Dodaj do ulubionych

Różnica między Wprost a Biedronką

31.03.05, 12:23
Różnica miedzy wyzyskiem we Wprost a wyzyskiem w Biedronce jest zasadnicz .
To tak jakby porównywać naduzycia popełniane przez strażników na więxniu z
naduzyciami popełnianymi przez własciecela baknu w stosunku to menedżerów
owego banku,zarabiających po 50 tyś złotych.
Pierwsza sprawa-nie usprawiedliwiam zostawania po godzinach bez zapłaty-
obojetnie w jakiej prawcy-ale róznica tu jest gigantyczna.Pracownik Biedronki
tachając po godzinach 500 kilogramowe wózki jst narażony na utrate zdrowia a
nawet życia.Jest to po prostu walka o przezycie-może dociagnac ten wózek a
może zostać kaleką.Pracownik Wprost zostając po godzinach i pisząc artykuł-na
zadne niebezpieczenstwo nie jest narażony-ot spdzi dwie godziny dłuzej przed
komputerem(nie mówie ze to jets ok -ale jak widac róznica jest gigantyczna)
Druga sprawa-pracownik Bidronki pracuje za 600zł miesiecznie-pracownik
Wprost za 10-15 tys złotych miesiecznie.Pracownik Biedronik gdy go zwolnią z
pracy bedzie głodował-natomaist dziennikarz Wprost przez okres jaki
pracował ,bez problemu mógł odlozy cpieniadze na koncie na dalssze życie.
Trzecia sprawa-uropy-wiadomo należa sie wszytskim.Ale brak urlopu w takiej
charówce fizycznej jak Biedronka-to niemal wyrok śmierci.Brak urlopu w pracy
umyzlowj jaką jest zawód dziennikarza-jest nie fair,nie wporzaku-ale na pewno
nie zagrozi to zdrowiu lub życiu dziennikarza.
Zresztą -niech jakis dziennikazr popracuje troche w Biedronce-wtedy by
zobaczył czym jest praca w piekle(w Biedronce) a praca w firmie -moze
niedoskonałej-ale traktującej ludzi po ludzku.
Pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • pressforum Re: Różnica między Wprost a Biedronką 31.03.05, 12:43
      dziennikarz bez urlopu zdycha tak samojak po orce w biedronce. ale zaraz, to we
      wprost tak fajnie placa?
      • marianna.rokita Re: Różnica między Wprost a Biedronką 31.03.05, 12:56
        Hihi wiesci o zarobkach we Wprost sa troszke przesadzone.
        10 tys. zarabial szef dzialu do lapki.

      • bragiel Re: Różnica między Wprost a Biedronką 31.03.05, 14:05
        pressforum napisał:

        > dziennikarz bez urlopu zdycha tak samojak po orce w biedronce. ale zaraz, to
        we
        > wprost tak fajnie placa?

        Podalem przykładową kwotę -oczywiscie nie jest to dokladna kwota.
        Natomiast co do urlopów-oczywiscie nieprzyznawanie urlopów jest
        chcmstem,bardzo to potepiam i jest to wbrew kodeksowi pracy.Ale zauważ jedno-
        człowiek pracujacy w Biedronce czy w Kauflandzie to człowiek ciężko charujący
        fizycznie.Przenoszący wazacy setki kilogramów towar,rozładowujacy ciężarówki .
        Patrząc już tylko z perspektywy zdrowia fizycznego i medycyny-taki człowiek
        wykonuje prace ,która może grozic mu kalectwem.I taki człowiek gdy zamaist
        urlopu-bedzie nadal pracował-naprawde może nawet orzypłacic to życiem.Były juz
        takie przypadki -śmierci podczas rozładunku towarów.
        Praca fizyczna to jest codzienna walka o przetrwanie(nie móie ze kazda-bo
        np.zamiatanie ulic jest w miare niuciażliwe).
        Natomiast dziennikarz nie parcuje fizycznie-po wyjsciu zpracy nie ma
        podwyzszonego tetna i szybeszgo bicia serca.ja nie mówie,że praca dziennikarza
        to lekka praca-ale żadną miarą nie moge sie zgodzić na stawianie na równi
        wysiłki jakli kosztuje praca W Biedronce a praca w mediach.
        Pozdrawiam.
        • bragiel a pracą dziennikarza 21.04.05, 11:21
          Aneta Glińska zmarła 13 sierpnia 2003 r. W usteckiej Biedronce pracowała pół
          roku. Była kasjerką, ale musiała zajmować się także rozładowywaniem towaru z
          tirów.

          - Każda paleta ważyła tonę i więcej - opowiada matka zmarłej dziewczyny Grażyna
          Glińska. - Córka skarżyła się, że jedyny sprzęt do transportu to był ręczny
          wózek, bardzo często zepsuty. Ciężarówki rozładowywała więc ręcznie razem z
          koleżankami. Były dni, że trzeba było rozładowywać nawet trzy tiry.

          - Zmarła była zatrudniona na 3/4 etatu - mówi Edward Gollent, prezes
          stowarzyszenia poszkodowanych.- Oznacza to, że powinna pracować sześć godzin,
          ale faktycznie pracowała po dziesięć albo kilkanaście. Zarabiała przy tym około
          600 zł. W końcu poniosła śmierć w wyniku rażącego naruszenia przepisów BHP
          tolerowanego przez firmę.

          - Dlaczego córka godziła się tak pracować? - zapytaliśmy Grażynę Glińską.

          - Bała się, że ją zwolnią. Ta myśl ją przerażała. Ciągle powtarzała, że z mojej
          renty nie przeżyjemy.

          Około tygodnia przed śmiercią dziewczyna poskarżyła się matce na silny ból
          głowy. - Ból pojawiał się, kiedy rozładowywała towar i nasilał po każdym
          kolejnym rozładunku - opowiada pani Grażyna. - Ósmego sierpnia Anetka poszła do
          lekarza. Po powrocie do domu przyjęła leki i położyła się, by odpocząć. Wtedy
          zadzwonili ze sklepu, że ma wieczorem stawić się w pracy. Gdy przebierała się,
          na zapleczu zemdlała. Następnego dnia stan jej się pogorszył i pogotowie
          zabrało ją do szpitala w Słupsku. Lekarz, który ją przyjął, poinformował mnie,
          że córka jest w bardzo ciężkim stanie i musi zostać przetransportowana do
          kliniki w Gdańsku. Tam przeszła dwie operacje. Okazało się, że miała tętniaka
          mózgu. Zmarła następnego dnia.

          - Bezpośrednią przyczyną śmierci Glińskiej było pęknięcie tętniaka mózgu.
          Doprowadziła do tego praca ponad siły, do jakiej dziewczyna była zmuszana -
          mecenas Lech Obara, adwokat stowarzyszenia poszkodowanych cytuje opinię Zakładu
          Ekspertyz Sądowych w Olsztynie: "Istnieje ścisły związek przyczynowo-skutkowy
          pomiędzy wykonywaną przez Anetę Glińską ciężką pracą fizyczną a pęknięciem
          tętniaka mózgowego, skutkującego jej zgonem (...). Przyczyną pęknięcia
          wrodzonych tętniaków mózgowych są stany związane ze wzrostem ciśnienia
          śródczaszkowego. Takim stanem predestynującym do pęknięcia tętniaka mózgowego
          jest wysiłek fizyczny, szczególnie jeśli związany jest on z ciężką, długotrwałą
          pracą fizyczną".
          • newsrum Mysle, ze znacznie czesciej 21.04.05, 11:32
            "Istnieje ścisły związek przyczynowo-skutkowy" pomiędzy wykonywaną pracą
            dziennikarza a jego nagłym zgonem, np na zawał czy udar mózgu, niż wśród
            ekspedientów. Wiesz jaka jest srednia dlugosc zycia dziennikarza a jaka
            kasjera?

            Nadto "harówka", przez samo "h"
            • bragiel Re: Mysle, ze znacznie czesciej 21.04.05, 11:38
              No fakt -harówka.Co ten internet robi z cżłowiekiem-nigdy nie popełniałem
              błędów.

              A co meritum sprawy-dziennikarz nic nie dźwiga nie podnosi,nie przenosi towaró-
              ponad swoje siły.
              Może byuć jedynie zmeczony psychicznie-a to zupełnie co innego.
              Jeżeli ktoś sie za bardzo stresuje,to praca dziennikarza nie jest dla niego.
              Natomaiast ,jeżeli ktoś jest wyluzowany,to naprawde ta praca jest idealna.
              Znam wielu dziennikarzy-mało kto narzeka na pensję i na swoją praę.
              • newsrum Re: Mysle, ze znacznie czesciej 21.04.05, 11:43
                bragiel napisał:

                dziennikarz nic nie dźwiga nie podnosi,nie przenosi towaró
                > -
                > ponad swoje siły.

                dzwiga brzemie odpowiedzialnosci za swoje slowa, ponosi konsekwencje
                niestarannosci albo zakulisowych gier swej redakcji, o ktorych nie ma pojecia
                > Może byuć jedynie zmeczony psychicznie-a to zupełnie co innego.

                No wlasnie, co innego. Zmeczenie po rozladowaniu wagonu wegla jest niczym wobec
                wypalenia psychicznego i nerwowego np po deadlinowej nocy
                >
                Jeżeli ktoś sie za bardzo stresuje,to praca dziennikarza nie jest dla niego.

                na tej samej zasadzie mozna by rzec - jesli ktos jest slaby fizycznie, to praca
                w hipermarkecie nie dla niego.
                >
                Natomaiast ,jeżeli ktoś jest wyluzowany,to naprawde ta praca jest idealna.
                > Znam wielu dziennikarzy-mało kto narzeka na pensję i na swoją praę.

                Wiesz, ty znasz, a ja nim jestem. Nikt nie bedzie narzekal, bo to sie zaraz
                roznosi w srodowisku i grozi wywaleniem na bruk z wilczym biletem. Dlatego na
                zewnatrz udaja luzakow i mowia ze jest swietnie (ja tez to robie), a w srodku
                sa sponiewierani i wyżęci
                • bragiel Re: Mysle, ze znacznie czesciej 21.04.05, 12:03
                  Ma pan prawo tak uważać.
                  Ja jednak pozostane przy swoim zdaniu.
                  Po nocy wyładowywaniu węgla,wyładowywaniu towarów-może nastąpić zatrzymanie
                  akcji serca.Może wystapić zawał-albo wylewe krwi do mózgu.
                  Po nocy pracy jako dziennikarz,przed komputerem-człowiek jest zmeczony
                  psychicznie-wszytskie parametry zdrowia fizycznego nie są zmienione.
                  CZy zdarzyło sie by dziennikarz zmarł-pisząc artykuł na komputerze?Z tego co
                  mi wiadomo-nie.
                  Czy zdarzyło się by człowiek zmarł podczas wyłądowywania towaró w supermarkecie-
                  tak,i to nie raz.
                  Pomijam tu w ogóle kwestie reporterów wojennych-bo o tym tu nie mówimy.
                  • marianna.rokita vandenikenizm :) 21.04.05, 12:45
                    I tak bragiel nie przeklonasz do tego glownego dyskutanta. On wie swoje.
                    Postawil sobie teze a teraz zbiera materialy do jej odowodnienia.
                    Wlasnie moj przyjaciel, na innym forum nazwal to zjawisko vandenikenizmem, od
                    nazwiska autora ksiazek o cywilizacjach pozaziemskich Van Danikena. Ten
                    czlowiek gromadzi fakty na poparcie tezy,ze swiat zaludniaja kosmici, ignorujac
                    te fakty, ktore swiadcza o czyms dokladnie przeciwnym.Podobnie jest tutaj :)

                  • newsrum Tak, zdarzyło się.Fotoreporter "Wprost" 21.04.05, 13:48
                    Karol Mikuła, chlopak raptem 30-letni, padł "na posterunku" wskutek
                    przepracowania, 2 lata temu. "Wprost="Biedronka", c.b.d.u

                    bragiel napisał:

                    > CZy zdarzyło sie by dziennikarz zmarł-pisząc artykuł na komputerze?Z tego co
                    > mi wiadomo-nie.
                    • bragiel Wypadek samochodowy 21.04.05, 14:03
                      newsrum napisał:

                      > Karol Mikuła, chlopak raptem 30-letni, padł "na posterunku" wskutek
                      > przepracowania, 2 lata temu. "Wprost="Biedronka", c.b.d.u
                      >
                      > bragiel napisał:
                      >
                      > > CZy zdarzyło sie by dziennikarz zmarł-pisząc artykuł na komputerze?Z tego
                      > co
                      > > mi wiadomo-nie.

                      Ale pan KArol Mikuła zginął w wypadku samochodowym.


                      W niedzielę w wypadku samochodowym zginął nasz fotoreporter Karol Mikuła -
                      wspaniały kolega i doskonały fachowiec, którego zdjęcia współtworzyły "Wprost".
                      To tak jakby kasjer zginał w wypadku autobusu,jadąc do pracy.
                      • newsrum Re: Wypadek samochodowy 21.04.05, 14:08
                        gdzyby poprzednio nie harował bez snu przez 48 godzin, pewno by sie nie
                        rozbił.Jechał na kolejne zdjęcia. Dlatego napisałem:padł "na posterunku"
                        wskutek
                        > > przepracowania.
                        Analogia z kasjerem i autobusem jest beznadziejnie glupia

                        • bragiel Analogia 21.04.05, 14:17
                          newsrum napisał:

                          > gdzyby poprzednio nie harował bez snu przez 48 godzin, pewno by sie nie
                          > rozbił.Jechał na kolejne zdjęcia. Dlatego napisałem:padł "na posterunku"
                          > wskutek
                          > > > przepracowania.
                          > Analogia z kasjerem i autobusem jest beznadziejnie glupia

                          >
                          Dlaczego beznadziejnie głupia?Umie pan to jakos uargumentować?
                          Ja moge napisać,że policjanci są głupi,albo biznesmeni są smutni-bez
                          jakiejkowliek argumentacji,potwierdzające owe tezy,to jest to pustosłowie.
                          Poza tym róznica miedzy dziennikarzem a kasjerem.
                          Mam znajomych zarówno wsród jednych jak i drugich.
                          Dziennikarz po pracy wsiada w wóz(nie mówie ze Bmw -ale przypusmy w Renówkę)i
                          jedzie sobie na basen,solarium,na zakupu,w zimie na narty.
                          Kasjer po pracy-wsiada w autobus,jedzie do domu i kłądzie sie do łóżkia by
                          dojsc do siebie.
                          Narty to moze zobaczyć w telewizji-bo nie stac go nawet na wiązania.
                          Porównywanie niewolniczej pracy w supermarkecie do zawodu dziennikrza ,w mojej
                          opinii,jest pozbawione jakiejkolwiek sensownej argumentacji.
                          • newsrum Człeku,jaka ty masz wiedzę o warunkach pracy dzien 21.04.05, 14:26
                            nikarza. Zadnej. 80% haruje za samą nedzna wierszówkę, siedza w redakcjach po
                            12-14 godzin, zarabiają po 1000 zl miesięcznie i jedza tyle, co uda im się
                            zsępić podzczas poczęstunkow nas konferencjach prasowych. Narty? Samochód?
                            hehe! Czlowieku, idz sie przespać.

                            bragiel napisał:

                            > > Dziennikarz po pracy wsiada w wóz(nie mówie ze Bmw -ale przypusmy w Renówkę)
                            i
                            > jedzie sobie na basen,solarium,na zakupu,w zimie na narty.
                            > Kasjer po pracy-wsiada w autobus,jedzie do domu i kłądzie sie do łóżkia by
                            > dojsc do siebie.
                            > Narty to moze zobaczyć w telewizji-bo nie stac go nawet na wiązania.
                            > Porównywanie niewolniczej pracy w supermarkecie do zawodu dziennikrza ,w
                            mojej
                            >
                            > opinii,jest pozbawione jakiejkolwiek sensownej argumentacji.
                            >
                            >
                            • bragiel Re: Człeku,jaka ty masz wiedzę o warunkach pracy 21.04.05, 14:28
                              Mam dużą wiedzę o warunkach parcy dziennikarzy.
                              Nie twierdze,że nie ma dziwnikrazy któzry pracują za 1000zł -ale wiekszosc
                              których znam-pracuje za wiecej niz 10tys(fakt ze znam głownie dziennikarzy tv).
                              Pozdrawiam.
                              • newsrum Re: Człeku,jaka ty masz wiedzę o warunkach pracy 21.04.05, 14:32
                                bragiel napisał:

                                > Mam dużą wiedzę o warunkach parcy dziennikarzy.
                                > Nie twierdze,że nie ma dziwnikrazy któzry pracują za 1000zł -ale wiekszosc
                                > których znam-pracuje za wiecej niz 10tys(fakt ze znam głownie dziennikarzy
                                tv).
                                > Pozdrawiam.

                                No to masz rzeczywiscie ogromne pojecie. A ja znam prezesow sieci handlowych,
                                ktorzy nie muszą ciągać wozkow z towarem po 600 zl miesiecznie i twiewrdze ze
                                praca w handlu jest luksusowa.
                                Odwzajemniam pozdrowienia
      • bragiel Taka jest różnica między charówka w Biedronce , 21.04.05, 11:20

    • marianna.rokita Re: Różnica między Wprost a Biedronką 31.03.05, 12:53
      Przeciez ten czlowiek tego nie dostrzega.
      Co do porownan, to nie pierwszy raz, porownuje slepe kocie z ogromnym jaguarem:)
      Rozumiem moze i zadze zemsty ale bez przesady. Z reszta publikujac takie rzeczy
      o bylym pracodawcy,tutaj na forum wyborczej szkodzi sobie sam.
      Ktora gazeta lub ktora firma, bedzie chciala kogo, kto w przyszlosci, zalozmy
      po zwolnieniu, narobi takiego publicznego burdelu? O bylym pracowawcy,z ktorym
      nie ukladaly sie stosunki, nie mowi sie wcale albo robi sie to w bialych
      rekawiczkach.
      Nie dziwi to, ze Maca nikt nie chcial przyjac do pracy, po aferze z Wprost. I
      Przekroj, i Rzepa, i podobno tez Gazeta Wyborcza:)
      Z tego co slyszalam,nawet w Faktach i Mitach do tej pory wyrzucaja sobie,ze go
      zatrudnili. Wiesz czemu ? Bo Maca wyrzucono, a on postraszyl ich.....procesem :)
      Zaraz pewnie napisze,ze mu FiM tekst ukradl.Akurat :)A kto codziennie zaiwanial
      do redakcji itd.? Kto mnie chcial wciagac tam do pracy ? Hans Kloss?
      Znasz ta tradycje procesowania sie prawda?

      A teraz pozwol,ze ci szanowny A.udziele dobrej rady.
      Jak chcesz bronic imienia firmy, wystap do prokuratury o nakaz dla Wyborczej
      identyfikacji numerow IP i danego rozmowcy, bo wybacz ale dla nawet dla mnie
      pomowienia o fotomontazach,gangsterskich numerach, jarmarcznych cudach i
      wiankach, robia sie niesmaczne.No, nie wspominam co mnie osobiscie tu spotyka.
      I nie bron firmy na forum, ale w sadzie. To bardziej skuteczne.
      Jesli o mnie chodzi, ja juz tak zrobilam.

      Dobra rada wcale nie oznacza,ze darze Was miloscia:)














      • Gość: Preslaw Re: Różnica między Wprost a Biedronką IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.03.05, 13:46
        Marianno rokito, co miałaś na myśli w tym zdaniu: "nawet dla mnie
        pomowienia o fotomontazach,gangsterskich numerach, jarmarcznych cudach i
        wiankach, robia sie niesmaczne.No, nie wspominam co mnie osobiscie tu spotyka."
        • marianna.rokita Re: Różnica między Wprost a Biedronką 31.03.05, 14:47
          Zaraz podam linki, do dziel pisanych przez jedna i te sama osobe.
          Poczekaj chwile poszukam.


          • marianna.rokita dowody: 31.03.05, 15:26
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=645&w=21756204
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=645&w=21756204&a=21757734
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=645&w=21505526&a=21758194
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=645&w=21505526&a=21762551
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=22192359
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=22196805&a=22199276
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=22196805&a=22202719
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=22196805&a=22212279
            Widzisz w niektorych watkach przejawia obsjesje na moj temat i na temat Krola.

            Jesli chodzi o nie logowane nicki m.in saryusz i paupas, juz wysasniam.
            Jako byla kobieta JSM ( niesety ), trudno zebym z nim nie korespondowala czasem
            mailowo.Maile przychodzily zawsze z dwoch adresow IP :
            net1.chomiczowka.pl a z drugiego IP szkoly w Legnicy ( Wyzsza Szkola
            Menadzerska ) jak ktos chce zobaczyc prosze uprzejmie.Chomiczowka to miejsce
            zamieszkania JSM, a domowy komputer ma on w tejze sieci kablowej.
            Poza tym :
            al_an.ski@gazeta.pl - to nieudana proba podszycia sie pod jego znajomego Alka
            P, ktory o ile mi wiadomo ma adres.alan.ski@gazeta.pl (mam nadzieje,ze nie
            pomylilam prawidlowego adresu)
            Agneswl - kolejny z nickow to usilowanie skompromitowania Agnieszki W.- L.,
            czyli bylej zastepczyni Urbana w Nie, a na poczatku lat 90 niestety kobiety
            Maca.( Ten nick pojawil sie w watku Prince of Persia "O porwaniu Maca")
            Agnieszka W.L wie o tym juz.
            Gni - znowu to proba podszycia sie pod mojego forumowego wroga z aquanetu tj.
            Gini.
            Na razie tyle.

            Mafiku nie kasuj tego, moze ten czlowiek uswiadomi sobie,ze kazdy slad w sieci
            jest do wykrycia.
            Nie ukrywam,ze na tropieniu internetowych spamerow, podjudzaczy sie znam.
            Dowodem na to jest m.in moj tekst wlasnie o antysemitach na forum GW w Dos
            Jidisze Wort w 2002 roku.Ten tekst byl waznym dowodem w prokuraturze przeciw
            jednemu z bohaterow.












          • Gość: Preslaw Re: Różnica między Wprost a Biedronką IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.03.05, 15:28
            Ok, czekam cierpliwie.
            • marianna.rokita Re: Różnica między Wprost a Biedronką 31.03.05, 15:33
              Preslaw dowody powyzej:
              • Gość: Preslaw Re: Różnica między Wprost a Biedronką IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.03.05, 16:19
                Jeżli rzeczywiście te posty pisze jedna i ta sama osoba, to świadczy o tym, że
                jest chora z nienawiści, tym samym brak jej całkowicie obiektywizmu i właściwej
                percepcji - przez to traci zupełnie na wiarygodności. Z tych postów wyłania się
                osoba przez redkację tygodnika "Wprost" skrzywdzona, bo po co zwykłay czytelnik
                miałby ziać taką ninawiścią. Ja też na różne media, w tym na "Wprost" złoszczę
                się z różnych powodów, nie zgadzam się, kwestionuję, nie dowierzam, zarzucam
                brak obiektywizmu, ale do głowy by nie przyszło po prostu bluzgać. Język
                świadczy o emocjach i prawdziwych motywach. Niemniej jednak proces przed
                warszawskim sądem pracy, jak myślę odbył się i zapadł wyrok dla "Wprost"
                niekorzystny a korzystny dla Maca. Ze względu na szczegółowść relacji i
                emocjonalne zaangażowanie nie dowierzam nadal, że newsrum to "inny
                dziennikarz". Ciekawy jestem natomiast jakie to inne procesy zostały wytoczone
                przeciwko "Wprost".
                • mafik Re: Różnica między Wprost a Biedronką 31.03.05, 16:28
                  Czy red. Mac jest tak wybitną postacią, że pojawia się w co drugim wątku? To po
                  pierwsze. Nawiązując zaś do głównego tematu - nie mogę zgodzić się z autorem
                  postu. Wyzyskiwanie pracowników umysłowych jest tak samo groźne jak
                  wykorzystywanie pracowników fizycznych. Według takiego rozumowania, praca
                  dziennikarze jest lekka, łatwa i przyjemna. Mam fajną anegdotkę na dowód tego,
                  że jest inaczej. Mam kolegę, który jest kanalarzem. Pracuje bardzo ciężko.
                  Kiedyś poprosiłem go, by przez weekend popracował ze mną (chodziło o to, że
                  miał samochód, a ja nie - to też ciekawostka). Po dniu wspólnej pracy
                  stwierdził, że woli 2 dni ciężkiej roboty fizycznej niż 1 dzień pracy
                  dziennikarskiej. Codziennie jesteśmy narażeni na stres. Śmiertelność w zawodzie
                  dziennikarza jest największa w naszym kraju. Kiedyś nawet dziennikarze mogli
                  przechodzić na wcześniejsze emerytury. Wartościowanie co cięższe praca fizyczna
                  czy psychiczna jest nie na miejscu.
                  Poza tym nawet nie wiesz, jak łatwo można się narazić komuś po publikacji
                  tekstu. Chętnych do obicia gęby dziennikarzom niestety nie brakuje. Poza tym
                  żaden pracownik Cauflandu za towar postawiony na niewłaściwym miejscu, nie
                  ponosi odpowiedzialności karnej. Dziennikarz, który użyje niewłaściwego
                  sformułowania zgodnie z polskim prawem może być pociągnięty do
                  odpowiedzialności. Nie wiem więc czy nie jest przypadkiem tak, że różnica
                  owszem istnieje, ale niestety nie w kierunku, który miał na myśli autor.
                  • marianna.rokita Mafiku 31.03.05, 16:49
                    Piszesz:
                    Poza tym nawet nie wiesz, jak łatwo można się narazić komuś po publikacji
                    > tekstu. Chętnych do obicia gęby dziennikarzom niestety nie brakuje. Poza tym
                    > żaden pracownik Cauflandu za towar postawiony na niewłaściwym miejscu, nie
                    > ponosi odpowiedzialności karnej.

                    Dobrze to wiem.Az za dobrze.Pamietasz slynny, nagrodzony tekst "Sitwokracja" we
                    Wprost ?Bylam jego wspolautorka.

                    Piszesz:
                    Dziennikarz, który użyje niewłaściwego
                    > sformułowania zgodnie z polskim prawem może być pociągnięty do
                    > odpowiedzialności. Nie wiem więc czy nie jest przypadkiem tak, że różnica
                    > owszem istnieje, ale niestety nie w kierunku, który miał na myśli autor.

                    Wiem tez doskonale. Szczegolnie po wlasnych wpadkach :)

                    Co do red.Maca, zadaje sie ,ze jest to dopiero poczatek
                    "Wielkiej Kompromitacji". Ja tylko ruszylam i spadla lawina.... Obstawiam,ze
                    bedzie kolejnych 5 tekstow....
                    Widzisz, mozna tez powiedziec ze jestem osoba pokrzywdzona a wiec nie
                    bezstronna,jednak doskonale zdaje sobie odpowiedzialnosci za slowo.Kazda moja
                    wypowiedz tutaj jest starannie wywazona. Czas na pyskowy minal.
                    I pod kazdym napisanym moim slowem na tym forum moge sie podpisac jeszcze raz.






                    • newsrum Mijasz sie z prawdą: w procesie p-ko Wprostowi 01.04.05, 12:03
                      wytoczonym przez Podkanskiego Mac jest POZWANYM (razem z Krolem i Luczakiem) a
                      nie swiadkiem. Mozna to sprawdzic w kazdej chwili w repertorium III Wydz.
                      Cywilnego. Wiec nie wprowadzaj ludzi w blad. I nie zapewniaj, ze:

                      "Widzisz, mozna tez powiedziec ze jestem osoba pokrzywdzona a wiec nie
                      bezstronna,jednak doskonale zdaje sobie odpowiedzialnosci za slowo.Kazda moja
                      wypowiedz tutaj jest starannie wywazona. Czas na pyskowy minal.
                      I pod kazdym napisanym moim slowem na tym forum moge sie podpisac jeszcze raz."

                      Jak tak wygladala twoja odpowiedzialnosc za slowo podczas pracy we Wprost, to
                      nic dziwnego ze cie stamtad wyrzucili (za 2 plagiaty).

                      • marianna.rokita Re: Mijasz sie z prawdą: w procesie p-ko Wprostow 01.04.05, 14:02
                        No to teraz mam 100 procentowa pewnosc kto stoi za nikiem "newsrum"
                        :)
                        Moze powiesz jak zeznasz w sprawie Podkanskiego ?
                        Rozumiem,ze na niekorzysc Wprostu ?
                        • newsrum Re: Mijasz sie z prawdą: w procesie p-ko Wprostow 01.04.05, 15:07
                          Czy ty w ogole wiesz co i do kogo mowisz? kto ma zeznawac? ja????? zupelnie ci
                          ten twoj amok mózgownice odłączył.
                  • bragiel Re: Różnica między Wprost a Biedronką 31.03.05, 17:51
                    mafik napisał:

                    > Czy red. Mac jest tak wybitną postacią, że pojawia się w co drugim wątku? To
                    po
                    >
                    > pierwsze. Nawiązując zaś do głównego tematu - nie mogę zgodzić się z autorem
                    > postu. Wyzyskiwanie pracowników umysłowych jest tak samo groźne jak
                    > wykorzystywanie pracowników fizycznych. Według takiego rozumowania, praca
                    > dziennikarze jest lekka, łatwa i przyjemna. Mam fajną anegdotkę na dowód
                    tego,
                    > że jest inaczej. Mam kolegę, który jest kanalarzem. Pracuje bardzo ciężko.
                    > Kiedyś poprosiłem go, by przez weekend popracował ze mną (chodziło o to, że
                    > miał samochód, a ja nie - to też ciekawostka). Po dniu wspólnej pracy
                    > stwierdził, że woli 2 dni ciężkiej roboty fizycznej niż 1 dzień pracy
                    > dziennikarskiej. Codziennie jesteśmy narażeni na stres. Śmiertelność w
                    zawodzie
                    >
                    > dziennikarza jest największa w naszym kraju. Kiedyś nawet dziennikarze mogli
                    > przechodzić na wcześniejsze emerytury. Wartościowanie co cięższe praca
                    fizyczna
                    >
                    > czy psychiczna jest nie na miejscu.
                    > Poza tym nawet nie wiesz, jak łatwo można się narazić komuś po publikacji
                    > tekstu. Chętnych do obicia gęby dziennikarzom niestety nie brakuje. Poza tym
                    > żaden pracownik Cauflandu za towar postawiony na niewłaściwym miejscu, nie
                    > ponosi odpowiedzialności karnej. Dziennikarz, który użyje niewłaściwego
                    > sformułowania zgodnie z polskim prawem może być pociągnięty do
                    > odpowiedzialności. Nie wiem więc czy nie jest przypadkiem tak, że różnica
                    > owszem istnieje, ale niestety nie w kierunku, który miał na myśli autor.
                    Nie zgadzam się z Tobą .Ja nie twierdzę,iż praca dziennikarza jest łatwa.Jest
                    zapewne dośc ciężka pracą.Tym niemniej wszytsko mozna o niej powiedzieć,ale nie
                    to ,że jest pracą fizyczną.
                    Nie podnosi się w niej nic,nie przenosi, nie tacha wózków ,ni rozładowuje
                    naczep z toawerem-ryzukując utrat zdrowia a naet życia.
                    Ja tutaj pomijam aspekt stresu,czy odpowiedzialnosci za słowo-gdyz wszytko to
                    dotyczy sfery psychicznej.Mi natomaist chodzi tylko i wyłącznie o spojrzenie od
                    strony fizycznej.I nikt mi nie powi,iż osoba wracająca po 10 godzinnej pracy w
                    Biedronce jest na takim samym pzoiomie zmęczenia fizycznego ajk dziennikazrz po
                    10 godzinach pisania na komputerze.
                    Pozdrawiam.
                • marianna.rokita Re: Różnica między Wprost a Biedronką 31.03.05, 16:41
                  Ano wlasnie pisze.Gorzej,bo pod kazdym nickiem atakujacym ja, widzi mnie :)
                  Czasem naprawde, jesli sie jest egocentrykiem i narcyzem przede wszystkim nie
                  dostrzega sie kytyki.Zadnej.Zrozum, ja prywatnie nie bylam w stanie zworcic mu
                  na cos uwagi, bo odbieral to jako osobisty atak na siebie.Nazywal to po
                  knajacku "dopierd....". Kazda uwaga wywolywala slowa :"znowu mi (.....)
                  dopierd..."
                  Ponadto Urban napisal kiedys,ze JSM to mitoman.
                  ( mialo to miejsce po porwaniu )Oczywiscie JSM pozwal Urbana.W pierwszej
                  instancji JSM wygral, w drugiej przegral...gdyz... na procesie, gdy sad zaczal
                  watpic w ogole,ze jakiekolwiek porwanie mialo miejsce, JSM wywinal straszny
                  numer.
                  Mianowicie: powiedzial,ze przez proces popelnila samobojstwo jego
                  corka.Nastepnego dnia procesu, Urban przyprowadzil Anne M. cala i zdrowa,
                  zaplakana,ze jej ojciec mogl cos takiego powiedziec. Przegral z kretesem.
                  Ja pod slowami Urbana podpisuje sie obiema rekoma. Cala redakcja Wprost pamieta
                  opowiesc JSM,ze "urodzil sie w gettcie lodzkim".Najbardziej pial z tego
                  komentator owczesny Wprost, a niegdys moj serdeczny przyjaciel, osoba,ktora
                  b.cenie.
                  Po sprawdzeniu tego wyszlo wszystkim, ze JSM..... jest z 1951 rocznika.
                  Co do terazniejszego procesu :mysle ze pozwie Wprost w cywilnym.
                  Poza tym, JSM jest podobno swiadkiem w sprawie Podkanskiego, wiec liczylabym
                  tutaj na zeznania na niekorzysc Krola i spolki.
                  Nalezalo by uwazac na wszelkie procesy, ktore Wprost bedzie mial z kimkolwiek,
                  poniewaz jak znam jego msciwosc i zacietrzewienie, bedzie oferowac swoje uslugi
                  kazdemu, kto nie lubi Marka K. Piotra G. itd.














Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka