Gość: Adam Piesiewicz
IP: *.182.68.55.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl
23.04.12, 09:47
Mieszkam na Osiedlu ZWM. Bardzo lubię psy. Nie znoszę niektórych ich właścicieli. Kilka przeżywanych (prawie) codziennie sytuacji. Wysiadam z windy na ciemny korytarz i… skacze coś na mnie szczekając głośno. Okazuje się, że to ogromny pies sąsiadki! Oczywiście bez kagańca. Jestem zlany potem. Po paru minutach spaceru, na zielonej trawce, podbiega do mnie inny dość spory psiak, też bez kagańca. Tylko warczy, ale nie mogę zrobić kolejnego kroku. Nie wiem do kogo należy ten „piesek”. Po kilkunastu sekundach, zza krzaków wyłania się jego właściciel zapewniając dobrotliwie, że on tylko się bawi i na pewno nic nie zrobi. Na moje pytanie: „Dlaczego nie ma kagańca?” odpowiada rzeczowo: „Bo wtedy jest agresywny…”. Po kilkudziesięciu minutach wracam do domu. Wsiadając na drugim piętrze dostrzegam, że w windzie jest już ktoś z psem, dużym, bez kagańca. Zapraszając mnie do środka zapewnia, że jego pupil jest bardzo spokojny.
Szanowni (również potencjalni) właściciele psów! Nie róbcie tym biednym i ducha Bogu winnym zwierzętom krzywdy! Nie kupujcie ogromnego psa, jeśli Wasze mieszkanie ma 48 metrów kwadratowych. W przeciwnym razie będziecie się z pewnością spotykać z pełnym dezaprobaty wzrokiem, a może nawet złośliwymi komentarzami współlokatorów. Słuchanie nieustannego ujadania wielkiego psa na balkonie nie należy do przyjemności. Zakładajcie kagańce Waszym dużym czworonogom. Osoba postronna spotykająca Waszego psa nie wie przecież, że jest on posłuszny i niegroźny. Wyobraźcie sobie, że ucieknie Wam na chwilę i podbiegnie szczekając do małego dziecka. Nawet jeśli skończy się na strachu tego ostatniego to przecież dla niego potworny stres, a także jego rodzice czy opiekunowie nie będą od tej pory zaliczać Was do grona ludzie inteligentnych i przyjaznych. Osiedlowe trawniki to częste miejsce zabaw dzieci. Chcielibyście, by Wasze dziecko bawiło się wśród psich odchodów? Nie przeceniajcie wreszcie swoich możliwości. Posiadanie psa obronnego wymaga szczególnej uwagi, konsekwencji w jego wychowaniu i odpowiedzialności. Pies to nie zabawka – kiedyś dorośnie.
I na koniec: My, nieposiadający psów, czasem się ich bojący, też mamy prawo do spokoju. I nie chodzi tu o to, że nie lubimy psów. My nie lubimy niektórych ich bezmyślnych właścicieli.
Pozdrawiam,
Adam Piesiewicz