Dodaj do ulubionych

Mirek z Opola

IP: 80.50.134.* 20.07.14, 10:07
Mirosław Klose z Opola został królem strzelców wszystkich mistrzostw świata i pierwszym w historii 4-krotnym medalistą…

W 1976 roku byłem w Łodzi na meczu Widzew Łódź – Odra Opole, wygranym przez Widzew 3:2.
Gwiazdą Widzewa był wtedy młody, 20-letni Zbigniew Boniek, a solidnym wyrobnikiem Odry Opole był napastnik Józef Klose. Boże, jakie to dawne czasy… Ale bardziej niż Klosego zapamiętałem z tego meczu innego piłkarza Odry, Koźniewskiego, który bródkę miał wypisz wymaluj jak Lenin, z czego był niezły ubaw dla publiki. Jakiś kibic Widzewa darł się przez cały mecz i zachęcał piłkarzy Widzewa, żeby Lenina kopnąć w dupę. Milicja Obywatelska nie reagowała. Gdyby okrzyki dotyczyły Tuska, Platforma Obywatelska i posłuszne jej służby, zareagowałyby natychmiast.
Dwa lata po tym meczu piłkarzowi Klose i jego żonie Barbarze Jeż, wielokrotnej reprezentantce Polski w piłkę ręczną, urodził się syn Mirosław.
Ten Mirosław stał się na naszych oczach piłkarzem wszech czasów.
Zdobył najwięcej goli na mistrzostwach świata, aż szesnaście.
A po drugie został pierwszym i jedynym czterokrotnym medalistą piłkarskich mistrzostw świata. Nikomu to się dotychczas nie udało, ani Pelemu, ani Maradonie, ani Beckenbauerowi, ani innemu Ronaldo. A Klose wracał z medalem mistrzostw świata cztery razy – w 2002 ze srebrnym, w 2006 i 2010 z brązowym i ze złotym w 2014 roku.
Przyznam się szczerze – byłem za Argentyną, ale ten 36-letni dziś Klose zaimponował mi wielce…

PS. A piłkarza Koźniewskiego, podobnego do Lenina, nikt wtedy w siedzenie nie kopnął. Mecz był bardzo fair…
Obserwuj wątek
    • Gość: stary kibic Re: Mirek z Opola IP: *.79-160-109.customer.lyse.net 20.07.14, 10:43
      >fredziu> jak poruszyłeś Krystka Koźniewskiego to polecam artykuł www.rp.pl/artykul/966353.html.
      później miał chyba taryfę tego dokładnie nie pamiętam, ale grywałem z nim w >szóstki< w latach 80 fajne czasy były, a Krystian to był talent może nie mniejszy jak dzisiejsze gwiazdy.
      • Gość: stary kibic Re: Mirek z Opola IP: *.79-160-109.customer.lyse.net 20.07.14, 10:44
        jak lin nie działa to wklejam tekst
        Jeśli zwolennicy uhonorowania Edwarda Gierka w stulecie jego urodzin będą szukać poparcia, powinni je znaleźć wśród dawnych piłkarzy.

        Nic tak się Gierkowi nie udało jak piłka nożna. Miał szczęście, bo kiedy w grudniu 1970 roku tragedia na Wybrzeżu wynosiła go do władzy, w Warszawie średnio znany trener Kazimierz Górski podpisywał umowę o pracę z reprezentacją Polski.

        Wiele osób robiło sobie wtedy takie nadzieje, jakie w 1956 roku wiązano z Władysławem Gomułką. I na fali tego entuzjazmu młody trener Jacek Gmoch, członek partii, absolwent Politechniki Warszawskiej, opracował memoriał o stanie polskiego futbolu i sposobach jego naprawy. Za pośrednictwem Włodzimierza Lubańskiego przekazał go Gierkowi.

        Czy zajrzał on do tego opracowania? Być może.

        W roku 1973 prezesem PZPN został Jan Maj, 37-letni działacz ZMS, bo władza kierowała wówczas młodych działaczy do związków sportowych. Paru z nich pojechało na Śląsk, aby przekonać prezesów tamtejszych klubów, że reprezentacja jest równie ważna jak ich podwórko. Prezesi też „piastowali stanowiska w resortach", więc zielone światło, zapalone przez pierwszego sekretarza, stało się dla nich sygnałem, że trzeba współpracować. PZPN zaczął wypłacać reprezentantom premie jak w klubach, podpisał umowę z Adidasem, obiecał zgody na wyjazd do klubów zagranicznych. Po złotym medalu olimpijskim przyszedł brązowy na mistrzostwach świata i srebrny na igrzyskach w Montrealu. Ten ostatni zdobyty został kilka tygodni po wydarzeniach w Radomiu i Ursusie i nie pasował już do propagandy sukcesu.

        Kiedy Górskiemu podziękowano, jego miejsce zajął Gmoch, bo z punktu widzenia władzy nie było bardziej zaufanego trenera. Na wszelki wypadek jednak na posiedzenia zarządu PZPN przychodził kierownik Wydziału Organizacyjnego KC PZPR Zdzisław Żandarowski. Gierek witał piłkarzy, gdy wygrywali, obsypywał ich orderami, nie żałował pieniędzy, obiecał zbudowanie ośrodka treningowego PZPN (do dziś go nie ma). Kiedy po rundzie jesiennej Zagłębie Sosnowiec było murowanym kandydatem do spadku, zaczęto mówić, że klub Gierka spaść z ligi nie może. I wiosną do szatni sędziów wchodzili działacze Zagłębia, rzucając luźno pytanie: A wiecie panowie, że towarzysz pierwszy sekretarz jest zainteresowany wynikiem? Zagłębie się uratowało. Nikt nie śmiał napisać o korupcji, bo cenzura i tak by tego nie przepuściła.

        Nie uratował się tylko napastnik młodzieżowej reprezentacji Polski Krystian Koźniewski. Podczas leczenia w Korfantowie, widząc w telewizji przemawiającego Gierka, pozwolił sobie na głośną uwagę: co on p...li! Ktoś to usłyszał i Koźniewskiego ukarano dożywotnią dyskwalifikacją. Gierek podobno nic o tym nie wiedział. Bo gdyby wiedział...
        • Gość: fredzio Konkluzja IP: 80.50.134.* 20.07.14, 11:42
          Wychodzi na to,że szansę mamy wygrywać mecze i mundialowe trofea zdobywać.

          Wszak pod jednym warunkiem.
          Jeden naród i jedna partia.
          • Gość: fredzio p.s. IP: 80.50.134.* 20.07.14, 11:46
            Jest szansa,już się jednoczą.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka