Gość: aga IP: *.wh16.tu-dresden.de 01.06.06, 09:42 Buahaha wiem jak wygląda studiowanie na politologii w Opolu. Kupa śmiechu!! Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: profesor Re: Uniwersytet w rankingu "Polityki" IP: 217.173.193.* 01.06.06, 10:47 daremne żale niedoszłej Pani magister? haha Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wk Re: Uniwersytet w rankingu "Polityki" IP: *.atol.com.pl 01.06.06, 15:29 tez wiem jak sie studiuje politologie w opolu wieczny czas na nic nie robienie, no moze referat raz na semestr!!! Ale skoro UO zajol 8 miejsce to dopiero nic sie nie musi robić na innych(czyt. niżej w rankingu) uczelniach. Jak by nie patrzec to badanie jaest raczej niezależne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: b Re: Uniwersytet w rankingu "Polityki" IP: 217.197.78.* 01.06.06, 23:30 Taka jest specyfika uczelni, że rzadko do czegoś zmuszają. Wiedzę i zainteresowania powinieneś poszerzać sam, na tym polega samodzielność. Dzięki temu będziesz wiedział co robić w życiu po skończeniu studiów. Aczkolwiek przypominając sobie czas swoich studiów stwierdzam, że zdecydowanie za mało ludzi wywalano, mimo totalnego nieuctwa. Żeby mieć dobre i oceny i dobrą opinię trzeba było się starać, ale na trójach mógł przejść każdy. Choć tak jest niestety nawet na najbardziej renomowanych uczelniach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: abc Re: Uniwersytet w rankingu "Polityki" IP: *.nowyzwm.punkt.pl / 217.197.79.* 24.06.06, 23:26 Spróbuj studiów na dowolnym kierunku ścisłym. Tam Cię zmuszą. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: krentz Re: Uniwersytet w rankingu "Polityki" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.06.06, 17:58 Wysoko został oceniony Instytut Nauk Pedagogicznych warto zobaczyć wydane ksiązki przez pracowników tego Instytutu bardzo szerokie spektrum zagadnień wysoki poziom erudycjny tak trzymać! nie wszystko w U.O. jest słabe i nadajace się do krytykowania a własciwie do prymitywnego krytykanctwa! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bardzo Re: Uniwersytet w rankingu "Polityki" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.06.06, 04:51 ciekawe ze nie piszesz z harvardu tylko z jakiegos Drezna ? zadupia niemieckiej nauki ! Tylko tam Cie przyjeli na studia podyplomowe ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: załamany Re: Uniwersytet w rankingu "Polityki" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.06.06, 09:34 Opolska politologia z komuchami z SLD zajęła ósme miejsce w rankingu? To aż tak tragicznie jest z polską politologią?! Nie dziwota, że i całe życie polityczne pod psem, jeżeli taki jest stan polskiej politologii! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: abc Re: Uniwersytet w rankingu "Polityki" IP: *.nowyzwm.punkt.pl / 217.197.79.* 25.06.06, 10:21 Jest to doskonała ilustracja bezsensu kryteriów stosowanych przy sporządzaniu takich rankingów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: .. studia i studiowanie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.06.06, 10:56 wychodzi gośc z gabinetu lekarskiego i mówi do kolegi: -źle ze mnią, muszę podjąć leczenie szpitalne... -stary, poleżysz tydzień i po ptokach... -taaak, ale jak ten lekarz jest takim doktorem jak ja inynierem, to długo nie pożyję! jak większość inteligencji polskiej! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kuba Re: studia i studiowanie... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.06.06, 11:42 Dzisiaj już w ogóle nie ma inteligancji polskiej jako warstwy społecznej o specyficznym systemie wartości i głębokim poczuciu społecznego posłannictwa, łączej wysoki poziom zawodowego profesjonalizmu z postawą patriotyczną. Warstwa ta została wytępiona lub wymarła za głębokiej komuny, a jej miejsce zajęła tzw. inteligencja pracująca, złożona z tzw. pracowników umysłowych i biurokracji partyjno-państwowej. Taka właśnie "inteligencja pracująca" nadaje dziś ton na takich uczelniach jak UO. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: absolwentka Re: studia i studiowanie... IP: *.broker.com.pl 25.06.06, 11:51 "Biurokracja partyjno-panstwowa" na UO, hmmm... Moze to wlasnie to wlasciwe okreslenie na stan tej uczelni ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: abc Re: studia i studiowanie... IP: *.nowyzwm.punkt.pl / 217.197.79.* 25.06.06, 13:11 Rozumiem, że kolega Kuba jest tym ostatnim prawdziwym polskim inteligentem? (mamy inteligencję i prawdziwą inteligencję, Polakw i prawdziwych Polaków, tak jak dawniej demokrację i demokrację socjalistyczną) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kuba Re: studia i studiowanie... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.06.06, 13:47 Cóż, są muzycy i muzykanci - tak bym to ujął najkrócej! A pojęcie "inteligencji pracującej" jako przeciwwaga dla inteligencji w znaczeniu tradycyjnym nie zostało wymyślone przeze mnie, tylko przez ideologów z tej samej komunistycznej szkoły, w jakiej wychowali się co niektórzy luminarze obecnego UO. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ty dupku Re: studia i studiowanie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.06.06, 15:29 do Kuby ! Ty dupku a gdzie mielismy sie wychowywac, za granica? Badz przytomny i pomysl o losie Polski i Polaków w czasie lat panowania komuny. Czy byla jakas inna Polska ? Nie ! Czy byla jakas alternatywa ? Nie ! Mozna bylo albo sie dostosowac, albo popelnic sambojstwo. 1953, 1956, 1968, 1970, 1976 - to stacje zrywow karanych strzalami do spoleczenstwa ! Ale Polacy chcieli zmian i to sobie zaczeli wywalczac poczynajac od 1980 - wolnych zwiazkow zawodowych. Solidarnosc na WSP byla calkiem spora. A po 1990 wszyscy wlaczyli sie w nowy ład. Gadanie o inteligencji pracujacej, dla zdeprecjonowania tych ktorzy dzis wychowuja mlodziez jest tylko bezczelna i nic poza tym. Gadaj sobie zdrow ! Zrob doktorat, obron sie i startuj w konkursie na stanowisko adjunkta - bedziesz mail szanse byc inteligentem a my jako kadra w tym Ci mozemy tylko pomóc. Bo bez naszych kwalifikacji niczego nie zdzialasz. Tak jak wszedzie tak i tutaj obowiazuje prawo ciaglosci doswiadczen i mozolnego budowania, nawarstwiania doswiadczen. Przyjdz, badz madry, pracuj, zobaczymy jaki jestes inteligent ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kuba Re: studia i studiowanie... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.06.06, 17:01 Gość portalu: ty dupku napisał(a): > do Kuby ! Ty dupku a gdzie mielismy sie wychowywać, za granica? A co, nie mówiłem, że prawdziwa inteligencja polska została wytępiona lub wymarła za głębokiej komuny? Po tym, jak zaczął i jak zatytułował swoją wypowiedź nieznany obrońca UO, od razu można poznać, czy mamy do czynienia z prawdziwym inteligentem polskim czy tylko z tzw. inteligentem pracującym z PRL. Resztę można już pozostawić bez komentarza. Słoma zawsze z butów wylezie, nawet spod gronostajów! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sloma Re: studia i studiowanie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.06.06, 17:31 sloma nie sloma, nie o to chodzi ! Kuba nie odpowiedziales na argumenty ! Chcesz czegos bronic, ale czego ? Etosu polskiej inteligencji ? Polska ma taka inteligencje jaka ma. Tak jest w calej Polsce. Nie czepiaj sie UO, zastanow sie w jakim kraju zylismy od 1945 r. i kto za to ponosi wine, ze byla II wojna, a potem USA, W.Brytania i ZSRR tak nas zalatwily ! Zapytaj swego ojca, matki, dziadkow o to jaka inteligencje mozna bylo po tych wszystkich latach zbrodni, czystkach powojennych, zamordyzmie, praniu mozgow itp itd w Polsce mieć. Jeslis jest potomkiem przedwojennego inteligenta, w co watpie (bo nie pisalbys takich bzdur)to raczej musisz sie czuc osamotniony, gdyz tamtej inteligencji zostalo niewiele. Polska inteligencja powojenna wyrastala z szeregow komuny, to tysiace wyksztalconych po wojnie, las profesorow, naukowcow, lekarzy, inzynierow, nauczycieli itp. Ja sie osobiscie ciesze, ze mamy taka zamiast zadnej ! Inteligent to osobnik starajacy sie zrozumiec, a nie pyszny dupek, ktory pozjadal rozumy i jak to na Slasku mawiaja: wyzej sro niz dupe mo ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kuba Re: do Słomy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.06.06, 19:30 Inteligent, jeżeli ma właściwie spełniać swoją funkcję społeczną, w nawiązaniu do najlepszych tradycji tej warstwy społecznej (dziś jako warstwa, a nie jako jednostki czy grupki, nie istniejącej), a nie tylko być tylko tzw. pracownikiem umysłowym, musi posiadać m. in. zdolność samokrytycznego spojrzenia na siebie i swoje środowisko. Bez takiej zdolności trudno jest mówić o prawdziwym rozwoju i skutecznym przezwyciężaniu rozlicznych negatywnych zjawisk, mających swoje korzenie w najnowszej historii politycznej kraju. Jeżeli nie potrafisz obiektywnie (choćby tylko intencjonalnie!) zdiagnozować aktualnej sytuacji, ze wszystkimi jej blaskami ale i cieniami, to niestety daleko nie zajedziesz. Jeżeli będziesz zaczynać od poczucia dumy i bezwzględnej walki ze wszystkim, co to poczucie mogłoby zmącić, to działasz na szkodę przyszłości. Niestety, z tego co widzę, to brak samokrytycyzmu jest jedną z największych bolączek środowiska naukowego UO (choć przyznam, że zdarzają się tu także pozytywne wyjątki, niestety b. nieliczne). Widać to także na przykładzie Twoich wypowiedzi. Historia opolskiej WSP i UO jest skrajnie idealizowana i mitologizowana, czego jaskrawym przykładem są obie monografie prof. Nicieji na ten temat. W książkach tych starannie omija się np. szereg szeroko znanych i poświadczonych źródłowo faktów na temat aktywnej kolaboracji dużej części środowiska naukowego WSP z władzami komunistycznymi, zwłaszcza w okresie stanu wojennego. Przykładem może być chociażby sprawa oprotestowanej przez uczelnianą "Solidarność" zgody rektora Gospodarka na przeszukanie przez milicję pomieszczeń NZS w 1981 r. Jeszcze dalej posunął się prof. Drozdowski w w artykule czy referacie zamieszczonym w książeczce z materiałami z konferencji urządzonej w 2000 r. z okazji 20-lecia "S". To co pisze on tam na temat rzekomych przejawów działalności opozycyjnej na opolskiej WSP to czyste fantazjowanie w stylu Wincentego Kadłubka! Do dzisiaj, choć upłynęło już ładnych parę lat od ukazania się tej żałosnej książeczki, nikt z historyków UO nawet nie próbował z tym polemizować! O tym, że na UO nadal funkcjonują ludzie o bardzo nieciekawej przeszłości politycznej, skompromitowani czynną kolaboracją z władzami komunistycznymi, nie warto nawet wspominać. Żadna z tych osób nie zdobyła się nigdy na jakąkolwiek próbę rozliczenia się z tej swojej niechlubnej przeszłości. I nie pisz mi, proszę, że taka jest cała współczesna inteligencja polska, bo w ten sposób obrażasz wielką rzeszę uczciwych, odważnych i ofiarnych ludzi, którzy w swoim czasie przeszli przez więzienia i obozy dla internowanych (popatrz choćby na sąsiedni Wrocław!). Dopóki nie znacznie się szczerze i otwarcie pisać o historii opolskiej WSP, niczego nie pomijając i nie owijając w bawełnę, dopóty nie uwierzę, że na UO naprawdę dokonał się jakiś zasadniczy przełom moralny! Oczywiście nie uważam, aby rozmaite negatywne fakty z historii opolskiej WSP przekreślały pozytywny dorobek tej uczelni oraz UO. Udawanie, że tych faktów nie było, świadczy jednak moim zdaniem bardzo źle o moralnej kondycji miejscowego środowiska akademickiego. Czy w takich warunkach np. środowisko opolskich historyków może być wiarygodne w spełnianiu szerokich funkcji społecznych, jakie spełniała dawna inteligencja polska (a w szczególności właśnie historycy)? Jakie działania podjęto, żeby to zmienić i żeby np. środowisko historyków UO rzetelnie zajęło się badaniem politycznych dziejów regionu (a także miejscowych środowisk akademickich) w ostatnim 25-leciu? Poza badaniami M. Patelskiego i E. Bednarskiej-Kolbiarz (aktualnie zresztą poza UO) niewiele chyba da się na ten temat powiedzieć. Z tego co wiem, to Opole pozostaje w tej dziedzinie daleko w tyle za innymi ośrodkami. UO "olał" w zeszłym roku 25-lecie "S" (poza jedną wystawą w bibliotece). Nie zrobiono z tej okazji żadnej konferencji. Teraz zbliża się 25-lecie stanu wojennego i też nie słychać, żeby coś poważniejszego planowano, choć zarówno historycy jak i politolodzy mieliby tutaj wspaniałe pole do popisu. Dlaczego?! Czy dlatego, że co niektórzy luminarze boją się publicznego poruszania drażliwych tematów, zahaczających także o ich własne życiorysy? A może dlatego, że wypadałoby w takim wypadku zaprosić np. Bereszyńskiego, który napisał wprawdzie książkę o opolskiej "S", ale wszyscy wiedzą, że ma niewyparzoną gębę i krytyczny stosunek do UO i mógłby powiedzieć coś niemiłego na temat tej czy innej osobistości? O intelektualno-moralnej kondycji środowiska UO nie świadczy dobrze też iście alergiczna drażliwość tego środowiska na wszelkie głosy krytyki pod jego adresem, a także niechęć do podejmowania szczerej i naprawdę odpowiedzialnej dyskusji publicznej (powtarzam - publicznej) na temat Uniwersytetu, jego misji, bolączek i perspektyw rozwojowych. Próbował taką dyskusję zainicjować na łamach NTO dr Zbigniew Bitka i co? Wszyscy tę próbę dyskusji "olali", a jemu samemu nieźle obrobiono d... na uczelni. Może właśnie dlatego zamiast poważnej i odpowiedzialnej dyskusji na łamach prasy macie dzisiaj pyskówki w internecie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: absolwentka Re: do Słomy IP: *.broker.com.pl 25.06.06, 21:57 Kuba! Od lat wiadomo, ze opolskie srodowisko historykow (mam na mysli WSP/UO) to czerwone srodowisko, broniace swoich korporacyjnych interesow partyjnych! Nie pamietasz jak senator N. (w minionej kandencji z ramienia SLD) a dzis rektor UO byl za obcieciem pieniedzy dla IPN! To przeciez wszystko wyjasnia, wiadomo skad nasz rod... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kuba Re: do Absolwentki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.06.06, 22:13 Całkowicie podzielam Twoje stanowisko! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: absolwentka Re: do Absolwentki IP: *.broker.com.pl 25.06.06, 22:20 Moze do dyskusji wlaczy sie niebawem pani Monika ;) tzn. Rzecznik UO. Moze cos rozjasni - jedno wiemy, UO mamy nie porownywac do czegokolwiek i nie krytykowac- masz racje, to srodowisko ma wyjatkowa krytyke. Jedyne co dopuszczaja to samokrytyka partyjna (dawna praktyka PZPR). Czyli znow wszystko gra :) Pzdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: monika Re: do Absolwentki IP: *.atol.com.pl 25.06.06, 23:10 Jeśli porównujesz UO z innymi uczelniami, to porównuj wszystko: tzn. jak długo istnieja, jakie mają tradycje, to po pierwsze. Wynika z tego, że UO nie ma sensu porównywać z UW, UJ, UAM, UWr podobnie jak nikt nie porównuje Keele University z Oxfordem. Natomiast jak najbardziej uzasadnione jest porównywanie z innymi uczelniami powstałymi po przełomie ustrojowym. Ty tylko utyskujesz, że nie ma studiów doktoranckich na tylu kierunkach, co na innych porównywalnych uniwersytetach. Jesli wykazuję ci, że te uniwersytety powstały z połączenia dwóch lub trzech uczelni, co wyjaśnia, że są mocniejsze kadrowo niż UO, to piszesz, że uważam, że nie ma co porównywać. Przeciwnie, porównuję warunki, w jakich powstały te uczelnie i wyciągam wniosek, że jeśli UO połaczyłby się z PO, to miałby 12 uprawnień do doktoryzowania i więcej studiów doktoranckich.Jeśli krytykujesz, że UO nie rozwija się kadrowo, a ja wykazuję, że dynamika przyrostu kadry jest ponad dwa razy większa niż średnio w kraju, to ty kwestionujesz jakość tej kadry. Tak, jakdyby na innych uczelniach pracowali sami uczeni na miarę Einsteina. W końcu, żeby udowodnić słabość uniwersytetu piszesz o czerwonej kadrze, tak jak gdyby gdzie indziej profesorami byli absolwenci Uniwersytetu Latającego czy Towarzystwa Kursów Naukowych. Może jesteś młoda i nie wiesz, że w latach 70- tych powszechny był wymóg przynależności partyjnej, jesli ktos chciał zostać na uczelni. Kiedy brakuje ci argumentów wyjeżdżasz z psychologią. Tu zgoda, odejście prof. Łukaszewskiego i jego kolegów bardzo osłabiło ten kierunek. Jednak było to juz przedmiotem krytyki na tym forum. Jak długo jeszcze będziesz strzelać z tego działa z braku innej amunicji? Skoro niedawno w Rzeczpospolitej podano, że w Polsce brakuje 600 samodzielnych pracowników, że młodzi doktorzy emigruja zagranicę, ze nie ma zastępowalności pokolen w nauce, to jakim cudem te problemy maja omijać UO. Tym bardziej, że senne Opole nie może równac się jako atrakcyjne miasto do zamieszkania z Krakowem, Wrocławiem, Poznaniem. Twoje posty to nie żadna krytyka tylko utyskiwanie w rodzaju: po jakiego grzyba powstał uniwersytet, skoro jest słaby, czerwony etc. Nie twierdziłam nigdy, że UO jest doskonałą uczelnią, tylko wykazywałam, że na kilkunastu kierunkach oferuje studia na dobrym lub bardzo dobrym poziomie, co zostało potwierdzone przez PKA, że na UO są wybitni profesorowie i przeciętni, podobnie jak na innych uczelniach. Napisz co proponujesz, żeby słabości UO przezwyciężać. Czym przyciągnąć samodzielnych pracowników, bo na własnych trzeba jeszcze poczekać, głównie w tych dyscyplinach, których nie było na WSP. Nie wyjeżdżaj z praktyką PZPR, bo w ciągu 17 lat od upadku komuny nastąpiła znacząca wymiana kadry. Czy naprawdę uważasz, że nie należy reagowac na krytykę i ją odpierać, jeśli dysponuje się argumentami, bo krytykant uzna, że jest to niezgoda na krytykę? Gdzie napisałam, że nie wolno krytykować uniwersytetu? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: absolwentka Re: do Absolwentki IP: *.broker.com.pl 26.06.06, 12:04 Moniko! Dziekuje za wyczerpujacy post! Masz racje, ustyskuje na UO, bo chcialabym, aby ta uczelnia rzeczywiscie byla dobra czy wrecz bardzo dobra, i nie ciazyla na niej przeszlosc minionej epoki. Zgoda, ze nalezy porownywac to, co jest prownywalne, i mierzyc ta sama miara. Uwazam, ze szanse rozwoju dla UO sa, dziwi mnie to, ze nagle po powstaniu uniwersytetu w roku 1994 zapomniano tradycje i historie WSP, tak jakby to bylo cos gorszego - teraz jestesmy uniwersytetem, a to z gory cos lepszego i z definicji musi juz byc dobrze - ze tak sie nie stalo, to problemy jakie ma UO. Zgadzam sie z tym, ze nowa ustawa o szkolnictwie wyzszym preferuje duze i silne uczelnie, ale raczej to dobra tendencja, a jesli osrodki sa slabsze, to nie powinny byc uniwersytetami. Stad przejscie na akademie, co oznacza, ze uczelnia ma profil ma uprawnienia i jest w danym zakresie dobra, ale nie ma tak duzego potencjalu, aby byc uniwersytetem. Co do laczenia uczelni, ok, racja, te nowe uczelnie powstaly z polaczenia innych, i w Opolu mialo to miejsce, dobrze pamietam, ze WSP polaczyla sie z fila KUL, z Instytutem Pastoralno-Teologicznym i ten dal wowczas minimum kadrowe dla powstania uniwersytetu. I dobrze, ze tak sie stalo! Smiem twierdzic, ze opolska teologia jest jedna z lepszych w kraju i dobrze, ze tak jest! Dobrze, ze rozwoj kadrowy nastapil, bo tez i musial, to warunek dla bycia uniwersytetem! Zastanawia mnie jednak dlaczego od samego poczatku WSP i WSI nie przeksztalcily sie w jeden wspolny organizm?? Wzorem np. Olsztyna czy Zielonej Gory? Mam takie wrazenie, ze na WSP zbyt wysoko zadzierano nosa zrazajac tym samym WSI do wspolpracy. Napisz ile rzeczy w badaniach w zakresie nauk przyrodniczych i technicznych realizuje sie wspolnie?? Sadze, ze niewiele, a to baza dla ewentualnego polaczenia uczelni - nikt tego nie uczyni dekretem. Takie rzadzenie milego, tak ja miniona epoka, elastycznosc to warunek bycia i tworzenia czegos z innymi ludzmi. Los opolskiej psychologii pokazal do czego prowadzi sposob sprawowania wladzy nakazami i dekretami, sadze, ze byly juz rektor to zrozumial! Masz racje, powracam do tego tematu, bo pokazuje on w sposob modelowy, jak podchodzono na UO do pewnych problemow. A odejscie ludzi z germanistyki na UO?? Tez samodzielnych pracownikow, czy to tez kolejny przypadek, czy polityka na UO?? Pamietasz jak byly rektor wszedl w spor z polonistami, chcac im obnizyc stawki?? A usuniecie profesorow z renoma z ich stanowisk i skierowanie na przymusowa emeryture, to tez przypadek?? Dla mnie jak wspomnialam, raczej pewien typ rzadzenia - nie kojarzy sie on najlepiej. A przeciez zasluzeni pracownicy to ci, ktorzy moga rozwijac mloda kade! W wiekszosci uczelni i to tych wiekszych i tych mniejszych tworzy sie centra badawcze i to dla nauk humanistycznych i techniczych - sa takie na UO?? To w nich nastepuje ksztalcenie nowej kadry... Znam ludzi pracujacych na UO i wiem, co uwazaja, zasadniczo dostrzegaja, ze sa blokowani i hamowanii w pomyslach i dzialaniu... To glowny powod odejsc z polskiej nauki! Feudalizm! Ale to nie te czasy i wypada, ze na UO powinno sie to zrozumiec. Jesli tak sie stanie, uczelnia zaczenie kwitnac! Sadze, ze to po czesci odpowiedz na Twoje pytanie. Fakt Opole to miasto nie klasy Wroclawia czy Krakowa, nawet Poznania, ale ma w sobie pare atutow - rowniez i sennosc moze byc plusem, trzeba tylko ludziom dac szanse! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ... Re: do Absolwentki IP: *.gprsbal.plusgsm.pl 26.06.06, 16:33 Moniko, nie pisz bzdur! Mam tyle lat, że doskonale pamiętam, że w latach 70 mozna było pracować na uczelni i wcale nie być członkiem PZPR. Studiowałam wtedy we Wrocławiu, i w moim instytucie na ponad 30 nauczycieli akademickich był tylko JEDEN członek partii. Fakt--to był Uniwersytet Wrocławski. Ale jeśli taki wymóg obowiązywał na WSP w Opolu, to mówi to dużo o klasie tej uczelni. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: abc Re: do Absolwentki IP: *.nowyzwm.punkt.pl / 217.197.79.* 26.06.06, 16:51 Wiele spraw, masa problemów. 1) Faktycznie, nie przesadzajmy z obowiązkiem przynależności do partii w latach 70-tych. Co prawda, bardzo to pomagało w karierze :) 2) Co, czy raczej kto odpowiada za to, że akurat w Opolu do tej pory nie udało się połączyć dwóch stosunkowo małych szkółek? 3) Tych możliwości, stojących przed "niesamodzielnymi" pracownikami UO dostrzegam niewiele. Widzę natomiast ich szefów, którzy nie są w stanie pomóc młodszym w rozwoju naukowym, za to potrafią zrobić wiele, by nie wyrósł im konkurent. 4) Co gorsze, p. 3 odnosi się także do "samodzielnych" z krotkim stażem po habilitacji. Potrafi to na tyle uprzykrzyć życie, że niektórzy zaczynają się rozglądać za zmianą posady. 5) Za grzech feudalizmu odpowiadają nie tylko czerwoni geriatrycy. Znam przykłady instytutów, gdzie młoda dyrekcja w rewolucyjnym zapale wyrządza nie mniejsze szkody. 6) Walka o profesorów, którzy musieli zostawić etat (niekoniecznie pracę!) z powodu przekroczenia 70-ki, nie wydaje mi się słuszna. Po pierwsze, ich aktywność często ograniczała się do etatowych 6-7 godzin/tydzień. Po drugie - zostawienie ich oznacza też zostawienie ich wpływów i układów. W krajach (nieco bardziej) rozwiniętych 70-letni profesor w dobrej kondycji (zwłaszcza umysłowej) znajduje pracę poza uczelnią. Na uczelni - tylko wyjątkowo i tracąc wiele dotychczasowych przywilejów, np. możliwość kierowania zespołem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: monika Re: do Absolwentki IP: *.atol.com.pl 26.06.06, 17:38 Przecież pisałam o powszechnym wymogu - właśnie w odniesieniu do WSP, bo były to "kuźnie kadr nauczycielskich, których zadaniem było wychowywanie człowieka socjalizmu". Sama miałam bezpartyjnego dyrektora instytutu (arystokratę - najprawdziwszego hrabiego), jeden z moich profesorów był ministrem stanu w gabinecie Wałęsy, opiekun roku został wicepremierem w III RP, więc nie dokonuj nadinterpretacji. Od razu napiszę, że sama nigdy do partii nie należałam, ani do ZSP. Jedyną organizacją, do której należałam w PRL był NSZZ Solidarność. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: abc Re: do Absolwentki IP: *.nowyzwm.punkt.pl / 217.197.79.* 26.06.06, 18:32 Taa... Hrabia. Genetyczny naukowiec (zgodnie z obecną terminologią). Tu już nie można udzielić dobrej odpowiedzi. Spróbuję jednak. Nie wszyscy nauczyciele należeli do partii (Partii?), nawet nie wszyscy pracownicy WSP. Naprawdę, można było bez tego żyć. Tyle, że gorzej, jak już pisałem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: monika Re: do Absolwentki IP: *.atol.com.pl 26.06.06, 21:33 Powszechny znaczy częsty i to w latach 70., kiedy nacisk na upartyjnienie był duży. Inaczej napisałabym "wszyscy". Tego hrabiego nie przyjęli po wojnie do żadnej szkoły średniej. Musiał wyjechać do Krakowa i chodził do liceum prowadzonego przez zakonników. Podobnie na studia mógł pójść dopiero na fali odwilży w 1956 r. Zajęcia z nim były fascynujące. Emanowała z niego kultura osobista, która kontrastowała z powszechnym chamstwem - w sklepach, tramwajach, przychodniach, w kolejkach, na poczcie, gdzie wydzierała się baba: gadać, do kabiny nr 4, i dalej mogłabym wyliczać. Ilekroć widzę Beatę Tyszkiewicz w telewizji, zawsze przypomina się szlachetny profesor, który nie musiał podkreślac, że jest arystokratą, bo to było widać na kilometr. Po przełomie ustrojowym nie dołączył do Branickich, którzy chcieli odzyskać Wilanów, tylko swoją rodową rezydencję wraz z ruchomościami podarował Rzeczpospolitej, o czym pisała Gazeta Wyborcza. Jest to pewnie całkowicie dziś dla wiekszości niezrozumiałe. Stąd zapewne twój śmiech. Odpowiedz Link Zgłoś
sebush Re: do Absolwentki 26.06.06, 21:45 Absolwenci WSP Opole znajdowali pracę, a absolwenci KUL borykali się ze sporymi problemami - takie to były wówczas realia. Czyli potwierdza się prawda - WSP im. Powstańców Śląskich to 'Czerwona Sorbona' i jak chce staro-nowy rektor na wzgórzu Akropolnym á la opolska Górka :-) mającym się stać tzw. Wzgórzem Uniwersyteckim! Gratuluję! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: monika Re: do Absolwentki IP: *.atol.com.pl 26.06.06, 21:57 Nic się nie potwierdza - świat nie jest ani czrno-biały, ani czerwono-czarny. To na WSP przyjety do pracy został wyrzucony w stanie wojennym z Uniwersytetu Wtrocławskiego późniejszy profesor W. Łukaszewski, a także Czapliński po wyjściu z więzienia i inni. Jak określisz Uniwersytet Warszawski - to na nim wykładali z jednej strony czołowi ideolodzy komunizmu, a z drugiej tacy niezłomni profesorowie jak Tatarkiewicz i Kotarbiński? WSP, jeśli czymś sie różniła od innych WSP, to tym, że mogli na niej znaleźć pracę wyrzuceni z innych uniwersytetów. Z mojej uczelni też mogę być dumna, bo to na niej zrobił magisterium Michnik. Nie oznacza to, że nie było na niej czerwonych, docentów marcowych obok np. Barańczaka. Nie dokonuj więc nieuprawnionych uogólnien i nie przedstawiaj WSP tylko w jednym kolorze! Odpowiedz Link Zgłoś
sebush Re: do Absolwentki 26.06.06, 22:11 Podaj więc przykłady opozycjonistów á la UO?? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kuba Re: do Moniki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.06.06, 22:29 A czy może nie było po prostu tak, że opolska WSP była traktowana jako miejsce zsyłki dla osób, których komuna nie chciała widzieć w większych ośrodkach akademickich, i że tacy ludzie ludzie jak Łukaszewski czy Czapliński byli tutaj zatrudniani za wiedzą i aprobatą odpowiednich czynników politycznych, a może i policyjnych? Nawet przed stanem wojennym na opolskiej WSP nie było praktycznie żadnej działalności opozycyjnej (poza "S" i NZS), a później przestała istnieć także uczelniana "S", zaś wielka część kadry czynnie kolaborowała z komuną. Czerwoni całkowicie kontrolowali sytuację na tej uczelni i dlatego właśnie mogło dochodzić do takich przypadków jak z Łukaszewskim czy Czaplińskim, bo komuna niewiele ryzykowała godząc się na ich zatrudnienie w tym środowisku. Można widzieć tu np. analogię do sprawy opolskich prokuratorów, którzy w grudniu 1981 r. złożyli legitymacje PZPR i zostali potem "zesłani" do pracy w takich ośrodkach jak Brzeg. Oczywiście są to w chwili obecnej tylko spekulacje, ale rangę spekulacji ma także to co pisze Monika. Przy obecnym stanie wiedzy na te tematy, bez przebadania np. wszystkich archiwaliów IPN-owskich nt. opolskiej WSP, jest moim zdaniem za wcześnie na formułowanie tak daleko sięgających ocen jak czyni to Monika. Podobieństwo pomiędzy opolską WSP a takimi uczelniami jak UW, UJ czy UWr polegało na tym, że na wszystkich tych uczelniach funkcjonowali komunistyczni ideolodzy, aktywiści partyjni, PRON-owcy itd. Różnica, moim zdaniem zasadnicza, polegała na tym, że na UW, UWr czy UJ istniały jednak poza tym także silne środowiska opozycyjne, a na opolskiej WSP - nie! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kuba Re: do Moniki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.06.06, 23:00 Tytułem uzupełnienia dorzucę jeszcze jedną, bardzo wymowną informację historyczną. Po sierpniu 80 jak Polska długa i szeroka rozkwitały najrozmaitsze inicjatywy wydawnicze. Nawet w różnych zakładach produkcyjnych brano się za wydawanie własnych biuletynów "S". Robili to różni przypadkowi ludzie, często żadni literaci czy humaniści, ale inżynierowie, technicy, a nawet robotnicy. Celowały w tym oczywiście środowiska akademickie (w Opolu - działacze "S" z ówczesnej WSI, a obecnie PO). Na tym tle b. negatywnie wyróżnia się pewien wyjątek, jeden z nielicznych, jeżeli wręcz nie jedyny, jeżeli chodzi o środowiska akademickie - opolska WSP, gdzie uczelniana "S" nigdy nie zdobyła się na wydawanie własnego biuletynu, mimo że na uczelni nie brakowało przecież polonistów czy historyków, mających większe predyspozycje do pisania niż np. inżynierowie z miejscowej WSI. Tylko studenci wydawali swój "Aneks". Z pracowników naukowych tylko jeden jedyny człowiek, początkujący doktorant Zbigniew Bitka, wydawał wraz z Tadeuszem Kasprowiczem, poza WSP, biuletyn nauczycielskiej "S" - "Test" (skończyło się zresztą na 2 numerach, bo nie bardzo mieli z kim współpracować). Myślę, że fakty te stanowią bardzo pouczającą ilustrację polityczno-moralno-intelektualnej kondycji ówczesnej WSP w Opolu. Odpowiedz Link Zgłoś
sebush Re: do Moniki 26.06.06, 23:22 Porażaja te fakty! To strasznie skomunizowane środowisko! Aż strach posłać tam własne dzieci! Jak przypuszczam o tych rzeczach nie poczytamy w wynurzeniach rektora - wychowanka WSP Opole w jego najnowszej książce o Alma Mater Opoliensis. A co do archiwów IPN odnośnie WSP/UO, bada je ktoś??? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kuba Re: do Sebusha IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.06.06, 23:41 Z tego co wiem, to interesuje się tymi materiałami tylko parę osób: Mariusz Patelski, adiunkt w IHist. UO, Zbigniew Bereszyński (outsider i persona non grata w środowisku naukowym UO) i być może (ale chyba tylko w nikłym stopniu) Edyta Bednarska-Kolbiarz, doktorantka na UO, ale nie pracująca na tej uczelni. Zainteresowania M. Patelskiego nie wykraczają chyba zbytnio poza sprawy związane z działalnością NZS. Przy takim stanie rzeczy materiały, o których mowa, nie będą zdaje się przebadane nawet za wiele lat. Gdyby władzom UO naprawdę zależało na istotnym postępie badawczym w tym zakresie, to postarano by się o zmontowanie jakiegoś większego zespołu badawczego, pozyskując do ściślejszej współpracy np. w/w osoby spoza uczelni. Nic mi jednak nie wiadomo, aby starania takie były podejmowane. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kuba Re: do Moniki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.06.06, 23:24 I jeszcze jeden przyczynek do charakterystyki stosunków panujących na opolskiej WSP przed rokiem 1989 (cytuję z krążącego po Opolu rękopisu książki Z. Bereszyńskiego): Na mocy uchwalonej 4 maja 1982 r. nowej ustawy o szkolnictwie wyższym minister szkolnictwa wyższego, nauki i techniki mógł przekazać część swoich uprawnień rektorom nadzorowanych przez siebie uczelni. Z możliwości tych skorzystano po raz pierwszy dopiero na przełomie lat 1985-1986, rozdzielając związane z tym przywileje odpowiednio do stopnia politycznego zaufania, jakim władze komunistyczne darzyły poszczególne szkoły wyższe. Do nielicznego grona uczelni, które uznano wówczas za godne skorzystania z ministerialnej łaski, zaliczono m. in. opolską WSP. “Po analizie sytuacji w szkolnictwie wyższym w Polsce, minister podjął już w tej kwestii stosowną decyzję i określił, które uczelnie w kraju i w jakim zakresie zasłużyły na jego zaufanie – pisano z tej okazji na łamach “Trybuny Opolskiej”. - Odpowiednie rozporządzenie z dniem 1 stycznia 1986 roku przyznaje uczelniom te uprawnienia czasowo, a mianowicie do 31 sierpnia 1987 roku. Jest wśród tych szkół jeden uniwersytet ( Śląski w Katowicach ), cztery politechniki, trzy wyższe szkoły inżynierskie, trzy akademie ekonomiczne, cztery uczelnie rolnicze i sześć wyższych szkół pedagogicznych. Zakres uprawnień jest zróżnicowany. Zaledwie trzy uczelnie w kraju otrzymały te uprawnienia w najszerszym zakresie: Uniwersytet Śląski w Katowicach, Akademia Rolniczo-Techniczna w Olsztynie i opolska Wyższa Szkoła Pedagogiczna. Cóż zatem więcej rektor WSP teraz może? Przede wszystkim nie musi prosić ministra o akceptację kandydatów na stanowiska prorektorów, a jeśli senat ich nie wybierze, może powołać ich samodzielnie. Bez uzgodnienia z ministrem może także decydować o kandydatach na stanowiska dziekanów wydziałów. Jest zatem w pełni odpowiedzialny za sprawne funkcjonowanie uczelni, sam dokonuje oceny działalności podległych mu pracowników, zasadności podejmowanych uchwał i decyzji wszystkich organów szkoły wyższej. Zagwarantowano mu prawo uchylenia lub wstrzymania każdej decyzji tych organów, odwołania z funkcji każdej osoby, jeśli uzna, że jest to niezbędne dla społecznego interesu uczelni. Przyznanie rektorowi WSP w Opolu tak szerokich uprawnień jest wynikiem wysokiej oceny działalności naukowo-dydaktycznej i ideowo-wychowawczej opolskiej Alma Mater”. Fakt tak daleko idącego uprzywilejowania opolskiej WSP przez ówczesne władze ministerialne – nie przynoszący bynajmniej chwały miejscowemu środowisku akademickiemu! - świadczy o tym, że reżim komunistyczny nie miał najmniejszych wątpliwości co do politycznej lojalności i dyspozycyjności kierownictwa tej uczelni, a także szerszego środowiska akademickiego, stanowiącego zaplecze owego kierownictwa ( wskazuje na to niedwuznacznie fakt “wysokiej oceny działalności [...] ideowo-wychowawczej opolskiej Alma Mater”! ). Władze rządowe uznały, że nie muszą kłopotać się sprawowaniem politycznego nadzoru nad opolską “Alma Mater”, mogąc – inaczej niż w przypadku większości innych uczelni polskich – całkowicie polegać na samokontroli sprawowanej przez miejscową kadrę naukowo-dydaktyczną. Rzecz znamienna, że w oczach władz PRL na podobne przywileje nie zasłużyła wówczas druga uczelnia opolska: Wyższa Szkoła Inżynierska. Odpowiedz Link Zgłoś
sebush Re: do Moniki 26.06.06, 23:32 Szok! Toż to faktycznie CZERWONA SORBONA!!! Wszystko wydaje się być zrozumiałe w świetle tych słów! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Monika Re: do Moniki IP: *.atol.com.pl 26.06.06, 23:30 Nie pracowałam na WSP, nie znałam tego środowiska. Jednak czy chcesz powiedzieć, że na WSP nie było przyzwoitych naukowców, nauczycieli akademickich, bo nie było zorganizowanej opozycji? Mam w domu pełno bibuły z tamtych czasów. Czy sądzisz, że na WSP nikt nie kupował jej i nie czytał? Czy nie było na WSP takich osób, które wpłacały w stanie wojennym na fundusz represjonowanych naukowców? Masz taką wiedzę, żeby wszystkich wrzucać do jednego worka i szermować kolorami? Jeśli była na uczelni Solidarność i NSZ, to jak możesz pisać, że nie było praktycznie żadnej działalności opozycyjnej przed stanem wojennym. Nie było strajków na WSP? Pomyśl, w dużych ośrodkach akademickich było co najmniej dziesięć razy więcej studentów i naukowców, więc siłą rzeczy opozycjoniści byli liczniejsi. Jeśli jednych aresztowano, to ich działalność podejmowali następni. Mieli znacznie większą grupę wsparcia, więc esbecja nie mogła szybko ich wszystkich unieszkodliwić. Naprawdę sądzisz, że na WSP byli sami czerwoni? Jak myslisz, kto nadawał ton w stanie wojennym na dużych uniwersytetach, kto w dużych miastach legitymizował PRON - gospodynie domowe? Opozycjoniści? Czy ci, którzy szli na pasku władzy, zwalniali niepokornych i głosili wyższość Świąt Bożego Narodzenia nad Świętami Wielkiej Nocy. Ale czy dziś ktoś będzie mówił, że były to czerwone uczelnie? Nie formułuję daleko idących ocen (jeśli tak sądzisz, to zacytuj), bo nie znam archiwów IPN i nie wiem, jak wielu pracowników czynnie współpracowało z SB czy gorliwie wspierało PZPR. Nie formułuję żadnych ocen, tylko protestuję - po raz kolejny powtórzę - przeciwko nieuprawnionym uogólnieniom. Czy z tego, że na dużych uczelniach byli liczni opozycjoniści wynika, że byli nieliczni, którzy czynnie wspierali system? Nie znamy zawartości archiwów IPN na ten temat. Co jakiś czas możemy przeczytać o kolejnym znanym profesorze, że był TW. Jak pokazuje przykład Gilowskiej, każdy przypadek trzeba traktować indywidualnie, nie ferować pośpiesznych wyroków, wstrzymać się z jednoznacznym potępieniem osób i instytucji,zwłaszcza jeśli nasza wiedza jest fragmentaryczna i niepełna. Od czasu ogłoszenia listy Wildsteina jestem zwolenniczką otwarcia archiwów i lustracji osób wykonujących zawody zaufania publicznego, o czym mówiłam wtedy w radiu. (Oczywiście musi być możliwość obrony dobrego imienia przed sądem). Jednak zauważ, że minęło 17 lat, wielu ludzi tamtej epoki odeszło z uczelni, zatrudniono setki nowych pracowników, a ty chcesz narzucić patrzenie na UO przez pryzmat WSP z czasów PRL? Dlaczego? Co chcesz w ten sposób osiągnąć lub udowodnić? Odpowiedz Link Zgłoś
sebush Re: do Moniki 26.06.06, 23:42 Teraz rozumiem to co pisała na tym forum Absolwentka o odcięciu się UO od WSP, po prostu nie ma czym się chwalić! Kuba nie uogólnia, a przytacza informacje, które jednoznacznie naświetlają historię UO - to porażające. Uważam, że opolska Wyborcza powinna się tym wątkiem zając jak najszybciej! Ciekawa byłaby to lektura, nawet na te teraz upalne dni! A poza tym sprawa arcyaktualna w świetle rocznic Poznania czy Radomia! Ta uczenia to rzeczywiście czerwony sztandar koumny. UO do WSP ma się tak jak SLD do PZPR, nie wspomnę że były prezydent Opola, zamknięty za tzw. aferę ratuszową to też wychowanek WSP Opole! Brrr... Strasznie mi wstyd, że taką przeszłość ma uczelnia, na której studiowałem! Te fakty autentycznie paraliżują! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: monika Re: do Moniki IP: *.atol.com.pl 27.06.06, 00:05 A jak tu ktoś napisał Pol Pot zrobił doktorat na Sorbonie. Czy też to Ciebie paraliżuje? A rektorzy uniwersytetów, którzy bez żadnych zahamowań zwalniali wybitnych naukowców, począwszy od Stanisława Ossowskiego z UW w latach 60., Barańczaka w latach 70., którzy ograniczali kontakty ze studentami wybitnych filozofów (wspomnianych Tatarkiewicza i Kotarbińskiego), a wstanie wojennym zwolnili setki zaangażowanych w Solidarności naukowców w czym byli lepsi od rektora WSP? To nie jest porażające, że godzili się z nakazami władz? Odpowiedz Link Zgłoś
sebush Re: do Moniki 27.06.06, 00:13 Nie mnie to oceniać! Rozmywasz wątek! Piszesz o generalizowaniu a sama wrzucasz do jednego worka! Napisz proszę stąd masz informację, że domena nauka-polska jest na sprzedaż?? Nim będziesz ferować takie opinie Moniko, zaznajom się z właściwymi stronami, strona Nauka Polska jest substroną Ośrodka Przetwarzania Informacji, który przynależy do Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Uważasz, że ministerstwo jest na sprzedaż?? Nie uprawiaj tutaj sofistyki! Kojarzy mi się ona z pewnym filozofem z UO... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: monika Re: do Moniki IP: *.atol.com.pl 27.06.06, 00:45 Podany przez ciebie link nie działał, więc zlikwidowałam myślnik i weszłam na stronę: naukapolska.pl/. Na niej pisze, że jest na sprzedaż. Nie wrzucam nic do jednego worka, tylko poddaję pod rozwagę, czy rektorzy uniwersytetów, którzy zwalniali pracowników byli mniej dyspozycyjni wobec władzy niż rektorzy WSP. Można być dyspozycyjnym i nie cieszyć się zaufaniem władzy. Jeden artykuł w Trybunie to za mało, żeby wnioskować o intensywności koloru czerwonego na poszczególnych uczelniach. Równie ważne są liczby zwolnionych (odsetki) pracowników, relegowanych studentów, apologetycznych publikacji, czy występowanie o zwolnienie internowanych i aresztowanych studentów i pracowników, zarządzenia wprowadzone na uczelniach w czasie stanu wojennego itp. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: x Re: do Moniki IP: *.uni.opole.pl 27.06.06, 11:07 Sebush, może by tak dyplom zwrócić? Odpowiedz Link Zgłoś
sebush Re: do Moniki 27.06.06, 15:40 Drogi Xiku, może rozwiniesz swój postulat! Brzmi bardzo po kadrowemu, postulat niczym wniosek partyjny podczas egzekutywy. Czyżbyś reprezentował/-ała POP WSP/UO?? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kuba Re: do Moniki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.06.06, 00:28 Bardzo przepraszam, ale uprawiasz tutaj tanią demagogię w połączeniu z tanimi chwytami erystycznymi! Nigdzie nie napisałem, że na WSP byli tylko sami czerwoni i proszę mi niczego takiego nie insynuować. Twierdzę tylko, że środowiska aktywnie kolaborujące z komuną miały w tej społeczności pozycję bezwzględnie dominującą, a to zasadnicza różnica. Działalność w "S" i NZS to nie to samo co polityczna działalność opozycyjna - były to w dużym stopniu odrębne obszary aktywności społecznej, nawet jeżeli tu i ówdzie mogły się na siebie częściowo nakładać (w przypadku środowiska opolskiej WSP nakładanie się to było bliskie zeru). Strajki owszem były, ale robili je niemal wyłącznie studenci. Gdy w listopadzie 1981 r. rozpoczęły się strajki studenckie, do akcji strajkowej przyłączyła się także uczelniana akcja organizacja "S" na opolskiej WSI. Uczelniana organizacja "S" na WSP udzieliła studentom moralnego i częściowo materialnego poparcia, ale do strajku nie przystąpiła. O sprawach tych pisał m. in. dr Patelski i możesz się z nim w tej kwestii skonsultować, jeżeli to co piszę nie wydaje ci się wiarygodne. Nie twierdzę, że po grudniu 1981 r. nie było na WSP ludzi czytających bibułę itp. Na pewno robili to tacy ludzie jak np. Zbyszek Bitka, ale niestety nie oni nadawali wówczas ton na uczelni, lecz ludzie w rodzaju Lisa, Kozery, Nowakowskiej itp. (niemal tak jak dzisiaj, jeżeli popatrzeć na nazwiska!). Na pewno też nie działała wówczas w zorganizowany sposób uczelniana "S" (można o tym przeczytać w materiałach z konferencji urządzonej w 2000 r. z okazji 20-lecia "S"). Z własnych doświadczeń wiem, że np. we Wrocławiu wyglądało to zupełnie inaczej. Wbrew temu, co piszesz, nie chcę, żeby negatywne fakty z historii rzutowały na współczesny wizerunek UO. Właśnie dlatego uważam, że związani z tą uczelnią ludzie muszą wreszcie zdobyć się na trzeźwe i wolne od sztucznych upiększeń spojrzenie na historię swojego środowiska, bo inaczej nigdy nie wyzwolą się od związanych z tą przeszłością moralnych obciążeń. Tylko prawda i szczerość, a nie mity, jakie próbował tworzyć np. Drozdowski na konferencji w 2000 r., mogą was moralnie i psychologicznie uwolnić od tych balastów. Jeżeli nadal będziecie próbowali przeszłość idealizować i mitologizować, to takie dyskusje jak dzisiaj na tym forum nigdy się nie skończą i kolejna generacja pracowników naukowych UO będzie wchodzić w życie z moralnym garbem. Zacznijcie uczciwie i w odpowiednio szerokim zakresie badać historię ostatniego 25-lecia, zacznijcie publikować rzetelne, szczere do bólu materiały na ten temat, zróbcie uczciwą konferencję naukową nt. sprawy Kowalczyków (właśnie zbliża się 35 rocznica wybuchu w auli WSP - skorzystajcie z okazji!), zróbcie porządną konferencję nt. stanu wojennego (25-lecie!) itp., a założę się o każdą sumę, że szybko przestanie się o was mówić "Czerwona Sorbona". Nie wystarczą fotki z papieżem czy nawet Kaczorowskim. Róbcie coś konkretnego, zamiast ciągle użalać się nad swoją dolą oblężonej twierdzy. Innej drogi nie widzę. Naprawdę nie życzę Wam źle, bo nie chcę życzyć źle swojemu miastu. Gdyby było inaczej, nie poświęcałbym tyle czasu na tę pisaninę (mam dosyć własnych spraw!) i nie podsuwałbym Wam gotowych pomysłów do wykorzystania (nikt mi za to nie płaci! ). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: monika Re: do Moniki IP: *.atol.com.pl 27.06.06, 02:31 Ty nie pisałeś o czerwonej uczelni, ale kilkakrotnie to podkreslił twój entuzjastyczny czytelnik sebush. Odnosiłam sie też do jego wypowiedzi, wczesniejszych stwierdzeń na tym forum i na łamach GW w Opolu. Wszędzie w stanie wojennym środowiska kolaborujące z komuną miały pozycję dominującą, na ile względnie lub bezwględnie - należałoby to wykazać. Różnimy sie w ocenie - dla mnie działacze Solidarności, podobnie jak dla wielu badaczy w kraju i zagranicą tego wielkiego ruchu społecznego byli opozycjonistami. Pytałam: Jeśli była na uczelni Solidarność i NSZ, to jak możesz pisać, że nie było praktycznie żadnej działalności opozycyjnej przed stanem wojennym. Nie było strajków na WSP? Dziękuję, że przyznałeś, że strajki były. Z tego, co wiem to prof. Lis w 1981 r. nie pracował na WSP, tylko w Instytucie Śląskim. Może napiszesz, jakie funkcje dzisiaj pełnią na UO prof. Nowakowska i prof. Kozera, skoro piszesz, że nadawali ton na uczelni ludzie w rodzaju Lisa, Kozery, Nowakowskiej itp. (niemal tak jak dzisiaj jeżeli popatrzeć na nazwiska). W czym sie wyraża to nadawanie tonu? W którym miejscu idealizuję przeszłość? Przeciwnie, starałam się wykazać, że na innych uczelniach w stanie wojennym też dominowali czerwoni. Nie przemawia do Ciebie argument, że w dużych ośrodkach akademickich, jeszcze dodatkowo z wiekoprzemysłową klasą robotniczą, siłą rzeczy było więcej opozycjonistów. Może porównasz Opole z Zielona Górą, Koszalinem czy Częstochową. Negatywne fakty z historii takie jak zwalnianie pracowników z powodów politycznych, utrudnianie awansu naukowego opozycjonistom dotyczą wszystkich uczelni, zresztą nie tylko w PRL. Jednak nie znam przykładu, by działacze opozycyjni wyrzuceni z uczelni, mówili publicznie o swojej uczelni "Czerwona Sorbona". Te czasy, kiedy narzucano tematy badawcze minęły. Ciesze się, że to osoby związane z UO interesują się historią własnego srodowiska. Być może Mariusz Patelski rozszerzy swoje pole badan w przyszłości, albo inny młody pracownik podejmie kwestię WSP w czasach PRL. Powinni to badać młodzi, którzy mają dystans, dla których nie jest to historia przeżywana. Eksponowanie dobrych tradycji w ksiązce popularyzującej uniwersytet nie jest mitologizowaniem, natomiast nie znam wystąpienia Drozdowskiego. Uważam, że rozliczenie się z przeszłością jest potrzebne, wskazanie jakie były sposoby zniewolenia, podporzadkowania środowska akdemickiego władzy, a także trzeba opisać typy postaw, sposoby funkcjonowania naukowców w PRL. Jednak dyskusja, jaka toczy się na tym forum ani na jotę nie zbliza czytelników do zrozumienia czym był system komunistyczny i jak funcjonowała nauka w tym systemie. Przeciwnicy uniwersytetu szermuja epitetami i wytykają przynależność partyjną pracowników. Jakoś nikt się nie martwi, że PO ma tylko 4 uprawnienia do doktoryzowania i spełnia kryteria akdemii, ale zakłada się wątki, zeby kłamliwie sugerować, że UO może byc akademią, chociaż już teraz spełnia kryteria uniwersytetu humanistycznego. Kto się użala, że uniwersytet jest oblężoną twierdzą? Przez kogo? Kilku zagorzałych krytykantów piszących tu na forum. Daję odpór chybionym zarzutom, bo jest czas rekrutacji. Na całe szczęście i tak jest bardzo duże zainteresowanie studiami na UO. W ciągu pierwszych trzech dni rejestracji ponad 1500 osób załozyło konta. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kuba Re: do Moniki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.06.06, 09:33 Nadal próbujesz uprawiać jałową sofistykę w dyskusji na temat tego co było lub nie było działalnością opozycyjną. Doskonale pamiętam tamte czasy (lata 1980-81) i zapewniam Cię, że nikt wtedy nie określał działalności w "S" mianem działalności opozycyjnej. Gdyby ktoś coś takiego wtedy powiedział, to zostałby ukamienowany (oczywiście w sensie przenośnym) przez ogromną większość działaczy "S", którzy na każdym kroku podkreślali swoją apolityczność, deklarując się wyłącznie jako związkowcy. Najpewniej uznano by go za prowokatora, który chce dostarczyć komunie pretekstu do ataków na "S". Przedstaw choć jeden tekst z tamtych czasów, z którego wynikałoby, że sprawy te traktowano inaczej! Opozycja to były takie środowiska jak KPN, KSS "KOR", ROPCiO, RMP itp. Owszem wielu działaczy "S" działało jednocześnie w tego tupu formacjach (w Opolu np. Żyliński czy Poeckh), ale to nie znaczy, by za opozycjonistów uważał się ogół działaczy "S". Większość tych ostatnich nawet pod koniec lat 80-tych nie chciała słyszeć o angażowaniu się w działalność o charakterze politycznym (szczytem ich marzeń była ponowna legalizacja "S" jako związku zawodowego). Wiem, że dla socjologa statystyka ma przeogromne znaczenie, ale nie trywializuj sprawy pisząc, że różnice pomiędzy opolską WSP a tymi uczelniami, na których "S" i opozycja były dużo mocniejsze, można sprowadzić do różnic w liczebności poszczególnych środowisk. Opolska WSI też była niewielką uczelnią (i to dużo młodszą), a panowała tam zupełnie inna atmosfera. Tamtejsza "S" wydawała własny biuletyn, choć dużo trudniej było tam o ludzi sprawnie piszących niż na WSP z jej licznymi humanistami. Łatwiej też wymienić nazwiska osób z WSI czynnie angażujących się w działalność antyreżimową po grudniu 1981. Wcale nie uważam, aby badaniem najnowszej historii politycznej regionu mieli zajmować się koniecznie młodzi ludzie, nie pamiętający osobiście czasów, o których mają pisać. Do tego, żeby właściwie interpretować zachowane źródła pisane (często jest ich b. niewiele lub w ogóle nic się nie zachowało) potrzebna jest dodatkowa wiedza, oparta na własnym doświadczeniu lub informacajach ustnych (często mało wiarygodnych). Bez tego łatwo się pogubić. To, że Patelski może pisać z sensem coś na temat NZS, jest możliwe m. in. dzięki temu, że sam działał w tej organizacji w końcówce lat 80-tych i mniej więcej rozumie tamtą rzeczywistość. Gorzej z ludźmi, którzy urodzili się nieco później. Bednarska- -Kolbiarz miała wiele dobrych chęci, pisząc pod opieką M. Lisa i częściowo L. Rubisza pracę magisterską nt. opolskiej "S", ale wyszedł z tego straszliwy knot, potworne dyletanctwo, bo biedna dziewczyna nie rozumiała o czym pisze, a jej opiekunowie najwyraźniej też nie potrafili niczego jej wytłumaczyć. Czytałem tę pracę i mogę Ci powiedzieć, że jest to coś żenującego i kompromitującego, zwłaszcza dla Lisa, który był opiekunem magistrantki. Nie wiem, jak postępuje praca Bednarskiej-Kolbiarz nad jej rozprawą doktorską, może wyjdzie z tego coś lepszego, ale dotychczsowy dorobek jest b. nieciekawy. Jeżeli będzie tak, że historią lat 1980-89 będą zajmować się wyłącznie ludzie młodzi, bez własnych doświadczeń w tym zakresie, to będą oni zdani na rady i sugestie swoich opiekunów naukowych, mających najczęściej PZPR-owskie biografie polityczne, jak Lis czy Nicieja, a wtedy może być tak jak z tą nieszczęsną pracą magisterską Bednarskiej-Kolbiarz. Stara kadra o komunistycznych rodowodach będzie nadal narzucać swoje widzenie historii i dalej będzie się o Was mówić - - Czerwona Sorbona. Młodzi ludzie nie będą mieć żadnego dystansu do faktów historycznych, bo nie pozwoli im na to polityczna tendencyjność ich opiekunów. Co innego, gdyby mogli oni współpracować także z ludźmi o odmiennnych doświadczeniach osobistych i reprezentujących inny punkt widzenia. Żeby tak było, trzeba jednak uczynić uczelnię bardziej otwartą politycznie, czego niestety na razie nie widać. Nikt, nawet przy najlepszych chęciach, nie potrafi sam siebie wyciągnąć za włosy z bagna. Jeżeli naprawdę chcecie coś zmienić na lepsze, to musicie wreszcie wyjść z tych swoich okopów i odwołać się do pomocy ludzi, którzy wcale nie życzą źle Uniwersytetowi, choć mają odmienny stosunek do historii i polityki niż np. Nicieja czy Lis. Zarzucasz innym krytykanctwo, zamiast dobrze zastanowić się nad tym co chcą Ci powiedzieć z myślą o poprawie aktualnej sytuacji. Zamiast krytykować dyskutantów, może byś tak ustosunkowała się np. do pozytywnych propozycji, jakie przedstawiłem w swoim poprzednim poście? Co zrobicie np. z okazji 35-lecia sprawy Kowalczyków czy na 25-lecie stanu wojennego? Olejecie te rocznice tak jak olaliście 25-lecie "S"? Odpowiedz Link Zgłoś
sebush Re: do Moniki 27.06.06, 10:02 Kuba! Obawiam się, że Pani Socjolog czy jak chcą niektórzy Socjolożka (nie wiem jaką opcje ona wyznaje) przesiąkli już tą atmosferą WSP/UO! Czy nie lepiej pisać o Lwowie i o nim robić konferencje, aniżeli zajmować się własnymi problemami. To my 'kalamy' ten padół (o)polskiej nauki, mamy czelność pisać o tym, co jest dla nich niedygodne, co od lat zamiata się pod przysłowiowy dywan. Zgadzam się, że to środowisko samo się nie zreformuje, a ci, którzy chcieliby coś uczynić wygryzą, albo znając owe środowisko na UO nie przyjdą. Sam znam profesorów, którzy słysząc WSP/UO w Opolu mają reagują tylko pobłażliwym uśmieszkiem. Przykre, ale prawdziwe. Niestety. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: monika Re: do Sebusha IP: *.atol.com.pl 29.06.06, 03:05 Oto, czego można się dowiedzieć z Twoich postów w tym wątku: "To, ze absolwenci WSP,znajdowali pracę, a absolwenci KUL borykali się ze sporymi problemami - takie to były wówczas realia. Czyli potwierdza się prawda - WSP im. Powstańców Śląskich to 'Czerwona Sorbona'". To samo można powiedzieć o absolwentach UJ, UAM, UW, UWr, UMK, WSP w Krakowie. Czyli te uczelnie to też "czerwone Sorbony" twoim zdaniem? Oto przykład konstruktywnej krytyki: To strasznie skomunizowane środowisko! Aż strach posłać tam własne dzieci! Czyli należy UO zdekomunizować. Może sporządzisz listę czy też może Twoim zdaniem należy zamknąć UO. Nie dostrzegasz upływu czasu i wymiany kadry. "A co do archiwów IPN odnośnie WSP/UO, bada je ktoś??? Szok! Toż to faktycznie CZERWONA SORBONA!!! Wszystko wydaje się być zrozumiałe w świetle tych słów!" Może napoiszesz, co jest to wszystko. Kolejny cytacik: "Teraz rozumiem to co pisała na tym forum Absolwentka o odcięciu się UO od WSP, po prostu nie ma czym się chwalić! Kuba nie uogólnia, a przytacza informacje, które jednoznacznie naświetlają historię UO - to porażające". Twoja ignorancja poraża. Wg ciebie nie było na WSP wybitnych uczonych, tylko sami komunisci. Przecież to śmieszne! Kolejna odkrywcza teza: "Ta uczenia to rzeczywiście czerwony sztandar koumny. UO do WSP ma się tak jak SLD do PZPR, nie wspomnę że były prezydent Opola, zamknięty za tzw. aferę ratuszową to też wychowanek WSP Opole! Brrr... Strasznie mi wstyd, że taką przeszłość ma uczelnia, na której studiowałem! Te fakty autentycznie paraliżują!" Zastanów się, co piszesz. Może uzasadnisz swoje rewolucyjne odkrycie, że istnieje ideowa i personalna ciągłość pomiędzy WSP a UO. Na forum pisać każdy może. Jeden lepiej, drugi gorzej. Twój repertuar jest dość monotonny. Epitety jeszcze nikogo, ani niczego nie zmieniły. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kuba Re: do Moniki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.06.06, 11:23 Tytułem uzupełnienia (a po części też tytułem sprostowania) jeszcze garść informacji jako dodatkowy materiał do refleksji natury historycznej. Monika utrzymuje, jakoby w latach 80-tych na opolskiej WSP nie rugowano ludzi z przyczyn politycznych. Niestety sprawa nie przedstawia się tak prosto, na dowód czego przytaczam następujący fragment z cytowanej już przeze mnie książki Z. Bereszyńskiego: Jeden z młodych pracowników Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Opolu, Grzegorz Francuz, był związany z wrocławskim środowiskiem Ruchu “Wolność i Pokój”. G. Francuz ukończył z wyróżnieniem filozofię na Uniwersytecie Wrocławskim, ale mając trudności ze znalezieniem pracy we Wrocławiu, postarał się o zajęcia na opolskiej WSP, w najbardziej skomunizowanej komórce organizacyjnej tej uczelni: Zakładzie Filozofii Instytutu Nauk Społeczno- -Politycznych. Gdy w 1987 r. G. Francuz padł ofiarą represji w związku ze swoją działalnością opozycyjną, władze WSP zachowały się haniebnie, uniemożliwiając mu dalszą pracę na uczelni. Sprawa ta została w następujący sposób opisana w jednym z numerów podziemnej “Solidarności Opolskiej”: “W styczniu [ 1987 r. ] G. Francuz brał udział w proteście Ruchu »Wolność i Pokój« przeciwko rozbudowywaniu i funkcjonowaniu Huty »Siechnice«. Został wówczas zatrzymany i skazany przez kolegium na 50 tys. grzywny wraz z zawiadomieniem zakładu pracy czyli WSP w Opolu. Po tym fakcie Kierownika Zakładu Filozofii, B. Kozerę, wezwano do KW PZPR w Opolu i zwrócono mu uwagę, że zatrudnia u siebie niewłaściwego człowieka. Wywleczono też koligacje rodzinne Francuza, który jest kuzynem J. Piniora. Naciskano na władze uczelni, aby Francuza zwolnić z powodu jego postawy politycznej. Pod koniec kwietnia kierownik Zakładu Filozofii zakomunikował mu, że nie zostanie przedłużona z nim umowa o pracę. Na pytanie G. Francuza o przyczyny tej decyzji B. Kozera stwierdził, że głównym powodem są względy polityczne. Podkreślił, że względy naukowe przemawiają na jego korzyść. Ze słów B. Kozery wynikało, że w Instytucie Nauk Społecznych trzeba być przede wszystkim ideologiem marksistowskim, a potem dopiero naukowcem. Dał do zrozumienia, że jako kierownik nic dla niego nie może zrobić”. Sprawa ta stanowi godny uwagi przyczynek do biografii Bartłomieja Kozery ( obecnego profesora Uniwersytetu Opolskiego ), wymienionego powyżej jako kierownik Zakładu Filozofii WSP. B. Kozera zhańbił się w owych czasach m. in. również swoim publicznym wystąpieniem przeciwko niezależności związków zawodowych. W marcu 1982 r., gdy reżim Jaruzelskiego prześladował działaczy “Solidarności” i dążył do ostatecznej likwidacji niezależnego ruchu związkowego, dr Bartłomiej Kozera z opolskiej WSP, powołując się na słowa Lenina z 1919 r., tak wypowiadał się na łamach “Trybuny Opolskiej”: “Związki zawodowe muszą więc być zależne, gdyż ich cele i zadania wynikają z socjalistycznych zasad naszego społeczeństwa, a ich działanie właśnie socjalistyczne zasady rozwijać i kształtować powinny”. Tyle cytatów. Dalej piszę już od siebie. Sebush wspomniał tu nowych młodzieżowych inicjatywach opozycyjnych czy kwaziopozycyjnych z końca lat 80-tych, jak WiP czy Pomarańczowa Alternatywa. Rzecz ciekawa, że na terenie Opola główną bazę społeczną dla tego typu inicjatyw stanowiło środowisko słuchaczy Studium Kulturalno-Oświatowego i Bibliotekarskiego, a nie np. środowisko studenckie WSP. To też daje sporo do myślenia. Sadzę, że wielkie znaczenie miała tutaj postawa kadry nauczającej w tych placówkach (kadra Studium z takimi ludźmi jak Kazimierz Kobiałko patrzyła życzliwie na działania młodzieży, na WSP panowała inna atmosfera). To rzeczywiście trudny do usprawiedliwienia paradoks, że dla ludzi z UO ważniejsza jest tematyka lwowska niż np. historia naszego regionu w ostatnim 25-leciu. Nie mam nic przeciwko zajmowaniu się tą tematyką czy ogólnie tematyką kresową i doceniam pozytywne dokonania prof. Nicieji w tej dziedzinie. Sam mam sentyment do tamtych stron. Nie powinno sie jednak traktować po macoszemu tematów związanych z najnowszą historią polityczną naszego regionu tylko dlatego, że dla kogoś może to być prywatnie kłopotliwe. Pisząc o Lwowie niczego się dzisiaj nie ryzykuje, nikomu się nie naraża, a można łatwo zyskać popularność w kraju i na emigracji, a jeszcze zrobić przy tym zrobić niezłą kasę, Trudniej pisać o sprawach nowszych, bo podchodząc do sprawy naprawdę rzetelnie, można sobie narobić niemało wrogów. Tego typu asekuranctwo uważam jednak za niegodne ludzi nauki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Monika Re: do Moniki IP: *.atol.com.pl 29.06.06, 02:42 Monika > utrzymuje, jakoby w latach 80-tych na opolskiej WSP nie rugowano ludzi z > przyczyn politycznych. Gdzie tak napisałam? Nie mogłam tak napisać, bo znam losy dr Francuza z jego osobistej relacji. Nie możesz twierdzić, że nie ma żadnych badań, zajrzyj na stronę Instytutu Historii i porównaj z innymi akademickimi ośrodkami. Wcale problematyka lwowska czy kresowa nie dominuje w zainteresowaniach badawczych opolskich historyków. Przeciwnie - to margines, natomiast powstało kilka prac dotyczących ostatniego 25 lecia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: monika Re: do Moniki IP: *.atol.com.pl 29.06.06, 01:35 Kuba napisał: "Nadal próbujesz uprawiać jałową sofistykę w dyskusji na temat tego co było lub nie było działalnością opozycyjną. Doskonale pamiętam tamte czasy (lata 1980-81) i zapewniam Cię, że nikt wtedy nie określał działalności w "S" mianem działalności opozycyjnej". Nie uprawiam żadnej sofistyki, tylko prezentuję poglad wybitnego francuskiego socjologa Alaina Touraina, który wraz z Wieviorką i Dubetem, wspierany przez kilkunastu polskich socjologów prowadził w latach 1980/81 badania w Gdańsku, Katowicach, Szczecinie, Warszawie, Wrocławiu i Łodzi nad NSZZ Solidarność. Solidarność dzięki wsparciu działaczy KOR przekształcała się z ruchu zewiązkowego w wielki ruch społeczny. Zacytuję Touraina: Członkowie związku są nie tylko świadomi ucisku, jakiemu są poddani; mają również pozytywną świadomość własnej wartości i własnych uprawnień; jako wytwórcy sprzeciwiają się niekomtentnym i skorumpowanym kierownikom przedsiębiorstw; w imię świadomości narodowej i historii Polski odrzucają zależność; w imię prawdy domagają się wolności słowa i informacji. Ich ruch nie jest mechaniczną reakcją na ucisk, który stał się nie do zniesienia; wyraża idee, wybory, zbiorową wolę. (...)Solidarność stawała się coraz wyraźniej ruchem uwolnienia społeczeństwa, który walczy o samorząd, zniesienie cenzury, a w końcu o wolne wybory". W tym sensie Solidarność była w opozycji do istniejącego porządku społecznego, chociaż do końca nie chciała przekształcić sie w siłę przygotowująca przejęcie władzy. Na jakiej podstawie twierdzisz, że "większość działaczy > "S", którzy na każdym kroku podkreślali swoją apolityczność, deklarując się > wyłącznie jako związkowcy?". Nigdzie nie posługiwałam się okresleniem ogół działaczy, tylko miałam na myśli tych, którzy wtedy decydowali o działaniach podejmowanych przez "S", która przecież jako 10 milionowy ruch nie mogła byc jednolita w poglądach. Mieliśmy do czynienia z całym spektrum - od ostrożnego reformizmu po radykalizm zarówno wśród działaczy działaczy, jak i szeregowych członków. Twoja teza stoi w sprzeczności z ustaleniami z tamtego czasu na podstawie wywiadów z działaczmi Solidarności, że: 1. "Solidarność jest jednoczesnie ruchem związkowym i w sposób nierozłączny walką związkową, działaniem na rzecz demokrayzacji i ruchem narodowym. 2. "Solidarność" będąc zarazem ruchem społecznym i środkiem uwolnienia społeczeństwa - dąży do przywrócenia autonomii życia obywatelskiego". Autorzy wróżnili trzy fazy: Początkowo "Solidarność" jest ruchem społecznym wyrażającym ogromne nadziej zrodzone z sukcesów strajków na Wybżerzu; potem godzi ona rolę ruchu społecznego z dążeniem do uwolnienia społęczeństwa obywatelskiego, przypisując główne znaczenie reformie przedsiębiorstwa i całej gospodarki, co wymaga także przeobrażenia sejmu; wreszcie w trzeciej fazie (...) coraz bardziej wkracza w dziedzinę polityki, zabierając głos w sprawie reformy instytucji, stawia nawet problem włądzy. Nasze badania wykazały, ze między wiosną, a jesienią 1981 r. nastąpiła zmiana klimatu, którą analizujemy jako kolejne przejście z jednej fazy w drugą". Warto przypomnieć sobie uczwały wrześniowego Zjazdu "S" z 1981 r., które były żądaniami politycznymi (np. odrzucenie monopolu partii), chociaż nie kwestionowano Układu Warszawskiego, to pojawiały się postulaty osłabienia sowieckiej dominacji. Cytaty z: Solidarność. Analiza ruchu społecznego 1980-1981. Napisałam, że badaniami powinni zajmować się mlodzi naukowcy, co nie oznacza, że wyłącznie. Argument, że powstała praca magisterska, która nie spełnia Twoich oczekiwań jest nieistotny, bo wiele zależy od talentu, dociekliwości i wytrwałości w poszukiwaniu materiałów przez autora. Przecież hitorycy przeważnie opisują dzieje i zdarzenia minionych pokoleń i często historię społeczeństw, do których sami nie należą. Vide książka Davisa Powstanie Warszawskie czy jego Mikrokosmos. Piszesz o starej kadrze historyków, a cały czas podajesz przykład jednej osoby - prof. Lisa. Przy czym w żaden sposób nie wykazałeś na czym polega jego negatywny wpływ. Na czym polega tendecyjnośc opiekunów? Którzy są tendencyjni? W czym np wyraża się tendencyjnośc prof. Tarki, prof. Kulak, tragicznie zmarłego prof. Kuberskiego? Jeśli sądzisz, że zorganizowanie rocznicowej konferencji naukowej poprawi sytuację, to zgłoś postulat takiej konferencji władzom Instytutu Historii. Odpowiedz Link Zgłoś
sebush Re: do Moniki 27.06.06, 09:49 To ja wymieniłem owo hasło jakim się popocznie, nie ukrywam pogardliwie ocenia i określa UO, a mianowicie jako "Czerwoną Sorbonę". Przez lata mówiono tak o UŚ w Katowicach, ale na dziś jakoś ten epitet stracił na mocy w odniesieniu do Katowic. Trudno jednak nie nazywać uczelni, w której są takie olbrzymie pokłady niewyjaśnionej historii, w tym historii ukazującej uwikłanie tejże szkoły w system komunistyczny. Sama Moniko wiesz, że owo uwikłanie nie jest uwikłaniem murów, a ludzi i to ludzi tam nadal pracujących. Nazwiska wymienił Kuba. A pamiętasz pojawiające się na forum (wystarczy pogrzebać w archiwum) komentarze odnośnie nowo-starego rektora? Jemu też zarzucano panegiryki na cześć Dzierżyńskiego (i nie była to publikacja w Trybunie, o któej tutaj wspominasz). To aby przestać być nieszczęsną "Czerwoną Sorboną" należy podjąć uczciew działania, działania ukazujące prawdę, w tym prawdę o kolaboracji z systemem PRL, a był to system represji! Niestety! Kuba wspomina o opozycji na WSP, ale fakt faktem była to opozycja bierna. Jakoś o inicjatywie Pomarańczowej Alternatywy w Opolu nie było słychu?? Ta bierność jest do dziś, tym razem na UO. Ile czasu trwało, aby usunąć skompromitowanego profesora, przeciw któremu toczyła się sprawa karna. Przynajmniej go zawiesić, jakoś tego nie uczyniono. Dlaczego?? Czyżby była to fałszywa solidarność?? Prof. Łukaszewskiego można było się łatwiej pozbyć, sądzę, że za przyzwoleniem samego uniwersytetu, raczej nie pasował do tej układanki - opozycjonista w mateczniku "kadr minionego systemu"... Piszesz o rekrutacji? Niech się ludzie zgłaszają, wcale nie zależy mi na tym, aby UO nie miało chętnych. Wręcz przeciwnie, niech się roziwja, tylko młodzi ludzie, tylko tzw. młoda krew może rozbić pewne struktury, w tym uwarunkowania myślowe! A jak da im się wybór seminariów, wybór wykładów, to sami zdecydują, kto z wykładowców jest godny, rzetelny i autentyczny w tym co robi. Wiedz jednak Moniko i o tym, że ludzie wybierają nie tylko uczelnie, ale też miasta, a Wrocław, Poznań, Katowice czy Kraków maja więcej do zaoferowania aniżeli prowincjonalne Opole, choć jest ono miastem przytulnym, a i więcej wojewódzkim, jednakże nie aż tak dynamicznym jak Wrocław, który staje się coraz większym magnesem. Nie chce pisać tutaj o wyższości Wrocławia nad Opolem, to też nie ten wątek, ale ukazuję problem szerzej... Moim znajomym z pewnością polecę Uniwersytet Wrocławski niż Opolski. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: marek Re: do Moniki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.06.06, 06:14 Zadalem sobie trud i przeczytalem jak leci Wasza ciekawa i kulturalna nocną rozmowe. Mysle ze wymowa argumentow moniki jest bardziej obiektywna. Nie mozna po tylu latach miec do dziejszej UO pretensji, zalu, byc zlym a nawet zlosliwie wrednym ze wtedy esbecja miala wiecej roboty w wielkimi i ludniejszymi uniwersytetami, ktore wowczas nadawaly ton mysleniu opozycyjnemu. Pamietam tamten czas. W kraju wrzalo a w Opolu byl relatywny spokoj. Z punktu widzenia esbecji Opole i jego WSP bylo bez zadnego znaczenia. Minely lata, UO przechodzi spokojnie wymiane pokolen. Odchodzi kwiat najbardziej aktywnych w latach komuny. Ani nie wyszedł z tego środowiska jakis "JARUZELSKI" ani jakis "MICHNIK" bo nie przez Opole wiodl glowny gosciniec historii. Nie mozna miec dzis o to do UO zalu. W ciagu najblizszyvch 3-5 lat przybedzie masa nowych profesorów rodzimego chowu, ludzi nie skazonych komuna, ani nie wiedzacych jak smakowal romans z panna S. Beda umacniac sie mocni w sensie naukowym a slabnac slabi. Pewne kierunki padna, a pewne sie umocnia. Normalna rzecz. Dzis najwazniejsze to osiagac stany kadrowe potrzebne do zdobywania uprawnien doktoryzowania. Za tym pojda studia doktoranckie w o wiele szerszym zakresie. Tu apel do rektora moniko: niech sprawdzi komu, nawet niewielkim kosztem inwestycyjnym mozna szybko pomoc przez szybki i krotki pomostowy import z zewnatrz ( a chetnych by tu do Opola przyjsc nie brakuje) by juz w tym lub na poczatku przyszlego roku zlozyc wymagana dokumentacje do otwarcia nowych uprawnien doktoryzowania. Slyszalem ze filozofia juz jest gotowa, a politologii brakuje 1-2 prof. Najlepiej by bylo by ten import dal dwu "belwederskich" ! Tu nie wolno sie wahac ani czekac, trzeba szybko dzialac, a z tego co wiem rektor strasznie nagle oszczedny tam gdzie ma statutowy obowiazek dzilac. Kopula nad patio, czy kawiarenka "Cztery pory roku" moga zaczekac. Czasem odnosze wrazenie ze rektor historyk nie chce sukcesow np. politologow ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: absolwentka Re: do Moniki IP: *.broker.com.pl 28.06.06, 19:51 Kuba! Teraz w kontekscie wydarzen w Poznaniu roku 56' mozna lepiej zrozumiec na czym polegala ta lojalnosc WSP i jej wladz wobec aparatu ucisku w PRL... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kuba Re: do Moniki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.06.06, 21:10 Monika umilkła. Ciekawe, czy jeszcze się odezwie? Po raz kolejny okazało się, że łatwiej jest demagogicznie oskarżać innych o jałowe krytykanctwo niż w rzeczowy sposób ustosunkować się do kokretnych, konstruktywnych propozycji! A może Monika nie zrozumiała zadanych przeze mnie pytań lub je przeoczyła? W związku z tym postawię te pytania ponownie: Co władze UO i kadra naukowa tej uczelni (historycy, politolodzy) zamierzają zrobić w obliczu zbliżających się wielkimi krokami dwóch ważnych rocznic historycznych: 35-lecia sprawy Kowalczyków oraz 25-lecia stanu wojennego? Czy nie powtórzy się sytuacja z ubiegłego roku, gdy w skandaliczny sposób "olano" 25-lecie "Solidarności" (pomijając wystawę w bibliotece uniwersyteckiej)? Czasu zostało już niewiele i ewentualne plany w tym zakresie powinny być gotowe już od dawna, a chyba nie są to supertajne plany, objęte jakąś tajemnicą wojskową czy gospodarczą. Mam nadzieję, że UO nie chce znowu skompromitować się jak rok temu! To nie żadna prowokacja, tylko poważne pytania, podyktowane troską o dobre imię Opola jako ośrodka akademickiego i naukowego! Liczę zatem na uzyskanie jakiejś odpowiedzi, traktując to jako test dobrej woli ze strony czynników odpowiedzialnych za kształtowanie nowego wizerunku UO. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: marek Re: do Moniki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.06, 21:28 Jesli chcemy by postulaty zglaszane przez Kube zostaly potraktowane serio w imie historycznej racji to trzeba: 1) zglosic te postulaty oficjalnie rektorowi i przekazac je na konferencji prasowej 2) zadbac by kolejne wybory do Senatu uczelni, ktora wybiera rektora zmienily calkowicie sklad tego gremium, by uklad ktory niesie obecne wladze zostal zniesiony 3) zadbac o to, by w instytutach ktore zazwyczaj przygotowuja kandydatury do senatu wylonione zostaly nowe osoby. 4) przyjrzec sie jakie osoby tworza senat i skad te osoby pochodza, w sensie srodowisk politycznych. Odpowiedz Link Zgłoś
sebush Re: do Moniki 28.06.06, 22:15 Monika milczy - to fakt, ale obawiam się, że jej raczej zakazano pisać na tym forum. Dostała odpowiednie 'instrukcje'/'wytyczne' - to sposób działania na UO. To co proponuje Kuba jest słuszne, ale w dzisiejszym układzie rządzącym UO mało realne - nie ma szans na takie tematy, które proponuje, obawiam sie, że to zbyt bardzo dotkneło by co poniektóre osoby tam pracujące! Co do zmian, to watpię - Marku, tam nie ma demokracji, a raczej jest nakaz. Nie pamiętam, aby pracownicy mieli prawo wyboru swojego szefa. On jest nominowany przez 'czynniki władzy' w tej uczelnii. To gwarantuje po prostu status quo! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kuba Re: do Marka i Sebusha IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.06.06, 23:03 Cóż, jak już pisałem, odpowiedź lub brak odpowiedzi na przedstawione przeze mnie postulaty i pytania traktuję jako test dobrej woli ze strony czynników sprawujących władzę na UO. Dalsze milczenie Moniki w tej sprawie będzie dla mnie nad wyraz wymowne. Co do propozycji, żeby sformułowane przeze mnie postulaty zostały oficjalnie przedstawione na konferencji prasowej, to myślę, że jest to bardzo dobra propozycja, niezależnie od tego jak ostatecznie podejdą do sprawy władze UO. Cokolwiek się stanie, byłby to kolejny test dobrej woli, tym razem o dużo większym znaczeniu społecznym. Myślę, że z postulatami takimi mogłoby wystąpić oficjalnie Opolskie Stowarzyszenie Pamięci Narodowej, skupiające dawnych działaczy "S" i opozycji politycznej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: behemot Re: do Marka i Sebusha i Kuby IP: *.nowyzwm.punkt.pl / 217.197.79.* 28.06.06, 23:54 Dobrze byłoby, gdyby streszczenie dyskusji wspomnianych wyżej i moniki ukazało się jako ciekawostka w sezonie ogórkowym w papierowym wydaniu GWO wraz z apelem internautów powodowanych głęboką troską o UO, o ustosunkowanie się władz uczelni do postulatów sprecyzowanych tutaj przez kubę, pod którym to apelem podpisuję się oburącz. Kiedyś poświęcono mi kawałek szpalty na tekst próbujący mnie rozszyfrować, określić kim jest wirtualny behemot w realu. Uważam, że można również poświęcić większy kawałek szpalty powyższej dyskusji, bo poruszana tu sprawa jest istotna i fundamentalna dla tożsamości uniwersytetu. Należy sie spodziewać, że padnie odpowiedż, że Uniwersytet nie będzie się ustosunkowywał do anonimowych apeli i dyskusji a tym bardziej wezwań do zajmowania stanowiska. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: monika Re: do Marka i Sebusha i Kuby IP: *.atol.com.pl 29.06.06, 03:33 Nie ma na uczelni politruków, którzy formułowaliby zadania badawcze. Oczywiście, że taki postulat należy zgłosić Instytutowi Historii lub zainteresować konkretnych historyków, żeby napisali projekt rocznicowej konferencji. Czy oczekujesz, że władze uniwersytetu wydadzą stosowne oświadczenie w związku z toczącą się tu dyskusją, w rodzaju: powodowani troską o przyszłość naszej uczelni postanowiliśmy ostatecznie i raz na zawsze odciąć się od komunistycznej przeszłości. Damy temu wyraz organizując rocznicowe konferencje zasugerowane bezpłatnie na forum GW Opole? Na szczęście te czasy, kiedy można było narzucać tematy badawcze i konferencji minęły, mam nadzieję bezpowrotnie. Zawsze można jednak napisać i zgłosić propozycję. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: monika Re: do Moniki IP: *.atol.com.pl 29.06.06, 03:15 Tu masz listę senatorów. Przyjrzyj się i oceń skład. Wskaż osoby, które wchodziły w skład władz WSP za nieboszczki PRL. Instytuty nie przygotowują kandydatur. Każdy może zgłosić swojego kandydata. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: monika Re: do Moniki IP: *.atol.com.pl 29.06.06, 03:16 Zapomniałam wkleić link: www.uni.opole.pl/page.php?id=senat Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: marek Re: do Moniki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.06, 03:35 Co nam po nazwiskach skoro ich nie zmienimy jeszcze przez dwa lata. Argument Moniki zeby pokazac kto byl jeszcze w skladzie WSP jest balamutny, bowiem nie o to idzie debata. Jaki jest profil osobowosciowy i poglady tych osob? Czy kochaja zgadzac sie z szefem ? Nie slychac by Rektora przeglosowywano na forum Senatu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kuba Re: do Moniki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.06.06, 09:03 A co z odpowiedzią na zadane przeze mnie pytania? Dalej będziemy tylko spierać się o przeszłość, czy może jednak pomyślimy trochę o przyszłości - tej najbliższej, na którą naprawdę możemy mieć jakiś wpływ? Za trudne pytania zadałem? A może naruszyłem jakieś tabu, jak w innym wątku Behemot z artykułem Bitki? Pamiętam jak dwa lata temu pewna pani socjolog robiła zadymę na całe Opole o to, że nie urządzono roku Osmańczyka. Teraz grozi nam przeoczenie aż dwu ważnych rocznic i co - cicho? Tematy nie pasują, czy może brakuje merytorycznych kwalifikacji? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: marek Re: do Moniki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.06, 09:18 Jak chcesz by ktos uslyszal Twoje pytania musisz je zaadresowac personalnie do Rektora i naglosnic to publicznie ! Monika tego sie nie podejmie bo dobrze jej zyc w zgodzie z Rektorem, musi patrzec z czego zyje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kuba Re: do Marka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.06.06, 10:03 Tak też będzie! Zgodnie z Twoją propozycją, sprawa zostanie przedstawiona jak najbardziej publicznie i oficjalnie, bo jest zbyt ważna, żeby można było poprzestać na dyskusjach w internecie. Powinno to nastąpić już w najbliższych dniach. Podjąłem już w tym kierunku konkretne działania. A co do Moniki, to jej współczuję, ale nie będę jej usprawiedliwiać. Ja na jej miejscu w podobnej sytuacji powróciłbym do poprzednich zajęć, żeby sobie nie psuć życiorysu. Przy jej poziomie umiejętności zawodowych zawsze zarobi na papu i nie musi kompromitować się jako rzecznik złej sprawy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Monika Re: do Marka IP: *.atol.com.pl 29.06.06, 13:28 Napisz, jakiej to złej sprawy jestem rzecznikiem. Oswiec mnie, bo na prawdę nie wiem. Właśnie jestem po rozmowie z rektorem i poinformuję Ciebie o jej rezultatach, o ile dobrze rozszfrowałam Twoją tożsamość. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: monika Re: do Moniki IP: *.atol.com.pl 29.06.06, 13:25 Idź na szkolenie do wrózki, bo coś ci kiepsko idzie. Rektor jest osobą, której można wszystkie krytyczne uwagi przekazać i w dodatku nie puszcza ich mimo uszu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kuba Re: do Moniki IP: *.atol.com.pl 29.06.06, 13:37 Mam dobrą pamięć. Pewna pani socjolog robiła zadymę z powodu braku szacunku dla zmarłego, co jet powszechnie przyjetą normą w kulturze nie tylko europejskiej. Wiceprezydent Karbowiak odmówił monitoringu grobu Osmańczyka, aby go chronić przed profanacją. Postulowała, by w tej sytuacji przenieść szczątki zmarłego na cmentarz. Artykuł Bitki jest wklejony w innym wątku, więc niech internauci się wypowidzą. Wówczas się odniosę do dyskusji. Z panem dr Bitką mogę porozmawiać na uniwersytecie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: monika Re: do Kuby IP: *.atol.com.pl 29.06.06, 13:53 Przepraszam, ale powyższy post jest Moniki do Kuby. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kuba Re: do Moniki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.06.06, 14:14 Zdaje się, że w swoim roztargnieniu podpisała się Pani omyłkowo moim nickiem! Z tego co Pani pisze, wnioskuję, że nadal woli Pani spierać się o rozmaite zaszłości niż poważnie pomówić o tym, co można wspólnymi siłami zrobić pożytecznego dla tego miasta oraz dla reputacji UO. Przedstawiłem Wam (myślę tu o władzach UO i ich rzeczniku) konkretne propozycje działań, ale wychodzi na to, że macie to w nosie i wygodniej jest Wam wykłócać się o to, co kto kiedy powiedział czy napisał. Ja też mam jeszcze dobrą pamięć i doskonale pamiętam, że tzw. awantura o senatora zaczęła się od wywleczenia na światło dzienne notatki służbowej, w której Karbowiak negatywnie opiniował pomysł ogłoszenia roku 2004 rokiem Osmańczyka, uzasadniając to tym, że ten ostatni kolaborował z władzami PRL. Nie wiem jakie normy kulturowe zabraniają otwartego pisania o negatywnych faktach z życiorysu nie żyjących postaci historycznych. Gdyby normy takie faktycznie obowiązywały, to nie byłoby miejsca na rzetelną historiografię i publicystykę historyczną. Można byłoby uprawiać tylko hagiografię (co zresztą faktycznie czynią niektórzy opolscy historycy, czego przykładem mogą być niektóre teksty w wydanej rok temu pracy zbiorowej n.t. Osmańczyka). P.S. Czyżby wklejenie artykułu dr Bitki w innym wątku było Pani zasługą? Takie można odnieść wrażenie po przeczytaniu Pani słów, ale to chyba kolejna pomyłka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: monika Re: do Moniki IP: *.atol.com.pl 30.06.06, 00:05 Jednak szwankuje ci pamięć, więc przypomnę: NTO 17. Grudnia 2003 W grudniu 2002 roku opolski Społeczny Komitet na rzecz Objęcia Monitoringiem Grobu senatora Osmańczyka przesłał do prezydenta Zembaczyńskiego pismo z prośbą o zamontowanie kamery w pobliżu grobu, by "czynnie przeciwstawić się aktom wandalizmu, dokonywanym na grobie tego wybitnego opolanina". Komitet zwrócił się także z prośbą o wsparcie zbiórki pieniędzy na ten cel, a także z sugestią "rozważenia możliwości podjęcia działań w celu uchwalenia przez Radę Miasta Opola roku 2003, w związku z 90. rocznicą urodzin, ROKIEM SENATORA EDMUNDA JANA OSMAŃCZYKA". Pismo to zostało potraktowane przez wiceprezydenta Karbowiaka negatywnie i odłożone ad acta. Fragmenty mojej polemiki z Januszem Kowalskim i Arkadiuszem Karbowiakiem, aby było wiadomo o co mi chodziło: NTO 2.01.2003 Czy jeśli na konferencjach, seminariach w ramach Roku Osmańczyka dyskutowano by nad siłą zniewolenia i oporu na przykładzie życia senatora Ziemi Opolskiej z listy NSZZ "Solidarność”, to byłaby to bezpodstawna gloryfikacja czy okazja do refleksji nad istotą komunistycznego systemu? Czy grób Osmańczyka powinien być otoczony opieką i ochroną, czy też zdaniem Janusza Kowalskiego należy ekshumować zwłoki i przenieść na cmentarz? Na podstawie tekstu "Młode pokolenie upomni się o prawdę” nie mam jasnej odpowiedzi na te pytania. Zresztą sprawa Roku Osmańczyka z okazji 90. rocznicy urodzin jest bezprzedmiotowa. Właśnie rozpoczął się 2004 rok. NTO 16.01.2003 Wiceprezydent Arkadiusz Karbowiak ma prawo głosić najbardziej kontrowersyjne poglądy. Jednak obecnie nie reprezentuje tylko młodych konserwatystów, ale ma pracować na rzecz wszystkich mieszkańców Opola. Dlatego ponawiam pytanie, na które nie odpowiedział: czy grób Jana Edmunda Osmańczyka powinien być otoczony opieką i ochroną, czy znajdą się pieniądze na monitoring jego grobu? Nie muszę chyba podkreślać, że w naszym kręgu kulturowym zmarli powinni być otoczeni szacunkiem, a ich miejsca ostatniego spoczynku chronione przed profanacją i aktami wandalizmu. W któym miejscu zakazywałam Karbowiakowi głoszenia kontrowersyjnych poglądów czy formułowałam zakazy pisania o negatywnych faktach z życiorysu Osmańczyka? Przecież sama pisałam o jego oportunizmie! Muszę spierać się o przeszłość, skoro przeszłość sprzed 25 lat ma być podstawą do ferowania ocen uniwersytetu dzisiaj. Nie wykócam się o to, co ktoś kiedyś napisał lub powiedział, tylko polemizuję z Twoimi poglądami. Oto Twoje postulaty skierowane w "przyszłość". Zacznijcie uczciwie i w odpowiednio szerokim zakresie badać historię ostatniego 25-lecia, zacznijcie publikować rzetelne, szczere do bólu materiały na ten temat, zróbcie uczciwą konferencję naukową nt. sprawy Kowalczyków (właśnie zbliża się 35 rocznica wybuchu w auli WSP - skorzystajcie z okazji!), zróbcie porządną konferencję nt. stanu wojennego (25-lecie!) itp. Proszę wskazać nieuczciwe publikacje lub prace naukowe na ten temat. Nie wklejałam artykułu dr Bitki, bo - tu powtórzę to, co napisałam w innym wątku: nie znam takiego przypadku, żeby władze jakiejkolwiek instytucji dyskutowały z pracownikami na łamach prasy o jej problemach, zwłaszcza dla niej bolesnych (vide sprawa zidentyfikowania 50 TW na UJ). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kuba Re: do Moniki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.06.06, 01:14 Droga Pani! To co pisze Pani na temat toczącej się dwa lata temu "awantury o senatora" w niczym nie przeczy temu co ja sam poprzednio napisałem na ten temat. Podane przeze mnie i przez Panią informacje na ten temat raczej się nawzajem dopełniają niż sobie przeczą. Sprzeczne mogą być (i są!) nasze odczucia na ten temat, ale to moim zdaniem mieści się w granicach normy. W tym wszystkim gubi się jednak istota sprawy, a mianowicie to, że szereg osób na terenie Opola z Panią na czele nie posiadało się z oburzenia, że rok 2004 nie został ogłoszony rokiem Osmańczyka (osoby te były także oburzone faktem, że Karbowiak zakwalifikował polityczną współpracę Osmańczyka z władzami PRL jako kolaborację, ale to odrębna sprawą, którą nie ma potrzeby w tym wątku szerzej się zajmować). Skoro taką wielką wagę przywiązywano do tamtej rocznicy, to tym bardziej nie powinno się lekceważyć dwóch ważnych rocznic, jakie będziemy obchodzić w tym roku. I o to mi właśnie chodziło, a nie o szczegółową analizę "awantury o senatora". Nie będę w tym miejscu dyskutować nad koniecznością zainstalowania kamery przy grobie Osmańczyka, bo to naprawdę zupełnie odrębny temat. Powiem tylko tyle, że odmowna decyzja w tej sprawie to nie to samo co akt wandalizmu czy profanacji i traktowanie jej w kategoriach naruszenia jakichś norm cywilizacyjnych to gruba przesada. W końcu nie instaluje się kamer przy wszystkich grobach i trudno tu mówić o jakiejś normie czy jej naruszeniu. Co najwyżej można mówić o bagatelizowaniu sprawy, ale - jak powiedziałem - to osobny temat, którym nic chcę się tu zajmować. Tak czy inaczej kaliber armat wytoczonych przeciwko Karbowiakowi był niewspółmiernie wielki w porównaniu z obiektywną rangą zarzucanych mu "grzechów" i uchybień. Potraktowano go bowiem mniej więcej tak, jak gdyby sam osobiście profanował grób Osmańczyka. Jeżeli zaapelowałem o to, aby wziąć się solidnie za opracowywanie pewnych tematów historycznych, to głównie z tego powodu, że tematy te leżą u nas (w naszym regionie) niemal zupełnie odłogiem, co uważam za rzecz skandaliczną. Przez 17 lat, jakie upłynęły od upadku komuny, naprawdę można było dopracować się w tej dziedzinie jakiegoś solidnego dorobku, a tymczasem dorobek ten jest nikły. Trudno wymienić nie tylko prace dobre, ale nawet prace słabe czy nierzetelne, bo po prostu nie bardzo jest co oceniać. Ważniejsze prace z tej dziedziny już zresztą wymieniłem, podając przy tym swoją opinię na ich temat. Skandalem jest to, że w dziedzinie, o której mowa, niewiele się u nas (w Opolu) robi, a co gorsza - nie widać zbytnio woli nadrobienia tych zaległości. Fakt, że opolskie środowisko naukowe nie zrobiło praktycznie nic z okazji 25-lecia "S", jest wymowny aż nadto! To, że do tej pory nie potrafiła, nie chciała czy też nie mogła Pani napisać nic konkretnego w odpowiedzi na moje propozycje dot. dwóch tegorocznych rocznic, świadczy o tym, że nie ma niestety większych oznak poprawy. Zamiast spierać się o słowa, wolałbym usłyszeć coś na temat planowanych przez UO przedsięwzięć z okazji wymienionych przeze mnie rocznic. Niestety nie mogę się tego doprosić i jest to dla mnie sytuacja chora. W nawiązaniu do jednego z wcześniejszych postów dodam, ze nie interesują mnie żadne poufne czy prywatne informacje na ten temat, ponieważ chodzi tu o sprawę publiczną. Nie ma tu z czego robić tajemnicy, chyba że ktoś ma naprawdę coś do ukrycia, ale w takim razie sytuacja wygladałby jeszcze gorzej niż mi się wydawało. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: monika Re: do Moniki IP: *.atol.com.pl 30.06.06, 01:39 Proszę nie pisać, że UO nic nie zrobił w 25 rocznicę Solidarności, bo zorganizował wystawę. Napisałam wyraźnie, ze dzisiaj nikt nie narzuca tematów badawczych czy konferencji. Sama ubolewam nad tym, ze chyba jest więcej publikacji zagranicznych na temat NSZZ Solidarność niż polskich. To, ze nic nie napisałam konkretnego nie jest żadnym symptomem braku poprawy, tylko wynika właśnie z konstatacji, że polscy historycy nie poświęcają wiele uwagi najnowszej historii. Nawet publikacje IPN dotyczą przede wszystkim pierwszych lat powojennych, a niewiele okresu późnego PRL. Te czasy, kiedy władze uczelni coś nakazywały dawno minęły. Jeśli sami historycy nie podejmują tych tematów w takim zakresie, jak by Pan sobie życzył, to trzeba na nich jakoś wpływać. Jak mogę więc na forum za nich decydować? Przecież nie mam żadnych uprawnień ani możliwości, zeby cokolwiek im narzucać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kuba Re: do Moniki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.06.06, 02:01 O wystawie w bibliotece uniwersyteckiej sam wspominałem w swoich postach, więc nie trzeba mnie w tej kwestii prostować. Uważam natomiast za skandaliczne, że nie zrobiono wtedy nic więcej (np. konferencji naukowej!). Jeżeli podobnie będzie z tegorocznymi rocznicami, to czeka nas kolejny, tym razem podwójny skandal, i właśnie dlatego z uporem maniaka nalegam, aby zaczęto wreszcie o tym poważnie rozmawiać zanim będzie za późno (czasu zostało juz naprawdę niewiele!). Nie zgadzam się z opinią, że podobnie jest w innych ośrodkach, bo miałem już w ręku solidne publikacje historyczne z innych regionów na temat historii "S" i mam dzięki temu jakieś porównanie. Poza tym trudno chyba oczekiwać, aby jakiś inny ośrodek, a nie Opole, zajął się organizowaniem konferencji z okazji 35-lecia sprawy Kowalczyków. Nie we wszystkim można oglądać się na innych. Jeżeli przepuścicie taką okazję do zwrócenia uwagi na Opole, to po prostu będzie wstyd! Jeśli się nie mylę, to aktualny rektor UO sam jest historykiem i chyba z tego choćby tytułu ma jakiś wpływ na to, czym zajmuje się miejscowe środowisko historyków. Jeżeli nie jako rektor, to po prostu jako historyk może inicjować czy inspirować nowe przedsięwzięcia badawcze. Nie mówmy zatem, że nic się nie da zrobić! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: monika Re: do Moniki IP: *.atol.com.pl 30.06.06, 02:13 Nie napisałam, że nic się nie da zrobić, tylko że nie mogę już w tej chwili wypowiadać się, co zrobią historycy, bo nie dysponuję środkami przymusu. Oczywiście rektor może inspirowć, ale przecież na to trzeba czasu. Będę wdzięczna jeśli poda mi Pan dane bibliograficzne publikacji uniwersyteckich z innych regionów na temat NSZZ "S" czy ugrupowań opozycyhnych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kuba Re: do Moniki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.06.06, 08:38 A co, biblioteka uniwersytecka nie dysponuje takimi informacjami? To też o czymś świadczy! Dobrze, w wolnej chwili, przygotuję dla Pani takie dane, choć na pewno nie będzie to wyczerpująca bibliografia tematu, a tylko wykaz pozycji, które mniej lub bardziej przypadkowo trafiły do moich rąk. Nie oczekiwałem od Pani stosowania środków przymusu wobec miejscowych historyków, a tylko zasięgnięcia i dalszego przekazania informacji na temat ich ewentualnych planów rocznicowych. Z tego, co Pani pisze, wnioskuję, że żadnych planów nie ma (przynajmniej na razie!) i raczej niewiele się w tym zakresie robi. Słowa o przymusie (nie moje!) sugerują wręcz, że występuje niechęć do podjęcia wskazanej przeze mnie tematyki. Nie świadczy to dobrze o tym środowisku! Jeżeli w najbliższym czasie nic się nie zmieni, to będzie kolejna wielka kompromitacja! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kuba Re: do Moniki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.06.06, 09:49 Na prośbę Moniki podaję przykłady (powtarzam – przykłady, a nie pełną bibliografię tematu!) prac i publikacji o tematyce solidarnościowej, jakie powstały poza regionem opolskim. Dalsze przykłady podam przy innej okazji. W. Wiśniewski, „Solidarność’ małopolska w podziemiu. ‘Solidarność’ Regionu Małopolska w latach 1981-1989”, Kraków 1991. W. Zabłocki, „Stan wojenny w Małopolsce”, Kraków 1994. „Stan wojenny w Małopolsce w relacjach świadków”, pod.red. Z. Solaka i J. Szarka, Kraków 2005. „Opozycja małopolska w dokumentach”, wybór i opr. A. Roliński, Kraków 2003. N. Śliwa, „Ruch ‘Wolność i Pokój’ 1985-1989”, Kraków 19932 ( praca magisterska). D. Iwaneczko, „Opór społeczny a władza w Polsce południowo-wschodniej 1980-1989”, Kraków 2004 (praca doktorska). Władysław Rodowicz, „Komitet na Piwnej”, Warszawa 1994. „Solidarność’ i opozycja antykomunistyczna w Gdańsku”, praca zb., Gdańsk 1995. Sz. Rudka, „Poza cenzurą. Wrocławska prasa bezdebitowa 1973-1989”, Warszawa-Wrocław 2001. „Solidarność’ dwadzieścia lat później”, praca zb., Kraków 2001. W. Sawicki, „Regionalny Komitet Strajkowy NSZZ ‘Solidarność’ Dolny Śląsk XII 1981 – VI 1982, Wrocław 1996 ( praca magisterska). J. Skórzyński, „Ugoda i rewolucja. Władza i opozycja 1985-1989, Warszawa 1995. T. Tabako, „Strajk’88”, Warszawa 1992. „Solidarność’ Podziemna 1981-1989”, pod red. A. Friszke, Warszawa 2006. „Stan wojenny w Polsce 1981-1983, pod red. A. Dudka, Warszawa 2003. Dodam, że w tej ostatniej publikacji (niezwykle obszernej!) znalazł się także tekst Łukasza Kamińskiego i Pawła Piotrowskiego, „Dolny Śląsk i Śląsk Opolski”. W tekście tym znalazła się jednak zaledwie garstka informacji nt. Opolszczyzny (autorzy nie mieli na czym się oprzeć ze względu na brak badań podstawowych w naszym regionie!). Uważam ten fakt za kompromitujący dla opolskiego środowiska naukowego. Z tych samych względów (brak badań podstawowych w regionie!) zabrakło także (z nielicznymi wyjątkami) informacji nt. Opolszczyzny w monumentalnej publikacji rocznicowej wydanej w 2005 r. pod patronatem IPN oraz KK NSZZ „S”: „Droga do niepodległości. ‘Solidarność’ 1980-2005”, Warszawa 2005. W publikacji tej znalazły się tylko dwa(!) nazwiska działaczy „S” z regionu opolskiego. To także powód do wstydu dla opolskich historyków! A może dla niektórych właśnie powód do dumy? Kto wie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kuba Re: do Moniki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.06.06, 10:07 W jednym z poprzednich postów Monika prosiła o podanie jej przykładów nierzetelnych publikacji historycznych. Przy okazji robionego na jej prośbę przeglądu literatury trafiłem i na taką publikację. To referat prof. Mariana M. Drozdowskiego, "Sytuacja społeczno-gospodarcza Ziemi Opolskiej w latach 1976-1981", zamieszczony w wydanym w 2003 r. (pod jego redakcją )zbiorze "NSZZ 'Solidarność w latach 1980-2000. Materiały z konferencji". Autor referatu, ujmując rzecz najdelikatniej, pisze bajki na temat tego, co rzekomo działo się na Opolszczyźnie, a zwłaszcza w środowisku opolskiej WSP. Przypuszczam, że był on inspirowany, a być może nawet świadomie wprowadzany w błąd, przez jakichś ludzi z tego środowiska, zainteresowanych w kreoawaniu gloryfikującej ich środowisko mitologii. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Monika Re: do Moniki IP: *.atol.com.pl 30.06.06, 11:20 Dziekuję bardzo, niektóre z nich znam. Niestety, podane publikacje wcale nie są dowodem na Pana tezę, ze na innych uniwersytetach prężnie rozwijają się badania historyczne nad Solidarnością i ugrupowaniami opozycyjnymi. Wiele podanych przez Pana prac powstało poza uniwersytetami lub autorami nie są historycy, natomiast podane prace historyczne powstały w oddziałach IPN. Wiesław Zabłocki to absolwent prawa, działacz NSZ. Po wprowadzeniu stanu wojennego, decyzją komisji weryfikacyjnej UJ, został zawieszony w prawie wykonywania zawodu nauczyciela akademickiego. Jarosław Szarek i Z Solak, W. Wiśniewski, to pracownicy Krakowskiego Oddziału IPN W. Rodowicz to mjr AK, członek Komitetu Prymasowskiego, jego książkę wydała Więź. Pracę zb. na temat Solidarności Gdańskiej redagował dziennikarz, wydało Wydawnictwo Instytut Konserwatywny im. E. Burke'a z Gdanska Rudka Szczepan jest pracownikiem Muzeum Miejskiego Wrocławia Jan Skórzyński jest dziennikarzem pracę pod red. A. Friszke wydał ISP PAN. Wiem, jak jest ogromna literatura na temat Solidarności, ale naprwdę niewiele znaczących pozycji powstało na uniwersytetach. Mam nadzieję, ze kiedy rozpocznie działalność opolski oddział IPN, to sytuacja się poprawi, bo podejmą tam pracę historycy, których interesuje najnowsza historia naszego regionu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kuba Re: do Moniki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.07.06, 13:42 Nigdzie nie stawiałem tezy, że badania nad najnowszymi dziejami politycznymi Polski powinny stanowić wyłączną domenę badaczy uniwersyteckich. Chodziło mi o fakt, że poziom zaawansowania tego typu badań w szeroko rozumianym opolskim środowisku naukowym (nie tylko UO ale także Instytut Śląski) jest skandalicznie niski w porównaniu z sytuacją występującą w innych ośrodkach akademickich. Uważam, że całe opolskie środowisko naukowe powinno czuć się odpowiedzialne za ten stan rzeczy i zabiegać o poprawę sytuacji. Jeżeli będziemy czekać z tym do czasu powołania opolskiego oddziału IPN, to możemy nigdy się nie doczekać, choćby z tego względu, że nadal nie będzie u nas odpowiedniego zaplecza kadrowego do powołania takiej placówki. Na szczęście nie wszyscy u nas siedzą z założonymi rękami. Coś jednak się robi i efekty są widoczne, aczkolwiek dzieje się to poza środowiskiem UO i Instytutu Śląskiego i przy zupełnym braku zainteresowania ze strony obu tych instytucji, co moim zdaniem nie wystawia tym instytucjom najlepszego świadectwa. W załączeniu kolejna porcja danych bibliograficznych dla lepszego ukazania, jak daleko pozostajemy (jako ośrodek życia naukowego) w tyle za innymi ośrodkami w kraju: “‘Solidarność’. XX lat historii”, Warszawa 2000. “Stan wojenny w Polsce. Kalendaria wydarzeń 13 XII 1981 - 31 XII 1982”, red. W. Chudzik, R. Cywiński, I. Kielmel, I. Marczak, Warszawa 1999. S. Rudka, “Radio ‘Solidarność’ Wrocław, Wrocław 1981”, Wrocław 2005. M. Kietliński, “Kalendarium NSZZ ‘Solidarność’ Region Białystok 1980-1999”, Białystok 2000. M. Kietliński, “Ćwierć wieku podlaskiej ‘Solidarności’. NSZZ ‘Solidarność’ Region Białystok 1980-2005”, Białystok 2005. K. Bondaryk, “Niezależne Zrzeszenie Studentów w Białymstoku w latach 1980-1981”, Białystok 1999. “Stan wojenny, spojrzenie po dwudziestu latach. Sesja naukowa”, Białystok 2001. A. Grajewski, A. Kasprzykowski, “Czas próby. ‘Solidarność’ na Podbeskidziu w latach 1980-2005”, Bielsko-Biała 2006. “Z dziejów ‘Solidarności’ podkarpackiej 1980-1990”, red. B. Adamski, Krosno 1992. “Drugi obieg. Zbiór referatów wygłoszonych na seminarium poświęconym niezależnemu ruchowi wydawniczemu w Łodzi, 6 czerwca 1991 r.”, Łódź 1991. “Z dziejów NSZZ ‘Solidarność’ w Regionie Ziemi Łódzkiej. Materiały z sesji popularnonaukowej. Łódź 29 IX 2000”, red. J. Chańko, Łódź 2001. “Internowani z regionu łódzkiego. Materiały z sesji popularnonaukowej. Łowicz 15-16 grudnia 2001 roku”, Łódź-Łowicz 2001. W. Domagalski, R. Peterman, “Studenci’81. NZS w oczach Partii i SB. Wybór tekstów źródłowych”, Łódź 2006. “15 lat NSZZ ‘Solidarność’ w regionie wałbrzyskim 1980-1995”, oprac. M. Szczurowska i Z. Senkowski, Wałbrzych 1995. “Studia i materiały z dziejów opozycji i oporu społecznego”, red. Ł. Kamiński, t. 1-3, Wrocław 1998-2000. “XX lat ‘Solidarności’ Śląsko-Dąbrowskiej, red. T. Płużański, Katowice - Warszawa 2000. “Przed Sierpniem był Lipiec. Historia i teraźniejszość ‘Solidarności’ na Lubelszczyźnie”, red. J. Kaczor, Lublin 2000. Z. Złakowski, “‘Solidarność’ olsztyńska w stanie wojennym i latach następnych (1981-1989), Olsztyn 2001. “Przeciw ‘Solidarności’ 1980-1989. Rzeszowska opozycja w tajnych archiwach Ministerstwa Spraw Wewnętrznych”, oprac. J. Draus, Z. Nawrocki, Rzeszów 2000. “Dwadzieścia lat ‘Solidarności’. Kalendarium rzeszowskie”, oprac. J. Klus, A. Lignarski, J. Szkutnik, Rzeszów 2000. T. Sopel, “Niezależny ruch chłopski ‘Solidarność’ w Polsce południowo-wschodniej w latach 1980-1989”, Przemyśl 2000. G. Gościński, “Opozycyjne grupy nacisku w regionie Podkarpacie w latach osiemdziesiątych”, Krosno 1997. A. Koptyra, “Powstanie i działalność NSZZ ‘Solidarność’ w Kombinacie Przemysłowym Huty ‘Stalowa Wola’ i Regionie ‘Ziemia Sandomierska’ 1980-1981”, Stalowa Wola 2000. G. Gołojuch, “Ludzie ‘Stalowej Woli’. Historia opozycji antyustrojowej w Stalowej Woli”, Kraków 2000 (praca magisterska). W. Polak, “Najtrudniejsze egzaminy. Niezależne Zrzeszenie Studentów Uniwersytetu Mikołaja Kopernika na tle wydarzeń w kraju i regionie (1980-1982)”, Toruń 2001. “‘Solidarność’ a wychodzenie Polski z komunizmu. Studia i artykuły z okazji XV rocznicy powstania NSZZ ‘Solidarność’”, Gdańsk 1995. E. R. Dabert, “‘Solidarność’ wielkopolska 1980-1989. Kalendarium”, Poznań 1996. P. Zwiernik, “Niezależny ruch studencki w Poznaniu od 13 grudnia 1981 r. do 22 września 1989 r.” (praca magisterska). G. Schlender, “‘Solidarność’ Wielkopolski Południowej w latach 1980-2000. Zarys dziejów”, Kalisz 2001. Co można zestawić z tym dorobkiem (bynajmniej nie kompletnym!) ze strony szeroko rozumianego środowiska opolskiego? Jak na razie tylko dwie słabiutkie książeczki, wydane kilka lat temu, oraz garść artykułów. Gdyby ktoś chciał robić w tej dziedzinie jakiś ranking w rodzaju tego, jaki zrobiła "Polityka", to obawiam się, że Opole wypadłoby w tym rankingu bardzo, bardzo nisko! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kuba Re: do Moniki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.07.06, 13:48 Tytułem uzupełnienia dodam jeszcze, że dorobek środowiska opolskiego obejmuje także dwie prace magisterskie na temat miejscowej "Solidarności" nauczycielskiej, ale nawet ta autopoprawka z mojej strony nie zmienia faktu, że jako ośrodek rangi wojewódzkiej pozostajemy w tej dziedzinie daleko w tylko z innymi ośrodkami. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Monika Re: do Moniki IP: *.atol.com.pl 01.07.06, 14:42 Najpier zarzuty dotyczyły wyraźnie uniwersytetu. Dlatego zadałam pytanie o publikacje uniwersyteckie. Trudno pisać, cyt. o zupełnym braku > zainteresowania ze strony obu tych instytucji (tzn. UO i PIN IŚ), skoro powstało kilka prac: magisterska: G. Bieniarz "Opolszczyzna na tle wydarzeń krajowych w czasach pierwszej "Solidarności" stanu wojennego" 2005 Doktorska Krzysztof Zuba Ruch komitetów obywatelskich na Śląsku Opolskim w okresie transformacji, a poza tym publikacje: NSZZ Solidarność w latach 1980-2000. Materiały z konferencji, która odbyła się w Opolu 22 listopada 2000 r., red. nauk. M.M. Drozdowski, Opole 2003. M.Patelskiego: Niezależne Zrzeszenie Studentów w Opolu (październik 1980 – grudzień 1981 r.), „Studia Śląskie” 2005, t. LXIV, s. 191-213. “Aneks” – pismo NZS przy WSP w Opolu. Numer 10. – skonfiskowany, “Indeks” 2004, nr 1-2. Nie musi być zaplecza kadrowego do powołania oddziału IPN. Co roku historię na uniwersytetach kończy kilkaset osób, a kilkudziesiąt broni prac doktorskich. Na pewno znajdą się chętni, aby w nim pracować. Jestem przekonana, że nie będzie brakować kandydatów w konkursie na dyrektora oddziału. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kuba Re: do Moniki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.07.06, 15:56 Na temat książeczki z materiałami z konferencji "NSZZ 'Solidarność'w latach 1980-2000" pod red. M.M. Drozdowskiego już się wypowiadałem. Uważam, że nie jest publikacja, którą można byłoby się chlubić, a to z uwagi na "bajkopisarstwo" uprawiane tam przez M.M. Drozdowskiego. Oprócz artykułu M. Patelskiego nt. NZS można by wymienić też przeoczony tutaj przez Panią artykuł ks. A. Hanicha nt. Kościoła w stanie wojennym, ale ciągle będzie tego wszystkiego tyle co kot napłakał w zestawieniu z dorobkiem innych ośrodków (powtarzam - ośrodków, a niekoniecznie poszczególnych uczelni). Kandydatów na dyrektora opolskiego oddziału IPN oraz chętnych do pracy w tej placówce na pewno nie zabraknie - jeżeli będą pieniądze, to na pewno nie zabraknie chętnych do ich brania. Mam jednak b. poważne wątpliwości co do tego, czy osoby te naprawdę będą dobrze przygotowane merytorycznie do swoich zadań w takiej sytuacji jaka aktualnie u nas istnieje - bez zaawansowanych badań podstawowych ze strony opolskiego środowiska naukowego. Ludzie tacy musieliby zaczynać badania praktycznie od zera i mogą minąć całe lata zanim będą widoczne jakieś efekty. Sądzę, ze gdyby badania takie były u nas bardziej rozwinięte, to łatwiej byłoby też uzyskać decyzję o powołaniu miejscowegp oddziału IPN. Łatwiej byłoby wykazać, że wydane na ten cel pieniądze nie będą zmarnowane. Wróćmy jednak do sprawy zasadniczej, a mianowicie do tego, co można byłoby zrobić dla poprawienia sytuacji już w najbliższym czasie. Mam nadzieję, że zainteresuje Panią informacja, że przedstawione tu przeze mnie propozycje rocznicowe będą tematem konferencji prasowej, jaka odbędzie się we wtorek 4 lipca br. o godz. 17 w siedzibie Zarządu Regionu NSZZ "S" Śląska Opolskiego przy ul. Damrota 4. Organizatorzy konferencji (Opolskie Stowarzyszenie Pamięci Narodowej we współpracy z ZR NSZZ "S")liczą nie tylko na obecność mediów, ale także na obecność rzecznika prasowego UO, którego powiadomi się oficjalnie najpewniej w poniedziałek. Zaproszeni mają być również przedstawiciele uczelnianej "S" z UO. Przypuszczam, że nie zabraknie tam okazji do dyskusji, stanowiącej kontynuację i rozszerzenie dyskusji z tego forum. Odpowiedz Link Zgłoś
sebush Re: do Moniki 01.07.06, 17:16 Kuba! A nie pamiętasz, jak senator a dziś ponownie rektor UO chciał obciąć pieniądze dla IPN?? Ten człowiek nie jest kompletnie zainteresowany odkłamywaniem historii, dziwi mnie, że w Opolu tak wiele osób boi się podjąć ten temat, a nie chce mi się wierzyć, że miasto to nie ma ludzi uczciwych i rzetelnych, chcących spojrzeć na historię w zgodzie z prawdą! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kuba Re: do Sebusha IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.07.06, 17:24 No właśnie! Niby ro ogladają się IPN, żeby podjął kłopotliwą dla nich tematykę badawczą, ale z drugiej strony ten sam IPN jest dla nich solą w oku, czego wyrazem jest takie a nie inne głosowanie w parlamencie. Na szczęście nie brak w Opolu także ludzi o innym stosunku do przeszłości, czego wyrazem ma być planowana na wtorek konferencja prasowa w siedzibie ZR NSZZ "S". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kuba Re: do Sebusha IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.07.06, 17:25 No właśnie! Niby to ogladają się na IPN, żeby podjął kłopotliwą dla nich tematykę badawczą, ale z drugiej strony ten sam IPN jest dla nich solą w oku, czego wyrazem jest takie a nie inne głosowanie w parlamencie. Na szczęście nie brak w Opolu także ludzi o innym stosunku do przeszłości, czego wyrazem ma być planowana na wtorek konferencja prasowa w siedzibie ZR NSZZ "S". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: absolwentka Re: do Sebusha IP: *.broker.com.pl 01.07.06, 19:15 Zastanawia mnie, czy ktos napisze alternatywna historie WSP/ UO niz ta, jak oferuje nam pan SSN?? Taka bez wybielen i przemilczen?! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kuba Re: do Absolwentki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.07.06, 20:07 Opracowanie takie byłoby nad wyraz potrzebne. Pomogłoby ono nie tylko w lepszym zrozumieniu najnowszej historii naszego regionu, ale też w trafniejszym diagnozowaniu aktualnej sytuacji. Nowego naświetlenia wymagałyby nie tylko sprawy z czasów pierwszej "Solidarności" czy stanu wojennego, ale także sprawy z czasów dużo wcześniejszych. Szczegółowego i wolnego od retuszów przebadania wymagałaby np. sprawa wpływu marca 1968 (a dokładniej - represji pomarcowych) na kszałtowanie się późniejszego oblicza WSP/UO. Jak się wydaje, wpływ ten może być kluczem do zrozumienia rozmaitych osobliwości WSP/UO na tle innych uczelni w kraju. Sprawa ta została w następujący sposób przedstawiona (czy raczej - naszkicowana) w cytowanej już tutaj książce Z. Bereszyńskiego: Wyższa Szkoła Pedagogiczna w Opolu, podobnie jak inne uczelnie polskie, utraciła po “marcu” dotychczasową autonomię. Wiązało się z tym dymisjonowanie dotychczasowego rektora WSP, prof. M. Horna, oraz dziekanów i kilku kierowników katedr. W cytowanej tu notatce Wydziału Organizacyjnego KW PZPR w Opolu z kwietnia 1968 r. postulowano wprowadzenie „do nomenklatury KW kierownika studium nauk politycznych, a także dziekanów poszczególnych wydziałów” WSP83. Oznaczało to, że obsada personalna owych stanowisk miała pozostawać odtąd w wyłącznej gestii KWPZR. Miejscowy aparat partyjny PZPR, na którego czele stał w tym czasie – - jako I sekretarz Komitetu Wojewódzkiego PZPR – Marian Miśkiewicz, rozpoczął „ręczne sterowanie” sprawami kadrowymi na opolskiej WSP. W działaniach tych czołową role odgrywali dwaj lokalni dygnitarze komunistyczni: kierownik Wydziału Organizacyjnego KW PZPR, Stanisław Pogan, oraz I sekretarz Komitetu Miejskiego i Powiatowego PZPR w Opolu, Augustyn Wajda. 18 kwietnia 1968 r. Egzekutywa KW PZPR w Opolu zobowiązała obu tych dygnitarzy „do przeprowadzenia rozmów z KW PZPR Katowice i Wrocław w sprawie wzmocnienia kadrowego WSP w Opolu”84. W ten sposób w dziejach Opola po raz pierwszy – lecz niestety nie ostatni – zapisało się niesławnie nazwisko „Pogan”... Od początku maja 1968 r. do końca roku akademickiego Wyższą Szkołą Pedagogiczną w Opolu kierował tymczasowo prorektor A. Zięba. Z początkiem września 1968 r. tymczasowy zarząd uczelni oddano w ręce dwóch nowo mianowanych prorektorów: doc. Jana Seredyki i doc. Zbigniewa Romanowicza85. W czerwcu 1969 r. Ministerstwo Oświaty i Szkolnictwa Wyższego podjęło decyzję o powołaniu z dniem 1 września 1969 r. doc. dra J. Seredyki na stanowisko rektora. Prorektorem d/s dydaktycznych mianowany został doc. Bolesław Reiner, o którym – - z właściwą sobie „poprawnością polityczną” - tak pisze prof. S. S. Nicieja w swoim zarysie dziejów opolskiej WSP: “Był pryncypialny i demonstrował swą postawę ateistyczną”. Trójka docentów: J. Seredyka, B. Reiner i Z. Romanowicz, wspierana przez nowych dziekanów: doc. F. Plutę i doc. A. Myśleckiego, kierowała uczelnią do 1972 r.86 Prorektor B. Reiner zajął się ideologiczną “obróbką” miejscowej społeczności studenckiej, o czym w następujący sposób pisze tenże prof. Nicieja: “Po wydarzeniach marcowych postanowiono na uczelni zwrócić większą uwagę na kształcenie ideologiczne. Zgodnie z zaleceniami V Zjazdu PZPR do programu nauczania wyższych uczelni wprowadzono od letniego semestru 1968/69 nowy przedmiot, pod nazwą podstawy nauk politycznych, zajęciami z zakresu nauk społeczno-politycznych objęto studentów wszystkich kierunków w wymiarze 2 godzin tygodniowo przez 2 semestry. Do realizacji tych zadań powołano 1 lutego 1969 r. Międzywydziałowe Studium Nauk Politycznych, przekształcone w Instytut Nauk Społeczno-Politycznych, pod kierownictwem nowo powołanego prorektora doc. dr. Bolesława Reinera”87. W ramach pomarcowych represji opolska WSP została odseparowana kadrowo od innych ośrodków akademickich. Do “marca” znaczną część kadry naukowej tej uczelni stanowili pracownicy dojeżdżający z ośrodków pozaopolskich. Chodzi tu w szczególności o sporą grupę samodzielnych pracowników naukowych, profesorów i docentów, z Uniwersytetu Wrocławskiego oraz z politechnik wrocławskiej, gliwickiej i częstochowskiej. Po “marcu” zerwano współpracę z tego typu osobami, osłabiając w ten sposób intelektualny potencjał WSP, ale osiągając pożądaną przez komunistów większą dyspozycyjność kadr naukowo-dydaktycznych tej uczelni od lokalnych ośrodków władzy politycznej. Wynikły stąd problem niedostatku samodzielnych pracowników naukowych “dyktatura ciemniaków” rozwiązała w typowy dla siebie sposób - poprzez administracyjne wykreowanie jedenastu nowych ( “marcowych” ) docentów, którzy przejęli rozmaite funkcje kierownicze na uczelni88. “Marcowe” i “pomarcowe” represje skutecznie zastraszyły liczne rzesze powojennej inteligencji polskiej, skłaniając ją ku politycznemu serwilizmowi lub ku przezornemu trzymaniu się z daleka od wszelkich niezależnych inicjatyw społecznych. Niejednemu działaczowi studenckiemu z 1968 r. na zawsze złamano moralny kręgosłup ( przykładem tego mogą być późniejsze meandry politycznej drogi życiowej Krzysztofa Borkowskiego, jednej z czołowych postaci “marcowego” ruchu studenckiego na terenie Opola ). Niekiedy udało się nawet złamać kręgosłup moralny całym środowiskom akademickim. Przykładem tego może być środowisko akademickie Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Opolu i późniejszego Uniwersytetu Opolskiego. Środowisko to wzięło czynny udział w “wydarzeniach marcowych” jako jedyne środowisko akademickie na terenie Opola, ale w późniejszych czasach odgrywało już zupełnie inną rolę, stanowiąc w praktyce jeden z głównych bastionów komunizmu i postkomunizmu w regionie opolskim. Udział tego środowiska w rewolucji solidarnościowej lat osiemdziesiątych XX w. okazał się niewspółmiernie nikły w stosunku do obiektywnie istniejących możliwości kadrowych i organizacyjnych. Niewątpliwie ma to jakiś związek z represjami jakie spadły na środowisko akademickie WSP po marcu 1968 r. Koniec cytatu. Niestety jest to tylko ujęcie szkicowe, a zasygnalizowany tu temat długofalowych następstw marca 1968 dla kondycji opolskiego środowiska akademickiego ciągle czeka na gruntowne i kompleksowe przebadanie. Tylko kto w naszych aktualnych warunkach opolskich odważyłby się na wdrożenie podobnego programu badawczego? Ile rozmaitych tabu, prywatnych i środowiskowych, trzeba byłoby przy tym naruszyć?! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kuba Re: do Sebusha IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.07.06, 11:05 Gość portalu: absolwentka napisał(a): > Zastanawia mnie, czy ktos napisze alternatywna historie WSP/ UO niz ta, jak > oferuje nam pan SSN?? Taka bez wybielen i przemilczen?! Właśnie przeczytałem w ogólnopolskim wydaniu GW, że rektor UMK w Toruniu powołał dwa zespoły złożone z pracowników naukowych tej uczelni, które zajmą się przeszłością pracowników UMK. Pierwszy zespół w ramach programu badawczego ma opracować historię uczelni. Drugi zespół na doradzać rektorowi właściwe postępowanie w przypadku ujawnienia kolejnych agentów SB w miejscowym środowisku akedemickim. Może by tak władze UO poszły za tym przykładem zanim zacznie się tzw. dzika lustracja w odniesieniu do środowiska WSP/UO? To, że takie sprawy zaczną prędzej czy później wypływać również na terenie Opola, to tylko kwestia czasu i lepiej się za wczasu do tego przygotować, żeby potem nie obudzić się z ręką w nocniku! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: monika Re: do Sebusha IP: *.atol.com.pl 01.07.06, 23:31 Tu nie rtle chodzi o strach, ile o to, że słabe jest zainteresowanie problemem NSZ "S" na uniwersytetach, nie tylko opolskim. Powołanie oddziałów IPN zdynamizowało badania nad historią najnowszą w tych osrodkach akademickich, gdzie są oddziały. Dlatego uważam, że to jest najbardziej efektywny sposób, aby odpowiedziec na zgłaszane przez Kube zapotrzebowanie. Przepraszam, dla kogo IPN jest solą w oku, ze używasz liczby mnogiej? Żyjemy w wolnym kraju i mozna mieć różne poglądy na kwestie ważności celów. Można się nie zgadzać i spierać, walczyć na argumenty. Jednak potępiać w czambuł kogoś, że głosował inaczej w demokracji się nie godzi. Chyba że silna jest tęsknota za parlamentem kalek z piosenki Zembatego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kuba Re: do Moniki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.07.06, 08:38 No, tego by tylko brakowało, żeby nie wolno było krytykować posłów i senatorów za to jak głosują! To by dopiero była demokracja! Powołanie IPN (a niekoniecznie poszczególnych oddziałów tej instytucji) zdynamizowało badania nad najnowszą historią polityczną Polski przede wzystkim na tej zasadzie, że dostępne stały się bogate zbiory archiwaliów b. SB. Niestety środowisko opolskie interesuje się tym źródłami w znikomym stopniu w pórownaniu z zainteresowaniem jakie występuje w innych ośrodkach. To nie tylko moja opinia. To samo mówią pracownicy IPN we Wrocławiu, którzy b. dziwią się, dlaczego badacze opolscy tak rzadko korzystają z tych materiałów (sam słyszałem we wrocławskim IPN-ie takie właśnie opinie razem z komentarzem na temat tego jak głosował senator Nicieja). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: absolwentka Re: do Moniki IP: *.broker.com.pl 02.07.06, 11:57 Masz racje co do IPN. Pan Nicieja byl przeciw, gdyz jako sluga SLD bronil partii, ale i siebie, moze sam ma wiele za uszami?? O panegirykach na czesc Dzierzynskiego byla kiedys tutaj dyskusja. Ktos kto wychwalal zaslugi czekisty, nie moze kochac IPN i jego pionu sledczego... Nawet kiedy jest historykiem. Ale czy w ogole interesuje go prawda?? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: marek Re: do absolwentki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.07.06, 12:44 To typowe czepianie sie. Uprawiasz tzw czepialstwo. Wszyscy wiemy, ze byl PRL i jego obyczaje. Ktos kto urodzil sie po wojnie, zyl pod Strzegomiem, nie mial w domu ojca AJ-owca, tylko chlopa, obcowal z prowincjonalna szkola i moda moze nie musial tak nasiaknac antywidzeniem owczesnego swiata. Potem przyszlo horyzontow poszerzanie, zycia poznawanie, ksiazek czytanie, autorytetow szukanie. Nie dziwie sie, ze Pan Prof. Nicieja zawsze z takim wzruszeniem i oddaniem mowi o osobach, ktore otwieraly mu oczy na swiat. A to Brozek, a to Dziewulski, a to Kokot, a to Horn, Hornowa. Nie wymienie innych. Gdyby wyladowal w Warszawie na UW to moze olsnilby go Baczko, Kolakowski, Geremek i inni koryfeusze. Zbrodniczy system PRL-owski dobrze nauczyl sie maskowac swoje odczlowieczenie, majac gebe pelna czlowieka. Wiec dla mlodych takich jak Prof. Nicieja nie od razu PRL byl be, a ludzie lewicy byli protagonistami zla. Mogli zafascynowac mlodego badacza takze tacy ludzie jak Prochnik, Lenski, czy Dzierzynski. Przeciez nie tacy wielcy widzieli w tym systemie jakies wartosci. Dopiero napisanie takich prac otworzylo droge do paszportu, a ten umozliwil yobaczenie na wlasne oczy jak system radziecki niszczy polska kulture. To byl pewnie szok. Tu zaczyna sie nowy Nicieja, badacz Lyczakowa, cmentarza Orlat. To sa autentyczne zaslugi. Olsniewajace. Takich nie osiagneli w nauce ani pan Su. ani pan Sm. Smieszy mnie gowniara = zakladam absolwentko ze jestes mloda kobieta a nie jakims starym sklerotykiem = ktora nic jeszcze w zyciu nie dokonala a juz ma gebe pelna zolci i jadu. Pomysl, zastanow sie, badz krytyczna ale nie bezkrytyczna. Wroclawski IPN to tez nie jest wylegarnia naukowych gwiazd, raczej odwrotnie, przechowalnia dla tych ktorzy nie zrobili olsniewajacych karier w nauce, choc bardzo chcieli... Wiec niech koledzy wroclawscy badaja, pisza, zyja i dadza zyc innym... i przedz wszystkim nie dorabiaja srodowiskom geby tylko z tej racji ze jak kadrowcy z dawnej SB siedza na cudzych teczkach. Fe ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: absolwentka Re: do absolwentki IP: *.broker.com.pl 02.07.06, 19:57 To ze jestem mloda, chyba nie przeszkadza! Wazne aby miec rzetelny oglad rzeczywistosci i tzw. kregoslup, watpie aby senator i rektor byl tak poruszony Lwowem, ze zaczal o nim pisac ksiazki. Jesli ocieral sie o srodowisko wroclawskie, a napewno tak bylo, to doskonale wiedzial czym byl Lwow i jakie bylo jego znaczenie dla kultury polskiej. Moja teza jest inna: jako zaufany czlowiek partii otrzymal paszport i pojechal na badania, jasne bylo, ze nie napisze nic przeciw systemowi, i tak tez zrobil... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Monika Re: do Moniki IP: *.atol.com.pl 02.07.06, 12:40 Dlaczego ciągle przypisujesz mi stwierdzenia, których nie wyraziłam? Gdzie napisałam, ze nie wolno krytykować posłów czy senatorów? Chyba, że dla Ciecie potępianie w czambuł to to samo, co krytyka. Dla mnie te pojęcia mają odmienne zakresy znaczeniowe. Przejrzyj zainteresowania badawcze hisoryków historii najnowszej i wytłumacz im, że nie powinni się interesować pierwszymi latami powojennymi, a akurat Solidarnością. Mam pewną hipotezę, dlaczego jest słabe zainteresowanie panną "S", nie tylko w Opolu. Archiwa SB czy UB były dostępne, choć może nie w takim zakresie, jeszcze przed postaniem IPN. Sama siedziałam w UOP i czytałam nierzadko szokujące dokumnety. Dlatego jeszcze raz podkreślę: powstanie oddziału IPN w Opolu zdynamizuje badania, bo: zostaną zatrudnieni historycy, którzy się interesują okresem PRL; dostępność archiwów będzie łatwiejsza, bo nie trzeba bedzie dojeżdżać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: marek Re: do Moniki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.07.06, 12:52 popieram pomysl akt opolskich w opolskim IPN ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kuba Re: do Moniki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.07.06, 14:41 Nie mam nic przeciwko powołaniu opolskiego oddziału IPN, choćby dlatego, że również z własnego doświadczenia wiem, jak uciążliwa może być konieczność dojazdu do placówki wrocławskiej. Postulat ten nie powinien być jednak traktowany jako wymówka usprawiedliwiająca rażące zaniedbania badawcze ze strony aktualnie istniejącego opolskiego środowiska naukowego. A obawiam się, że tak właśnie wygląda to w chwili obecnej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: monika Re: do Moniki IP: *.atol.com.pl 02.07.06, 15:15 Róznimy sie w ocenie. Ty stale podkreślasz, ze mamy do czynienia z rażącym zaniedbaniem, ja z kolei piszę o swobodzie wyboru tematów badawczych. Nie mogę nikogo winić, że historia opolskiej NSZZ "S" nie jest na tyle atrakcyjna, żeby masowo zechcieli ją badać. Nie może być płaszczyną odniesienia do porównań ośrodek akademicki, w którym jest wiele instytucji naukowych zatrudniających historyków: PAN, instytuty badawcze, uniwersytety, akademie, wyższe szkoły peedagogiczne, prywatne uczelnie i wreszcie utalentowani opozycjoniści, którzy niezależnie od formalnego wykształcenia są zainteresowani, aby spisać swoje wspomnienia. Napisz, ile prac powstało np. w Zielonej Górze, Koszalinie, Częstochowie, Kielcach, Słupsku poza IPN. Nie traktuję postulatu powołania IPN w Opolu jako wymówki, tylko jako skuteczną formę intensyfikacji prac nad okresem PRL. Przy czym wcale nie jestem pewna, ze akurat NSZZ Solidarność, stan wojenny i lata osiemdziesiąte będą na pierwszym planie. W istniejących oddziałach jest to przecież tylko jeden z wielu przedmiotów badań. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kuba Re: do Moniki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.07.06, 15:42 No, jeżeli punktem odniesienia mają być dla nas takie ośrodki jak Koszalin, Słupsk albo Częstochowa - miasta nie będące obecnie stolicami województw i nie mające własnych uczelni rangi uniwersyteckiej - to chyba za bardzo zaniżacie sobie poprzeczkę (mam nadzieję, że nie będziecie porównywać się np. z Zawierciem, Wieluniem czy Oleśnicą, choć porównanie wypadłoby wtedy jeszcze korzystniej dla Opola!). Wiem, że skakać będzie wtedy łatwiej, ale wydawało mi się, że UO mierzy znacznie wyżej. Jeżeli chcecie uchodzić za porządny uniwersytet, to wypada porównywać się z innymi ośrodkami. Na terenie Opola historyków zatrudnia nie tylko UO, ale też PIN IŚl, instytucja nie mająca swojego odpowiednika w wielu innych poważnych ośrodkach, a więc problem bazy organizacyjno-instytucjonalnej nie przedstawia się u nas wcale aż tak tragicznie. Przykład takich ludzi jak np. Bereszyński pokazuje, że wcale nie jest u nas tak tragicznie także z pisującymi opozycjonistami, a więc i ta wymówka wydaje mi się mocno przesadzona. Problem polega raczej na tym, że miejscowe środowisko naukowe z kręgu UO oraz PIN IŚl nie potrafi lub nie chce nawiązać współpracy z tego typu ludźmi, a podłoże tej niezdolności lub niechęci jest ewidentnie polityczne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: monika Re: do Moniki IP: *.atol.com.pl 02.07.06, 19:04 Niech więc będzie jako odniesienie do porównań wymieniona przeze mnie Zielona Góra/Gorzów Wlkp oraz Bydgoszcz i Olsztyn, bo w tych ośrodkach akademickich są delegatury IPN, podobnie jak w Opolu. Instytut Śląski zatrudnia historyków, którzy zajmują sie historią powojenną, lecz sami piszą projekty i określaja przedmiot swoich badań. Odpowiednikiem PIN IŚ jest np. Instytut Zachodni w Poznaniu, Ośrodek Badań Naukowych im. Wojciecha Kętrzyńskiego w Olsztynie, Południowo-Wschodni Instytut Naukowy w Przemyślu. Nie robię żadnych wymówek, tylko niestety praca p. Bereszyńskiego nie została opublikowana, więc zasięg jej oddziaływania jest ograniczony. Może dowiemy się czegoś więcej o podłożu politycznym niechęci do wspólpracy. Czy p. Bereszyński zwrócił się z jakąś inicjatywą do władz PIN IŚ lub UO i została ona storpedowana lub zignorowana z powodów politycznych? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kuba Re: do Moniki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.07.06, 20:43 Myślę, że takim ludziom jak Bereszyński nie jest zbytnio potrzebna instytucjonalna pomoc UO czy Instytutu Śląskiego, bo jak na razie z powodzeniem obywają się bez pomocy z tej strony. Wiedza i doświadczenie tego typu ludzi mogłyby natomiast przydać się tym instytucjom, gdyby zatrudnionym tam historykom naprawdę zależało na rozwijaniu nowych programów badawczych. Widać jednak nie zależy, skoro o taką pomoc nie zabiegają. Z tego co wiem, to obecny rektor UO jest jedną z osób, które otrzymały do wglądu pełny tekst pracy Z. Bereszyńskiego. Gdyby był zainteresowany jakąkolwiek współpracą, to dałby temu wyraz po zapoznaniu się z manuskryptem. Nic takiego jednak nie nastąpiło. Naprawdę nie mnie należy pytać o powody tego desinteressement! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kuba badacz z UW będzie pisać książkę o Kowalczykach IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.07.06, 23:39 Właśnie otrzymałem informację, ze jeden z pracowników naukowych Uniwersytetu Warszawskiego (nazwiska na razie nie podaję) przystępuje do pisania książki na temat sprawy Kowalczyków. Wydawcą będą "Arkana". Wiadomość absolutnie pewna, z pierwszej ręki. Monika jak zwykle ze mną się nie zgodzi, ale uważam, że jest to kolejny powód do wstydu dla historyków z UO i dla całego opolskiego środowiska naukowego. Tematy badawcze leżą dosłownie na ulicy, ale zbierają je inni! Zainteresowanym przypominam, że jutro (tj. we wtorek 4 lipca) o godz. 17 w siedzibie Zarządu Regionu NSZZ "Solidarność" Śląska Opolskiego przy ul. Damrota 4 w Opolu odbędzie się konferencja prasowa poświęcona przygotowaniom do opolskich obchodów 35-lecia sprawy Kowalczyków oraz 25-lecia stanu wojennego. Wstęp wolny. Zaproszenie do udziału w konferencji przekazano także władzom UO. Ciekawe, czy ktoś z ramienia tych władz będzie obecny? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: absolwentka Re: badacz z UW będzie pisać książkę o Kowalczyk IP: *.broker.com.pl 04.07.06, 09:56 W Opolu interesuje raczej Lwow i tzw. kresy, a nie problematyka lokalna - te tematy sa bardziej bezpieczne. Ale to tylko pozor... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: monika Re: do Kuby IP: *.atol.com.pl 30.06.06, 11:42 Nie interesowała mnie bibliografia , bo tę łatwo można znaleźć w internecie, jak choćby na stronie www.incipit.home.pl/bibula_/index.html, na którą często zaglądam. Chodziło mi o udowodnienie tezy, że badania historyczne nad "S" i opozycją rozwijają się w innych uniwersytetach. Pisanie o przymusie oznaczało, że jeśli dysponuje sie środkami przymusu i są one skuteczne, to można pisać bez deklaracji tych, których dotyczy zadanie, że będzie wykonane. Inaczej nie należy wypowiadać się za kogoś. Różnię się też z Panem w poglądach na temat, co stanowi podstawę reputacji uniwersytetu. Moim zdaniem to dobra jakość nauczania, przygotowanie studentów do wykonywania pracy zawodowej, tzn. obok przekazywania teorii i stanu wiedzy, także pewnych umiejętności praktycznych, rozbudzanie ich kreatywności, niezależności sądów i dociekliwości, to włączenie uczelni do naukowej współpracy międzynarodowej, to realizacja projektów badawczych istotnych dla teorii lub praktyki, to zapewnienie studentom dobrych warunków studiowania, to tworzenie atmosfery sprzyjającej prowadzeniu otwartego dyskursu. Oczywiście w ramach otwartego dyskursu jest miejsce dla proponowanych przez Pana konferencji. Są one jednym z elementów, które kształtują reputację i wizerunek uniwersytetu. Czy tak trudno zrozumieć, że obecnie jesteśmy poruszeni śmiercią dyrektora Instytutu Historii prof. Leszka Kuberskiego i nie jest to odpowiednia pora do rozmów na temat konferencji? Odpowiedz Link Zgłoś
sebush prof. Kuberski 30.06.06, 12:33 Szkoda prof. Kuberskiego - młody człowiek i tak szybko odszedł! A strata ta jest tym boleśniejsza, że była to soba prawa i dobra dla ludzi. To strata dla UO, przede wszystkim dlatego, że takich ludzi na UO jakim był prof. Kuberski chciałoby się mieć więcej na tej uczelnii! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: baryła Re: do Kuby IP: 213.199.242.* 02.07.06, 20:08 A propos wymiany zdań pomiędzy Moniką a Kubą. W Gazecie Świątecznej z 1.07.06 czytam intersujące wspomnienia Leo Leszka Kantora - Żyda ze Strzegomia, od kilkudziesięciu lat na emigracji. Jest tam i wątek opolski. Byłbym naprawdę ciekaw, kto imiennie wydał decyzję o usunięciu go z WSP. Czy było więcej takich przypadków? Jak rok 1968 wyglądał w Opolu? Historycy, do piór! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kuba Re: do Baryły - represje pomarcowe w Opolu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.07.06, 21:04 W odpowiedzi na post Baryły pozwalam sobie przytoczyć fragment wspominanej tu książki Z. Bereszyńskiego, odnoszący się do pomarcowych repersji w opolskim środowisku akademickim w 1968 r.: Pomarcowa pacyfikacja środowisk akademickich na terenie Opola Jeszcze przez długi czas po spacyfikowaniu sytuacji na uczelniach trwały porachunki z uczestnikami studenckiego protestu, idące w parze z czystkami o podłożu nie tylko politycznym ale i narodowościowym ( “antysyjonistycznym”, czytaj: antysemickim ). W kwietniu 1968 r. lokalna prasa reżimowa zaczęła wreszcie pisać o tym, że również opolskie środowisko akademickie czynnie uczestniczyło w marcowych protestach studenckich. Było to jednak wyłącznie obrzydliwe kopanie pokonanego i leżącego już na ziemi przeciwnika. W piątek 5 kwietnia 1968 r. zebrały się – dla dokonania porachunków ( oficjalnie dla oceny “postaw i zaangażowania członków PZPR w ostatnim okresie” ) – oddziałowe organizacje partyjne PZPR na dwóch wydziałach opolskiej WSP: Filologiczno-Historycznym i Matematyczno-Fizycznym. “Referaty przedstawione przez egzekutywy OOP – pisał wspomniany Marek Szymański w poniedziałkowym wydaniu “Trybuny Opolskiej” z 7 kwietnia 1968 r. – dotyczyły atmosfery i wydarzeń na uczelni w marcu br., kiedy to dochodziło do podejmowania przez elementy wichrzycielskie, syjonistyczne i reakcyjne prób mających na celu wciągnięcie studentów w ekscesy i burdy, mające m. in. miejsce na Uniwersytecie Warszawskim i kilku innych wyższych uczelniach kraju”66. W takiej formie “Trybuna Opolska” po raz pierwszy przyznała, że – wbrew temu co wcześniej pisano na jej łamach – bynajmniej nie wszyscy opolanie byli przeciwni “marcowemu” ruchowi studenckiemu. W dalszej części cytowanego tekstu M. Szymański tak pisał o czystkach wewnątrz uczelnianej organizacji PZPR na WSP: “Szczególnie wiele miejsca w dyskusji poświęcili towarzysze z OOP przy Wydz. Mat. Fiz. ocenie sylwetek i postaw tych swoich członków, którzy w ostatnim okresie ujawnili swe prawdziwe - wrogie oblicze. Po pełnej partyjnego zaangażowania dyskusji podjęto decyzję wykluczenia z partii Jana Serbinowskiego, studenta III roku fizyki, który zatrzymany został w momencie przewożenia z Krakowa do Opola ulotek [...] Drugim wykluczonym z szeregów partii jest Adolf Czajkowski – student IV roku mechaniki, który publicznie występował przeciwko uchwalonej przez organizację partyjną rezolucji określającej stanowisko OOP wobec wydarzeń na Uniwersytecie Warszawskim. Osobno omówiona została sprawa piastującego do niedawna funkcję kierownika Studium Wojskowego na WSP płk. Izydora Helina, który mimo kilkakrotnych zawiadomień nie przybył na zebranie. Po zapoznaniu się z przedstawionymi faktami obrazującymi sylwetkę moralną i wrogą, syjonistyczną postawę I. Helina, towarzysze jednogłośnie postanowili wykluczyć go z szeregów PZPR. Na zebraniu OOP Wydz. Filolog. Hist. Podana została towarzyszom decyzja podjęta 1 kwietnia br. przez Komisję Kontroli Partyjnej Miasta i Powiatu dot. wykluczenia z szeregów PZPR członka OOP Wydz. Filolog. Hist. dr. Mariana Treszela”67. 10 kwietnia 1968 r. tenże M. Szymański zaatakował personalnie na łamach “TO” wymienionego powyżej płka Izydora Helina, zwolnionego nieco wcześniej ze stanowiska kierownika Studium Wojskowego przy WSP. Atak ten był typowym przykładem trwającej wówczas w całym kraju antysemickiej nagonki. M. Szymański “demaskował” publicznie żydowskie pochodzenie represjonowanego oficera, zaczynając swój artykuł od następującej prezentacji: “Izydor Helin, syn Natana i Eleonory [...]”. Był to w zasadzie jedyny konkret w całym, nader obszernym zresztą, artykule. Następujące dalej ogólnikowe zarzuty pod adresem płka Helina stanowiły już tylko demagogiczne pustosłowie, służące wyłącznie częściowemu zawoalowaniu antysemickiego podłoża represji68. Sprawa wystąpień studenckich na terenie Opola powróciła jeszcze w tekstach opublikowanych na łamach “TO” w dniach 19 i 23 kwietnia oraz 20 czerwca 1968 r.69 W tekście opublikowanym 23 kwietnia wspominany już wiceprzewodniczący Zarządu Wojewódzkiego ZMS, E. Brudkiewicz, przyznał, że w “wydarzeniach marcowych” licznie uczestniczyli również członkowie jego związku. Pod szczególnie gwałtownym ostrzałem znaleźli się redaktorzy opolskiego miesięcznika studenckiego “Fama”: Krzysztof Borkowski ( przewodniczący zespołu redakcyjnego ), Harry Duda, Stanisław Gruszecki i in. W notatce Wydziału Organizacyjnego KW PZPR w Opolu z kwietnia 1968 r. pisano: „W kształtowaniu niewłaściwej postawy studentów niemałą rolę odgrywało wydawnictwo studenckie »FAMA«. Z materiałów, jakie między innymi zakwestionował Wojewódzki Urząd Kontroli Prasy i Widowisk wynika, że przemycane tam były pozycje wrogie. Wydaje się, że trzeba dokonać oceny postaw politycznych członków kolegium tego pisma. Ponadto zachodzi potrzeba przedyskutowania kierunków tego pisma pod względem merytorycznym. Większy wpływ i kontrolę nad treścią tego pisma wykazać musi K[omitet] Z[akładowy] partii”70. Po “wydarzeniach marcowych” K. Borkowski został odsunięty od kierowania zespołem redakcyjnym “Famy”, ale redaktorzy owego pisma nadal pozostali solą w oku ówczesnego establishmentu partyjnego. 20 czerwca 1968 r. niejaki Stanisław Galos zaatakował na łamach “TO” redaktorów “Famy”, sugerując niedwuznacznie, że należałoby poddać ich jeszcze surowszym represjom: “Większość redaktorów pisma – donosił S. Galos – odegrała w opolskiej WSP czołową rolę w wypadkach marcowych. Stanowiło to logiczne następstwo, swoiste ukoronowanie ich wcześniejszych warcholskich poczynań wynikających – podkreślam to raz jeszcze – nie z bezideowości, ale świadomego działania [...] w kierunku na »nie« wobec socjalizmu [...] Ingerencja instancji partyjnej spowodowała, że zmieniono naczelnego redaktora »Famy«, ale skład redakcyjny nie uległ zasadniczym zmianom, co każe żywić obawy o przyszłość studenckiego pisma”. S. Galos atakował w pośredni sposób również inne osoby, pisząc, że “wśród kadry naukowej znaleźli się [...] orędownicy gorliwie broniący eskapad Borkowskiego, Gruszeckiego, Dudy i innych, którzy zawładnęli »FAMĄ«”71. Podczas gdy najwybitniejsi pisarze polscy protestowali przeciwko szkodliwym dla kultury narodowej poczynaniom ówczesnych władz PRL i solidaryzowali się z opozycyjnym ruchem studenckim, niektórzy literaci opolscy dali obrzydliwy popis politycznego serwilizmu, deklarując na łamach “Trybuny Opolskiej” swoje poparcie dla “dyktatury ciemniaków”. Jako pierwszy uczynił to Jan Goczoł, członek opolskiego oddziału Związku Literatów Polskich, który w opublikowanym 25 kwietnia 1968 r. oświadczeniu, zatytułowanym “Zaproszeni do kształtowania serc i umysłów”, przyłączył się do kampanii przeciwko “syjonistom” i opozycyjnie nastawionym intelektualistom, próbując w następujący sposób przeciwstawić im opolskie środowisko literackie: “Niedawne wydarzenia marcowe rozpoczęły się wystąpieniami ludzi ze środowiska literackiego, wystąpieniami, które mogły w opinii społeczeństwa podważyć lub wręcz przekreślić prawo pisarzy do zabierania głosu w sprawach społecznych, narodowych, politycznych. Hasło »Pisarze do piór«, jakie pojawiło się wówczas na transparentach wieców robotniczych, wyrażało zarówno zniecierpliwieni Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kuba Re: do Baryły - represje pomarcowe w Opolu(2) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.07.06, 21:05 Podczas gdy najwybitniejsi pisarze polscy protestowali przeciwko szkodliwym dla kultury narodowej poczynaniom ówczesnych władz PRL i solidaryzowali się z opozycyjnym ruchem studenckim, niektórzy literaci opolscy dali obrzydliwy popis politycznego serwilizmu, deklarując na łamach “Trybuny Opolskiej” swoje poparcie dla “dyktatury ciemniaków”. Jako pierwszy uczynił to Jan Goczoł, członek opolskiego oddziału Związku Literatów Polskich, który w opublikowanym 25 kwietnia 1968 r. oświadczeniu, zatytułowanym “Zaproszeni do kształtowania serc i umysłów”, przyłączył się do kampanii przeciwko “syjonistom” i opozycyjnie nastawionym intelektualistom, próbując w następujący sposób przeciwstawić im opolskie środowisko literackie: “Niedawne wydarzenia marcowe rozpoczęły się wystąpieniami ludzi ze środowiska literackiego, wystąpieniami, które mogły w opinii społeczeństwa podważyć lub wręcz przekreślić prawo pisarzy do zabierania głosu w sprawach społecznych, narodowych, politycznych. Hasło »Pisarze do piór«, jakie pojawiło się wówczas na transparentach wieców robotniczych, wyrażało zarówno zniecierpliwienie społeczeństwa zjawiskami prowokacyjnego politykierstwa w środowisku literackim, jak niezrozumienia rzeczywistego układu sił i postaw w poszczególnych środowiskach kraju [...] Dla pisarzy na Opolszczyźnie socjalizm nie był i nie może być przygodą intelektualną, lecz intelektualnym twórczym nazwaniem, wymienianiem i wyrażaniem, a więc kształtowaniem tego wszystkiego, co socjalizm tutaj oznacza [...] Dlatego z oburzeniem i obrzydzeniem śledzimy rzucane ostatnio z gazet Tel-Awiwu i Jerozolimy, z określonych gazet Zurychu, Paryża, Londynu, Nowego Jorku, Bonn, Hamburga i Monachium, bezczelne potwarze i zaślinione nienawiścią kłamstwa na naszą ojczyznę, na nas Polaków [...] Ujawnione ostatnio fakty powiązań antypolskiej histerii zagranicznych kół syjonistycznych z antypolską działalnością wewnątrz naszego kraju, tłumaczą wiele z owych niepokojących nas i niezrozumiałych zjawisk dezintegrujących nasze społeczeństwo, obrażających jego dumę, wykrzywiających jego wizerunek. Zdemaskowane już poczynania redaktorów »Wielkiej Encyklopedii Powszechnej« są tu, oczywiście przykładem symbolicznym”72. W ślady Jana Goczoła poszedł inny miejscowy literat, Zbigniew Zielonka, również członek opolskiego oddziału ZLP, który w oświadczeniu opublikowanym przez “Trybunę Opolską” 26 kwietnia 1968 r. w następujący sposób opowiedział się po reżimowej stronie barykady: “Nadszedł czas odkłamania historii, odkłamania wielu dzieł i podręczników do nauki historii, tworzonych w kosmopolitycznym, a w rzeczy samej nieprzyjaznym Polsce klimacie, węszącym zawsze i wszędzie nacjonalizm polski. Wprost przeciwnie – pragniemy, aby ukazano, zwłaszcza młodzieży, w całej chwale i w całym pięknie to, co nazywamy polskością [...] Jesteśmy po tej stronie barykady, gdzie toczy się walka o narodowe i socjalistyczne a zarazem humanistyczne oblicze naszej ojczyzny i jej kultury”73. Oświadczenie Z. Zielonki stanowiło modelowy wręcz przykład nacjonalistycznej demagogii moczarowców, próbującej zwodzić społeczeństwo górnolotną frazeologią pseudopatriotyczną. Cytowane nieco wcześniej oświadczenie z 25 kwietnia 1968 r. nie było jedynym haniebnym aktem serwilizmu w politycznej i literackiej biografii Jana Goczoła. W kilkanaście lat później pisarz ten z równą gorliwością udzielił poparcia reżimowi stanu wojennego, czego przykładem może być jego udział w “społecznym” wojewódzkim komitecie obchodów święta 1 maja w 1982 r. oraz jego późniejszy „wybór” na posła na Sejm PRL z listy PRON ( w 1985 r. ). J. Goczoł nigdy nie uznał za stosowne rozliczyć się w jakikolwiek sposób z tych – oraz innych tego typu - epizodów swojej biografii, a w szczególności z poglądów jakie prezentował w 1968 i 1982 r. Nie brakło mu natomiast tupetu, by nawet w wolnej Polsce brać się za rozliczanie innych osób - w bardzo podobny sposób jak czyniono to w 1968 r.! W lutym 2004 r. Jan Goczoł, obok paru innych starych komunistów opolskich – znalazł się w gronie sygnatariuszy sławetnego apelu o odwołanie wiceprezydenta miasta Opola, Arkadiusza Karbowiaka, byłego działacza opozycyjnego z końca lat osiemdziesiątych XX w., którego jedyną “winą” było prezentowanie nieortodoksyjnych poglądów na historię i politykę. Autorzy owego apelu uzasadniali swoje stanowisko m. in. troską o przestrzeganie praw człowieka. Cała sprawa za bardzo jednak przypominała “marcowe” poczynania J. Goczoła i jego ówczesnych towarzyszy partyjnych, aby – przynajmniej w niektórych przypadkach – można było uwierzyć w szczerość tego typu deklaracji. Na terenie Opola w ramach “pomarcowych” represji zostali relegowani z miejscowej WSP następujący studenci: Jan Kazimierz Czech, Jan Serbinowski, Marek Nowy, Mieczysław Plopa, Teodor Olbrich, Ryszard Rabaczyński i Stanisław Żebrowski. Cztery inne osoby ukarano zawieszeniem w prawach studenta na okres roku. W grupie tej znaleźli się: Krzysztof Borkowski, Adam Kaprzyk, Magdalena Pawlaszczyk i Zuzanna Śliwa74. Dwie inne osoby ukarano naganą, a z dwoma studentami władze uczelni przeprowadziły rozmowy ostrzegawcze75. Przeciwko ośmiu studentom WSP został sformułowany akt oskarżenia. W grupie tej znaleźli się: Mieczysław Plopa, Teodor Olbrich, Marek Nowy, Ryszard Rabaczyński, Magdalena Pawlaszczyk, Jan Serbinowski, Stanisław Żebrowski i Jan K. Czech76. Surowe represje spadły również na niektórych pracowników naukowo- -dydaktycznych WSP. Zwolnieni z pracy lub zmuszeni do odejścia z uczelni zostali: dr Halina Smolińska, dr Marian Treszel, doc. Seweryn Dür77, dr. Felicja Figowa, mgr Władysław Czermiński i mgr Zofia Gunaris78 i płk Izydor Helin. Doc. Władysławowi Dziewulskiemu, dziekanowi Wydziału Filologiczno-Historycznego WSP, najwybitniejszemu historykowi jaki kiedykolwiek funkcjonował w opolskim środowisku naukowym, zabroniono kontaktów z młodzieżą, kierując wyłącznie do pracy naukowej w Instytucie Śląskim79. Nie wszyscy z wymienionych byli ofiarami represji politycznych w ścisłym tego słowa znaczeniu. Niektórzy, jak płk. I. Helin i doc. S. Dür ( ortodoksyjny filozof marksistowski ), stracili pracę na WSP z powodu swojego “niewłaściwego” pochodzenia. Ewidentnie antysemickie podłoże miała również decyzja od odwołaniu z końcem kwietnia 1968 r. dotychczasowego rektora WSP, prof. Maurycego Horna, aczkolwiek oficjalnie zarzucano mu głównie to, że zajął „niezdecydowane i tolerancyjne stanowisko” wobec wystąpień. studenckich na jego uczelni80. W sprawozdaniu Służby Bezpieczeństwa Komendy Wojewódzkiej w Opolu za rok 1968 r. znajdujemy m. in. następujące informacje i uwagi na temat pomarcowych represji policyjnych: „W związku z wydarzeniami marcowymi prowadzono 11 spraw na 22 podejrzanych, w tym 10 aresztowanych. Sprawy można podzielić na dwie grupy, zaliczając do pierwszej sprawy prowadzone przeciwko studentom WSP Opole, do drugiej sprawy przeciwko innym osobom, których wroga działalność miała za cel poparcie studentów. Przestępstwo w większości sprowadzało się do kolportażu ulotek, rozklejania i rozrzucania rezolucji studenckich, zawierających fałszywe wiadomości, nawoływania do strajku i poparcia [...] W związku z wydarzeniami marcowymi i zaistniałymi wrogimi wystąpieniami, stosowanie aresztu było konieczne, z uwagi na wagę spraw, a także konieczność przeciwdziałania wrogiej działalności. Areszty w poszczególnych sprawach stosowane były tylko w przypadkach koniecznych”81. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: baryła Re: do Baryły - represje pomarcowe w Opolu(2) IP: 213.199.242.* 03.07.06, 12:49 Dzięki, Kuba. To ciekawe, co piszesz. A swoją drogą, wyrzucenie z partii "za karę" ostatecznie okazało się przysługą :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ... Re: do Absolwentki IP: *.gprsbal.plusgsm.pl 27.06.06, 16:01 Moniko, piszesz sama--"tak jakby gdzie indziej profesorami byli absolwenci Uniwersytetu Latającego czy Towarzystwa Kursów Naukowych"--z czego chyba jasno wynika, że powszechny według Ciebie wymóg przynależności do PZPR nie dotyczył jedynie WSP. Natomiast w następnym poście beztrosko stwierdzasz, że przecież piszesz właśnie o WSP i zarzucasz innym nadinterpretację. To chyba nieładnie tak swoje własne stwierdzenia może nie nadinterpretowywać, ale za to przeinterpretowywać na pewno. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: monika Re: do Absolwentki IP: *.atol.com.pl 29.06.06, 03:21 Nie ma żadnej sprzeczności w tym co pisałam. W zależności od dyscypliny naukowej nacisk na przynależnośc partyjną był słabszy lub silniejszy. Na WSP, nie tylko opolskiej, wywierano większy nacisk niz na uniwersytetach. Akurat w tym poście miałam na myśli WSP, co nie oznacza, że nie było presji na innych uczelniach. Łatwiej było zostać bezpartyjnym asystentem na fizyce niż na politologii. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Matadore1 Re: do Absolwentki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.07.06, 01:29 Panie Kolego, Nie Uniwersytet Wrocławski, tylka Uniowersytet im. B. Bieruta, czy nie tak?????????????? Odpowiedz Link Zgłoś
narcyzpierwszy Re: do Absolwentki 29.06.06, 21:16 Uniwersytet Mikołaja Kopernika nie powstał z połaczenia żadnych uczelni, a mimo to jest najlepszym i najwiekszym uniwersytetem na północ od Wisły - i do tego trzecim co do wielkosci w kraju. Odpowiedz Link Zgłoś
narcyzpierwszy Re: do Absolwentki 29.06.06, 21:19 Miało być na północ od Warszawy oczywiscie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Monika Re: do Absolwentki IP: *.atol.com.pl 30.06.06, 00:57 UMK był utworzony przez profesorów Uniwersytetu im. Stefana Batorego z Wilna. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bystry Re: do Absolwentki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.07.06, 05:52 fajnie to napisales. zwazywszy ze Wisla ma raczej bieg poludnikowy. Jakbys napisal na polnoc od Warszawy to by sie zgadzalo. Ale nie masz racji. Torun zaczal dzialac juz po wojnie. Po czesci zasilony przez Uniwersytet Wilenski, ktory podzielil sie na Torun i Gdansk. A w Opolu mysl naukowa zaszczepiali po wojnie ludzie z Wroclawia, na zasadzie odpryskow jednostek a nie wielkiej grupy naukowej. Trzeba bylo takich "jebnietych" (sorry, ale mnie ponosi) milosnikow nauki jak Teodor Musiol by tu za golej ziemi tworzyc WSP. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matadore1 Re: do Słomy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.07.06, 01:27 Zbgychowi nikt d... nie obrobil na uczelni, a co dziwniejsze dyskusja nie zostala "olana", podjęto ją nawet na pewnym forum, autora napietnowano (nieslusznie). Ja widzialbym raczej w takich zachowaniach fiolozofię: nie jestesmy zbyt mocnui, wiec dlaczego ktos sposrod nas opluwa to co robimy? Tylko tuyle i az tyle Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matadore1 Re: studia i studiowanie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.07.06, 01:23 Inna Polska oczywiscie była, była wiec alternatywa, wystarczy poczytac - polecam!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ab Re: Uniwersytet w rankingu "Polityki" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.06.06, 13:37 Ile razy czytam wypowiedzi typu: tragicznie jest z polską medycyną (mowa jest często o polskich medykach którzy mają być niedouczeni), z polską politologią itp., to mnie ciarki przechodzą. Przecież ludzie Ci, gdy tylko wyjadą za granice, zatrudniani są z pocałowaniem ręki. Odnoszą tam wielkie sukcesy. Mówienie, że tragicznie jest z polską nauką jest nie na miejscu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: G-ce Re: Uniwersytet w rankingu "Polityki" IP: *.gprspla.plusgsm.pl 29.06.06, 10:26 Prawda jest taka ze studiuja tam ludzie ktorym nie chce sie zabardzo uczyc takie 'odpady'. Z jakich duzych miast tam dojezdzaja?? z zadnych tylko okoliczne wioski. Slask ma swoje uczelnie i Wroclaw rozniez i to bez porownania z tymi opolskimi 'uniwersytetami'. Miasto tez nie przyciaga, no bo niby co. Te wielkomiejskie ambicje sa az smieszne i te woj opolskie sztucznie stworzone. Biedne miasteczko. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: marek Re: Uniwersytet w rankingu "Polityki" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.06, 11:09 Biedny mieszkancu Gliwic. Jestes madry bo zatrzymal sie u Ciebie pociag wiozacy Politechnike Lwowska. Reszta pojechala do Wroclawia. Twoj kompleks wyzszosci ma wiec krucha podstawe. Nie byli to w kazdym razie ludzie waszego gliwickiego chowu. My w Opolu dorabialismy sie kadr od poczatku i mamy niezla Politechnike i UNIWERSYTET, ktorego Gliwice jako slaskie zadupie nie maja. Cos na prawde waszego wlasnego, bo tylko tyle wymysliliscie to GWSP. Nawiasem nazwa skradziona z CHORZOWA ! Wstyd ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: absolwentka Re: Uniwersytet w rankingu "Polityki" IP: *.broker.com.pl 29.06.06, 23:59 Nie wiem, czy UO jest az tak wielkim powodem do dumy? Moze dla opolskich notabli?? Byc moze... W skali kraju liczy sie w niewielkim stopniu - niestety. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: monika Re: Uniwersytet w rankingu "Polityki" IP: *.atol.com.pl 30.06.06, 00:07 UO może być powodem do dumy dla mieszkanców regionu, że dzięki jego powołaniu mają łatwiejszy dostęp do wyższego wykształcenia - na niektórych kierunkach na wysokim poziomie, na innych na dobrym, co potwierdzają akredytacje Panstwowej Komisji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: absolwentka Re: Uniwersytet w rankingu "Polityki" IP: *.broker.com.pl 30.06.06, 00:14 A na czym ma polegac ow latwiejszy dostep do wyksztalcenie wyzszego? Na tym, ze jest blizej? Czy na tym, ze wymagania wstepne sa nizsze?? Ilu Opolan faktycznie studiuje na UO?? Moze jakas statystyka. Samo sformulowanie traci demagogia, albo inaczej, retoryka á la SLD w wykonaniu bylej pani minister edukacji, dr Ł. Czesto ten frazes byl w jej ustach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: monika Re: Uniwersytet w rankingu "Polityki" IP: *.atol.com.pl 30.06.06, 00:25 Wyobraż sobie, że wielu nie stać na studia w dużych ośrodkach akademickich. Koszty utrzymania z dala od domu są znacznie wyższe niż dojazdy na zajęcia. Ponad połowa studentów to mieszkańcy województwa opolskiego. Wymagania nie są niższe, ale łatwiej się dostać niż na renomowane uczelnie. Może napiszesz na czym polega demagogia stwierdzenia, że po przełomie ustrojowym liczba studentów wzrosła z 500 000 do prawie 2 milionóe, co jest wskaźnikiem łaywiejszego dostępu. Było to mozliwe, ponieważ powstało wiele uczelni wyższych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: absolwentka Re: Uniwersytet w rankingu "Polityki" IP: *.broker.com.pl 30.06.06, 00:30 Samo stwierdzenie jest w sobie "wyswiechtane" poprzez marketing polityczny, stad jest ono demagogiczne - to ze wzrosla liczba studentow, nie jest wynikiem przyblizenia uczelni, tylko ich wiekszego upowszechnienia, w tym powstania wielu nowych uczelni prywatnych. Co jeszcze wazniejsze, zniesiono limity, o ktore byly utrzymywane przez PZPR. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: monika Re: Uniwersytet w rankingu "Polityki" IP: *.atol.com.pl 30.06.06, 00:44 Własnie powstanie wielu uczelni i filii w miastach, gdzie ich nie było - przybliżyło je. Czyli dzięki temu, ze jest UO, PO, PWSM, WSZiA w Opolu i PWSZ w Nysie - dostęp do wyzszego wykształcenia dla mieszkanców woj. opolskiego jest łatwiejszy. Limitów nie zniesiono. Z góry jest założona liczba studentów na danym kierunku. Różnica polega na tym, ze te limity są większe na tych kierunkach, które cieszą się największym zainteresowaniem. Odpowiedz Link Zgłoś