Dodaj do ulubionych

"Nowy wątek w temacie NTO/TO"

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.10.09, 23:22
Pan MIeszaniec zasugerował mi, bym otworzył nowy wątek w temacie NTO/TO:
forum.gazeta.pl/forum/w,65,100824786,101093458,Panie_Piotrze_.html
Z ociąganiem, ale otwarłem go.
Pozdrawiam serdecznie
Piotr Badura
Obserwuj wątek
    • Gość: gosc Re: "Nowy wątek w temacie NTO/TO" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.10.09, 23:34
      paranoja

      forum.gazeta.pl/forum/w,26289,85471335,101270102,Re_Paranoja.html
    • Gość: Piotr Badura Bereszyńskiemu nie dają ujawnić IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.09, 00:27
      Szanowny Panie MIeszańcze
      Na samym początku pozwolę sobie zwrócić Pana uwagę na pewien ważny szczegół.
      Wydaje się absolutnie nieprawdopodobne, by akcja "likwidacji" "Trybuny
      Opolskiej" i utworzenia natychmiast w jej miejsce "Nowej Trybuny Opolskiej"
      została przeprowadzona bez parasola ochronnego, a może nawet i doradztwa służb
      specjalnych. Nie chodzi tu oczywiście o SB, bo jej już wtedy nie było, ale o
      służby specjalne III RP. Fakt że UOP opierał się kadrowo w ogromnej części na
      dawnych funkcjonariuszach SB nie jest chyba dla Pana tajemnicą.
      O sprawie TO/NTO pisałem na łamach "Beczki" i tu na forum. Bereszyński o tej
      sprawie milczał. Teraz się tłumaczy, że chciał wydać na ten temat książkę, ale
      jakieś nieokreślone siły to zablokowały. Gdyby chciał, to by wydał. Nie wydał =
      nie chciał.
      Bereszyński ujawnia wyłącznie takie przypadki, w których ktoś nie był agentem
      lub był agentem, który nie współpracował, albo, w najgorszym przypadku, był
      agentem dostarczającym niewiele wartych informacji. Ci wszyscy ludzie są dla
      obecnych służb nieprzydatni. Bereszyński ich publicznie poniewiera, udając, że
      to są właśnie ci prawdziwi agenci.
      Tymczasem prawdziwych agentów dawnej SB Bereszyński jakoś dziwnie nie rusza.
      Zapewnia, że chciałby ich ruszyć, ale mu nie dają. On ujawnia tylko tych
      "agentów", których mu dają ujawnić. Bliższe prawdy byłoby chyba jednak
      napisanie, których mu każą "ujawnić".
      Pozdrawiam serdecznie
      Piotr Badura
      • z.bereszynski b. kandydat na TW jak zwykle łże 08.10.09, 01:13
        Były kandydat na kapusia z lat 1977-1980, Piotr Badura, jak zwykle próbuje uprawiać swoje dezinformacyjne sztuczki (czym skorupka za młodu nasiąknie...). Po raz kolejny kłamie on jak z nut. Od dobrych kilku lat krążą po Opolu płyty CD z manuskryptem mojego opracowania historycznego, w którym piszę m. in. o tym, jak doszło do narodzin NTO. Tajemnicą poliszynela jest, że wrogo nastawiony do mojej książki był m. in. Marian Szczurek, wieloletni prezes Spółki Pro Media, który w 1993 r. odegrał główną rolę w powołaniu NTO. W swoim opracowaniu opisałem także jego serwilistyczną postawę w okresie stanu wojennego. Odnośny fragment mojego opracowania przedrukowała GW w swoim opolskim wydaniu w grudniu 2006 r., w ramach większego bloku materiałów poświęconych stanowi wojennemu na Opolszczyźnie.

        Wielkim zwolennikiem wydania mojej książki był śp. Jan Kurasiewicz, zmarły w grudniu 2006 r. przewodniczący opolskiej "Solidarności". Niestety jego następczyni, p. Cecylia Gonet, już od długiego czasu konsekwentnie sprzeciwia się publikowaniu jakichkolwiek moich tekstów pod patronatem regionalnej "S". Domyślam się, skąd wynika taka postawa pani przewodniczącej, ale moje domysły na ten temat nie mają nic wspólnego z tematem tego wątku.

        Wbrew temu, co insynuuje były kandydat na TW, jestem jedną z ostatnich osób, które chciałyby ukrywać cokolwiek z politycznej historii regionu. W związku z tym poniżej udostępniam obszerny fragment mojego opracowania, poświęcony narodzinom NTO w 1993 r.

        Badura po raz kolejny próbuje obrzucać mnie błotem, powodowany chęcią zemsty za ujawnienie jego mętnej przeszłości. Pisałem już sporo na ten temat w innych miejscach, w związku z czym nie muszę się powtarzać: forum.gazeta.pl/forum/w,65,95572683,99022912,prawdziwe_zagadki_przypomnienie.html

        Badura podobno lepiej wie, kto był prawdziwym agentem SB a kto nie. Ciekawe, skąd czerpie on taką wiedzę? Nigdy nie zaglądał do dokumentów zgromadzonych w IPN, a więc skąd może wiedzieć cokolwiek na ten temat? Czyżby od swojego starego znajomego z SB, por. Plebana, z którym niegdyś spotykał się w kawiarni i hotelu jako strona tzw. dialogu operacyjnego? Może z innych tego typu źródeł? A może po prostu kłamie i zmyśla, bo nie tylko kandydat na kapusia, ale nawet pełnowymiarowy kapuś mógł naprawdę wiedzieć tyle co kot napłakał. Stawiałbym raczej na zmyślanie, choć nie wykluczałbym ewentualności, że Badura podtrzymuje znajomości z dawnych czasów i może być inspirowany przez określonego rodzaju "znajomych". W sposób ewidentny występuje on w obronie demaskowanych przeze mnie agentów SB. Widocznie na tym polega jego misja. Można jedynie zastanawiać się, na ile jest to spontaniczny odruch solidarności z innymi osobami, których mętną lub brudną przeszłość ujawniam, a na ile przejaw czegoś znacznie poważniejszego...

        Zbigniew Bereszyński



        • z.bereszynski TO - NTO 08.10.09, 01:23
          Na początku lat dziewięćdziesiątych XX w., w nowych warunkach politycznych i administracyjno-gospodarczych, stworzonych przez sławetne “wyprowadzenie sztandaru” PZPR i likwidację dotychczasowego wydawcy gazety, RSW “Prasa-Książka-Ruch” ( na mocy ustawy z dnia 22 marca 1990 r. ), “Trybuna Opolska” została przejęta przez spółdzielnię założoną przez dziennikarzy “TO”. Decyzję w tej sprawie podjęła powołana w 1990 r. Komisja Likwidacyjna RSW, godząc się na przejęcie tytułu przez spółdzielnię dziennikarską pod warunkiem wejścia przez nią w spółkę ze współudziałowcami zapewniającymi “wiarygodne źródło finansowania”. W intencji Komisji Likwidacyjnej sformułowanie “wiarygodne źródło finansowania” oznaczało nie tylko partnera silnego finansowo, ale również – w zmienionych warunkach ustrojowych – wiarygodnego politycznie. Postawiony przez komisję wymóg został spełniony poprzez zawiązanie w dniu 22 stycznia 1991 r. spółki “Opolpress”, której udziałowcami miały zostać następujące podmioty: Bank Handlowo-Kredytowy w Katowicach ( 40 % udziałów ), Przedsiębiorstwo Związkowe “Soldar” Sp. z o.o. w Opolu, prowadzące działalność gospodarczą na rzecz Zarządu Regionu NSZZ “Solidarność” ( 20 % ), Związek Gmin Opolszczyzny ( 20 % ) i Spółdzielnia Pracy Dziennikarzy “Trybuny Opolskiej” ( 20 % ). Spółka “Opolpress” została oficjalnym wydawcą “Trybuny Opolskiej”.

          Od chwili powołania spółki “Opolpress” 60 % udziałów pozostawało w dyspozycji Banku Handlowo-Kredytowego w Katowicach, z tym że 20 % udziałów miało być przekazane przez Bank Związkowi Gmin Opolszczyzny po wniesieniu przez ów związek odpowiednich środków finansowych. Bank zatrzymał jednak w swoim posiadaniu cały
          60 %-owy pakiet udziałów, powołując się na okoliczność, że Związek Gmin Opolszczyzny nie wpłacił pieniędzy na właściwe konto ( wpłata została dokonana, ale na niewłaściwe konto ). Posiadany przez BHK kontrolny pakiet 60 % udziałów w spółce “Opolpress” przejęła następnie spółka “Ship”.

          Z dominacją spółki “Ship” nie chcieli jednak pogodzić się inni udziałowcy spółki “Opolpress”: spółdzielnia dziennikarska oraz spółka “Soldar” wraz ze stojącym za nią Zarządem Regionu NSZZ “S”. Wyrazem tego było powołanie w 1992 r. przez tych udziałowców drugiego zarządu spółki “Opolpress”, konkurencyjnego w stosunku do zarządu odzwierciedlającego 60 % udziałów spółki “Ship” ( prezes: Andrzej Kamiński ). Prezesem owego trzyosobowego anty-zarządu został prezes spółdzielni dziennikarskiej, Marian Szczurek, będący jednocześnie członkiem pięcioosobowego zarządu uznającego dominację spółki “Ship”. Sąd Rejonowy w Opolu odmówił zarejestrowania trzyosobowego zarządu na czele z Marianem Szczurkiem. Tworzące ów zarząd osoby nie zamierzały jednak składać broni.

          1 kwietnia 1993 r. zaczęła ukazywać się “Nowa Trybuna Opolska”, wydawana oficjalnie przez zarejestrowaną dwa tygodnie wcześniej spółkę “Pro Media” Sp. z. o.o. Gazeta ta pojawiła się w identycznej szacie graficznej jak “Trybuna Opolska”; jedynym odmiennym elementem było wydrukowane drobniejszą czcionką słowo “Nowa” w winiecie dziennika. Identyczne było również kierownictwo redakcji: redaktor naczelny - Lech Stepaniak, zastępca redaktora naczelnego – Piotr Jankowski i sekretarz – Ryszard Rudnik. Na pierwszej stronie pierwszego numeru “NTO” redakcja “nowej” gazety tak objaśniała czytelnikom zaistniałą sytuację:

          “Gazeta, którą trzymacie w rękach, jest tą samą – i nie tą samą, którą czytaliście wczoraj. Wynika to ze zmian własnościowych. Od dziś gazetę, która teraz będzie się nazywać »Nowa Trybuna Opolska«, wydaje spółka »Pro Media«.

          Od poprzedniego wydawcy nowy różni się tym, że udziałowcy nowej spółki pochodzą wyłącznie z Opolszczyzny, podczas gdy poprzednio decydujący wpływ na sytuację gazety miała firma z Katowic.

          Jesteśmy więc teraz Waszą gazetą jeszcze bardziej niż przedtem. Mamy nadzieję, że słowo »nowa« w tytule, dla Czytelników oznaczać będzie wyłącznie zmianę gazety na wciąż lepszą i ciekawszą. Największy regionalny dziennik na Opolszczyźnie nie może przecież pozostawać w rękach ludzi spoza naszego województwa”.

          Wydająca “NTO” spółka “Pro Media” została założona przez grupę ludzi, wśród wśród których znajdowali się niektórzy członkowie władz “Opolpressu”, a w szczególności Marian Szczurek. Spółka ta prawem kaduka przejęła pomieszczenia redakcyjne “Trybuny Opolskiej” oraz szereg innych składników mienia “Opolpressu”. Było to możliwe dzięki przewrotnej grze M. Szczurka, występującego jednocześnie jako prezes zarządu spółki “Pro Media” oraz prezes anty-zarządu “Opolpressu”. O tym co się wówczas wydarzyło tak pisał w kwietniu 1993 r. Jan Płaskoń na łamach “Przeglądu Tygodniowego” ( w tekście pod nader wymownym tytułem: “Rycie pod »Trybuną«” ):

          “Ciąg zdarzeń, który rozpoczął się w ostatnich dniach według scenariusza i w reżyserii prezesa Szczurka doprowadził do takiego stanu, jakby sprzedawca nie mógł wejść do własnego sklepu, ponieważ ktoś przejął jego towar i ogłosił klientom, że od 1 kwietnia on rządzi interesem. Ósemka dziennikarzy stawiła się rano do pracy w redakcji »Trybuny Opolskiej«, wydawanej przez »Opolpress«, a tymczasem budynek redakcji przy ul. Powstańców Śląskich okazał się siedzibą »Nowej Trybuny Opolskiej«, firmowanej przez spółkę »Pro Media«.

          Obydwie firmy połączyła osoba prezesa Szczurka i redaktora naczelnego Lecha Stepaniaka oraz winieta gazety, w której od 1 kwietnia dołączono mało widoczne słowo »Nowa«.

          Podzieliło natomiast wszystko co może podzielić, gdy jedna strona uprawia groteskę prawną, druga natomiast, czyli tych ośmiu dziennikarzy, nie chce się przyłączyć do chóru [...]

          29 marca Marian Szczurek jednocześnie przyjmował wypowiedzenia pracy w »Opolpressie« i zatrudniał ludzi w spółce»Pro Media«. Jako prezes »Opolpressu« zawiadomił dyrektora Opolskich Zakładów Graficznych, że »Trybuna Opolska« zmienia wydawcę, więc dyrektor podpisał umowę ze spółką »Pro Media«, w której do tytułu gazety ręcznie dopisano słowo »Nowa« - nie wiadomo przed, czy po fakcie? Drukarnię nadal obliguje umowa z »Opolpressem«, a mimo to, gdy ósemka dziennikarzy, którzy nie poszli za prezesem Szczurkiem, zesłała kolejny numer »Trybuny Opolskiej”, dyrektor nie przyjął zlecenia, tłumacząc się brakiem mocy przerobowych. W podobny sposób prezes Szczurek przejął pomieszczenia działu depeszowego, wynajmowane od drukarni przez »Opolpress«.

          W 1 numerze »Nowej Trybuny Opolskiej« redakcja oświadczyła, że gazeta »jest ta sama, lecz nie ta sama«, po czym redaguje ją tak, że czytelnik nie ma prawa zorientować się, że oprócz jednego słowa w winiecie coś się zmieniło. Spółka »Pro Media« przechwyciła grę »Tongo«, którą na łamach »Trybuny Opolskiej« prowadził »Opolpress« i reklamy zlecone »Opolpressowi«. Do »Opolpressu« należy wyposażenie redakcji, sprzęt wart ponad dwa miliardy, który bez skrępowania używają pracownicy »Pro Mediów« [...]

          Szykuje się seria procesów nie mających precedensu w polskim sądownictwie”.

          Na ten sam temat tak pisał w kwietniu 1993 r. Krzysztof Gryboś w opolskim wydaniu “Gazety Wyborczej”:

          “Pierwszy numer »Nowej Trybuny Opolskiej« przygotowali jeszcze dziennikarze zatrudnieni w Opolpressie. Na czołówce był tekst M
          • z.bereszynski TO - NTO c. d. 08.10.09, 01:29
            Na ten sam temat tak pisał w kwietniu 1993 r. Krzysztof Gryboś w opolskim wydaniu “Gazety Wyborczej”:

            “Pierwszy numer »Nowej Trybuny Opolskiej« przygotowali jeszcze dziennikarze zatrudnieni w Opolpressie. Na czołówce był tekst Marii Szylskiej, jedną ze stron wewnątrz przygotował Marek Brodowski. Wykorzystano sprzęt Opolpressu. Również ogłoszenia przyjęto w imieniu poprzedniego wydawcy. Nowy dziennik kontynuuje grę »Tongo«, która jest własnością »Opolpressu« [...]

            Styl i sposób utworzenia nowej gazety budzi wątpliwości prawne i z dziedziny dobrych obyczajów – sądzi Jan Feusette, członek Zarządu Opolpressu i naczelny »Opola«. Całą akcję nazwał koncepcją nieco awanturniczą, ale uzasadnioną tym, że Ship uzyskał 60 proc. udziałów podstępem.

            - Grozi nam kilkanaście procesów, ale nie można tego było zrobić spokojniej – twierdzi M. Szczurek”.

            W cytowanym powyżej artykule J. Płaskonia znajdujemy również następujące uwagi na temat motywów działania ludzi, którzy zawiązali spółkę “Pro Media”:

            “Kiedy nie wiadomo o co chodzi, wiadomo, że chodzi o pieniądze. »Trybuna Opolska« jako monopolista w województwie zarabia miesięcznie tylko na reklamach około półtora miliarda złotych. Czy można się dziwić, że prezes Szczurek, biorąc dwadzieścia milionów pensji zasadniczej plus premię, a do tego mając jeszcze pół etatu dziennikarskiego - postanowił solidnie zatroszczyć się o zestaw udziałowców mających dostęp do takich zysków?”.

            Od działań Mariana Szczurka i jego popleczników zdystansowała się grupa dziennikarzy skupionych wokół Mariana Buchowskiego. Grupa ta postanowiła mimo wszystko kontynuować wydawanie “Trybuny Opolskiej” pod szyldem spółki “Opolpress”. Nie było to przedsięwzięcie łatwe, o czym najlepiej świadczy fakt, że grupa M. Buchowskiego została odcięta od możliwości drukowania gazety na terenie Opola. Dopiero po kilku tygodniach udało się wydrukować dwa numery “Trybuny Opolskiej” w Prasowych Zakładach Graficznych “Fibak-Norma-Press” w Katowicach. W późniejszym czasie drukowano “TO” w Prasowych Zakładach Graficznych we Wrocławiu.

            W połowie maja 1993 r. “Trybuna Opolska” zaczęła ponownie ukazywać się raz w tygodniu. Od 15 czerwca 1993 r. wydawano ją już codziennie. Zespół redakcyjny “TO” tworzyli w tym czasie m. in.: Marian Buchowski ( redaktor naczelny ), Janina Hajduk-Nijakowska ( zastępca redaktora naczelnego ), Marek Brodowski ( sekretarz ), Jan Płaskoń ( kierownik działu publicystyki i reportażu ), Andrzej Szatan ( sport ) oraz Zdzisław Adamiec i Krzysztof Baranowski ( informacja ).

            W pierwszym po kilkutygodniowej przerwie numerze “Trybuny Opolskiej”, datowanym 14-16 maja 1993 r., ówczesny zespół reakcyjny “TO” zwracał się do czytelników z następującymi słowami:

            “Z przyczyn, których samo wymienienie zajęłoby całą gazetę, nie mogliśmy wcześniej skontaktować się z Wami. A o rozmiarach przeszkód niech świadczy fakt, że ten numer gazety musimy drukować w Katowicach.

            Jak może ktoś zauważył – od 1 kwietnia br. leży w kioskach »nowa« gazeta: »Nowa Trybuna Opolska«.

            »Nowa Trybuna Opolska« tak bardzo chciała i chce być podobna do »Trybuny Opolskiej«, że zamiast ostentacyjnie potrząsać nowości kwiatem – obleka słowa NOWA w literki maleńkie jak kaliber niektórych ludzi [...]

            Nam, niżej podpisanym, kulisy powstawania ( po ich ujawnieniu ) »Nowej Trybuny Opolskiej« i długi ciąg naruszeń prawa związanych z tym zdarzeniem nie przypadły – mówiąc najdelikatniej – do gustu. Woleliśmy zaryzykować pójściem na bruk, niż »trzymać się kupy« tylko dlatego, że tak jest bardziej »życiowo«. Nie skorzystaliśmy więc z ofert pracy w spółce »Pro Media« i z parasola ochronnego dziwnej grupy pod wezwaniem Mariana Szczurka [...]

            Naszym Koleżankom i Kolegom z »Nowej Trybuny Opolskiej« życzymy powodzenia w pracy. Organizatorom i sztabowi wykonawczemu awantury, w którą został wciągnięty c a ł y zespół przedprimaaprilisowego »Opolpressu« ( prawowitego wydawcy tytułu »Trybuna Opolska« ) też życzymy powodzenia, zwłaszcza na salach sądowych. Bo mamy nadzieję, że prawo w Polsce nie jest fikcją”.

            Pod cytowanym powyżej tekstem podpisali się: Zdzisław Adamiec, Marek Brodowski, Marian Buchowski, Jadwiga Hajduk-Nijakowska, Henryk Kubicki, Leszek Ołdak, Barbara Stankiewicz i Maria Szylska.

            Kilkumiesięczna rywalizacja dwóch opolskich “Trybun”, “starej” i “nowej”, zakończyła się ostatecznie zwycięstwem “dziwnej grupy pod wezwaniem Mariana Szczurka”, posiadającej od początku miażdżąca przewagę materialną i organizacyjną oraz cieszącej się poparciem ówczesnych władz regionalnych “Solidarności”. Wydawana przez “Opolpress” “Trybuna Opolska” zaczęła ustępować “Nowej Trybunie Opolskiej” pod względem objętości i bogactwa szaty graficznej, a w końcu w ogóle przestała się ukazywać. W ostatnim numerze “TO” z 15-17 października 1993 r. pojawiła się następująca informacja: “Postępowania cywilne i postępowanie karne przeciwko spółce »Pro Media« ( wydawcy »Nowej Trybuny Opolskiej« ) i niektórym jej przedstawicielom, dotyczące szkód poniesionych przez spółkę »Opolpress« ( wydawcę »Trybuny Opolskiej« ) przedłużają się. W związku z tym zarząd spółki »Opolpress« postanowił zawiesić wydawanie »Trybuny Opolskiej« do czasu prawomocnego zakończenia najważniejszego z procesów cywilnych”.

            • z.bereszynski TO - NTO c. d. II 08.10.09, 01:34
              Po trzech latach od chwili pojawienia „Nowej Trybuny Opolskiej” okazało się, że „dziwna grupa pod wezwaniem Mariana Szczurka” działała niezgodnie z prawem. W sierpniu 1996 r. Sąd Rejonowy w Opolu uznał, że trzej czołowi przedstawiciele tej grupy działali na szkodę „Opolpressu” i wymierzył im karę sześciu miesięcy więzienia
              w zawieszeniu na trzy lata. Osobom tym wymierzono ponadto karę grzywny w wysokości od 2 do 3 tys. zł. Zasądzono także dwuletni zajmowania stanowisk kierowniczych w spółkach prawa handlowego oraz publikację wyroku na łamach prasy. W styczniu 1997 r. wyrok ten został zasadniczo podtrzymany przez Sąd Wojewódzki w Opolu, który jednak częściowo złagodził zasądzone wcześniej kary, uchylając zakaz zajmowania stanowisk kierowniczych w spółkach prawa handlowego oraz nakaz publikacji wyroku na łamach prasy ( pozwoliło to na ukrycie sprawy przed opinią publiczną! ).

              Zbigniew Bereszyński
              • z.bereszynski Re: TO - NTO c. d. II 08.10.09, 01:51
                Były kandydat na kapusia napisał: "Gdyby chciał, to by wydał. Nie wydał = nie chciał". Typowa logika Badury! Logika sofizmatów i dezinformacji. Gdybym nie chciał o czymś pisać, to po prostu bym o tym nie pisał. Jeżeli zadałem sobie trud zapisania kilkuset stron, to nie po to, by efekt swojej pracy trzymać w szufladzie. Pisałem z myślą o wydaniu książki, a niezbędne środki finansowe miała zapewnić opolska "Solidarność". Tak się umawialiśmy ze śp. Janem Kurasiewiczem. Niestety Janek Kurasiewicz nie żyje, a jego następczyni prowadzi inną politykę. Na wydanie setek stron własnym sumptem po prostu mnie nie stać. Jest jednak szansa, że skrócona wersja mojego opracowania zostanie wykorzystana w planowanej monografii Opola. Oddałem już tę wersję redaktorom monografii. Inne partie tekstu wykorzystuję stopniowo w swoich artykułach.

                Piszę to wszystko z myślą o innych forumowiczach, których sprawa ta może ewentualnie interesować. Bynajmniej nie ze względu na Badurę. Człowiek ten w sensie moralnym dla mnie nie istnieje.

                Zbigniew Bereszyński
              • Gość: tao szatanski to-nto, itd. IP: *.nyc.res.rr.com 08.10.09, 11:10
                paniowie odpuście to sobie. daliśmy się zrobić w pięknego ciula.
                naszym regione sb, pzpr, i sb w solidarności podzielili lupy. po
                ptokach! obudzili,prawdopodobnie, uśpionego swojego człowieka,
                który z wielu porządnych ludzi zrobił agentow sb a z agentów sb
                bohaterów i umieścił ich w encyklopegii solidarności. jak nie był
                agentem śpiochem to list byłego rektora uo tak go oświecił, że
                został nim po prawnej śmierci owej formacji. oni w naszym regione
                wrzystkich trzymają za jaja, mają kase, stanowiska, tzw. prestiż i
                nadwornego dziejownika, który też swoimi ubeckimi aktami sporo ludzi
                trzyma za jaja. sprawa trybuny opolskiej powinna się skończyć dla
                wielu obób kryminałem. o czym my mówimy? pamiętacie afere ratuszową.
                wiele lat przed skazaniem notabli o wszystkich detalach ich
                przekrętów można było się dowiedzieć nawet w opolskich spelunach.
                wiedzieli wszyscy oprócz policji i prokuratorów. jak chłopaki z
                ratusza przedobrzyli, stracili poparcie,albo nastąpiła bolszewicka
                wymiana garniturów, to wystawiono ich na pożarcie. policja i
                prokuratura ogłosiła swój wielki sukces. gdzie owa policja i
                prokuratura była czasie owychprzekrętów? odpowiedz. na gratisowym
                obiedzie z chopakami z ratusza.
                tu wszystko jest tak skorumpowane, ach - szkoda gadać. nic się nie
                zmieniło. no - mniej śmierdzi.
                jak dziejownik będzie im nie potrzebny, zrobi swoje, to też go
                odstrzelą tak jak on, na ich zlecenie, odstrzela innych.
                co zrobić? z wami nic nie można zrobić!
                żywym przykładem jest nieukazanie się w kwietniu niezależnego
                periodyku społeczno-kulturalnego, brakowało kasy tylko na druk i
                rozprowadzenie, marszałek naszego sejmiku tak się tego, jeszcze nie
                istniejącego pisma, przestraszył ze od razy sypnął poteżną kasę na
                "strony". panowie, mieszkańcy naszego miasteczka, nie dorośliście do
                demokracji, wolności, odpowiedzialności za siebie.qooorwa! co mnie
                to obchodzi! niech ta banda ze swoim nadwornym dziejownikiem dalej
                wami rządzi i pomiata. jesteście tego warci!
                buzka z nyc

                tao szatanski

                ps. nie oczekuje odpowiedzi, polemiki. walcie się!
                ps.2 przez grzeczność nie wymienie nazwisk członków fundacji i
                składu redakcji periodyku, którego nie ma,"strony" dostały kasę do
                spieprzyli do "strony".takie są opolskie tzw. elity intelektualne,
                obsrane elity.
                • z.bereszynski Re: to-nto, itd. 08.10.09, 11:54
                  Znalazł się jeszcze jeden obrońca "porządnych ludzi", z których rzekomo zrobiłem agentów. Szkoda, że nie podał nazwisk owych "porządnych ludzi". Pewnie tacy sami "porządni" jak on sam... Nie pierwszy i zapewne nie ostatni to przypadek, że Szatyński i jego kumple spod wiadomego szyldu gotowi są przychodzić w sukurs nawet dawnej agenturze, byle tylko sabotować moją działalność. Kłamstwa, oszczerstwa i obelgi są stałym orężem tych ludzi. Tak już bywa z tymi, którzy boją się prawdy na swój temat. Jestem już na to uodporniony. Niech nikt nie liczy na to, że uda mu się mnie zahukać, zastraszyć, moralnie sterroryzować itp. Psy szczekają, karawana idzie dalej. Będą następne ujawnienia, już niedługo.

                  Zbigniew Bereszyński
                  • mieszaniec-zopola Re: to-nto, itd. 08.10.09, 22:35
                    Panie Zbigniewie,
                    Niech Pan się nie wzburza! Szatyński widzi akurat tą sprawę tak samo jak Pan! Ja
                    rozumiem, że podpuszczony przez kotlety znowu na Pana napada, ale przecie nie w
                    tym wątku, do diaska!
                    Naprawdę niech się Pan nie tak nie unosi, bo nie ma aż takich powodów. Nawet
                    Szatyński mimo okazywanej Panu wrogości, wielokrotnie Pana chwalił. I u mnie
                    wielokrotnie znajdował Pan uznanie, mimo, że w wielu kwestiach mamy poglądy
                    diametralnie różne.
                    Zamiast personalnych wycieczek proponuję karmienie tego wątku, choćby
                    drobiazgami, tak aby ci nie do końca ukarani, nie czuli się zbyt komfortowo.
                    Niechaj ich nazwiska przewijają się na czele forum choćby i 10 lat. To i tak
                    mała kara.
                    Jeszcze raz dzięki za szczegółowe opracowanie tematu. Ukłony.
                    • z.bereszynski Re: to-nto, itd. 08.10.09, 22:58
                      Niestety w tym wypadku patrzy Pan na sprawę przez "różowe okulary". Obelżywe i oszczercze wypowiedzi na temat "dziejownika" odnoszą się do mojej osoby, bo właśnie takim mianem już dawno temu "ochrzcił" mnie Szatyński. Także w powyższym wpisie Szatyński po raz kolejny dopuścił się oszczerczej napaści na moją osobę. Niewątpliwie działa on z inspiracji "kotletów", jak trafnie Pan zauważył. Dotyczy to niestety także tego wątku. Proszę uważniej przeczytać jego wypowiedź.

                      Pozdrawiam

                      Zbigniew Bereszyński
        • Gość: Piotr Badura Ja jako były... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.09, 11:46
          Szanowni Forumowicze
          Bereszyński z uporem maniaka podkreśla nieustannie na forum, że jestem byłym
          kandydatem na tajnego współpracownika (kTW)i byłym kontaktem operacyjnym (KO).
          Ja na te wypowiedzi nie reaguję, bo nie mam powodu. Myślę, że to jest prawda, że
          faktycznie byłem kTW i KO. Fakt, że Bereszyński to nagłaśnia, nawet mnie trochę
          cieszy. Dlaczego?
          Przed kilku laty opolski radny Janusz K. zamieścił na stronie internetowej
          Stowarzyszenia "Stop Korupcji" listę funkcjonariuszy SB. Był na tej liście
          porucznik Piotr Badura. W związku z tym zatelefonowała do mnie bardzo
          sympatyczna dziennikarka opolskiej "Gazety Wyborczej" i zapytała mnie, czy ten
          porucznik Piotr Badura to ja. Myślę że to pytanie było tylko po to, by nawiązać
          rozmowę, gdyż bez trudu można było ustalić, że chodzi o innego Piotra Badurę
          (przez internet można odnaleźć jego nowe miejsce pracy w policji).
          Dziennikarka "GW" napisała potem, że na liście opolskich esbeków jest porucznik
          Piotr Badura, ale znany pod tym nazwiskiem redaktor "Beczki" twierdzi, że to nie
          on. Wiadomo, że wielu esbeków wypiera się, więc nic dziwnego, że i Badura się
          wypiera - mógł pomyśleć niejeden czytelnik.
          W kilka dni później w "NTO" napisano mniej więcej tak: Opolska "Gazeta Wyborcza"
          oskarża Piotra Badurę, redaktora "Beczki", iż pracował dla SB, ale my stajemy w
          jego obronie i stwierdzamy, że to niemożliwe, bo Badura jest zbyt głupi, by
          nadawał się na współpracownika SB. "NTO" napisała to w piątkowym wydaniu, które
          miało najwyższy nakład ze względu na dołączony do niego program TV. Poszło to na
          całe województwo.
          Chciałbym tu wyraźnie podkreślić, że nie mam żadnych pretensji do sympatycznej
          dziennikarki "GW" ani do równie sympatycznego redaktora z "NTO". Gdybym
          przeciwko "NTO" wystąpił do sądu, to bez trudu uzyskałbym wyrok nakazujący im
          przeprosiny. Nie traktuję tego jednak tak poważnie. Dla mnie jest to raczej taka
          towarzyska zabawa. Lubię ludzi z opolskiej "GW" i "NTO". Lubię także
          Bereszyńskiego a wszystkie moje z nim przepychanki traktuję jako zabawę.
          Podejrzewam wprawdzie Bereszyńskiego, że był istotnym agentem służb specjalnych
          PRL, a obecnie pracuje dla służb specjalnych III RP, ale jak już nieraz tu na
          forum pisałem, nie potępiam ludzi tajnych służb za samą tylko dla nich pracę.
          Potępiam wyłącznie popełnianie w tej pracy rzeczy niegodziwych.
          "NTO", broniąc mnie jakoby przed "GW", skłamała, pisząc że "GW" zarzuca mi pracę
          dla SB. Bereszyński tu na forum udowodnił, że "NTO" pisała nieprawdę także w
          kwestii moich kwalifikacji intelektualnych do pracy w tajnych służbach. SB
          bardzo zależało na zwerbowaniu mnie. Nie udało im się jednak.
          Bereszyński udaje zdziwienie, że przez cztery lata byłem kandydatem na TW. W tym
          nie ma nic dziwnego. Najprawdopodobniej wrocławska SB przez cztery lata czekała,
          by znalazł się na mnie jakiś hak. Na dobrowolną współpracę nie mogli liczyć.
          Przekonali się o tym boleśnie na przełomie 1972/1973. Pozostało liczyć na
          znalezienie haka. Nie znaleźli go do 1980, a wtedy byłem już w zainteresowaniu
          opolskiej SB, która w ogóle nie widziała możliwości pozyskania mnie do
          współpracy, bo wedle ich opinii byłem "wrogiem systemu o skrystalizowanych
          wrogich poglądach".
          Wszystkim słabiej zorientowanym zwracam uwagę, że kandydatem na TW i kontaktem
          operacyjnym zostawało się z woli SB, bez pytania o cokolwiek zainteresowanego, a
          często bez jakiejkolwiek jego wiedzy na ten temat. Bereszyński oczywiście
          doskonale o tym wie, ale robi sobie taką zabawę w tumanienie mniej bystrych
          forumowiczów.
          Wyjaśniłem i przez jakiś czas będę znów zostawiał wypowiedzi Bereszyńskiego na
          ten temat bez komentarza.
          Pozdrawiam Wszystkich
          Piotr Badura
          • z.bereszynski Re: Ja jako były... 08.10.09, 12:44
            Badura znów próbuje uprawiać dezinformację. Z kandydatami na TW bywało rozmaicie. Niektórzy faktycznie nie wiedzieli, że zarejestrowano ich w takim charakterze. Ale wielu innych dobrze wiedziało, co się wokół nich dzieje, i świadomie współpracowało z SB. Szczególnie podejrzane są przypadki osób, które całymi latami były utrzymywane w statusie TW. Warto ponownie przytoczyć w tym miejscu kompetentną wypowiedź sędziego Bogusława Nizieńskiego na ten temat: www.antyk.org.pl/ojczyzna/agentura/dyskusja.htm

            Za arcy-podejrzane należy uznać takie przypadki, gdy po wielu latach SB, szykując się do "zwinięcia interesu", zadawała sobie trud, by wydobyć z archiwum akta byłego kTW w celu ich zniszczenia (a może raczej wyniesienia?). W takich przypadkach można zasadnie domniemywać, że chciano kogoś chronić przed "spaleniem" lub nadal trzymać go w garści i nadal wykorzystywać do swoich celów. Tak właśnie stało się z aktami kTW Badury. Wyciągnięto je z archiwum w 1990 r. po blisko dziesięciu latach, na krótko przed likwidacją SB, i wszelki ślad po nich zaginął... Dlaczego? Komu mogło na tym zależeć i cóż takiego mogły zawierać akta kTW Badury, że po dziesięciu prawie latach (!) pamiętano o jego sprawie i zadano sobie tyle trudu, by pozamiatać jego "podwórko", gdy esbecy mieli już na głowie zupełnie inne zmartwienia?

            Pytania te są szczególnie zasadne w kontekście niezwykłej aktywności, jaką przejawia na tym forum b. kTW Badura. Czyich interesów broni tutaj Badura, każdy widzi. Dla niego SB ciągle pozostaje "legalną służbą legalnego państwa", a ujawnianym przeze mnie jej agentom rzekomo dzieje się krzywda... W przeciwieństwie do pożytecznego idioty Szatyńskiego ("tao szatanski") Badura dobrze wie, co robi... W kontekście zachowanych dokumentów na jego temat nie jest to niczym zaskakującym.

            Ja tylko ujawniam to, co mówią zachowane dokumenty na temat Badury. To on bezczelnie kłamie i zmyśla, powielając w nieskończoność wyssane z brudnego palucha oszczerstwa na mój temat. Stare esbeckie metody dezinformacji. Dokładnie tak, kłamstwem i oszczerstwem, próbowała walczyć bezpieka ze swoimi przeciwnikami. Ciekawe gdzie, kiedy i od kogo wyuczył się takich metod nasz były kandydat na TW?

            Do badurowych insynuacji na mój temat odniósł się już osobiście sam dyrektor biura lustracyjnego, dr Piotr Gontarczyk:
            forum.gazeta.pl/forum/w,65,95572683,97839728,wyjasnienia_Biura_Lustracyjnego_IPN.html
            Dalsze informacje na mój temat można znaleźć na oficjalnej stronie internetowej BIP IPN:
            katalog.bip.ipn.gov.pl/showDetails.do?idx=B&katalogId=4&subpageKatalogId=4&pageNo=1&nameId=5008&osobaId=6077&
            Zwalnia mnie to od konieczności permanentnego udowadniania, że nie jestem wielbłądem.

            Zbigniew Bereszyński
            • z.bereszynski p.s. 08.10.09, 14:10
              Badura napisał: "Bereszyński z uporem maniaka podkreśla nieustannie na forum, że jestem byłym kandydatem na tajnego współpracownika (kTW)i byłym kontaktem operacyjnym (KO)". Nieprawda. Pisałem o dialogu operacyjnym, a nie o kontakcie operacyjnym (KO). To odrębne pojęcia. Badura nie zna nawet podstawowych pojęć, a próbuje wymądrzać się na temat tego, kto był lub nie prawdziwym agentem SB itp. Niewątpliwie ma on bogate doświadczenie osobiste w pewnych sprawach, ale jest to doświadczenie bardzo jednostronne i jego wiedza w podstawowych sprawach pozostaje uboga. Jak już wcześniej napisałem, przeciętny kandydat na TW, a nawet formalnie zarejestrowany TW, nie mógł wiedzieć zbyt wiele. To on przecież miał być źródłem informacji dla SB, a nie odwrotnie. Nic więc dziwnego, że mimo bogatych doświadczeń osobistych w zakresie dialogu operacyjnego itp., Badura nie wie nawet, co pojęcie to oznacza. Taki z niego znawca tajników SB. O poważniejszych sprawach nie ma nawet co wspominać.

              Co się tyczy "uporu maniaka", to określenie to jest adekwatne do postępowania samego Badury, który od wielu miesięcy zakłada na tym forum wątek za wątkiem w celu szkalowania mojej osoby. Tylko iście maniackim uporem można wytłumaczyć założenie wątku poświęconego rzekomo (zgodnie z brzmieniem tytułu) początkom NTO, a faktycznie służącego powielaniu ciągle tych samych oszczerstw na mój temat. To jest prawdziwa obsesja. Ja już od wielu miesięcy ograniczam się tylko do komentowania kolejnych oszczerczych wyskoków Badury pod moim adresem. Tak jest również w tym wątku.

              Z.B.
              • z.bereszynski Re: p.s. 08.10.09, 14:55
                Jeszcze jedna wypowiedź Badury, którą warto byłoby skomentować. Cytuję:

                „W kilka dni później w "NTO" napisano mniej więcej tak: Opolska "Gazeta Wyborcza" oskarża Piotra Badurę, redaktora "Beczki", iż pracował dla SB, ale my stajemy w jego obronie i stwierdzamy, że to niemożliwe, bo Badura jest zbyt głupi, by nadawał się na współpracownika SB. […] Bereszyński tu na forum udowodnił, że "NTO" pisała nieprawdę także w kwestii moich kwalifikacji intelektualnych do pracy w tajnych służbach”.

                Kompletna bzdura! Nie ma żadnej sprzeczności między tym, co pisano w NTO, a tym, co znalazłem w zachowanych dokumentach. Wręcz przeciwnie! Zdarzało się, że SB stwierdzała, iż wytypowany kandydat jest "za głupi" na to, by nawiązywać z nim poważną współpracę, robić mu szkolenia, wprowadzać do lokali kontaktowych itp. Np. jest gadułą, plotkarzem, bałaganiarzem, jest niezdyscyplinowany, nadpobudliwy nerwowo lub ma inne niepożądane cechy charakterologiczne itp. Z drugiej strony chciano jednak wykorzystywać taką osobę w charakterze OZI lub ją "neutralizować" na zasadzie związania z SB. W takich przypadkach pozostawiano daną osobę na etapie kandydata na TW, rezygnując z przekwalifikowania jej na TW. Osoba taka mogła być wykorzystywana jako źródło informacji, odbywano z nią spotkania itp. W praktyce niewiele różniło się to od zwykłych relacji z TW, ale formalnie rzecz biorąc, kandydat był nadal tylko kandydatem. Sytuacja taka mogła trwać latami.

                Miałem taki przypadek w swojej klatce schodowej. Mieszkające tam małżeństwo miało za zadanie prowadzić ciągłą obserwacją mojej osoby. On został zarejestrowany jako TW, ona do końca była tylko kandydatem na TW, choć oboje całymi latami robili mniej więcej to samo, nawzajem się uzupełniając. Problem polegał na tym, że ona była znaną plotkarką i z tego powodu SB traktowała ją z dystansem.

                Badura był kTW prawie cztery lata. Być może uznano, że z jakichś powodów nie zasługuje on na wyższy status, choć może być praktycznie użyteczny. W takim przypadku NTO mogłaby być bliska prawdy. Inna sprawa, że esbekom mogło chodzić o neutralizację Badury, jak w przypadku innego kTW, o którym piszę na swojej stronie internetowej: www.bereszynski.cba.pl/rewolucja_historia_56.htm

                Nie wiem, co konkretnie mogło razić esbeków w osobie Badury. Wiem jedynie, co ja sam miałbym mu do zarzucenia. Otóż jest on mitomanem, uprawiającym różnego rodzaju konfabulacje i po części wierzącym w to, co wytworzył jego umysł. Człowiek ten ma wielkie problemy z odróżnianiem rzeczywistości od płodów swojej wyobraźni. Na pewno nie chciałbym nawiązywać poważnej współpracy z kimś takim. Ktoś taki mógłby być jednak bardzo użyteczny np. jako instrument dezinformacji. Sądzę, że gdyby jakieś służby specjalne chciały korzystać z usług Badury, to właśnie w takim charakterze, bez nawiązywania z nim naprawdę partnerskich relacji. Mógłby on być faktycznie użyteczny jako kTW, ale jako TW mógłby przysparzać zbyt wiele problemów.

                Zbigniew Bereszyński
                • Gość: re Re: p.s. IP: *.cpe.cableonda.net 08.10.09, 16:10
                  ciekawe jak skończyła się sprawa tego beznadziejnego artykułu o opolskich
                  kelnerach i restauratorach

                  www.nto.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20090815/REPORTAZ/332573393 -
                  internauci wykryli co trzeba, ale gdzie reakcja NTO?

                  do dziś nie ma ani słowa wyjaśnienia, skandal
        • mieszaniec-zopola Re: b. kandydat na TW jak zwykle łże 08.10.09, 22:16
          Piotr Badura rzeczywiście nieładnie Pana potraktował, wziąwszy pod uwagę, że Pan
          dokładnie opisał operację pod kryptonimem NTO.
          Sprawa jest o tyle kuriozalna, że Badura ma na ten temat chyba zdanie podobne do
          Pańskiego, ale nie odmówił sobie wytarcia sobie Panem pyska. Jestem oburzony tą
          sytuacją i staję po Pana stronie. NIe rozumiem, czemu Piotr Badura, w równym jak
          Pan i ja stopniu oburzony historią TO/NTO wykorzystuje i ten wątek, żeby Panu
          coś przyłożyć.
          Tak czy owak dobrze, że wątek powstał. Nie od rzeczy tą historię od czasu do
          czasu przypominać. Mam nadzieję, że Pańska książka zostanie w końcu wydana.
          Szkoda, że ma Pan zacięcie tylko dokumentalistyczne. Gdyby był Pan takim drugim
          Krajewskim, mógłby z tego być niezły kryminał z przewrotną adnotacją, że
          wszelkie podobieństwa do osób i zdarzeń są zupełnie przypadkowe. Już widzę
          tytuł: "Die Erste feindliche Übernahme in Oppeln".
          Pozdr.
          • z.bereszynski Re: b. kandydat na TW jak zwykle łże 08.10.09, 22:23
            Cieszę się, że w tym wątku pojawił się wreszcie jakiś rozsądny głos.

            Pozdrawiam

            Zbigniew Bereszyński
        • pamejudd Przepraszam, ale nie rozumiem... 21.03.10, 21:28
          Jestem troszke za mlody, zeby rozumiec pewne zawilosci tamtych czasow, wiec prosze do mnie, jak do dziecka:


          Czy moze mi pan wyjasnic sens zwrotu "byly kandydat na kapusia"? Moj skromny umysl pozwala mi domniemywac, ze to ktos, kto mial byc kapusiem, ale juz nie jest (i nie zostal)?


          Czy to, ze nie zostal (bo np. odmowil) oznacza, ze jest taka sama szuja jak ktos, kto kto przyjal propozycje wspolpracy ale zostal pozniej odrzucony?

          Czy to, ze na temat ew. wspolpracy (lub heroicznej jej odmowy) p. Badury nie zachowaly sie dokumenty, upowaznia kogokolwiek do stawiania oskarzen lub stosowania obelzywych (chocby przez uzycie slowa "kapus") okreslen?

          Swoja droga, jesli nawet nie zachowaly sie akta stricte na temat p. Badury, to chyba przeslanki na temat szkodliwych skutkow jego ewentualnej wspolpracy zachowalyby sie gdzie indziej? Bylyby jakies najscia, aresztowania, naciski wsrod osob, ktore ewentualnie moglby szpiegowac... a tymczasem pan, panie Bereszynski o niczym takim w swoich wypowiedziach (z podanych gdzie indziej linkow) nie wspomina.


          Na wszelki wypadek spiesze uprzedzic ze z SB moglbym wspolpracowac jedynie donoszac na pozostalych przedszkolakow...
    • Gość: Piotr Badura Źródła mojej wiedzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.09, 21:46
      Na początku lat 90., nie pamiętam dokładnie kiedy, ale jakoś tak około 1992,
      przewodniczący rady mojej gminy wręczył mi oficjalnie, jako radnemu, odbity na
      ksero obszerny materiał, z którego dowiedziałem się, że dziennikarz X został
      podobno w latach 60. zwerbowany przez SB, bo był na niego potężny hak (hak był
      podany, ale nie widzę potrzeby powtarzania tej informacji). Podobny materiał,
      poszerzony o kilka innych, jakiś czas później przesłał mi ktoś anonimowo w
      grubym liście nadanym w Katowicach. Według tych materiałów dziennikarz X miał
      podobno dzielnie pracować dla SB, nieprzerwanie aż do końca istnienia tej
      służby. Nie wiem, czy w tych materiałach pisano prawdę, ale zważywszy, że
      pierwszy z nich wręczono mi oficjalnie, był on znany bardzo szerokiemu gronu
      osób, a nic nie słyszałem, by dziennikarz X (we wspomnianych materiałach
      wymieniany z imienia i nazwiska) skierował sprawę do sądu, obawiam się, że mogła
      to być prawda.
      Dodatkową poszlaką był fakt, że niektórzy starsi stażem dziennikarze z kręgu
      "NTO" potwierdzali mi, tak trochę półgębkiem, informacje o dziennikarzu X. Jeden
      zrobił to nawet "anonimowo" na tym forum.
      Kolejnym dużym materiałem w sprawie, z którym gruntownie się zapoznałem, były
      akta sprawy karnej przeciwko trzem osobom winnym afery z TO/NTO. Przestudiowałem
      całe te obszerne akta wyjątkowo dokładnie, strona po stronie. Przypuszczam, że
      poza mną nikt spoza uczestników tej sprawy tych akt nie czytał. W szczególności
      myślę, że nie czytał ich Bereszyński.
      Zapoznałem się też z wieloma innymi materiałami, w tym także obszernymi aktami,
      związanymi z tą sprawą. Choć wszystkie te źródła były legalne, to nie ma powodu,
      bym je tu ujawniał. Rozmawiałem również o sprawie z niektórymi lokalnymi
      politykami, ale wiem, że nie chcą, bym ich tu wymieniał.
      Na koniec powiem, że w zasadzie dokumenty są dla mnie drugorzędnym źródłem
      informacji. Dokumenty są często fałszowane, bądź opierają się o fałszywe
      deklaracje, oświadczenia i zeznania. Mam większe zaufanie do rozumu niż do
      papieru. Nie wierzę w dziwne sekwencje nadzwyczajnych zbiegów okoliczności.
      Między zdarzeniami istnieją wg mnie związki przyczynowo-skutkowe a ludzie
      działają, bo mają motyw.
      Pozdrawiam Wszystkich
      Piotr Badura
      • mieszaniec-zopola Re: Źródła mojej wiedzy 08.10.09, 22:21
        To wszystko nie ma znaczenia. Ważne jest, że stało się jak się stało, a wina
        aktorów dramatu została jednoznacznie określona przez sąd Najjaśniejszej. Tyle,
        że ten sam sąd nie był w stanie właściwie zakwalifikować przestępczego czynu i
        skazał winnych na śmieszne wprost kary, zamiast nakazać zamknięcie tytułu.
        Myślę, że po części jest winna niedoskonałośc naszego prawa. Tylko Wałęsie
        naiwnie się wydawało, że puści niegodziwców skarpetkach. Póki co , 20 lat i
        niewiele w tych kwestiach się zmieniło.
    • Gość: Piotr Badura Dziwne rzeczy przed 1993 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.10.09, 00:08
      Bereszyński udaje nieprzejednanego wroga esbeków, ale mnie jakoś tym udawaniem
      nie przekonuje. Widzę to tak, że Bereszyński jest gotów sponiewierać tu na forum
      jakąś np. wiejską bibliotekarkę, która ćwierć wieku temu, przyciśnięta przez SB
      zdradziła, z kim była na pielgrzymce. Takie i podobne wyznania były chyba wg
      Bereszyńskiego potężnymi ciosami w opozycję, skoro uważa on, że dziś należy na
      forum poniewierać te "agentki" wymieniając je przy tym z imienia i nazwiska.
      Jednocześnie zauważam, że Bereszyński ma jakieś dziwne problemy z napisaniem tu
      na forum czegokolwiek o rzeczywistych agentach SB, którzy odgrywali ogromną
      rolę. Jeśli już w końcu coś o nich napisze, to tylko w sytuacji przymusowej, a
      nawet wtedy tak manipuluje informacjami, by pewne osoby chronić. Takie też są
      posty Bereszyńskiego w sprawie TO/NTO. Postaram się jednak sukcesywnie
      powyjaśniać pewne sprawy.
      Sprawa TO/NTO sięga swymi korzeniami daleko przed 1993 rok. Trudno jednak
      dokumentnie rozgrzebywać tu przeszłość. Zwracam więc tylko uwagę na pewien
      fragment wypowiedzi Bereszyńskiego. Napisał on, że: Komisja Likwidacyjna RSW,
      zgodziła się na przejęcie "TO" przez spółdzielnię dziennikarską pod warunkiem
      wejścia przez nią w spółkę ze współudziałowcami zapewniającymi "wiarygodne
      źródło finansowania". W intencji Komisji Likwidacyjnej sformułowanie "wiarygodne
      źródło finansowania" oznaczało nie tylko partnera silnego finansowo, ale również
      – w zmienionych warunkach ustrojowych – wiarygodnego politycznie. Postawiony
      przez komisję wymóg został spełniony poprzez zawiązanie w dniu 22 stycznia 1991
      spółki "Opolpress", której udziałowcami miały zostać następujące podmioty: Bank
      Handlowo-Kredytowy w Katowicach (40% udziałów), Przedsiębiorstwo Związkowe
      "Soldar" Sp. z o.o. w Opolu, prowadzące działalność gospodarczą na rzecz Zarządu
      Regionu NSZZ "Solidarność" (20%), Związek Gmin Opolszczyzny (20%) i Spółdzielnia
      Pracy Dziennikarzy "Trybuny Opolskiej" (20%). Spółka "Opolpress" została
      oficjalnym wydawcą "Trybuny Opolskiej".
      Przytoczona wyżej wypowiedź Bereszyńskiego wydaje się kitem, mającym na celu
      tumanienie forumowiczów. Według mnie w 1991 "TO" była kurą znoszącą złote jajka
      i nie potrzebowała żadnego "źródła finansowania". Sama się finansowała, a nawet
      gwarantowała zysk. Komisja Likwidacyjna miała zapewne upatrzonego klienta na tę
      kurę, ale musiała się liczyć z realiami. Wymyślono więc sztuczkę. Trzem
      pretendentom z Opolszczyzny zagwarantowano po 20 proc. a BHK z Katowic 40 proc.
      Zawarowano jednocześnie, że gdyby któryś z opolskich pretendentów nie wpłacił w
      terminie paru grosików na właściwe konto, to przepadnie mu parę milionów (na
      dzisiejsze pieniądze), czyli jego 20 procentowy udział w kurze. Udział ten miał
      wówczas objąć BHK.
      Nawet ktoś mało biegły powinien w tym momencie zapytać:
      1) Po kiego czorta był w spółce BHK?
      2) Dlaczego BHK dostał na dzień dobry automatem 40 proc., podczas gdy pozostali
      udziałowcy mogli dopiero ewentualnie dostać po 20 proc.?
      3) Dlaczego pomyłka któregokolwiek z trzech udziałowców po 20 proc. skutkowała
      automatycznie tym, że jego 20 proc. stawało się własnością BHK?
      Nie wierzę, że ustalenie tak dziwacznych reguł było przypadkiem. Tym bardziej
      nie wierzę, że jeden z trzech udziałowców po 20 proc. nieszczęśliwie się
      pomylił, wpłacił grosiki na złe konto i w efekcie stracił swe miliony na rzecz
      BHK. Na dodatek nie zgłaszał do tego żadnych zastrzeżeń tylko przyjął
      wielomilionową stratę z godnością. Taki kit to może Bereszyński wciskać tym
      najgłupszym forumowiczom.
      Za najbardziej prawdopodobne uważam, że omyłkowe wpłacenie pieniędzy na złe
      konto było z góry ukartowane.
      BHK nie okazał się wcale wiarygodnym pod żadnym względem. Jego 60 proc. udziałów
      w "TO" trafiło w dziwny sposób do jeszcze dziwniejszej spółki "Ship". W ten
      sposób bardzo dziwny "Ship" stał się większościowym udziałowcem wielomilionowego
      majątku, jakim była "TO". Wiara w to, że nie działo się to przy wsparciu służb
      specjalnych nie może być chyba nazwana naiwnością. To już raczej kompletne
      zdurnienie.
      Pozdrawiam Wszystkich
      Piotr Badura
      • mieszaniec-zopola Te Pańskie pytania i wątpliwości są zasadne 09.10.09, 19:27
        nie wiem tylko, czemu wyciera Pan sobie przy okazji gębę Bereszyńskim.
        Bereszyński rzetelnie opisał cały proces na podstawie dostępnych źródeł. Być
        może pan Zbigniew nie wykazał się przenikliwością i nie drążył głębiej sprawy
        poza sam akt wrogiego przejęcia. Ale zarzucanie mu złej woli czy też złych
        intencji uważam za nadużycie. Nieładnie pan napada na Bereszyńskiego, zamiast
        samemu drążyć wątek prehistorii sprawy TO/NTO. Mimo, że mam pretensje do
        Bereszyńskiego o jego lustrowanie osób dzisiaj anonimowych, takich jak Paweł I.,
        czy ten nieżyjący pan lub ta pani z pipidówy, to daleki jestem od wieszania na
        nim psów i pretensji o każdą sprawę, którą się zajmuje.
        Ludzie, którzy mają w tej sprawie coś na sumieniu muszę mieć niezłą radochę
        widząc, jak dwa posokowce zamiast podążać śladem postrzałka, gryzą się między
        sobą. Sąd najjaśniejszej orzekł winę, zatem sprawa wrogiego przejęcia jest
        jasna, choć chyba należy mieć wątpliwości co do wymierzonej kary. Jeśli
        natomiast postawić pytanie o praźródła sprawy, to rzeczywiście decyzja tzw.
        komisji likwidacyjnej budzi wiele wątpliwości, tak jak i późniejsza sprzedaż
        udziałów BPH nieznanej spółce. O ile dobrze pamiętam, to w komisji likwidacyjnej
        prym wiedli polityczni nominaci polskich ugrupowań nacjonalistycznych, którzy
        byli zwykle mało rozgarnięci i podatni na wpływy, a może i korupcję. Tych ludzi,
        znanych z imienia i nazwiska nikt nie rozliczył chociażby za tą decyzję, która
        była ewidentnie niewłaściwa i moim zdaniem zdalnie sterowana. Ci ludzie dzisiaj
        opływają w dostatki, zajmując kolejne stołki na posadach opłacanych z
        publicznych pieniędzy. Obawiam się, że to nie esbecy, ale maruderzy z ostatnich
        solidarnościowych szeregów kręcili największe lody.
        Wydaje mi się, że zarówno Pan Badura, uparcie szukający w sprawie esbeków, jak i
        pan Bereszyński z powodów pewnie sentymentalnych, nie chcą poszukać winnych w
        szeregach postsolidarnościowych.
        Ludzie z "Pro Media" zostali choć symbolicznie ukarani. A co z panami z komisji
        likwidacyjnej? Kim byli, jakie były ich dalsze losy i jaki jest ich obecny stan
        posiadania? O jednym z odległego Podlasia wiem dużo, bo tam ludzie są
        nieanonimowi i wszyscy o innych wiedzą więcej niż prokurator i urząd podatkowy.
        To, co na jego temat pisał Urban, to tylko połowa prawdy. A nasz Pogan przy
        takim jest świętym Franciszkiem. Inny facet, z tej samej bandy i przypadkowo o
        tym samym nazwisku kręcił lody w tej komisji na terenie trochę nam bliższym.
        Tego już znamy wszyscy. Dzisiaj pasie się na ciężkich pieniądzach.
        Panowie Badura i Bereszyński! To nie bezpieka się uwłaszczyła, tylko cwaniacy z
        Bogiem, Honorem i Ojczyzną na sztandarach! Premier Mazowiecki kiedyś powiedział,
        że poczyniono błąd, uważając każdego antykomunistę za człowieka z punktu
        uczciwego. Ja uważam więcej. W moim przekonaniu wśród antykomunistów stopień
        uczciwości jest dużo mniejszy od przeciętnego, a stopień hipokryzji jest bardzo
        wysoki.
        Tam szukajcie.
        • Gość: Piotr Badura pomoc 1 - służby specjalne w 1989 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.09, 16:09
          "Służby specjalne w roku 1989 liczyły ok. 30 tys. funkcjonariuszy, oczywiście
          nie licząc policji, i co najmniej 150-200 tys. czynnych współpracowników, z tym,
          że liczba ta była prawdopodobnie większa. Dysponowały potężnymi aktywami we
          wszystkich dziedzinach życia, a także bardzo dużymi jak na ówczesne polskie
          stosunki możliwościami gospodarczymi, związanymi z działaniem wywiadu, który
          miał dostęp do zachodnich rynków. Cóż wobec tego stało się z tymi służbami? To
          jest, jak sądzę, bardzo ważne pytanie. Otóż najważniejsza z tych służb, cywilna
          Służba Bezpieczeństwa znalazła się w następującej sytuacji: została formalnie
          rozwiązana, ale przed rozwiązaniem ok. 30-40 proc. funkcjonariuszy przeszło do
          policji na stanowiska kierownicze i merytoryczne. Kilka tysięcy tworzyło nową
          służbę specjalną w Polsce po 1989 r., a spośród tych, którzy zostali
          wyeliminowani, znaczna część weszła do pracy w wielkich firmach
          detektywistycznych i ochroniarskich, których możliwości operacyjne bardzo szybko
          tak wzrosły, że były porównywalne z możliwościami służb państwowych. Czyli
          rozwiązano ją, ale w istocie pozostała. Służby wojskowe, mniej liczne, ale w
          latach 80. w szczególności bardzo wpływowe, będące podporą władzy generałów, z
          gen. Jaruzelskim na czele, pozostały bez żadnej zmiany, bez żadnej weryfikacji.
          Zmieniono nazwę, zrobiono małą reorganizację i trwały nadal, mając w dalszym
          ciągu ogromne możliwości, także w sferach całkowicie pozawojskowych".
          xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
          Tekst zamieszczony powyżej jest fragmentem większej całości, dostępnej na
          rządowej stronie internetowej, pod adresem:
          www.kprm.gov.pl/archiwum/1433_18505.htm
          • Gość: Piotr Badura Jakie jest kryterium ujawniania? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.09, 16:39
            Na rządowej stronie, o której wspomniałem w poście powyżej, informuje się dziś,
            że w 1989 służby specjalne PRL to było co najmniej 150 tys. czynnych
            współpracowników. Ale są jeszcze współpracownicy, których wyrejestrowano w 1988
            i wcześniej. Gdyby ich wszystkich doliczyć (sięgając choćby tylko do 1970) to
            mielibyśmy zapewne ze 300 tys. ludzi związanych w latach 1970-1989 współpracą ze
            służbami specjalnymi PRL.
            Opolszczyzna to 2,7 proc. ludności Polski. Zakładając, że wśród współpracowników
            służb specjalnych PRL mamy ten sam udział, otrzymujemy ponad 8 tys.
            współpracowników służb specjalnych na Opolszczyźnie.
            Osoby niezbyt zainteresowane sprawą współpracowników służb specjalnych PRL mogą
            przypuszczać, że możliwe jest ujawnienie dawnych współpracowników, może nie
            wszystkich, może nawet nie większości, ale przynajmniej jakiejś rozsądnej ich
            części, np. 25 proc. Na Opolszczyźnie oznaczałoby to ujawnienie ponad 2 tys.
            dawnych współpracowników służb specjalnych. To oczywiście nie jest możliwe. Nie
            może być mowy nawet o ujawnieniu 5 proc. (ponad 400 osób).
            Osoby jako tako zorientowane w sprawie wiedzą doskonale, że cała akcja
            ujawniania dawnych współpracowników służb specjalnych PRL skończy się
            ujawnieniem jednego, może dwóch procent (80-160 osób) z całej ich liczby.
            Powstaje zatem pytanie, wedle jakiego kryterium wybierze się jednego czy dwóch
            na stu, których się ujawni. Moim zdaniem kryterium jest proste. Ujawni się tych,
            których wskażą obecne służby specjalne, przekazując za pośrednictwem IPN
            materiały na nich tzw. "niezależnym historykom" i "niezależnym publicystom",
            czyli, mówiąc po ludzku, swym wytypowanym do tej właśnie roli agentom.
            Tu jednak powstaje kolejne pytanie. Czym mianowicie obecne służby kierują się,
            wybierając do ujawnienia jednego czy dwóch na stu? Przypuszczam, że do
            ujawnienia przeznacza się tych, co do których nie ma nadziei, że będą
            współpracować z obecnymi służbami. Jeśli więc ktoś nie chciał współpracować ze
            służbami specjalnymi PRL i nawet tak czy inaczej nakłoniony do podpisania
            zobowiązania migał się od udzielania służbom informacji, bądź przekazywał
            informacje nic nie warte (np. wiadomości publikowane w gazetach) to taki ktoś
            raczej nie będzie dobrym współpracownikiem obecnych służb i może być bez szkody
            ujawniony.
            Ujawnieniu mogą też podlegać dawni współpracownicy, działający z pobudek
            ideowych. Trudno oczekiwać, że ktoś, współpracujący z powodów ideowych ze
            służbami specjalnymi PRL, będzie współpracował z obecnymi służbami.
            Tzw. "niezależni historycy" i "niezależni publicyści", zajmujący się niemal
            zawodowo "ujawnianiem agentów" doskonale wiedzą, na czym cała ta zabawa polega.
            Mają jednak jakieś ukryte powody, by zajmować się taką dość parszywą robotą.
            Pisywał kiedyś w "Trybunie Opolskiej" Marek Sz. (mam nadzieję, że nie mylę
            osób). Wykonywał on pewne zadania dla służb specjalnych PRL. Np. obsmarował w
            1968 majora H. (żydowskiego pochodzenia), który pracował na WSP. W porównaniu z
            obecnymi "niezależnymi publicystami" Marek Sz. miał jednak pewną klasę. On nie
            udawał, że prowadził jakieś badania i poszukiwania materiałów, tylko pisał
            wprost, że służby specjalne przygotowały mu teczkę, pokazującą, kim na prawdę
            był major H.
            Szczerze mówiąc w życiu nie podjąłbym się zadania, jakie postawiły przed Markiem
            Sz. służby specjalne PRL, ale jednak dużo mniej parszywym wydaje mi się jasne
            postawienie sprawy, przez napisanie: robię to na prośbę służb specjalnych, niż
            udawanie "niezależnego historyka".
            Zdarza się (choć bardzo rzadko), że ujawniony zostaje cenny agent służb
            specjalnych PRL, np. Lesław Maleszka. Ale tak dzieje się wtedy, gdy ktoś popełni
            błąd. W wypadku Maleszki tym błędem było podobno przegapienie, że w uczelnianej
            bibliotece została praca magisterska funkcjonariusza, której tematem były
            działania służb specjalnych. Praca zawierała podobno dane, które pozwoliły na
            rozszyfrowanie Maleszki. Trzeba też oczywiście brać pod uwagę ewentualność, że
            nie było to przegapienie, ale "przegapienie" w ramach walk różnych koterii
            wewnątrz służb.
            Dopuszczam możliwość, że jestem źle zorientowany w całej sprawie. Jeśli ktoś
            potrafi uzasadnić, że niebawem ujawnionych będzie 2 tys. albo i więcej
            współpracowników służb specjalnych PRL z Opolszczyzny, albo potrafi uzasadnić,
            że nieliczni obecnie ujawnieni, to właśnie ci najważniejsi, to będę wdzięczny.
            Pozdrawiam Wszystkich
            Piotr Badura
            • Gość: ;) Re: Jakie jest kryterium ujawniania? IP: *.xdsl.centertel.pl 04.11.09, 17:10
              KTW znowu w akcji, hm... Odwracania kota ogonem ciąg dalszy...
        • Gość: Piotr Badura pomoc 2 - premier Tusk o służbach specjalnych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.09, 16:10
          "Dziś, jeśli czegoś naprawdę nam brakuje, to nie nowego modelu, ale po prostu
          informacji, czyli produktu, który powinny dostarczać służby. Otóż stwierdzam, że
          zasób informacji dostarczanych przez służby, niezbędnych dla premiera i
          prezydenta, jest po prostu bardzo ubogi. Mógłbym natomiast już dziś napisać
          książkę, jakie klany walczą ze sobą wewnątrz poszczególnych służb. Odnoszę
          przygnębiające wrażenie, że bardzo wielu oficerów służb specjalnych to są
          prywatne armie byłego szefa, aktualnego szefa czy przyszłego szefa i zajmują się
          głównie intrygami. Na razie płk Reszka przygotowuje raport na temat
          kontrwywiadu, a minister Ananicz opracuje koncepcję, co powinno się stać z
          Agencją Wywiadu i dopiero wówczas przyjdzie czas na decyzje."
          xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
          Tekst zamieszczony powyżej jest fragmentem wywiadu opublikowanego w "Polityce".
          Cały wywiad dostępny jest pod adresem:
          www.polityka.pl/polityka/index.jsp?place=Lead01&layout=18&news_id=245102&news_cat_id=933&page=text
        • Gość: Piotr Badura pomoc 3 - PPR, czyli polityczna pogoń za rentą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.09, 16:10
          Kto ma czas i ochotę, może zapoznać się z materiałem autorstwa prof. dr. hab.
          Andrzeja Zybertowicza i mgr. Bartosza Pilitowskiego, zatytułowanym "Polityczna
          pogoń za rentą: Peryferyjna czy strukturalna patologia polskiej transformacji?"
          Pozwala on zrozumieć, że to, co działo się wokół TO/NTO było praktycznie
          nieuchronne. Podobnie było zresztą z wieloma innymi podobnymi sprawami.
          Absolutnym brakiem rozsądku jest w polityce angażowanie energii w walkę przeciw
          temu, co i tak nieuchronne. Walczyć należy o to, co możliwe.
          Wspomniany materiał dostępny jest pod adresem:
          www.docstoc.com/docs/6342469/Polityczna-pogo-%C5%84-za-rent-%C4%85-Peryferyjna-czy-strukturalna
        • Gość: Piotr Badura Parę uwag na początek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.09, 00:06
          Szanowny Panie MIeszańcze
          Pański post jest dla mnie kłopotliwy, bo dotyka wielu różnych spraw i przez to
          wymaga długiej odpowiedzi. Nie lubię takich długich odpowiedzi, więc będę
          odpowiadał po kawałku w oddzielnych postach. W tym tylko uwagi techniczne i
          drobiazgi.
          1) Napisał Pan: "Czemu wyciera pan sobie przy okazji gębę Bereszyńskim". To nie
          jest elegancki język. Problem nie leży w tym, że taki język mnie uraża, bo nie
          uraża on mnie ani trochę. Problem w tym, że pisząc tak, daje Pan przyzwolenie,
          by odpisać Panu w ten sam sposób. Ja nie odpisuję takim językiem, ale dlaczego
          Pan dał na to przyzwolenie?
          2) W sprawie TO/NTO jest pokrzywdzony (Opolpress) i krzywdziciel (Pro Media).
          Pokrzywdzony powinien sam bronić swego interesu. Pan może bronić jego interesu,
          gdy on się do Pana o to zwróci, albo gdy sam Pan uzna, że Opolpress jest tak
          słaby, iż utracił zdolność do obrony i nie ma nawet zdolności do poproszenia o
          pomoc. Wtedy jest Pan uprawniony, by bronić krzywdzonego słabszego. Nie zaszedł
          jednak żaden z tych przypadków. Opolpress nie prosił Pana o pomoc i nie był też
          takim słabeuszem, by miał Pan tytuł do bronienia go z własnej inicjatywy.
          3) W sprawie TO/NTO nie mieliśmy do czynienia z "wrogim przejęciem", które jest
          praktyką legalną. W sprawie TO/NTO mieliśmy do czynienia z przestępstwem.
          Przestępcy odpowiadali za działanie na szkodę spółki. Wydaje mi się, że sąd w
          takich sprawach działa w granicach aktu oskarżenia. Skoro sprawców oskarżono o
          działanie na szkodę spółki, to sąd ocenił i ukarał działanie na szkodę spółki.
          Można by zapytać, dlaczego oskarżenie było o działanie na szkodę spółki. Było
          takie, bo tak zdecydował pokrzywdzony. Moim zdaniem przestępstwo było dużo
          poważniejsze, bo mieliśmy do czynienia z kradzieżą gazety, ale czy mamy prawo
          narzucać pokrzywdzonemu, o co ma oskarżać?
          4) W sprawie tego, czy losy TO/NTO zależały od tajnych służb PRL polecam Panu
          materiał profesora Zybertowicza. Zwracam też Pana uwagę, że mówiąc o tajnych
          służbach PRL nie można myśleć wyłącznie o SB. Mogło być tak, że ktoś był agentem
          innych służb. Zwłaszcza w wątkach o służbach, w których uczestniczę, trzeba o
          tym pamiętać.
          Pozdrawiam serdecznie
          Piotr Badura
        • Gość: Piotr Badura Obawiam się, że mogą być większe afery IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.09, 00:07
          Jakaś pani Biedna Myszka w innym wątku napisała, że takiego przekrętu jak ten z
          TO/NTO nikt już chyba na Opolszczyźnie nie zrobi.
          forum.gazeta.pl/forum/w,65,101308984,101308984,Szacun_dla_Szczurka_najnowszy_watek_TO_nto.html
          Tak się składa, że zupełnie przypadkowo pani Biedna Myszka pisze z tego samego
          IP co pan "Pół ZWM", który z kolei parę razy zadeklarował się na tym forum jako
          współpracownik ABW.
          Nie jestem takim optymistą jak pani Biedna Myszka. Zastanawiam się, czy aby
          właśnie nie organizuje się przekrętu porównywalnego i jeszcze jednego, o rząd
          większego. Nie mogę przy tym wykluczyć, że optymizm pani Biednej Myszki może być
          nieco służbowy.
          Dziwi mnie ;-), że opolski "tropiciel esbeków" oślepł na te zagrożenia, ale za
          to tropi zawzięcie jakąś absolutną drobnicę. W takich sytuacjach zawsze
          przychodzi mi na myśl Biernat z Lublina ("Wielkie złodzieje małe wieszą").
          Piotr Badura
          • Gość: Biedna Mysz Re: Obawiam się, że mogą być większe afery IP: 77.252.18.* 05.11.09, 19:51
            Co ja, pani (nie jakaś!) Biedna Myszka (z pół ZWM), zawiniłam Tobie,
            Piotrze Baduro? To żle, że napisałam o przekręcie Szcurka, jakiego
            nikt (póki co) na Opolszczyźnie nie powtórzył? Jestem wolna jak to
            mysza, i nie po drodze mi z tymi, co "służbowo". Lubię czytać
            twoją "Beczkę", więc nie gryż mnie "Kocie".
            • Gość: Piotr Badura Ja kotem??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.09, 19:42
              Wielce Szanowna Pan Biedna Myszko
              Ja mam być kotem??? Ja bardzo lubię koty, bardzo lubię nawet tego nieco
              fałszywego kota, który zadeklarował tu na forum, że służy służbom. W końcu ktoś
              musi służyć, a dzięki tym, którzy biorą to na siebie, ja mogę się wykręcać bez
              wyrzutów mojego obywatelskiego sumienia.
              Do Myszy, zwłaszcza Biednych, też nic nie mam. Z Biednymi Myszami jestem całym
              sercem solidarny. Ja nawet Bereszyńskiego lubię, choć on zapewne w to nie wierzy.
              Fakt, że czyta Pani "Beczkę" zasługuje na pochwałę. Słusznie Pani robi.
              Pozdrawiam serdecznie
              Piotr Badura
    • Gość: pleonazm Re: "Nowy wątek w temacie NTO/TO" IP: *.adsl.inetia.pl 09.10.09, 20:36
      Dlaczego nikt, ani Bereszyński, ani Badura, tak świetnie znający
      kulisy powstania NTO, nie wspominają o tym, że w 1990 r. powstały
      dwie spółdzielnie pracy, skupiajace dziennikarzy Trybuny Opolskiej:
      pierwsza powstała bodajże wiosną i należeli do niej wszyscy
      dziennikarze (ci, ktorzy chcieli, rzecz jasna), oraz druga, założona
      ukradkiem kilka miesiecy później,ktorej udziałowcami zostali
      tylko "wybrańcy", oczywiście wczesniej należący do tej pierwszej?
      Czy ktoś wie, do czego służył ten manewr? Czy tylko do tego, aby
      pozbyc się niewygodnych?
      • Gość: tao szatanski dobry trop p. mieszancu z ... IP: *.nyc.res.rr.com 09.10.09, 21:01
        powiedziałem sobie, wali mnie to,życie jest tak piękne, szkoda czasu
        na polemike z ustawionymy, sterowanymi głupcami, cwaniakami, jestem
        poza tym, gdzie indziej. ale przy tej niespodziance nie mogłem
        wytrzymać. głos rozsądku oddający ówczesną rzeczywistość naszych
        opolskich przekrętów mile mnie zaskoczył. takowo w owych czasach
        było i tak jest obecnie. nic się nie zmieniło. ważną role w tym
        wszystkim odgrywał niedoszły ksiądz i mgr.filologii rosyjskiej
        opolskiej wsp a zarazem decydent owczesnego zr "s".

        tao szatanski
      • z.bereszynski Re: "Nowy wątek w temacie NTO/TO" 09.10.09, 22:49
        Badura przyprawił swój ostatni wpis kolejną porcją złośliwości pod moim adresem, co bardzo trafnie skomentował Mieszaniec z Opola. Ten ostatni niejako załatwił sprawę za mnie, w związku z czym mogę skupić się na sprawach stricte merytorycznych.

        Nie miałem żadnych związków osobistych z opolskimi środowiskami dziennikarskimi ani innymi podmiotami zaangażowanymi w rozgrywki z 1993 r. Sprawy te znam z ogólnie dostępnych publikacji, i z niektórych udostępnionych mi dokumentów opolskiej "Solidarności" (udostępnił mi je kilka lat temu śp. Jan Kurasiewicz). W związku z tym moja wiedza na ten temat jest oczywiście bardzo niepełna (w przeciwieństwie do Badury nie uważam się za osobę wszechwiedzącą i nieomylną). Zdaję sobie sprawę z tego, że dostępne publikacje odsłaniają zaledwie przysłowiowy wierzchołek góry lodowej, a im dalej od tamtych czasów, tym trudniej dociec całej prawdy. Nie ma takiej instytucji jak IPN w odniesieniu do spraw z okresu po połowie 1990 r., dlatego – rzecz pozornie paradoksalna – łatwiej jest wyjaśnić wiele spraw z czasów PRL niż z okresu III RP.

        Udało mi się zebrać zaledwie okruchy informacji i tak traktuję przedstawiony powyżej materiał. Poniżej podaję kolejną porcję okruchów w odniesieniu do wydarzeń poprzedzających "przewrót" z 1993 r. Z góry zastrzegam się, że są to zaledwie cząstkowe ustalenia, oparte na ogólnie dostępnych materiałach, w związku z czym zawsze może istnieć jakieś "drugie dno", do którego nie dotarłem.

        Zbigniew Bereszyński
        • z.bereszynski Rozgrywki personalne przed 1993 r. 09.10.09, 23:02
          Wśród działaczy opolskiej „Solidarności” od początku panowały bardzo mieszane uczucia w związku z przekształceniami własnościowymi w lokalnej prasie. Wiele osób ostro krytykowało fakt uwłaszczenia się zespołu dziennikarskiego na majątku "TO"(zwłaszcza w kontekście szczególnych zasług różnych osób z tego zespołu dla reżimu komunistycznego). Szczególne ostre kontrowersje budził fakt czynnego usankcjonowania owego uwłaszczenia przez ówczesny Zarząd Regionu NSZZ "Solidarność" ( w formie pośredniego akcesu do spółki patronującej wydawaniu gazety ). Ustosunkowując się do związanych z tym zarzutów na obradującym w lutym 1992 r. VI Walnym Zebraniu Delegatów NSZZ "S" Regionu Śląska Opolskiego ówczesny przewodniczący Zarządu Regionu NSZZ "S", Jan Całka, mówił: "Była to decyzja Zarządu Regionu, który uważał, że obecność w OPOLPRESS-ie jest konieczna. Było to źle rozwiązane przez Komisję Likwidacyjną, ale tu nie ponosi winy Zarząd Regionu".

          Nie mniejsze kontrowersje wywołał już wcześniej, w czerwcu 1990 r., fakt powierzenia obowiązków naczelnego redaktora "Trybuny Opolskiej" Marianowi Szczurkowi, byłemu zastępcy redaktora naczelnego "TO" – człowiekowi, który w okresie stanu wojennego czynnie uczestniczył w walce propagandowej z "Solidarnością", a w 1989 r. dokonał nagłej zmiany frontu, wiążąc się z ówczesnym kierownictwem regionalnym NSZZ "S". Marian Szczurek został p.o. redaktora naczelnego "TO" z błogosławieństwem opolskiego kierownictwa "S" oraz Ruchu Obywatelskiego Śląska Opolskiego (lider - Kazimierz Kobiałko). Zarówno sama nominacja, jak i rola jaką w tej sprawie odegrało regionalne kierownictwo "Solidarności" i ruchu obywatelskiego, wzbudziły falę ostrej krytyki ze strony licznych weteranów opolskiej "S".

          W związku z utrzymującymi się ciągle kontrowersjami wokół postaci Mariana Szczurka, 16 września 19991 r. władze spółki "Opolpress", na wniosek spółki "Soldar", odwołały go ze stanowiska p. o. redaktora naczelnego "Trybuny Opolskiej". Spółka "Soldar" zaproponowała wówczas nowego kandydata na stanowisko redaktora naczelnego "TO" w osobie dra Stanisława Gruszeckiego, pracownika naukowego Instytutu Śląskiego. Zespół dziennikarski "TO" niemal jednogłośnie sprzeciwił się jednak tej kandydaturze, upierając się przy własnym kandydacie, którym był Marek Olejarczyk-Jodłowski, dotychczasowy zastępca redaktora naczelnego. W późniejszym czasie Związek Gmin Śląska Opolskiego zgłosił jeszcze trzeciego kandydata – Bogusława Mrukota z "Gazety Opolskiej". Kandydaturę tę wycofał jednak sam zainteresowany.

          W oświadczeniu opublikowanym 25 października 1991 r. zespół dziennikarski "Trybuny Opolskiej" zagroził czynnym protestem w przypadku gdyby wspólnicy spółki "Opolpress" powołali na stanowisko redaktora naczelnego osobę nie mającą poparcia zespołu. W tej sytuacji 28 października 1991 r. Zgromadzenie Wspólników Spółki "Opolpress" wybrało Marka Olejarczyka-Jodłowskiego nowym redaktorem naczelnym "TO".

          W powyższych wypowiedziach pojawiło się nazwisko Piotra Jankowskiego. W związku z tym wyjaśniam, że był on działaczem opolskiej "Solidarności", represjonowanym z racji swojej działalności konspiracyjnej w latach 1982-1989. Od 1986 r. zajmował się on redagowaniem konspiracyjnego biuletynu "Solidarność Opolska". W 1989 r. wraz z Marianem Szczurkiem znalazł się on w zespole redakcyjnym "Nowin Opolskich", wydawanych pod patronatem "S" i ROŚO. Tak zaczęła się jego współpraca ze Szczurkiem, kontynuowana później w redakcji "TO".

          Zbigniew Bereszyński
          • z.bereszynski p.s. 09.10.09, 23:09
            Nazwisko Piotra Jankowskiego pojawiło się w innym wątku o tej tematyce.
            Wolałem jednak połączyć wszystkie kwestie w jednym miejscu.

            Z.B.
            • z.bereszynski p.s. II 09.10.09, 23:13
              Nie chcę bawić się w domysły i spekulacje. To nie moja specjalność. Staram się tylko rekonstruować poświadczone źródłowo fakty.

              Z.B.
              • Gość: ? Re: p.s. II IP: 77.252.18.* 18.03.10, 23:29
                jaka mam pewnosc, ze to co piszecie to prawda?
                • Gość: purkacz Re: p.s. II IP: *.nat.umts.dynamic.eranet.pl 19.03.10, 01:11
                  Gdyby przyjąć wersję zacnego Piotra B., że sprawa 60 procent Banku BHK była
                  sterowana przez służby, to można zaryzykować tezę, że Marian Szczurek do spółki
                  ze Stepaniakiem, Jankowskim i szefami Zarządu Regionu "S" wydymali esbeków i
                  zachowali lokalną gazetę w rękach tuziemców, zamiast wydać ją na łup "dziwnej
                  spółki Ship" z Katowic. Zachowała loklany klejnocik:))) Ponadto ta gazeta była w
                  latach 90. mocno antykomunistyczna i namiętnie wolnorynkowa. I nie był to
                  ustrojowy koniunkturalizm, bo wtedy kapitał zbijało się na soc-populizmie i
                  nostalgii za komuną. Więc może raczej ukłon Panom Redaktorom?
    • fernando_hidalgo Re: "Nowy wątek w temacie NTO/TO" 21.03.10, 08:18
      a pamietacie słynny już artykuł w "nto" o "opolskich kelnerach? ile było w nim
      prawdy?
      • pamejudd A wlasnie - jak zakonczyla sie tamta historia? 21.03.10, 21:04
        Jakies sprostowanie na lamach NTO? Wyjasnienie?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka