bragiel
31.03.05, 12:23
Różnica miedzy wyzyskiem we Wprost a wyzyskiem w Biedronce jest zasadnicz .
To tak jakby porównywać naduzycia popełniane przez strażników na więxniu z
naduzyciami popełnianymi przez własciecela baknu w stosunku to menedżerów
owego banku,zarabiających po 50 tyś złotych.
Pierwsza sprawa-nie usprawiedliwiam zostawania po godzinach bez zapłaty-
obojetnie w jakiej prawcy-ale róznica tu jest gigantyczna.Pracownik Biedronki
tachając po godzinach 500 kilogramowe wózki jst narażony na utrate zdrowia a
nawet życia.Jest to po prostu walka o przezycie-może dociagnac ten wózek a
może zostać kaleką.Pracownik Wprost zostając po godzinach i pisząc artykuł-na
zadne niebezpieczenstwo nie jest narażony-ot spdzi dwie godziny dłuzej przed
komputerem(nie mówie ze to jets ok -ale jak widac róznica jest gigantyczna)
Druga sprawa-pracownik Bidronki pracuje za 600zł miesiecznie-pracownik
Wprost za 10-15 tys złotych miesiecznie.Pracownik Biedronik gdy go zwolnią z
pracy bedzie głodował-natomaist dziennikarz Wprost przez okres jaki
pracował ,bez problemu mógł odlozy cpieniadze na koncie na dalssze życie.
Trzecia sprawa-uropy-wiadomo należa sie wszytskim.Ale brak urlopu w takiej
charówce fizycznej jak Biedronka-to niemal wyrok śmierci.Brak urlopu w pracy
umyzlowj jaką jest zawód dziennikarza-jest nie fair,nie wporzaku-ale na pewno
nie zagrozi to zdrowiu lub życiu dziennikarza.
Zresztą -niech jakis dziennikazr popracuje troche w Biedronce-wtedy by
zobaczył czym jest praca w piekle(w Biedronce) a praca w firmie -moze
niedoskonałej-ale traktującej ludzi po ludzku.
Pozdrawiam.