człowiekiem nieprzejednanym, z ust której płynie fałsz i jad na wszystko co Ty i
                              całą społecznośc ŚJ reprezentuje.
                              Widzisz tak dziwnie się składa, że całe moje dotychczasowe życie spędziłem i
                              dalej spędzam w zborze ŚJ. Nadal jestem stowarzyszony ze zborem i nie zamierzam
                              go opuszczać tylko dlatego, że dostrzegam pewne nieprawidłowości i rażące
                              odejście od prostych i wyrażnych nauk naszego Pana Jezusa Chrystusa. Nie
                              utożsamiam się z osobami które w sposób beznamiętny i nieobiektywny kpią zarówno
                              z wartościowych i słusznych (także Biblijnych) postaw naszej społeczności, ale
                              też z tego jak wyszydzanne i wyolbrzymiane jest każde potknięcie oraz
                              utrzymywanie niewłaściwej polityki przez Towarzystwo Straznica.
                              Natomiast jestem zaniepokojony tym, w jaki sposób nasza społeczność podchodzi do
                              dyskutowanych zagadnień. Boli mnie brak otwartości w szczerym i odważnym
                              rozważaniu nurtujących nas biblijnych problemów. Każdy zadający w zborze
                              niewygodne i trudne pytania (zwłaszcza jeśli jest już w prawdzie jakiś czas)
                              jest postrzegany jako albo osoba słabo duchowo, albo jak wykazuje ta dyskusja
                              "zarażona duchem odstępstwa."
                              Nie dpouszczamy jako społecznośc faktu, że każdy z nas może nie zgodzić się z
                              wykładnią jaka jest podawana przez WTS - jako jedną i jedyną do zaakceptowania
                              przez wszystkich ŚJ, którzy chcą pozostać w tej społeczności.
                              To prawda, fakt wyrażania tej niezgody i artykułowania swoich przemyśleń ma
                              istotne znaczenie dla pokoju i zgody jaka powinna panować w zborze. Zazwyczaj
                              odbywa się to w zaciszu naszego serca, umysłu i sumienia. Ale im bardziej i
                              wnikliwiej drążymy te kwestie, rodzący się niepokój, ból i chęć zlikwidowania
                              przyczyny danego problemu nie pozwala na milczenie.
                              Jesteśmy zachęcani na to by w tych kwestaich "czekać na Jehowę", aż wyprostuje
                              te wszystie sprawy.
                              A jeśli to prostowanie zależy także od nas samych, od naszej wrażliwości i
                              odważnego protestu na niebiblijne i niebraterskie postępowanie w naszej
                              społeczności? Czym usprawiedliwimy się przed Ojcem za naszą apatyczność i ślepe
                              naśladownictwo innych, skoro czujemy, że tak być nie powinno? Skoro jak pisze
                              Paweł w Hebrajczyków 13:7 >Pamiętajcie, o tych, którzy wśród was przewodzą i
                              którzy wam oznajmili słowo Boże, a rozważając wynik ich postępowania,
                              naśladujcie ich wiarę.[PNS]< mamy naśladować "wiarę" która jest wynikiem
                              właściwej i chrześcijańskiej postawy, która wynika z właściwego postępowania, a
                              nie tylko tego co "te osoby" od nas żądają, lub nam nakazują jako religijny
                              autorytet.
                              >Sprawdzajcie wszystko i zachowujcie to, co dobre. -1Tesaloniczan 5: 21 [PW]<
                              >Kochani przyjaciele, nie od razu dawajcie wiarę wszystkiemu, co podawane jest
                              jako słowo od Boga; stwierdzajcie najpierw, czy to prawda.– 1 Jana 4: 1,
                              [Słowo Życia]<
                              Na zakończenie pozwolę sobie zacytować fragment książki, który może nieco
                              wytłumaczy zjawisko określane jako "zamkniety umysł" który dotyka wszystkie
                              jednostki, które posłuszeństwo religijnemu autorytetowi stawia jako
                              posłuszeństwo samemu Bogu i podchodzi do niego w sposób bezkrytyczny.
                              ------------------------------>CYTAT<----------------------------------

                              Znany, osiemnastowieczny brytyjski uczony przywódca religijny, znany jako
                              miłośnik cywilnej i religijnej wolności sformułował to uderzające stwierdzenie:

                              Władza jest największym i najbardziej nieprzejednanym wrogiem prawdy i
                              argumentacji, jakiego wydał świat. Całe krętactwo – kolorowe zakłamanie –
                              podstępność najsubtelniejszego rozmówcy na świecie może być odsłonięte i
                              obrócone na korzyść tej prawdy, którą próbuje ukryć, ale władza jest
                              niepokonana.(Biskup Benjamin Hoadley, cytat z McClintock & Strong Cyclopedia of
                              Biblical, Theological and Ecclesiastical Literature (Encyklopedia Biblijnej,
                              Teologicznej i Kościelnej Literatury), Tom 1 str. 553, 554.)

                              Jeśli rzeczywiście władza jest najstarszym wrogiem prawdy, jest również
                              najstarszym wrogiem wolności, jako że prawda jest najistotniejszym wyzwalającym
                              źródłem, zdolnym do ‘uczynienia wolnym.’(Jana 8:32) Jeśli trzeba skonfrontować
                              prawdę, błąd znajdzie swoja ulubioną broń i ucieka się do władzy. Zbyt często
                              rzekoma władza jest tak samo nieprawdziwa jak sam błąd.
                              Nie ma znaczenia ile dostarczymy dowodów, nie ma znaczenia ilość biblijnego
                              dowodu jaki przedstawimy, ile logiczności wykażemy w dyskutowaniu problemów w
                              tej książce, wszystko to może być odrzucone i uznane za niepotrzebne przez tych,
                              którzy za przewodnika mają ludzką władzę religijną, która określa, co jest
                              prawdą. Faktycznie takie dowody przedstawione przez Świadków Jehowy, podobnie
                              tyczy to świadectwa biblijnego, w większości będą odrzucone zanim się ich
                              wysłucha – ponieważ władza postanawia, że powinna to odrzucić. A zatem ci
                              zależni od władzy są ograbieni z wolności i decydowania w swoim imieniu czy
                              informacja jest prawdziwa, czy fałszywa, korzystna czy szkodliwa.
                              I to samo dotyczy wszystkich ludzi, którzy podlegają jakiemukolwiek ludzkiemu
                              autorytetowi religijnemu, jako najwyższemu arbitrowi w sprawach dobra i zła.
                              Jeśli wybierają władzę, żeby ta za nich decydowała, za nich mówiła, myślała,
                              żaden alternatywny argument czy dowód nie będzie uczciwie wysłuchany, “ponieważ
                              przed władzą nie obronimy się.” Władza nie musi odpowiadać, wyjaśniać, czy nawet
                              rozważać przedłożony dowód; ona po prostu potępia. To jest, sądzę podstawowy
                              problem i dopóki tego nie zrozumiemy, niewiele więcej zrozumiemy. Przynajmniej,
                              o to chodziło w moim własnym doświadczeniu.
                              ------------------------------>CYTAT<----------------------------------
                              Fragment z ksiązki Raymonda Franza “W poszukiwaniu chrześcijańskiej wolności”
                              rozdział 2, str 16
                              • Gość: mp Re: Niekonsekwencja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.06, 06:45
                                Przeoczyłeś, panter, jeszcze jeden bardzo istotny fakt, być może dla Ciebie
                                kluczowy. Zwierzchnictwo w zborze, jak i Ciało Kierownicze, zostało ustanowione
                                właśnie przez Boga, żeby pomóc rozwiewać między innymi takie wątpliwości. Czyją
                                więc argumentację negujesz? Prezesa? Starszego w zborze? Boga, który za
                                pośrednictwem Ciała Kierowniczego przekazuje nam te informacje! No chyba że
                                uważasz, iż to Ciało nie jest wcale kanałem łączności między Bogiem a Jego
                                organizacją na Ziemi. Jeśli tak, to naprawdę nie mamy o czym rozmawiać i
                                zachęcam Cię rozpoczęcia ze Świadkami studium biblijnego. Chciałbym Ci jeszcze
                                powiedzieć, że zachęcanie do zapoznawania się z materiałami odstępców to już
                                naprawdę poważna sprawa. Jeżeli rzeczywiście jesteś jeszcze w zborze, to
                                powinieneś to sobie jak najszybciej uświadomić.
                                • Gość: alonso o alonso IP: *.master.pl 24.02.06, 12:26
                                  Dziękuję za przywołanie definnicji fanatyzmu: ..."żarliwe i bezkrytyczne
                                  wyznawanie religii"..., tego nie muszę udowadniać ponieważ świadczą o tym posty
                                  tu zamieszczone. Wielu Świadków Jehowy bezkrytycznie przyjmują wszystkie
                                  doktryny Towarzystwa. Może tak jest lepiej, może tak jest dla nich wygodniej.
                                  Na pewno jest bezpieczniej. Co do "zwalczania odmiennych poglądów" ... są dwie
                                  metody. Albo bezpośrednia konfrontacja i przytaczanie argumentów na
                                  potwierdzenie określonej tezy (warto zauważyć, że Ś.J. świetnie i skutecznie
                                  posługują się tą metodą na łamach swoich publikacji negując prawdziwość
                                  doktryny pozostałych religii). Nie ulega wątpliwości, że w większości
                                  przypadków wygrywają i argumenty świadczą na ich korzyść. Drugą metodą jest
                                  odizolowanie tzw. "odstępców" i całkowity brak kontaktu z nimi. Metoda ta jest
                                  o tyleż skuteczna i prosta (zapewnia jedność organizacji) co niebezpieczna.
                                  Dlaczego? Ponieważ stawia poważną wątpliwość co do słuszności głoszonych
                                  poglądów przez Towarzystwo (nie można rozwiać wątpliwości klienta ponieważ nie
                                  ma argumentów więc wykluczmy go za odstępstwo).
                                  Określenia : światusy, babilończycy, kozły i itp. nie są odosobnione. Nie
                                  trzeba "rzucać wyzwiskami" by być fanatykiem. Ś.J żyją w przekonaniu że "są w
                                  prawdzie". Często towarzyszy przekonanie o swojej wyższości nad
                                  przedstawicielami innych religii. Tymczasem "prawda" się zmienia (a może nie,
                                  prawda jest jedna i niezmienna tylko inaczej się ją postrzega). Zmieniają się
                                  wyjaśnienia określonych wersetów, zmienia się sposób myślenia i postępowania
                                  Ś.J. (na lepsze). Nie ulega wątpliwości, że trzeba czasu by rozumieć znaczenie,
                                  sens i ducha Biblii. Nikt tego nie neguje. Ale pomija się tu jeden podstawowy
                                  fakt. Organizacja religijna (jaka by nie była), jest tworzona, organizowana i
                                  zarządzana przez LUDZI (nawet jeśli cieszy się poparciem i błogosławieństwem
                                  przez Stwórcę). Ponieważ ludzie są niedoskonali i kierują się często
                                  niewłaściwymi przesłankami (tak było w roku 1975 kiedy grupa fanatyków wyrwała
                                  się z określeniem jednoznacznej daty końca), nigdy tak do końca nie będzie
                                  to "prawda". Ponieważ dążenie do prawdy jest zapisane w istocie człowieczeństwa
                                  i możliwe do osiągnięcia po przywróceniu doskonałości. Ten kto temu zaprzecza
                                  ograbia się z fascynującej możliwości rozwoju poprzez naukę i poznanie, staje
                                  się fanatykiem, religiantem ślepo i bezkrytycznie zapatrzonym we własną
                                  religię. Ze znanych mi religii Ś.J. są najbliżej prawdy, na 90-95%, nie można
                                  tego jednoznacznie ocenić i osądzić. Ale warto o tym mówić. Warto o tym mówić,
                                  że tak wiele prawdy już jest, ale trzeba też mówić o tym, że do tej prawdy
                                  jeszcze trochę brakuje i są sprawy niejasne. Chowanie głowy w piasek i
                                  oskarżenie o odstępstwo pogarsza sprawę. Podjąłem decyzję aby zaobserwować
                                  reakcje Ś.J. na moje (często zaczepne) komentarze. Dlaczego? Ponieważ jestem
                                  Świadkiem Jehowy (wielu na tym forum uważa, że odstępcą-niech i tak będzie).
                                  Nie ulega wątpliwości, że nigdy sam dobrowolnie nie zrezygnuje z bycia
                                  Świadkiem Jehowy. Nigdy też nie poruszę moich wątpliwości i pytań w zborze.
                                  Ponieważ w najlepszy przypadku zostanę wzięty na celownik i przygotowany do
                                  odstrzału. W najgorszym odstrzelony od razu (wyrzucony z organizacji Ś.J ,
                                  wykluczony). Wnioski do jakich dochodzę po całym tym epizodzie są troszkę
                                  smutne. Argumenty które przytoczyłem pozostały bez echa. Zarzucono mi za to
                                  cielesność (brak duchowości), brak pokory ,oceniono że do królestwa się nie
                                  nadaję i kazano się intensywnie modlić. Zarzucono mi filozofowanie i
                                  psychomanipulacje. Jeśli logika która mówi że frakcja+ frakcja +frakcja
                                  =składnik jest filozofowaniem to ja przepraszam bardzo... Nie zaprzeczam, że
                                  aby cieszyć się uznaniem Stwórcy muszę zrobić jeszcze w swym życiu wiele. Ale
                                  nie wam to osądzać. Włożyłem kij w mrowisko. Zostanę i już zostałem za to
                                  potępiony na tym forum. Na szczęście Stwórca Jehowa dopuszcza do takich
                                  sytuacji by tak naprawdę każdy z nas mógł się zastanowić nad swoimi pobudkami i
                                  intencjami. Czy ktoś z was, żarliwych obrońców aktualnej polityki WTS w kwestii
                                  krwi, zastanowił się czasem nad tym , co będzie w sytuacji kiedy nastąpią
                                  dalsze zmiany? Jedność i spokój w zborze jest potrzebny i warto o niego
                                  zabiegać. Ale nie w sposób taki jaki czyni to Towarzystwo. I nie za wszelką
                                  cenę. O dobrych rzeczach jest łatwo mówić. Czemu nie wolno tego robić o
                                  trudnych i wątpliwych bez narażania się na osąd? Czemu próba myślenia i
                                  rozważania wspólnie trudnych kwestii jest z góry skazana na niepowodzenie?
                                  Walka z tym zjawiskiem nie ma sensu. Ponieważ autorytatywny sposób sprawowania
                                  władzy uniewożliwia dyskusję. Albo akceptuje się wszystko, albo jesteś
                                  odstępcą. Dużo racji jest w słowach brata „panter 1”, że władza jest wrogiem
                                  prawdy. Jestem Świadkiem Jehowy i póki Stwórca nie zadecyduje inaczej będę
                                  nim. Ale nigdy nie ograbię się z możliwości myślenia.
                                  Osoby które nie są Świadkami a zabierały głos na tym forum
                                  zapraszam do rozmów z nami. W religii Ś.J. znajdziecie wiele dobrych i
                                  fascynujących rzeczy. Znajdziecie klucz do poznania Stwórcy i nawiązania z nim
                                  więzi. Ale jak wszędzie znajdziecie również problemy i niejasności. Znajdziecie
                                  ludzką małość, religianctwo, fanatyzm i wątpliwości. Ale tak jest wszędzie. Nie
                                  zrażajcie się tym. Bo jak sami zobaczycie znacznie, znacznie więcej jest rzeczy
                                  dobrych. Przepraszam wszystkich Ś.J za to, że być może uraziłem któregoś z was.
                                  Była to dla mnie świetna lekcja. Wiem, że trzeba czekać spokojnie na
                                  rozwiązania od Jehowy. Może to właśnie pokora, której muszę się jeszcze uczyć.
                                  Mam również nadzieję, że wielu z was w jakiś sposób dyskusja ze mną wzbogaciła
                                  (mimo, że jestem odstępcą według was). Pozdrawiam gorąco wszystkich uczestników
                                  dyskusji. alonso111@wp.pl
                                  • Gość: mp Re: o alonso IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.06, 15:31
                                    Nie zdziwiło mnie to, że jesteś w zborze. Być może panter także w nim jest. Ale
                                    chciałbym raz jeszcze powtórzyć swoje zdanie, że odrzucając argumentację i
                                    wyjaśnienia podawane przez Towarzystwo, nie zgadzamy się z samym Jehową, który
                                    podaje swoje wytyczne poprzez Ciało Kierownicze. Dlatego też Twoja wnikliwość w
                                    tej kwestii nie ma wiele wspólnego z rozsądkiem. Nawet jeśli w jakiejś kwestii
                                    zrozumienie nie jest jeszcze pełne, to czy myślisz, że znajdziesz je zanim zrobi
                                    to ostatek? Sądzę że masz spory problem z podstawową wiedzą na temat
                                    funkcjonowania Organizacji. To tak, jakbyś powiedział, że nie można wierzyć
                                    Biblii, ponieważ napisali ją ludzie. Argument godny osoby niewierzącej. Obawiasz
                                    się, że mógłbyś zostać wykluczony. A jaki sens ma pozostawanie w organizacji, z
                                    którą się nie zgadzasz? Twój błąd jest tak oczywisty, że aż razi w oczy, choć
                                    dla osoby postronnej Twoje argumenty mogą się wydać logiczne. Z Twoich
                                    wypowiedzi wnioskuję, że nie jesteś głupi, ale tok Twojego rozumowania poszedł w
                                    zupełnie złym kierunku. Nie po to studiujemy tyle lat Biblię, żeby potem
                                    próbować wychodzić "przed rydwan", szukać własnych wykładni, a do tego wciągać w
                                    takie dyskusje innych. Wiem, że możemy tak sobie odpisywać bez końca, więc
                                    powiem tylko, że życzę Ci dobrego zrozumienia Biblii i powodzenia w znalezieniu
                                    prawdy.
                                    • Gość: alonso Re: o alonso IP: *.master.pl 25.02.06, 11:00
                                      Przyjmując Twoje argumenty można dojść do wniosku iż, Stwórca zupełnie
                                      świadomie wprowadza w błąd swoją organizację, Ciało Kierownicze i swoich
                                      wiernych sług, lub też co gorsze, sam jest zmienny i zmienia zapatrywaniana na
                                      pewne sprawy. Jak doskonale wiesz organizacja (Towarzystwo) wielokrotnie
                                      zmieniała zapatrywania na różne kwestie (weźmy tylko pod uwagę rok 1975,
                                      pokolenie czy przeszczepy narządów). W swoim zrozumieniu wydajesz się zakładać,
                                      że kanał łączności jaki wyznaczył Stwórca z organizacją czyli niewolnik wierny
                                      i roztropny jest nieomylny, że bez zniekształceń przekazuje wolę Jehowy. Wynika
                                      to jasno z Twoich słów "...nie zgadzamy się z samym Jehową, który podaje swoje
                                      wytyczne poprzez Ciało Kierownicze". Takie postawienie sprawy jest bardzo
                                      niebezpieczne. Stwórca jest doskonały, święty i nieomylny. Nie wprowadza w błąd
                                      swoich sług zmieniając co jakiś czas wyjaśnienia. Ma świadomość, że Jego wola
                                      spisana na kartach Biblii może być źle zrozumiana przez Niewolnika i dopuszcza
                                      do powstania takich sytuacji ponieważ ludzie nie są gotowi w od razu i w pełni
                                      rozumieć postanowień Boga. Tak naprawdę w ten sposób zostaje wypróbowana nasza
                                      lojalność wobec niego i Jego organizacji. Wcześniej postawiłem pytanie co
                                      zrobisz jeśli wyjaśnienie kwestii krwi się zmieni? Jeśli uznasz, że organizacja
                                      (Towarzystwo, Ciało Kierownicze) jest omylne możesz się rozczarować i poprostu
                                      odejść. Tak uczyniło wielu tych, którzy nie zakceptowali zmian. Dlaczego?
                                      Ponieważ byli przekonani o nieomylności Towarzystwa i chcieli wierzyć w to co
                                      już nie było prawdą. Czy zdajesz sobie sprawę ilu było takich którzy służyło do
                                      nagrody, a kiedy w 1975r nie nastąpił koniec, odeszło? Nie myślę, że znajdę
                                      wyjaśnienie zanim zrobi to ostatek. Ale pozostanę przy tym, iż kwestia
                                      postanowień co do leczenia alternatywnego, wprowadziła tak naprawdę zamieszanie
                                      i wiele pytań, zdecydowanie za mało odpowiedzi. Żadna lojalność wobec
                                      jakiejkolwiek organizacji nie ograbi mnie z obowiązku myślenia i
                                      analizowania "czy aby tak się rzeczy mają". Wybacz, ale dla mnie najważnieszy
                                      jest Stwórca i więź z nim. Organizacja jest tylko narzędziem by się do Niego
                                      zbliżyć a nie celem samym w sobie. Po co studiujesz Biblię? Dlatego, żeby być
                                      lojalnym wobec organizacji czy dlatego by zbliżać się do Stwórcy i zmieniać
                                      swoją osobowość? Być może mój tok rozumowania jest błędny. Wierzę jednak, że
                                      Jehowa może go zmienić. Ty zakładasz nieomylność swojego myślenia przez co
                                      ograbiasz się z możliwości poznawczych. Wiem, że cię nie przekonam tak jak Ty
                                      nie przekonasz mnie. Pytasz mnie o sens pozostawania w organizacji. Odpowiem Ci
                                      słowami które towarzyszą mi od początku mojej obecności w organizacji Świadków
                                      Jehowy - JANA 6:66-69 a w szczególności 68 i powtarzam, że nic i nikt mnie z
                                      niej nie wyrzuci oprócz samego Stwórcy. Na koniec pozwolę sobie życzyć Ci
                                      duchowego zrozumienia Biblii i powodzenia w odnalezieniu Stwórcy. Pozdrawiam.
                                      • Gość: Kropeczka Re: o alonso IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.03.06, 20:46
                                        W liście Tytusa 1:2 jest powiedziane, że Bóg nie może kłamać, a w księdze
                                        Malachiasza 3:6 pisze, że Bóg się nie zmienia. Te dwa podane wersety dobitnie
                                        pokazują, że Bóg nie zwodzi swych sług, jak to pan uważa. To Szatan próbuje
                                        zamącić w naszej organizacji by znalazło się więcej osób myślących tak samo jak
                                        pan. Mam jednak pytanie: pan napisał, że nie zgadza się pan z większością
                                        naszych poglądów, więc nie rozumiem co jeszcze pana trzyma w naszej religii.
                                        Życzę powodzenia w dokładnych przemyśleniach i rozważaniach Pisma Świętego.
                                        • Gość: alonso Re: o alonso IP: *.master.pl 08.03.06, 16:12
                                          Proszę czytać moje komentarze badzo uważnie -). Jeżeli czyta Pani tak dokładnie
                                          Pismo Święte jak moje komentarze to współczuję. Zalecam zwiększenie udziału w
                                          szkole teokratycznej. Pozdrawiam. -) A mogę zapytać o wiek czy będzie to
                                          niestosowne?
                    • Gość: alonso Re: Niekonsekwencja IP: *.master.pl 21.02.06, 16:55
                      1. Nie atakuję Świadków Jehowy jako takich tylko niezrozumiałe doktryny
                      Towarzystwa, (proszę jeszcze raz uważnie przeczytać moje komentarze). 2. Wiem
                      dużo o Ś.J. ale nie muszę ujawniać skąd. 3. Nie kombinuję jak zasiać w kimś
                      wątpliwości tylko stawiam pytania. Jeśli ktoś ma wątpliwości po przeczytaniu
                      moich komentarzy to znaczy, że moje argumenty są słuszne lub wiara w doktrynę
                      takiej osoby jest zbyt mała. 3. Nie rozumiem dlaczego stawiane są mi zarzuty o
                      brak duchowości i pokory, nie rozumiem dlaczego wyrokuje się tu o tym a nie
                      pozostawia osądu Stwórcy. 4. Nie rozumiem dlaczego przywołuje Pan doktryny
                      kościoła katolickiego. Obawiam się, że z tą sprawą kościół nie ma nic
                      wspólnego, a o jego niekonsekwencji wiedzą już dzieci w szkole(te myślące). Czy
                      nie jest to trochę tak, że:" my (Ś.J.) i tak jesteśmy lepsi od tych światusów"?
                      5. Nie rozumiem braku szacunku jaki Pan wyraża nie używając formy Pan w
                      stosunku do mojej osoby. 6. Pozdrawiam
              • Gość: JP Re: O alonso IP: *.chello.pl 07.02.06, 01:52
                a co powiedzieć rodzinom ofiar transfuzji, aborcji, ofiar wojen itd - porównaj
                statystyki ile ludzi umiera z tych powodów, aile bo odmówiło jakieś formy
                leczenia. Brak zgody na przyjęcie krwi czy przyjęcie jej nie podlega tu
                teologicznej dyskusji. To tak jakby zastanawiać się dlaczego jeden pacjent
                zgadza się na antybiotyk, a drugi prosi o inne leczenie... To czy odmowa krwi
                jest nakazem biblijnym w kontekście medycznym nie musi mieć żadnego znaczenia -
                jakie są podstawy odmowy czy zgody na taką czy inną technikę medyczną też nie
                muszą być ważne - WAŻNE, że z punktu widzenia prawa Polskiego i
                międzynarodaowego każdy świadomy człowiek ma prawo do autonomicznego
                samostanowienia i to jest podtawa do podjęcia jakiejkolwiek decyzji w kwestii
                krwi - z punktu widzenia prawa. Pytanie: jak nazwiemy lekarza, jeśli radzi
                rodzinie odłączenie od apar. podtrzymującej życie pacjenta, bo jego zdanie - i
                innych specjalistów - dana osoba już nieżyje ?

                miłego dnia
                JP
              • Gość: Zenek O alonso - cieleśniak że aż zgroza bierze IP: 212.203.135.* 14.02.06, 23:47
                Oj Panie alonso!!! Problemy Ty masz człowiecze, skoro do spraw duchowych po
                cielesnemu podchodzisz. Masz z tym problem i to widać. Coś widzę, że z takim
                podejściem to Ty się w Nowym Świecie nie znajdziesz. Jedyna nadzieja w Stwórcy
                (wiadomo - Jehowa - patrz Kochanowski), że pomodlisz się do niego i cię
                wyciągnie z tego dołu, bagna zbytniego zadufania w sobie (tak tak - tylko ktoś
                pyszny może tak sarkać na innych bez powodu i w sprawach trudnych, ale nie
                jednoznacznie błędnych). Poczytaj w Przypowieściach Salomona o głupocie
                ludzkiej...
                • Gość: alonso Re: O alonso - cieleśniak że aż zgroza bierze IP: *.master.pl 15.02.06, 18:21
                  "wstyd i hańba" ... wstyd to będzie zaiste straszliwy jak się w tym Nowym
                  Świecie opamiętają i prostactwo przybyłych zobaczą. Ale módl się Pan Zenku
                  módl!!! A nóż żywcem do nieba zabiorą... wszak lekkiś Pan z tą swoją
                  duchowością. Pychę mi Pan zarzucasz a sądzisz i wyroki wydajesz? A kimżeś Pan ?
                  Zastępcą Stwórcy? Jakżeś Pan spał sobie smacznie to czasem półka
                  ze "Strażnicami" na głowę nie spadła? Przeanalizuj Pan dzieciństwo , może
                  więcej traumy Pan znajdziesz. Powodzenia.
          • edico Biblia a doktryny katolickie 11.02.14, 13:59
            www.youtube.com/watch?v=jy64ekaIrJE
            www.youtube.com/watch?v=9h_lgkXwLrc
    • Gość: s Re: Nowy aparat trafił do Szpitala Wojewódzkiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.06, 18:45
      • Gość: Kropeczka Re: Nowy aparat trafił do Szpitala Wojewódzkiego IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.02.06, 21:30
        Witam. Ja również jestem Świadkiem Jehowy. Cieszę się, że jako chrześcijanie
        możemy pomagać ludziom, nawet w sprawie bezkrwawego leczenia. Jestem wdzięczna
        lekarzom i osobom, które akceptują nasze poglądy.
        Ps. Pozdrawiam braci i siostry z Nowego Targu, a także wszystkich
        współwyznawców na całym świecie =)
        • Gość: mo28 Re: Nowy aparat trafił do Szpitala Wojewódzkiego IP: *.futuro.kielce.msk.pl 04.02.06, 22:28
          witam wszystkich:) ja jestem katoliczka ale przylaczam sie do podziekowań za
          ten dar...oby ich było wiecej i w kazdym szpitalu:)))pozdrawiam Świadków
          Jehowy, do których mam wiele szacunku:***
    • Gość: George Re: Nowy aparat trafił do Szpitala Wojewódzkiego IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.02.06, 22:29
      Dziękujemy braciom za ich troskę o nasze zdrowie.Jest to dowód,że prawo Jehowy
      zawsze ma rację, a my jako ludzie musimy jemu zaufać i mieć pewność,że jego
      zasady i prawa zawsze wychodzą każdemu z nas na dobre.Widac w tym duże
      kierownictwo Jehowy.Pozdrawiamy braci i siostry.
      • tommy2222 Re: Nowy aparat trafił do Szpitala Wojewódzkiego 05.02.06, 22:58
        ta dyskisja przeradza się w odpieranie ataków goscia Alonso, którego zapraszam
        do rozmowy ze Świadkami jak tylko sie pojawia
    • Gość: Waldi Re: Nowy aparat trafił do Szpitala Wojewódzkiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.06, 22:30
      To kolejny dowód na to, że świadkowie Jehowy dbają o swoje zdrowie, szanując
      jednocześnie prawo Boże.
      • Gość: nie, dziękuję Re: Nowy aparat trafił do Szpitala Wojewódzkiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.06, 22:37
        Stawiam dolary przeciwko orzechom, że w tym szpitalu jest więcej sprzętu
        kupionego za pieniądze chrześcijan i ateistów niż z funduszy świadków Jehowy.
    • Gość: 69 Re: Nowy aparat trafił do Szpitala Wojewódzkiego IP: *.olsznet.ec.pl 07.02.06, 18:21
      ja równiez nie życzę nikomu z korzystania z tego aparatu ale jak dobrze mieć je
      blisko domu (w razie czego)
      69
    • Gość: AloNe<so> Re: Nowy aparat trafił do Szpitala Wojewódzkiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.06, 15:21
      Myślę SZ.P. ALONSO, że znam Panski tok rozumowania, chyba znamy sie nawet
      osobiście. Ten człowiek trudni się zaprzeczaniem prawdom biblijnym, które są
      jak najbardziej oczywiste. Ma na celu jedynie "głupią gadanine" choć opartą
      pozornie na Biblii. To odstępca, odradzam jakiekolwiek kontakty. Jest dobrze
      obeznany z biblią, to filozof i byly Świadek Jehowy
      • Gość: nie, dziekuję Re: Nowy aparat trafił do Szpitala Wojewódzkiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.06, 15:33
        Alonso - jeśli to prawda, że był Pan świadkiem Jehowy i udało się Panu
        wyzwolić - to gratuluję. Wystarczy spojrzeć na powyższy wpis, żeby zobaczyć
        obłudę tego towarzystwa.
        'Ma na celu jedynie "głupią gadanine" choć opartą
        pozornie na Biblii' - to wypisz wymaluj opis wizyty świadków Jehowy.
        'Odradzam jakiekolwiek kontakty' - tak, zdecydowanie. Wystarczy 'nie, dziękuję'
        i zamykamy drzwi.
        • Gość: Zenek o alonsie - nie dziękuję to jakiś algorytm głupoty IP: 212.203.135.* 14.02.06, 23:34
          Wszędzie ci filozofowie - najgorsze co może spotkać ludzkość to nadmiar
          filozofowania. Najprościej jest wszystko uczynić 'względnym' i się ma spokój
          tanim kosztem. Twardogłowy człowieku - ucz się na pokorze dobrych ludzi a nie
          przejedzonych swoimi ambicjami filozofów co to się kreują na wszech(i najlepiej)
          wiedzących. Przez takich ludzi istnieją problemy w kontaktach międzyludzkich.
          Najbardziej zaściankowy i prosty chłop jest w większości wypadków lepszym
          kompanem do rozmowy niż taki "filozof", bo jest normalny i rozumuje kierując
          się czystym rozsądkiem a nie głupimi bajdurzeniami brzmiącymi jak coś
          poważnego... Wstyd i hańba!
      • Gość: alonso Re: Nowy aparat trafił do Szpitala Wojewódzkiego IP: *.master.pl 08.02.06, 16:52
        Dziękuję bardzo. Ta opinia bardzo mi pochlebia. Ale niestety nie jestem
        filozofem a skromnym inżynierem stawiającym proste i logiczne pytania.
        Pozdrawiam . A ta wypowiedź myślę jest jeszcze jednym głosem w dyskusji
        świadczącym o fanatycznym zapatrzeniu i unikaniu konfrontacji przy trudnych
        pytaniach przez Ś.J. -) Pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję. Zapewniam, że nie
        znamy się osobiście.
        • Gość: simpsi Re: Nowy aparat trafił do Szpitala Wojewódzkiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.06, 19:43
          Ta dyskusja trwała dość długo i nie wydaje mi się, że potwierdzała słuszność
          twierdzenia, że Świadkowie Jehowy unikają rozmów na trudne tematy. Tyle że forum
          internetowe nie jest najlepszym miejscem na takie dysputy. Wypowiedź o odstępcy
          nie należała do delikatnych, ale nie wiem, czy nie była prawdziwa. Z takimi
          ludźmi Świadkowie rzeczywiście nie utrzymują kontaktów, ale nie ze zwględu na
          fanatyzm, tylko na bezcelowość rozmów z kimś, kto tylko i wyłącznie wszelkimi
          sposobami stara się zasiać wątpiwości, których tak naprawdę nie ma. Podkreślam,
          że nie mówię tu o alonso. I rzeczywiście dobrze by już było zakończyć tą
          dyskusję. Pozdrawiam.
          • Gość: nie, dziękuję Re: Nowy aparat trafił do Szpitala Wojewódzkiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.06, 20:05
            To nie była dyskusja tylko monolog - jedyne, co potrafią świadkowie Jehowy.
            Oczy i uszy mają już zamknięte. Dlatego za każdym razem, kiedy pukają do moich
            drzwi mówię im 'nie, dziękuję'. No chyba, że jeszcze raz odważą się przyjść do
            mnie w Dniu Bożego Narodzenia - wtedy zamknę im drzwi bez słowa.
            • Gość: nie, dziękuję Re: Nowy aparat trafił do Szpitala Wojewódzkiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.06, 20:16
              A gdy nie wiadomo o co chodzi, to może chodzi o to:
              www.kulty.info/art/525
              • Gość: simpsi Re: Nowy aparat trafił do Szpitala Wojewódzkiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.06, 05:43
                Gdy w wymianie zdań uczestniczą co najmniej dwie osoby, nie jest to monolog,
                tylko dyskusja. To dość proste. To właśnie dyskusja miała miejsce na tym forum.
                Poza tym jeśli "nie, dziękuję" na widok Świadków Jehowy mówi jedynie nie,
                dziękuję, to niech nie ma potem pretensji, że Świadkowie wygłaszają monologi.
                Chętnie DYSKUTUJĄ, jak tylko znajdą ROZMÓWCĘ. A takich "sensacyjnych" stron, jak
                ta z odnośnika jest całe mnóstwo, Ameryki nie odkryłeś. Myślę, że o żadnej innej
                religii (nie sekcie, odsyłam do Słownika Języka Polskiego) nie ma tyle
                szkalujących materiałów, co o Świadkach Jehowy. Zastanawiałeś się chociaż raz
                dlaczego? Pozdrawiam.
                • Gość: nie, dziękuję Re: Nowy aparat trafił do Szpitala Wojewódzkiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.06, 09:45
                  Gdy w wymianie zdań uczestnicza co najmniej dwie osoby, to nie zawsze jest to
                  dyskusja. To nie takie proste, jak twierdzisz. Potrzebne są przede wszystkim
                  dobre chęci, których Wam brakuje. Z doświadczenia wiem, że tego typu dyskusje
                  absolutnie do niczego nie prowadzą, więc niniejszym ją kończę - kto to
                  powiedział? Świadkowie dyskutują - tak, ale zawsze w parach - zastanowiłeś się,
                  kiedyś dlaczego?

                  Nie użyłam słowa sekta, więc nie musisz odsyłać mnie do słownika. Moim zdaniem
                  jest to błędna wiara, w dodatku krzywdząca dla wyznawców. Czasem mi Was żal,
                  jednak następnym razem, jak zapukacie do moich drzwi, po raz kolejny
                  powiem 'nie, dziękuję'. Żegnam.
                  • Gość: Kropeczka Re: Nowy aparat trafił do Szpitala Wojewódzkiego IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.02.06, 14:34
                    Dlaczego jest pani nas żal? Czy którykolwiek Świadek Jehowy, podczas głoszenia
                    skarży się jak to mu jest źle? My służymy prawdziwemu Bogu Jehowie i jesteśmy
                    bardzo szczęśliwi z tego powodu. A co może nam zaoferować ten świat? Ja nie
                    jestem od urodzenia w religii Świadków Jehowy. Byłam katoliczką, ale miłość do
                    Boga i chęć służenia mu pomogły mi podjąć decyzję co do zmiany wiary. Może
                    zamiast ciągłej odpowiedzi "nie dziękuję" uda się pani porozmawiać ze
                    Świadkami.
            • Gość: młody Świadek o "nie, dziękuje" IP: *.retsat1.com.pl 10.02.06, 12:05
              Witam serdecznie. Nie rozumiem dalaczego w Panu tyle nienawiści do Świadków.
              Jeśli miałby Pan w sobie troszke szacunku i tolerancji wymieniłby Pan swoje
              poglądy i zarzuty, solidnie oparte, z samymi Świadkami, a nie przez internet.
              Nie mamy na celu "zaciągnięcia" kogoś do swej wiary bo absolutnie nie o to tu
              chodzi. Jeśli ktoś chce poznawać Boga i Słowo Boże we właściwy sposób sam
              będzie się o to starał. My POMAGAMY ZROZUMIEĆ BIBLIĘ. Jesteśmy w stanie pokazać
              różne kierunki tematyczne, nawet jeśli zajdzie potrzeba, na osobistym
              egzemplarzu Biblii.Wielu z nas, a jest nas ponad 6mln musialo coś pociągnąć by
              zostać Świadkiem Jehowy. To było właśnie przekonanie o słusznośći tego co
              mówili Świadkowie, a jeśli podawali jakieś argumenty oraz rzeczy całkiem nowe
              dla ucha, to było to z Biblii. Jestem od dziecka wychowywana wśród Świadkow i
              choć jeszcze długie lata przedemna szkoły i nauki, to wiem że to co jest w
              Biblii jest prawdziwe i zawsze takie będzie. Chciałam jeszcze nawiązać do
              Bożego Narodzenia. Nie jest to oczywiście temat do omawiania przez internet bo
              było by to trudne, ale to co Pan powiedział zmusilo mnie do tego żeby na to
              zareagować. Jeśli w dniu Bożego Narodzenia upamietniany jest Jezus to bylo by
              to równoznaczne z tym że Jezus jest Bogiem.(bo Boże Narodzenie) Ale Jezus jest
              Synem Bożym, czyli jest synem Jehowy. I szkoda że podczas tego Święta myśli się
              tylko o tym Jezusie jako małym dzieciątku. Jest to równiez bardzo ważne, ale
              większe znaczenie ma to co robił gdy był na Ziemi i dlaczego musiał zginąć. O
              tym sie troche mniej wspomina, a myślę że powinno więcej..

              Pozdrawiam serdecznie i życze dużo zdrowia:)
              • hanusia39 Re: o "nie, dziękuje" 17.02.06, 18:55
                Kochani!
                Wy, ktörzy jestescie swiadkami Jehowy i ci, ktörzy nie jestescie! Dlaczego tak
                sie kasacie?Przeciez nie na tym polega konstruktywna wymiana mysli. Swiadkowie
                nikogo nie nawracaja sila i jak to juz zostalo wczesniej zauwazone wybör jest
                wolny. Wszyscy jednak jestesmy tylko ludzmi i ...popelniamy bledy w zyciu i
                czasami moze cos (choc nie powinno) zagrac nam na nerwach.Sa swiadkowie i ...
                swiadkowie ale liczy sie zawartosc Pisma Swietego czyli jak zyc wg przykazan
                Bozych.Wazne jest to jak zyczy sobie Bög zeby oddawac mu czesc i chwale!
                Predzej czy pözniej okaze sie po czyjej stronie lezy Prawda i przekomarzaniem
                sie czy kasliwym jezykiem sie tego nie udowodni.
                Zalecam wszystkim wziac gleboki oddech i spojrzec na siebie i innych z wieksza
                empatia a zaraz chmurne niebo nieco sie rozjasni. Ja kiedys bylam baaaardzo
                impulsywna i wrecz napastliwa osöbka ale zycie nauczylo mnie pokory i szacunku
                do innych. Jestem swiadkiem Jehowy z wyboru i milosci do Jehowy choc w zyciu
                moim wiele bylo zakretöw iscie niebiblijnych.
                Pozdrawiam wszystkich zyczac jeszcze wiekszego serca i zrozumienia.
              • Gość: alfik Re: o "nie, dziękuje" IP: *.elb.vectranet.pl 17.02.06, 21:22
                Ale my,cherzcijanie uwazamy,ze Jezus Chrystus jest trzecią osoba w Trojcy
                Świętej,więc o czym mowa,wasze ugrupowanie religijne nie jest zadną opcją tego
                bo nie wierzycie w Krzyz Święty i w Trójcę Swiętą jako jedność,więc o czym mowa?
                NIE JESTESCIE CHRZEŚCIJANAMI,to moje zdanie i wielu katolikow i nie tylko...
                • Gość: simpsi Re: o "nie, dziękuje" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.06, 05:27
                  Ups...Alfik chyba niechcący nie trafił w temat tej dyskusji...:)
                • hanusia39 Re: o "nie, dziękuje" 18.02.06, 12:59
                  Drogi alfik-u,
                  w swojej zapalczywosci nie tylko nie trafiles w temat ale i ujawniasz braki
                  wiedzy na temat korzeni chrystianizmu i pochodzenia wielu wierzen religii
                  katolickiej. Spokojnie usiac z encyklopedia w jednej rece (najlepiej
                  encyklopedia katolicka lub konkordancja)i ksiazkami historycznymi w drugiej a
                  napewno nieco zlagodniejesz. Wiecej pokory i checi poznania naszej (ludzkiej)
                  przeszlosci.Jednak niewazne co ludzi dzieli np. inna religia, wazne co moze nas
                  laczyc a wszyscy przeciez i ty röwniez, chcemy byc w zyciu szczesliwi, zdrowi i
                  zyc w swiecie zapewniajacym spoköj i bezpieczenstwo. To wlasnie obiecywal
                  Chrystus i to jest jedna z wazniejszych nauk biblijnych. O tym tez möwi
                  modlitwa "Ojcze nasz", ktöra ty zapewne znasz doskonale.Warto zastanowic sie
                  doglebniej nad jej tresia...
                  Pozdrawiam
    • Gość: av Re: Nowy aparat trafił do Szpitala Wojewódzkiego IP: *.promax.media.pl 09.02.06, 16:50
      To wspaniałe, ze ktoś potrafi coś ofiarować, dla ratowania życia, a nie tylko
      doić jak Rydzyk.
      • Gość: Fred Re: Nowy aparat trafił do Szpitala Wojewódzkiego IP: 217.153.29.* 10.02.06, 17:25
        Nic dodac, nic ujac :)
    • Gość: Jeden taki Re: Nowy aparat trafił do Szpitala Wojewódzkiego IP: 62.123.127.* 18.02.06, 20:52
      W ten sposob widac na co ida pieniadze zbierane przez Nadarzyn , Wspaniala idea !!!
    • Gość: Alek Re: Nowy aparat trafił do Szpitala Wojewódzkiego IP: *.chello.pl 19.02.06, 19:55
      bardzo się cieszę poniewarz jestem świadkiem Jehowy
    • Gość: kontroler Re: WIĘCEJ O ŚW. JEHOWY I ICH REFORMACJI TUTAJ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.06, 01:34
      Strona którą tutaj reklamujesz jest strasznie tendencyjna. Ot, spotkała się
      grupka obrażonych byłych świadków próbująca odgryźć się na dawnych
      współwyznawcach. Pożalić się, poobgadywać, popluć jadem na były zbór. Takie
      "fakty i mity" dla ludzi nie lubiących świadków.
    • Gość: Zainteresowana Re: Nowy aparat trafił do Szpitala Wojewódzkiego IP: *.kat.3s.pl 14.06.06, 05:47
      I szkoda, że takie miłe informacje na temat ofiarodawcy umieszcza się na szarym
      końcu, za to, gdyby ktoś związany ze Świadkami Jehowy zrobił coś złego... ale
      czemu tu się dziwić. Poza tym z tego co się oriętuje, Świadkowie Jehowy są
      zarejestrowaną religją, a nie stowarzyszeniem.Tak czy inaczej bardzo się ciesze,
      że takie urządzenie trafiło do szpitala, oby pomogło jak największej liczbie
      ludzi uniknąć powikłań związanych z transfuzją.
    • edico Re: Nowy aparat trafił do Szpitala Wojewódzkiego 14.06.06, 09:02
      Nie jest to na tyle "słuszna wiara", bo podkreślać pozytywne strony działań tego
      środowiska. Co innego np. finansowanie oświetlenia kościołów z budżetu miasta
      czy przekazywanie obiektów na ich słuszne potrzeby.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka