Dodaj do ulubionych

Dziekani politechniki nie mają kasy na dodatkow...

IP: *.dynamic.chello.pl 16.12.11, 22:19
Matematyka, fizyka, laboratoria zajecia projektowe - tylko zwiekszenie liczby tych zajec moze wplynac pozytywnie na jakosc absolwenta i cos zostawic w kraju. Zwiekszanie liczby godzin z jezykow ulatwi im tylko wyjazd na saksy.
Obserwuj wątek
    • Gość: redaktorzydoszkoly Re: Dziekani politechniki nie mają kasy na dodatk IP: *.dynamic.chello.pl 16.12.11, 22:38
      "nie mają kasy" to chyba nie nadające się do gazety wyrażenie...
    • Gość: gaga Dziekani politechniki nie mają kasy na dodatkow... IP: *.dynamic.chello.pl 16.12.11, 23:26
      Zapytajcie Grochalskiego z UO. On wie co zrobić żeby zdobyć kasę. On zamknie wszystkie kierunki ścisłe i zostawi tylko tępych humanistów, którzy nic na rynku pracy nie znaczą. Zapytajcie Grochalskiego dlaczego nie otworzył fizyki a zgodził się na otwarcie filozofii. Jeśli tego typu "naukowcy" typu politolog będą nami zarządzać to polska nauka na pewno z kolan się nie podniesie, bo to przecież nie nauki humanistyczne konkurują ze światem.
      • Gość: Adam Re: Dziekani politechniki nie mają kasy na dodatk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.11, 00:00
        jestem humanistą i poradziłem sobie na rynku pracy ! i tobie nie daje prawa wypowiadania się na mój temat !!
        • Gość: całe szczęście Re: Dziekani politechniki nie mają kasy na dodatk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.11, 09:38
          Dobrze że tak się to kończy.
          Póżniej byłoby już tylko gorzej, bo cofanie się okrakiem nie jest pozycją nieestetyczną.
          Tak to niestety jest jak się coś chce załatwiać od końca - przecież od zawsze wiadomo, że plany studiów to prawo rad wydziału. O tym jak widać nie wiedziała tylko jedna osoba, no może dwie.
          Nic nie stoi na przeszkodzie, niezależnie od przygotowywanego nowego planu studiów, aby część zajęć zacząć prowadzić w języku obcym - kolejne godziny języka obcego, prowadzone przez filologów to na kierunkach technicnzych nieporozumienie i o tym studenci takze mówili.
          Njabardziej się jednak obawiano że wpisanie sztywne większej liczby zajęć z języka obcego zakończy się ograniczneiem przedmiotów fachowych - a to przecież za edukację w tym obszarze pracownicy wydziału ponoszą odpowiedzialność i to stanowi o wartości absolwentów. Już w połowie 90 lat na wielu przedmiotach na Wydziale Mechanicznym studenci mieli okazję korzystać z bogatej zagtranicznej literatury fachowej i wychodziło to nieżle. Zresztą jak się mói o nowczesnych metoach i technikach to jest to naturalne. Pod koniec lat 90 obowiązywało porozumienie, że część zajęć specjalistycznych z języka angielskiego któe odbywały się na specjalnościach mogli prowadzić pracownicy wydziałowi a nie ze studium języków obcych. To także zupełnie nieźle funkcjonowało. Byłem wtedy prodziekanem ds studenckich na tym wydziale. Nabór na wyjazdy w ramach programu Erasmus to często sama przyjemność gdy o wyjeździe decydowała zanjomość jezyka i poziom był bardzo dobry.
          Ważne aby na uczelnię przyszli studenci z niezłą znajomością języka obcego, Warto zatem zainwestować w edukację języków obcych na poziomie szkolnictwa podstawowego i średniego a nawet już w przedszkolach. To ten obszar edukacji powinien być dofinansowany. Tak zrobili Finowie i od dawna tak jest w krajach Europy zachodniej mimo że jeden "ważny" język obcy zwykle już znają od kołyski. Na uczelniach niemicekich nie ma zasadniczo języska obcego w planie studiów - ale jest szeroka paleta zajęć na różnym powiomie za które student częściuowo (ale na bardzo niekim powiomie) płaci. Podobnie z zajęciami z wychowania fizycznego - sporo sekcji sportowych w ramach centrum sportowego uczelni, które student sam wybiera, bo czuje potrzebę "ruszania się". Jakoś dziwinie przed wielu laty chyba jako jedna z niewielu uczleni zrezygnowaliśmy ze stołowki studenckiej. Chyba z powodów finansowych ale dalej zajęcia z wychowania fizycznego pozostały obwiązkowe. A przecież jedzenie jest jednak ważniejsze niż zajęcia sportowe.

          • Gość: student Re: Dziekani politechniki nie mają kasy na dodatk IP: *.adsl.inetia.pl 17.12.11, 10:51
            No tak, każdy broni swego. Jak nie wiadome o co chodzi, to zawsze o forsę chodzi. Żenujące jest tylko to zasłanianie się dobrem studenta....Że niby jeszcze parę miesięcy temu to taka słuszna decyzja była, że języki obce ważne. Teraz już się dorabia inną ideologię. A gdzie tu student ? To tylko argument, którym zamyka się gębę... Chcecie tak bardzo liczyć się z naszym zdaniem - zróbcie ankiety na wydziałach !
            • Gość: do studenta Re: Dziekani politechniki nie mają kasy na dodatk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.11, 11:30
              ależ członkami rad wydziałów są studenci i ci wypowiedzieli się w tej sprawie generalnie negatywnie w sytuacji gdy dalej mają ich uczyć filolodzy.
              Nie wiem czy na etapie zglaszania swojego pomysłu Rektor konsultował się ze studentami. Jak zachowali się studenci w Senacie nie wiem.
              I najważniejsze to kolejność: najpierw uchwała Senatu a potem Rad Wydziałów trudno doprawdy komentować bo prawo w tej sprawie jest jendoznaczne.
    • Gość: PUMA wysyłać za granicę IP: *.pools.arcor-ip.net 17.12.11, 11:15
      Prawdę powiedziawszy taniej i na pewno lepiej byłoby zwiększyć wymianę międzyuczelnianą w ramach Erazmusa, Sokratesa czy Daad. Po prostu nakazać, by każdy student oprócz praktyki wykazał się choć jednym semestrem na zagranicznej uczelni. To naprawdę działa a nie ma lepszej nauki niemieckiego czy angielskiego jak w pubie przy piwie z Niemcami czy Anglikami :-) Oczywiście w Berlinie czy Londynie.
      • Gość: do PUMY Re: wysyłać za granicę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.11, 11:42
        myślę jednak, że realnie patrząc na ten problem raczej należy tak kształtować osobowość studenta aby to on sam był świadomym że nic lepszego jak wyjazd na pół roku - rok do kraju gdzie język obcy jest podstawowym. Ale przecież wiemy ze nie stać na to Panstwo. To byłby kolejny przpeis niewykonalny jak np przed laty laptop dla kazdego ucznia.
        Przez wiele lat absolwenci studiów technicznych w Niemczech studiowali nie planowo 5 lat a 6 a nawet 7 lat nie odstając przy tym umiejętnościami. Po prostu wyjeżdzali na rok na praktykę, staż albo po prostu prywatnie właśnie po to aby doszlifować język angielski. Jak firmy zachodnie zauważą, że nasi studenci są dobrze przygotowani, ale przede wszystkim w obszarze wiedzy fachowej, to chetnie na takie staże przyjmą.
        A więc Erasmus tak ale pierwsze czego należy unikać to zaprzestać "stadnych" wyjazdów naszych studentów na Erasmusa w jedno miejsce w tym samym terminie. W takim przypadku korzyści związane z szlifowaniem będą minimalne.
    • grubyfacio Dziekani politechniki nie mają kasy na dodatkow... 17.12.11, 11:56
      Ile ma Pani lat pani Beato,że pisze Pani młodzieżowym slangiem? To żałosne odmładzać się na siłę.
      Czy jeszcze ktoś wie, co oznacza piękne słowo "pieniądze" ???
      • skautopolski varia 17.12.11, 14:01
        Jeśli na dodatkowe zajęcia nie ma pieniędzy (jeśli tak faktycznie jest!) to jest problem i każdy to rozumie. Lepiej pozostawić decyzję radom wydziałów i tamtym zarządom, bo Ci wiedzą lepiej kogo i jak chcą kształcić (nie zakładam, że CI kierują się swoimi partykularnym interesem - nadgodziny - i dlatego chcą trwania, nie zmian. Słusznie?).
        Fakty są takie, że studenci PO (w przytłaczającej większości) języków nie znają! Kto miał z nimi do czynienia, wie to. Wysyłanie ich za granicę w tej sytuacji nie ma sensu - tam jedzie się zdobywać szlif, automatyzm i radzenie sobie ze stresem w sytuacji posługiwania się językiem obcym.
        Argument podpisującego się *całe szczęście*, pokazujący - w analogii do wychowania fizycznego i języków obcych oczywiście - że kiedyś zlikwidowano stołówkę, zostawiając WF, chociaż jedzenie ważniejsze od sportu, nie jest zbyt mądry. Jedzenie i picie to instynkt człowieka - zaspokoi go nawet wtedy, jeśli zlikwidują mu stołówkę. Z językiem tak niestety nie jest i nie bywa. Studia to ostatni - najbardziej konkretny i praktycznie łatwy do zagospodarowania - czas, w którym można nauczyć się języka. Co zrobi PO, by z niego skorzystać? Jeśli chcemy tak dokładnie słuchać studentów, to zapytajmy ich ile godzin zajęć by chcieli, jakich pragną ocen, jakie przedmioty skreślić z listy obecnie wykładanych... Nie tylko doświadczenie pokazuje, że po 2-3 latach zapytani (byli już) studenci powtórnie o to samo, udzielają zupełnie innych odpowiedzi.
        Ergo: po jednej stronie *wiemy lepiej*, po drugiej *niech zostanie jak jest, bo zmiany nas dotkną*???
        • Gość: Bella Re: varia IP: *.252.22.208.internetia.net.pl 17.12.11, 15:16
          Wydział Praktycznej Nauki Języków Obcych? A cóż to za kuriozum? I czy będzie on dostatecznie "akademicki"?
          • Gość: scrivener Re: varia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.11, 15:29
            Sedno nie w nazwie a w zawartości - jeśli wolisz to można to nazwać Lingwistyką Stosowaną, a takich jest kilka w kraju - jak masz wątpliwości to poszukaj w sieci, na pewno znajdziesz ich strony i opis (może ci się spodoba?)
            • Gość: Bella Re: varia IP: *.252.22.208.internetia.net.pl 17.12.11, 20:03
              Gość portalu: scrivener napisał(a):
              Sedno nie w nazwie a w zawartości - jeśli wolisz to można to nazwać Lingwistyką Stosowaną,

              Święta racja! Dlatego już teraz martwię się o publikacje tego nowego tworu, o rozwój kadry (a - przypominam - nowa ustawa daje 8 lat na doktorat i zaledwie kolejne 8 na habilitację).
        • Gość: do skauta Różnica mdz studentem PO biegłym z angielskiego a IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.11, 16:03
          Yeti? Ten drugi podobno istnieje.
          Przyłączam się do oceny poziomu języka angielskiego obecnych studentów politechniki - byłem świadkiem jak osoba, która jak twierdzi dobrze sobie radzi na lektoracie posługuje się angielskim (a raczej jak się nie posługuje) - jak tylko ma go użyć to popłoch i panika a poziom żenujący. Jeśli to jest poziom w okolicy średniej to to całe 'radzenie sobie', o którym się tu pisze, to pewno nic ponad poziom Kalego - Kali poszła jutro albo kino - na filologii potrzebują prawie 5 lat żeby studenta nauczyć posługiwać się angielskim biegle i też im się zwykle w 100% nie udaje tyle, że absolwenci mówią płynnie, a tu słyszymy, że rektor PO zadał pytanie Studium Języków Obcych jaki procent studentów posługuje się językiem biegle. Ciekawe jakie kryteria przyjmą, żeby uzasadnić, że większość i że nie trzeba nic zmieniać?
          I jeszcze słowo o tych dodatkowych obciążeniach godzinowych dla studentów - każdy nauczyciel języka to potwierdzi, że im więcej godzin kontaktu z uczącym się w szkole tym mniej trzeba polegać na pracy domowej, bo na zajęciach jest go dość, żeby materiał wprowadzić, przećwiczyć i zautomatyzować - im mniej tego czasu w szkole, tym więcej trzeba polegać na samodzielnej pracy studenta w domu, a to na takich wymagających studiach zawodowych jak studia politechniczne, to przecież fikcja (ktoś mi szepcze do ucha, że z tym ciężkim obciążeniem ciężkimi ciężarami to podobno naprawdę TRAGEDIA grecka - jeden mój znajomy student I roku narzeka że ciężko haruje bo ma AŻ 14 godzi w tygodniu - ciekawe czy to prawda, że los może się aż tak na kogoś zawziąć?).
          • Gość: Były student Re: Różnica mdz studentem PO biegłym z angielskie IP: *.adsl.inetia.pl 17.12.11, 16:15
            Rzecz w tym, że wielu studentów autentycznie chce się języków uczyć. Stan obecny, czyli dwa lata języka obcego raz w tygodniu to żenada. Nigdy w to nie uwierzę, że student poważnie podchodzący do swojej edukacji i przyszłości, świadomie z możliwości zwiększenia ilości godzin lektoratów zrezygnuje. No chyba, że ta część studentów, dla których więcej wolnego czasu od zajęć na imprezy jest ważniejsza.
            A widzę, że namiętnie pisuje tu długie elaboraty 'ktoś' z uczelni. Szkoda tylko, że na wydziałach jest tak żenujący poziom znajomości języków obcych ... wśród wykładowców przedmiotów kierunkowych. A studenci to niestety widzą i to bardzo przykre jest.
            • Gość: do byłego studenta Re: Różnica mdz studentem PO biegłym z angielskie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.11, 16:42
              Zasadniczo masz wiele racji.
              Nie wiem kiedy kończyłeś studia ale, pamiętaj że kiedyś student miał ponad 30 godzin zajęć tygodniowo, dzisiaj niestety jest ich znacznie mniej. To wynik działań oszczędnościowych, bo na tyle dzisiaj wystarczy przyznanych środków - to neistety trend ogolnopolski.
              Pomysł z językami o tyle kiepski, że od razu było widać, że ich wzrost miał się odbyć kosztem zajęć z grupy kierunkwoych - fachowych.
              O tyle dobry, że przecież to widać że z ich znajomością nie jest dobrze. Oczywiście nie u wszystkich.
              I pojaiwa się dylemat: czy poprawiać coś kosztem pogorszenia wiedzy fachowej ?
              Czy to, co powinno być powinnością kształcenia podstawowego i średniego, naprawiać kosztem powinności szkolnictwa wyższego zawodowego ?
        • Gość: do skauta opolskie Re: varia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.11, 17:03
          Z prawie wszystkim się zgadzam.
          Poza argumentem instynktu, który zastosowałeś wyłącznie do działań na poziomie elementarnym. A mamy do czynienia z potencjalnie przyszłą elitą narodu.
          Czyż to nie instynkt powinien nakazywać studentom, albo jeszcze wcześniej kandydatom na nich, poważne potraktowanie umiejętności posługiwania się językami obcymi. To przecież dzisiaj w otwarym świecie bardzo ważne.
          Czy brak czytelnictwa prasy, który niestety także jest faktem, powinien skutkować powołaniem przedmiotu czytanie prasy.
          Wiele niestety zależy od tego co przekazano im w domu, szkole podstawowej i średniej.
          Być może wrota na studia wyższe są zbyt szroko otwarte.
          Kiedyś były egzaminy wstępne, które selekcjonowały choćby przez fakt, że kandydat wiedział, że musi zdać egzamin wstępny z języka obcego i "instynktownie" odpuszczał ten szczebel.
          Byłoby z krzywdą dla wielu dobrych studentów generalizowanie - jest sporo dobrych. O wielu jednak to co na tych łamach napisano, jest prawdą.
    • Gość: to ja :-) jest wiele okazji i sposobów do nauki jężyka IP: *.po.opole.pl 17.12.11, 18:02
      Zapytałem kiedyś grupkę moich ulubionych studentów: "W jakim języku tak żywo dyskutujecie i jaki nowy biznes planujecie?", wszak jedną z naszych ról jest wychowywanie młodego pokolenia. Odpowiedzieli uśmiechem na tak nietypowe pytanie. Chwilkę o jednym i o drugim porozmawialiśmy wyciągając przy tym dość ciekawe wnioski.

      Powiem tylko tyle, że w sprawie języka warto zastanowić się nad takim pytaniem:

      Co stoi na przeszkodzie by wykorzystać wspólny wolny czas na naukę języka?

      Nic nie stoi na przeszkodzie! :-)
      • Gość: wiedźma Re: jest wiele okazji i sposobów do nauki jężyka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.11, 18:51
        Cała dyskusja funta kłaków warta.

        Od początku rzecz była rozgrywana na zasadzie: przejmiemy NKJO, a potem się zobaczy.

        No i widać, jak to wygląda. Przyszła pora na ciąg dalszy i okazuje się, że nie ma chętnych na językowe dobrodziejstwo. Istota sprawy tkwi w tym, że o zagospodarowaniu dużej liczby dodatkowych pracowników i zwiększeniu liczby godzin kosztuje (a to kosztuje, oj, kosztuje!) mają zadecydować dziekani wydziałów, którzy - jeśli się nie mylę - byli od początku sceptycznie nastawieni do tego przedsięwzięcia. Czy wcześniej nie mieli nic do powiedzenia? Czy zrobiono jakieś kalkulacje finansowe? Czy ktoś wyraźnie określił, na co uczelnię stać, a z czym mogą być problemy?

        Radźcie sobie, dziekani, szukajcie pieniędzy, to teraz wasz problem.
        Politechnika wygrała z uniwersytetem bitwę o NKJO, bo obiecała, że wszyscy z NKJO dostaną pracę. Bitwa wygrana, budynki i zaplecze materialne zdobyte, tylko z kasą na etaty krucho.
        A studenci? Ich dobro, o które tak się wszyscy martwią? O, święta naiwności.

        • Gość: do wiedźmy Re: jest wiele okazji i sposobów do nauki jężyka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.11, 19:32
          problem jak przedstawisz jest znany powszechnie na uczelni.
          i pewnie tylko dziennikarka o tym nie wie no i ci co próbowali upchnąć problem ze studium językowym.
        • skautopolski Re-Re-varia 17.12.11, 19:42
          Gorsze jest zawsze lepsze od jeszcze gorszego. I stąd dobrze, że PO wzięło NKJO, bo w kwestii finansów PO dużo lepiej radzi sobie od UO. I stąd funta kłaków warta dyskusja to... trzecia naiwność Pewnej Pani w rodzaju: gdyby UO ich wziął to by było w pytkę!

          Co do instynktu to ja nie używam go w swoim argumencie, ale pokazuję, że analogia (jak każda analogia użyta jako podłoże argumentu) pomiędzy stołówką a wf i nauką języków nie może być mocnym argumentem, bo jedzenie i picie to jednak inne zjawiska, niż uczenie się czegokolwiek. Ale...

          Instynkty jakoś można z językami połączyć))) Studentów należy traktować poważnie (dawanie, wymaganie, szacunek, itp), jednak ja nie traktowałbym wszystkiego co mówią i chcą poważnie. Bo są młodzi, ich doświadczenie jest jednak ograniczone, nie wiedzą, co im się w życiu przyda, itp. Często chcą mieć mniej i łatwiej, a zawsze przyjemniej. I stąd nie szedłbym zawsze za tym, czego w kwestii studiów chcą, zawsze bym ich natomiast z uwagą słuchał. Wielu z nich nie ma *instynktu* i przewidywania, że bez języka bida z nędzą i klapa. Broni ich jedno: wielu z nich ciężko pracuje na swoje utrzymanie (4-5 razy w tygodniu po 10-12 godzin dziennie), bo ich rodzin nie stać na pokrycie im studiów i stąd - w ich przypadku - nie są to zwyczajne, a może i normalne studia, jakie mieli przyjemność odbyć decydujący o wymiarze godzin języków obcych i inne *starszaki*. Oczywiście najlepiej uczyć się języka obcego od przedszkola i znać go dobrze w szkole średniej. Ale niestety tak nie jest i zwiększenie pensum ma temu zaradzić.

          Na koniec eksperyment. Zamknij oczy, odpręż się, zapomnij o wszystkim... Wyobraź sobie, że możesz ZA DARMO podszkolić Twoje umiejętności posługiwania się językiem obcym, a może nawet się go dobrze nauczyć. Za friko, zero złotych, darmocha czyściuteńka... Otwórz oczy. Normalnie za naukę języka trzeba zapłacić ludziom uczącym Cię go... im lepszy nauczyciel tym więcej.
          Czasem warto żyć z zamkniętymi oczyma.
          • Gość: Z Opola Wielkie pytanie do JM Rektora PO IP: *.adsl.inetia.pl 17.12.11, 20:57
            Może ciemny jestem, ale jednej rzeczy nijak pojąć nie mogę. Najpierw JM Rektor wszem ogłasza, że studenci będą uczyć się języków. Bardziej intensywnie niż obecnie. Że to niby dobre, że w Europie jesteśmy, że to jedynie słuszny kierunek. Gazety piszą, wszystko niby lege artis, daty podane. A tu nagle ... tak samo tylko odwrotnie. I już nie ważne bo inna decyzja. I znowu kit nam wciskają, że to TEŻ jest dla dobra studenta aby jednak się języków aż tak intensywnie nie uczył. Że niby biedny student protestuje, że nie chce, to zróbmy mu dobrze i nie uczmy go, a co !
            Ktoś tu z ludzi, a przede wszystkim ze studentów za przeproszeniem wała robi ! Można tak ? Przecież polibuda to niby poważna instytucja....
          • Gość: skaucie Re: Re-Re-varia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.11, 21:00
            przepraszam ale to twoje myslenie jest kulawe.
            Wydziały mają wypuszczać fachowców z określonej branży, zakładając że kandydat do nauki opanował wiedzę, w tym także języki. Zakres nauczania na studiach jest w tej chwili zgodny z wymogami ministerialnymi. Oczywiście zakładając że na uczelnię przychodzi właściwy kandydat. Pieniędzy na nauczanie coraz mniej tak że programy są okrojone dość poważnie - mniej się już raczej nie da.
            I tu nagle pomysł ratujmy studium językowe, wprowadźmy zamiast przedmiotów ważnych dla przyszłego inżyniera- języki obce.
            Gdyby tak się stało to zaczął byś np narzekać za kilka lat, że szef stacji obsługi samochodów, wie jak się nazywa tłumik po angielsku lub niemiecku ale nie wiedziałby gdzie on jest i po co. Już i tak często wydaje się że tej wiedzy otrzymują za mało. Twoje wywody to nie były wyżyny tak że podaję w miarę prosty przykład.
            Studium językowe to problem kuratorium, samorządu i czy nie lepiej będzie jak dobre siły fachowe zasilą szkolnictwo średnie a więc tam gdzie być może za mało uwagi zwraca się na nauczanie języków obcych.
            • skautopolski Re: Re-Re-varia 17.12.11, 22:38
              Na zaczepki nie odpowiadam, na epitety się nie ścigam. Co myślę o sprawie napisałem w pierwszym wpisie. Drugi jest jego uszczegółowieniem, szczególnie w odniesieniu do tego, czy pójść za tym, czego chcą studenci.
              • Gość: skaucie II Re: Re-Re-varia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.11, 23:05
                oj gdybyś dokładniej poczytał to i na to jest już odpowiedź.
            • Gość: wiedźma szydło z worka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.11, 22:40
              Cała dyskusja funta kłaków warta, bo sprawa prosta jak konstrukcja cepa i dyskutować nie ma o czym.
              Od początku było wiadomo, że politechnika postanowiła wygrać z uniwersytetem w myśl chełpliwej dewizy "popatrzcie, jacyśmy nowocześni, operatywni i postępowi w dobie wyzwań dzisiejszych": godzin namnożymy, studentów wyedukujemy, z dziekanami jakoś się dogadamy, a przede wszystkim utrzemy nosa mędrkom z UO. O sfinansowaniu całej operacji - a co tam! -pomartwimy się na samym końcu.

              W gazecie napisali, że szydło wyszło z worka.
              Okazało się bowiem, że politechnika zamiary skroiła nie na miarę swych sił, czyli satysfakcja z wygranej okazała się żabą, którą trudno przełknąć. Interesujące widowisko.



              • Gość: wiedźmo Re: szydło z worka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.11, 23:09
                nie wiem co rozumiesz jako Politechnika.
                Było naprawdę sporo głosów przeciw.
                przecież w końcu to wewnętrzny głos rozsądku przemówił.
                • Gość: Max Re: szydło z worka IP: *.adsl.inetia.pl 17.12.11, 23:52
                  hehehe, dyżurny z PO wytrwale argumentuje caaaaały dzień :-D Dali ci za to coś ? Z wydziałów znaczy się ;-)
                  • Gość: Maxie Re: szydło z worka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.12.11, 10:31
                    oczywiście tak dyskutować także można.
                    Ale ty juz masz odpowiedź przed jej rozpoczęciem
              • Gość: wiedźma Re: szydło z worka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.12.11, 06:47
                Nomina sunt odiosa, więc nazwisk się nie czepiam. Piszę ogólnie o politechnice, mając na myśli fakt, że w potyczce z UO o NKJO, wsparta siłami włodarzy miasta, wygrała. Teraz zaczyna się jojczenie, co z tą wygraną zrobić.
                Jeśli głos rozsądku był, to dlaczego nie głośno reagował w odpowiednim momencie? Pasł się wtedy na łące?
                • Gość: wiedźmo Re: szydło z worka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.12.11, 10:15
                  zapewniam cię że nie było tak źle
              • Gość: scrivener Po ile przed Świętami żądają za funt kłaków? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.12.11, 09:10
                Bardzo interesujący punkt widzenia - wynika z niego, że cokolwiek dzieje się w Opolu jest najprawdopodobniej częścią spisku przeciwko Uniwersytetowi. A gdzie to koleżanka szlify wiedźmińskie zdobywała? Na akademii im. Dzierżyńskiego? Sądząc po 'głosie' to koleżanka z Uniwersytetu, więc prawdopodobnie lubi rygor akademicki w dyskusji, a zatem mam nadzieję, że nie urażę szanpani przypominając, że istnieją również alternatywne koncepcje mechaniki zdarzeń o których tutaj dyskutujemy. Jedna z nich, i to ta nie najmniej popularna głosi, że właściciel (czyli władze województwa) zdecydowały się przekazać NKJO (obecnie to się chyba nazywa RCKJO), które za duże pieniądze i wysiłkiem wielu ludzi przez lata budowało, Politechnice bo była ona jedynym z oferentów, który wyraził wolę czynienia prób uratowania RCKJO jako jednostki wraz z zebranym przez nią doświadczeniem i zespołem nauczycieli. A co zaoferował uniwersytet? Likwidacja jednostki, zwolnienie ludzi i przejęcie budynków i wyposażenia. Czy trzeba rzeczywiście nienawiści do 'mędrków z uniwersytetu' żeby wytłumaczyć dlaczego władze województwa wolały ofertę Politechniki? A gdyby waszą wiedźmińską alma mater jakiś nowy triumwirat wiedźmiński (jak Hall, Fedak i Kudrycka) chciał zlikwidować to co byście postulowali? Poszukać kogoś kto chciałby zapewnić kontynuację istnienia jednostki czy też likwidatora? Nie wiem co jest prawdopodobne w świecie wiedźm, czarowników i dziwożon, ale tu w realu te pierwsze racje zwykle przeważają. Więc gdyby to uniwersytet zadeklarował, że będzie czynił wiadome wysiłki, to pewno nikomu nie przyszłoby do głowy aby rozpatrywać ofertę Politechniki, a tak, to jest jak widać. Politechnika próbując dotrzymać umowy natknęła się na kłopoty i usiłuje je rozwiązać, co w dobie wolności wypowiedzi musi rodzić pokusę dla różnych frustratów aby szydzić, gryźć i kopać - pozdrawiam szanownych dyskutantów. A może jako opolanie, związani przynależnością do tej samej społeczności, powinniśmy raczej ofiarować pomoc lub radę? Przecież w takim grajdole jak ta nasza piosenkarska metropolia wielce prawdopodobne jest, że wielu z zamaskowanych uczestników obecnej bitwy to znajomi i koledzy. Czy nie byłoby lepiej dla nas wszystkich, Opola, RCKJO, Politechniki i Uniwersytetu aby spróbować znaleźć rozwiązanie, które pomogłoby Politechnice wywiązać się z zobowiązań, władze województwa upewniłoby, że próba uratowania RCKJO się uda, a Uniwersytetowi może umożliwiłoby uzyskanie udziału w przedsięwzięciu. No, co by na to powiedzieli twoi nauczyciele z Hogwartu?
                • Gość: Bella Re: Po ile przed Świętami żądają za funt kłaków? IP: *.252.22.208.internetia.net.pl 18.12.11, 10:14
                  1) A czy ktoś z dziennikarzy próbował w ogóle spytać rektora UO co sądzi na temat omawianej kwestii?
                  2) A - niezależnie od wszystkiego - zawczeć to jakaś odmiana, gdy zamiast tradycyjnie walić na łamach i na forum w uniwersytet, zarzuty dotyczą PO.
                  • Gość: scrivener Re: Po ile przed Świętami żądają za funt kłaków? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.12.11, 10:35
                    Czyli:
                    ad A - gdyby spytano, oferta Uniwersytetu byłaby inna? Więc czego dotyczy sugestia - że się rektor UO obraził że go dziennikarze nie pytają i dlatego taką słabą ofertę wysunął?
                    ad B - innymi słowy, nie spuszczenie łomotu jest złe tylko spuszczanie łomotu uniwersytetowi - czyli jeśli Kali spuścić łomot to być dobrze a jeśli Kalemu spuścić łopot to być źle - czy dobrze odgadłem sentymenta nadobnej koleżanki?
                    • Gość: Gość Do dyżurującego pracownika PO IP: *.adsl.inetia.pl 18.12.11, 11:08
                      Widzę, że weekendowy dyżur przedstawiciela władz PO na tym forum trwa. No żeby tak cały wolny weekend klepać elaboraty i niemal na każdy post odpisywać to MUSI być jakaś misja. Albo innna korzyść.
                      • Gość: zejdźmy na ziemię Re: Do dyżurującego pracownika PO IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.12.11, 11:26
                        dyskusja zaczyna zbaczać na dziwne tory.
                        jeśli w momencie tworzenia programów studiów w oparciu o kompetencje przyszłych absolwentów, tak przyziemna sprawa miałaby zdominować to działanie, to jest to smutne.
                        Wyszło to fatalnie, ale na szczęście prostuje się.
                      • Gość: scrivener Re: Do dyżurującego pracownika PO IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.12.11, 13:14
                        Rozumiem, że ty również szlify intelektualne zdobywałeś w akademii imienia niezapomnianego Feliksa - no cóż, jak uczy doświadczenie, wszelka dyskusja z tego rodzaju postawą jest bezcelowa bo jesteście absolutnie samowystarczalni - w takim razie, pozdrawiam i życzę dalszych sukcesów w tropieniu wiecznie odradzającego się wroga.
                        • Gość: do scrivenera Re: Do dyżurującego pracownika PO IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.12.11, 13:26
                          juz znikam.
                          przestałem rozumieć do kogo te słowa.
                          • Gość: wiedźma Re: Do dyżurującego pracownika PO IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.12.11, 14:45
                            Do scrivenera: co ty z tym Dzierżyńskim? Wszystko ci się z nim kojarzy? Lecz to natręctwo.
                            Mnie się kojarzysz z PO, bo najprostszych rzeczy nie rozumiesz. Wyłożyłam je jasno i nie będę się powtarzać. Zgarnęliście konfitury NKJO, no to teraz sobie radźcie, a nie kwękajcie, żeby ktoś pomógł. To jeszcze prostsze, niż konstrukcja cepa.
                            • skautopolski Na koniec mojego udziału 18.12.11, 16:18
                              w tej dyskusji

                              Rzeczywiście, irytujące jest wrażenie (?) że jest tu kilku ludzi, piszących raz po raz pod innymi nickami, dyskutującymi w dużej mierze sami ze sobą w obecności innych uczestników. I stąd myśli człowiek: napisałbym co uważam, gdybym widział z kim (z jakim nickiem) dyskutuję!

                              Politechnika
                              Czy to jest tak, że partykularny interes wydziałów, a w zasadzie solidarność korporacyjna, a praktycznie spora liczba godzin nadliczbowych, kasowanych dla siebie, decyduje o tym oporze względem idei przejęcia NKJO przez PO? A może jest to z ich strony tylko odpór dany Górze, która za szybko chciała jajeczko kukułcze podrzucić, sprawę klepnąć, kierując się… interesem uczelni? Bo to, że przejęcie i zachowanie NKJO w formie odrębnego wydziału jest chyba i dla uczelni, i dla uczących tam, i dla regionu plusem, a stąd zaprzeczeniem solidarności korporacyjnej, zważywszy na to, że finansowo PO stoi lepiej od UO, a o kasę tu chodzi.
                              Czy aby podnoszenie jakości kształcenia nie łączy się z większą liczbą godzin języka obcego? Pozostaje oczywiście pytanie jakim i jak wielkim kosztem. Ale czy ci, którzy mówią i robią wszystko, by *zostało jak jest* troszczą się o PO, studentów, region?

                              Uniwersytet
                              Jeśli PO ma zjeść żabę, którą sobie wzięłłła, to skąd ta radość i nieskrywana satysfakcja, z faktu, że są problemy? Skąd my znamy to zadęcie, przeświadczenie o tym, że wie się lepiej, ten dyktat nie faktów, broń Boże, nie racji ma się rozumieć, ale szyldu… Resentyment to czysty i Schadenfreude krystaliczna. Ale…

                              Wybory
                              Stoimy przed wyborami władz uczelni. Niech nie zapomną wybierający przyszłe władze, a potem decydenci a najbardziej Ci, którzy chcą rychłego połączenia obydwu opolskich uczelni państwowych toczącej się właśnie dyskusji o NKJO, tego, co pisała prasa, wypowiedzi obecnych władz obydwu uczelni, ich zachowań i dalszych losów tej inicjatywy. Bo ta dyskusja odsłania niezwykle wiele. Połączenie to nie połknięcie, zagarnięcie, fuzja budżetów, ani nawet szyld nowy, ale znacznie, znaczenie więcej… jeśli gra i przedsięwzięcie mają być warte świeczki. Nowa jakość nie wynika przecież z nowej sytuacji.
                              • Gość: skaucie Re: Na koniec mojego udziału IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.12.11, 18:51
                                O jakich nadgodzinach ty piszesz - plany srudiów nie mają z tym nic wspólnego, w ciągu ostatnich killudziesięciu lat plany studiów zostały niestety mocno ograniczone. jeśli studiowałeś to zajęcia w sobotę były czymś normalnym - wtedy było wyraźnie powyżej 30-35 godzin tygodniowo. Dzsiaj jest to niestety wyraźnie poniżej 30, czasem nawet blisko 25 godzin tygoniowo.
                                Nadgodziny pojawiają się wtedy gdy stan zatrudneinia jest mniejszy niż obowązki - to jest niestety stan permanentny, także w grupie jezyków obcych. Powód - oszczędności, bo nadgodzina kosztuje mniej niż godizna etatowa.
                                Dyskutowany problem - kłopot pojawił się wtedy gdy niektórym wydawało się, że przed opracowaniem siatek już musi być znacznie powiększona liczba godizn w jednej grupie (języki obce) i na dodatek odbyło się to z naruszeniem naturalnego sposobu podejmowania decyzji (senat przed radami wydzialu).
                                Reszta, dość mocno eksponowana w tej dyskusji to drugie dno, które wydziałów nie interesuje.
                            • Gość: scrivener Re: Do dyżurującego pracownika PO IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.12.11, 17:24
                              Najpierw o wielkim Feliksie - otóż nie wszystko mi się z nim kojarzy a tylko postawa, która za jedyną rację stojącą za odmiennym zdaniem uznaje wrogie knowania. Nie przyszło ci czarująca czarownico do głowy, że mogę zabierać głos w tej dyskusji nie będąc pracownikiem PO? A czy nie jest wystarczającym powodem do brania udziału w niej niezgoda na przeinaczanie faktów i pragnienie nadania jej bardziej merytorycznego charakteru? Jak przeglądam twoje posty to rzeczywiście wiele one mowią ale jedyonie o twoich uczuciach, a nie o faktach z którymi raczej unikasz polemiki. Jest dla mnie jasne, że jesteś oburzona tym, że to nie UO (i filologia angielska) dostanie budynki RCKJO, ale nie potrafisz przedstawić przekonujących argumentow dlaczego ten fakt jest niesprawiedliwy. Jak już pisałem, gdyby instytut filologii angielskiej miał przejąć całą instytucję, apelując jednocześnie o pomoc finansową w tym przesięwzięciu to bym popierał instytut. Jednak dla ciebie jedyną akceptowalną opcją to chyba bezwarunkowa kapitulacja przed emocjonalnym dyktatem UO. A może jest jeszcze jakaś inna logika niż 'albo albo'? Zastanów się czy uniwersytet nie zgobyłby czegoś dla siebie gdyby zaoferował pomoc raczej niż nadymal się w osobach swoich admiratorów mściwą satysfakcją.
                              • Gość: otco Re: Do dyżurującego pracownika PO IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.12.11, 18:05
                                Oj, ależ rwetest na balu na opolskim titanicu się zrobił.Branża uczelniana za łby się bierze nie dostrzegając nawet zewnętrznej konkurencji.
                                Widać, że prężenie muskułów między UO a PO staje się coraz bardziej karykaturalne, a smutek ogarnia, że tzw władza biernie się temu przypatruje raptem wysilając się na konkurs komu przyznać Kolegium. Przyznała głośniejszej PO i już widać co z tego wynika.Tymczasem zagospodarowanie Kolegium to czwartorzędny problem. Problemem jest funkcjonowanie opolskich uczelni / wszystkich łącznie/ na tle podobnych z okalających nas ośrodków akademickich.Problemem jest aktywność innowacyjna, tak to nazwijmy, opolskiego środowiska naukowego oraz władz regionu i biznesu regionu. Problemem jest wizja rozwoju Opola wraz z wizją rozwoju i trwania ośrodka akademickiego w dobie kryzysu demograficznego. A z resztą problemów jest więcej, tylko z kim i dla kogo o nich dyskutować? Chyba najpierw ten problem należałoby rozwiązać.
                              • Gość: wiedźma Re: Do dyżurującego pracownika PO IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.12.11, 18:19
                                Argument za tym, by NKJO przejęte zostało przez UO jest taki, że instytut filologii angielskiej od wielu lat sprawuje opiekę naukową nad tą placówką. A sprawuje dlatego, bo dysponuje świetną kadrą, dobrymi dydaktykami i wiedzą, jak w praktyce dostosować profile kształcenia do wymogów rynku i znowelizowanej ustawy o szkolnictwie wyższym.

                                PO chce tworzyć jakiś dziwny wydział z humanistycznym profilem - po jakie licho konstruować byty ponad potrzebę? Chodzi o kształcenie akademickie, czy o douczenie Jasia, który się w liceum wagarował? Żeby było śmieszniej, mało kto jest z tego zadowolony.
                                Jeśli miasto chce mieć ludzi z podstawową znajomością języka obcego, to należałoby pracowników z NKJO "rozdysponować" do szkół średnich, tam zwiększyć pulę godzin, a na uczelni szlifować język w Studium Języków Obcych.

                                PO ma korzystniejszy stan finansów, niż UO? No to skąd problemy? Niechże sobie radzi i nie prosi o pomoc. Żabę połknąć - to może się udać, gorzej ze strawieniem.

                                Nie mam nic wspólnego z UO, a do PO żywię sympatię, bo mi dziecię wykształciła. Dzierżyńskim mnie ubawiłeś, wrogości nie czuję do niczego i nikogo, bom do niej niezdolna.
                                Moje posty zrodziły się ze zdziwienia opolskim absurdem: kolegium językowe, od wielu lat współpracujące z uniwersyteckimi anglistami, przydzielono politechnice.

                                PS. Jeśliś nie z PO, a ja nie z UO, to po co łamać krzesła? pozdrawiam.
                                • Gość: scrivener Re: Do wiedźmy - z miłością IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.12.11, 20:32
                                  Jeśli chodzi o to żeby gdy Bóg się rodzi a moc wiadomo co, oprzeć nasze wzajemne relacje na miłości i szacunku dla adversarzy to jestem oczywiści (jak to już postulowałem) ZA. Jeśli chodzi o rozproszenie kadry NKJO do szkół to chyba to trochę jak wbijanie gwoździ zegarkiem - pracownicy NKJO to nie tyle nauczyciele co nauczyciele nauczycieli, którzy zdobyli umiejętności ponad szkolne potrzeby. Jestem pewien że potrafiliby uczyć, ale czy nie szkoda tego co Opole w ich osobach sobie uzbierało? Gdyby Instytut Filologii Angielskiej zechciał się otworzyć na nich i na kształcenie nauczycieli to byłbym również zwolennikiem oddania RCKJO uniwersytetowi ale tak jak wiemy się nie stało - od razu uprzedzam, że nie uważam uniwersyteckiego programu nauczania na filologii angielskiej za tożsamy ze studiami nauczycielskimi, temu pierwszemu brakuje kilku istotnych elementów.
                                  Na koniec, już bez ironii chciałbym wyrazić moją radość, że dyskusja (mimo wysiłków pani Ł.) z sensacyjnej i aferalnej ewoluuje w stronę szukania racji po obu stronach w duchu szacunku dla wszystkich uczestników dyskusji. Życzę wszystkim uczestnikom dzisiejszych zmagań wesołych świąt.
                                • Gość: Tomek Re: Do dyżurującego pracownika PO IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.12.11, 08:56
                                  Gość portalu: wiedźma napisał(a):

                                  > Argument za tym, by NKJO przejęte zostało przez UO jest taki, że instytut filol
                                  > ogii angielskiej od wielu lat sprawuje opiekę naukową nad tą placówką. A sprawu
                                  > je dlatego, bo dysponuje świetną kadrą, dobrymi dydaktykami i wiedzą, jak w pra
                                  > ktyce dostosować profile kształcenia do wymogów rynku i znowelizowanej ustawy o
                                  > szkolnictwie wyższym.


                                  Tzw. opieka naukowa Uniwersytetu to czysto formalny wymóg ustawowy sprowadzajacy sie w zasadzie do... składania przez opiekunów podpisów na dyplomach absolwentów Kolegium... i sprawdzaniu swojego konta bankowego, na które co miesiac spływa odpowiednia gratyfikacja.

                                  Profile kształcenia są od dawna wypracowane i NKJO sobie z tym świetnie radzi i radziłby sobie również bez wspomnianych"opiekunów|".

                                  >Jeśli miasto chce mieć ludzi z podstawową znajomością języka obcego, to należałoby pracowników z NKJO "rozdysponować" do szkół średnich

                                  Tzw "Miasto" nie jest uczestnikiem sporu, NKJO to domena władz Województwa, a Województwo to coś wiecej niz Opole... Rozdysponowac do szkół średnich? Cóz za wspaniałomyslnosc.. a czemu nie do przedszkoli albo dworcowych świetlic?


                                  • Gość: wiedźma Re: Do dyżurującego pracownika PO IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.11, 10:28
                                    Do Tomka:
                                    1. zanim się złoży podpis na dyplomie, to najpierw trzeba przeprowadzić egzamin... Jeśli chcesz dokładnie wiedzieć, na czym ta opieka polega, porozmawiaj z odpowiednią osobą z instytutu filologii angielskiej. Dowiesz się, że to nie formalność, za tym się kryje konkretna robota. Czy ty pracujesz za darmo? Nie interesujesz się swoim kontem bankowym?

                                    2. Opieka uniwersyteckiej kadry nad NKJO to wymóg ministerialny. Natomiast co do profilów kształcenia, to weź pod uwagę znowelizowaną ustawę o szkolnictwie wyższym i poczytaj o tzw. krajowych ramach kwalifikacji, dowiesz się, że te profile muszą być na nowo opracowywane.

                                    3. NKJO nie może sobie dalej radzić bez opiekuna, cały ambaras polega na tym, że już nie może istnieć samodzielnie, tylko musi być wchłonięty przez placówkę akademicką - rozporządzenie ministerialne w tej sprawie wyszło już jakiś czas temu. Dlatego właśnie doszło do sporu, kto ma je przejąć, UO czy PO. Ani UO, ani PO nie ma pieniędzy na etaty dla tak dużej grupy nauczycieli. W rezultacie UO przegrało, bo na wstępie przyznało uczciwie, że wszystkich nie przejmie. Natomiast PO się nie przyznało, kombinowało jak koń pod górkę i wykombinowało, że zwiększą sztucznie zapotrzebowanie na dodatkowe godziny, te godziny dadzą wszystkim nauczycielom przyjętym z NKJO, a potem "się zobaczy". Dostali co chcieli. I się zobaczyło, pieniędzy nie ma, a organizacja całego przedsięwzięcia pozostała na etapie "jakoś to będzie".

                                    3. Jeśli nie ma na etaty w PO, to czy nie należałoby wzmocnić anglistykę w opolskich szkołach średnich? Dodać godzin, zatrudnić dobrych dydaktyków i podnieść poziom kompetencji językowych kandydatów na studia? Czy to hańba uczyć w szkole średniej? Skąd ten sarkastyczny ton?

                                    • Gość: Tomek Re: Do dyżurującego pracownika PO IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.12.11, 14:26
                                      do wiedźmy:

                                      NKJO - to nie tylko specjalność angielska. Akurat opiekun naukowy tej specjalnosci jest równiez etatowym pracownikiem NKJO, jest więc cały czas "na bieżąco", moze nadzorowac, wpływac na poziom kształcenia.

                                      A co z innymi specjalnosciami?
                                      www.nkjo.opole.pl/nkjo/?ns=modules&pid=97
                                      Czy np. ktoś widział kiedykolwiek w NKJO opiekuna specjalnosci francuskiej? Ciekawe na czym polega opieka dydaktyczna nad ta specjalnoscia, skoro od lat nie kształci się w tym kierunku ani jeden słuchacz NKJO (brak zainteresowania ze strony potencjalnych kandydatów) a nauczyciele tego języka zostali dawno zwolnieni? Nie mówiąc juz o tym ile ten "ministerialny wymóg" kosztuje mas podatników.


                                      Skoro profile kształcenia muszą byc na nowo opracowywane pod rządami ustawy o szkolnictwie wyzszym, to pewnie Politechnika Opolska na to przygotowana i opracuje je pod kątem własnych potrzeb (diametralnie róznych od tych obowiązujacych na "klasycznej" uniwersyteckiej filologii)


                                      Wzmacnianie anglistyki porzez zwiekszanie liczby godzin w szkołach srednich nie nalezy do kompetencji własciciela NKJO. Natomiast NKJO ma swoje niezaprzeczalne osiagniecia w ... wzmacnianiu anglistyki w szkołach srednich (i nie tylko): setki dobrze przygotowanych, wykształconych w NKJO nauczycieli uczy nasze dzieci.


                                      To nie sarkazm, to kalkulacja... nauczyciele NKJO nie tylko ucza jezyka, ale przede wszystkim uczą UCZYĆ języka. Byc może lepiej niż to sie odbywa na Uniwersytecie... Najzwyczajniej na swiecie szkoda byłoby zaprzepascic ten potencjał.
                                      • alanta1 Re: Do dyżurującego pracownika PO 20.12.11, 16:47
                                        Gość portalu: Tomek napisał(a):

                                        > Natomiast NKJO ma swoje niezaprzeczalne osiagniecia w ... wzmacnianiu anglistyki w szkołach srednich (i nie tylko): setki dobrze przygotowanych, wykształconych w NKJO nauczycieli uczy nasze dzieci.

                                        Ten wpis zasługuje na tytuł największego debilizmu roku 2011 :>

                                        Gdzieś ty widział te setki dobrze przygotowanych nauczycieli??? Do tego zawodu od dawna jest selekcja negatywna, w szkole publicznej prawie nikt dobrze nie uczy, gdyby nie prywatne lekcje i szkoły to byłby pogrom na egzaminach gimnazjalnych i maturalnych...
                                        • Gość: Tomek Re: Do dyżurującego pracownika PO IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.12.11, 08:27
                                          alanta1 napisała:


                                          > Ten wpis zasługuje na tytuł największego debilizmu roku 2011 :>
                                          > Gdzieś ty widział te setki dobrze przygotowanych nauczycieli??? Do tego zawodu
                                          > od dawna jest selekcja negatywna, w szkole publicznej prawie nikt dobrze nie uc
                                          > zy, gdyby nie prywatne lekcje i szkoły to byłby pogrom na egzaminach gimnazjal
                                          > nych i maturalnych...


                                          Hmmm... w prywatnych szkołach pewnie uczą sami pozytywnie wyselekcjonowani absolwenci Oxfordu a prywatnych lekcji udzielają wyłącznie ich niemniej utalentowani i zmotywowani koledzy po renomowanych uniwersytetach?

                                          Nie twierdze, że kazdy absolwent NKJO dobrze sprawdza się w swoim wyuczonym zawodzie, ale czy wiesz ilu absolwentów na przestrzeni swego ponad dwudziestoletniego istnienia wypusciło NKJO?

                                          Z pewnością są wśród nich setki dobrze wykształconych i przygotowanych nauczycieli języków obcych. Jeżeli uważasz, że powyższe stwierdzenie jest "największym debilizmem roku 2011" to nie wystawiasz sobie najlepszego świadectwa ekspercie od debilizmu.
                                          • alanta1 Re: Do dyżurującego pracownika PO 21.12.11, 14:33
                                            Gość portalu: Tomek napisał(a):

                                            > czy wiesz ilu absolwentów na przestrzeni swego ponad dwudziestoletniego istnienia wypusciło NKJO?

                                            Nie mam pojęcia, ale skoro są tacy świetni, to pewnie nie ma ich w szkołach publicznych. Bo tam jest porażka... Rodzice płacą ciężką kasę za dodatkowe lekcje, WSZYSCY moi znajomi tak robią, bo poziom nauczania w szkołach jest tragiczny. Więc nie uogólniaj, że nasze dzieci są dobrze kształcone...
                                            • Gość: do Altanty Re: Do dyżurującego pracownika PO IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.12.11, 08:11
                                              i to jest sedno problemu - słaby poziom nauki języków obcych w szkołach podstawiowych i średnich jest faktem.
                                              a więc poprawianie czegoś na studiach i to wszystko wskazuje na to że kosztem innych elementó kształcenia jest nielogiczne. Pan Rektor PO zabrał sie za problem od niewłaściwej strony.
                                              Coś mi emocje Tomka wskazują na jego zbyt duze zaangażowanie w problem - już przestał logicznie myśleć.
                                              • Gość: Tomek Re: Do dyżurującego pracownika PO IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.12.11, 15:52
                                                do alanty1 i "do Altanty"


                                                Uogólnieniem jest raczej Twoje stwierdzenie: "poziom nauczania w szkołach jest tragiczny"

                                                Świat nie jest tak czarno-biały jak go przedstawiasz: świetne szkoły prywatne i tragiczne szkoły publiczne. I nie jest prawdą, że najlepsi nauczyciele trafiaja wyłacznie do szkół prywatnych.


                                                Nie wiem gdzie dostrzegasz brak logiki i nadmierne zaangażowanie w moich postach?

                                                Generalnie studia nie są po to, aby nadrabiac zaległości, poprawiać niedoróbki szkoły sredniej. Ale jeżzeli poziom i intensywność nauczania jezyków obcych na uczelni moze byc wyższy niż w szkole średniej to jest to, moim zdaniem, z korzyscią dla studentów.


                                                • alanta1 Re: Do dyżurującego pracownika PO 22.12.11, 16:02
                                                  Gość portalu: Tomek napisał(a):

                                                  > Świat nie jest tak czarno-biały jak go przedstawiasz: świetne szkoły prywatne i
                                                  > tragiczne szkoły publiczne.

                                                  Zmieniasz sens mojej wypowiedzi: twierdzę, ze poziom nauczania języków w szkołach publicznych jest tragiczny, a nie ze szkoły są tragiczne.

                                                  > jest to, moim zdaniem, z korzyscią dla studentów.

                                                  Kosztem przedmiotów zawodowych??? A w życiu...
                                              • Gość: do alanty Re: Do dyżurującego pracownika PO IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.12.11, 17:23
                                                daj spokój,
                                                ten Tomek jest nieprzemakalny na fakty
    • Gość: ciekawy Dziekani politechniki nie mają kasy na dodatkow... IP: *.cdma.centertel.pl 23.12.11, 19:10
      Jeśli kolegium ma faktycznie do zaoferowania kwalifikacje i tradycję w nauczaniu nauczycieli (i to jest jego wartość) to ma to sens tylko w strukturach uniwersytetu. Chyba, że politechnika zacznie się teraz specjalizować w kształceniu nauczycieli języków obcych, a na uniwersytecie w strukturach wydziału filologicznego powstanie wydział budownictwa, a na teologii dodatkowo będą wykładać budowę maszyn...
      • Gość: pracownik UO Re: Dziekani politechniki nie mają kasy na dodatk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.12.11, 05:27
        Do ciekawego: masz rację, zdrowy rozsądek nakazywał, by NKJO umieścić w strukturach uniwersytetu. Niestety, przydzielono je do politechniki, nie przejmując się absurdalnością tego posunięcia. Dziwne, że decydenci absurdu nie dostrzegli. Nie chcieli, czy nie potrafili?
        • alanta1 Re: Dziekani politechniki nie mają kasy na dodatk 24.12.11, 11:03
          gość portalu: pracownik UO napisał(a):

          > Dziwne, że decydenci absurdu nie dostrzegli. Nie chcieli, czy nie potrafili?

          Co im tam absurdy, wystarczy że nie muszą zwalniać ludzi. A że propozycja przejęcia była czysto populistyczna, bez pokrycia, to już nie ich problem.

          Problem mają za to rozsądni dziekani. Ale skoro mają Króla Maciusia Pierwszego, który tupie nóżką i krzyczy "ja kcem to mieć", to czemu się dziwić?
          • Gość: pracownik Re: Dziekani politechniki nie mają kasy na dodatk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.12, 21:04
            W gazecie dziś napisali, że senat PO nie wyraził zgody na przejęcie NKJO?!
            Rozsądek zwyciężył. Teraz sprawdźcie, kto na tym forum miał rację.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka