Gość: behemot
IP: *.zwm.punkt.pl / *.zwm.punkt.pl
12.10.05, 10:19
To było tak:Słońce park,ławeczka i ptak.
Gdy słońce w południe świat ślicznie rozgrzało,
Przyszedł czas wyprowadzic na spacer swe ciało
Przywdziawszy kapotę,kapelusz i buty
Ruszyłem przez trawnik do parku,na skróty.
Tam widzac na ławkach siedzace studentki,
Do marszu dziarskiego nabrałem wprost chętki.
POdziwiac,ach babie to lato,wyrywa sie dusza
Ciało zas niemrawo nogami porusza.
O Boże,jak piękne są parku alejki
Gdy w słońcu się pręzą takie czarodziejki.
W tem patrzę,O! jest wolna ławeczka
Na niej przecudna zasiada babeczka.
Rzut oka.Tam do cholery!Nogi ma dłuzsze niż szosa A-4
Cera brzoskwiniowa,oczy jak greckie oliwki,
Wargi kształtne,nabrzmiałe,jak węgierskie śliwki,
I piersi opięte bluzeczką,jak soczyste grusze,
No kurczę,nie idę dalej,usiąść sobie muszę.
Czy można-zapytałem skłoniwszy się zgrabnie?
Proszę-głową skinęła i kusą spódniczkę skromnie obciągnęła.
Usiadłem dziarsko z przedwojennym sznytem
Obrzucając spojrzeniem szyję jej, przy tem.
O na męki Pana,jakie cudne ma też i kolana,
A jakie smukłe pęciny przechodzące w łydki,
Zaiste mówię wam,widok był niebrzydki.
Wzrok zatopiła we skryptu lekturze
O słodka chwilo trwaj mi jak najdłużej.
Zdjąłem kapelusz i przetarłem skronie,
No jak tu o centymetr zbliżyć się choć do niej?
Wtem wprost i w przenosni otrzymałem znak,
Na skroń mą odkrytą wypróżnił się ptak.
Bynajmniej nie wróbelek,sikorka,czy szpak.
Wielkie ptaszysko lotem nurkowym
Trafiło bombą gó..aną w połowę mej głowy
I jakby nieszcześcia było jeszcze mało,
Guano podając na ma czachę,dziewczynę zbryzgało.
Cały nastrój prysnął jak bańka mydlana,
Bo jak tu flirtować,gdy głowa osrana.
Dziewczyna na piękne nogi zgrabnie skoczyła,
Husteczkę z torebki szybciutko dobyła,
Zaczęła scierać resztki przemiany materii
W słonecznej,parkowej,przepięknej scenerii.
Wzrokiem po mej osobie niechcący przebiegła
I ptasie spustoszenie na ławce dostrzegła.
Po czym ku niebu wzniosła parę ócz,
Gdzie na południe wielkich ptaszydeł,przemieszczał się klucz.
Na jej twarzy zagościł grymas jak na stypie,
O Boże-szepnęła-słyszał pan o ptasiej grypie?
A i owszem-rzekłem-słyszałem niemało,
Scierając z głowy gó..,które zasychało.
I choć dziewczyna piękna,zgasły moje chęci
Bo świat dziś szczególnie wokół PTAKA się kręci,
Tak,tak studentki,a zwłaszcza studenci.