Gość: komarek
IP: *.karo.punkt.pl / *.punkt.pl
31.03.04, 22:32
Ten tragiczny scenariusz powtarza się co kilkanaście dni. Najpierw stłuczka,
awaria itp. Następnie ludzie zaczynają szwendać się po pasie ruchu nie
zważając na samochody znajdujące się w ruchu; potem bum i bliscy muszą
opłakiwać ofiarę. Zgoda, że niektórzy prują po autostradzie ile fabryka dała,
ale podstawowa zasada: utknąłem na autostradzie - usuwam z jezdni swojego
grata tak szybko jak to możliwe, a jak się nie da to sam wyrywam stamtąd jak
najszybciej i gapiąc się na nadjeżdżających którzy mogą ze mnie zrobić
marmoladę, oznaczam miejsce kraksy zabezpieczając jednocześnie innych przed
wjechaniem w kupę złomu.