Gość: OESSU!
IP: *.play-internet.pl
28.03.11, 13:01
Wielokrotnie w tekstach na temat wprowadzenia tej strefy pada stwierdzenie "zachęcenie do jazdy rowerem". Jest to dla mnie niebywałe kuriozum, gdyż chce się to osiągnąć de facto zmuszając ludzi do poszukiwania innych sposobów przemieszczenia się z punktu A do B. Nie ma w tym nic zachęcającego, jest stawianie ludzi przed faktem dokonanym, bez pytania ich o zdanie i tyle. "Zakazujemy Wam - czujcie się zachęceni".
Nie znam się na komunikacji miejskiej i ciężko mi zabrać głos, czy taka strefa ma rację bytu i spełnienia swojej roli, czy faktycznie tylko z tego powodu ludzie przesiądą się na rowery.
Natomiast można prowadzić działanie propagujące tę formę podróżowania. Proces powinien być długotrwały, cykliczny, atrakcyjny i "nieurzędowy".
Przykładowo można zbudować komunikację społeczną na podstawie opinii osób, które same z siebie przesiadły sie na rower. One najlepiej wiedzą, co sprawiło, że wybrały rower. A ponieważ nie ma na razie tej strefy, można założyć, że powody były inne. Oczywiście - sam fakt dotychczasowego zakorkowania miasta mógł się do tego przyczynić, wątpię jednak, że był to jedyny powód.
Trzeba poznać przyczyny takiej decyzji, a później na ich podstawie tworzyć skuteczny komunikat.
W mojej opinii jest to o wiele lepsze podejście do tematu niż to, które proponuje zespół powołany do rozwiązania tej kwestii.
Natomiast jeżeli powstanie ta strefa, to i tak trzeba jeszcze o rowerach mówić w odpowiedni sposób, promować ten środek transportu, pokusić się o edukację młodszych pokoleń. Rower ma być dobrowolnym i świadomym wyborem, a nie złem koniecznym
Tylko wtedy według mnie ma sens powołania takiej strefy i tylko wtedy można osiągnąc trwałe rezultaty oraz zmianę nawyków mieszkańców.
Bo inaczej za jakiś czas ktoś zlikwiduje strefę i wszystko wróci do normy. A nie o to chyba chodzi.