Dodaj do ulubionych

Burzliwe zebranie w Domatorze

IP: *.olsztyn.mm.pl 13.11.06, 09:50
Jak ten facet po tym co narobił miał czelność jeszcze się pokazywać na
zebraniu i w ogóle zabierać głos. Niech się cieszy , że go nie zlinczowali.
Specjalnie przyszedł, żeby zakłocać zebranie i wyprowadzać z równowagi
Morabet.A ci co za nim stoją są tak samo winni jak on bo mu na to wszystko
pozwalali.Tylko w tym naszym państwie prawa ludzie, którzy chcą
sprawiedliwości traktowani są jak przestępcy a tacy jak Stefański są biedni i
pokrzywdzeni. Może przez pierwsze dwa lata był uczciwy??? bo walczył też o
swoje mieszkanie i pogonił oszustów ale potem robił dokładnie to samo co jego
poprzednicy. Mam nadzieje, że prokuratura wreszcie skończy to ślimacze
śledztwo i wtedy sie okaże czy to Morabet miała rację.I mam nadzieje, że tym
sprawiedliwości stanie się zadość.
Obserwuj wątek
    • Gość: ByłyPrezesDomatora Re: Burzliwe zebranie w Domatorze IP: *.olsztyn.mm.pl 22.03.07, 16:48
      List otwarty

      Wszystkich nas osądzi Pan Bóg, a mnie dodatkowo w niedalekiej przyszłości Sąd.
      Sąd – Temida ukaże całą prawdę, wyda wyrok i wtedy będziecie Państwo mogli
      obrzucać mnie kamieniami… lub zadumać się nad losem niewinnego, zaszczutego
      człowieka.

      1) Rolę prezesa SM Domator pełniłem 10 lat. Jako członka Spółdzielni wybrano
      mnie abym walczył o 150 mieszkań, które były w budowie i pomimo, że spółdzielcy
      wpłacili 100% wstępnych kosztów, nie wystarczyło nawet na budowę pełnego stanu
      surowego. Z pomocą Rady Nadzorczej oraz fachowców z zakresu budownictwa i
      prawa – Marka Starzyńskiego i Stanisława Jasińskiego dopiąłem swego. Uratowałem
      zarówno mieszkania, jak i pieniądze spółdzielców (w tym także swoje). Wszyscy
      dopłaciliśmy ogromne pieniądze tj. drugie 100% (gdyż w między czasie
      drastycznie wzrosły ceny mieszkań). Po tym chciałem zrezygnować z (na tamten
      czas) zaszczytnej, lecz i wtedy i teraz bardzo niewdzięcznej funkcji, lecz na
      prośbę spółdzielców z satysfakcją pozostałem. Przez 7 lat otrzymywałem oklaski
      po każdym Walnym Zgromadzeniu. Budowaliśmy dalej. Niestety przedmiotowa budowa,
      za którą mam teraz sprawę w Sądzie trafiła na okres ogromnej recesji
      gospodarczej i dekoniunkturę w kraju. Pomimo wielu przeciwności losu w czasie,
      gdy upadło wiele firm i spółdzielni, po wielu wylanych przeze mnie i niektórych
      spółdzielców łzach z mozołem i trudem ale budowę ukończyliśmy.
      W SM Domator wszyscy otrzymali mieszkania, nikt nie został na lodzie, tak jak
      np. w Samych Swoich czy też innych spółdzielniach. Faktem jest, że od ceny
      wstępnej spółdzielcy dopłacili ok. 20% i mieszkania wybudowaliśmy w cenie ok.
      2150 zł. za m2. Obecnie tj. zaledwie po kilku latach każdy ze spółdzielców
      zarobił ponad 100% na swoim mieszkaniu. Miliony, którymi mnie obarczono są
      wyssane z palca na podstawie opinii biegłej sądowej, która została powołana w
      mojej sprawie karnej. Właśnie ta biegła sądowa stwierdziła, że tak jak w
      spółdzielni Pojezierze powinienem w 1999 i 2000 roku budować mieszkania w
      cenie, 1480 zł za m2. Myślę, że biegła zatraciła poczucie czasu i pomyliła się
      o kilka lat. Świadczy o tym fakt, iż ta sama opinia służyła w innej sprawie
      przeciwko prezesowi Pojezierza Panu Zenonowi Procykowi, że drastycznie zaniżył
      cenę metra, by sprzedać mieszkania dla „prominentów” Olsztyna. Biegła
      przyrównała cenę metra z tamtej opinii do ceny budynku, który my budowaliśmy.
      Nadto na żądanie organów śledczych w mojej sprawie inne spółdzielnie
      olsztyńskie przysłały pisma z wysokością cen mieszkań budowanych w 1999 i 2000
      roku. Ceny te były identyczne lub bardzo zbliżone do cen w mojej spółdzielni,
      tj. SM Domator. Sami Państwo teraz widzicie z czego wynika ta „milionowa
      niegospodarność”. Pani biegła dla swojej fantazji mogła stwierdzić, że
      powinniśmy budować po 1000zł za m2, wtedy nie było by ok. 5,7 mln a np. 12 mln
      niegospodarności, i jeszcze większa sensacja. Jaki wykonawca by za tyle
      budował, czy według biegłej miał dokładać do interesu?

      2) Pożyczka 2,9 mln była wzięta na potrzeby całej spółdzielni i skoro ktoś
      stwierdza, że o 1 mln była za duża (bo myśli tylko o ul. Pstrowskiego) to jak
      można to nazwać stratą 1-go miliona. Pieniądze te przecież wpłynęły na konto
      spółdzielni. Jeżeli ktoś uważa, że ten 1 mln był niepotrzebny to niech go
      zwróci pożyczkodawcy. Rozumiem, gdybym był posądzony o niepotrzebne odsetki od
      tego 1 mln, to jeszcze by miało jakiś sens – ale jaki milion straty? Jednak ta
      pożyczka nie dotyczyła samej ul. Pstrowskiego i dany milion też był potrzebny.

      3) Obwinia się mnie też za to, że po 3 latach starań udało mi się załatwić
      pożyczkę. Dobrze, że znalazłem chętnych, których przekonałem, że warto
      spółdzielni jej udzielić. Rozpiętość odsetek w bankach na ten okres wynosiła od
      11 do 20%, z tym że trzeba było wyłożyć prowizję i hipoteczne zabezpieczenie,
      dwa razy większe niż pożyczka. Ja załatwiłem pożyczkę w oprocentowaniu,
      wstępnie 15%, a w kolejnych latach 13% bez jakiegokolwiek zabezpieczenia!
      Pożyczkodawca obawiał się tylko jednego, czy pieniądze będą mu zwracane, gdy ja
      nie będę prezesem, gdyż mnie jako osobę którą zna ponad 20 lat obdarza
      całkowitym zaufaniem. Stąd zapis w akcie notarialnym o tych nieszczęsnych 10
      latach mojej prezesury. Jednak nie było tam obligatoryjnego obowiązku i „musu”
      natychmiastowego zwrotu pożyczki, jak wielu to kłamliwie podkreśla, a był
      zapis, że w razie mojego odwołania pożyczkodawca może zażądać jej zwrotu.
      Jednak, gdyby mój następca uczciwie spłacał pożyczkę wcale by do tego nie
      musiało dojść.
      Od kilku lat mieliśmy zgodę spółdzielców na zaciągnięcie zobowiązań na 6 mln.
      We wstępnej fazie pożyczka miała opiewać na kwotę 5 mln. Jednak dzięki
      powolnemu zbywaniu niechcianych, a niezbędnych do zrealizowania budowy lokali
      użytkowych, w tym garaży, pożyczkę wzięliśmy o wiele niższą tj. 2,9 mln.
      Spółdzielcy przez ostatnie 3 walne zgromadzenia ganili nas za to, że zarząd
      jest nieefektywny i nie może nic wskórać w bankach i przez to nie może ukończyć
      budowy. Dlatego też po uzyskaniu pożyczki wielu nie ukrywało swojej radości.
      Precedensem i naprawdę czymś nadzwyczajnym jest uzyskanie tak wielkiej kwoty
      jako pożyczki, bez zabezpieczenia, jednak mi się to udało i czy to jest
      przestępstwo? Czy zarzut ten nie jest zupełnym absurdem i tak kosmicznie czymś
      nierzeczywistym, że zastanawiam się czy to świat zwariował czy ja? Gdybym wziął
      z banku pożyczkę, na większe oprocentowanie, z zabezpieczeniem tj. hipoteką na
      6 mln – to co? Było by wszystko w porządku. Ja przez trzy lata wielokrotnie
      próbowałem wziąć pożyczkę z banku, ale nie spełnialiśmy stosownych kryteriów
      bankowych, jednak moim zdaniem szarego, normalnego człowieka lepiej się stało.

      4) I co dalej? Kolejne szykany i nagonka z uwagi na donosy kilku
      (bardzo „życzliwych” mi osób). Widząc że mój czas w SM Domator dobiega końca
      zacząłem szukać nowej pracy. Nie będę tutaj omawiał całości, gdyż nie ma to
      wielkiego znaczenia. Po prostu – zostałem zatrudniony w Agencji Rozrywkowo –
      Rekreacyjnej Venus przy ul. Lipowej 15 jako szef ochrony i fakt ten, że
      znalazłem STAŁE ŹRÓDŁO DOCHODU jest czymś chyba normalnym i oczywistym. Czy to
      ma być przestępstwo, czy to źle? A co, mając na utrzymaniu dzieci mam kraść lub
      żebrać? Chyba oczywistym jest, że każdy człowiek marzy o znalezieniu stałego
      źródła dochodu. Co mówi przysłowie, które opiera się na sprawdzonej przez czas
      mądrości ludzkiej – „żadna praca nie hańbi”. Znalezienie w tych trudnych
      czasach jakiejkolwiek pracy jest bardzo trudne, a w szczególności dla mnie,
      gdyż zostałem osaczony jak pies. Następczyni zwolniła mnie dyscyplinarnie – na
      szczęście sprawiedliwość zwycięża i Sąd nie podzielił zdania tej osoby i uznał,
      że stosunek mojej pracy nastąpił za wypowiedzeniem.

      Wiem, że zaraz posypie się grad gromów od tej osoby i grupki jej
      popleczników. Na ostatnim Walnym Zgromadzeniu osoba ta chciała aby do Rady
      Nadzorczej wybrano jej gorących zwolenników, okazało się już wtedy, że jest to
      naprawdę nieliczne grono. Jednak za jej poplecznikami głosowało raptem
      dwadzieścia kilka osób i do Rady te osoby się nie dostały. Oszczerstwa tej
      osoby są tak nierzeczywiste, jak jej jeden z wymysłów, że posiadam
      nieruchomości na wyspach Bahama.
      Jest to ostatnie pismo i komentarz w tych sprawach. Pomimo
      spodziewanych dalszych oszczerstw spowodowanych moim obecnym wystąpieniem
      postaram się powstrzymać z wyrażaniem swojej opinii. Nie życzę nikomu znaleźć
      się w takiej absurdalnej sytuacji jak ja. Wybrany przez równych sobie do
      pomocy, zrobiłem tak wiele, dla tak wielu, a tak bardzo cierpię z powodu
      oszczerstw tak niewielu. Głęboko wierzę, że w niedługiej przyszłości wszystkie
      okoliczności się wyjaśnią a Sąd wyda sprawiedliwy wyrok.
      Leszek Stefańsk
      • Gość: ciekawy Re: Burzliwe zebranie w Domatorze IP: *.olsztyn.mm.pl 22.03.07, 18:03
        i tu jesteś prymitywku no no
      • Gość: Do L.Stefańskiego Re: Burzliwe zebranie w Domatorze IP: *.olsztyn.mm.pl 22.03.07, 18:31
        Panie Stefański, list pana przypomina reakcje tonącego który chwyta się
        brzytwy.Trzeba było zwołać konferencje prasową albo tak jak Procyk udzielić
        wywiadu gazecie autoryzując go swoją fotografią z twarzą zalaną łzami.
        Pana historia jest nam znana szkoda tylko, że w większości mija sie z prawdą
        albo prawdą wybiorczą.
        Prawdą jest , że prezesem był pan przez 10 lat i prawdą jest, że o mieszkania na
        Partyzantów/Samulowskiego walczyliście, i że cena wzrosła o 100%. Ale dlaczego
        tak sie stało, bo pana poprzednicy działali oględnie mówiąc na "wariackich
        papierach". Czy wszyscy dopłacili te 100% to już inna bajka. Co do oklasków ,
        które pan dostawał to chyba lekka przesada. Zresztą przy biernej postawie
        członków spóldzielni, którzy nie byli dociekliwi niczego innego nie można było
        sie spodziewać. Bilans zawsze był na zero. Prawda jest inna,budować pan nie
        tylko chciał ale musiał, bo spóldzielnia miała straty. Budowa z
        Partyzantów/Samulowskiego i Warmińskiej nie była i nie jest rozliczona do dziś
        bo ciągał sie pan po sadach i liczył na wygraną. Efekt końcowy jest taki, że
        Spóldzielnia przy pomocy "geniusza prawa spóldzielczego" radcy zatrudnionego
        przez pana ostatecznie przegrała z wykonawcą i ma 800 tys. w plecy a ile jeszcze
        spóldzielcy dodatkowo solidarnie zapłacili za sprawy sadowe i wynagrodzenie
        radcy tego nie wiedza. Zaczynając budową na Pstrowskiego spóldzielnia miała
        długi/straty/ o czym nowi członkowie nie byli informowani. Te straty zostały
        pokryte częściwo wkładami nowych członków. Przecież nawet na wzięcie udziału w
        przetargu na zakup działki nie miał pan pieniędzy, pożyczył je pan od przyszłych
        wykonawców w zamian gwarantując im wykonawstwo tej inwestycji. Cena metra
        mieszkań była ustalona z wykonawcą na 1700 zł plus vat. Dla zainetresowanych
        była to cena ryczałtowa jakas tam średnia , trochę mniejsza niż ogólnie w tym
        czasie. Własnie taka, żeby przyciagnąc nabywców, sam pan to swterdził, że gdyby
        była wyzsza nie byłoby chetnych. Ale w umowach był zapis, który pozwalał tą cenę
        zwiększać co było z góry zaplanowane jak i to , że w umowie z wykonawca zawarto
        klauzulę umożliwiajacą zamianę materiałow na inne niz w projekcie.Wiadomo wam
        było juz wtedy , że za ta cenę i żeby jeszcze coś sobie urwać nie zbuduje sie
        budynku zgonie z projektem Sosaków. I tak zamiast blachy na dachu mamy papę,
        zamiast Ytonga mamy gazobeton i długo by jeszcze wymieniać.Chciał pan dobrze
        tylko po drodze jakoś rozminał sie pan z uczciwoscią. Inwestycja was przerosła,
        pomijajac fakt złej koniunktury - to brak kompetencji i pazerność pana zgubiła.
        Zreszta nigdy na żadne pismo skierowane do spóldzielni nie można było otrzymać
        jasnej i wyczerpujacej odpowiedzi, czyli było cały czas mataczenie. Może gdyby
        pan i pana podpora M.Starzyński, który zamiast zajmować sie tym co miał w
        obowiązkach a nie rozwiązywać krzyżówki przez telefon a nawet często gęsto być w
        niedyspozycji to może byłoby inaczej.
        Co do wyboru rady nadzorczej to nieszczęściem sie stalo ale to znowu wynika z
        bierności członków spóldzielni, że do rady wszedł człowiek, który jest
        skompromitowany. Wiemy , że wtedy pana zwolennicy zwarli swe siły i przepchneli
        wtykę, żeby teraz brużdził i mieszał. Wiemy, że wszystkie te donosy do
        prokuratury, na policję maja na celu zniechęcić Morabet. Ale to się nie uda, to
        silna i stanowcza kobieta i swego dopnie.
        Co do Pana cięzkiej sytuacji materialnej to niech pan nie będzie smieszny.
        Prawda jest taka, że ma pan z czego żyć a oficjalna praca jako szef ochrony w
        burdelu/ zresztą pana/ to przkrywka.
        Jest pan wspólwłaścicielem Lipowej, kupił pan tę chałupkę na spólkę niedługo po
        tym jak znalazł pan sponsora w Austrii dla spółdzielni, to ciekawe??? Potem
        zamiast pracować w spóldzielni swoj czas poświecał pan na rozkręcenie interesu
        na Lipowej. I niech pan terez nie wciska ludziom, że pan taki biedny.
        Spóldzielnia miała panu słuzyć jako co ??? Sprawa tej pozyczki też nie jest
        jeszcze wyjasniona ale wiadomo, że nie były to pieniądze z legalnych zródeł. Oj
        panie eks prezesie w co pan wdepnął. Ciekawe tylko, dlaczego przepisał pan
        prawie cały swoj majątek na tą niechciana zonę, czego się pan obawia - przecież
        jest pan NIEWINNY. A zgody spóldzielców nie mieliście na zaciagnięcie pożyczki
        od prywatnej osoby tylko na pożyczkę bankową w kwocie 1500 tys. Łączna suma
        zobowiązań na którą się pan powołuje - to kwota wszystkich płatności jakie ma
        spóldzielnia - tak fachowiec Starzyński objaśnił to członkom spóldz. na walnym
        zgromadzeniu - a jeżeli jest inaczej to celowo zostali wprowadzeni w bład- teraz
        rozumiem te siódme poty które na niego wstąpiły jak to tłumaczył. Wiele by mozna
        jeszcze pisać, chociażby o ciekawie prowadzonej księgowości.Nawet biegły nie
        jest dzisiaj w stanie sprawdzić jak były przepływy gotówki w spóldzielni i na
        kontach. "Uczciwością"z pana strony było też żądanie dopłat od członków
        spłódzielni rzekomo za drogę i infrastrukturę, kiedy koszt wykonania drogi i
        infrastruktury był ujęty w umowie z wykonawcą tj. w cenie metra kw.1700zł.
        Ciekawe, że wszyscy byli prezesi spóldzielni ci wyrzuceni i oskarżani bronia sie
        tak samo. Tyle dobrych rzeczy zrobili dla ludzi bo maja mieszkania a teraz moga
        je sprzedać za trzy razy tyle. Tylko przy okazji tych ludzi wykorzystali i
        niejednokrotnie oszukali, bo również wtedy za mniejsze pieniądze mogli mieć
        wieksze mieszkanie albo po prostu wziac mniejszy kredyt.
        • Gość: Warszawiak Nie liczcie na krętaczy z KRS! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.07, 20:31
          Spółdzielcy z Domatora, nie bądźcie naiwni i nie liczcie na lustratorów-
          krętaczy z Krajowej Rady Spółdzielczej!
          Myśmy swego czasu mieli z Rady lustratora, który w protokóle polustracyjnym
          napisał, że w spółdzielni, poza jakimiś drobnostkami, wszystko jest w
          najlepszym porządku. KRS broni byłych prezesów, bo sama, jako naczelny organ
          samorządu spółdzielczego, jest odpowiedzialna za obecny stan rzeczy w wielu
          spółdzielniach mieszkaniowych i czerpie z tego zyski.
          Radzę Wam wystapić do wiceministra budownictwa Piotra Stycznia z opisem Waszej
          sytuacji, bo ewentualnie tylko on może posłać kogoś do przeprowadzenia uczciwej
          lustracji.
          • Gość: fffff Re: Nie liczcie na krętaczy z KRS! IP: *.olsztyn.mm.pl 22.03.07, 20:50
            jak u nas był taki jeden
            to pmylił rade nadzorcza z radą narodową
            hahahahahahaha
            taki mały kutasina warszawski
      • Gość: sam_sob Re: Burzliwe zebranie w Domatorze IP: *.gorowo.macrosat.pl 22.03.07, 20:50
        Gość portalu: ByłyPrezesDomatora napisał(a):

        > List otwarty
        >
        > 1) Rolę prezesa SM Domator pełniłem 10 lat. Jako członka Spółdzielni wybrano
        > mnie abym walczył o 150 mieszkań, które były w budowie i pomimo, że
        > spółdzielcy wpłacili 100% wstępnych kosztów, nie wystarczyło nawet na budowę
        > pełnego stanu surowego.

        Jeszcze jeden, co się z motyką na księżyc wybrał niczym ci naukowcy, co chcieli
        w Polsce ryż sadzić, z wiarą, że my możemy wszystko, bo z nami naród i partia.:)
        • Gość: hhhhh Re: Burzliwe zebranie w Domatorze IP: *.olsztyn.mm.pl 22.03.07, 21:05
          o czym to ty gadasz
          toc to prymityw i burdeltata

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka