lalecznik-7
15.01.16, 18:49
Kiedy w 2004 roku szedłem głosować w referendum za akcesją Polski do Unii Europejskiej, moim głównym motywem nie były pieniądze (chociaż są bardzo ważne), ale właśnie pewne przeczucie, oparte na obserwacji zachowań znacznej części moich ziomków, że pewnego dnia przywrócą nam jakiegoś rodzaju zamordystyczny system władzy, ponieważ tylko taki znają i rozumieją. Urodzony za komuny, nie chciałem, aby to się powtórzyło. Pieniędzy można się prędzej czy później dorobić, natomiast przyjęcie pewnego sposobu myślenia i działania cywilizacji zachodniej, o, to już znacznie trudniejsze i czułem, że łatwo nie będzie. Głosując za wejściem Polski do UE miałem gorącą nadzieję, że dzięki pieniądzom na rozwój, otwarciem Polski na świat, przepływowi informacji, nastąpi zmiana mentalności i staniemy się normalnym krajem o kulturze zachodnioeuropejskiej, bo tu jest nasze miejsce. W Europie. I właściwie całe moje działanie, w tym pisanie na forum od lat, koncentruje się na tej zasadniczej myśli, aby jakiś dyktatorek wybrany głosami wschodnio-myślących, że dobrze jest dać władzę w ręce jednego człowieka, dorwie się do władzy - i zrobi nam dobrze.
No i spełniło się. W ciągu niecałego pół roku, w imię „dobrej zmiany”, ludzie, którzy niby z natury powinni być przeciw reżimowi, jednak stosując komunistyczne myślenie, działanie, język i metody propagandowe, rzucili Polskę na kolana, podważyli cały nasz 20-letni polityczny dorobek, pewną markę, a obecnie zagrażają już dorobkowi ekonomicznemu, wymachując obłudnie biało-czerwonymi barwami. Moje życiowe doświadczenie wieloletniej pracy z ludźmi, zarówno podlegając komuś, jak i kimś kierując pokazuje, że najważniejsi są właśnie ludzie: ich umiejętności, potencjał intelektualny, postawa, charakter. Jeżeli któryś z tych elementów zawodzi to zawsze są problemy. Dlatego wystarczy popatrzyć na ludzi, którzy chcą realizować jakiś zamiar, aby w miarę dobrze dokonać oceny. Jeżeli patrzę na charakter nadprezesa Wielkiego Sortownika, postawę prezydenta – jego polityczny serwilizm wraz z małostkowością (etat na UJ), potencjał intelektualny premier, która klepie frazesy, ze przecież w UE to standardowa procedura i nic się nie stało, która nie ma właściwie żadnej swojej myśli, również umiejętności i potencjał intelektualny wiceministra sprawiedliwości (o matko...) posła tej ziemi Patryka, czy też samego ministra, pana Zbyszka, który na cały rok zatrzymał w Polsce transplantologię … to pojęcie „dobra zmiana” jest prosto z klimatów Orwela. Do tego dochodzi pan prokurator Piotrowicz. No ten akurat ma kompetencje. Jak za komuny służył aktywnie reżimowi, to teraz robi dokładnie to samo. No i wreszcie, patrzymy na ludzi, którzy ich popierają, chociażby na tym forum: język, umiejętność wypowiedzi, przytaczane argumenty, kultura osobista – to jest dramat.
Proszę Państwa, jeżeli Unia Europejska pochyla się z przygnębieniem na sprawami polskimi, ponieważ Polska zamiast aktywnie tworzyć wspólnotę staje się jej problemem, to nie ma się z czego cieszyć. Równocześnie Unia robi właśnie to, czego od niej oczekuję. To nie UE rozwala Polskę. Robi to Jarosław przy pomocy bezwolnych, ukształtowanych przez lata ludzi jemu podlegających. Na argument, że władza ta została demokratycznie wybrana, to odpowiedź jest brutalnie prosta: Hitler też został wybrany demokratycznie, jak również paru pomniejszych europejskich zamordystów.
Podstawą wszelkich konfliktów jest zawsze czynnik ekonomiczny, i w tym przypadku jest to samo. Istotna jest forma działania, zarówno w formie tworzonego prawa jak i pewnej podstawie mentalnej osób ją przeprowadzających. Demokracja ma w swojej naturze instrumenty ich łagodzenia, natomiast zwyczajnie trzeba umieć je używać. No tutaj ewidentnie tego brakuje. Moje obserwacje, jak i dyskusje ze zwolennikami obecnych władz dają jednoznaczną odpowiedź: oni chcą po prostu dokopać tym, którym powodzi się w ich mniemaniu lepiej. Jeżeli z taką mentalnością idzie się po władzę, to o żadnej dobrej zmianie nie ma mowy. I tutaj tragiczną postacią jest prof. Staniszkis, która zawsze element socjalny w programie PIS uwypuklała, ale teraz zderzyła się z rzeczywistością, kiedy śmiała zakwestionować formę i kierunek zmian. Jej podstawowy błąd, dziwny jak na socjologa, polega na tym, że do realizacji socjalnych postulatów wybrała partię, która w swojej naturze autorytarna, sterowana niepodzielnie przez jednego człowieka, pozbawiona tym samym dyskusji wewnętrznej, niezbędnej do elementarnej korekty własnego działania. Natomiast przez lat wiele, stanowiła tzw. ludzką twarz PISu, przyciągając elektorat umiarkowany. A teraz jest już agentką SB, chociaż ma statut pokrzywdzonej. Rewolucja pożera własne dzieci. Też znane.