Dodaj do ulubionych

Uniwersytet w rankingu "Polityki"

IP: *.wh16.tu-dresden.de 01.06.06, 09:42
Buahaha wiem jak wygląda studiowanie na politologii w Opolu. Kupa śmiechu!!
Obserwuj wątek
    • Gość: profesor Re: Uniwersytet w rankingu "Polityki" IP: 217.173.193.* 01.06.06, 10:47
      daremne żale niedoszłej Pani magister? haha
      • Gość: wk Re: Uniwersytet w rankingu "Polityki" IP: *.atol.com.pl 01.06.06, 15:29
        tez wiem jak sie studiuje politologie w opolu wieczny czas na nic nie robienie,
        no moze referat raz na semestr!!! Ale skoro UO zajol 8 miejsce to dopiero nic
        sie nie musi robić na innych(czyt. niżej w rankingu) uczelniach. Jak by nie
        patrzec to badanie jaest raczej niezależne.
        • Gość: b Re: Uniwersytet w rankingu "Polityki" IP: 217.197.78.* 01.06.06, 23:30
          Taka jest specyfika uczelni, że rzadko do czegoś zmuszają. Wiedzę i
          zainteresowania powinieneś poszerzać sam, na tym polega samodzielność. Dzięki
          temu będziesz wiedział co robić w życiu po skończeniu studiów. Aczkolwiek
          przypominając sobie czas swoich studiów stwierdzam, że zdecydowanie za mało
          ludzi wywalano, mimo totalnego nieuctwa. Żeby mieć dobre i oceny i dobrą opinię
          trzeba było się starać, ale na trójach mógł przejść każdy. Choć tak jest
          niestety nawet na najbardziej renomowanych uczelniach.
          • Gość: abc Re: Uniwersytet w rankingu "Polityki" IP: *.nowyzwm.punkt.pl / 217.197.79.* 24.06.06, 23:26
            Spróbuj studiów na dowolnym kierunku ścisłym. Tam Cię zmuszą.
    • Gość: krentz Re: Uniwersytet w rankingu "Polityki" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.06.06, 17:58
      Wysoko został oceniony Instytut Nauk Pedagogicznych warto zobaczyć wydane
      ksiązki przez pracowników tego Instytutu bardzo szerokie spektrum zagadnień
      wysoki poziom erudycjny tak trzymać! nie wszystko w U.O. jest słabe i nadajace
      się do krytykowania a własciwie do prymitywnego krytykanctwa!
    • Gość: bardzo Re: Uniwersytet w rankingu "Polityki" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.06.06, 04:51
      ciekawe ze nie piszesz z harvardu tylko z jakiegos Drezna ? zadupia niemieckiej
      nauki ! Tylko tam Cie przyjeli na studia podyplomowe ?
    • Gość: załamany Re: Uniwersytet w rankingu "Polityki" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.06.06, 09:34
      Opolska politologia z komuchami z SLD zajęła ósme miejsce w rankingu? To aż tak
      tragicznie jest z polską politologią?! Nie dziwota, że i całe życie polityczne
      pod psem, jeżeli taki jest stan polskiej politologii!
      • Gość: abc Re: Uniwersytet w rankingu "Polityki" IP: *.nowyzwm.punkt.pl / 217.197.79.* 25.06.06, 10:21
        Jest to doskonała ilustracja bezsensu kryteriów stosowanych przy sporządzaniu
        takich rankingów.
        • Gość: .. studia i studiowanie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.06.06, 10:56
          wychodzi gośc z gabinetu lekarskiego i mówi do kolegi:
          -źle ze mnią, muszę podjąć leczenie szpitalne...
          -stary, poleżysz tydzień i po ptokach...
          -taaak, ale jak ten lekarz jest takim doktorem jak ja inynierem, to długo nie
          pożyję!



          jak większość inteligencji polskiej!
          • Gość: Kuba Re: studia i studiowanie... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.06.06, 11:42
            Dzisiaj już w ogóle nie ma inteligancji polskiej jako warstwy społecznej o
            specyficznym systemie wartości i głębokim poczuciu społecznego posłannictwa,
            łączej wysoki poziom zawodowego profesjonalizmu z postawą patriotyczną. Warstwa
            ta została wytępiona lub wymarła za głębokiej komuny, a jej miejsce zajęła tzw.
            inteligencja pracująca, złożona z tzw. pracowników umysłowych i biurokracji
            partyjno-państwowej. Taka właśnie "inteligencja pracująca" nadaje dziś ton na
            takich uczelniach jak UO.
            • Gość: absolwentka Re: studia i studiowanie... IP: *.broker.com.pl 25.06.06, 11:51
              "Biurokracja partyjno-panstwowa" na UO, hmmm... Moze to wlasnie to wlasciwe
              okreslenie na stan tej uczelni ;-)
            • Gość: abc Re: studia i studiowanie... IP: *.nowyzwm.punkt.pl / 217.197.79.* 25.06.06, 13:11
              Rozumiem, że kolega Kuba jest tym ostatnim prawdziwym polskim inteligentem?
              (mamy inteligencję i prawdziwą inteligencję, Polakw i prawdziwych Polaków, tak
              jak dawniej demokrację i demokrację socjalistyczną)
              • Gość: Kuba Re: studia i studiowanie... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.06.06, 13:47
                Cóż, są muzycy i muzykanci - tak bym to ujął najkrócej! A pojęcie "inteligencji
                pracującej" jako przeciwwaga dla inteligencji w znaczeniu tradycyjnym nie
                zostało wymyślone przeze mnie, tylko przez ideologów z tej samej komunistycznej
                szkoły, w jakiej wychowali się co niektórzy luminarze obecnego UO.
                • Gość: ty dupku Re: studia i studiowanie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.06.06, 15:29
                  do Kuby ! Ty dupku a gdzie mielismy sie wychowywac, za granica? Badz przytomny
                  i pomysl o losie Polski i Polaków w czasie lat panowania komuny. Czy byla jakas
                  inna Polska ? Nie ! Czy byla jakas alternatywa ? Nie ! Mozna bylo albo sie
                  dostosowac, albo popelnic sambojstwo. 1953, 1956, 1968, 1970, 1976 - to stacje
                  zrywow karanych strzalami do spoleczenstwa ! Ale Polacy chcieli zmian i to
                  sobie zaczeli wywalczac poczynajac od 1980 - wolnych zwiazkow zawodowych.
                  Solidarnosc na WSP byla calkiem spora. A po 1990 wszyscy wlaczyli sie w nowy
                  ład. Gadanie o inteligencji pracujacej, dla zdeprecjonowania tych ktorzy dzis
                  wychowuja mlodziez jest tylko bezczelna i nic poza tym. Gadaj sobie zdrow !
                  Zrob doktorat, obron sie i startuj w konkursie na stanowisko adjunkta -
                  bedziesz mail szanse byc inteligentem a my jako kadra w tym Ci mozemy tylko
                  pomóc. Bo bez naszych kwalifikacji niczego nie zdzialasz. Tak jak wszedzie tak
                  i tutaj obowiazuje prawo ciaglosci doswiadczen i mozolnego budowania,
                  nawarstwiania doswiadczen. Przyjdz, badz madry, pracuj, zobaczymy jaki jestes
                  inteligent !
                  • Gość: Kuba Re: studia i studiowanie... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.06.06, 17:01
                    Gość portalu: ty dupku napisał(a):

                    > do Kuby ! Ty dupku a gdzie mielismy sie wychowywać, za granica?



                    A co, nie mówiłem, że prawdziwa inteligencja polska została wytępiona lub
                    wymarła za głębokiej komuny? Po tym, jak zaczął i jak zatytułował swoją
                    wypowiedź nieznany obrońca UO, od razu można poznać, czy mamy do czynienia
                    z prawdziwym inteligentem polskim czy tylko z tzw. inteligentem pracującym z
                    PRL. Resztę można już pozostawić bez komentarza. Słoma zawsze z butów wylezie,
                    nawet spod gronostajów!
                    • Gość: sloma Re: studia i studiowanie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.06.06, 17:31
                      sloma nie sloma, nie o to chodzi ! Kuba nie odpowiedziales na argumenty !
                      Chcesz czegos bronic, ale czego ? Etosu polskiej inteligencji ? Polska ma taka
                      inteligencje jaka ma. Tak jest w calej Polsce. Nie czepiaj sie UO, zastanow sie
                      w jakim kraju zylismy od 1945 r. i kto za to ponosi wine, ze byla II wojna, a
                      potem USA, W.Brytania i ZSRR tak nas zalatwily ! Zapytaj swego ojca, matki,
                      dziadkow o to jaka inteligencje mozna bylo po tych wszystkich latach zbrodni,
                      czystkach powojennych, zamordyzmie, praniu mozgow itp itd w Polsce mieć. Jeslis
                      jest potomkiem przedwojennego inteligenta, w co watpie (bo nie pisalbys takich
                      bzdur)to raczej musisz sie czuc osamotniony, gdyz tamtej inteligencji zostalo
                      niewiele. Polska inteligencja powojenna wyrastala z szeregow komuny, to tysiace
                      wyksztalconych po wojnie, las profesorow, naukowcow, lekarzy, inzynierow,
                      nauczycieli itp. Ja sie osobiscie ciesze, ze mamy taka zamiast zadnej !
                      Inteligent to osobnik starajacy sie zrozumiec, a nie pyszny dupek, ktory
                      pozjadal rozumy i jak to na Slasku mawiaja: wyzej sro niz dupe mo !
                      • Gość: Kuba Re: do Słomy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.06.06, 19:30
                        Inteligent, jeżeli ma właściwie spełniać swoją funkcję społeczną, w nawiązaniu
                        do najlepszych tradycji tej warstwy społecznej (dziś jako warstwa, a nie jako
                        jednostki czy grupki, nie istniejącej), a nie tylko być tylko tzw. pracownikiem
                        umysłowym, musi posiadać m. in. zdolność samokrytycznego spojrzenia na siebie i
                        swoje środowisko. Bez takiej zdolności trudno jest mówić o prawdziwym rozwoju
                        i skutecznym przezwyciężaniu rozlicznych negatywnych zjawisk, mających swoje
                        korzenie w najnowszej historii politycznej kraju. Jeżeli nie potrafisz
                        obiektywnie (choćby tylko intencjonalnie!) zdiagnozować aktualnej sytuacji, ze
                        wszystkimi jej blaskami ale i cieniami, to niestety daleko nie zajedziesz.
                        Jeżeli będziesz zaczynać od poczucia dumy i bezwzględnej walki ze wszystkim, co
                        to poczucie mogłoby zmącić, to działasz na szkodę przyszłości.

                        Niestety, z tego co widzę, to brak samokrytycyzmu jest jedną z największych
                        bolączek środowiska naukowego UO (choć przyznam, że zdarzają się tu także
                        pozytywne wyjątki, niestety b. nieliczne). Widać to także na przykładzie Twoich
                        wypowiedzi. Historia opolskiej WSP i UO jest skrajnie idealizowana
                        i mitologizowana, czego jaskrawym przykładem są obie monografie prof. Nicieji na
                        ten temat. W książkach tych starannie omija się np. szereg szeroko znanych
                        i poświadczonych źródłowo faktów na temat aktywnej kolaboracji dużej części
                        środowiska naukowego WSP z władzami komunistycznymi, zwłaszcza w okresie stanu
                        wojennego. Przykładem może być chociażby sprawa oprotestowanej przez uczelnianą
                        "Solidarność" zgody rektora Gospodarka na przeszukanie przez milicję pomieszczeń
                        NZS w 1981 r. Jeszcze dalej posunął się prof. Drozdowski w w artykule czy
                        referacie zamieszczonym w książeczce z materiałami z konferencji urządzonej w
                        2000 r. z okazji 20-lecia "S". To co pisze on tam na temat rzekomych przejawów
                        działalności opozycyjnej na opolskiej WSP to czyste fantazjowanie w stylu
                        Wincentego Kadłubka! Do dzisiaj, choć upłynęło już ładnych parę lat od ukazania
                        się tej żałosnej książeczki, nikt z historyków UO nawet nie próbował z tym
                        polemizować!

                        O tym, że na UO nadal funkcjonują ludzie o bardzo nieciekawej przeszłości
                        politycznej, skompromitowani czynną kolaboracją z władzami komunistycznymi, nie
                        warto nawet wspominać. Żadna z tych osób nie zdobyła się nigdy na jakąkolwiek
                        próbę rozliczenia się z tej swojej niechlubnej przeszłości. I nie pisz mi,
                        proszę, że taka jest cała współczesna inteligencja polska, bo w ten sposób
                        obrażasz wielką rzeszę uczciwych, odważnych i ofiarnych ludzi, którzy w swoim
                        czasie przeszli przez więzienia i obozy dla internowanych (popatrz choćby na
                        sąsiedni Wrocław!).

                        Dopóki nie znacznie się szczerze i otwarcie pisać o historii opolskiej WSP,
                        niczego nie pomijając i nie owijając w bawełnę, dopóty nie uwierzę, że na UO
                        naprawdę dokonał się jakiś zasadniczy przełom moralny!

                        Oczywiście nie uważam, aby rozmaite negatywne fakty z historii opolskiej WSP
                        przekreślały pozytywny dorobek tej uczelni oraz UO. Udawanie, że tych faktów nie
                        było, świadczy jednak moim zdaniem bardzo źle o moralnej kondycji miejscowego
                        środowiska akademickiego. Czy w takich warunkach np. środowisko opolskich
                        historyków może być wiarygodne w spełnianiu szerokich funkcji społecznych, jakie
                        spełniała dawna inteligencja polska (a w szczególności właśnie historycy)?

                        Jakie działania podjęto, żeby to zmienić i żeby np. środowisko historyków UO
                        rzetelnie zajęło się badaniem politycznych dziejów regionu (a także miejscowych
                        środowisk akademickich) w ostatnim 25-leciu? Poza badaniami M. Patelskiego
                        i E. Bednarskiej-Kolbiarz (aktualnie zresztą poza UO) niewiele chyba da się na
                        ten temat powiedzieć. Z tego co wiem, to Opole pozostaje w tej dziedzinie daleko
                        w tyle za innymi ośrodkami. UO "olał" w zeszłym roku 25-lecie "S" (poza jedną
                        wystawą w bibliotece). Nie zrobiono z tej okazji żadnej konferencji. Teraz
                        zbliża się 25-lecie stanu wojennego i też nie słychać, żeby coś poważniejszego
                        planowano, choć zarówno historycy jak i politolodzy mieliby tutaj wspaniałe pole
                        do popisu. Dlaczego?! Czy dlatego, że co niektórzy luminarze boją się
                        publicznego poruszania drażliwych tematów, zahaczających także o ich własne
                        życiorysy? A może dlatego, że wypadałoby w takim wypadku zaprosić np.
                        Bereszyńskiego, który napisał wprawdzie książkę o opolskiej "S", ale wszyscy
                        wiedzą, że ma niewyparzoną gębę i krytyczny stosunek do UO i mógłby powiedzieć
                        coś niemiłego na temat tej czy innej osobistości?

                        O intelektualno-moralnej kondycji środowiska UO nie świadczy dobrze też iście
                        alergiczna drażliwość tego środowiska na wszelkie głosy krytyki pod jego
                        adresem, a także niechęć do podejmowania szczerej i naprawdę odpowiedzialnej
                        dyskusji publicznej (powtarzam - publicznej) na temat Uniwersytetu, jego misji,
                        bolączek i perspektyw rozwojowych. Próbował taką dyskusję zainicjować na łamach
                        NTO dr Zbigniew Bitka i co? Wszyscy tę próbę dyskusji "olali", a jemu samemu
                        nieźle obrobiono d... na uczelni. Może właśnie dlatego zamiast poważnej
                        i odpowiedzialnej dyskusji na łamach prasy macie dzisiaj pyskówki w internecie.
                        • Gość: absolwentka Re: do Słomy IP: *.broker.com.pl 25.06.06, 21:57
                          Kuba! Od lat wiadomo, ze opolskie srodowisko historykow (mam na mysli WSP/UO)
                          to czerwone srodowisko, broniace swoich korporacyjnych interesow partyjnych!
                          Nie pamietasz jak senator N. (w minionej kandencji z ramienia SLD) a dzis
                          rektor UO byl za obcieciem pieniedzy dla IPN! To przeciez wszystko wyjasnia,
                          wiadomo skad nasz rod...
                          • Gość: Kuba Re: do Absolwentki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.06.06, 22:13
                            Całkowicie podzielam Twoje stanowisko!
                            • Gość: absolwentka Re: do Absolwentki IP: *.broker.com.pl 25.06.06, 22:20
                              Moze do dyskusji wlaczy sie niebawem pani Monika ;) tzn. Rzecznik UO. Moze cos
                              rozjasni - jedno wiemy, UO mamy nie porownywac do czegokolwiek i nie krytykowac-
                              masz racje, to srodowisko ma wyjatkowa krytyke. Jedyne co dopuszczaja to
                              samokrytyka partyjna (dawna praktyka PZPR). Czyli znow wszystko gra :) Pzdr.
                              • Gość: monika Re: do Absolwentki IP: *.atol.com.pl 25.06.06, 23:10
                                Jeśli porównujesz UO z innymi uczelniami, to porównuj wszystko: tzn. jak długo
                                istnieja, jakie mają tradycje, to po pierwsze. Wynika z tego, że UO nie ma
                                sensu porównywać z UW, UJ, UAM, UWr podobnie jak nikt nie porównuje Keele
                                University z Oxfordem. Natomiast jak najbardziej uzasadnione jest porównywanie
                                z innymi uczelniami powstałymi po przełomie ustrojowym.
                                Ty tylko utyskujesz, że nie ma studiów doktoranckich na tylu kierunkach, co na
                                innych porównywalnych uniwersytetach. Jesli wykazuję ci, że te uniwersytety
                                powstały z połączenia dwóch lub trzech uczelni, co wyjaśnia, że są mocniejsze
                                kadrowo niż UO, to piszesz, że uważam, że nie ma co porównywać. Przeciwnie,
                                porównuję warunki, w jakich powstały te uczelnie i wyciągam wniosek, że jeśli
                                UO połaczyłby się z PO, to miałby 12 uprawnień do doktoryzowania i więcej
                                studiów doktoranckich.Jeśli krytykujesz, że UO nie rozwija się kadrowo, a ja
                                wykazuję, że dynamika przyrostu kadry jest ponad dwa razy większa niż średnio w
                                kraju, to ty kwestionujesz jakość tej kadry. Tak, jakdyby na innych uczelniach
                                pracowali sami uczeni na miarę Einsteina.
                                W końcu, żeby udowodnić słabość uniwersytetu piszesz o czerwonej kadrze, tak
                                jak gdyby gdzie indziej profesorami byli absolwenci Uniwersytetu Latającego czy
                                Towarzystwa Kursów Naukowych. Może jesteś młoda i nie wiesz, że w latach 70-
                                tych powszechny był wymóg przynależności partyjnej, jesli ktos chciał zostać na
                                uczelni.
                                Kiedy brakuje ci argumentów wyjeżdżasz z psychologią. Tu zgoda, odejście prof.
                                Łukaszewskiego i jego kolegów bardzo osłabiło ten kierunek. Jednak było to juz
                                przedmiotem krytyki na tym forum. Jak długo jeszcze będziesz strzelać z tego
                                działa z braku innej amunicji? Skoro niedawno w Rzeczpospolitej podano, że w
                                Polsce brakuje 600 samodzielnych pracowników, że młodzi doktorzy emigruja
                                zagranicę, ze nie ma zastępowalności pokolen w nauce, to jakim cudem te
                                problemy maja omijać UO. Tym bardziej, że senne Opole nie może równac się jako
                                atrakcyjne miasto do zamieszkania z Krakowem, Wrocławiem, Poznaniem.
                                Twoje posty to nie żadna krytyka tylko utyskiwanie w rodzaju: po jakiego grzyba
                                powstał uniwersytet, skoro jest słaby, czerwony etc.
                                Nie twierdziłam nigdy, że UO jest doskonałą uczelnią, tylko wykazywałam, że na
                                kilkunastu kierunkach oferuje studia na dobrym lub bardzo dobrym poziomie, co
                                zostało potwierdzone przez PKA, że na UO są wybitni profesorowie i przeciętni,
                                podobnie jak na innych uczelniach.
                                Napisz co proponujesz, żeby słabości UO przezwyciężać. Czym przyciągnąć
                                samodzielnych pracowników, bo na własnych trzeba jeszcze poczekać, głównie w
                                tych dyscyplinach, których nie było na WSP.
                                Nie wyjeżdżaj z praktyką PZPR, bo w ciągu 17 lat od upadku komuny nastąpiła
                                znacząca wymiana kadry.
                                Czy naprawdę uważasz, że nie należy reagowac na krytykę i ją odpierać, jeśli
                                dysponuje się argumentami, bo krytykant uzna, że jest to niezgoda na krytykę?
                                Gdzie napisałam, że nie wolno krytykować uniwersytetu?
                                • Gość: absolwentka Re: do Absolwentki IP: *.broker.com.pl 26.06.06, 12:04
                                  Moniko! Dziekuje za wyczerpujacy post! Masz racje, ustyskuje na UO, bo
                                  chcialabym, aby ta uczelnia rzeczywiscie byla dobra czy wrecz bardzo dobra, i
                                  nie ciazyla na niej przeszlosc minionej epoki.
                                  Zgoda, ze nalezy porownywac to, co jest prownywalne, i mierzyc ta sama miara.
                                  Uwazam, ze szanse rozwoju dla UO sa, dziwi mnie to, ze nagle po powstaniu
                                  uniwersytetu w roku 1994 zapomniano tradycje i historie WSP, tak jakby to bylo
                                  cos gorszego - teraz jestesmy uniwersytetem, a to z gory cos lepszego i z
                                  definicji musi juz byc dobrze - ze tak sie nie stalo, to problemy jakie ma UO.
                                  Zgadzam sie z tym, ze nowa ustawa o szkolnictwie wyzszym preferuje duze i silne
                                  uczelnie, ale raczej to dobra tendencja, a jesli osrodki sa slabsze, to nie
                                  powinny byc uniwersytetami. Stad przejscie na akademie, co oznacza, ze uczelnia
                                  ma profil ma uprawnienia i jest w danym zakresie dobra, ale nie ma tak duzego
                                  potencjalu, aby byc uniwersytetem.
                                  Co do laczenia uczelni, ok, racja, te nowe uczelnie powstaly z polaczenia
                                  innych, i w Opolu mialo to miejsce, dobrze pamietam, ze WSP polaczyla sie z
                                  fila KUL, z Instytutem Pastoralno-Teologicznym i ten dal wowczas minimum
                                  kadrowe dla powstania uniwersytetu. I dobrze, ze tak sie stalo! Smiem
                                  twierdzic, ze opolska teologia jest jedna z lepszych w kraju i dobrze, ze tak
                                  jest!
                                  Dobrze, ze rozwoj kadrowy nastapil, bo tez i musial, to warunek dla bycia
                                  uniwersytetem! Zastanawia mnie jednak dlaczego od samego poczatku WSP i WSI nie
                                  przeksztalcily sie w jeden wspolny organizm?? Wzorem np. Olsztyna czy Zielonej
                                  Gory? Mam takie wrazenie, ze na WSP zbyt wysoko zadzierano nosa zrazajac tym
                                  samym WSI do wspolpracy. Napisz ile rzeczy w badaniach w zakresie nauk
                                  przyrodniczych i technicznych realizuje sie wspolnie?? Sadze, ze niewiele, a to
                                  baza dla ewentualnego polaczenia uczelni - nikt tego nie uczyni dekretem. Takie
                                  rzadzenie milego, tak ja miniona epoka, elastycznosc to warunek bycia i
                                  tworzenia czegos z innymi ludzmi. Los opolskiej psychologii pokazal do czego
                                  prowadzi sposob sprawowania wladzy nakazami i dekretami, sadze, ze byly juz
                                  rektor to zrozumial! Masz racje, powracam do tego tematu, bo pokazuje on w
                                  sposob modelowy, jak podchodzono na UO do pewnych problemow. A odejscie ludzi z
                                  germanistyki na UO?? Tez samodzielnych pracownikow, czy to tez kolejny
                                  przypadek, czy polityka na UO?? Pamietasz jak byly rektor wszedl w spor z
                                  polonistami, chcac im obnizyc stawki?? A usuniecie profesorow z renoma z ich
                                  stanowisk i skierowanie na przymusowa emeryture, to tez przypadek?? Dla mnie
                                  jak wspomnialam, raczej pewien typ rzadzenia - nie kojarzy sie on najlepiej. A
                                  przeciez zasluzeni pracownicy to ci, ktorzy moga rozwijac mloda kade!
                                  W wiekszosci uczelni i to tych wiekszych i tych mniejszych tworzy sie centra
                                  badawcze i to dla nauk humanistycznych i techniczych - sa takie na UO?? To w
                                  nich nastepuje ksztalcenie nowej kadry... Znam ludzi pracujacych na UO i wiem,
                                  co uwazaja, zasadniczo dostrzegaja, ze sa blokowani i hamowanii w pomyslach i
                                  dzialaniu... To glowny powod odejsc z polskiej nauki! Feudalizm! Ale to nie te
                                  czasy i wypada, ze na UO powinno sie to zrozumiec. Jesli tak sie stanie,
                                  uczelnia zaczenie kwitnac! Sadze, ze to po czesci odpowiedz na Twoje pytanie.
                                  Fakt Opole to miasto nie klasy Wroclawia czy Krakowa, nawet Poznania, ale ma w
                                  sobie pare atutow - rowniez i sennosc moze byc plusem, trzeba tylko ludziom dac
                                  szanse!
                                • Gość: ... Re: do Absolwentki IP: *.gprsbal.plusgsm.pl 26.06.06, 16:33
                                  Moniko, nie pisz bzdur! Mam tyle lat, że doskonale pamiętam, że w latach 70
                                  mozna było pracować na uczelni i wcale nie być członkiem PZPR. Studiowałam
                                  wtedy we Wrocławiu, i w moim instytucie na ponad 30 nauczycieli akademickich
                                  był tylko JEDEN członek partii. Fakt--to był Uniwersytet Wrocławski. Ale jeśli
                                  taki wymóg obowiązywał na WSP w Opolu, to mówi to dużo o klasie tej uczelni.
                                  • Gość: abc Re: do Absolwentki IP: *.nowyzwm.punkt.pl / 217.197.79.* 26.06.06, 16:51
                                    Wiele spraw, masa problemów.
                                    1) Faktycznie, nie przesadzajmy z obowiązkiem przynależności do partii w latach
                                    70-tych. Co prawda, bardzo to pomagało w karierze :)
                                    2) Co, czy raczej kto odpowiada za to, że akurat w Opolu do tej pory nie udało
                                    się połączyć dwóch stosunkowo małych szkółek?
                                    3) Tych możliwości, stojących przed "niesamodzielnymi" pracownikami UO
                                    dostrzegam niewiele. Widzę natomiast ich szefów, którzy nie są w stanie pomóc
                                    młodszym w rozwoju naukowym, za to potrafią zrobić wiele, by nie wyrósł im
                                    konkurent.
                                    4) Co gorsze, p. 3 odnosi się także do "samodzielnych" z krotkim stażem po
                                    habilitacji. Potrafi to na tyle uprzykrzyć życie, że niektórzy zaczynają się
                                    rozglądać za zmianą posady.
                                    5) Za grzech feudalizmu odpowiadają nie tylko czerwoni geriatrycy. Znam
                                    przykłady instytutów, gdzie młoda dyrekcja w rewolucyjnym zapale wyrządza nie
                                    mniejsze szkody.
                                    6) Walka o profesorów, którzy musieli zostawić etat (niekoniecznie pracę!) z
                                    powodu przekroczenia 70-ki, nie wydaje mi się słuszna. Po pierwsze, ich
                                    aktywność często ograniczała się do etatowych 6-7 godzin/tydzień. Po drugie -
                                    zostawienie ich oznacza też zostawienie ich wpływów i układów. W krajach (nieco
                                    bardziej) rozwiniętych 70-letni profesor w dobrej kondycji (zwłaszcza
                                    umysłowej) znajduje pracę poza uczelnią. Na uczelni - tylko wyjątkowo i tracąc
                                    wiele dotychczasowych przywilejów, np. możliwość kierowania zespołem.
                                  • Gość: monika Re: do Absolwentki IP: *.atol.com.pl 26.06.06, 17:38
                                    Przecież pisałam o powszechnym wymogu - właśnie w odniesieniu do WSP, bo były
                                    to "kuźnie kadr nauczycielskich, których zadaniem było wychowywanie człowieka
                                    socjalizmu".
                                    Sama miałam bezpartyjnego dyrektora instytutu (arystokratę - najprawdziwszego
                                    hrabiego), jeden z moich profesorów był ministrem stanu w gabinecie Wałęsy,
                                    opiekun roku został wicepremierem w III RP, więc nie dokonuj nadinterpretacji.
                                    Od razu napiszę, że sama nigdy do partii nie należałam, ani do ZSP. Jedyną
                                    organizacją, do której należałam w PRL był NSZZ Solidarność.
                                    • Gość: abc Re: do Absolwentki IP: *.nowyzwm.punkt.pl / 217.197.79.* 26.06.06, 18:32
                                      Taa... Hrabia. Genetyczny naukowiec (zgodnie z obecną terminologią).
                                      Tu już nie można udzielić dobrej odpowiedzi. Spróbuję jednak.
                                      Nie wszyscy nauczyciele należeli do partii (Partii?), nawet nie wszyscy
                                      pracownicy WSP. Naprawdę, można było bez tego żyć. Tyle, że gorzej, jak już
                                      pisałem.
                                      • Gość: monika Re: do Absolwentki IP: *.atol.com.pl 26.06.06, 21:33
                                        Powszechny znaczy częsty i to w latach 70., kiedy nacisk na upartyjnienie był
                                        duży. Inaczej napisałabym "wszyscy".
                                        Tego hrabiego nie przyjęli po wojnie do żadnej szkoły średniej. Musiał wyjechać
                                        do Krakowa i chodził do liceum prowadzonego przez zakonników. Podobnie na
                                        studia mógł pójść dopiero na fali odwilży w 1956 r. Zajęcia z nim były
                                        fascynujące. Emanowała z niego kultura osobista, która kontrastowała z
                                        powszechnym chamstwem - w sklepach, tramwajach, przychodniach, w kolejkach, na
                                        poczcie, gdzie wydzierała się baba: gadać, do kabiny nr 4, i dalej mogłabym
                                        wyliczać.
                                        Ilekroć widzę Beatę Tyszkiewicz w telewizji, zawsze przypomina się szlachetny
                                        profesor, który nie musiał podkreślac, że jest arystokratą, bo to było widać na
                                        kilometr. Po przełomie ustrojowym nie dołączył do Branickich, którzy chcieli
                                        odzyskać Wilanów, tylko swoją rodową rezydencję wraz z ruchomościami podarował
                                        Rzeczpospolitej, o czym pisała Gazeta Wyborcza. Jest to pewnie całkowicie dziś
                                        dla wiekszości niezrozumiałe. Stąd zapewne twój śmiech.
                                        • sebush Re: do Absolwentki 26.06.06, 21:45
                                          Absolwenci WSP Opole znajdowali pracę, a absolwenci KUL borykali się ze sporymi
                                          problemami - takie to były wówczas realia. Czyli potwierdza się prawda - WSP
                                          im. Powstańców Śląskich to 'Czerwona Sorbona' i jak chce staro-nowy rektor na
                                          wzgórzu Akropolnym á la opolska Górka :-) mającym się stać tzw. Wzgórzem
                                          Uniwersyteckim! Gratuluję!
                                          • Gość: monika Re: do Absolwentki IP: *.atol.com.pl 26.06.06, 21:57
                                            Nic się nie potwierdza - świat nie jest ani czrno-biały, ani czerwono-czarny.
                                            To na WSP przyjety do pracy został wyrzucony w stanie wojennym z Uniwersytetu
                                            Wtrocławskiego późniejszy profesor W. Łukaszewski, a także Czapliński po
                                            wyjściu z więzienia i inni. Jak określisz Uniwersytet Warszawski - to na nim
                                            wykładali z jednej strony czołowi ideolodzy komunizmu, a z drugiej tacy
                                            niezłomni profesorowie jak Tatarkiewicz i Kotarbiński?
                                            WSP, jeśli czymś sie różniła od innych WSP, to tym, że mogli na niej znaleźć
                                            pracę wyrzuceni z innych uniwersytetów. Z mojej uczelni też mogę być dumna, bo
                                            to na niej zrobił magisterium Michnik. Nie oznacza to, że nie było na niej
                                            czerwonych, docentów marcowych obok np. Barańczaka.
                                            Nie dokonuj więc nieuprawnionych uogólnien i nie przedstawiaj WSP tylko w
                                            jednym kolorze!
                                            • sebush Re: do Absolwentki 26.06.06, 22:11
                                              Podaj więc przykłady opozycjonistów á la UO??
                                            • Gość: Kuba Re: do Moniki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.06.06, 22:29
                                              A czy może nie było po prostu tak, że opolska WSP była traktowana jako miejsce
                                              zsyłki dla osób, których komuna nie chciała widzieć w większych ośrodkach
                                              akademickich, i że tacy ludzie ludzie jak Łukaszewski czy Czapliński byli tutaj
                                              zatrudniani za wiedzą i aprobatą odpowiednich czynników politycznych, a może i
                                              policyjnych? Nawet przed stanem wojennym na opolskiej WSP nie było praktycznie
                                              żadnej działalności opozycyjnej (poza "S" i NZS), a później przestała istnieć
                                              także uczelniana "S", zaś wielka część kadry czynnie kolaborowała z komuną.
                                              Czerwoni całkowicie kontrolowali sytuację na tej uczelni i dlatego właśnie mogło
                                              dochodzić do takich przypadków jak z Łukaszewskim czy Czaplińskim, bo komuna
                                              niewiele ryzykowała godząc się na ich zatrudnienie w tym środowisku. Można
                                              widzieć tu np. analogię do sprawy opolskich prokuratorów, którzy w grudniu
                                              1981 r. złożyli legitymacje PZPR i zostali potem "zesłani" do pracy w takich
                                              ośrodkach jak Brzeg. Oczywiście są to w chwili obecnej tylko spekulacje, ale
                                              rangę spekulacji ma także to co pisze Monika. Przy obecnym stanie wiedzy na te
                                              tematy, bez przebadania np. wszystkich archiwaliów IPN-owskich nt. opolskiej
                                              WSP, jest moim zdaniem za wcześnie na formułowanie tak daleko sięgających ocen
                                              jak czyni to Monika.

                                              Podobieństwo pomiędzy opolską WSP a takimi uczelniami jak UW, UJ czy UWr
                                              polegało na tym, że na wszystkich tych uczelniach funkcjonowali komunistyczni
                                              ideolodzy, aktywiści partyjni, PRON-owcy itd. Różnica, moim zdaniem zasadnicza,
                                              polegała na tym, że na UW, UWr czy UJ istniały jednak poza tym także silne
                                              środowiska opozycyjne, a na opolskiej WSP - nie!
                                              • Gość: Kuba Re: do Moniki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.06.06, 23:00
                                                Tytułem uzupełnienia dorzucę jeszcze jedną, bardzo wymowną informację
                                                historyczną. Po sierpniu 80 jak Polska długa i szeroka rozkwitały najrozmaitsze
                                                inicjatywy wydawnicze. Nawet w różnych zakładach produkcyjnych brano się za
                                                wydawanie własnych biuletynów "S". Robili to różni przypadkowi ludzie, często
                                                żadni literaci czy humaniści, ale inżynierowie, technicy, a nawet robotnicy.
                                                Celowały w tym oczywiście środowiska akademickie (w Opolu - działacze "S"
                                                z ówczesnej WSI, a obecnie PO). Na tym tle b. negatywnie wyróżnia się pewien
                                                wyjątek, jeden z nielicznych, jeżeli wręcz nie jedyny, jeżeli chodzi
                                                o środowiska akademickie - opolska WSP, gdzie uczelniana "S" nigdy nie zdobyła
                                                się na wydawanie własnego biuletynu, mimo że na uczelni nie brakowało przecież
                                                polonistów czy historyków, mających większe predyspozycje do pisania niż np.
                                                inżynierowie z miejscowej WSI. Tylko studenci wydawali swój "Aneks".
                                                Z pracowników naukowych tylko jeden jedyny człowiek, początkujący doktorant
                                                Zbigniew Bitka, wydawał wraz z Tadeuszem Kasprowiczem, poza WSP, biuletyn
                                                nauczycielskiej "S" - "Test" (skończyło się zresztą na 2 numerach, bo nie bardzo
                                                mieli z kim współpracować). Myślę, że fakty te stanowią bardzo pouczającą
                                                ilustrację polityczno-moralno-intelektualnej kondycji ówczesnej WSP w Opolu.
                                                • sebush Re: do Moniki 26.06.06, 23:22
                                                  Porażaja te fakty! To strasznie skomunizowane środowisko! Aż strach posłać tam
                                                  własne dzieci! Jak przypuszczam o tych rzeczach nie poczytamy w wynurzeniach
                                                  rektora - wychowanka WSP Opole w jego najnowszej książce o Alma Mater
                                                  Opoliensis. A co do archiwów IPN odnośnie WSP/UO, bada je ktoś???
                                                  • Gość: Kuba Re: do Sebusha IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.06.06, 23:41
                                                    Z tego co wiem, to interesuje się tymi materiałami tylko parę osób: Mariusz
                                                    Patelski, adiunkt w IHist. UO, Zbigniew Bereszyński (outsider i persona non
                                                    grata w środowisku naukowym UO) i być może (ale chyba tylko w nikłym stopniu)
                                                    Edyta Bednarska-Kolbiarz, doktorantka na UO, ale nie pracująca na tej uczelni.
                                                    Zainteresowania M. Patelskiego nie wykraczają chyba zbytnio poza sprawy związane
                                                    z działalnością NZS. Przy takim stanie rzeczy materiały, o których mowa, nie
                                                    będą zdaje się przebadane nawet za wiele lat. Gdyby władzom UO naprawdę zależało
                                                    na istotnym postępie badawczym w tym zakresie, to postarano by się o zmontowanie
                                                    jakiegoś większego zespołu badawczego, pozyskując do ściślejszej współpracy np.
                                                    w/w osoby spoza uczelni. Nic mi jednak nie wiadomo, aby starania takie były
                                                    podejmowane.
                                                • Gość: Kuba Re: do Moniki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.06.06, 23:24
                                                  I jeszcze jeden przyczynek do charakterystyki stosunków panujących na opolskiej
                                                  WSP przed rokiem 1989 (cytuję z krążącego po Opolu rękopisu książki
                                                  Z. Bereszyńskiego):


                                                  Na mocy uchwalonej 4 maja 1982 r. nowej ustawy o szkolnictwie wyższym
                                                  minister szkolnictwa wyższego, nauki i techniki mógł przekazać część swoich
                                                  uprawnień rektorom nadzorowanych przez siebie uczelni. Z możliwości tych
                                                  skorzystano po raz pierwszy dopiero na przełomie lat 1985-1986, rozdzielając
                                                  związane z tym przywileje odpowiednio do stopnia politycznego zaufania, jakim
                                                  władze komunistyczne darzyły poszczególne szkoły wyższe. Do nielicznego grona
                                                  uczelni, które uznano wówczas za godne skorzystania z ministerialnej łaski,
                                                  zaliczono m. in. opolską WSP.

                                                  “Po analizie sytuacji w szkolnictwie wyższym w Polsce, minister podjął
                                                  już w tej kwestii stosowną decyzję i określił, które uczelnie w kraju i w jakim
                                                  zakresie zasłużyły na jego zaufanie – pisano z tej okazji na łamach “Trybuny
                                                  Opolskiej”. - Odpowiednie rozporządzenie z dniem 1 stycznia 1986 roku przyznaje
                                                  uczelniom te uprawnienia czasowo, a mianowicie do 31 sierpnia 1987 roku. Jest
                                                  wśród tych szkół jeden uniwersytet ( Śląski w Katowicach ), cztery politechniki,
                                                  trzy wyższe szkoły inżynierskie, trzy akademie ekonomiczne, cztery uczelnie
                                                  rolnicze i sześć wyższych szkół pedagogicznych. Zakres uprawnień jest
                                                  zróżnicowany. Zaledwie trzy uczelnie w kraju otrzymały te uprawnienia
                                                  w najszerszym zakresie: Uniwersytet Śląski w Katowicach, Akademia
                                                  Rolniczo-Techniczna w Olsztynie i opolska Wyższa Szkoła Pedagogiczna.

                                                  Cóż zatem więcej rektor WSP teraz może? Przede wszystkim nie musi
                                                  prosić ministra o akceptację kandydatów na stanowiska prorektorów, a jeśli senat
                                                  ich nie wybierze, może powołać ich samodzielnie. Bez uzgodnienia z ministrem
                                                  może także decydować o kandydatach na stanowiska dziekanów wydziałów. Jest zatem
                                                  w pełni odpowiedzialny za sprawne funkcjonowanie uczelni, sam dokonuje oceny
                                                  działalności podległych mu pracowników, zasadności podejmowanych uchwał i
                                                  decyzji wszystkich organów szkoły wyższej. Zagwarantowano mu prawo uchylenia lub
                                                  wstrzymania każdej decyzji tych organów, odwołania z funkcji każdej osoby, jeśli
                                                  uzna, że jest to niezbędne dla społecznego interesu uczelni.

                                                  Przyznanie rektorowi WSP w Opolu tak szerokich uprawnień jest wynikiem
                                                  wysokiej oceny działalności naukowo-dydaktycznej i ideowo-wychowawczej opolskiej
                                                  Alma Mater”.

                                                  Fakt tak daleko idącego uprzywilejowania opolskiej WSP przez ówczesne
                                                  władze ministerialne – nie przynoszący bynajmniej chwały miejscowemu środowisku
                                                  akademickiemu! - świadczy o tym, że reżim komunistyczny nie miał najmniejszych
                                                  wątpliwości co do politycznej lojalności i dyspozycyjności kierownictwa tej
                                                  uczelni, a także szerszego środowiska akademickiego, stanowiącego zaplecze owego
                                                  kierownictwa ( wskazuje na to niedwuznacznie fakt “wysokiej oceny działalności
                                                  [...] ideowo-wychowawczej opolskiej Alma Mater”! ). Władze rządowe uznały, że
                                                  nie muszą kłopotać się sprawowaniem politycznego nadzoru nad opolską “Alma
                                                  Mater”, mogąc – inaczej niż w przypadku większości innych uczelni polskich –
                                                  całkowicie polegać na samokontroli sprawowanej przez miejscową kadrę
                                                  naukowo-dydaktyczną. Rzecz znamienna, że w oczach władz PRL na podobne
                                                  przywileje nie zasłużyła wówczas druga uczelnia opolska: Wyższa Szkoła
                                                  Inżynierska.
                                                  • sebush Re: do Moniki 26.06.06, 23:32
                                                    Szok! Toż to faktycznie CZERWONA SORBONA!!! Wszystko wydaje się być zrozumiałe
                                                    w świetle tych słów!
                                              • Gość: Monika Re: do Moniki IP: *.atol.com.pl 26.06.06, 23:30
                                                Nie pracowałam na WSP, nie znałam tego środowiska. Jednak czy chcesz
                                                powiedzieć, że na WSP nie było przyzwoitych naukowców, nauczycieli
                                                akademickich, bo nie było zorganizowanej opozycji? Mam w domu pełno bibuły z
                                                tamtych czasów. Czy sądzisz, że na WSP nikt nie kupował jej i nie czytał? Czy
                                                nie było na WSP takich osób, które wpłacały w stanie wojennym na fundusz
                                                represjonowanych naukowców? Masz taką wiedzę, żeby wszystkich wrzucać do
                                                jednego worka i szermować kolorami?
                                                Jeśli była na uczelni Solidarność i NSZ, to jak możesz pisać, że nie było
                                                praktycznie żadnej działalności opozycyjnej przed stanem wojennym. Nie było
                                                strajków na WSP?
                                                Pomyśl, w dużych ośrodkach akademickich było co najmniej dziesięć razy więcej
                                                studentów i naukowców, więc siłą rzeczy opozycjoniści byli liczniejsi. Jeśli
                                                jednych aresztowano, to ich działalność podejmowali następni. Mieli znacznie
                                                większą grupę wsparcia, więc esbecja nie mogła szybko ich wszystkich
                                                unieszkodliwić.
                                                Naprawdę sądzisz, że na WSP byli sami czerwoni? Jak myslisz, kto nadawał ton w
                                                stanie wojennym na dużych uniwersytetach, kto w dużych miastach legitymizował
                                                PRON - gospodynie domowe? Opozycjoniści? Czy ci, którzy szli na pasku władzy,
                                                zwalniali niepokornych i głosili wyższość Świąt Bożego Narodzenia nad Świętami
                                                Wielkiej Nocy. Ale czy dziś ktoś będzie mówił, że były to czerwone uczelnie?
                                                Nie formułuję daleko idących ocen (jeśli tak sądzisz, to zacytuj), bo nie znam
                                                archiwów IPN i nie wiem, jak wielu pracowników czynnie współpracowało z SB czy
                                                gorliwie wspierało PZPR. Nie formułuję żadnych ocen, tylko protestuję - po raz
                                                kolejny powtórzę - przeciwko nieuprawnionym uogólnieniom. Czy z tego, że na
                                                dużych uczelniach byli liczni opozycjoniści wynika, że byli nieliczni, którzy
                                                czynnie wspierali system?
                                                Nie znamy zawartości archiwów IPN na ten temat. Co jakiś czas możemy przeczytać
                                                o kolejnym znanym profesorze, że był TW. Jak pokazuje przykład Gilowskiej,
                                                każdy przypadek trzeba traktować indywidualnie, nie ferować pośpiesznych
                                                wyroków, wstrzymać się z jednoznacznym potępieniem osób i instytucji,zwłaszcza
                                                jeśli nasza wiedza jest fragmentaryczna i niepełna. Od czasu ogłoszenia listy
                                                Wildsteina jestem zwolenniczką otwarcia archiwów i lustracji osób wykonujących
                                                zawody zaufania publicznego, o czym mówiłam wtedy w radiu. (Oczywiście musi być
                                                możliwość obrony dobrego imienia przed sądem).
                                                Jednak zauważ, że minęło 17 lat, wielu ludzi tamtej epoki odeszło z uczelni,
                                                zatrudniono setki nowych pracowników, a ty chcesz narzucić patrzenie na UO
                                                przez pryzmat WSP z czasów PRL? Dlaczego? Co chcesz w ten sposób osiągnąć lub
                                                udowodnić?
                                                • sebush Re: do Moniki 26.06.06, 23:42
                                                  Teraz rozumiem to co pisała na tym forum Absolwentka o odcięciu się UO od WSP,
                                                  po prostu nie ma czym się chwalić! Kuba nie uogólnia, a przytacza informacje,
                                                  które jednoznacznie naświetlają historię UO - to porażające. Uważam, że opolska
                                                  Wyborcza powinna się tym wątkiem zając jak najszybciej! Ciekawa byłaby to
                                                  lektura, nawet na te teraz upalne dni! A poza tym sprawa arcyaktualna w świetle
                                                  rocznic Poznania czy Radomia!
                                                  Ta uczenia to rzeczywiście czerwony sztandar koumny. UO do WSP ma się tak jak
                                                  SLD do PZPR, nie wspomnę że były prezydent Opola, zamknięty za tzw. aferę
                                                  ratuszową to też wychowanek WSP Opole! Brrr... Strasznie mi wstyd, że taką
                                                  przeszłość ma uczelnia, na której studiowałem! Te fakty autentycznie paraliżują!
                                                  • Gość: monika Re: do Moniki IP: *.atol.com.pl 27.06.06, 00:05
                                                    A jak tu ktoś napisał Pol Pot zrobił doktorat na Sorbonie. Czy też to Ciebie
                                                    paraliżuje?
                                                    A rektorzy uniwersytetów, którzy bez żadnych zahamowań zwalniali wybitnych
                                                    naukowców, począwszy od Stanisława Ossowskiego z UW w latach 60., Barańczaka w
                                                    latach 70., którzy ograniczali kontakty ze studentami wybitnych filozofów
                                                    (wspomnianych Tatarkiewicza i Kotarbińskiego), a wstanie wojennym zwolnili
                                                    setki zaangażowanych w Solidarności naukowców w czym byli lepsi od rektora WSP?
                                                    To nie jest porażające, że godzili się z nakazami władz?
                                                  • sebush Re: do Moniki 27.06.06, 00:13
                                                    Nie mnie to oceniać! Rozmywasz wątek! Piszesz o generalizowaniu a sama wrzucasz
                                                    do jednego worka! Napisz proszę stąd masz informację, że domena nauka-polska
                                                    jest na sprzedaż?? Nim będziesz ferować takie opinie Moniko, zaznajom się z
                                                    właściwymi stronami, strona Nauka Polska jest substroną Ośrodka Przetwarzania
                                                    Informacji, który przynależy do Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego.
                                                    Uważasz, że ministerstwo jest na sprzedaż?? Nie uprawiaj tutaj sofistyki!
                                                    Kojarzy mi się ona z pewnym filozofem z UO...
                                                  • Gość: monika Re: do Moniki IP: *.atol.com.pl 27.06.06, 00:45
                                                    Podany przez ciebie link nie działał, więc zlikwidowałam myślnik i weszłam na
                                                    stronę: naukapolska.pl/. Na niej pisze, że jest na sprzedaż.
                                                    Nie wrzucam nic do jednego worka, tylko poddaję pod rozwagę, czy rektorzy
                                                    uniwersytetów, którzy zwalniali pracowników byli mniej dyspozycyjni wobec
                                                    władzy niż rektorzy WSP.
                                                    Można być dyspozycyjnym i nie cieszyć się zaufaniem władzy. Jeden artykuł w
                                                    Trybunie to za mało, żeby wnioskować o intensywności koloru czerwonego na
                                                    poszczególnych uczelniach. Równie ważne są liczby zwolnionych (odsetki)
                                                    pracowników, relegowanych studentów, apologetycznych publikacji, czy
                                                    występowanie o zwolnienie internowanych i aresztowanych studentów i
                                                    pracowników, zarządzenia wprowadzone na uczelniach w czasie stanu wojennego itp.
                                                  • Gość: x Re: do Moniki IP: *.uni.opole.pl 27.06.06, 11:07
                                                    Sebush, może by tak dyplom zwrócić?
                                                  • sebush Re: do Moniki 27.06.06, 15:40
                                                    Drogi Xiku, może rozwiniesz swój postulat! Brzmi bardzo po kadrowemu, postulat
                                                    niczym wniosek partyjny podczas egzekutywy. Czyżbyś reprezentował/-ała POP
                                                    WSP/UO??
                                                • Gość: Kuba Re: do Moniki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.06.06, 00:28
                                                  Bardzo przepraszam, ale uprawiasz tutaj tanią demagogię w połączeniu z tanimi
                                                  chwytami erystycznymi! Nigdzie nie napisałem, że na WSP byli tylko sami czerwoni
                                                  i proszę mi niczego takiego nie insynuować. Twierdzę tylko, że środowiska
                                                  aktywnie kolaborujące z komuną miały w tej społeczności pozycję bezwzględnie
                                                  dominującą, a to zasadnicza różnica. Działalność w "S" i NZS to nie to samo co
                                                  polityczna działalność opozycyjna - były to w dużym stopniu odrębne obszary
                                                  aktywności społecznej, nawet jeżeli tu i ówdzie mogły się na siebie częściowo
                                                  nakładać (w przypadku środowiska opolskiej WSP nakładanie się to było bliskie
                                                  zeru). Strajki owszem były, ale robili je niemal wyłącznie studenci. Gdy
                                                  w listopadzie 1981 r. rozpoczęły się strajki studenckie, do akcji strajkowej
                                                  przyłączyła się także uczelniana akcja organizacja "S" na opolskiej WSI.
                                                  Uczelniana organizacja "S" na WSP udzieliła studentom moralnego i częściowo
                                                  materialnego poparcia, ale do strajku nie przystąpiła. O sprawach tych pisał
                                                  m. in. dr Patelski i możesz się z nim w tej kwestii skonsultować, jeżeli to co
                                                  piszę nie wydaje ci się wiarygodne. Nie twierdzę, że po grudniu 1981 r. nie było
                                                  na WSP ludzi czytających bibułę itp. Na pewno robili to tacy ludzie jak np.
                                                  Zbyszek Bitka, ale niestety nie oni nadawali wówczas ton na uczelni, lecz ludzie
                                                  w rodzaju Lisa, Kozery, Nowakowskiej itp. (niemal tak jak dzisiaj, jeżeli
                                                  popatrzeć na nazwiska!). Na pewno też nie działała wówczas w zorganizowany
                                                  sposób uczelniana "S" (można o tym przeczytać w materiałach z konferencji
                                                  urządzonej w 2000 r. z okazji 20-lecia "S"). Z własnych doświadczeń wiem,
                                                  że np. we Wrocławiu wyglądało to zupełnie inaczej.

                                                  Wbrew temu, co piszesz, nie chcę, żeby negatywne fakty z historii rzutowały na
                                                  współczesny wizerunek UO. Właśnie dlatego uważam, że związani z tą uczelnią
                                                  ludzie muszą wreszcie zdobyć się na trzeźwe i wolne od sztucznych upiększeń
                                                  spojrzenie na historię swojego środowiska, bo inaczej nigdy nie wyzwolą się od
                                                  związanych z tą przeszłością moralnych obciążeń. Tylko prawda i szczerość, a nie
                                                  mity, jakie próbował tworzyć np. Drozdowski na konferencji w 2000 r., mogą was
                                                  moralnie i psychologicznie uwolnić od tych balastów. Jeżeli nadal będziecie
                                                  próbowali przeszłość idealizować i mitologizować, to takie dyskusje jak dzisiaj
                                                  na tym forum nigdy się nie skończą i kolejna generacja pracowników naukowych UO
                                                  będzie wchodzić w życie z moralnym garbem. Zacznijcie uczciwie i w odpowiednio
                                                  szerokim zakresie badać historię ostatniego 25-lecia, zacznijcie publikować
                                                  rzetelne, szczere do bólu materiały na ten temat, zróbcie uczciwą konferencję
                                                  naukową nt. sprawy Kowalczyków (właśnie zbliża się 35 rocznica wybuchu w auli
                                                  WSP - skorzystajcie z okazji!), zróbcie porządną konferencję nt. stanu wojennego
                                                  (25-lecie!) itp., a założę się o każdą sumę, że szybko przestanie się o was
                                                  mówić "Czerwona Sorbona". Nie wystarczą fotki z papieżem czy nawet Kaczorowskim.
                                                  Róbcie coś konkretnego, zamiast ciągle użalać się nad swoją dolą oblężonej
                                                  twierdzy. Innej drogi nie widzę.

                                                  Naprawdę nie życzę Wam źle, bo nie chcę życzyć źle swojemu miastu. Gdyby było
                                                  inaczej, nie poświęcałbym tyle czasu na tę pisaninę (mam dosyć własnych spraw!)
                                                  i nie podsuwałbym Wam gotowych pomysłów do wykorzystania (nikt mi za to nie
                                                  płaci! ).
                                                  • Gość: monika Re: do Moniki IP: *.atol.com.pl 27.06.06, 02:31
                                                    Ty nie pisałeś o czerwonej uczelni, ale kilkakrotnie to podkreslił twój
                                                    entuzjastyczny czytelnik sebush. Odnosiłam sie też do jego wypowiedzi,
                                                    wczesniejszych stwierdzeń na tym forum i na łamach GW w Opolu.
                                                    Wszędzie w stanie wojennym środowiska kolaborujące z komuną miały pozycję
                                                    dominującą, na ile względnie lub bezwględnie - należałoby to wykazać.
                                                    Różnimy sie w ocenie - dla mnie działacze Solidarności, podobnie jak dla wielu
                                                    badaczy w kraju i zagranicą tego wielkiego ruchu społecznego byli
                                                    opozycjonistami.
                                                    Pytałam: Jeśli była na uczelni Solidarność i NSZ, to jak możesz pisać, że nie
                                                    było praktycznie żadnej działalności opozycyjnej przed stanem wojennym. Nie
                                                    było strajków na WSP? Dziękuję, że przyznałeś, że strajki były.
                                                    Z tego, co wiem to prof. Lis w 1981 r. nie pracował na WSP, tylko w Instytucie
                                                    Śląskim. Może napiszesz, jakie funkcje dzisiaj pełnią na UO prof. Nowakowska i
                                                    prof. Kozera, skoro piszesz, że nadawali ton na uczelni ludzie w rodzaju Lisa,
                                                    Kozery, Nowakowskiej itp. (niemal tak jak dzisiaj jeżeli popatrzeć na nazwiska).
                                                    W czym sie wyraża to nadawanie tonu?
                                                    W którym miejscu idealizuję przeszłość? Przeciwnie, starałam się wykazać, że na
                                                    innych uczelniach w stanie wojennym też dominowali czerwoni.
                                                    Nie przemawia do Ciebie argument, że w dużych ośrodkach akademickich, jeszcze
                                                    dodatkowo z wiekoprzemysłową klasą robotniczą, siłą rzeczy było więcej
                                                    opozycjonistów. Może porównasz Opole z Zielona Górą, Koszalinem czy Częstochową.
                                                    Negatywne fakty z historii takie jak zwalnianie pracowników z powodów
                                                    politycznych, utrudnianie awansu naukowego opozycjonistom dotyczą wszystkich
                                                    uczelni, zresztą nie tylko w PRL. Jednak nie znam przykładu, by działacze
                                                    opozycyjni wyrzuceni z uczelni, mówili publicznie o swojej uczelni "Czerwona
                                                    Sorbona".
                                                    Te czasy, kiedy narzucano tematy badawcze minęły. Ciesze się, że to osoby
                                                    związane z UO interesują się historią własnego srodowiska. Być może Mariusz
                                                    Patelski rozszerzy swoje pole badan w przyszłości, albo inny młody pracownik
                                                    podejmie kwestię WSP w czasach PRL. Powinni to badać młodzi, którzy mają
                                                    dystans, dla których nie jest to historia przeżywana.
                                                    Eksponowanie dobrych tradycji w ksiązce popularyzującej uniwersytet nie jest
                                                    mitologizowaniem, natomiast nie znam wystąpienia Drozdowskiego.
                                                    Uważam, że rozliczenie się z przeszłością jest potrzebne, wskazanie jakie były
                                                    sposoby zniewolenia, podporzadkowania środowska akdemickiego władzy, a także
                                                    trzeba opisać typy postaw, sposoby funkcjonowania naukowców w PRL.
                                                    Jednak dyskusja, jaka toczy się na tym forum ani na jotę nie zbliza czytelników
                                                    do zrozumienia czym był system komunistyczny i jak funcjonowała nauka w tym
                                                    systemie. Przeciwnicy uniwersytetu szermuja epitetami i wytykają przynależność
                                                    partyjną pracowników. Jakoś nikt się nie martwi, że PO ma tylko 4 uprawnienia
                                                    do doktoryzowania i spełnia kryteria akdemii, ale zakłada się wątki, zeby
                                                    kłamliwie sugerować, że UO może byc akademią, chociaż już teraz spełnia
                                                    kryteria uniwersytetu humanistycznego.
                                                    Kto się użala, że uniwersytet jest oblężoną twierdzą? Przez kogo? Kilku
                                                    zagorzałych krytykantów piszących tu na forum. Daję odpór chybionym zarzutom,
                                                    bo jest czas rekrutacji. Na całe szczęście i tak jest bardzo duże
                                                    zainteresowanie studiami na UO. W ciągu pierwszych trzech dni rejestracji ponad
                                                    1500 osób załozyło konta.

                                                  • Gość: Kuba Re: do Moniki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.06.06, 09:33
                                                    Nadal próbujesz uprawiać jałową sofistykę w dyskusji na temat tego co było lub
                                                    nie było działalnością opozycyjną. Doskonale pamiętam tamte czasy (lata 1980-81)
                                                    i zapewniam Cię, że nikt wtedy nie określał działalności w "S" mianem
                                                    działalności opozycyjnej. Gdyby ktoś coś takiego wtedy powiedział, to zostałby
                                                    ukamienowany (oczywiście w sensie przenośnym) przez ogromną większość działaczy
                                                    "S", którzy na każdym kroku podkreślali swoją apolityczność, deklarując się
                                                    wyłącznie jako związkowcy. Najpewniej uznano by go za prowokatora, który chce
                                                    dostarczyć komunie pretekstu do ataków na "S". Przedstaw choć jeden tekst z
                                                    tamtych czasów, z którego wynikałoby, że sprawy te traktowano inaczej! Opozycja
                                                    to były takie środowiska jak KPN, KSS "KOR", ROPCiO, RMP itp. Owszem wielu
                                                    działaczy "S" działało jednocześnie w tego tupu formacjach (w Opolu np. Żyliński
                                                    czy Poeckh), ale to nie znaczy, by za opozycjonistów uważał się ogół działaczy
                                                    "S". Większość tych ostatnich nawet pod koniec lat 80-tych nie chciała słyszeć
                                                    o angażowaniu się w działalność o charakterze politycznym (szczytem ich marzeń
                                                    była ponowna legalizacja "S" jako związku zawodowego).

                                                    Wiem, że dla socjologa statystyka ma przeogromne znaczenie, ale nie trywializuj
                                                    sprawy pisząc, że różnice pomiędzy opolską WSP a tymi uczelniami, na których "S"
                                                    i opozycja były dużo mocniejsze, można sprowadzić do różnic w liczebności
                                                    poszczególnych środowisk. Opolska WSI też była niewielką uczelnią (i to dużo
                                                    młodszą), a panowała tam zupełnie inna atmosfera. Tamtejsza "S" wydawała własny
                                                    biuletyn, choć dużo trudniej było tam o ludzi sprawnie piszących niż na WSP
                                                    z jej licznymi humanistami. Łatwiej też wymienić nazwiska osób z WSI czynnie
                                                    angażujących się w działalność antyreżimową po grudniu 1981.

                                                    Wcale nie uważam, aby badaniem najnowszej historii politycznej regionu mieli
                                                    zajmować się koniecznie młodzi ludzie, nie pamiętający osobiście czasów, o
                                                    których mają pisać. Do tego, żeby właściwie interpretować zachowane źródła
                                                    pisane (często jest ich b. niewiele lub w ogóle nic się nie zachowało) potrzebna
                                                    jest dodatkowa wiedza, oparta na własnym doświadczeniu lub informacajach ustnych
                                                    (często mało wiarygodnych). Bez tego łatwo się pogubić. To, że Patelski może
                                                    pisać z sensem coś na temat NZS, jest możliwe m. in. dzięki temu, że sam
                                                    działał w tej organizacji w końcówce lat 80-tych i mniej więcej rozumie tamtą
                                                    rzeczywistość. Gorzej z ludźmi, którzy urodzili się nieco później. Bednarska-
                                                    -Kolbiarz miała wiele dobrych chęci, pisząc pod opieką M. Lisa i częściowo
                                                    L. Rubisza pracę magisterską nt. opolskiej "S", ale wyszedł z tego straszliwy
                                                    knot, potworne dyletanctwo, bo biedna dziewczyna nie rozumiała o czym pisze,
                                                    a jej opiekunowie najwyraźniej też nie potrafili niczego jej wytłumaczyć.
                                                    Czytałem tę pracę i mogę Ci powiedzieć, że jest to coś żenującego i
                                                    kompromitującego, zwłaszcza dla Lisa, który był opiekunem magistrantki.
                                                    Nie wiem, jak postępuje praca Bednarskiej-Kolbiarz nad jej rozprawą doktorską,
                                                    może wyjdzie z tego coś lepszego, ale dotychczsowy dorobek jest b. nieciekawy.

                                                    Jeżeli będzie tak, że historią lat 1980-89 będą zajmować się wyłącznie ludzie
                                                    młodzi, bez własnych doświadczeń w tym zakresie, to będą oni zdani na rady i
                                                    sugestie swoich opiekunów naukowych, mających najczęściej PZPR-owskie biografie
                                                    polityczne, jak Lis czy Nicieja, a wtedy może być tak jak z tą nieszczęsną
                                                    pracą magisterską Bednarskiej-Kolbiarz. Stara kadra o komunistycznych rodowodach
                                                    będzie nadal narzucać swoje widzenie historii i dalej będzie się o Was mówić -
                                                    - Czerwona Sorbona. Młodzi ludzie nie będą mieć żadnego dystansu do faktów
                                                    historycznych, bo nie pozwoli im na to polityczna tendencyjność ich opiekunów.
                                                    Co innego, gdyby mogli oni współpracować także z ludźmi o odmiennnych
                                                    doświadczeniach osobistych i reprezentujących inny punkt widzenia. Żeby tak
                                                    było, trzeba jednak uczynić uczelnię bardziej otwartą politycznie, czego
                                                    niestety na razie nie widać.

                                                    Nikt, nawet przy najlepszych chęciach, nie potrafi sam siebie wyciągnąć za
                                                    włosy z bagna. Jeżeli naprawdę chcecie coś zmienić na lepsze, to musicie
                                                    wreszcie wyjść z tych swoich okopów i odwołać się do pomocy ludzi, którzy
                                                    wcale nie życzą źle Uniwersytetowi, choć mają odmienny stosunek do historii i
                                                    polityki niż np. Nicieja czy Lis.

                                                    Zarzucasz innym krytykanctwo, zamiast dobrze zastanowić się nad tym co chcą
                                                    Ci powiedzieć z myślą o poprawie aktualnej sytuacji. Zamiast krytykować
                                                    dyskutantów, może byś tak ustosunkowała się np. do pozytywnych propozycji, jakie
                                                    przedstawiłem w swoim poprzednim poście? Co zrobicie np. z okazji 35-lecia
                                                    sprawy Kowalczyków czy na 25-lecie stanu wojennego? Olejecie te rocznice tak
                                                    jak olaliście 25-lecie "S"?
                                                  • sebush Re: do Moniki 27.06.06, 10:02
                                                    Kuba! Obawiam się, że Pani Socjolog czy jak chcą niektórzy Socjolożka (nie wiem
                                                    jaką opcje ona wyznaje) przesiąkli już tą atmosferą WSP/UO! Czy nie lepiej
                                                    pisać o Lwowie i o nim robić konferencje, aniżeli zajmować się własnymi
                                                    problemami. To my 'kalamy' ten padół (o)polskiej nauki, mamy czelność pisać o
                                                    tym, co jest dla nich niedygodne, co od lat zamiata się pod przysłowiowy dywan.
                                                    Zgadzam się, że to środowisko samo się nie zreformuje, a ci, którzy chcieliby
                                                    coś uczynić wygryzą, albo znając owe środowisko na UO nie przyjdą. Sam znam
                                                    profesorów, którzy słysząc WSP/UO w Opolu mają reagują tylko pobłażliwym
                                                    uśmieszkiem. Przykre, ale prawdziwe. Niestety.
                                                  • Gość: monika Re: do Sebusha IP: *.atol.com.pl 29.06.06, 03:05
                                                    Oto, czego można się dowiedzieć z Twoich postów w tym wątku:
                                                    "To, ze absolwenci WSP,znajdowali pracę, a absolwenci KUL borykali się ze
                                                    sporymi problemami - takie to były wówczas realia. Czyli potwierdza się prawda -
                                                    WSP im. Powstańców Śląskich to 'Czerwona Sorbona'". To samo można powiedzieć o
                                                    absolwentach UJ, UAM, UW, UWr, UMK, WSP w Krakowie. Czyli te uczelnie to
                                                    też "czerwone Sorbony" twoim zdaniem?
                                                    Oto przykład konstruktywnej krytyki: To strasznie skomunizowane środowisko! Aż
                                                    strach posłać tam własne dzieci! Czyli należy UO zdekomunizować. Może
                                                    sporządzisz listę czy też może Twoim zdaniem należy zamknąć UO.
                                                    Nie dostrzegasz upływu czasu i wymiany kadry.

                                                    "A co do archiwów IPN odnośnie WSP/UO, bada je ktoś???
                                                    Szok! Toż to faktycznie CZERWONA SORBONA!!! Wszystko wydaje się być zrozumiałe
                                                    w świetle tych słów!"
                                                    Może napoiszesz, co jest to wszystko.
                                                    Kolejny cytacik: "Teraz rozumiem to co pisała na tym forum Absolwentka o
                                                    odcięciu się UO od WSP, po prostu nie ma czym się chwalić! Kuba nie uogólnia, a
                                                    przytacza informacje, które jednoznacznie naświetlają historię UO - to
                                                    porażające". Twoja ignorancja poraża. Wg ciebie nie było na WSP wybitnych
                                                    uczonych, tylko sami komunisci. Przecież to śmieszne!

                                                    Kolejna odkrywcza teza: "Ta uczenia to rzeczywiście czerwony sztandar koumny.
                                                    UO do WSP ma się tak jak SLD do PZPR, nie wspomnę że były prezydent Opola,
                                                    zamknięty za tzw. aferę ratuszową to też wychowanek WSP Opole! Brrr...
                                                    Strasznie mi wstyd, że taką przeszłość ma uczelnia, na której studiowałem! Te
                                                    fakty autentycznie paraliżują!"

                                                    Zastanów się, co piszesz. Może uzasadnisz swoje rewolucyjne odkrycie, że
                                                    istnieje ideowa i personalna ciągłość pomiędzy WSP a UO.
                                                    Na forum pisać każdy może. Jeden lepiej, drugi gorzej. Twój repertuar jest dość
                                                    monotonny.
                                                    Epitety jeszcze nikogo, ani niczego nie zmieniły.

                                                  • Gość: Kuba Re: do Moniki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.06.06, 11:23
                                                    Tytułem uzupełnienia (a po części też tytułem sprostowania) jeszcze garść
                                                    informacji jako dodatkowy materiał do refleksji natury historycznej. Monika
                                                    utrzymuje, jakoby w latach 80-tych na opolskiej WSP nie rugowano ludzi z
                                                    przyczyn politycznych. Niestety sprawa nie przedstawia się tak prosto, na dowód
                                                    czego przytaczam następujący fragment z cytowanej już przeze mnie książki
                                                    Z. Bereszyńskiego:

                                                    Jeden z młodych pracowników Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Opolu,
                                                    Grzegorz Francuz, był związany z wrocławskim środowiskiem Ruchu “Wolność
                                                    i Pokój”. G. Francuz ukończył z wyróżnieniem filozofię na Uniwersytecie
                                                    Wrocławskim, ale mając trudności ze znalezieniem pracy we Wrocławiu, postarał
                                                    się o zajęcia na opolskiej WSP, w najbardziej skomunizowanej komórce
                                                    organizacyjnej tej uczelni: Zakładzie Filozofii Instytutu Nauk Społeczno-
                                                    -Politycznych. Gdy w 1987 r. G. Francuz padł ofiarą represji w związku ze swoją
                                                    działalnością opozycyjną, władze WSP zachowały się haniebnie, uniemożliwiając mu
                                                    dalszą pracę na uczelni. Sprawa ta została w następujący sposób opisana w jednym
                                                    z numerów podziemnej “Solidarności Opolskiej”:

                                                    “W styczniu [ 1987 r. ] G. Francuz brał udział w proteście Ruchu
                                                    »Wolność i Pokój« przeciwko rozbudowywaniu i funkcjonowaniu Huty »Siechnice«.
                                                    Został wówczas zatrzymany i skazany przez kolegium na 50 tys. grzywny wraz z
                                                    zawiadomieniem zakładu pracy czyli WSP w Opolu. Po tym fakcie Kierownika Zakładu
                                                    Filozofii, B. Kozerę, wezwano do KW PZPR w Opolu i zwrócono mu uwagę, że
                                                    zatrudnia u siebie niewłaściwego człowieka. Wywleczono też koligacje rodzinne
                                                    Francuza, który jest kuzynem J. Piniora. Naciskano na władze uczelni, aby
                                                    Francuza zwolnić z powodu jego postawy politycznej. Pod koniec kwietnia
                                                    kierownik Zakładu Filozofii zakomunikował mu, że nie zostanie przedłużona
                                                    z nim umowa o pracę. Na pytanie G. Francuza o przyczyny tej decyzji B. Kozera
                                                    stwierdził, że głównym powodem są względy polityczne. Podkreślił, że względy
                                                    naukowe przemawiają na jego korzyść. Ze słów B. Kozery wynikało, że w Instytucie
                                                    Nauk Społecznych trzeba być przede wszystkim ideologiem marksistowskim, a potem
                                                    dopiero naukowcem. Dał do zrozumienia, że jako kierownik nic dla niego nie może
                                                    zrobić”.

                                                    Sprawa ta stanowi godny uwagi przyczynek do biografii Bartłomieja
                                                    Kozery ( obecnego profesora Uniwersytetu Opolskiego ), wymienionego powyżej jako
                                                    kierownik Zakładu Filozofii WSP. B. Kozera zhańbił się w owych czasach m. in.
                                                    również swoim publicznym wystąpieniem przeciwko niezależności związków
                                                    zawodowych. W marcu 1982 r., gdy reżim Jaruzelskiego prześladował działaczy
                                                    “Solidarności” i dążył do ostatecznej likwidacji niezależnego ruchu związkowego,
                                                    dr Bartłomiej Kozera z opolskiej WSP, powołując się na słowa Lenina z 1919 r.,
                                                    tak wypowiadał się na łamach “Trybuny Opolskiej”: “Związki zawodowe muszą więc
                                                    być zależne, gdyż ich cele i zadania wynikają z socjalistycznych zasad naszego
                                                    społeczeństwa, a ich działanie właśnie socjalistyczne zasady rozwijać
                                                    i kształtować powinny”.


                                                    Tyle cytatów. Dalej piszę już od siebie.

                                                    Sebush wspomniał tu nowych młodzieżowych inicjatywach opozycyjnych czy
                                                    kwaziopozycyjnych z końca lat 80-tych, jak WiP czy Pomarańczowa Alternatywa.
                                                    Rzecz ciekawa, że na terenie Opola główną bazę społeczną dla tego typu
                                                    inicjatyw stanowiło środowisko słuchaczy Studium Kulturalno-Oświatowego
                                                    i Bibliotekarskiego, a nie np. środowisko studenckie WSP. To też daje sporo do
                                                    myślenia. Sadzę, że wielkie znaczenie miała tutaj postawa kadry nauczającej w
                                                    tych placówkach (kadra Studium z takimi ludźmi jak Kazimierz Kobiałko patrzyła
                                                    życzliwie na działania młodzieży, na WSP panowała inna atmosfera).

                                                    To rzeczywiście trudny do usprawiedliwienia paradoks, że dla ludzi z UO
                                                    ważniejsza jest tematyka lwowska niż np. historia naszego regionu w ostatnim
                                                    25-leciu. Nie mam nic przeciwko zajmowaniu się tą tematyką czy ogólnie tematyką
                                                    kresową i doceniam pozytywne dokonania prof. Nicieji w tej dziedzinie. Sam mam
                                                    sentyment do tamtych stron. Nie powinno sie jednak traktować po macoszemu
                                                    tematów związanych z najnowszą historią polityczną naszego regionu tylko
                                                    dlatego, że dla kogoś może to być prywatnie kłopotliwe. Pisząc o Lwowie niczego
                                                    się dzisiaj nie ryzykuje, nikomu się nie naraża, a można łatwo zyskać
                                                    popularność w kraju i na emigracji, a jeszcze zrobić przy tym zrobić niezłą
                                                    kasę, Trudniej pisać o sprawach nowszych, bo podchodząc do sprawy naprawdę
                                                    rzetelnie, można sobie narobić niemało wrogów. Tego typu asekuranctwo uważam
                                                    jednak za niegodne ludzi nauki.
                                                  • Gość: Monika Re: do Moniki IP: *.atol.com.pl 29.06.06, 02:42
                                                    Monika
                                                    > utrzymuje, jakoby w latach 80-tych na opolskiej WSP nie rugowano ludzi z
                                                    > przyczyn politycznych.
                                                    Gdzie tak napisałam? Nie mogłam tak napisać, bo znam losy dr Francuza z jego
                                                    osobistej relacji.
                                                    Nie możesz twierdzić, że nie ma żadnych badań, zajrzyj na stronę Instytutu
                                                    Historii i porównaj z innymi akademickimi ośrodkami. Wcale problematyka lwowska
                                                    czy kresowa nie dominuje w zainteresowaniach badawczych opolskich historyków.
                                                    Przeciwnie - to margines, natomiast powstało kilka prac dotyczących ostatniego
                                                    25 lecia.
                                                  • Gość: monika Re: do Moniki IP: *.atol.com.pl 29.06.06, 01:35
                                                    Kuba napisał:
                                                    "Nadal próbujesz uprawiać jałową sofistykę w dyskusji na temat tego co było lub
                                                    nie było działalnością opozycyjną. Doskonale pamiętam tamte czasy (lata 1980-81)
                                                    i zapewniam Cię, że nikt wtedy nie określał działalności w "S" mianem
                                                    działalności opozycyjnej".
                                                    Nie uprawiam żadnej sofistyki, tylko prezentuję poglad wybitnego francuskiego
                                                    socjologa Alaina Touraina, który wraz z Wieviorką i Dubetem, wspierany przez
                                                    kilkunastu polskich socjologów prowadził w latach 1980/81 badania w Gdańsku,
                                                    Katowicach, Szczecinie, Warszawie, Wrocławiu i Łodzi nad NSZZ Solidarność.
                                                    Solidarność dzięki wsparciu działaczy KOR przekształcała się z ruchu
                                                    zewiązkowego w wielki ruch społeczny. Zacytuję Touraina: Członkowie związku są
                                                    nie tylko świadomi ucisku, jakiemu są poddani; mają również pozytywną
                                                    świadomość własnej wartości i własnych uprawnień; jako wytwórcy sprzeciwiają
                                                    się niekomtentnym i skorumpowanym kierownikom przedsiębiorstw; w imię
                                                    świadomości narodowej i historii Polski odrzucają zależność; w imię prawdy
                                                    domagają się wolności słowa i informacji. Ich ruch nie jest mechaniczną reakcją
                                                    na ucisk, który stał się nie do zniesienia; wyraża idee, wybory, zbiorową wolę.
                                                    (...)Solidarność stawała się coraz wyraźniej ruchem uwolnienia społeczeństwa,
                                                    który walczy o samorząd, zniesienie cenzury, a w końcu o wolne wybory".
                                                    W tym sensie Solidarność była w opozycji do istniejącego porządku społecznego,
                                                    chociaż do końca nie chciała przekształcić sie w siłę przygotowująca przejęcie
                                                    władzy.
                                                    Na jakiej podstawie twierdzisz, że "większość działaczy
                                                    > "S", którzy na każdym kroku podkreślali swoją apolityczność, deklarując się
                                                    > wyłącznie jako związkowcy?".
                                                    Nigdzie nie posługiwałam się okresleniem ogół działaczy, tylko miałam na myśli
                                                    tych, którzy wtedy decydowali o działaniach podejmowanych przez "S", która
                                                    przecież jako 10 milionowy ruch nie mogła byc jednolita w poglądach. Mieliśmy
                                                    do czynienia z całym spektrum - od ostrożnego reformizmu po radykalizm zarówno
                                                    wśród działaczy działaczy, jak i szeregowych członków.
                                                    Twoja teza stoi w sprzeczności z ustaleniami z tamtego czasu na podstawie
                                                    wywiadów z działaczmi Solidarności, że:
                                                    1. "Solidarność jest jednoczesnie ruchem związkowym i w sposób nierozłączny
                                                    walką związkową, działaniem na rzecz demokrayzacji i ruchem narodowym.
                                                    2. "Solidarność" będąc zarazem ruchem społecznym i środkiem uwolnienia
                                                    społeczeństwa - dąży do przywrócenia autonomii życia obywatelskiego". Autorzy
                                                    wróżnili trzy fazy: Początkowo "Solidarność" jest ruchem społecznym wyrażającym
                                                    ogromne nadziej zrodzone z sukcesów strajków na Wybżerzu; potem godzi ona rolę
                                                    ruchu społecznego z dążeniem do uwolnienia społęczeństwa obywatelskiego,
                                                    przypisując główne znaczenie reformie przedsiębiorstwa i całej gospodarki, co
                                                    wymaga także przeobrażenia sejmu; wreszcie w trzeciej fazie (...) coraz
                                                    bardziej wkracza w dziedzinę polityki, zabierając głos w sprawie reformy
                                                    instytucji, stawia nawet problem włądzy. Nasze badania wykazały, ze między
                                                    wiosną, a jesienią 1981 r. nastąpiła zmiana klimatu, którą analizujemy jako
                                                    kolejne przejście z jednej fazy w drugą". Warto przypomnieć sobie uczwały
                                                    wrześniowego Zjazdu "S" z 1981 r., które były żądaniami politycznymi (np.
                                                    odrzucenie monopolu partii), chociaż nie kwestionowano Układu Warszawskiego, to
                                                    pojawiały się postulaty osłabienia sowieckiej dominacji.
                                                    Cytaty z: Solidarność. Analiza ruchu społecznego 1980-1981.
                                                    Napisałam, że badaniami powinni zajmować się mlodzi naukowcy, co nie oznacza,
                                                    że wyłącznie.
                                                    Argument, że powstała praca magisterska, która nie spełnia Twoich oczekiwań
                                                    jest nieistotny, bo wiele zależy od talentu, dociekliwości i wytrwałości w
                                                    poszukiwaniu materiałów przez autora. Przecież hitorycy przeważnie opisują
                                                    dzieje i zdarzenia minionych pokoleń i często historię społeczeństw, do których
                                                    sami nie należą. Vide książka Davisa Powstanie Warszawskie czy jego Mikrokosmos.

                                                    Piszesz o starej kadrze historyków, a cały czas podajesz przykład jednej osoby -
                                                    prof. Lisa. Przy czym w żaden sposób nie wykazałeś na czym polega jego
                                                    negatywny wpływ. Na czym polega tendecyjnośc opiekunów? Którzy są tendencyjni?
                                                    W czym np wyraża się tendencyjnośc prof. Tarki, prof. Kulak, tragicznie
                                                    zmarłego prof. Kuberskiego?
                                                    Jeśli sądzisz, że zorganizowanie rocznicowej konferencji naukowej poprawi
                                                    sytuację, to zgłoś postulat takiej konferencji władzom Instytutu Historii.
                                                  • sebush Re: do Moniki 27.06.06, 09:49
                                                    To ja wymieniłem owo hasło jakim się popocznie, nie ukrywam pogardliwie ocenia
                                                    i określa UO, a mianowicie jako "Czerwoną Sorbonę". Przez lata mówiono tak o UŚ
                                                    w Katowicach, ale na dziś jakoś ten epitet stracił na mocy w odniesieniu do
                                                    Katowic. Trudno jednak nie nazywać uczelni, w której są takie olbrzymie pokłady
                                                    niewyjaśnionej historii, w tym historii ukazującej uwikłanie tejże szkoły w
                                                    system komunistyczny. Sama Moniko wiesz, że owo uwikłanie nie jest uwikłaniem
                                                    murów, a ludzi i to ludzi tam nadal pracujących. Nazwiska wymienił Kuba. A
                                                    pamiętasz pojawiające się na forum (wystarczy pogrzebać w archiwum) komentarze
                                                    odnośnie nowo-starego rektora? Jemu też zarzucano panegiryki na cześć
                                                    Dzierżyńskiego (i nie była to publikacja w Trybunie, o któej tutaj wspominasz).
                                                    To aby przestać być nieszczęsną "Czerwoną Sorboną" należy podjąć uczciew
                                                    działania, działania ukazujące prawdę, w tym prawdę o kolaboracji z systemem
                                                    PRL, a był to system represji! Niestety!
                                                    Kuba wspomina o opozycji na WSP, ale fakt faktem była to opozycja bierna. Jakoś
                                                    o inicjatywie Pomarańczowej Alternatywy w Opolu nie było słychu?? Ta bierność
                                                    jest do dziś, tym razem na UO. Ile czasu trwało, aby usunąć skompromitowanego
                                                    profesora, przeciw któremu toczyła się sprawa karna. Przynajmniej go zawiesić,
                                                    jakoś tego nie uczyniono. Dlaczego?? Czyżby była to fałszywa solidarność??
                                                    Prof. Łukaszewskiego można było się łatwiej pozbyć, sądzę, że za przyzwoleniem
                                                    samego uniwersytetu, raczej nie pasował do tej układanki - opozycjonista w
                                                    mateczniku "kadr minionego systemu"...
                                                    Piszesz o rekrutacji? Niech się ludzie zgłaszają, wcale nie zależy mi na tym,
                                                    aby UO nie miało chętnych. Wręcz przeciwnie, niech się roziwja, tylko młodzi
                                                    ludzie, tylko tzw. młoda krew może rozbić pewne struktury, w tym uwarunkowania
                                                    myślowe! A jak da im się wybór seminariów, wybór wykładów, to sami zdecydują,
                                                    kto z wykładowców jest godny, rzetelny i autentyczny w tym co robi. Wiedz
                                                    jednak Moniko i o tym, że ludzie wybierają nie tylko uczelnie, ale też miasta,
                                                    a Wrocław, Poznań, Katowice czy Kraków maja więcej do zaoferowania aniżeli
                                                    prowincjonalne Opole, choć jest ono miastem przytulnym, a i więcej wojewódzkim,
                                                    jednakże nie aż tak dynamicznym jak Wrocław, który staje się coraz większym
                                                    magnesem. Nie chce pisać tutaj o wyższości Wrocławia nad Opolem, to też nie ten
                                                    wątek, ale ukazuję problem szerzej... Moim znajomym z pewnością polecę
                                                    Uniwersytet Wrocławski niż Opolski.
                                                  • Gość: marek Re: do Moniki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.06.06, 06:14
                                                    Zadalem sobie trud i przeczytalem jak leci Wasza ciekawa i kulturalna nocną
                                                    rozmowe. Mysle ze wymowa argumentow moniki jest bardziej obiektywna. Nie mozna
                                                    po tylu latach miec do dziejszej UO pretensji, zalu, byc zlym a nawet zlosliwie
                                                    wrednym ze wtedy esbecja miala wiecej roboty w wielkimi i ludniejszymi
                                                    uniwersytetami, ktore wowczas nadawaly ton mysleniu opozycyjnemu. Pamietam
                                                    tamten czas. W kraju wrzalo a w Opolu byl relatywny spokoj. Z punktu widzenia
                                                    esbecji Opole i jego WSP bylo bez zadnego znaczenia. Minely lata, UO przechodzi
                                                    spokojnie wymiane pokolen. Odchodzi kwiat najbardziej aktywnych w latach
                                                    komuny. Ani nie wyszedł z tego środowiska jakis "JARUZELSKI" ani
                                                    jakis "MICHNIK" bo nie przez Opole wiodl glowny gosciniec historii. Nie mozna
                                                    miec dzis o to do UO zalu. W ciagu najblizszyvch 3-5 lat przybedzie masa
                                                    nowych profesorów rodzimego chowu, ludzi nie skazonych komuna, ani nie
                                                    wiedzacych jak smakowal romans z panna S. Beda umacniac sie mocni w sensie
                                                    naukowym a slabnac slabi. Pewne kierunki padna, a pewne sie umocnia. Normalna
                                                    rzecz. Dzis najwazniejsze to osiagac stany kadrowe potrzebne do zdobywania
                                                    uprawnien doktoryzowania. Za tym pojda studia doktoranckie w o wiele szerszym
                                                    zakresie. Tu apel do rektora moniko: niech sprawdzi komu, nawet niewielkim
                                                    kosztem inwestycyjnym mozna szybko pomoc przez szybki i krotki pomostowy import
                                                    z zewnatrz ( a chetnych by tu do Opola przyjsc nie brakuje) by juz w tym lub na
                                                    poczatku przyszlego roku zlozyc wymagana dokumentacje do otwarcia nowych
                                                    uprawnien doktoryzowania. Slyszalem ze filozofia juz jest gotowa, a politologii
                                                    brakuje 1-2 prof. Najlepiej by bylo by ten import dal dwu "belwederskich" ! Tu
                                                    nie wolno sie wahac ani czekac, trzeba szybko dzialac, a z tego co wiem rektor
                                                    strasznie nagle oszczedny tam gdzie ma statutowy obowiazek dzilac. Kopula nad
                                                    patio, czy kawiarenka "Cztery pory roku" moga zaczekac. Czasem odnosze wrazenie
                                                    ze rektor historyk nie chce sukcesow np. politologow !
                                                  • Gość: absolwentka Re: do Moniki IP: *.broker.com.pl 28.06.06, 19:51
                                                    Kuba! Teraz w kontekscie wydarzen w Poznaniu roku 56' mozna lepiej zrozumiec na
                                                    czym polegala ta lojalnosc WSP i jej wladz wobec aparatu ucisku w PRL...
                                                  • Gość: Kuba Re: do Moniki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.06.06, 21:10
                                                    Monika umilkła. Ciekawe, czy jeszcze się odezwie? Po raz kolejny okazało się,
                                                    że łatwiej jest demagogicznie oskarżać innych o jałowe krytykanctwo niż
                                                    w rzeczowy sposób ustosunkować się do kokretnych, konstruktywnych propozycji!
                                                    A może Monika nie zrozumiała zadanych przeze mnie pytań lub je przeoczyła?
                                                    W związku z tym postawię te pytania ponownie:

                                                    Co władze UO i kadra naukowa tej uczelni (historycy, politolodzy) zamierzają
                                                    zrobić w obliczu zbliżających się wielkimi krokami dwóch ważnych rocznic
                                                    historycznych: 35-lecia sprawy Kowalczyków oraz 25-lecia stanu wojennego? Czy
                                                    nie powtórzy się sytuacja z ubiegłego roku, gdy w skandaliczny sposób "olano"
                                                    25-lecie "Solidarności" (pomijając wystawę w bibliotece uniwersyteckiej)? Czasu
                                                    zostało już niewiele i ewentualne plany w tym zakresie powinny być gotowe już od
                                                    dawna, a chyba nie są to supertajne plany, objęte jakąś tajemnicą wojskową czy
                                                    gospodarczą. Mam nadzieję, że UO nie chce znowu skompromitować się jak rok temu!

                                                    To nie żadna prowokacja, tylko poważne pytania, podyktowane troską o dobre imię
                                                    Opola jako ośrodka akademickiego i naukowego! Liczę zatem na uzyskanie jakiejś
                                                    odpowiedzi, traktując to jako test dobrej woli ze strony czynników
                                                    odpowiedzialnych za kształtowanie nowego wizerunku UO.
                                                  • Gość: marek Re: do Moniki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.06, 21:28
                                                    Jesli chcemy by postulaty zglaszane przez Kube zostaly potraktowane serio w
                                                    imie historycznej racji to trzeba:
                                                    1) zglosic te postulaty oficjalnie rektorowi i przekazac je na konferencji
                                                    prasowej
                                                    2) zadbac by kolejne wybory do Senatu uczelni, ktora wybiera rektora zmienily
                                                    calkowicie sklad tego gremium, by uklad ktory niesie obecne wladze zostal
                                                    zniesiony
                                                    3) zadbac o to, by w instytutach ktore zazwyczaj przygotowuja kandydatury do
                                                    senatu wylonione zostaly nowe osoby.
                                                    4) przyjrzec sie jakie osoby tworza senat i skad te osoby pochodza, w sensie
                                                    srodowisk politycznych.
                                                  • sebush Re: do Moniki 28.06.06, 22:15
                                                    Monika milczy - to fakt, ale obawiam się, że jej raczej zakazano pisać na tym
                                                    forum. Dostała odpowiednie 'instrukcje'/'wytyczne' - to sposób działania na UO.
                                                    To co proponuje Kuba jest słuszne, ale w dzisiejszym układzie rządzącym UO mało
                                                    realne - nie ma szans na takie tematy, które proponuje, obawiam sie, że to zbyt
                                                    bardzo dotkneło by co poniektóre osoby tam pracujące!
                                                    Co do zmian, to watpię - Marku, tam nie ma demokracji, a raczej jest nakaz. Nie
                                                    pamiętam, aby pracownicy mieli prawo wyboru swojego szefa. On jest nominowany
                                                    przez 'czynniki władzy' w tej uczelnii. To gwarantuje po prostu status quo!
                                                  • Gość: Kuba Re: do Marka i Sebusha IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.06.06, 23:03
                                                    Cóż, jak już pisałem, odpowiedź lub brak odpowiedzi na przedstawione przeze
                                                    mnie postulaty i pytania traktuję jako test dobrej woli ze strony czynników
                                                    sprawujących władzę na UO. Dalsze milczenie Moniki w tej sprawie będzie dla
                                                    mnie nad wyraz wymowne. Co do propozycji, żeby sformułowane przeze mnie
                                                    postulaty zostały oficjalnie przedstawione na konferencji prasowej, to myślę,
                                                    że jest to bardzo dobra propozycja, niezależnie od tego jak ostatecznie podejdą
                                                    do sprawy władze UO. Cokolwiek się stanie, byłby to kolejny test dobrej woli,
                                                    tym razem o dużo większym znaczeniu społecznym. Myślę, że z postulatami takimi
                                                    mogłoby wystąpić oficjalnie Opolskie Stowarzyszenie Pamięci Narodowej,
                                                    skupiające dawnych działaczy "S" i opozycji politycznej.
                                                  • Gość: behemot Re: do Marka i Sebusha i Kuby IP: *.nowyzwm.punkt.pl / 217.197.79.* 28.06.06, 23:54
                                                    Dobrze byłoby, gdyby streszczenie dyskusji wspomnianych wyżej i moniki ukazało
                                                    się jako ciekawostka w sezonie ogórkowym w papierowym wydaniu GWO wraz z apelem
                                                    internautów powodowanych głęboką troską o UO, o ustosunkowanie się władz uczelni
                                                    do postulatów sprecyzowanych tutaj przez kubę, pod którym to apelem podpisuję
                                                    się oburącz.
                                                    Kiedyś poświęcono mi kawałek szpalty na tekst próbujący mnie rozszyfrować,
                                                    określić kim jest wirtualny behemot w realu. Uważam, że można również poświęcić
                                                    większy kawałek szpalty powyższej dyskusji, bo poruszana tu sprawa jest istotna
                                                    i fundamentalna dla tożsamości uniwersytetu.
                                                    Należy sie spodziewać, że padnie odpowiedż, że Uniwersytet nie będzie się
                                                    ustosunkowywał do anonimowych apeli i dyskusji a tym bardziej wezwań do
                                                    zajmowania stanowiska.
                                                  • Gość: monika Re: do Marka i Sebusha i Kuby IP: *.atol.com.pl 29.06.06, 03:33
                                                    Nie ma na uczelni politruków, którzy formułowaliby zadania badawcze.
                                                    Oczywiście, że taki postulat należy zgłosić Instytutowi Historii lub
                                                    zainteresować konkretnych historyków, żeby napisali projekt rocznicowej
                                                    konferencji.
                                                    Czy oczekujesz, że władze uniwersytetu wydadzą stosowne oświadczenie w związku
                                                    z toczącą się tu dyskusją, w rodzaju: powodowani troską o przyszłość naszej
                                                    uczelni postanowiliśmy ostatecznie i raz na zawsze odciąć się od komunistycznej
                                                    przeszłości. Damy temu wyraz organizując rocznicowe konferencje zasugerowane
                                                    bezpłatnie na forum GW Opole?
                                                    Na szczęście te czasy, kiedy można było narzucać tematy badawcze i konferencji
                                                    minęły, mam nadzieję bezpowrotnie. Zawsze można jednak napisać i zgłosić
                                                    propozycję.
                                                  • Gość: monika Re: do Moniki IP: *.atol.com.pl 29.06.06, 03:15
                                                    Tu masz listę senatorów. Przyjrzyj się i oceń skład. Wskaż osoby, które
                                                    wchodziły w skład władz WSP za nieboszczki PRL.
                                                    Instytuty nie przygotowują kandydatur. Każdy może zgłosić swojego kandydata.
                                                  • Gość: monika Re: do Moniki IP: *.atol.com.pl 29.06.06, 03:16
                                                    Zapomniałam wkleić link:
                                                    www.uni.opole.pl/page.php?id=senat
                                                  • Gość: marek Re: do Moniki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.06, 03:35
                                                    Co nam po nazwiskach skoro ich nie zmienimy jeszcze przez dwa lata. Argument
                                                    Moniki zeby pokazac kto byl jeszcze w skladzie WSP jest balamutny, bowiem nie o
                                                    to idzie debata. Jaki jest profil osobowosciowy i poglady tych osob? Czy
                                                    kochaja zgadzac sie z szefem ? Nie slychac by Rektora przeglosowywano na forum
                                                    Senatu.
                                                  • Gość: Kuba Re: do Moniki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.06.06, 09:03
                                                    A co z odpowiedzią na zadane przeze mnie pytania? Dalej będziemy tylko spierać
                                                    się o przeszłość, czy może jednak pomyślimy trochę o przyszłości - tej
                                                    najbliższej, na którą naprawdę możemy mieć jakiś wpływ? Za trudne pytania
                                                    zadałem? A może naruszyłem jakieś tabu, jak w innym wątku Behemot z artykułem
                                                    Bitki?

                                                    Pamiętam jak dwa lata temu pewna pani socjolog robiła zadymę na całe Opole o to,
                                                    że nie urządzono roku Osmańczyka. Teraz grozi nam przeoczenie aż dwu ważnych
                                                    rocznic i co - cicho? Tematy nie pasują, czy może brakuje merytorycznych
                                                    kwalifikacji?
                                                  • Gość: marek Re: do Moniki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.06, 09:18
                                                    Jak chcesz by ktos uslyszal Twoje pytania musisz je zaadresowac personalnie do
                                                    Rektora i naglosnic to publicznie ! Monika tego sie nie podejmie bo dobrze jej
                                                    zyc w zgodzie z Rektorem, musi patrzec z czego zyje.
                                                  • Gość: Kuba Re: do Marka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.06.06, 10:03
                                                    Tak też będzie! Zgodnie z Twoją propozycją, sprawa zostanie przedstawiona jak
                                                    najbardziej publicznie i oficjalnie, bo jest zbyt ważna, żeby można było
                                                    poprzestać na dyskusjach w internecie. Powinno to nastąpić już w najbliższych
                                                    dniach. Podjąłem już w tym kierunku konkretne działania. A co do Moniki, to jej
                                                    współczuję, ale nie będę jej usprawiedliwiać. Ja na jej miejscu w podobnej
                                                    sytuacji powróciłbym do poprzednich zajęć, żeby sobie nie psuć życiorysu. Przy
                                                    jej poziomie umiejętności zawodowych zawsze zarobi na papu i nie musi
                                                    kompromitować się jako rzecznik złej sprawy.
                                                  • Gość: Monika Re: do Marka IP: *.atol.com.pl 29.06.06, 13:28
                                                    Napisz, jakiej to złej sprawy jestem rzecznikiem. Oswiec mnie, bo na prawdę nie
                                                    wiem.
                                                    Właśnie jestem po rozmowie z rektorem i poinformuję Ciebie o jej rezultatach, o
                                                    ile dobrze rozszfrowałam Twoją tożsamość.
                                                  • Gość: monika Re: do Moniki IP: *.atol.com.pl 29.06.06, 13:25
                                                    Idź na szkolenie do wrózki, bo coś ci kiepsko idzie. Rektor jest osobą, której
                                                    można wszystkie krytyczne uwagi przekazać i w dodatku nie puszcza ich mimo uszu.
                                                  • Gość: Kuba Re: do Moniki IP: *.atol.com.pl 29.06.06, 13:37
                                                    Mam dobrą pamięć. Pewna pani socjolog robiła zadymę z powodu braku szacunku dla
                                                    zmarłego, co jet powszechnie przyjetą normą w kulturze nie tylko europejskiej.
                                                    Wiceprezydent Karbowiak odmówił monitoringu grobu Osmańczyka, aby go chronić
                                                    przed profanacją. Postulowała, by w tej sytuacji przenieść szczątki zmarłego na
                                                    cmentarz.
                                                    Artykuł Bitki jest wklejony w innym wątku, więc niech internauci się wypowidzą.
                                                    Wówczas się odniosę do dyskusji. Z panem dr Bitką mogę porozmawiać na
                                                    uniwersytecie.
                                                  • Gość: monika Re: do Kuby IP: *.atol.com.pl 29.06.06, 13:53
                                                    Przepraszam, ale powyższy post jest Moniki do Kuby.
                                                  • Gość: Kuba Re: do Moniki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.06.06, 14:14
                                                    Zdaje się, że w swoim roztargnieniu podpisała się Pani omyłkowo moim nickiem!
                                                    Z tego co Pani pisze, wnioskuję, że nadal woli Pani spierać się o rozmaite
                                                    zaszłości niż poważnie pomówić o tym, co można wspólnymi siłami zrobić
                                                    pożytecznego dla tego miasta oraz dla reputacji UO. Przedstawiłem Wam
                                                    (myślę tu o władzach UO i ich rzeczniku) konkretne propozycje działań, ale
                                                    wychodzi na to, że macie to w nosie i wygodniej jest Wam wykłócać się o to, co
                                                    kto kiedy powiedział czy napisał.

                                                    Ja też mam jeszcze dobrą pamięć i doskonale pamiętam, że tzw. awantura o
                                                    senatora zaczęła się od wywleczenia na światło dzienne notatki służbowej, w
                                                    której Karbowiak negatywnie opiniował pomysł ogłoszenia roku 2004 rokiem
                                                    Osmańczyka, uzasadniając to tym, że ten ostatni kolaborował z władzami PRL. Nie
                                                    wiem jakie normy kulturowe zabraniają otwartego pisania o negatywnych faktach z
                                                    życiorysu nie żyjących postaci historycznych. Gdyby normy takie faktycznie
                                                    obowiązywały, to nie byłoby miejsca na rzetelną historiografię i publicystykę
                                                    historyczną. Można byłoby uprawiać tylko hagiografię (co zresztą faktycznie
                                                    czynią niektórzy opolscy historycy, czego przykładem mogą być niektóre teksty w
                                                    wydanej rok temu pracy zbiorowej n.t. Osmańczyka).



                                                    P.S.

                                                    Czyżby wklejenie artykułu dr Bitki w innym wątku było Pani zasługą? Takie można
                                                    odnieść wrażenie po przeczytaniu Pani słów, ale to chyba kolejna pomyłka.
                                                  • Gość: monika Re: do Moniki IP: *.atol.com.pl 30.06.06, 00:05
                                                    Jednak szwankuje ci pamięć, więc przypomnę:
                                                    NTO 17. Grudnia 2003
                                                    W grudniu 2002 roku opolski Społeczny Komitet na rzecz Objęcia Monitoringiem
                                                    Grobu senatora Osmańczyka przesłał do prezydenta Zembaczyńskiego pismo z prośbą
                                                    o zamontowanie kamery w pobliżu grobu, by "czynnie przeciwstawić się aktom
                                                    wandalizmu, dokonywanym na grobie tego wybitnego opolanina".
                                                    Komitet zwrócił się także z prośbą o wsparcie zbiórki pieniędzy na ten cel, a
                                                    także z sugestią "rozważenia możliwości podjęcia działań w celu uchwalenia
                                                    przez Radę Miasta Opola roku 2003, w związku z 90. rocznicą urodzin, ROKIEM
                                                    SENATORA EDMUNDA JANA OSMAŃCZYKA".
                                                    Pismo to zostało potraktowane przez wiceprezydenta Karbowiaka negatywnie i
                                                    odłożone ad acta.
                                                    Fragmenty mojej polemiki z Januszem Kowalskim i Arkadiuszem Karbowiakiem, aby
                                                    było wiadomo o co mi chodziło:
                                                    NTO 2.01.2003
                                                    Czy jeśli na konferencjach, seminariach w ramach Roku Osmańczyka dyskutowano by
                                                    nad siłą zniewolenia i oporu na przykładzie życia senatora Ziemi Opolskiej z
                                                    listy NSZZ "Solidarność”, to byłaby to bezpodstawna gloryfikacja czy okazja do
                                                    refleksji nad istotą komunistycznego systemu? Czy grób Osmańczyka powinien być
                                                    otoczony opieką i ochroną, czy też zdaniem Janusza Kowalskiego należy
                                                    ekshumować zwłoki i przenieść na cmentarz? Na podstawie tekstu "Młode pokolenie
                                                    upomni się o prawdę” nie mam jasnej odpowiedzi na te pytania. Zresztą sprawa
                                                    Roku Osmańczyka z okazji 90. rocznicy urodzin jest bezprzedmiotowa. Właśnie
                                                    rozpoczął się 2004 rok.
                                                    NTO 16.01.2003
                                                    Wiceprezydent Arkadiusz Karbowiak ma prawo głosić najbardziej kontrowersyjne
                                                    poglądy. Jednak obecnie nie reprezentuje tylko młodych konserwatystów, ale ma
                                                    pracować na rzecz wszystkich mieszkańców Opola. Dlatego ponawiam pytanie, na
                                                    które nie odpowiedział: czy grób Jana Edmunda Osmańczyka powinien być otoczony
                                                    opieką i ochroną, czy znajdą się pieniądze na monitoring jego grobu? Nie muszę
                                                    chyba podkreślać, że w naszym kręgu kulturowym zmarli powinni być otoczeni
                                                    szacunkiem, a ich miejsca ostatniego spoczynku chronione przed profanacją i
                                                    aktami wandalizmu.

                                                    W któym miejscu zakazywałam Karbowiakowi głoszenia kontrowersyjnych poglądów
                                                    czy formułowałam zakazy pisania o negatywnych faktach z życiorysu Osmańczyka?
                                                    Przecież sama pisałam o jego oportunizmie!

                                                    Muszę spierać się o przeszłość, skoro przeszłość sprzed 25 lat ma być podstawą
                                                    do ferowania ocen uniwersytetu dzisiaj. Nie wykócam się o to, co ktoś kiedyś
                                                    napisał lub powiedział, tylko polemizuję z Twoimi poglądami.

                                                    Oto Twoje postulaty skierowane w "przyszłość".
                                                    Zacznijcie uczciwie i w odpowiednio szerokim zakresie badać historię ostatniego
                                                    25-lecia, zacznijcie publikować rzetelne, szczere do bólu materiały na ten
                                                    temat, zróbcie uczciwą konferencję naukową nt. sprawy Kowalczyków (właśnie
                                                    zbliża się 35 rocznica wybuchu w auli WSP - skorzystajcie z okazji!), zróbcie
                                                    porządną konferencję nt. stanu wojennego (25-lecie!) itp.
                                                    Proszę wskazać nieuczciwe publikacje lub prace naukowe na ten temat.

                                                    Nie wklejałam artykułu dr Bitki, bo - tu powtórzę to, co napisałam w innym
                                                    wątku: nie znam takiego przypadku, żeby władze jakiejkolwiek instytucji
                                                    dyskutowały z pracownikami na łamach prasy o jej problemach, zwłaszcza dla niej
                                                    bolesnych (vide sprawa zidentyfikowania 50 TW na UJ).

                                                  • Gość: Kuba Re: do Moniki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.06.06, 01:14
                                                    Droga Pani! To co pisze Pani na temat toczącej się dwa lata temu "awantury o
                                                    senatora" w niczym nie przeczy temu co ja sam poprzednio napisałem na ten temat.
                                                    Podane przeze mnie i przez Panią informacje na ten temat raczej się nawzajem
                                                    dopełniają niż sobie przeczą. Sprzeczne mogą być (i są!) nasze odczucia na ten
                                                    temat, ale to moim zdaniem mieści się w granicach normy. W tym wszystkim gubi
                                                    się jednak istota sprawy, a mianowicie to, że szereg osób na terenie Opola
                                                    z Panią na czele nie posiadało się z oburzenia, że rok 2004 nie został
                                                    ogłoszony rokiem Osmańczyka (osoby te były także oburzone faktem, że Karbowiak
                                                    zakwalifikował polityczną współpracę Osmańczyka z władzami PRL jako kolaborację,
                                                    ale to odrębna sprawą, którą nie ma potrzeby w tym wątku szerzej się zajmować).
                                                    Skoro taką wielką wagę przywiązywano do tamtej rocznicy, to tym bardziej nie
                                                    powinno się lekceważyć dwóch ważnych rocznic, jakie będziemy obchodzić w tym
                                                    roku. I o to mi właśnie chodziło, a nie o szczegółową analizę "awantury
                                                    o senatora".

                                                    Nie będę w tym miejscu dyskutować nad koniecznością zainstalowania kamery przy
                                                    grobie Osmańczyka, bo to naprawdę zupełnie odrębny temat. Powiem tylko tyle, że
                                                    odmowna decyzja w tej sprawie to nie to samo co akt wandalizmu czy profanacji
                                                    i traktowanie jej w kategoriach naruszenia jakichś norm cywilizacyjnych to gruba
                                                    przesada. W końcu nie instaluje się kamer przy wszystkich grobach i trudno tu
                                                    mówić o jakiejś normie czy jej naruszeniu. Co najwyżej można mówić o
                                                    bagatelizowaniu sprawy, ale - jak powiedziałem - to osobny temat, którym nic
                                                    chcę się tu zajmować. Tak czy inaczej kaliber armat wytoczonych przeciwko
                                                    Karbowiakowi był niewspółmiernie wielki w porównaniu z obiektywną rangą
                                                    zarzucanych mu "grzechów" i uchybień. Potraktowano go bowiem mniej więcej tak,
                                                    jak gdyby sam osobiście profanował grób Osmańczyka.

                                                    Jeżeli zaapelowałem o to, aby wziąć się solidnie za opracowywanie pewnych
                                                    tematów historycznych, to głównie z tego powodu, że tematy te leżą u nas
                                                    (w naszym regionie) niemal zupełnie odłogiem, co uważam za rzecz skandaliczną.
                                                    Przez 17 lat, jakie upłynęły od upadku komuny, naprawdę można było dopracować
                                                    się w tej dziedzinie jakiegoś solidnego dorobku, a tymczasem dorobek ten jest
                                                    nikły. Trudno wymienić nie tylko prace dobre, ale nawet prace słabe czy
                                                    nierzetelne, bo po prostu nie bardzo jest co oceniać. Ważniejsze prace z tej
                                                    dziedziny już zresztą wymieniłem, podając przy tym swoją opinię na ich temat.

                                                    Skandalem jest to, że w dziedzinie, o której mowa, niewiele się u nas (w Opolu)
                                                    robi, a co gorsza - nie widać zbytnio woli nadrobienia tych zaległości. Fakt, że
                                                    opolskie środowisko naukowe nie zrobiło praktycznie nic z okazji 25-lecia "S",
                                                    jest wymowny aż nadto! To, że do tej pory nie potrafiła, nie chciała czy też nie
                                                    mogła Pani napisać nic konkretnego w odpowiedzi na moje propozycje dot. dwóch
                                                    tegorocznych rocznic, świadczy o tym, że nie ma niestety większych oznak poprawy.

                                                    Zamiast spierać się o słowa, wolałbym usłyszeć coś na temat planowanych przez UO
                                                    przedsięwzięć z okazji wymienionych przeze mnie rocznic. Niestety nie mogę się
                                                    tego doprosić i jest to dla mnie sytuacja chora.

                                                    W nawiązaniu do jednego z wcześniejszych postów dodam, ze nie interesują mnie
                                                    żadne poufne czy prywatne informacje na ten temat, ponieważ chodzi tu o sprawę
                                                    publiczną. Nie ma tu z czego robić tajemnicy, chyba że ktoś ma naprawdę coś do
                                                    ukrycia, ale w takim razie sytuacja wygladałby jeszcze gorzej niż mi się wydawało.




                                                  • Gość: monika Re: do Moniki IP: *.atol.com.pl 30.06.06, 01:39
                                                    Proszę nie pisać, że UO nic nie zrobił w 25 rocznicę Solidarności, bo
                                                    zorganizował wystawę. Napisałam wyraźnie, ze dzisiaj nikt nie narzuca tematów
                                                    badawczych czy konferencji. Sama ubolewam nad tym, ze chyba jest więcej
                                                    publikacji zagranicznych na temat NSZZ Solidarność niż polskich.
                                                    To, ze nic nie napisałam konkretnego nie jest żadnym symptomem braku poprawy,
                                                    tylko wynika właśnie z konstatacji, że polscy historycy nie poświęcają wiele
                                                    uwagi najnowszej historii. Nawet publikacje IPN dotyczą przede wszystkim
                                                    pierwszych lat powojennych, a niewiele okresu późnego PRL.
                                                    Te czasy, kiedy władze uczelni coś nakazywały dawno minęły. Jeśli sami
                                                    historycy nie podejmują tych tematów w takim zakresie, jak by Pan sobie życzył,
                                                    to trzeba na nich jakoś wpływać. Jak mogę więc na forum za nich decydować?
                                                    Przecież nie mam żadnych uprawnień ani możliwości, zeby cokolwiek im narzucać.
                                                  • Gość: Kuba Re: do Moniki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.06.06, 02:01
                                                    O wystawie w bibliotece uniwersyteckiej sam wspominałem w swoich postach, więc
                                                    nie trzeba mnie w tej kwestii prostować. Uważam natomiast za skandaliczne, że
                                                    nie zrobiono wtedy nic więcej (np. konferencji naukowej!). Jeżeli podobnie
                                                    będzie z tegorocznymi rocznicami, to czeka nas kolejny, tym razem podwójny
                                                    skandal, i właśnie dlatego z uporem maniaka nalegam, aby zaczęto wreszcie
                                                    o tym poważnie rozmawiać zanim będzie za późno (czasu zostało juz naprawdę
                                                    niewiele!).

                                                    Nie zgadzam się z opinią, że podobnie jest w innych ośrodkach, bo miałem już
                                                    w ręku solidne publikacje historyczne z innych regionów na temat historii "S"
                                                    i mam dzięki temu jakieś porównanie. Poza tym trudno chyba oczekiwać, aby jakiś
                                                    inny ośrodek, a nie Opole, zajął się organizowaniem konferencji z okazji
                                                    35-lecia sprawy Kowalczyków. Nie we wszystkim można oglądać się na innych.
                                                    Jeżeli przepuścicie taką okazję do zwrócenia uwagi na Opole, to po prostu będzie
                                                    wstyd!

                                                    Jeśli się nie mylę, to aktualny rektor UO sam jest historykiem i chyba z tego
                                                    choćby tytułu ma jakiś wpływ na to, czym zajmuje się miejscowe środowisko
                                                    historyków. Jeżeli nie jako rektor, to po prostu jako historyk może inicjować
                                                    czy inspirować nowe przedsięwzięcia badawcze. Nie mówmy zatem, że nic się nie da
                                                    zrobić!
                                                  • Gość: monika Re: do Moniki IP: *.atol.com.pl 30.06.06, 02:13
                                                    Nie napisałam, że nic się nie da zrobić, tylko że nie mogę już w tej chwili
                                                    wypowiadać się, co zrobią historycy, bo nie dysponuję środkami przymusu.
                                                    Oczywiście rektor może inspirowć, ale przecież na to trzeba czasu.
                                                    Będę wdzięczna jeśli poda mi Pan dane bibliograficzne publikacji
                                                    uniwersyteckich z innych regionów na temat NSZZ "S" czy ugrupowań opozycyhnych.
                                                  • Gość: Kuba Re: do Moniki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.06.06, 08:38
                                                    A co, biblioteka uniwersytecka nie dysponuje takimi informacjami? To też o czymś
                                                    świadczy! Dobrze, w wolnej chwili, przygotuję dla Pani takie dane, choć na pewno
                                                    nie będzie to wyczerpująca bibliografia tematu, a tylko wykaz pozycji, które
                                                    mniej lub bardziej przypadkowo trafiły do moich rąk.

                                                    Nie oczekiwałem od Pani stosowania środków przymusu wobec miejscowych
                                                    historyków, a tylko zasięgnięcia i dalszego przekazania informacji na temat ich
                                                    ewentualnych planów rocznicowych. Z tego, co Pani pisze, wnioskuję, że żadnych
                                                    planów nie ma (przynajmniej na razie!) i raczej niewiele się w tym zakresie
                                                    robi. Słowa o przymusie (nie moje!) sugerują wręcz, że występuje niechęć
                                                    do podjęcia wskazanej przeze mnie tematyki. Nie świadczy to dobrze o tym
                                                    środowisku! Jeżeli w najbliższym czasie nic się nie zmieni, to będzie kolejna
                                                    wielka kompromitacja!
                                                  • Gość: Kuba Re: do Moniki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.06.06, 09:49
                                                    Na prośbę Moniki podaję przykłady (powtarzam – przykłady, a nie pełną
                                                    bibliografię tematu!) prac i publikacji o tematyce solidarnościowej, jakie
                                                    powstały poza regionem opolskim. Dalsze przykłady podam przy innej okazji.



                                                    W. Wiśniewski, „Solidarność’ małopolska w podziemiu. ‘Solidarność’ Regionu
                                                    Małopolska w latach 1981-1989”, Kraków 1991.

                                                    W. Zabłocki, „Stan wojenny w Małopolsce”, Kraków 1994.

                                                    „Stan wojenny w Małopolsce w relacjach świadków”, pod.red. Z. Solaka
                                                    i J. Szarka, Kraków 2005.

                                                    „Opozycja małopolska w dokumentach”, wybór i opr. A. Roliński, Kraków 2003.



                                                    N. Śliwa, „Ruch ‘Wolność i Pokój’ 1985-1989”, Kraków 19932 ( praca magisterska).

                                                    D. Iwaneczko, „Opór społeczny a władza w Polsce południowo-wschodniej
                                                    1980-1989”, Kraków 2004 (praca doktorska).

                                                    Władysław Rodowicz, „Komitet na Piwnej”, Warszawa 1994.

                                                    „Solidarność’ i opozycja antykomunistyczna w Gdańsku”, praca zb., Gdańsk 1995.

                                                    Sz. Rudka, „Poza cenzurą. Wrocławska prasa bezdebitowa 1973-1989”,
                                                    Warszawa-Wrocław 2001.

                                                    „Solidarność’ dwadzieścia lat później”, praca zb., Kraków 2001.

                                                    W. Sawicki, „Regionalny Komitet Strajkowy NSZZ ‘Solidarność’ Dolny Śląsk
                                                    XII 1981 – VI 1982, Wrocław 1996 ( praca magisterska).

                                                    J. Skórzyński, „Ugoda i rewolucja. Władza i opozycja 1985-1989, Warszawa 1995.

                                                    T. Tabako, „Strajk’88”, Warszawa 1992.

                                                    „Solidarność’ Podziemna 1981-1989”, pod red. A. Friszke, Warszawa 2006.

                                                    „Stan wojenny w Polsce 1981-1983, pod red. A. Dudka, Warszawa 2003.




                                                    Dodam, że w tej ostatniej publikacji (niezwykle obszernej!) znalazł się także
                                                    tekst Łukasza Kamińskiego i Pawła Piotrowskiego, „Dolny Śląsk i Śląsk Opolski”.
                                                    W tekście tym znalazła się jednak zaledwie garstka informacji nt. Opolszczyzny
                                                    (autorzy nie mieli na czym się oprzeć ze względu na brak badań podstawowych
                                                    w naszym regionie!). Uważam ten fakt za kompromitujący dla opolskiego środowiska
                                                    naukowego. Z tych samych względów (brak badań podstawowych w regionie!)
                                                    zabrakło także (z nielicznymi wyjątkami) informacji nt. Opolszczyzny
                                                    w monumentalnej publikacji rocznicowej wydanej w 2005 r. pod patronatem IPN
                                                    oraz KK NSZZ „S”: „Droga do niepodległości. ‘Solidarność’ 1980-2005”, Warszawa
                                                    2005. W publikacji tej znalazły się tylko dwa(!) nazwiska działaczy „S”
                                                    z regionu opolskiego. To także powód do wstydu dla opolskich historyków!
                                                    A może dla niektórych właśnie powód do dumy? Kto wie?
                                                  • Gość: Kuba Re: do Moniki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.06.06, 10:07
                                                    W jednym z poprzednich postów Monika prosiła o podanie jej przykładów
                                                    nierzetelnych publikacji historycznych. Przy okazji robionego na jej prośbę
                                                    przeglądu literatury trafiłem i na taką publikację. To referat prof. Mariana
                                                    M. Drozdowskiego, "Sytuacja społeczno-gospodarcza Ziemi Opolskiej w latach
                                                    1976-1981", zamieszczony w wydanym w 2003 r. (pod jego redakcją )zbiorze "NSZZ
                                                    'Solidarność w latach 1980-2000. Materiały z konferencji". Autor referatu,
                                                    ujmując rzecz najdelikatniej, pisze bajki na temat tego, co rzekomo działo się
                                                    na Opolszczyźnie, a zwłaszcza w środowisku opolskiej WSP. Przypuszczam, że był
                                                    on inspirowany, a być może nawet świadomie wprowadzany w błąd, przez jakichś
                                                    ludzi z tego środowiska, zainteresowanych w kreoawaniu gloryfikującej ich
                                                    środowisko mitologii.
                                                  • Gość: Monika Re: do Moniki IP: *.atol.com.pl 30.06.06, 11:20
                                                    Dziekuję bardzo, niektóre z nich znam. Niestety, podane publikacje wcale nie są
                                                    dowodem na Pana tezę, ze na innych uniwersytetach prężnie rozwijają się badania
                                                    historyczne nad Solidarnością i ugrupowaniami opozycyjnymi. Wiele podanych
                                                    przez Pana prac powstało poza uniwersytetami lub autorami nie są historycy,
                                                    natomiast podane prace historyczne powstały w oddziałach IPN.
                                                    Wiesław Zabłocki to absolwent prawa, działacz NSZ. Po wprowadzeniu stanu
                                                    wojennego, decyzją komisji weryfikacyjnej UJ, został zawieszony w prawie
                                                    wykonywania zawodu nauczyciela akademickiego.
                                                    Jarosław Szarek i Z Solak, W. Wiśniewski, to pracownicy Krakowskiego Oddziału
                                                    IPN
                                                    W. Rodowicz to mjr AK, członek Komitetu Prymasowskiego, jego książkę wydała
                                                    Więź.
                                                    Pracę zb. na temat Solidarności Gdańskiej redagował dziennikarz, wydało
                                                    Wydawnictwo Instytut Konserwatywny im. E. Burke'a z Gdanska
                                                    Rudka Szczepan jest pracownikiem Muzeum Miejskiego Wrocławia
                                                    Jan Skórzyński jest dziennikarzem
                                                    pracę pod red. A. Friszke wydał ISP PAN.
                                                    Wiem, jak jest ogromna literatura na temat Solidarności, ale naprwdę niewiele
                                                    znaczących pozycji powstało na uniwersytetach.
                                                    Mam nadzieję, ze kiedy rozpocznie działalność opolski oddział IPN, to sytuacja
                                                    się poprawi, bo podejmą tam pracę historycy, których interesuje najnowsza
                                                    historia naszego regionu.
                                                  • Gość: Kuba Re: do Moniki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.07.06, 13:42
                                                    Nigdzie nie stawiałem tezy, że badania nad najnowszymi dziejami politycznymi
                                                    Polski powinny stanowić wyłączną domenę badaczy uniwersyteckich. Chodziło mi
                                                    o fakt, że poziom zaawansowania tego typu badań w szeroko rozumianym opolskim
                                                    środowisku naukowym (nie tylko UO ale także Instytut Śląski) jest skandalicznie
                                                    niski w porównaniu z sytuacją występującą w innych ośrodkach akademickich.
                                                    Uważam, że całe opolskie środowisko naukowe powinno czuć się odpowiedzialne za
                                                    ten stan rzeczy i zabiegać o poprawę sytuacji. Jeżeli będziemy czekać z tym do
                                                    czasu powołania opolskiego oddziału IPN, to możemy nigdy się nie doczekać,
                                                    choćby z tego względu, że nadal nie będzie u nas odpowiedniego zaplecza
                                                    kadrowego do powołania takiej placówki. Na szczęście nie wszyscy u nas siedzą
                                                    z założonymi rękami. Coś jednak się robi i efekty są widoczne, aczkolwiek
                                                    dzieje się to poza środowiskiem UO i Instytutu Śląskiego i przy zupełnym braku
                                                    zainteresowania ze strony obu tych instytucji, co moim zdaniem nie wystawia
                                                    tym instytucjom najlepszego świadectwa.

                                                    W załączeniu kolejna porcja danych bibliograficznych dla lepszego ukazania, jak
                                                    daleko pozostajemy (jako ośrodek życia naukowego) w tyle za innymi ośrodkami
                                                    w kraju:



                                                    “‘Solidarność’. XX lat historii”, Warszawa 2000.

                                                    “Stan wojenny w Polsce. Kalendaria wydarzeń 13 XII 1981 - 31 XII 1982”,
                                                    red. W. Chudzik, R. Cywiński, I. Kielmel, I. Marczak, Warszawa 1999.

                                                    S. Rudka, “Radio ‘Solidarność’ Wrocław, Wrocław 1981”, Wrocław 2005.

                                                    M. Kietliński, “Kalendarium NSZZ ‘Solidarność’ Region Białystok 1980-1999”,
                                                    Białystok 2000.

                                                    M. Kietliński, “Ćwierć wieku podlaskiej ‘Solidarności’. NSZZ ‘Solidarność’
                                                    Region Białystok 1980-2005”, Białystok 2005.

                                                    K. Bondaryk, “Niezależne Zrzeszenie Studentów w Białymstoku w latach
                                                    1980-1981”, Białystok 1999.

                                                    “Stan wojenny, spojrzenie po dwudziestu latach. Sesja naukowa”, Białystok 2001.

                                                    A. Grajewski, A. Kasprzykowski, “Czas próby. ‘Solidarność’ na Podbeskidziu
                                                    w latach 1980-2005”, Bielsko-Biała 2006.

                                                    “Z dziejów ‘Solidarności’ podkarpackiej 1980-1990”, red. B. Adamski, Krosno 1992.

                                                    “Drugi obieg. Zbiór referatów wygłoszonych na seminarium poświęconym
                                                    niezależnemu ruchowi wydawniczemu w Łodzi, 6 czerwca 1991 r.”, Łódź 1991.

                                                    “Z dziejów NSZZ ‘Solidarność’ w Regionie Ziemi Łódzkiej. Materiały z sesji
                                                    popularnonaukowej. Łódź 29 IX 2000”, red. J. Chańko, Łódź 2001.

                                                    “Internowani z regionu łódzkiego. Materiały z sesji popularnonaukowej. Łowicz
                                                    15-16 grudnia 2001 roku”, Łódź-Łowicz 2001.

                                                    W. Domagalski, R. Peterman, “Studenci’81. NZS w oczach Partii i SB. Wybór
                                                    tekstów źródłowych”, Łódź 2006.

                                                    “15 lat NSZZ ‘Solidarność’ w regionie wałbrzyskim 1980-1995”, oprac.
                                                    M. Szczurowska i Z. Senkowski, Wałbrzych 1995.

                                                    “Studia i materiały z dziejów opozycji i oporu społecznego”, red. Ł. Kamiński,
                                                    t. 1-3, Wrocław 1998-2000.

                                                    “XX lat ‘Solidarności’ Śląsko-Dąbrowskiej, red. T. Płużański,
                                                    Katowice - Warszawa 2000.

                                                    “Przed Sierpniem był Lipiec. Historia i teraźniejszość ‘Solidarności’
                                                    na Lubelszczyźnie”, red. J. Kaczor, Lublin 2000.

                                                    Z. Złakowski, “‘Solidarność’ olsztyńska w stanie wojennym i latach następnych
                                                    (1981-1989), Olsztyn 2001.

                                                    “Przeciw ‘Solidarności’ 1980-1989. Rzeszowska opozycja w tajnych archiwach
                                                    Ministerstwa Spraw Wewnętrznych”, oprac. J. Draus, Z. Nawrocki, Rzeszów 2000.

                                                    “Dwadzieścia lat ‘Solidarności’. Kalendarium rzeszowskie”, oprac. J. Klus,
                                                    A. Lignarski, J. Szkutnik, Rzeszów 2000.

                                                    T. Sopel, “Niezależny ruch chłopski ‘Solidarność’ w Polsce południowo-wschodniej
                                                    w latach 1980-1989”, Przemyśl 2000.

                                                    G. Gościński, “Opozycyjne grupy nacisku w regionie Podkarpacie w latach
                                                    osiemdziesiątych”, Krosno 1997.

                                                    A. Koptyra, “Powstanie i działalność NSZZ ‘Solidarność’ w Kombinacie
                                                    Przemysłowym Huty ‘Stalowa Wola’ i Regionie ‘Ziemia Sandomierska’ 1980-1981”,
                                                    Stalowa Wola 2000.

                                                    G. Gołojuch, “Ludzie ‘Stalowej Woli’. Historia opozycji antyustrojowej w Stalowej
                                                    Woli”, Kraków 2000 (praca magisterska).

                                                    W. Polak, “Najtrudniejsze egzaminy. Niezależne Zrzeszenie Studentów Uniwersytetu
                                                    Mikołaja Kopernika na tle wydarzeń w kraju i regionie (1980-1982)”, Toruń 2001.

                                                    “‘Solidarność’ a wychodzenie Polski z komunizmu. Studia i artykuły z okazji
                                                    XV rocznicy powstania NSZZ ‘Solidarność’”, Gdańsk 1995.

                                                    E. R. Dabert, “‘Solidarność’ wielkopolska 1980-1989. Kalendarium”, Poznań 1996.

                                                    P. Zwiernik, “Niezależny ruch studencki w Poznaniu od 13 grudnia 1981 r.
                                                    do 22 września 1989 r.” (praca magisterska).

                                                    G. Schlender, “‘Solidarność’ Wielkopolski Południowej w latach 1980-2000.
                                                    Zarys dziejów”, Kalisz 2001.




                                                    Co można zestawić z tym dorobkiem (bynajmniej nie kompletnym!) ze strony
                                                    szeroko rozumianego środowiska opolskiego? Jak na razie tylko dwie słabiutkie
                                                    książeczki, wydane kilka lat temu, oraz garść artykułów. Gdyby ktoś chciał robić
                                                    w tej dziedzinie jakiś ranking w rodzaju tego, jaki zrobiła "Polityka", to
                                                    obawiam się, że Opole wypadłoby w tym rankingu bardzo, bardzo nisko!







                                                  • Gość: Kuba Re: do Moniki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.07.06, 13:48
                                                    Tytułem uzupełnienia dodam jeszcze, że dorobek środowiska opolskiego obejmuje
                                                    także dwie prace magisterskie na temat miejscowej "Solidarności" nauczycielskiej,
                                                    ale nawet ta autopoprawka z mojej strony nie zmienia faktu, że jako ośrodek
                                                    rangi wojewódzkiej pozostajemy w tej dziedzinie daleko w tylko z innymi ośrodkami.
                                                  • Gość: Monika Re: do Moniki IP: *.atol.com.pl 01.07.06, 14:42
                                                    Najpier zarzuty dotyczyły wyraźnie uniwersytetu. Dlatego zadałam pytanie o
                                                    publikacje uniwersyteckie. Trudno pisać, cyt. o zupełnym braku
                                                    > zainteresowania ze strony obu tych instytucji (tzn. UO i PIN IŚ), skoro
                                                    powstało kilka prac:
                                                    magisterska: G. Bieniarz "Opolszczyzna na tle wydarzeń krajowych w czasach
                                                    pierwszej "Solidarności" stanu wojennego" 2005
                                                    Doktorska
                                                    Krzysztof Zuba Ruch komitetów obywatelskich na Śląsku Opolskim w okresie
                                                    transformacji, a poza tym publikacje:
                                                    NSZZ Solidarność w latach 1980-2000. Materiały z konferencji, która odbyła się
                                                    w Opolu 22 listopada 2000 r., red. nauk. M.M. Drozdowski, Opole 2003.
                                                    M.Patelskiego: Niezależne Zrzeszenie Studentów w Opolu (październik 1980 –
                                                    grudzień 1981 r.), „Studia Śląskie” 2005, t. LXIV, s. 191-213.
                                                    “Aneks” – pismo NZS przy WSP w Opolu. Numer 10. – skonfiskowany, “Indeks” 2004,
                                                    nr 1-2.
                                                    Nie musi być zaplecza kadrowego do powołania oddziału IPN. Co roku historię na
                                                    uniwersytetach kończy kilkaset osób, a kilkudziesiąt broni prac doktorskich. Na
                                                    pewno znajdą się chętni, aby w nim pracować. Jestem przekonana, że nie będzie
                                                    brakować kandydatów w konkursie na dyrektora oddziału.

                                                  • Gość: Kuba Re: do Moniki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.07.06, 15:56
                                                    Na temat książeczki z materiałami z konferencji "NSZZ 'Solidarność'w latach
                                                    1980-2000" pod red. M.M. Drozdowskiego już się wypowiadałem. Uważam, że nie
                                                    jest publikacja, którą można byłoby się chlubić, a to z uwagi na
                                                    "bajkopisarstwo" uprawiane tam przez M.M. Drozdowskiego. Oprócz artykułu
                                                    M. Patelskiego nt. NZS można by wymienić też przeoczony tutaj przez Panią
                                                    artykuł ks. A. Hanicha nt. Kościoła w stanie wojennym, ale ciągle będzie tego
                                                    wszystkiego tyle co kot napłakał w zestawieniu z dorobkiem innych ośrodków
                                                    (powtarzam - ośrodków, a niekoniecznie poszczególnych uczelni).

                                                    Kandydatów na dyrektora opolskiego oddziału IPN oraz chętnych do pracy w tej
                                                    placówce na pewno nie zabraknie - jeżeli będą pieniądze, to na pewno nie
                                                    zabraknie chętnych do ich brania. Mam jednak b. poważne wątpliwości co do tego,
                                                    czy osoby te naprawdę będą dobrze przygotowane merytorycznie do swoich zadań
                                                    w takiej sytuacji jaka aktualnie u nas istnieje - bez zaawansowanych badań
                                                    podstawowych ze strony opolskiego środowiska naukowego. Ludzie tacy musieliby
                                                    zaczynać badania praktycznie od zera i mogą minąć całe lata zanim będą widoczne
                                                    jakieś efekty. Sądzę, ze gdyby badania takie były u nas bardziej rozwinięte, to
                                                    łatwiej byłoby też uzyskać decyzję o powołaniu miejscowegp oddziału IPN. Łatwiej
                                                    byłoby wykazać, że wydane na ten cel pieniądze nie będą zmarnowane.

                                                    Wróćmy jednak do sprawy zasadniczej, a mianowicie do tego, co można byłoby
                                                    zrobić dla poprawienia sytuacji już w najbliższym czasie. Mam nadzieję, że
                                                    zainteresuje Panią informacja, że przedstawione tu przeze mnie propozycje
                                                    rocznicowe będą tematem konferencji prasowej, jaka odbędzie się we wtorek
                                                    4 lipca br. o godz. 17 w siedzibie Zarządu Regionu NSZZ "S" Śląska Opolskiego
                                                    przy ul. Damrota 4. Organizatorzy konferencji (Opolskie Stowarzyszenie Pamięci
                                                    Narodowej we współpracy z ZR NSZZ "S")liczą nie tylko na obecność mediów, ale
                                                    także na obecność rzecznika prasowego UO, którego powiadomi się oficjalnie
                                                    najpewniej w poniedziałek. Zaproszeni mają być również przedstawiciele
                                                    uczelnianej "S" z UO. Przypuszczam, że nie zabraknie tam okazji do dyskusji,
                                                    stanowiącej kontynuację i rozszerzenie dyskusji z tego forum.
                                                  • sebush Re: do Moniki 01.07.06, 17:16
                                                    Kuba! A nie pamiętasz, jak senator a dziś ponownie rektor UO chciał obciąć
                                                    pieniądze dla IPN?? Ten człowiek nie jest kompletnie zainteresowany
                                                    odkłamywaniem historii, dziwi mnie, że w Opolu tak wiele osób boi się podjąć
                                                    ten temat, a nie chce mi się wierzyć, że miasto to nie ma ludzi uczciwych i
                                                    rzetelnych, chcących spojrzeć na historię w zgodzie z prawdą!
                                                  • Gość: Kuba Re: do Sebusha IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.07.06, 17:24
                                                    No właśnie! Niby ro ogladają się IPN, żeby podjął kłopotliwą dla nich tematykę
                                                    badawczą, ale z drugiej strony ten sam IPN jest dla nich solą w oku, czego
                                                    wyrazem jest takie a nie inne głosowanie w parlamencie. Na szczęście nie brak w
                                                    Opolu także ludzi o innym stosunku do przeszłości, czego wyrazem ma być
                                                    planowana na wtorek konferencja prasowa w siedzibie ZR NSZZ "S".
                                                  • Gość: Kuba Re: do Sebusha IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.07.06, 17:25
                                                    No właśnie! Niby to ogladają się na IPN, żeby podjął kłopotliwą dla nich tematykę
                                                    badawczą, ale z drugiej strony ten sam IPN jest dla nich solą w oku, czego
                                                    wyrazem jest takie a nie inne głosowanie w parlamencie. Na szczęście nie brak w
                                                    Opolu także ludzi o innym stosunku do przeszłości, czego wyrazem ma być
                                                    planowana na wtorek konferencja prasowa w siedzibie ZR NSZZ "S".
                                                  • Gość: absolwentka Re: do Sebusha IP: *.broker.com.pl 01.07.06, 19:15
                                                    Zastanawia mnie, czy ktos napisze alternatywna historie WSP/ UO niz ta, jak
                                                    oferuje nam pan SSN?? Taka bez wybielen i przemilczen?!
                                                  • Gość: Kuba Re: do Absolwentki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.07.06, 20:07
                                                    Opracowanie takie byłoby nad wyraz potrzebne. Pomogłoby ono nie tylko w lepszym
                                                    zrozumieniu najnowszej historii naszego regionu, ale też w trafniejszym
                                                    diagnozowaniu aktualnej sytuacji.

                                                    Nowego naświetlenia wymagałyby nie tylko sprawy z czasów pierwszej
                                                    "Solidarności" czy stanu wojennego, ale także sprawy z czasów dużo
                                                    wcześniejszych. Szczegółowego i wolnego od retuszów przebadania wymagałaby np.
                                                    sprawa wpływu marca 1968 (a dokładniej - represji pomarcowych) na kszałtowanie
                                                    się późniejszego oblicza WSP/UO. Jak się wydaje, wpływ ten może być kluczem do
                                                    zrozumienia rozmaitych osobliwości WSP/UO na tle innych uczelni w kraju. Sprawa
                                                    ta została w następujący sposób przedstawiona (czy raczej - naszkicowana)
                                                    w cytowanej już tutaj książce Z. Bereszyńskiego:



                                                    Wyższa Szkoła Pedagogiczna w Opolu, podobnie jak inne uczelnie
                                                    polskie, utraciła po “marcu” dotychczasową autonomię. Wiązało się z tym
                                                    dymisjonowanie dotychczasowego rektora WSP, prof. M. Horna, oraz dziekanów
                                                    i kilku kierowników katedr. W cytowanej tu notatce Wydziału Organizacyjnego
                                                    KW PZPR w Opolu z kwietnia 1968 r. postulowano wprowadzenie „do nomenklatury
                                                    KW kierownika studium nauk politycznych, a także dziekanów poszczególnych
                                                    wydziałów” WSP83. Oznaczało to, że obsada personalna owych stanowisk miała
                                                    pozostawać odtąd w wyłącznej gestii KWPZR.

                                                    Miejscowy aparat partyjny PZPR, na którego czele stał w tym czasie –
                                                    - jako I sekretarz Komitetu Wojewódzkiego PZPR – Marian Miśkiewicz, rozpoczął
                                                    „ręczne sterowanie” sprawami kadrowymi na opolskiej WSP. W działaniach tych
                                                    czołową role odgrywali dwaj lokalni dygnitarze komunistyczni: kierownik Wydziału
                                                    Organizacyjnego KW PZPR, Stanisław Pogan, oraz I sekretarz Komitetu Miejskiego
                                                    i Powiatowego PZPR w Opolu, Augustyn Wajda. 18 kwietnia 1968 r. Egzekutywa KW
                                                    PZPR w Opolu zobowiązała obu tych dygnitarzy „do przeprowadzenia rozmów z KW
                                                    PZPR Katowice i Wrocław w sprawie wzmocnienia kadrowego WSP w Opolu”84. W ten
                                                    sposób w dziejach Opola po raz pierwszy – lecz niestety nie ostatni – zapisało
                                                    się niesławnie nazwisko „Pogan”...

                                                    Od początku maja 1968 r. do końca roku akademickiego Wyższą Szkołą
                                                    Pedagogiczną w Opolu kierował tymczasowo prorektor A. Zięba. Z początkiem
                                                    września 1968 r. tymczasowy zarząd uczelni oddano w ręce dwóch nowo mianowanych
                                                    prorektorów: doc. Jana Seredyki i doc. Zbigniewa Romanowicza85. W czerwcu 1969
                                                    r. Ministerstwo Oświaty i Szkolnictwa Wyższego podjęło decyzję o powołaniu z
                                                    dniem 1 września 1969 r. doc. dra J. Seredyki na stanowisko rektora. Prorektorem
                                                    d/s dydaktycznych mianowany został doc. Bolesław Reiner, o którym –
                                                    - z właściwą sobie „poprawnością polityczną” - tak pisze prof. S. S. Nicieja
                                                    w swoim zarysie dziejów opolskiej WSP: “Był pryncypialny i demonstrował swą
                                                    postawę ateistyczną”. Trójka docentów: J. Seredyka, B. Reiner i Z. Romanowicz,
                                                    wspierana przez nowych dziekanów: doc. F. Plutę i doc. A. Myśleckiego, kierowała
                                                    uczelnią do 1972 r.86

                                                    Prorektor B. Reiner zajął się ideologiczną “obróbką” miejscowej
                                                    społeczności studenckiej, o czym w następujący sposób pisze tenże prof. Nicieja:

                                                    “Po wydarzeniach marcowych postanowiono na uczelni zwrócić większą
                                                    uwagę na kształcenie ideologiczne. Zgodnie z zaleceniami V Zjazdu PZPR do
                                                    programu nauczania wyższych uczelni wprowadzono od letniego semestru 1968/69
                                                    nowy przedmiot, pod nazwą podstawy nauk politycznych, zajęciami z zakresu nauk
                                                    społeczno-politycznych objęto studentów wszystkich kierunków w wymiarze 2 godzin
                                                    tygodniowo przez 2 semestry. Do realizacji tych zadań powołano 1 lutego 1969 r.
                                                    Międzywydziałowe Studium Nauk Politycznych, przekształcone w Instytut Nauk
                                                    Społeczno-Politycznych, pod kierownictwem nowo powołanego prorektora doc. dr.
                                                    Bolesława Reinera”87.

                                                    W ramach pomarcowych represji opolska WSP została odseparowana kadrowo
                                                    od innych ośrodków akademickich. Do “marca” znaczną część kadry naukowej tej
                                                    uczelni stanowili pracownicy dojeżdżający z ośrodków pozaopolskich. Chodzi tu
                                                    w szczególności o sporą grupę samodzielnych pracowników naukowych, profesorów
                                                    i docentów, z Uniwersytetu Wrocławskiego oraz z politechnik wrocławskiej,
                                                    gliwickiej i częstochowskiej. Po “marcu” zerwano współpracę z tego typu osobami,
                                                    osłabiając w ten sposób intelektualny potencjał WSP, ale osiągając pożądaną
                                                    przez komunistów większą dyspozycyjność kadr naukowo-dydaktycznych tej uczelni
                                                    od lokalnych ośrodków władzy politycznej. Wynikły stąd problem niedostatku
                                                    samodzielnych pracowników naukowych “dyktatura ciemniaków” rozwiązała w typowy
                                                    dla siebie sposób - poprzez administracyjne wykreowanie jedenastu nowych
                                                    ( “marcowych” ) docentów, którzy przejęli rozmaite funkcje kierownicze na
                                                    uczelni88.

                                                    “Marcowe” i “pomarcowe” represje skutecznie zastraszyły liczne rzesze
                                                    powojennej inteligencji polskiej, skłaniając ją ku politycznemu serwilizmowi
                                                    lub ku przezornemu trzymaniu się z daleka od wszelkich niezależnych inicjatyw
                                                    społecznych. Niejednemu działaczowi studenckiemu z 1968 r. na zawsze złamano
                                                    moralny kręgosłup ( przykładem tego mogą być późniejsze meandry politycznej
                                                    drogi życiowej Krzysztofa Borkowskiego, jednej z czołowych postaci “marcowego”
                                                    ruchu studenckiego na terenie Opola ). Niekiedy udało się nawet złamać kręgosłup
                                                    moralny całym środowiskom akademickim. Przykładem tego może być środowisko
                                                    akademickie Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Opolu i późniejszego Uniwersytetu
                                                    Opolskiego. Środowisko to wzięło czynny udział w “wydarzeniach marcowych” jako
                                                    jedyne środowisko akademickie na terenie Opola, ale w późniejszych czasach
                                                    odgrywało już zupełnie inną rolę, stanowiąc w praktyce jeden z głównych
                                                    bastionów komunizmu i postkomunizmu w regionie opolskim. Udział tego
                                                    środowiska w rewolucji solidarnościowej lat osiemdziesiątych XX w. okazał
                                                    się niewspółmiernie nikły w stosunku do obiektywnie istniejących możliwości
                                                    kadrowych i organizacyjnych. Niewątpliwie ma to jakiś związek z represjami
                                                    jakie spadły na środowisko akademickie WSP po marcu 1968 r.



                                                    Koniec cytatu. Niestety jest to tylko ujęcie szkicowe, a zasygnalizowany tu
                                                    temat długofalowych następstw marca 1968 dla kondycji opolskiego środowiska
                                                    akademickiego ciągle czeka na gruntowne i kompleksowe przebadanie. Tylko kto
                                                    w naszych aktualnych warunkach opolskich odważyłby się na wdrożenie podobnego
                                                    programu badawczego? Ile rozmaitych tabu, prywatnych i środowiskowych, trzeba
                                                    byłoby przy tym naruszyć?!


                                                  • Gość: Kuba Re: do Sebusha IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.07.06, 11:05
                                                    Gość portalu: absolwentka napisał(a):

                                                    > Zastanawia mnie, czy ktos napisze alternatywna historie WSP/ UO niz ta, jak
                                                    > oferuje nam pan SSN?? Taka bez wybielen i przemilczen?!


                                                    Właśnie przeczytałem w ogólnopolskim wydaniu GW, że rektor UMK w Toruniu powołał
                                                    dwa zespoły złożone z pracowników naukowych tej uczelni, które zajmą się
                                                    przeszłością pracowników UMK. Pierwszy zespół w ramach programu badawczego
                                                    ma opracować historię uczelni. Drugi zespół na doradzać rektorowi właściwe
                                                    postępowanie w przypadku ujawnienia kolejnych agentów SB w miejscowym środowisku
                                                    akedemickim. Może by tak władze UO poszły za tym przykładem zanim zacznie się
                                                    tzw. dzika lustracja w odniesieniu do środowiska WSP/UO? To, że takie sprawy
                                                    zaczną prędzej czy później wypływać również na terenie Opola, to tylko kwestia
                                                    czasu i lepiej się za wczasu do tego przygotować, żeby potem nie obudzić się
                                                    z ręką w nocniku!
                                                  • Gość: monika Re: do Sebusha IP: *.atol.com.pl 01.07.06, 23:31
                                                    Tu nie rtle chodzi o strach, ile o to, że słabe jest zainteresowanie problemem
                                                    NSZ "S" na uniwersytetach, nie tylko opolskim. Powołanie oddziałów IPN
                                                    zdynamizowało badania nad historią najnowszą w tych osrodkach akademickich,
                                                    gdzie są oddziały. Dlatego uważam, że to jest najbardziej efektywny sposób, aby
                                                    odpowiedziec na zgłaszane przez Kube zapotrzebowanie.
                                                    Przepraszam, dla kogo IPN jest solą w oku, ze używasz liczby mnogiej?
                                                    Żyjemy w wolnym kraju i mozna mieć różne poglądy na kwestie ważności celów.
                                                    Można się nie zgadzać i spierać, walczyć na argumenty. Jednak potępiać w
                                                    czambuł kogoś, że głosował inaczej w demokracji się nie godzi. Chyba że silna
                                                    jest tęsknota za parlamentem kalek z piosenki Zembatego.
                                                  • Gość: Kuba Re: do Moniki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.07.06, 08:38
                                                    No, tego by tylko brakowało, żeby nie wolno było krytykować posłów i senatorów
                                                    za to jak głosują! To by dopiero była demokracja!

                                                    Powołanie IPN (a niekoniecznie poszczególnych oddziałów tej instytucji)
                                                    zdynamizowało badania nad najnowszą historią polityczną Polski przede wzystkim
                                                    na tej zasadzie, że dostępne stały się bogate zbiory archiwaliów b. SB. Niestety
                                                    środowisko opolskie interesuje się tym źródłami w znikomym stopniu w pórownaniu
                                                    z zainteresowaniem jakie występuje w innych ośrodkach. To nie tylko moja opinia.
                                                    To samo mówią pracownicy IPN we Wrocławiu, którzy b. dziwią się, dlaczego
                                                    badacze opolscy tak rzadko korzystają z tych materiałów (sam słyszałem we
                                                    wrocławskim IPN-ie takie właśnie opinie razem z komentarzem na temat tego jak
                                                    głosował senator Nicieja).
                                                  • Gość: absolwentka Re: do Moniki IP: *.broker.com.pl 02.07.06, 11:57
                                                    Masz racje co do IPN. Pan Nicieja byl przeciw, gdyz jako sluga SLD bronil
                                                    partii, ale i siebie, moze sam ma wiele za uszami?? O panegirykach na czesc
                                                    Dzierzynskiego byla kiedys tutaj dyskusja. Ktos kto wychwalal zaslugi czekisty,
                                                    nie moze kochac IPN i jego pionu sledczego... Nawet kiedy jest historykiem. Ale
                                                    czy w ogole interesuje go prawda??
                                                  • Gość: marek Re: do absolwentki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.07.06, 12:44
                                                    To typowe czepianie sie. Uprawiasz tzw czepialstwo. Wszyscy wiemy, ze byl PRL i
                                                    jego obyczaje. Ktos kto urodzil sie po wojnie, zyl pod Strzegomiem, nie mial w
                                                    domu ojca AJ-owca, tylko chlopa, obcowal z prowincjonalna szkola i moda moze
                                                    nie musial tak nasiaknac antywidzeniem owczesnego swiata. Potem przyszlo
                                                    horyzontow poszerzanie, zycia poznawanie, ksiazek czytanie, autorytetow
                                                    szukanie. Nie dziwie sie, ze Pan Prof. Nicieja zawsze z takim wzruszeniem i
                                                    oddaniem mowi o osobach, ktore otwieraly mu oczy na swiat. A to Brozek, a to
                                                    Dziewulski, a to Kokot, a to Horn, Hornowa. Nie wymienie innych. Gdyby
                                                    wyladowal w Warszawie na UW to moze olsnilby go Baczko, Kolakowski, Geremek i
                                                    inni koryfeusze. Zbrodniczy system PRL-owski dobrze nauczyl sie maskowac swoje
                                                    odczlowieczenie, majac gebe pelna czlowieka. Wiec dla mlodych takich jak Prof.
                                                    Nicieja nie od razu PRL byl be, a ludzie lewicy byli protagonistami zla. Mogli
                                                    zafascynowac mlodego badacza takze tacy ludzie jak Prochnik, Lenski, czy
                                                    Dzierzynski. Przeciez nie tacy wielcy widzieli w tym systemie jakies wartosci.
                                                    Dopiero napisanie takich prac otworzylo droge do paszportu, a ten umozliwil
                                                    yobaczenie na wlasne oczy jak system radziecki niszczy polska kulture. To byl
                                                    pewnie szok. Tu zaczyna sie nowy Nicieja, badacz Lyczakowa, cmentarza Orlat. To
                                                    sa autentyczne zaslugi. Olsniewajace. Takich nie osiagneli w nauce ani pan Su.
                                                    ani pan Sm. Smieszy mnie gowniara = zakladam absolwentko ze jestes mloda
                                                    kobieta a nie jakims starym sklerotykiem = ktora nic jeszcze w zyciu nie
                                                    dokonala a juz ma gebe pelna zolci i jadu. Pomysl, zastanow sie, badz krytyczna
                                                    ale nie bezkrytyczna. Wroclawski IPN to tez nie jest wylegarnia naukowych
                                                    gwiazd, raczej odwrotnie, przechowalnia dla tych ktorzy nie zrobili
                                                    olsniewajacych karier w nauce, choc bardzo chcieli... Wiec niech koledzy
                                                    wroclawscy badaja, pisza, zyja i dadza zyc innym... i przedz wszystkim nie
                                                    dorabiaja srodowiskom geby tylko z tej racji ze jak kadrowcy z dawnej SB siedza
                                                    na cudzych teczkach. Fe !
                                                  • Gość: absolwentka Re: do absolwentki IP: *.broker.com.pl 02.07.06, 19:57
                                                    To ze jestem mloda, chyba nie przeszkadza! Wazne aby miec rzetelny oglad
                                                    rzeczywistosci i tzw. kregoslup, watpie aby senator i rektor byl tak poruszony
                                                    Lwowem, ze zaczal o nim pisac ksiazki. Jesli ocieral sie o srodowisko
                                                    wroclawskie, a napewno tak bylo, to doskonale wiedzial czym byl Lwow i jakie
                                                    bylo jego znaczenie dla kultury polskiej. Moja teza jest inna: jako zaufany
                                                    czlowiek partii otrzymal paszport i pojechal na badania, jasne bylo, ze nie
                                                    napisze nic przeciw systemowi, i tak tez zrobil...
                                                  • Gość: Monika Re: do Moniki IP: *.atol.com.pl 02.07.06, 12:40
                                                    Dlaczego ciągle przypisujesz mi stwierdzenia, których nie wyraziłam? Gdzie
                                                    napisałam, ze nie wolno krytykować posłów czy senatorów?
                                                    Chyba, że dla Ciecie potępianie w czambuł to to samo, co krytyka. Dla mnie te
                                                    pojęcia mają odmienne zakresy znaczeniowe.
                                                    Przejrzyj zainteresowania badawcze hisoryków historii najnowszej i wytłumacz
                                                    im, że nie powinni się interesować pierwszymi latami powojennymi, a akurat
                                                    Solidarnością.
                                                    Mam pewną hipotezę, dlaczego jest słabe zainteresowanie panną "S", nie tylko w
                                                    Opolu.
                                                    Archiwa SB czy UB były dostępne, choć może nie w takim zakresie, jeszcze przed
                                                    postaniem IPN. Sama siedziałam w UOP i czytałam nierzadko szokujące dokumnety.
                                                    Dlatego jeszcze raz podkreślę: powstanie oddziału IPN w Opolu zdynamizuje
                                                    badania, bo:
                                                    zostaną zatrudnieni historycy, którzy się interesują okresem PRL;
                                                    dostępność archiwów będzie łatwiejsza, bo nie trzeba bedzie dojeżdżać.

                                                  • Gość: marek Re: do Moniki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.07.06, 12:52
                                                    popieram pomysl akt opolskich w opolskim IPN !
                                                  • Gość: Kuba Re: do Moniki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.07.06, 14:41
                                                    Nie mam nic przeciwko powołaniu opolskiego oddziału IPN, choćby dlatego, że
                                                    również z własnego doświadczenia wiem, jak uciążliwa może być konieczność dojazdu
                                                    do placówki wrocławskiej. Postulat ten nie powinien być jednak traktowany jako
                                                    wymówka usprawiedliwiająca rażące zaniedbania badawcze ze strony aktualnie
                                                    istniejącego opolskiego środowiska naukowego. A obawiam się, że tak właśnie
                                                    wygląda to w chwili obecnej.
                                                  • Gość: monika Re: do Moniki IP: *.atol.com.pl 02.07.06, 15:15
                                                    Róznimy sie w ocenie. Ty stale podkreślasz, ze mamy do czynienia z rażącym
                                                    zaniedbaniem, ja z kolei piszę o swobodzie wyboru tematów badawczych. Nie mogę
                                                    nikogo winić, że historia opolskiej NSZZ "S" nie jest na tyle atrakcyjna, żeby
                                                    masowo zechcieli ją badać.
                                                    Nie może być płaszczyną odniesienia do porównań ośrodek akademicki, w którym
                                                    jest wiele instytucji naukowych zatrudniających historyków: PAN, instytuty
                                                    badawcze, uniwersytety, akademie, wyższe szkoły peedagogiczne, prywatne
                                                    uczelnie i wreszcie utalentowani opozycjoniści, którzy niezależnie od
                                                    formalnego wykształcenia są zainteresowani, aby spisać swoje wspomnienia.
                                                    Napisz, ile prac powstało np. w Zielonej Górze, Koszalinie, Częstochowie,
                                                    Kielcach, Słupsku poza IPN.
                                                    Nie traktuję postulatu powołania IPN w Opolu jako wymówki, tylko jako skuteczną
                                                    formę intensyfikacji prac nad okresem PRL. Przy czym wcale nie jestem pewna, ze
                                                    akurat NSZZ Solidarność, stan wojenny i lata osiemdziesiąte będą na pierwszym
                                                    planie. W istniejących oddziałach jest to przecież tylko jeden z wielu
                                                    przedmiotów badań.
                                                  • Gość: Kuba Re: do Moniki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.07.06, 15:42
                                                    No, jeżeli punktem odniesienia mają być dla nas takie ośrodki jak Koszalin,
                                                    Słupsk albo Częstochowa - miasta nie będące obecnie stolicami województw i nie
                                                    mające własnych uczelni rangi uniwersyteckiej - to chyba za bardzo zaniżacie
                                                    sobie poprzeczkę (mam nadzieję, że nie będziecie porównywać się np. z
                                                    Zawierciem, Wieluniem czy Oleśnicą, choć porównanie wypadłoby wtedy jeszcze
                                                    korzystniej dla Opola!). Wiem, że skakać będzie wtedy łatwiej, ale wydawało mi
                                                    się, że UO mierzy znacznie wyżej. Jeżeli chcecie uchodzić za porządny
                                                    uniwersytet, to wypada porównywać się z innymi ośrodkami.

                                                    Na terenie Opola historyków zatrudnia nie tylko UO, ale też PIN IŚl, instytucja
                                                    nie mająca swojego odpowiednika w wielu innych poważnych ośrodkach, a więc
                                                    problem bazy organizacyjno-instytucjonalnej nie przedstawia się u nas wcale aż
                                                    tak tragicznie. Przykład takich ludzi jak np. Bereszyński pokazuje, że wcale
                                                    nie jest u nas tak tragicznie także z pisującymi opozycjonistami, a więc i ta
                                                    wymówka wydaje mi się mocno przesadzona. Problem polega raczej na tym, że
                                                    miejscowe środowisko naukowe z kręgu UO oraz PIN IŚl nie potrafi lub nie chce
                                                    nawiązać współpracy z tego typu ludźmi, a podłoże tej niezdolności lub niechęci
                                                    jest ewidentnie polityczne.
                                                  • Gość: monika Re: do Moniki IP: *.atol.com.pl 02.07.06, 19:04
                                                    Niech więc będzie jako odniesienie do porównań wymieniona przeze mnie Zielona
                                                    Góra/Gorzów Wlkp oraz Bydgoszcz i Olsztyn, bo w tych ośrodkach akademickich są
                                                    delegatury IPN, podobnie jak w Opolu.
                                                    Instytut Śląski zatrudnia historyków, którzy zajmują sie historią powojenną,
                                                    lecz sami piszą projekty i określaja przedmiot swoich badań. Odpowiednikiem PIN
                                                    IŚ jest np. Instytut Zachodni w Poznaniu, Ośrodek Badań Naukowych im.
                                                    Wojciecha Kętrzyńskiego w Olsztynie, Południowo-Wschodni Instytut Naukowy w
                                                    Przemyślu.
                                                    Nie robię żadnych wymówek, tylko niestety praca p. Bereszyńskiego nie została
                                                    opublikowana, więc zasięg jej oddziaływania jest ograniczony.
                                                    Może dowiemy się czegoś więcej o podłożu politycznym niechęci do wspólpracy.
                                                    Czy p. Bereszyński zwrócił się z jakąś inicjatywą do władz PIN IŚ lub UO i
                                                    została ona storpedowana lub zignorowana z powodów politycznych?
                                                  • Gość: Kuba Re: do Moniki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.07.06, 20:43
                                                    Myślę, że takim ludziom jak Bereszyński nie jest zbytnio potrzebna
                                                    instytucjonalna pomoc UO czy Instytutu Śląskiego, bo jak na razie z powodzeniem
                                                    obywają się bez pomocy z tej strony. Wiedza i doświadczenie tego typu ludzi
                                                    mogłyby natomiast przydać się tym instytucjom, gdyby zatrudnionym tam historykom
                                                    naprawdę zależało na rozwijaniu nowych programów badawczych. Widać jednak nie
                                                    zależy, skoro o taką pomoc nie zabiegają. Z tego co wiem, to obecny rektor UO
                                                    jest jedną z osób, które otrzymały do wglądu pełny tekst pracy
                                                    Z. Bereszyńskiego. Gdyby był zainteresowany jakąkolwiek współpracą, to dałby
                                                    temu wyraz po zapoznaniu się z manuskryptem. Nic takiego jednak nie nastąpiło.
                                                    Naprawdę nie mnie należy pytać o powody tego desinteressement!
                                                  • Gość: Kuba badacz z UW będzie pisać książkę o Kowalczykach IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.07.06, 23:39
                                                    Właśnie otrzymałem informację, ze jeden z pracowników naukowych Uniwersytetu
                                                    Warszawskiego (nazwiska na razie nie podaję) przystępuje do pisania książki na
                                                    temat sprawy Kowalczyków. Wydawcą będą "Arkana". Wiadomość absolutnie pewna,
                                                    z pierwszej ręki. Monika jak zwykle ze mną się nie zgodzi, ale uważam, że jest
                                                    to kolejny powód do wstydu dla historyków z UO i dla całego opolskiego
                                                    środowiska naukowego. Tematy badawcze leżą dosłownie na ulicy, ale zbierają je inni!

                                                    Zainteresowanym przypominam, że jutro (tj. we wtorek 4 lipca) o godz. 17
                                                    w siedzibie Zarządu Regionu NSZZ "Solidarność" Śląska Opolskiego przy ul.
                                                    Damrota 4 w Opolu odbędzie się konferencja prasowa poświęcona przygotowaniom
                                                    do opolskich obchodów 35-lecia sprawy Kowalczyków oraz 25-lecia stanu wojennego.
                                                    Wstęp wolny. Zaproszenie do udziału w konferencji przekazano także władzom UO.
                                                    Ciekawe, czy ktoś z ramienia tych władz będzie obecny?



                                                  • Gość: absolwentka Re: badacz z UW będzie pisać książkę o Kowalczyk IP: *.broker.com.pl 04.07.06, 09:56
                                                    W Opolu interesuje raczej Lwow i tzw. kresy, a nie problematyka lokalna - te
                                                    tematy sa bardziej bezpieczne. Ale to tylko pozor...
                                                  • Gość: monika Re: do Kuby IP: *.atol.com.pl 30.06.06, 11:42
                                                    Nie interesowała mnie bibliografia , bo tę łatwo można znaleźć w internecie,
                                                    jak choćby na stronie
                                                    www.incipit.home.pl/bibula_/index.html, na którą często zaglądam.
                                                    Chodziło mi o udowodnienie tezy, że badania historyczne nad "S" i opozycją
                                                    rozwijają się w innych uniwersytetach.
                                                    Pisanie o przymusie oznaczało, że jeśli dysponuje sie środkami przymusu i są
                                                    one skuteczne, to można pisać bez deklaracji tych, których dotyczy zadanie, że
                                                    będzie wykonane. Inaczej nie należy wypowiadać się za kogoś.
                                                    Różnię się też z Panem w poglądach na temat, co stanowi podstawę reputacji
                                                    uniwersytetu. Moim zdaniem to dobra jakość nauczania, przygotowanie studentów
                                                    do wykonywania pracy zawodowej, tzn. obok przekazywania teorii i stanu wiedzy,
                                                    także pewnych umiejętności praktycznych, rozbudzanie ich kreatywności,
                                                    niezależności sądów i dociekliwości, to włączenie uczelni do naukowej
                                                    współpracy międzynarodowej, to realizacja projektów badawczych istotnych dla
                                                    teorii lub praktyki, to zapewnienie studentom dobrych warunków studiowania, to
                                                    tworzenie atmosfery sprzyjającej prowadzeniu otwartego dyskursu. Oczywiście w
                                                    ramach otwartego dyskursu jest miejsce dla proponowanych przez Pana konferencji.
                                                    Są one jednym z elementów, które kształtują reputację i wizerunek uniwersytetu.

                                                    Czy tak trudno zrozumieć, że obecnie jesteśmy poruszeni śmiercią dyrektora
                                                    Instytutu Historii prof. Leszka Kuberskiego i nie jest to odpowiednia pora do
                                                    rozmów na temat konferencji?
                                                  • sebush prof. Kuberski 30.06.06, 12:33
                                                    Szkoda prof. Kuberskiego - młody człowiek i tak szybko odszedł! A strata ta
                                                    jest tym boleśniejsza, że była to soba prawa i dobra dla ludzi. To strata dla
                                                    UO, przede wszystkim dlatego, że takich ludzi na UO jakim był prof. Kuberski
                                                    chciałoby się mieć więcej na tej uczelnii!
                                                  • Gość: baryła Re: do Kuby IP: 213.199.242.* 02.07.06, 20:08
                                                    A propos wymiany zdań pomiędzy Moniką a Kubą. W Gazecie Świątecznej z 1.07.06
                                                    czytam intersujące wspomnienia Leo Leszka Kantora - Żyda ze Strzegomia, od
                                                    kilkudziesięciu lat na emigracji. Jest tam i wątek opolski. Byłbym naprawdę
                                                    ciekaw, kto imiennie wydał decyzję o usunięciu go z WSP. Czy było więcej takich
                                                    przypadków? Jak rok 1968 wyglądał w Opolu?
                                                    Historycy, do piór!


                                                  • Gość: Kuba Re: do Baryły - represje pomarcowe w Opolu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.07.06, 21:04
                                                    W odpowiedzi na post Baryły pozwalam sobie przytoczyć fragment wspominanej tu
                                                    książki Z. Bereszyńskiego, odnoszący się do pomarcowych repersji w opolskim
                                                    środowisku akademickim w 1968 r.:




                                                    Pomarcowa pacyfikacja środowisk akademickich
                                                    na terenie Opola

                                                    Jeszcze przez długi czas po spacyfikowaniu sytuacji na uczelniach
                                                    trwały porachunki z uczestnikami studenckiego protestu, idące w parze
                                                    z czystkami o podłożu nie tylko politycznym ale i narodowościowym
                                                    ( “antysyjonistycznym”, czytaj: antysemickim ). W kwietniu 1968 r. lokalna
                                                    prasa reżimowa zaczęła wreszcie pisać o tym, że również opolskie środowisko
                                                    akademickie czynnie uczestniczyło w marcowych protestach studenckich. Było to
                                                    jednak wyłącznie obrzydliwe kopanie pokonanego i leżącego już na ziemi
                                                    przeciwnika.

                                                    W piątek 5 kwietnia 1968 r. zebrały się – dla dokonania porachunków
                                                    ( oficjalnie dla oceny “postaw i zaangażowania członków PZPR w ostatnim okresie”
                                                    ) – oddziałowe organizacje partyjne PZPR na dwóch wydziałach opolskiej WSP:
                                                    Filologiczno-Historycznym i Matematyczno-Fizycznym. “Referaty przedstawione
                                                    przez egzekutywy OOP – pisał wspomniany Marek Szymański w poniedziałkowym
                                                    wydaniu “Trybuny Opolskiej” z 7 kwietnia 1968 r. – dotyczyły atmosfery
                                                    i wydarzeń na uczelni w marcu br., kiedy to dochodziło do podejmowania przez
                                                    elementy wichrzycielskie, syjonistyczne i reakcyjne prób mających na celu
                                                    wciągnięcie studentów w ekscesy i burdy, mające m. in. miejsce na Uniwersytecie
                                                    Warszawskim i kilku innych wyższych uczelniach kraju”66. W takiej formie
                                                    “Trybuna Opolska” po raz pierwszy przyznała, że – wbrew temu co wcześniej
                                                    pisano na jej łamach – bynajmniej nie wszyscy opolanie byli przeciwni
                                                    “marcowemu” ruchowi studenckiemu.

                                                    W dalszej części cytowanego tekstu M. Szymański tak pisał o czystkach
                                                    wewnątrz uczelnianej organizacji PZPR na WSP:

                                                    “Szczególnie wiele miejsca w dyskusji poświęcili towarzysze z OOP
                                                    przy Wydz. Mat. Fiz. ocenie sylwetek i postaw tych swoich członków, którzy
                                                    w ostatnim okresie ujawnili swe prawdziwe - wrogie oblicze. Po pełnej partyjnego
                                                    zaangażowania dyskusji podjęto decyzję wykluczenia z partii Jana Serbinowskiego,
                                                    studenta III roku fizyki, który zatrzymany został w momencie przewożenia
                                                    z Krakowa do Opola ulotek [...]

                                                    Drugim wykluczonym z szeregów partii jest Adolf Czajkowski – student
                                                    IV roku mechaniki, który publicznie występował przeciwko uchwalonej przez
                                                    organizację partyjną rezolucji określającej stanowisko OOP wobec wydarzeń na
                                                    Uniwersytecie Warszawskim.

                                                    Osobno omówiona została sprawa piastującego do niedawna funkcję
                                                    kierownika Studium Wojskowego na WSP płk. Izydora Helina, który mimo
                                                    kilkakrotnych zawiadomień nie przybył na zebranie. Po zapoznaniu się z
                                                    przedstawionymi faktami obrazującymi sylwetkę moralną i wrogą, syjonistyczną
                                                    postawę I. Helina, towarzysze jednogłośnie postanowili wykluczyć go z szeregów
                                                    PZPR.

                                                    Na zebraniu OOP Wydz. Filolog. Hist. Podana została towarzyszom
                                                    decyzja podjęta 1 kwietnia br. przez Komisję Kontroli Partyjnej Miasta i Powiatu
                                                    dot. wykluczenia z szeregów PZPR członka OOP Wydz. Filolog. Hist. dr. Mariana
                                                    Treszela”67.

                                                    10 kwietnia 1968 r. tenże M. Szymański zaatakował personalnie na
                                                    łamach “TO” wymienionego powyżej płka Izydora Helina, zwolnionego nieco
                                                    wcześniej ze stanowiska kierownika Studium Wojskowego przy WSP. Atak ten był
                                                    typowym przykładem trwającej wówczas w całym kraju antysemickiej nagonki.
                                                    M. Szymański “demaskował” publicznie żydowskie pochodzenie represjonowanego
                                                    oficera, zaczynając swój artykuł od następującej prezentacji: “Izydor Helin,
                                                    syn Natana i Eleonory [...]”. Był to w zasadzie jedyny konkret w całym, nader
                                                    obszernym zresztą, artykule. Następujące dalej ogólnikowe zarzuty pod adresem
                                                    płka Helina stanowiły już tylko demagogiczne pustosłowie, służące wyłącznie
                                                    częściowemu zawoalowaniu antysemickiego podłoża represji68.

                                                    Sprawa wystąpień studenckich na terenie Opola powróciła jeszcze w
                                                    tekstach opublikowanych na łamach “TO” w dniach 19 i 23 kwietnia oraz 20 czerwca
                                                    1968 r.69 W tekście opublikowanym 23 kwietnia wspominany już wiceprzewodniczący
                                                    Zarządu Wojewódzkiego ZMS, E. Brudkiewicz, przyznał, że w “wydarzeniach
                                                    marcowych” licznie uczestniczyli również członkowie jego związku.

                                                    Pod szczególnie gwałtownym ostrzałem znaleźli się redaktorzy
                                                    opolskiego miesięcznika studenckiego “Fama”: Krzysztof Borkowski
                                                    ( przewodniczący zespołu redakcyjnego ), Harry Duda, Stanisław Gruszecki i in.
                                                    W notatce Wydziału Organizacyjnego KW PZPR w Opolu z kwietnia 1968 r. pisano:
                                                    „W kształtowaniu niewłaściwej postawy studentów niemałą rolę odgrywało
                                                    wydawnictwo studenckie »FAMA«. Z materiałów, jakie między innymi zakwestionował
                                                    Wojewódzki Urząd Kontroli Prasy i Widowisk wynika, że przemycane tam były
                                                    pozycje wrogie. Wydaje się, że trzeba dokonać oceny postaw politycznych członków
                                                    kolegium tego pisma. Ponadto zachodzi potrzeba przedyskutowania kierunków tego
                                                    pisma pod względem merytorycznym. Większy wpływ i kontrolę nad treścią tego
                                                    pisma wykazać musi K[omitet] Z[akładowy] partii”70.

                                                    Po “wydarzeniach marcowych” K. Borkowski został odsunięty od
                                                    kierowania zespołem redakcyjnym “Famy”, ale redaktorzy owego pisma nadal
                                                    pozostali solą w oku ówczesnego establishmentu partyjnego. 20 czerwca 1968 r.
                                                    niejaki Stanisław Galos zaatakował na łamach “TO” redaktorów “Famy”, sugerując
                                                    niedwuznacznie, że należałoby poddać ich jeszcze surowszym represjom:

                                                    “Większość redaktorów pisma – donosił S. Galos – odegrała w opolskiej
                                                    WSP czołową rolę w wypadkach marcowych. Stanowiło to logiczne następstwo,
                                                    swoiste ukoronowanie ich wcześniejszych warcholskich poczynań wynikających –
                                                    podkreślam to raz jeszcze – nie z bezideowości, ale świadomego działania [...]
                                                    w kierunku na »nie« wobec socjalizmu [...]

                                                    Ingerencja instancji partyjnej spowodowała, że zmieniono naczelnego
                                                    redaktora »Famy«, ale skład redakcyjny nie uległ zasadniczym zmianom, co każe
                                                    żywić obawy o przyszłość studenckiego pisma”.

                                                    S. Galos atakował w pośredni sposób również inne osoby, pisząc, że
                                                    “wśród kadry naukowej znaleźli się [...] orędownicy gorliwie broniący eskapad
                                                    Borkowskiego, Gruszeckiego, Dudy i innych, którzy zawładnęli »FAMĄ«”71.

                                                    Podczas gdy najwybitniejsi pisarze polscy protestowali przeciwko
                                                    szkodliwym dla kultury narodowej poczynaniom ówczesnych władz PRL i
                                                    solidaryzowali się z opozycyjnym ruchem studenckim, niektórzy literaci opolscy
                                                    dali obrzydliwy popis politycznego serwilizmu, deklarując na łamach “Trybuny
                                                    Opolskiej” swoje poparcie dla “dyktatury ciemniaków”. Jako pierwszy uczynił to
                                                    Jan Goczoł, członek opolskiego oddziału Związku Literatów Polskich, który
                                                    w opublikowanym 25 kwietnia 1968 r. oświadczeniu, zatytułowanym “Zaproszeni
                                                    do kształtowania serc i umysłów”, przyłączył się do kampanii przeciwko
                                                    “syjonistom” i opozycyjnie nastawionym intelektualistom, próbując w następujący
                                                    sposób przeciwstawić im opolskie środowisko literackie:

                                                    “Niedawne wydarzenia marcowe rozpoczęły się wystąpieniami ludzi ze
                                                    środowiska literackiego, wystąpieniami, które mogły w opinii społeczeństwa
                                                    podważyć lub wręcz przekreślić prawo pisarzy do zabierania głosu w sprawach
                                                    społecznych, narodowych, politycznych. Hasło »Pisarze do piór«, jakie pojawiło
                                                    się wówczas na transparentach wieców robotniczych, wyrażało zarówno
                                                    zniecierpliwieni
                                                  • Gość: Kuba Re: do Baryły - represje pomarcowe w Opolu(2) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.07.06, 21:05

                                                    Podczas gdy najwybitniejsi pisarze polscy protestowali przeciwko
                                                    szkodliwym dla kultury narodowej poczynaniom ówczesnych władz PRL i
                                                    solidaryzowali się z opozycyjnym ruchem studenckim, niektórzy literaci opolscy
                                                    dali obrzydliwy popis politycznego serwilizmu, deklarując na łamach “Trybuny
                                                    Opolskiej” swoje poparcie dla “dyktatury ciemniaków”. Jako pierwszy uczynił to
                                                    Jan Goczoł, członek opolskiego oddziału Związku Literatów Polskich, który
                                                    w opublikowanym 25 kwietnia 1968 r. oświadczeniu, zatytułowanym “Zaproszeni
                                                    do kształtowania serc i umysłów”, przyłączył się do kampanii przeciwko
                                                    “syjonistom” i opozycyjnie nastawionym intelektualistom, próbując w następujący
                                                    sposób przeciwstawić im opolskie środowisko literackie:

                                                    “Niedawne wydarzenia marcowe rozpoczęły się wystąpieniami ludzi ze
                                                    środowiska literackiego, wystąpieniami, które mogły w opinii społeczeństwa
                                                    podważyć lub wręcz przekreślić prawo pisarzy do zabierania głosu w sprawach
                                                    społecznych, narodowych, politycznych. Hasło »Pisarze do piór«, jakie pojawiło
                                                    się wówczas na transparentach wieców robotniczych, wyrażało zarówno
                                                    zniecierpliwienie społeczeństwa zjawiskami prowokacyjnego politykierstwa w
                                                    środowisku literackim, jak niezrozumienia rzeczywistego układu sił i postaw
                                                    w poszczególnych środowiskach kraju [...]

                                                    Dla pisarzy na Opolszczyźnie socjalizm nie był i nie może być
                                                    przygodą intelektualną, lecz intelektualnym twórczym nazwaniem, wymienianiem
                                                    i wyrażaniem, a więc kształtowaniem tego wszystkiego, co socjalizm tutaj oznacza
                                                    [...]

                                                    Dlatego z oburzeniem i obrzydzeniem śledzimy rzucane ostatnio z gazet
                                                    Tel-Awiwu i Jerozolimy, z określonych gazet Zurychu, Paryża, Londynu, Nowego
                                                    Jorku, Bonn, Hamburga i Monachium, bezczelne potwarze i zaślinione nienawiścią
                                                    kłamstwa na naszą ojczyznę, na nas Polaków [...]

                                                    Ujawnione ostatnio fakty powiązań antypolskiej histerii zagranicznych
                                                    kół syjonistycznych z antypolską działalnością wewnątrz naszego kraju, tłumaczą
                                                    wiele z owych niepokojących nas i niezrozumiałych zjawisk dezintegrujących
                                                    nasze społeczeństwo, obrażających jego dumę, wykrzywiających jego wizerunek.
                                                    Zdemaskowane już poczynania redaktorów »Wielkiej Encyklopedii Powszechnej« są
                                                    tu, oczywiście przykładem symbolicznym”72.

                                                    W ślady Jana Goczoła poszedł inny miejscowy literat, Zbigniew
                                                    Zielonka, również członek opolskiego oddziału ZLP, który w oświadczeniu
                                                    opublikowanym przez “Trybunę Opolską” 26 kwietnia 1968 r. w następujący sposób
                                                    opowiedział się po reżimowej stronie barykady:

                                                    “Nadszedł czas odkłamania historii, odkłamania wielu dzieł i
                                                    podręczników do nauki historii, tworzonych w kosmopolitycznym, a w rzeczy samej
                                                    nieprzyjaznym Polsce klimacie, węszącym zawsze i wszędzie nacjonalizm polski.
                                                    Wprost przeciwnie – pragniemy, aby ukazano, zwłaszcza młodzieży, w całej chwale
                                                    i w całym pięknie to, co nazywamy polskością [...]

                                                    Jesteśmy po tej stronie barykady, gdzie toczy się walka o narodowe
                                                    i socjalistyczne a zarazem humanistyczne oblicze naszej ojczyzny i jej kultury”73.

                                                    Oświadczenie Z. Zielonki stanowiło modelowy wręcz przykład
                                                    nacjonalistycznej demagogii moczarowców, próbującej zwodzić społeczeństwo
                                                    górnolotną frazeologią pseudopatriotyczną.

                                                    Cytowane nieco wcześniej oświadczenie z 25 kwietnia 1968 r. nie było
                                                    jedynym haniebnym aktem serwilizmu w politycznej i literackiej biografii Jana
                                                    Goczoła. W kilkanaście lat później pisarz ten z równą gorliwością udzielił
                                                    poparcia reżimowi stanu wojennego, czego przykładem może być jego udział w
                                                    “społecznym” wojewódzkim komitecie obchodów święta 1 maja w 1982 r. oraz jego
                                                    późniejszy „wybór” na posła na Sejm PRL z listy PRON ( w 1985 r. ). J. Goczoł
                                                    nigdy nie uznał za stosowne rozliczyć się w jakikolwiek sposób z tych – oraz
                                                    innych tego typu - epizodów swojej biografii, a w szczególności z poglądów jakie
                                                    prezentował w 1968 i 1982 r. Nie brakło mu natomiast tupetu, by nawet w wolnej
                                                    Polsce brać się za rozliczanie innych osób - w bardzo podobny sposób jak
                                                    czyniono to w 1968 r.! W lutym 2004 r. Jan Goczoł, obok paru innych starych
                                                    komunistów opolskich – znalazł się w gronie sygnatariuszy sławetnego apelu
                                                    o odwołanie wiceprezydenta miasta Opola, Arkadiusza Karbowiaka, byłego działacza
                                                    opozycyjnego z końca lat osiemdziesiątych XX w., którego jedyną “winą” było
                                                    prezentowanie nieortodoksyjnych poglądów na historię i politykę. Autorzy
                                                    owego apelu uzasadniali swoje stanowisko m. in. troską o przestrzeganie praw
                                                    człowieka. Cała sprawa za bardzo jednak przypominała “marcowe” poczynania
                                                    J. Goczoła i jego ówczesnych towarzyszy partyjnych, aby – przynajmniej w
                                                    niektórych przypadkach – można było uwierzyć w szczerość tego typu deklaracji.

                                                    Na terenie Opola w ramach “pomarcowych” represji zostali relegowani
                                                    z miejscowej WSP następujący studenci: Jan Kazimierz Czech, Jan Serbinowski,
                                                    Marek Nowy, Mieczysław Plopa, Teodor Olbrich, Ryszard Rabaczyński i Stanisław
                                                    Żebrowski. Cztery inne osoby ukarano zawieszeniem w prawach studenta na okres
                                                    roku. W grupie tej znaleźli się: Krzysztof Borkowski, Adam Kaprzyk, Magdalena
                                                    Pawlaszczyk i Zuzanna Śliwa74. Dwie inne osoby ukarano naganą, a z dwoma
                                                    studentami władze uczelni przeprowadziły rozmowy ostrzegawcze75.

                                                    Przeciwko ośmiu studentom WSP został sformułowany akt oskarżenia. W
                                                    grupie tej znaleźli się: Mieczysław Plopa, Teodor Olbrich, Marek Nowy, Ryszard
                                                    Rabaczyński, Magdalena Pawlaszczyk, Jan Serbinowski, Stanisław Żebrowski i Jan
                                                    K. Czech76.

                                                    Surowe represje spadły również na niektórych pracowników naukowo-
                                                    -dydaktycznych WSP. Zwolnieni z pracy lub zmuszeni do odejścia z uczelni
                                                    zostali: dr Halina Smolińska, dr Marian Treszel, doc. Seweryn Dür77, dr. Felicja
                                                    Figowa, mgr Władysław Czermiński i mgr Zofia Gunaris78 i płk Izydor Helin. Doc.
                                                    Władysławowi Dziewulskiemu, dziekanowi Wydziału Filologiczno-Historycznego WSP,
                                                    najwybitniejszemu historykowi jaki kiedykolwiek funkcjonował w opolskim
                                                    środowisku naukowym, zabroniono kontaktów z młodzieżą, kierując wyłącznie do
                                                    pracy naukowej w Instytucie Śląskim79. Nie wszyscy z wymienionych byli ofiarami
                                                    represji politycznych w ścisłym tego słowa znaczeniu. Niektórzy, jak płk.
                                                    I. Helin i doc. S. Dür ( ortodoksyjny filozof marksistowski ), stracili pracę
                                                    na WSP z powodu swojego “niewłaściwego” pochodzenia. Ewidentnie antysemickie
                                                    podłoże miała również decyzja od odwołaniu z końcem kwietnia 1968 r.
                                                    dotychczasowego rektora WSP, prof. Maurycego Horna, aczkolwiek oficjalnie
                                                    zarzucano mu głównie to, że zajął „niezdecydowane i tolerancyjne stanowisko”
                                                    wobec wystąpień. studenckich na jego uczelni80.

                                                    W sprawozdaniu Służby Bezpieczeństwa Komendy Wojewódzkiej w Opolu
                                                    za rok 1968 r. znajdujemy m. in. następujące informacje i uwagi na temat
                                                    pomarcowych represji policyjnych:

                                                    „W związku z wydarzeniami marcowymi prowadzono 11 spraw na
                                                    22 podejrzanych, w tym 10 aresztowanych. Sprawy można podzielić na dwie grupy,
                                                    zaliczając do pierwszej sprawy prowadzone przeciwko studentom WSP Opole, do
                                                    drugiej sprawy przeciwko innym osobom, których wroga działalność miała za cel
                                                    poparcie studentów.

                                                    Przestępstwo w większości sprowadzało się do kolportażu ulotek,
                                                    rozklejania i rozrzucania rezolucji studenckich, zawierających fałszywe
                                                    wiadomości, nawoływania do strajku i poparcia [...]

                                                    W związku z wydarzeniami marcowymi i zaistniałymi wrogimi
                                                    wystąpieniami, stosowanie aresztu było konieczne, z uwagi na wagę spraw, a także
                                                    konieczność przeciwdziałania wrogiej działalności. Areszty w poszczególnych
                                                    sprawach stosowane były tylko w przypadkach koniecznych”81.
                                                  • Gość: baryła Re: do Baryły - represje pomarcowe w Opolu(2) IP: 213.199.242.* 03.07.06, 12:49
                                                    Dzięki, Kuba. To ciekawe, co piszesz. A swoją drogą, wyrzucenie z partii "za
                                                    karę" ostatecznie okazało się przysługą :)
                                    • Gość: ... Re: do Absolwentki IP: *.gprsbal.plusgsm.pl 27.06.06, 16:01
                                      Moniko, piszesz sama--"tak jakby gdzie indziej profesorami byli absolwenci
                                      Uniwersytetu Latającego czy Towarzystwa Kursów Naukowych"--z czego chyba jasno
                                      wynika, że powszechny według Ciebie wymóg przynależności do PZPR nie dotyczył
                                      jedynie WSP. Natomiast w następnym poście beztrosko stwierdzasz, że przecież
                                      piszesz właśnie o WSP i zarzucasz innym nadinterpretację. To chyba nieładnie
                                      tak swoje własne stwierdzenia może nie nadinterpretowywać, ale za to
                                      przeinterpretowywać na pewno.
                                      • Gość: monika Re: do Absolwentki IP: *.atol.com.pl 29.06.06, 03:21
                                        Nie ma żadnej sprzeczności w tym co pisałam. W zależności od dyscypliny
                                        naukowej nacisk na przynależnośc partyjną był słabszy lub silniejszy. Na WSP,
                                        nie tylko opolskiej, wywierano większy nacisk niz na uniwersytetach. Akurat w
                                        tym poście miałam na myśli WSP, co nie oznacza, że nie było presji na innych
                                        uczelniach. Łatwiej było zostać bezpartyjnym asystentem na fizyce niż na
                                        politologii.
                                  • Gość: Matadore1 Re: do Absolwentki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.07.06, 01:29
                                    Panie Kolego, Nie Uniwersytet Wrocławski, tylka Uniowersytet im. B. Bieruta,
                                    czy nie tak??????????????
                                • narcyzpierwszy Re: do Absolwentki 29.06.06, 21:16
                                  Uniwersytet Mikołaja Kopernika nie powstał z połaczenia żadnych uczelni, a mimo
                                  to jest najlepszym i najwiekszym uniwersytetem na północ od Wisły - i do tego
                                  trzecim co do wielkosci w kraju.
                                  • narcyzpierwszy Re: do Absolwentki 29.06.06, 21:19
                                    Miało być na północ od Warszawy oczywiscie
                                    • Gość: Monika Re: do Absolwentki IP: *.atol.com.pl 30.06.06, 00:57
                                      UMK był utworzony przez profesorów Uniwersytetu im. Stefana Batorego z Wilna.
                                  • Gość: bystry Re: do Absolwentki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.07.06, 05:52
                                    fajnie to napisales. zwazywszy ze Wisla ma raczej bieg poludnikowy. Jakbys
                                    napisal na polnoc od Warszawy to by sie zgadzalo. Ale nie masz racji. Torun
                                    zaczal dzialac juz po wojnie. Po czesci zasilony przez Uniwersytet Wilenski,
                                    ktory podzielil sie na Torun i Gdansk. A w Opolu mysl naukowa zaszczepiali po
                                    wojnie ludzie z Wroclawia, na zasadzie odpryskow jednostek a nie wielkiej
                                    grupy naukowej. Trzeba bylo takich "jebnietych" (sorry, ale mnie ponosi)
                                    milosnikow nauki jak Teodor Musiol by tu za golej ziemi tworzyc WSP.
                        • Gość: matadore1 Re: do Słomy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.07.06, 01:27
                          Zbgychowi nikt d... nie obrobil na uczelni, a co dziwniejsze dyskusja nie
                          zostala "olana", podjęto ją nawet na pewnym forum, autora napietnowano
                          (nieslusznie). Ja widzialbym raczej w takich zachowaniach fiolozofię: nie
                          jestesmy zbyt mocnui, wiec dlaczego ktos sposrod nas opluwa to co robimy? Tylko
                          tuyle i az tyle
                  • Gość: matadore1 Re: studia i studiowanie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.07.06, 01:23
                    Inna Polska oczywiscie była, była wiec alternatywa, wystarczy poczytac -
                    polecam!!!!
      • Gość: ab Re: Uniwersytet w rankingu "Polityki" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.06.06, 13:37
        Ile razy czytam wypowiedzi typu: tragicznie jest z polską medycyną (mowa jest
        często o polskich medykach którzy mają być niedouczeni), z polską politologią
        itp., to mnie ciarki przechodzą. Przecież ludzie Ci, gdy tylko wyjadą za
        granice, zatrudniani są z pocałowaniem ręki. Odnoszą tam wielkie sukcesy.
        Mówienie, że tragicznie jest z polską nauką jest nie na miejscu.
    • Gość: G-ce Re: Uniwersytet w rankingu "Polityki" IP: *.gprspla.plusgsm.pl 29.06.06, 10:26
      Prawda jest taka ze studiuja tam ludzie ktorym nie chce sie zabardzo uczyc
      takie 'odpady'. Z jakich duzych miast tam dojezdzaja?? z zadnych tylko
      okoliczne wioski. Slask ma swoje uczelnie i Wroclaw rozniez i to bez porownania
      z tymi opolskimi 'uniwersytetami'. Miasto tez nie przyciaga, no bo niby co. Te
      wielkomiejskie ambicje sa az smieszne i te woj opolskie sztucznie stworzone.
      Biedne miasteczko.
      • Gość: marek Re: Uniwersytet w rankingu "Polityki" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.06, 11:09
        Biedny mieszkancu Gliwic. Jestes madry bo zatrzymal sie u Ciebie pociag wiozacy
        Politechnike Lwowska. Reszta pojechala do Wroclawia. Twoj kompleks wyzszosci ma
        wiec krucha podstawe. Nie byli to w kazdym razie ludzie waszego gliwickiego
        chowu. My w Opolu dorabialismy sie kadr od poczatku i mamy niezla Politechnike
        i UNIWERSYTET, ktorego Gliwice jako slaskie zadupie nie maja. Cos na prawde
        waszego wlasnego, bo tylko tyle wymysliliscie to GWSP. Nawiasem nazwa
        skradziona z CHORZOWA ! Wstyd !
        • Gość: absolwentka Re: Uniwersytet w rankingu "Polityki" IP: *.broker.com.pl 29.06.06, 23:59
          Nie wiem, czy UO jest az tak wielkim powodem do dumy? Moze dla opolskich
          notabli?? Byc moze... W skali kraju liczy sie w niewielkim stopniu - niestety.
          • Gość: monika Re: Uniwersytet w rankingu "Polityki" IP: *.atol.com.pl 30.06.06, 00:07
            UO może być powodem do dumy dla mieszkanców regionu, że dzięki jego powołaniu
            mają łatwiejszy dostęp do wyższego wykształcenia - na niektórych kierunkach na
            wysokim poziomie, na innych na dobrym, co potwierdzają akredytacje Panstwowej
            Komisji.
            • Gość: absolwentka Re: Uniwersytet w rankingu "Polityki" IP: *.broker.com.pl 30.06.06, 00:14
              A na czym ma polegac ow latwiejszy dostep do wyksztalcenie wyzszego? Na tym, ze
              jest blizej? Czy na tym, ze wymagania wstepne sa nizsze?? Ilu Opolan faktycznie
              studiuje na UO?? Moze jakas statystyka.
              Samo sformulowanie traci demagogia, albo inaczej, retoryka á la SLD w wykonaniu
              bylej pani minister edukacji, dr Ł. Czesto ten frazes byl w jej ustach.
              • Gość: monika Re: Uniwersytet w rankingu "Polityki" IP: *.atol.com.pl 30.06.06, 00:25
                Wyobraż sobie, że wielu nie stać na studia w dużych ośrodkach akademickich.
                Koszty utrzymania z dala od domu są znacznie wyższe niż dojazdy na zajęcia.
                Ponad połowa studentów to mieszkańcy województwa opolskiego. Wymagania nie są
                niższe, ale łatwiej się dostać niż na renomowane uczelnie.
                Może napiszesz na czym polega demagogia stwierdzenia, że po przełomie
                ustrojowym liczba studentów wzrosła z 500 000 do prawie 2 milionóe, co jest
                wskaźnikiem łaywiejszego dostępu. Było to mozliwe, ponieważ powstało wiele
                uczelni wyższych.
                • Gość: absolwentka Re: Uniwersytet w rankingu "Polityki" IP: *.broker.com.pl 30.06.06, 00:30
                  Samo stwierdzenie jest w sobie "wyswiechtane" poprzez marketing polityczny,
                  stad jest ono demagogiczne - to ze wzrosla liczba studentow, nie jest wynikiem
                  przyblizenia uczelni, tylko ich wiekszego upowszechnienia, w tym powstania
                  wielu nowych uczelni prywatnych. Co jeszcze wazniejsze, zniesiono limity, o
                  ktore byly utrzymywane przez PZPR.
                  • Gość: monika Re: Uniwersytet w rankingu "Polityki" IP: *.atol.com.pl 30.06.06, 00:44
                    Własnie powstanie wielu uczelni i filii w miastach, gdzie ich nie było -
                    przybliżyło je. Czyli dzięki temu, ze jest UO, PO, PWSM, WSZiA w Opolu i PWSZ w
                    Nysie - dostęp do wyzszego wykształcenia dla mieszkanców woj. opolskiego jest
                    łatwiejszy. Limitów nie zniesiono. Z góry jest założona liczba studentów na
                    danym kierunku. Różnica polega na tym, ze te limity są większe na tych
                    kierunkach, które cieszą się największym zainteresowaniem.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka