elzbieta_flisak
07.12.14, 19:58
Nocami i nad ranem, zwłaszcza w weekendy, przez Opole przetaczają się hordy naszych głośnych współobywateli. Nieraz pewnie ich Państwo słyszeli, jak wyją z całych sił, wielokrotnie wracając pod Państwa balkon w takich odstępach czasu, jaki pozwala Państwu na ponowne przyśnięcie.
Do tej pory myślałam, że ich funkcją jest jedynie wybudzać jak największą liczbę ludzi, którzy o dziwo mają jeszcze w tym mieście pracę, tak żeby ci wybrańcy jak najgorzej w tej pracy funkcjonowali i jak najszybciej ją stracili. Wielokrotnie ich mijałam na ulicach i żadnych konsekwencji oprócz zatkanych bębenków i bycia owianym chmurą dymu papierosowego nie ponosiłam.
Dzisiaj nad ranem spotkałam parę nieogolonych współobywateli, którzy - oprócz wydawania z siebie skowytów - zajmują się także kopaniem kobiet, napadając je od tyłu bez powodu. Pytanie: jaki jest ich rewir? Nie wiem, na ile są mobilni, ale można ich najpewniej spotkać na dobrze oświetlonej ulicy 1 Maja między Reymonta a Dubois. Pytanie: czy ustalają, czy dana osoba ma może pokiereszowany kręgosłup w wyniku "wypadku" komunikacyjnego, albo czy może jest w ciąży? Odpowiedź: Nie. Pytanie: czy motyw rabunkowy jest możliwy? Odpowiedź: Mało prawdopodobny.
Tak czy inaczej, efekt jest taki, że chyba większość pieszych, którym się coś takiego przytrafi, na drugi dzień pokuśtyka do najbliższego salonu samochodowego i wykupi wszystko, co jest na stanie: jeden samochód dla siebie, drugi dla męża, po jednym dla każdego pełnoletniego dziecka.