Gość: wallenrod IP: 80.50.134.* 17.08.14, 11:56 Lux-Torpeda PKP A my dziś wydajemy miliardy złotych,żeby na bocznym torze stały te włoskie "torpedy". Wot duraki to a nie Polaki,do Berezy z takimi. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
borus6 Latający Ślązak 18.08.14, 14:16 Latający Ślązak (niem. Fliegender Schlesier) – nazwa ekspresowego połączenia kolejowego, łączącego od maja 1936 do sierpnia 1939 Berlin z najważniejszymi miastami (niemieckiego wówczas) Śląska. W latach 30. XX wieku koleje europejskie coraz silniej odczuwały konkurencję dynamicznie rozwijającego się lotnictwa pasażerskiego i motoryzacji. Zastosowanie silnika spalinowego do napędu wagonów silnikowych i aerodynamiczne ukształtowanie nadwozi otworzyły możliwość wprowadzenia nowej jakości w połączeniach lokalnych i dalekobieżnych – zaczęto budować stosunkowo lekkie pojazdy szynowe, dysponujące wysoką dynamiką i rozwijające duże prędkości. Pierwsze w Niemczech ekspresowe połączenie, z zastosowaniem trakcji spalinowej, uruchomiono pomiędzy Berlinem a Hamburgiem (Fliegender Hamburger – „Latający Hamburczyk”) w 1935. Wkrótce sieć tzw. „latających” pociągów, rozwijających prędkość 160 km/h, objęła wszystkie większe ośrodki Niemiec. Połączenie Berlina ze Śląskiem trakcją spalinową uruchomiono 15 maja 1936. Linię obsługiwały trójczłonowe wagony spalinowe typu Leipzig („Lipsk”) zbudowane w fabryce Linke-Hofmann Werke we Wrocławiu (seria SVT137 kolei niemieckich). Pociąg początkowo kursował ze stacji Berlin Schlesischer Bahnhof, a od 1937 ze stacji Berlin-Charlottenburg. Podróż do stacji końcowej w Bytomiu trwała 4 godziny 25 minut (około 510 km). Trasa przejazdu wiodła przez: Fürstenwalde/Spree, Frankfurt nad Odrą, Guben, Lubsko, Jasień, Żagań, Wierzbową Śląską, Rokitki, Legnicę, Środę Śląską, Wrocław, Oławę, Brzeg, Opole, Kędzierzyn-Koźle, Gliwice. Po drodze, po opuszczeniu Berlina, pociąg zatrzymywał się jedynie na stacjach: Wrocław, Opole, Kędzierzyn-Koźle i Gliwice. Średnia prędkość przejazdu wynosiła 128 km/h, przy maksymalnej 160 km/h. Z racji prędkości osiąganej przez pociąg Ślązacy nazywali go „Latającym Pieronem”. „Latający Ślązak” był ofertą dostępną dla szeroko pojętej klasy średniej – m.in. drobnych biznesmenów i urzędników, zespół trakcyjny oferował miejsca 2 i 3 klasy i skromny bufet. Godziny odjazdu były dopasowane tak, by dotrzeć do stolicy Rzeszy rano w godzinach rozpoczynania pracy urzędów i powrócić na Śląsk tego samego dnia wieczorem. Ostatni raz pociąg wyjechał na tory 21 sierpnia 1939. Dalsze kursowanie przerwała mobilizacja i przygotowywanie agresji na Polskę. Dla porównania, w późnych latach 30. XX wieku ekspresowe pociągi parowe oferujące wyższy komfort jazdy (w ich składach były wagony 1 klasy i wagon restauracyjny) pokonywały podobną trasę w czasie ok. 5-6 godzin przy prędkości maksymalnej 140 km/h i były prowadzone opływowymi parowozami serii 01.10 lub 03.10. Współczesne (2012) pociągi ekspresowe EuroCity na pokonanie analogicznej trasy Katowice – Berlin potrzebują 7 godzin i 46 minut – stan torów na znacznej części trasy nie pozwala na rozwijanie dostatecznej prędkości, problemem jest także dwukrotna zmiana lokomotyw. Pociągi międzynarodowe obecnie jadą nieco inną trasą. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Latający Ślązak IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.08.14, 21:15 jakoś nie doczytałem się ile ludzi pracowało łącznie przy obsłudze tego niemieckiego cudaka począwszy od obsługi pociągu w porównaniu z czasami współczesnymi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość analfabeta wtórny próbuje odpowiedzieć !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.08.14, 15:35 to nie jest odpowiedz na moje pytanie. Odpowiedz Link Zgłoś