Gość: lalecznik
IP: *.dynamic.chello.pl
08.11.12, 20:26
Nareszcie ktoś powiedział coś co większość myśli. Dobrze też, że powiedział to ktoś z poza Polski i o takim znaczeniu.
Czołowy polski polityk opozycji, Jarosław Kaczyński, ma zaburzenia natury psychicznej czy emocjonalnej. Jest to może zrozumiałe i godne współczucia. Jednak taki człowiek nie może sprawować władzy i tym samym przelewać swoich zaburzeń na struktury państwa. Jest rzeczą charakterystyczną stale utrzymujący się elektorat negatywny, największy wśród polityków. Po prostu ludzie intuicyjnie wyczuwają, że coś jest nie tak, nawet jeżeli nie są w stanie to racjonalnie uzasadnić.
Utrzymujący się stan rzeczy zahamował przemiany w naszym życiu politycznym. Uniemożliwia również skuteczną krytykę partii rządzących, jak i pozostałych partii opozycyjnych. Jest wiele okazji aby taką krytykę przedstawić. Nawet na tym forum. Jednak jak to robić jeżeli ma się świadomość, że zostanie to wykorzystane w celach destrukcyjnych. Nie daje się choremu brzytwy do ręki.
Co się stało ze znaczną częścią naszego społeczeństwa, które jednak popiera tego polityka? Podstawowe znaczenie ma tutaj zaangażowanie emocjonalne, które tłumi postawę krytyczną. Dotyczy to również całego społeczeństwa. Ot, chociażby ostatni przypadek. Nakarmiony trotylem i namaszczony nitrogliceryną prezes publicznie mówił o zbrodni i morderstwie. A my co? Ach, znowu sobie poszalał. Okresowo. Ale już mu przeszło. Bagatelizujemy. Zbywamy żartem. Ukrywamy znaczenie słów przed nami samymi.
To jest Szanowni Państwo taka sama sytuacja jak w rodzinie alkoholika, ukrywającego jego chorobę. Miał chłop period, poszedł w kurs, coś tam zdemolował, z kimś się pobił, zrobił karczemną awanturę w domu. Ale już mu przeszło, jest teraz ok, przecież w sumie nic się nie stało, po co robić z igły widły, przecież nie jest taki zły, a inni też nie lepsi. I tak to się toczy.
To jest patologia.
Wniosek jest następujący. Dopóki Jarosław Kaczyński nie odejdzie z polityki, nie będzie normalnie.