Gość: behemot
IP: *.dynamic.chello.pl
27.01.15, 12:27
ogłaszał kiedyś Laskowik kpiąc z komunistycznych pracowników frontu ideologicznego, kiedys dziennikarzami nazywanymi. Sprzęt był do doopy ale za to jak tytuł pieknie brzmiał. Czytelnik dowiadywał się, że coś mamy sprawnego jednak. 25 lat minęło a w Wyborczej przez zlośliwców i antysemitów nazywaną koszerną, w 70 rocznicę wyzwolenia Auschwitz pojawia się tytuł a właściwie dwa; "Radni klócą się o łańcuch marszałka. Pis kontra MN" i drugi "Łańcuch sejmikowej niezgody, radni są podzieleni". Kto jednak przeczyta tekst z którego jasno i prosto wynika, że Niemcy sprzeciwili się, postawili weto, by w insygniach władzy marszałka województwa widniał stylizowany symbol rodła. Tym szmaciarzom dziennikarzełkom w taki dzień nie przejdzie przez usta nazwanie rzeczy po imieniu, Niemców Niemcami. I oczywiście według (tu muszę użyć tego co złośliwcy i antysemici) koszernej to PiS jest przeciwko Niemcom. Łańcuch jest kością niezgody a radni są podzieleni. I gitarra. Radni się spierają, bo od tego są, jakiś przedmiot ich dzieli, jak zwykle. A clou, istota sprawy umyka, jak z traktorem o trzech sprawnych kołach.Tymczasem szwabstwo (specyficzna mentalna forma Niemca) łeb podnosi bezczelnie a polska gazeta? delikatnie poprawnie eufemistycznie rzecz tytułuje, by nie urazić gnębionej rodłem w Polsce mniejszości. A tfuj ... mniejszośći.