Gość: Jerzy Golczuk
IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl
14.03.05, 02:52
Szanowna Pani Prof. Dorota Simonides
Senator Rzeczypospolitej Polskiej R.P.
W związku z szeregiem publikacji w prasie dotyczących Pani udziału w pracach
komisji weryfikującej funkcjonariuszy SB na Opolszczyźnie nurtuje mnie kilka
problemów, które - mam nadzieję - pomoże mi Pani Senator rozwikłać. Proszę o
to dlatego, że to ja poinformowałem opinię publiczną o tym, że taką listę mi
dostarczono, zaś w środkach masowego przekazu funkcjonuje jako „Lista
Golczuka”.
Po pierwsze, w wywiadzie dla „G.W.” stwierdziła Pani, że „jest przeciwna
upublicznianiu” listy opolskich esbeków, poddając w wątpliwość jej
wiarygodność. Z drugiej zaś strony daje pani wiarę „Liście Wildsteina”, która
utwierdza Panią Senator w przekonaniu, że człowiek nakłaniający Panią do
współpracy był w rzeczywistości tajnym współpracownikiem SB. Pani Senator,
brak tu konsekwencji. Jak na razie nikt poza Szanowną Panią nie
zakwestionował jej wiarygodności, a wręcz przeciwnie, nawet ujawnieni w
środkach przekazu funkcjonariusze SB potwierdzają jej wiarygodność. Dlaczego
więc „Lista Wildsteina” jest bardziej wiarygodna niż lista opolskich esbeków,
na której widnieją pieczęcie WUSW i stosowne podpisy? Pozwalam sobie również
dodać, że lista ta – wiem o tym od tygodnia - była w posiadaniu Komisji
Praworządności NSZZ „Solidarność” już 16 lat temu i, z tego co wiem, została
tam dostarczona przez jednego z członków komisji weryfikacyjnej.
Teraz, jeśli Szanowna Pani Senator pozwoli, kwestia stopnia utajnienia prac
komisji. W wywiadzie dla GW podkreśla Pani: „z zewnętrznymi osobami nie
mogliśmy się kontaktować”. Natomiast ówczesny szef „Solidarności” Jan Całka,
nie będący członkiem komisji, mówi tego samego dnia na łamach NTO, że nie
tylko był obecny na jej posiedzeniu, ale również „przyczynił się do
negatywnego zweryfikowania kilku esbeków”. Tych esbeków, których teczki
akurat oglądano. Pani Senator, jeśli mogę spytać: czy świadczy to o
rzetelności pracy komisji? Jak zweryfikowano esbeków, których nazwisk nie
poznał ówczesny szef „S”? Poza tym ktoś tu mija się z prawdą – Pani czy pan
Całka? Dostęp do dokumentów miała jedynie komisja, czy również inne osoby.
Jakie jeszcze obok pana Całki?
Kolejna kwestia to sposób pracy komisji. Dziennikarce GW mówi Pani, że o tym,
czy ktoś z weryfikowanych esbeków nadaje się do pracy w UOP i policji,
decydowali wówczas przedstawiciele tychże instytucji zasiadający w komisji
weryfikacyjnej. Po czym dodaje: „musieliśmy zawierzyć
działaczom „Solidarności”. Nic z tego nie rozumiem. Przecież nie było
żadnych konsultacji z „Solidarnością”, wszak jak sama Pani stwierdza obrady
komisji były tajne. A może członkami „S” byli przedstawiciele policji i służb
specjalnych?
I ostatnia kwestia. Uprzejmie przypominam, iż do chwili obecnej nie
odpowiedziała Pani na pytania zadane publicznie zarówno przeze mnie, jak i
puentujące list opolskich działaczy niepodległościowych. Pragnę je w tym
miejscu przytoczyć:
- - Po ilu konkretnie dniach Pani Senator wystąpiła z komisji, której
działalność weryfikacyjna trwała zaledwie trzy dni. Czy doszło do tego
jeszcze przed końcem postępowania weryfikacyjnego, czy może dopiero po jego
zakończeniu?
- - Czy Pani Senator po prostu przestała bywać na posiedzeniach
komisji, czy może zdobyła się na złożenie w tej sprawie stosownego
oświadczenia tłumaczącego motywy jej postępowania?
- - Dlaczego fakt ewentualnego wystąpienia Pani Senator z komisji
weryfikacyjnej nie został nigdy w żadnej formie podany do wiadomości
publicznej?
I na koniec jeszcze jedna kwestia. Stwierdziła Pani, że upublicznianie
nazwisk esbeków to część już rozpoczętej kampanii wyborczej, zaś rzekoma
napaść na panią „mieści się w tej logice”. Otóż zapewniam: Ja upowszechniłem
tę listę i daleki jestem od napadania na Panią. W swojej działalności w
czasach PRL zawsze kierowałem się dążeniem do prawdy i tym kieruję się
dzisiaj. Poza tym uprzejmie informuję: nie jestem członkiem ani nawet
sympatykiem żadnej partii, zaś to co dzieje się na scenie politycznej w
naszym kraju budzi we mnie częstokroć niesmak. Z wielu powodów, których
opisywanie w tym momencie jest nie na miejscu. O czym Panią, byłą posłankę do
PRL-owskiego sejmu z ramienia SD (czytaj: przybudówki PZPR) i byłą członkinię
ROAD, UD, UW (jeśli coś pominąłem, przepraszam) a niebawem
kolejnej „przefarbowanej” formacji uprzejmie informuję.
Jerzy Golczuk
Opozycjonista w PRL-u, w III RP podatnik i bezpartyjny
P.S.
Jeśli na scenie politycznej RP. pojawi się formacja, która wzbudzi moje
zaufanie i będzie zgodna z moimi przekonaniami, z przyjemnością o tym Panią
Senator poinformuję.