Dodaj do ulubionych

Internautka: co ma mnie tu trzymać?

IP: *.146.162.30.nat.umts.dynamic.eranet.pl 06.03.11, 12:26
W Polsce jest coraz gorzej. Mam prace , ale co z tego, jak ceny ida masakrycznie w gore , a zarobki te same od 4 lat. Aby przezyc musze pracowac nie 8 godzin a 12-14. To niewolnictwo .I tak jest wszedzie . Pytalem sie znajomych , u nich z praca taka sama sytuacja. Kapitalisci wykorzystuja ludzi , a panstwo sie na to zgadza i do tego ułatwia , tworzac prawo , ktore pomaga im a nie zwykłym ludziom. Jeszcze troche i bedziemy mieli nowa Grecje. W koncu ludzie wyjda na ulice walczac o godziwe zycie
Obserwuj wątek
    • Gość: Mike Internautka: co ma mnie tu trzymać? IP: 82.239.179.* 06.03.11, 12:49
      Mam 34 lata, wyjechałem z Opola 16 lat temu, najpierw Wrocław - zrobił się zbyt duszny, potem Warszawa - kurnik, nie stolica. Teraz siedzę na wygnaniu (nie w UK ani nie w DE). NIE JESTEM emigrantem ekonomicznym. Raczej, choć to zabrzmi zbyt patetycznie i etosowo a może nawet śmiesznie w dzisiejszych czasach - emigrantem politycznym. Mieliśmy z żoną świetną pracę w Polsce, mieszkanie, ogródek etc.. Ale państwo PIS napawało mnie przerażeniem, szczególnie kiedy musiałem płacić potężny podatkowy haracz nie otrzymując nic w zamian.
      Ze zgrozą i niejednokrotnie ze łzami w oczach obserwuję, co się dzieje nie tylko w Opolu ale w kraju. I dodam - świetnie się zasymilowałem na obczyźnie, mam wspaniałą rodzinę, kapitalnych sąsiadów, robię drugie studia w Paryżu, mam świetnych kolegów, bardzo dobrą pracę etc.. A jednak... czytam non-stop polskie portale, polskie gazety, polską tv, polską księgarnię w Paryżu. Na lotnisku w WAW kupuję stosy polskich książek (średnio po 5-6 co miesiąc). Dałbym wszystko, żeby wrócić - szczególnie do Opola, bo tam się wychowałem i tam przeżyłem najlepsze chwile mojego życia. Tam została rodzina. Niestety - porównanie najprostszych czynności, aby dokonać czegoś więcej, aby przeżyć, leczyć się, być szanowanym obywatelem - wypada na niekorzyść Polski a Opola szczególnie. Jak można zaprzepaścić taką szansę jak bliskość Europy i autostrady od ładnych paru lat?? Co robią panowie z ratusza na sesjach naszej Rady Miasta? Co robi Pan Prezydent Opola? Zdobyliście nagrodę za najlepszą absorpcję środków z Unii - i co z tego?????? Ilu nowych inwestorów przybyło przez ostatnie 5 lat?? Pracuję dla polskiej firmy - mentalność, zrozumienie odmienności kulturowej, specyfiki innych krajów - poniżej krytyki. Nie che mi się nawet tego komentować, bo wypadamy blado nie tylko na tle "starej Europy" ale i krajów z dawnego bloku wschodniego.
      Nie dziwi mnie tym bardziej, że młodzi chcą wyjeżdżać - albo pracy nie ma albo oferowane stanowiska są dużo poniżej kwalifikacji. Z odległej perspektywy widać jednak, że problem leży też gdzie indziej - edukacja. Co z tego że Opole jest miastem uniwersyteckim? Kraków, Katowice, Poznań, Wrocław, Szczecin również. Ale to tam wykorzystuje się potencjał młodych - globalne centra rozliczeniowe i oddziały firm powstają zazwyczaj tam, gdzie jest duża podaż wykwalifikowanej kadry. W Opolu nawet inżynierowie mają problem ze znalezieniem dobrej pracy. Prawdą jest natomiast to, że młodzi po studiach nie mają elementarnych umiejętności i kompetencji do poruszania się na rynku pracy. Większość nie ma żadnych staży, wakacje woleli spędzić na "odpoczynku" i balowaniu - nie wspomnę o kompletnie nieprzydatnym wykształceniu uniwersyteckim. Dzisiaj nie mają KOMPLETNIE NIC do zaoferowania potencjalnym pracodawcom. A to niestety przekreśla ich szanse na zdobycie nawet pierwszych doświadczeń zawodowych. Do tego dochodzi brak poszanowania "fizycznych" zawodów. W starej Europie dobry kucharz, kelner, cukiernik czy fryzjer, słowem każdy rzemieślnik jest szanowanym człowiekiem w społeczności lokalnej. To nie ujma mieć zawód w ręku - w przeciwieństwie do kraju nad Wisłą, gdzie to pojęcie wręcz pejoratywne. Dzisiaj mój brat w rok od obrony mgr poszukuje pracy jakiejkolwiek pracy - bez efektu. Z rozmów z nim wynika, że w takiej sytuacji znajduje się większość jego kolegów ze studiów. Czasami, a de facto od zawsze mam ochotę na zainwestowanie w Opolu i stworzenie tam firmy i zatrudnieniu większości moich przyjaciół z Mojego miasta - ale przerażeniem napawa mnie sama myśl o administracyjnej udręce i niezbędnych gierkach politycznych potrzebnych, aby tam funkcjonować. Podziwiam i zazdroszczę tym znajomym, którzy jednak zostali i otworzyli firmy. Dla mnie są godnymi szacunku bohaterami. Chylę przed Wami czoła, moi Drodzy. I zazdroszczę jak jasna cholera. Bo podróżując po całym świecie, mieszkając wręcz pod palmami, mając na wyciągnięcie ręki wszystkie gwiazdy filmowe świata i czołowych ludzi biznesu - nic nie jest w stanie przyćmić tęsknoty za Moim Opolem. A najgorsze dla mnie jest to, że moje dzieci w wieku przedszkolnym i szkolnym, ze względu na ilość czasu, który spędzają z rówieśnikami, nie potrafią wyrazić swoich emocji lepiej niż po francusku (mimo, że córka biegle pisze i czyta po polsku, w domu mówi się tylko po polsku, co wymaga nieludzkiego wysiłku z dzieci strony). Oczywiście zaraz posypią się słowa potępienia, ale mam to gdzieś. Wiem jedno - nadal zależy mi na powrocie do Opola, chociaż żona wylewa mi pomyje na głowę za każdym razem, kiedy o tym wspomnę. Ale nie dziwię się - tutaj życie , pomimo paru wyrzeczeń, jest po prostu łatwiejsze i przyjemniejsze. I pozwala z optymizmem patrzeć w przyszłość, w przeciwieństwie do obaw o Polskę.
      • fernando_hidalgo A po co komu studia? 06.03.11, 13:48
        Co z tego że Opole jest miastem uniwersyteckim? Kraków, Katowice, Poznań, Wrocław, Szczecin również. Ale to tam wykorzystuje się potencjał młodych - globalne centra rozliczeniowe i oddziały firm powstają zazwyczaj tam, gdzie jest duża podaż wykwalifikowanej kadry.

        Oceniam Twój post na 4 w skali sześciostopniowej. Ale za ten fragment należy Ci się ban. A czy wiesz ile w takich centrach rozliczeniowych się zarabia? Myślisz, że kokosy? Utrzymaj się z takiej pracy np. w Krakowie a będziesz kimś (na standardowych warunkach - nie masz mieszkania po babci, nie żywi cie rodzina itp).

        Po drugie myślisz, że studia dziś dają wymierne - ekonomiczne korzyści? W Polsce? Jesteś w błędzie. Studiować dzisiaj to można ale chyba hobbistycznie. Glazurnik, hydraulik, dobry budowlaniec zarobi częściej więcej aniżeli jeden czy drugi mgr, mgr inż., a nawet doktor (nie mówię o lekarzach). Dekarz, którego właśnie umawiam na roboty u mnie, ma zajęty grafik na cztery miesiące do przodu. I tani nie jest.
        • mx4 Ale wszyscy młodzi chcą studiować 06.03.11, 14:21
          A do nauki zawodowej chętnych nie ma, no bo jak to tak ? Bez tytułu magistra europeistyki, marketingu, zarządzania lub innej głupologii stosowanej ?
        • Gość: Mike Re: A po co komu studia? IP: *.fbx.proxad.net 06.03.11, 14:28
          Dzięki za ocenę, ale raczej nie o to mi chodziło:-)
          Jeśli chodzi o studia - przecież właśnie napisałem, że nie tylko studia ale konkretny zawód dają wymierne korzyści i są bardziej szanowane na "starym" Zachodzie niż "bezcenne" w Polsce magisterki.
        • Gość: Peter Re: A po co komu studia? IP: *.punkt.opole.pl 06.03.11, 14:30
          A nawet lekarz, mistrzu, nawet lekarz.
          Nie myślę o ordynatorach z rozbudowanym folwarkiem, ale np. zwykłej lekarce z przychodni czy lekarzu ze szpitala (bez dożynania się na dyżurach)
          • Gość: dmwtjag Re: A po co komu studia? IP: *.opera-mini.net 06.03.11, 14:41
            odplatne studia rozwiaza problem
      • Gość: Opolan Re: Internautka: co ma mnie tu trzymać? IP: *.dynamic.chello.pl 06.03.11, 15:51
        Ciekawy wpis. Gratuluję odwagi w podjęciu decyzji o wyjeździe. Ja odbyłem odwrotną drogę po części. Skończyłem studia w Opolu, wyjechałem do pracy w Londynie. Potem wróciłem do Opola itutaj znalazłem pracę. Nie ukrywam, że często przychodzi mi przez głowę czy dobrze zrobiłem. Pracujemy z żoną na pełnych etatach i pomimo, że stracza nam na spłatę kedytu za mieszkanie i nie musimy oszczędzac na jedzeniu, to jednak nie mamy już kasy, aby odłożyć na wakacje, czy akieś specjalne przyjemności. Proza życia w tym kraju szczególnie dotyka ludzi młodych, którzy spróbowali innego życia i wiedzą, że można żyć gdzie indziej, nie martwiąc się z miesiąca na miesiąc jak związać koniec z końcem. Z drugiej strony tam jesteś i zawsze będziesz obcym we własnym ciele i to niezaleznie od tego jak dobrze opanowałeś język. Współczuję ludziom, którzy wkraczają dopiero na rynek pracy. SŁyszalem, że mająw Opolu nawet prblem ze znaleziem pracodawcy, który zgodziłby się przyjąć ich na praktykę - przyuczenie, bo Państwo przestało (chwilowo) dopłacać do tego rodzaju kształcenia. Zgadzam się z Tobą, że inwestycje w Opolu leżą i nic nie wskazuje na to, że miałoby się to zmienić.
        Niestety, emigracja z Opola i Opolszczyzny staje się dla wielu nie tylko szansą, ale i koniecznością.
        • Gość: bjtjdm Re: Internautka: co ma mnie tu trzymać? IP: *.opera-mini.net 06.03.11, 16:10
          osoba po studiach powinna byc pracodawca, a nie pracobiorca
          • Gość: juhas Re: Internautka: co ma mnie tu trzymać? IP: *.252.16.35.internetia.net.pl 06.03.11, 16:15
            Tak, tak. I dalej tak sobie tłumacz. No to niby dlaczego ten co roku kończący studia tłum nie zakłada tych firm żeby być pracodawcami dla innych (dla kogo ?) ?
        • Gość: Mike Re: Internautka: co ma mnie tu trzymać? IP: *.fbx.proxad.net 06.03.11, 16:51
          No cóż, to raczej Tobie wypada pogratulować odwagi w powrocie do szaro-burej rzeczywistości. Ja niestety nie chcę mieć wyboru - spłata kredytu czy wyjazd na wakacje w dowolne miejsce na świecie. Niemniej przestrzegam tez przed postrzeganiem świata przez młodych przez pryzmat świata zachodniego - nikt nie osiąga sukcesów za darmo. Mnie też to kosztowało na początku dużo wyrzeczeń, dzisiaj młodzi chcą być od razu kierownikami i dyrektorami. Ja swoje frycowe zapłaciłem, czas zabawy odkładając na później. Niemniej na stara Europa tez cierpi na duży odsetek młodych bez pracy - ale tutaj jednak ci młodzi mają zdecydowanie bardziej otwarte głowy i chęć robienia czegokolwiek. Nie umniejszając oczywiście zapału i otwartych umysłów naszej młodzieży - mimo wszystko lepiej adaptującej się do trudnych warunków i umiejących "wyczarować' czasem coś z niczego - vide nasi studenci matematyki, informatyki, robotyki i "astronomowie - zapaleńcy" z NASA sterujący łazikami na Marsie. Czasem mam wrażenie, że Naszym brakuje po prostu pewności siebie i wiary w swoje umiejętności - za bardzo skupiamy się na detalach, a globalny obraz rzeczywistości i możliwych alternatyw zostaje gdzieś z tyłu głowy i gdzieś im umyka. Ale nadal niezmiennie wierzę, iż dzięki naszym umiejętnościom adaptacji do każdych warunków nadejdzie czas zdecydowanej dominacji Polaków nad starą Europą - pewne oznaki już w świecie widać.
    • Gość: do Mike Re: Internautka: co ma mnie tu trzymać? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.03.11, 16:34
      Wcale sie nie dziwię, że ci sie we Francji (w Niemczech, W.Brytanii) podoba, trafiłeś do bogatego kraju, o innej kulturze życia i pracy, innej historii i przeszłości. To kraje skumulowanego bogactwa. A Polska jest biedna i dopiero trzeba ja zbudowac. Problemem młodych jest to ze chca miec wszystko od razu. Zapominaja ze tego trzeba sie dorabiac latami. Twoje cierpienia i tesknota za Opolem tylko cie wzbogaca duchowo, a cena waszego z zoną szczescia bedzie miedzy innymi utrata jezyka przez dzieci, bo proces wyzbywania sie kultury postępuje bardzo szybko. Juz wiesz ze nie mozna miec wszystkiego ze kazdy wybor oznacza porzucenie rzeczy i spraw ktore pragniemy na rowni z innymi, a miec mozna tylko albo jedno albo drugie. Za dziesięć lat twoje dzieci nie będą mówić po polsku literacko, nie będą chwytalły sensu polskich nocnych rozmow, artykułów prasowych, dowcipów kuby wojewodzkiego, ale za to beda czuły sie we Francji jak u siebie w sensie kompetencji, i będą zachwycac sie pieknem piosenki czy dialogu satyrycznego na estradach Paryża. Los Polski jest taki a nie inny. Budowa dopiero sie zaczyna. Czlonkostwo w UE to 6 lat a nie 60 Ktoś to musi zrobić. Nasi rodzice umierali za Polske a potem ja budowali w siermieżnych warunkach, my ich dzieci juz mamy domy po calym zyciu trudnej pracy i siermieznego zycia, wy macie wybor: zostac albo jechac. Jak zostaniecie pomeczycie sie pare lat moze jeszcz 5 moze 10 a potem tak jak inni bedziecie smigac w Alpy na narty czy nad Morze Sródziemne, ale obracacie sie w polskiej kulturze. Jak wyjedziecie bedziecie zawsze obcy, wasze dzieci juz nie ale za cene wynarodowienia. Rozumiem polskich przedsiebiorcow ze nie placą kokosow, ale oni tez musza akumulowac na dalszy rozwoj...
      • Gość: Mike Re: Internautka: co ma mnie tu trzymać? IP: *.fbx.proxad.net 06.03.11, 17:15
        Z bólem muszę przyznać, że ma Pan rację. Ceną jest utrata pewnej tożsamości przez moje dzieci. Wiem też, że literacką polszczyzną posługiwać się nie będą - szczególnie w piśmie. O język mówiony raczej się nie obawiam - tu już moja w tym głowa i praca, aby dzieci po polsku potrafiły się porozumiewać poprawnie. Paradoksalnie - Polska mi tego nie ułatwia. Po wizycie w Polskiej Szkole w Paryżu, kiedy chciałem zapisać dzieci na zajęcia, w której zostałem potraktowany jak natrętny i niechciany petent (będąc w godzinach przyjęć usłyszałem - "czy miał Pan umówioną audiencję u Pani dyrektor?" ) odechciało mi się kontynuacji wysiłków w celu nauki "polskiej" geografii i matematyki. W polskiej telewizji, pomimo szczerych chęci, ciężko zainteresować dzieci czymś ciekawym - zresztą nie tylko ich. po wyjeździe z Polski odkryłem, że istnieją jednak ciekawe reportaże, felietony i publicystyka na wysokim poziomie - BEZ POLITYKI 24 h/dobę. Tutaj całą czwórką siedzimy karnie nie raz 3 godziny wieczorem (po polskiej dobranocce) oglądając profesjonalny reportaż z drugiego końca świata. I nie potrafimy się od niego oderwać. Dzieci również. I już dzisiaj zachwycają się piosenką francuską i grą słów w teatrze. Ale polskości się nie wyzbędą. To w nich tkwi na zawsze - mało tego, moja córka jest z polskości dumna (11 lat!) i podkreśla to na każdym kroku. Ja zresztą również, bo nie mamy się czego wstydzić.
        I można tak bez końca.
        To prawda że kraje bogate, nie zniszczone mocno przez wojny, komunę i o innej historii (choć nie mniej burzliwej). Ale troski, zmartwienia, problemy i obawy ludzi są takie same. Też jest bieda, wykluczenie (nawet bardziej widoczne ze względów mimo wszystko rasowych) i beznadzieja (szczególnie w regionach rolniczych, które w chwili obecnej są biedniejsze od polskich). Ale brak agresji, powszechny uśmiech i kultura bez względu na rasę , wyznanie i status społeczny, są powszechnym zjawiskiem. A to pozwala na w miarę optymistyczne patrzenie w przyszłość.
        Poruszył Pan również istotny problem akumulacji zasobów w celu rozwoju firm. Otóż jest to fałszywy pogląd.
        Zżymałem się też do niedawna na powszechne strajki, związki zawodowe etc. Ale mówienie o kumulacji przez przedsiębiorców w celu rozwoju do mnie nie przemawia. Bo firmy nie inwestując w rozwój pracowników tak naprawdę się nie rozwijają. To ludzie tworzą firmy. Tutaj związki, w niektórych przypadkach oczywiście, autentycznie walczą o większe nakłady na rozwój pracowników i poszanowanie ich pracy. W Polsce de facto panuje chaos, a związki służą tylko i wyłącznie ich działaczom (gabinety, niezłe pensje, sam służbowe i karty kredyt.)
        I tutaj akurat Państwo polskie raczej pomaga firmom, szczególnie w unijnym programie "kapitał ludzki", dopingując wręcz firmy do absorpcji środków. Szkoda tylko, że niektórym chęć zysku przesłania oczy i rezygnują z rozwoju ludzi w imię fałszywie pojmowanej "akumulacji zasobów".
        Na koniec - obcy się tutaj wcale nie czuję - to tylko nasze kolejne kompleksy podpowiadające nam bzdurne opinie o naszym jestestwie.
        W wielokulturowych państwach wszyscy są obcy i nikt nie jest SAM.
        • Gość: Opole nie może Re: Internautka: co ma mnie tu trzymać? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.03.11, 21:15
          być przyczyną poczucia klęski, niedoli, krzywdy...
          Myślę, że jeśli jesteś szczęśliwy we Francji, byłbyś też szczęśliwy w Polsce, bo masz to w sobie. Nie ma sensu porównywać swojego życia w Polsce do warunków istniejących w innych krajach, bo poczucie spełnienia wypływa z faktycznej radości przeżywania każdego dnia w zgodzie z sobą, nie zależy od warunków zewnętrznych.
          "potem tak jak inni bedziecie smigac w Alpy na narty czy nad Morze Sródziemne"
          co tak naprawdę wyznacza poziom naszego zadowolenia? możliwość korzystania z luksusów? czy osiągnięcie wolności i dobrobytu gwarantuje trwanie w wiecznym szczęściu? Podobno można cieszyć się jazdą komfortowym samochodem, zakupami, można czerpać przyjemności z oglądania ciekawych programów telewizyjnych czy grania na komputerze, można też przeżywać uczucia podniesionej adrenaliny uprawiając sporty ekstremalne ale te wszystkie dobra nie są w stanie dawać długotrwałego szczęścia, które uzależnione jest przede wszystkim od tego, czy człowiek przeżywa w swoim życiu więcej pozytywnych uczuć, czy negatywnych. Uczucia przyjemne wywoływane są między innymi przez chwilowe przyjemności - smaczne jedzenie, seks czy imprezy towarzyskie. Wadą takiego stymulowania pozytywnych uczuć jest to, że szybko się nudzą, jeżeli nie są urozmaicane. Mogą one trwać tylko krótki czas w życiu człowieka. Przyjemnościami płynącymi z seksu i z dobrego jedzenia człowiek może się delektować tylko ok. 1% czasu w swoim życiu.
          Jedynym narzędziem do długotrwałego poczucia szczęścia w życiu są marzenia i nadzieje na lepsze jutro. Gdy człowiek ma pewność, że za jakiś czas osiągnie jakiś swój upragniony cel, to praca czy cierpienie nie są w stanie go unieszczęśliwić. Brak marzeń, celów, pasji i perspektyw na lepsze jutro może być przyczyną długotrwałych negatywnych uczuć. Wszyscy ludzie w mniejszym lub większym stopniu potrzebują mieć nadzieję i widzieć przed sobą coś lepszego niż jest — potrzebują mieć jakiś cel w życiu. I nie jest przy tym ważne jak dobrze człowiek ma w życiu. Najważniejsze jest, aby mieć nadzieję na to, że będzie jeszcze lepiej. Posiadanie pozytywnego podejścia do życia i oczekiwanie tylko coraz lepszych chwil oraz realizacji celów, nawet jeśli miałyby nadejść dopiero w dłuższej perspektywie czasowej, gwarantuje szczęśliwe przeżywanie każdego dnia.
          3 miliardy ludzie na świecie usiłuje przeżyć za 2 dolary dziennie. Blisko 1/4 ludzi - 1,3 miliarda - żyje za mniej niż 1 dolar dziennie. Suma aktywów trzech najbogatszych ludzi świata jest większa, niż łączny PKB wszystkich krajów najmniej rozwiniętych. Co setna osoba ma wyższe wykształcenie, co szósta jest katolikiem, a szczęście błąka się po ludziach nie patrząc na te statystyki :) jest zależne tylko i wyłącznie od umiejętności przeżywania go bez względu na warunki zewnętrzne. Zapraszamy do Opola, to takie samo dobre miejsce na marzenia i radości jak każde inne :D
          • Gość: Mike Re: Internautka: co ma mnie tu trzymać? IP: *.fbx.proxad.net 06.03.11, 22:45
            Cieszę się, że przynajmniej jest z kim polemizować:-)
            W pełni się z Szanownym Rozmówcą zgadzam - najlepszym motorem napędowym do działań zawsze pozostają marzenia i nadzieja na lepsze jutro. I gwarantuję, że ja te marzenia staram się właśnie z roku na rok wdrażać w życie:-) Takie same marzenia miałem w Polsce - i one się nie zmieniły. Powiem więcej - tutaj nie mam wcale więcej niż miałem w Polsce - mam mniej! Tak jak napisałem wcześniej, nie jestem emigrantem ekonomicznym, niczego mi nie brakowało. I nie porównuje Polski tylko i wyłącznie przez pryzmat bogactwa, zasobów, warunków życia. (nie jestem pewien czy Rozmówca nie wziął posta innej osoby o tym samym nicku jako mojej wypowiedzi).
            Nie gwarantuję, że Francja jest ostatnim moim miejscem na Ziemi - to zbyt wielka niewiadoma:-) Problem z Polską i Opolem przejawia się w zupełnie innej kwestii - apatia, brak właśnie nadziei, brak chęci zmiany patologicznych zachowań u innych, brak poszanowania obywatela i nieustanna podejrzliwość o kradzież, akceptacja nielogicznych decyzji, i wszechobecny w Polsce komentarz do wszelkich propozycji - w POLSCE SIĘ NIE DA, BO TO SPECYFICZNY KRAJ. Jaki specyficzny? - Nikt nie umiał mi udzielić logicznej odpowiedzi. Fenomenem związków zawodowych we Francji jest to, że 95 % Francuzów jest wściekła na strajki, ale w krytycznych momentach 80 % ludzi potrafi wyjść na ulice zamanifestować brak akceptacji dla klasy politycznej i ich, godzących w dobro obywateli, decyzji. Tutaj manifestacje odbywają się w zasadzie co 2-3 tygodnie, o wielu w mediach zagranicznych po prostu się nie mówi, ale władza faktycznie jest tu w rękach ludzi. Ubiegłoroczne strajki trwały w sumie ponad miesiąc bez przerwy, przez 2 tygodnie siedziałem w domu (brak paliwa) i obserwowałem tysiące licealistów (sic!) protestujących przeciwko zmianom emerytalnym (u nas licealiści pojęcie o emeryturze mają raczej względne - jak dziadek odpali z emerytury na ciuch albo na wakacje). To, co chcę podkreślić, to SAMOSWIADOMOSC obywatelska. Zauważalna nie tylko w Europie, ale również w Ameryce południowej i Azji. A w Polsce? W Polsce od roku odmienia się przez wszystkie przypadki jedno słowo na S......
            • Gość: stary baca Re: Internautka: co ma mnie tu trzymać? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.11, 05:36
              Apatia jest w nas bądź jej nie ma. Staram sie dawac ludziom uśmiech, uprzejmość, moją aktywność, moje wybaczenie, robić swoje i nie oglądać się na innych. Tak dokladam cząstkę mojego do ogólnego stanu. Ja to nazywam cząstką jakuszycką, od Jakuszyc koło Jeleniej Góry. Przygotowywalem sie tam do mojego kibicowania Biegowi Piastów, kibicowania aktywnego połączonego z budowaniem kondycji już na kolejny rok, bo w tym roku nie wystatowałem.
              Co to jest cząstka jakuszycka: to niesamowity ładunek optymizmu, radosci, uprzejmości, solidarnosci, pogody ducha, walki ze słabościami... To była międzyludzka uczta radosci i dobroci. Polityka i podzialy ulotniły się, została czysta radość z bycia z innymi razem. Idea się ziściła, zdarzył się cud? Można tak górnolotnie powiedzieć. Powrót do Opola nie niszczy tych założęń. Warto upominać się by miasto lepiej i madrzej się rozwijało, warto sie spierać ale z pogodą ducha, by chcieć pomóc, jak na szlaku w Jakuszycach. Upadek wywołuje spontanicznie gest wyciągniętej dłoni. Zdarzy się oczywiście wśród świeżego śniegu kupa zostawiona przyz przypilonego turystę, który nie mógł dobiec do sławojki (to a propos jednego z wątków na tym forum), ale zatrzymujemy sie i niczym remondis usuwamy ślad ludzkiej potrzeby...I biegniemy dalej.
              Swiat i Opole będą lepsze gdy bedziemy stsować cząstkę jakuszycką na co dzień, ja tak chce robić.
              Serdecznie Cie Mike pozzdrawiam i do zobaczenia z dzieciakami w Jakuszycadch na Pucharze Swiata ! Ma być Justyna Kowalczyk, już jako astmatyczka ! :))
              • Gość: Mike Re: Internautka: co ma mnie tu trzymać? IP: *.fbx.proxad.net 07.03.11, 08:29
                Wspaniale - cieszę się, że jest jednak ta pozytywna tkanka w narodzie:-) Dziękuję za zaproszenie - z Wielką Przyjemnością stawię się w przyszłym roku w Jakuszycach na weekendowy bieg:-) Choć bardziej preferuję zjazd, to można się sprawdzić choćby w biegówkach:-) Pozdrawiam!
            • Gość: Opole Re: Internautka: co ma mnie tu trzymać? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.03.11, 14:46
              jak miło przeczytać, że jestem Szanownym Rozmówcą, tym małym ciepłym zwrotem sprawiłeś mi przyjemność, więc przyjmij szczere- Czcigodny Interlokutorze :) umiesz rozdawać swoje myśli w sposób przyjemny dla odbiorcy.
              "brak chęci zmiany patologicznych zachowań u innych, brak poszanowania obywatela i nieustanna podejrzliwość o kradzież, akceptacja nielogicznych decyzji"
              może jednak nie jest tak źle, przecież właśnie w Opolu kilka lat temu zwykli ludzie zrobili protest przeciwko patologii wśród włodarzy, spali w Ratuszu na materacach, doprowadzili do upadku chorego układu, który rozpanoszył się w mieście. Właśnie w Polsce przeprowadziliśmy bezkrwawo (prawie) zmianę ustroju. Teraz w dużej mierze temat i intensywność naszych myśli kształtują media, jeśli się temu poddamy rzeczywiście będą nas dręczyć problemy katastrofy Smoleńskiej, a liczba rannych w rozruchach w Azji stanie się równie ważna jak obiad. Trzeba mieć dystans do informacji, którymi jesteśmy bombardowani i wyciągać tylko te istotne dla mojego dobra. Dla mojego tu i teraz. Dłużej można zatrzymać się na tymi wiadomościami, które mają rzeczywisty wpływ na dzisiejsze życie. Jeśli pozwalamy sobie na bulwersowanie się, na nerwową reakcję, na podniesione tętno... to tylko do tych njusów, które jesteśmy w stanie zmienić, roztrząsanie spraw, na które nie mamy wpływu tylko niszczy naszą energię nie wnosząc nic konstruktywnego. Myślę, że są ludzie którzy są malkontentami ("i tak się nie uda" czyli postawa nie warto nic robić) i są ludzie, którzy są cholerykami ("powystrzelać tych wszystkich u władzy" czyli postawa ja zrobię porządek bo wiem lepiej) i są ludzie zajęci codzienną konsumpcją lajfa tak bardzo, że nie wiedzą co tak właściwie robią :) w Polsce też są strajki pielęgniarek, górników, nauczycieli, lekarzy... są akcje obywateskie: za budową autostrady, przeciwko budowie autostrady, za uwolnieniem papugi, za oddaniem dziecka niepełnosprawnym rodzicom, za nadanie obywatelstwa obcokrajowcom... itp, itd zawsze jest ten dylemat "fotografa na wojnie", czy zaangażować się? czy robić swoje? pozdrawiam serdecznie!
          • Gość: Mike Re: Internautka: co ma mnie tu trzymać? IP: *.fbx.proxad.net 06.03.11, 22:50
            Jeszcze odpowiem na jeden wątek - ja w Opolu czuję się zawsze fantastycznie (prawdopodobnie też dlatego, że przyjeżdżam teraz tylko na wakacje). Ale moja żona czuje się fatalnie a żeby być zupełnie spokojnym o przyszłość swoich dzieci, musiałbym je wysłać do JAKIEJKOLWIEK szkoły (nie tylko wyższej) na drugi koniec Polski albo Europy (aby nie wpadły w apatię i nie uczyły się rzeczy zupełnie nieprzydatnych we współczesnym świecie) . A chyba nie o to tylko chodzi. I tu chyba tkwi również odpowiedź na podstawowe, nurtujące nas wszystkich pytanie o emigracji młodych....
    • Gość: mlody juhas Re: Internautka: co ma mnie tu trzymać? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.11, 06:08
      Nie mam pracy, a że jestem młoda i jeszcze się uczę to nie przysługuje mi zasiłek (nie przepracowałam roku). Pomoc społeczna się wypieła, nie mam gdzie mieszkać, na lokal socjalny nie ma szans, a miła pani z lokalówki powiedziała, że mogę wynosić się do noclegowni - pisze na forum ZombieBarbie
      =====================================
      Mnie zastanawia ta tonacja. jestem mloda i...nalezy mi się. Skad pomysł, "by należalo mi się" bo "jestem mloda i jeszcze sie ucze". No dobrze jestes mloda uczysz sie, chwala ci, inwestujesz w siebie na wlasną odpowiedzialnosc. Gdy sie uczy, studiuje, nie czas myslec o pomocy socjalnej, jest pomoc ze strony szkół (stypendium, akademik, internat) jest wlasna inicjatywa poszukiwania zajęcia dajacego srodki na zycie. Lokalówka sie wypięła? Nie powinna się wypiąć, ale musisz byc inwalidką, niepełnosprawną, chorą, obarczoną dziećmi, które wychowujesz samotnie etc. W przeciwnym wypadku lokalowka mówi sorry... A ty jestes zdrowa mloda silna. (tu dotykamy poziomu swiadczen socjalnych, róźnego w różnych krajach w zależności od skumulowanego bogactwa). Znajdz kolezanke wynajmijcie razem pokój bedzie wam taniej, latwiej i milej razem. Po zakonczeniu nauki ruszysz na poszukiwanie pracy w Twoim zawodzie, lub sama sobie stworzysz miejsce pracy (własna inicjatywa, firma etc). Zasilek dla bezrobotnej lub... mozliwosc budowania swojej bogatej oferty dla przyszlego pracodawcy? w urzędzie pokierują Twoimi krokami..., nie trac wiary i optymizmu choc wiadomo, ze nie nastraja to radosnie. Ale uśmiechnieta buzia a nie zabeczana latwiej otwiera serca...
    • Gość: wślizg Re: Co mnie tu trzyma? Ino kasa i klimat ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.11, 06:12
      tak śpiewa satyryk i z tym klimatem, szeroko rozumianym, sie zgadza...
    • Gość: gosc Internautka: co ma mnie tu trzymać? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.11, 15:05
      Jak chcieliście Unijnego kołchozu to teraz nie narzekajcie.Pretensje do komunistów spod SLD.
      W grudniu 2003 r większość dzienników duńskich dużo pisała o L. Milerze w tak humorystycznym tonie i innych fachowcach jego rządu ,że oni podpiszą wszystko co tylko im się podsunie.Żartom nie było końca.A Leszek niczym showmen powracając z Kopenhagi już na schodach samolotu trzymał dumnie w ręku i uśmiechem na twarzy 50 euro.Niestety za tyle nas sprzedali komuniści kapitalistom za akceptacją Was głosujących za wejście do kołchozu unijnego. Ludzie do kogo wy kur.a macie teraz pretensje!!!
      Wami można manipulować jak dziećmi .Takich jest bez mała niestety blisko 90 % polaków.
      • Gość: mlody juhas Re: Internautka: co ma mnie tu trzymać? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.11, 16:01
        ale walnąłeś jak łysy w muszlę, komu chcesz wcisnąć kit, że to była zła decyzja? ciekawe skąd wziąłbyś 74 miliardy euro na rozwój plus drugie tyle niebawem, jak dobrze pójdzie. To jest drugi plan Marshalla, kasa na mosty drogi stadiony itp. Nie bąź głupkiem i nie ośmieszaj się. O innych walorach członkowstwa nie wspominam.
        • Gość: gość Do młody juhas IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.11, 16:56
          Wykupiła nas Unia czy nie ?
          Młody !!!jak pożyjesz dłużej na tym świecie i zaczniesz myśleć samodzielnie to jest nadzieja ,że może trochę zmądrzejesz!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
          P.S. W Polsce komunistycznej \nigdy nie byłem ich zwolennikiem\ Polacy nie musieli pytać Moskwy o zgodę na odbudowę naszych stoczni i całego przemysłu morskiego itd.
          Młodzian Ty wierzysz ,że w Europie jest kryzys a tymczasem w tym roku w Rostocku Niemcy rozbudowywać będą stocznię remontową itd.Ludzie do których Ty należysz są za głupi \brak wiedzy i sposób myślenia niezgodny z polską rzeczywistością\ by dyskutować ze mną na ten temat.


          • Gość: młody juhas Re: Do goscia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.11, 18:48
            Stocznie zawaliliśmy sami my Polacy przed przystapieniem do unii, a więc pierwszy twój, pardon Twój, argument to pudło. Gospodarka morska i stocznie runęły w latach 90. i na początku pierwszego dziesięciolecia, przez złą gospodarkę rządu Millera. Kto zniszczył Szlantę i jego koncepcję prywatyzacji stoczni Gdyni i Gdańska? Przystąpienie do UE oznaczało zgodę na przestrzeganie warunków konkurencji i wyzbycie sie wspomagania przez państwo. Stocznie w Rostoku przestrzegają zasad konkurencji. W UE jest tak, że mozesz rozbudowywać potencjał wytwórczy. Gdyby polskie stocznie przetrwaly jako podmioty sprywatyzowane gospodarczy ich byt też byłby zapewniony. Drugie Twoje pudło.
            Sposób myślenia niezgodny z polską rzeczywistością? A co to takiego? Polska rzeczywistość jako czynnik ekonomiczny? Nie ma czegoś takiego. Jest tylko dobra lub zła gospodarka. Polacy uczą się dobrze gospodarować, ale popełniają błędy. Trzecie pudło. Poczytaj i zgłoś się,ponownie porównamy stan wiedzy. :)) mł. juhas
            • Gość: gość Do młody juhas IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.11, 21:25
              Wyjątkowo zrobię wyjątek, bo jak widzę z Ciebie kozak jak diabli a do tego niemyślący samodzielnie lecz karmiący się tym co usłyszy w mediach i temu podobne pierdy.
              Stocznie załatwiłeś szybciutko ,tylko bez jakichkolwiek argumentów\brak wiedzy\.Jeśli chodzi np. o stocznie szczecińską to jeszcze na początku 2005r. miała ona serię zamówień na budowę nowych statków o czym Ty nie masz zielonego pojęcia pisząc jakieś banialuki o latach 90-tych.\kompletna bzdura\Niestety banki\i cały system bankowy\ sprzedane w tamtej części Polski \ nie tylko tam\Niemcom nie chciały udzielić naszym pożyczki.\nic przy tym nie ryzykując\Po co wspierać konkurencje? -normalne niemieckie kapitalistyczne podejście do sprawy-prawda ? A jakież to zasady przestrzega stocznia w Rostocku ? Dalej jest kolejne Twoje pusto- słowie zwane inaczej socjotechniką\chyba nie jesteś nawet tego świadom !!!\ pisząc o jakimś potencjale wytwórczym, mówiąc krótko nie wiadomo o co chodzi.Polska rzeczywistość to słowa oznaczające min. innymi to co naprawdę się wydarzyło wcześniej\od 1990r.\ i to co ma miejsce obecnie.Na przykład Ty należysz do ludzi wierzących w upadłość nieistniejących już zakładów pracy i wielu kopalń.\większość zalanych-na zachodzie jest to nie do pomyślenia\W normalnym państwie zakład pracy upada w wyniku konkurencji a u nas niestety tak nie było.Likwidacją i zamykaniem\pomimo wielu zamówień produkcyjnych\ \ setek firm zajmował się minister prywatyzacji a rząd sprzedawał je z reguły za grosze\1\10 wartość\ Tak kapitaliści z Europy zachodniej pozbywali się konkurenci.Dzięki temu same Niemcy zyskały dodatkowo milion miejsc pracy a Polska otrzymała znacznie mniejsze dotacje niż była NRD\unijna sprawiedliwość i demokracja\
              Rządy starej Unii myślą podobnie jak Polacy przed wojną.Największy dochód przynośi to co jest naszą własnością i to należy do podstaw ekonomii.Niestety dzisiejsza rzeczywistość \których to słów Ty nie rozumiesz\ co do pojmowania ekonomi jest w Polsce zgoła inna.
              W poprzednim moim wpisie zadałem Tobie proste pytanie - czy kapitał zagraniczny nas wykupił czy też nie bez względu na zachowanie się poszczególnych rządów.
              P.S. W normalnym świecie\stara Unia\ szpital to instytucja dotowana w całośći przez państwo z naszych podatków i swoich dochodów a nie fabryka pracująca na swoje utrzymanie i zysk głównie z pacjentów jak jest obecnie w Polsce.Skoro jesteś takim zwolennikiem członkostwa w Unii na obecnych warunkach to na pewno wiesz dlaczego Unia nie wspomoże naszej służby zdrowia jak rolnictwa!!!!!!!!!!!!!!!!\koń by się uśmiał\
              Jesteśmy niestety dla Zachodniej Europy tym samym co Ameryka Płd dla U.S.A.
              • Gość: do goscia Re: Do młody juhas IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.11, 05:01
                Brak pożyczki dla stoczni szczecińskiej nie wynikał z uwarunkowań niemieckich tylko z elementarnych zasad bezpieczeństwa bankowego: nie daje sie pożyczki w niejasnej sytuacji własnościowej. Powtórze: przekręt własnościowy w Szczecinie to robota nas Polaków, nie obcych. To co się wydarzyło od 1990 świat nazywa "wielkim przekrętem". Ale to zrobiliśmy sami my, Polacy. Nie kwestionuję podstaw ekonomii. Też uważam, że fajnie mieć na własność kury znoszące złote jaja. Ale prezesi polskich firm chcieli byc nadal prezesami u bogatych inwestorów więc jak dziwki podkładali się i oddawali firmy by tylko zachowac stołki. Czy ktoś im tak kazał? Nie.
                Do podstaw ekonomii nalezy tez zasada ze towar/firma
                warta jest tyle ile klient chce za nia dać. A w I połowie lat 90. było na rynku tysiace firm za które dawano grosze, bo nie było kapitału w rękach państwa by to ruszyc z miejsca. Musiał ruszyc nabywca
                - inwestor zagraniczny, oczywiście z wszystkimi konsekwencjami.
                Jeśli chodzi o służbę zdrowia to sie nie znam bo jestem młodym juhasem i wszystko mi gra.
                Ale Polacy to dziwny naród. Chcą miec służbę zdrowia jak szwajcarski zegarek ale nie potrafia jej naprawic. Dam przykład: lekarz w prywatnym gabinecie kieruje poza kolejka swojego pacjenta do panstwowego szpitala i tam go leczy na panstwowym sprzecie ale sam kasuje grube honorarium. Chcą mieć czyste parki i chodniki ale kup swoich piesków nie chca sprzątać. Chcą być bogaci, ale nie wiedzą co to jest oszczędzać. Chcą być szanowani za własną demokrację, ale sami ją rozwalaja wiecznymi kłótniami. Dziwią się, że nikt ich nie szanuje, ale potrafią głosować na idiotę Kaczyńskiego, oszołoma i zadymiarza. Etc. etc etc, nie chce mi sie wiecej wymieniac przykladow.
                Ale reasumując duzo napisałeś starszy kolego, ale próbujesz mi robić wodę z mózgu. U mnie mózg jeszcze sie nie zlasował.
                • Gość: gość Re: Do młody juhas IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.11, 16:41
                  Nie wypisuj mi tu bzdur na temat stoczni szczecińskiej podważając fakty o których jedynie wspomniałem w jakimś ułamku.Nie wchodząc w szczegóły, w Polsce na przestrzeni kilkunastu lat sprzedano i zlikwidowano\pod płaszczykiem prywatyzacji\ setki zakładów pracy majacych zamówienia na swoją produkcję i ich zbyt , grubo poniżej ich wartości rynkowej .Te zakłady były wtedy w rękach państwa a więc automatycznie stanowiły kapitał właściciela czyli w tym wypadku państwa.KAPITAŁ był w rękach państwa !!!!!!!!!! jak 2 +2= 4 Capito!!!!!!!!!
                  Całe mnóstwo firm było wręcz specjalnie doprowadzanych do ruiny finansowej by kapitał zachodni i nie tylko mógł je kupić za sumę poniżej jej faktycznej wartości jaką przedstawiały. Również mnóstwo firm zostało kupionych przez obcy kapitał tylko dlatego by w krótkim czasie je zamknąć na dobre.To jeden ze sposobów niszczenia konkurencji i nasza cena wejścia do zachodniego kołchozu .Pamiętam jak w latach 60 -tych do Polski w Olsztyńskie przyjeżdzali Holendrzy i Niemcy by od nas uczyć się uprawy i przerobu lnu .Dziś w Olsztyńskim nie pozostało nawet śladu po przemyśle lniarskim.Ci co pisali ustawy prywatyzacyjne o ekonomi mieli takie pojęcie jak Ty z tą różnicą ,że do będących wtedy u władzy popłyną strumień pieniędzy z tej prywatyzacji na ich prywatne konta do banków w Szwajcarii,Luksemburgu i Liechtensteinu o czym swego czasu pisała prasa niemiecka.Nasza nie mogła bo była już dawno sprzedana.
                  Młodszy kolego nawet nie potrafiłeś odpowiedzieć mi na tak proste pytanie -czy wykupił nas obcy kapitał czy też nie !!!.\może boisz się cenzora\ Nie przyszły Tobie nigdy do głowy dwa proste pytania.Czy my Polacy bylibyśmy dziś w Unii nie przeprowadzając tej całej bandyckiej prywatyzacji , tak niekorzystnej dla finansów państwa..Drugie jest jeszcze prostsze.Po co bogatej starej Unii Europejskiej biedna Polska ? Czy biedny człowiek może być partnerem w rozmowie dla bogatego ? Sam widzisz ,ja nie muszę Tobie robić wody z mózgu bo Ty ją masz.

                  • Gość: gosc Re: Do młody juhas IP: *.dip.t-dialin.net 08.03.11, 20:46
                    "Proletariusze wszystkich krajow " faktycznie len to najlepszy przyklad nowoczesnosci gospodarnosci i pracowitosci.
                    • Gość: wiedźma Re: Do młody juhas IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.11, 08:26
                      Pojęcie dobrobytu i szczęścia jest relatywne i najczęściej kształtuje się na podstawie porównania: inni mają to, tamto, a mnie nie stać, inni pojechali tysiąc kilometrów dalej, a ja tylko 200 metrów, innych stać na markowy ciuch i willę, a ja chodzę w zeszłorocznej jesionce i mam małą chałupkę. Szekspir powiedział, że można mieszkać w łupinie orzecha i czuć się panem nieograniczonych przestrzeni.

                      Wszystko, co człowiekowi potrzebne do szczęścia, siedzi w jego głowie. Po wojnie ludzie grzebali w ruinach i dziękowali Bogu, że przeżyli. Masz na chleb i margarynę? To bądź zadowolony i nie przejmuj się, że w TV serwują ci przepisy na wymyślne danie o boskim smaku. Spróbuj pogłodować parę dni, to się dowiesz, jak smakuje zwykły chleb.

                      We łbach się ludziom przewraca, kasa zaćmiła mózgi. Apokalipsa (broń Boże, nie wieszczę i boję się jej) wyzerowałaby stan umysłów, skłoniła do określenia na nowo systemu wartości.

                      Nie wierzę tym - a jest ich kilku na tym forum - którzy piszą o tęsknocie za Polską, swoim miastem czy wsią, miejscami porzuconymi w poszukiwaniu lepszego życia. Tęsknota jest w ich przypadku hipokryzją. Gdyby naprawę chcieli się pozbyć tego uczucia, to by wrócili do ojczyzny. Ale oni nie chcą wyjść z tego wygodnego stanu: patrzcie, jak cierpię, jak tęsknię, jaki jestem smutny, ale nie mogę wrócić, bo to i tamto. Oni osiągnęli ten upragniony dobrobyt i z braku innych celów życiowych tęsknotę takim celem uczynili. Ona stała się ich dobrem, bez niej utraciliby status szlachetnego męczennika.

                      Co do wykształcenia. Dyplom magistra nie jest przepustką do szczęścia i bogactwa. Pracy też nie zapewnia automatycznie. To jest tak, jak ktoś powiedział o mistrzostwie w sztuce: dobrze namalowana główka kapusty jest cenniejsza niż źle namalowania głowa Chrystusa. Dobry hydraulik po zawodówce jest lepszy od kiepskiego magistra po Oxfordzie. Co nie wyklucza sytuacji, że główkę kapusty może wypacykować partacz, a mistrz sięgnie po temat Chrystusa.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka