Gość: breslau
IP: *.wroclaw.dialog.net.pl
01.06.06, 17:33
Przez cały czwartek Hala Stulecia była największym na świecie miejscem
spotkań małych i średnich firm z całego świata. Przy 400 stolikach rozmawiało
z sobą 1200 przedsiębiorców z 36 krajów
Czwartek był najważniejszym dniem Futuralliów. Od 10 rano przy stolikach
ustawionych na parkiecie w Hali Stulecia spotykali się przedstawiciele firm
poszukujących partnerów w biznesie. W każdej trwającej godzinę rundzie
rozmawiali z dwoma firmami. W sumie przez cały dzień mieli okazję poznać
dziesięciu potencjalnych kontrahentów.
Najliczniejszą grupą wśród firm uczestniczących w Futuralliach są polscy
przedsiębiorcy. Jest ich ponad 500.
Czego oczekują?
- Jesteśmy firmą rekrutacyjną. Zaoferowaliśmy swoje usługi inwestorom, którzy
chcą rozpocząć produkcję w Polsce. Ale możemy też dostarczyć nasza kadrę dla
zagranicznych pracodawców. Jesteśmy po bardzo obiecujących rozmowach z firmą
metalurgiczną z Algierii, która jest zainteresowana naszymi inżynierami -
mówi Stanisław Drobiazko z Work Service.
- Świadczymy usługi językowe. Np. dostosowujemy oprogramowanie, strony
internetowe i inne produkty do wejścia na nowe rynki. Spotkałem się z firmami
m.in. z Belgii, Kanady i Słowenii. Chciałem zainteresować je naszą ofertą -
mówi Michał Tyszkowski z wrocławskiej firmy Lingua Net.
Wśród zagranicznych firm wiele jest zainteresowanych pozyskaniem partnerów w
Polsce.
Co ich skłoniło do przyjazdu?
- Jestem po raz pierwszy na Futuralliach. Produkuję drzwi z metalowymi
wzmocnieniami. Szukam w Polsce partnera, któremu mógłbym zlecić produkcję -
mówi Jean-Paul Rombeau, właściciel firmy J.P & Co. z Vise w Belgii.
- Koszty pracy są u was niższe, dlatego chcemy nawiązać współpracę z
partnerem, który produkowałby w Polsce zabawki edukacyjne naszej firmy -
deklaruje Frederic Colin, szef marketingu francuskiej firmy Ludomaine.
- My z kolei chcemy otworzyć tu centrum dystrybucyjne. Zajmujemy się
logistyką i szukamy partnera do inwestycji i firm zainteresowanych naszymi
usługami - opowiada Olivier Garnier z belgijskiej firmy Jean Heck.
Organizatorzy Futuralliów podkreślają, że aż 75 proc. firm uczestniczących w
imprezie dzięki nawiązanym kontaktom podpisuje później różnego rodzaju umowy.
Potwierdzają to przedsiębiorcy. - Byliśmy bardzo zadowoleni z efektów
ubiegłorocznej imprezy. Dlatego po raz kolejny zdecydowaliśmy się przyjechać -
mówi Winson Wang z Izby Handlowej z Szanghaju. Na wrocławskie Futurallia
izba przywiozła 10 chińskich firm m.in. z branż: elektronicznej i
budowlanej. - Tak naprawdę nie liczy się ilość, ale jakość. Wystarczy, że
jedno spotkanie przyniesie korzyść i już warto było przyjechać - podreśla
Frederic Colin.