Gość: GoBo
IP: *.ip.netia.com.pl
26.08.11, 10:56
No bo jak inaczej urzędnicy państwowi, czy pracownicy lokalnej administracji mieliby reagować na pospolite aktu chuligaństwa? Tak samo zamalowywane są witryny sklepów, tabliczki na urzędach, pocztach, obsmarowywane sprajem są ściany domów, bloków, pociągi, płoty, malowane są różne napisy na polskojęzycznych znakach, drogowskazach, na przystankach. Część z tych napisów jest zwykła wandalska - "reklamują" kluby sportowe, są przejawem nienawiści do kibiców różnych drużyn, są i polityczne - anarchistyczne, antywojenne, antypartyjne, są też antyklerykalne, są i antysemickie, antyniemieckie, antyśląskie, antypolskie, są i swastyki, są dilerskie (narkotykowe). Wszystkie są tak samo chuligańskie i wandalskie. Większość z nich sieje nienawiść. Gros z nich obraża wiele, jeśli nie większość ludności. Ale tylko tak zwana mniejszość niemiecka domaga się od państwa polskiego szczególnego traktowania w ramach równości wobec prawa. Ja tymczasem - jako członek nie uznawanej w Polsce grupy etnicznej, Ślązak - nie mam nawet podstaw prawnych do żądania szczególnej ochrony mojego imienia, nie mogę się domagać państwowej walki z obraźliwymi opiniami, czy na przykład z brakiem znaków drogowych w moim języku. Za to na stronach ugrupowania niemieckiego czytam komentarze, jacy to mieszkańcy Ozimka są zacofani, prymitywni, antyeuropejscy, bo ośmielili się skorzystać z przysługującego im demokratycznego prawa nie nadawania miejscowości niemieckiej nazwy w oparciu o "złe prawo", które jest "dobre" wszędzie tam, gdzie wbrew woli milczącej większości (wiem - prawo demokracji, więc ja go nie krytyuję) nadaje się zniemczone nazwy wsi i miasteczek za sprawą garstki głośnych działaczy germanofilskich. Przedstawiciele tzw. mniejszości niemieckiej szybko przyzwyczaili się do dobra, jakie im przynosi ustawa o mniejszościach narodowych i etnicznych; korzystają z przywilejów i uważają je za normatyw. I świetnie. Bo ja chcę, by każdy, kto czuje się Niemcem i mieszka w Polsce, czuł się tu tak samo dobrze, jak ja. Nie chcę tylko, by ktokolwiek - czy to Niemiec, Polak, Ślązak, Chińczyk, Ukrainiec, Francuz, Cygan odbierał mi moje prawa - obojętnie czy Polaka, czy Ślązaka, albo stawiał się ponad prawem w histerycznym odruchu na to, gdy spotka go takie samo nieszczęście jak mnie.