Dodaj do ulubionych

Byli opozycjoniści w obronie Karbowiaka

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.05.07, 15:41
Ładnie, że bronicie Karbowiaka przed nagonką, ale dlaczego atakujecie IPN, a
nie redaktorka Olszewskiego, który tę nagonkę zorganizował? Dlaczego w tekście
listu ani razu nie pada nazwisko tegoż redaktorka? Wygląda to trochę tak,
jakby autorzy listu chcieli bronić Karbowiaka, ale nie chcieli szkodzić
osobiście Mireczkowi, z którym mają prywatnie dobre stosunki. Dlaczego
piszecie o nagonce zorganizowanej przez środowiska postkomunistyczne? Przecież
redaktorek MOL to żaden postkomunista, ale b. działacz NZS i wasz kolega z
"internatu". Nie bronię postkomunistów, ale po co obciążać ich cudzymi
grzechami? Czy znów chodzi o to, żeby bronić jednego kolegi ale nie szkodzić
drugiemu i nie narażać się tym, którzy faktycznie mogą stać za akcją redaktora
MOL (np. opolskim pisowcom)? Poza tym - co niby prezez IPN miałby zrobić z
waszym listem? Wezwać na dywanik historyków, którzy udzielali wywiadów dla
NTO? Zabronić im publicznych wypowiedzi? Cenzurować ich następne wywiady? Czy
chcecie, żeby IPN funkcjonował według schematów praktykowanych w PRL? Czy
naprawdę dobrze przemyśleliście treść Waszego listu? Intencje na pewno były
dobre, ale realizacja budzi bardzo poważne zastrzeżenia.
Obserwuj wątek
    • Gość: MIeszaniec Byli opozycjoniści w obronie Karbowiaka IP: 217.173.202.* 04.05.07, 15:56
      Dawno panowie nie protestowali. Jak rozumiem, to stowarzyszenie jest
      szczególnie powołane do protestowania.
      Odgrzewanie sprawy Karbowiaka wbrew temu, co w swojej zawziętości panowie
      piszą, nie ma żadnego racjonalnego wytłumaczenia, tak też uważał sam
      Karbowiak przed kamerami TV w dniu dzisiejszym. Redaktorkowi zabrakło
      tematów, jak wielu redaktorom prowincjonalnych gazet, ot co. Panom z OSPNu
      jak zwykle popierzyły się czasy, zapomnieli, że poprzedni ustrój raczył był
      upaść w 1989 roku, tymczasem oni sami żyją dalej w Matrixie stworzonym przez
      Antoniego Macierewicza.
      Z przyjemnością stwierdzam, że po raz kolejny pan Zbigniew Bereszyński nie
      podpisał protestu OSPN. Nieodmiennie zastanawiam się z jakiego paragrafu i po
      jaką cholerę GwO publikuje oświadczenia środowiska, które mówiąć oględnie,
      nie przepada za "Gazetą Wyborczą".
    • Gość: jfp Re: Byli opozycjoniści w obronie Karbowiaka IP: 193.151.49.* 04.05.07, 17:32
      Obrońcy pana K, czy wiecie kto jest jego idolem? Powiem wam,że owym idolem jest
      nie kto inny tylko zmarły niedawno faszysta Pinochet, oświadczył o tym pan K na
      jednym ze spotkań z zagraniczną delegacją. Co wy na to? Szczery, prawda?
      • Gość: MążStanu Dla mnie Karbowiak to faszysta!!! IP: *.atol.com.pl 04.05.07, 17:55
        Z krwi i kości. Chyba trzeba by zapoznać ze sprawą pewne instytucje w Izraelu,
        skoro w Polsce nie można takich poglądów zwalczyć. Tak też będzie.
        • Gość: Bociek_O-le Re: Dla mnie Karbowiak to faszysta!!! IP: 217.197.79.* 04.05.07, 23:12
          A dla mnie ten kto to napisał, jest albo niedoinformowany albo (co jest
          bardziej prawdopodobne), jest działaczem opolskiego SLD lub PiSu (kotóre w
          naszym województwie w bardzo przedziwny sposób ze sobą współpracują) bądź
          którejś z ich młodzieżówek!!!
      • Gość: kikut Re: Byli opozycjoniści w obronie Karbowiaka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.05.07, 18:52
        jfp a co masz przeciwko Pinochetowi? Czyżby to że czerwonym zrobił kuku?
        Podobnie jak Franco i Salazar którzy w moim przekonaniu powinni mieć pomniki w
        każdym EUROPEJSKIM kraju
    • Gość: zygzak wart Pac pałaca i pałac Paca IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.05.07, 18:34
      nie widzę wielkiej róznicy miedzy działaniem NTO a działaniem trzech panów z
      OSPN. Redaktor Olszewski z NTO chciałby zakazać głoszenia takich poglądów jakie
      prezentował czy prezentuje A. Karbowiak. Panowie K&Ł&U chcieliby zakazać
      wypowiedzi krytykujących poglądy pana A.K. Piszą do prezesa IPN żeby uciszył
      historyków mających krytyczny stosunek do opinii A.K. Red.Olszewski chciałby
      cenzury, panowie K&Ł&U też, tylko w w drugą stronę. Wart Pac pałaca i pałac
      Paca! Redaktorze Olszewski, panowie K&Ł&U, kiedy wreszcie przestaniecie
      zachowywać się jak w czasach PRL?
      • Gość: Do jfp Re: wart Pac pałaca i pałac Paca IP: 62.233.176.* 04.05.07, 18:53
        A moim idolem tez jest gen. Pinochet, no i co z tego??????
        No, moze nie idolem, bo w koncu nie modle sie do niego, nie wzdycham, ale cenie Go! Mialem nawet jego
        fotke nad biurkiem, ale po to, aby bardziej wkurzac ludzi, niz oddawac mu hołdy, bo gdzie Krym, gdzie
        rzym, gdzie Chile, a gdzie Polska... Ale...
        Uratowal kraj przed komunistyczna zarazą, przed głodem i nędzą. Wiecie, jak w wydaniu latynoskim
        wygląda komunizm. A że był brutalny? Bo gra szła na ostro! Jak teraz z muzułmańskimi terrorystami!
        No i co, nie mozna mi ?????????
      • Gość: kikut Re: wart Pac pałaca i pałac Paca IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.05.07, 19:41
        nie czyniłbym analogii pomiędzy poczynaniami redaktorzyny i pismaka jak sam
        siebie nazywa redaktor Olszewski, a panami z OSPN (to do zygzaka) i to dlatego
        że pan redaktor Olszewski posłużył się w swoim działaniu typową zagrywką
        powstałą w czasach ubeckich. Podobne prowokacje w prasie czyniono w okresie PRL-
        u. Polegało to mniej więcej na tym że jeśli pojawił się gdzieś jakiś
        wartościowy człowiek i do tego krytykujący "waaadzę" to zaraz nazajutrz lub za
        kilka dni uślużny pismak wysmażał jakiś tekst niby nie na temat że gościa
        widziano w towarzystwoe pedała (w czasach komuny to był wyrok cywilnej śmierci -
        zapytajcie pan C.) lub że przywłaszczył sobie kilo salcesonu a przy tym pobił
        kulawą staruszkę i po człowieku.

        Pan redaktor zastosował tę samą metodę; wziął jakieś teksty, nie wiadomo z
        czego wyrwane pojechał do panów z IPN-u postraszył "kłamstwem oświęcimskim", ci
        nie znając sprawy dokładnie w czambuł potępili rewizjonistę. W tym leży wina
        panów historyków, którzy dla świętego spokoju, nie znając sprawy wydają opinie.
        Słusznie postąpili więc panowie z OSPN że właśnie temat, problem metody
        badawczej chcą prezesowi Kurtyce przedstawić.

        A teraz próbka manipulacji pana redaktora Olszewskiego z tekstu zamieszczonego
        w dzisiejszej NTO: "...Najnowszy (sic! - przyp. mój) tekst p. Karbowiaka
        pochodzi także z końca lat 90., a opublikowany został we
        wrocławskim 'Stańczyku'. ..."

        I kolejna: "...Nie zdradzę (sic! - przyp. mój) oczywiście, jacy ludzie
        dostarczyli mi te wszystkie publikacje. ..."

        Wynika z tego że pan redaktor Olszewski nie czytał artykułów prez. Karbowiaka
        tylko mu je usłużni ludzie z otoczenia prezydenta dostarczyli ponieważ
        biedaczek nie mógł się pofatygować do empiku na krakowskiej gdzie od początku
        lat 90-tych Stańczyki leżały na półkach na widocznym miejscu. Dzisiaj Stańczyk
        (Bohużel - jak mówią Czesi) już przestał się ukazywać, był jednak pismem , na
        który powoływali się nieco bardziej rozgarnięci recenzenci od pana redaktora
        Olszewskiego. Nikomu z czytelników teksty tam zamieszczane nie kojarzyły się
        z "holo-kolo" tylko panu redaktorowi Olszewskiemu piszącemu do nadzwyczaj
        opiniotwórczej gazety cytowanej w najdalszych zakątkach naszego globu - Nowej
        Trybuny Opolskiej.

        Koń by się uśmiał jakie to wysokie mniemanie mają o sobie niektóre mikrusy.

        • Gość: MIeszaniec Re: wart Pac pałaca i pałac Paca IP: 217.173.202.* 04.05.07, 19:59
          Anyway cały ten cyrk z odgrzewanym kotletem w postaci wiceprzeydenta Opola nie
          wart splunięcia. Sezon ogórkowy się zaczął w tym roku wcześniej, tak i i
          wcześniej przyszła wiosna. Przy okazji OSPN dostał okazję do przypomnienia o
          swoim istnieniu i zabłyśąnięcia kolejną konstrukcją w stylu maciarewiczowskim,
          a GazetawOpolu, okazjędo zapełnienia kawałka papieru.
          Jakie to k... wszytsko żałosne.
          • Gość: gość Re: wart Pac pałaca i pałac Paca IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.05.07, 08:31
            Nie wiedziałem Aga, że tak ostro piszesz!
        • Gość: pałac Re: wart Pac pałaca i pałac Paca IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.05.07, 20:16
          Dzisiaj Stańczyk
          > (Bohużel - jak mówią Czesi) już przestał się ukazywać, był jednak pismem , na
          > który powoływali się nieco bardziej rozgarnięci recenzenci od pana redaktora
          > Olszewskiego. Nikomu z czytelników teksty tam zamieszczane nie kojarzyły się
          > z "holo-kolo"

          To zacytujmy coś pierwszego z brzegu:
          "Cóż wiec stałoby się, gdyby wioelu ludzi zaczęło wierzyc, że rewizjoniści mają
          racje? rzecz jasna upadłaby wtedy religia "Holocaustu", zniszczony by został
          jeden z centralnych elementów kultury, polityki i ideologii współczesnego
          zachodu, zniknąłby główny fundament tożsamości współczesnych Żydów zarówno tych
          żyjących w Izraelu, jak i tych żyjacych w diasporze. Państwo Izrael straciłoby
          swoja legitymizację i możliwość wykorzystania "Holocaustu" jako podstawowego
          instrumentu swej polityki. Spadłoby do poziomu normalnego państwa i być może
          przestałoby istnieć, szczególnie, że Stany Zjednoczone nie mogłyby już otaczać
          go specjalną protekcją i wyschłyby źródła finansowego zasilania z zewnątrz
          niezbędnego do podtrzymania jego egzystencji".
          "Stańczyk" 2(31)1997, str. 93. Rozdział "Rewizjonizm Holocaustu".

          Takie bywaja skutki ferowania wyroku bez znajomości rzeczy oraz maniery
          wypowiadania sie w stylu "Nikomu z czytelników teksty tam zamieszczane nie
          kojarzyły się z "holo-kolo".
          • Gość: zygzak Re: wart Pac pałaca i pałac Paca IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.05.07, 20:47
            nie wiem komu smakują te odgrzewane karbinadle (kotlety z Karbowiaka). Mi nie
            • Gość: ubekistan Re: wart Pac pałaca i pałac Paca IP: *.chello.pl 04.05.07, 22:20
              Gazeta publikuje list tylko dlatego, że w złym świetle stawia nto. Ot tak walka
              tytułów. Na górze walczą na takie idelogiczne ostrza Dziennik i GW.
              Niestey dzienikarze wybiórczej nie podali treści artykułu K. Sygnatariusze
              listu tez jakoś dziwnie o tym zapominieli, bo nie wierzę, że się jego treści
              wstydzili. Tym ktorzy nie znają, polecam kilka fragmentów. Wybór wlasny.
              Subiektywy.

              "Główny oskarżony H. Goering odpierając zarzuty oskarżenia powiedział: „Po raz
              pierwszy usłyszałem o tej straszliwej eksterminacji tutaj właśnie w
              Norymberdze. Polityka niemiecka nigdy nie miała na celu wyniszczenie Żydów,
              lecz ich wygnanie (...) z tego co wiem Hitler nie miał żadnej polityki
              eksterminacyjnej”. Podobnie wypowiadał się występujący w roli świadka na
              procesie Hans Lammers, szef kancelarii Rzeszy: „Nie wiem o przypadkach masowych
              morderstw, a wszystkie przypadki, o których słyszałem to pomówienia i plotki.
              Fakt, że indywidualne przypadki pojawiały się tu i ówdzie, rozstrzelania Żydów
              podczas wojny w niektórych miastach, że o tym coś czytałem lub słyszałem, jest
              to bardzo możliwe”. Wiemy dziś, że H. Goering i H. Lammers mówili prawdę."

              "Najbardziej kuriozalnym wyrokiem było skazanie na karę dożywotniego więzienia
              Rudolfa Hessa. Hess uznany został winnym z dwóch artykułów aktu oskarżenia
              (art. 1 i 2). Nie udowodniono mu niczego poza tym, że był następcą Hitlera do
              maja 1941 r."

              "W Norymberdze sądzono nie Trzecią Rzeszę, ale ubrane w jej kostium państwo
              narodowe. Bolszewicy w sojuszu z demoliberalna Ameryką chcieli odwrócić
              ewolucje państw europejskich idącą w kierunku antyliberalnym,
              antydemokratycznym i autorytarnym, która zapoczątkowana została w latach 20,
              kiedy to totalny kryzys systemu politycznego liberalnej demokracji stał się
              oczywistym faktem. Wówczas rozpoczyna się proces "narodowej rewolucji", który
              stopniowo ogarnia całą Europę. Ta "narodowa rewolucja" jest zarówno
              reakcją na zagrożenie komunistyczne, jak i wyrazem sprzeciwu wobec
              destruktywnych skutków ideologii demokratyczno-liberalnej. Europa przezwycięża
              stopniowo kryzys spowodowany I wojną światową, próbuje wykreować silne państwo,
              wolne od chaosu partyjnej demokracji, oparte na wartościach narodowych. Proces
              norymberski jest w istocie wspólną akcją bolszewików i amerykańskich
              demoliberałów mającą na celu "denacjonalizację" Europy, a tym samym jej
              polityczno-ideologiczne podporządkowanie. Oskarżony zostaje nie narodowy
              socjalizm, ale jego prawicowe składniki, nie ideologia "krwi i ziemi", ale
              wszystkie wartości narodowe, nie narodowosocjalistyczna forma rządów, ale każda
              forma nie-demoliberalnych i nie-komunistycznych rządów. Na ławie oskarżonych
              tak naprawdę nie siedzieli Goering czy Jodl, oni byli maskami, za którymi kryli
              się prawdziwi oskarżeni: silne państwo narodowe, suwerenność państwowa,
              hierarchia, autorytet, wierność tradycjom narodowym, poczucie tożsamości
              narodowej, "reakcyjne" warstwy społeczne jak chłopstwo i arystokracja (junkrzy
              pruscy), europejska koncepcja wojny, pokoju, neutralności i prawa
              międzynarodowego, tradycje wojskowe. To ci prawdziwi oskarżeni zostali skazani
              w Norymberdze na karę śmierci, skazani w imię walki
              z "faszyzmem", "nacjonalizmem", "narodowym socjalizmem" itd. Proces Norymberski
              miał w zamyśle bolszewickich i liberalno-demokratycznych "reedukatorów",
              których ideologiczna wspólnota nie ulega kwestii, raz na zawsze oddalić
              niebezpieczeństwo osiągnięcia przez państwa europejskie suwerenności
              politycznej, kulturalnej i duchowej, miał być ostrzeżeniem dla wszystkich,
              którzy chcieliby przeciwstawić się demoliberalno-bolszewickiej hegemonii.
              Wszyscy oni niezależnie od tego, gdzie żyją i jaką ideologię wyznają,
              są „faszystami” zasługującymi na „II Norymbergę”
              • Gość: konserwa Re: wart Pac pałaca i pałac Paca IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.05.07, 23:20
                masz rację ubekistan; i to jest niewybaczalną zbrodnią pana prezydenta
                Karbowiaka, że ujawnił w swoim artykule zamysły wrogów Europy bo kto jak nie
                dwa ościenne mocarstwa w 1945 roku czyli USA i ZSRR dokonały rozbioru Europy.
                Tej Europy która jako jedyny przeciwnik mógłby się liczyć w walce o władzę nad
                światem.

                I trzeba widzieć ten problem współcześnie kiedy proces niszczenia sił żywotnych
                europejczyków jest niszczony przez mutację dwóch ideologii: sowieckiego
                komunizmu i amerykańskiej wersji demokracji.

                Czym to dzisiaj skutkuje? Ano tym że Europę obecnie opanowali byli komuniści,
                socjaliści, terroryści, geje, sodomici i inni zboczeńcy. Zwróćcie uwagę że ani
                w zachodniej ani we wschodniej Europie nie ma partii komunistycznych. Zniknęły
                jak za dotknięciem czrodziejskiej różdżki. Tylko członkowie tych partii nadal
                tkwią w establishmencie i narzucają jedynie słuszne wizje nowego wspaniałego
                świata w nowej zjednoczonej Europie wg wyobrażeń takich wizjonerów jak byli
                trockiści Daniel Cohn Bendit czy Joszka Fiszer

                Polecam uwadze jak demokracja się rozwija w USA i Rosji; jakie prawa posiadają
                tam obywatele i jakie uprawnienia posiada włada państwowa? I tym się różnią od
                Unii Europejskiej gdzie faktycznie ten sprawuje władzę kto wcześniej wstanie
                • Gość: byly_student Re: wart Pac pałaca i pałac Paca IP: 213.17.145.* 04.05.07, 23:58
                  boziu ale brednie..... Karbowiak to faszysta chyba....:) i musi odejsc prymitywko...
              • Gość: besserwisser Re: wart Pac pałaca i pałac Paca IP: *.atol.com.pl 05.05.07, 00:10
                Obrońcy Karbowiaka robią wodę z mózgu. Wiceprezydent miasta Opola opublikował
                artykuł PROCES NORYMBERSKI (REWIZJA).Prawda moim mieczem dnia 30-01-2006 o
                godz. 01:03 na portalu indymedia.
                poland.indymedia.org/pl/2006/01/18106.shtml?comments=true
                oto parę cytatów - wybór równie subiektywny:
                "Od tej pory akt wypowiedzenia wojny przestawał być suwerenną decyzją władz
                państwowych, a stawał się czynem o charakterze kryminalnym. Konsekwencja
                takiego stanowiska było naruszenie dotychczasowego statusu państw znajdujących
                się w stanie zbrojnej konfrontacji. Do tego bowiem momentu strony wojujące były
                równorzędnymi prawnymi podmiotami politycznymi (tzw. iustus hostis). Traktat
                Wersalski rozpatrując wojnę w kategoriach winy i niewinności, stan ten
                likwidował. Wojna przestawała być zbrojną rywalizacja państw, czy koalicji, a
                stawała się policyjną krucjatą prowadzona przeciwko agresorowi w imię
                powszechnego pokoju. Przeciwnik nie był już ż politycznym wrogiem, z którym
                dzieliły nas sprzeczne interesy, lecz stawał się przestępcą, godnym pogardy i
                szubienicy. I choć ostatecznie nie doszło do hańbiącego sądu nad cesarzem,
                głównie ze względu na odmowę wydania go aliantom przez rząd holenderski, to
                jednak sam pomysł przeprowadzenia procesu wskazywał w jak niebezpiecznym
                kierunku dryfowały poglądy europejskich elit politycznych. W zasadzie od
                momentu podpisania traktatu wersalskiego wojnę starano się wyeliminować z
                arsenału legalnych środków realizacji własnych narodowych interesów,
                doprowadzając do jej „prawnej delegalizacji”, czego przykładem był podpisany w
                1929 . Pakt Brianda- Kelloga. Cały okres XX-lecia międzywojennego zdominowany
                został przez wpływy ideologii pacyfistycznych . Cios iluzjom o świecie bez
                wojen i przemocy zadał dopiero aneksja Abisynii, dokonana przez Włochy w 1935
                r. oraz sam wybuch II wojny światowej.

                Setki tysięcy ludzi znalazło się na tej podstawie w alianckich, sowieckich i
                niemieckich obozach koncentracyjnych. Wszystko, co mogło służyć zwycięstwu
                przeciwnika, a więc także ludzka siła robocza, stawało się potencjalnym celem
                zniszczenia.
                Totalność konfliktu, zbrodnie i cierpienia oraz ogromna ilość ofiar zrodziły
                chęć odwetu i zemsty. Pierwszą poważną inicjatywą w tej sprawie była ogłoszona
                w Moskwie 30. 10. 1943 r. Deklaracja trzech mocarstw ZSRR, USA i Wielkiej
                Brytanii, w której czytamy m.in.: „główni przestępcy wojenni, których czyny nie
                dadzą się zlokalizować pod względem geograficznym, gdyż dotyczą one kilku
                krajów, zostaną ukarani na podstawie wspólnej decyzji aliantów” .

                Koniec II wojny światowej zmuszał państwa zwycięskiej koalicji do podjęcia
                ostatecznych decyzji w sprawie sposobu ukarania głównych „zbrodniarzy
                wojennych”.

                Oczywiście te sugestie (by bez sądu zlinczować przywódców hitlerowskich) miały
                swoje uzasadnienie w prawie międzynarodowym, które dopuszczało zastosowanie
                wojennego odwetu w momencie, gdy jedna ze stron naruszyła zasady prawa
                wojennego. Na tej podstawie można było rozstrzelać niemieckich dygnitarzy.
                Zupełnie odmienne stanowisko w tej kwestii zajęły dwa supermocarstwa, tj. ZSRR
                i USA. Oba te kraje domagały się bezzwłocznego osądzenia i ukarania przywódców
                III Rzeszy w ramach prawnych, raczej pseudoprawnych procedur.

                Żołnierz służący swojej ojczyźnie, nierzadko poświęcający dla niej życie w
                czasie wojennego konfliktu, nie mógł być uznany za bohatera, jeśli walczył po
                niewłaściwej stronie. Najlepiej tę sytuacje obrazują wydarzenia w Niemczech,
                gdzie od lat deprecjonuje się poświęcenie i bohaterstwo walczących w czasie
                ubiegłej wojny jednostek Wehrmachtu czy Waffen-SS , zrównując nawet tych,
                którzy do końca godnie wypełniali swój obowiązek wobec ojczyzny z dezerterami i
                zdrajcami.
                Norymberskie koncepcje, choć teoretycznie wymierzone w Rzeszę Niemiecką ,
                uderzyły jednak w praktyce w armię, jako instytucję państwa. Uznanie
                niemieckich dowódców wojskowych wykonujących rozkazy za zbrodniarzy wojennych,
                miało swoje konsekwencje w postaci zanegowania zasady bezwzględnego
                posłuszeństwa wojskowych wobec kierownictwa politycznego państwa. Jedna z
                podstaw funkcjonowania każdej hierarchicznej struktury, a taką jest armia,
                stanowi bezwzględna lojalność i oddanie przełożonym. Sugerowanie, iż w trakcie
                konfliktu żołnierze mogą dokonywać ocen lub kwestionować rozkazy politycznych
                przywódców, było miną położoną pod instytucją państwa i armii. Bowiem nie
                dywagacje na temat słuszności czy bezsensu wydawanych rozkazów, a słowa „Moim
                honorem jest wierność” , widniejące na klamrach pasów najbardziej elitarnych
                jednostek II wojny światowej,powinny być mottem dla każdego kto dostąpił
                zaszczytu służby ojczyźnie.


                Czyny te były objęte artykułem 3 aktu oskarżenia i podlegały karze na podstawie
                przepisów zawartych w konwencji haskiej i genewskiej, a dotyczyły mordowania i
                znęcania się nad ludnością cywilną, deportacji na przymusowe roboty, mordowania
                i znęcania się nad jeńcami wojennymi, grabieży mienia publicznego, bezcelowego
                burzenia miast itp. Wśród wielu słusznych i rzeczowych argumentów MTW wysunął
                także szereg oskarżeń wątpliwych z punktu widzenia ówczesnego prawa
                międzynarodowego. Tak m.in. przedstawiała się sprawa tzw. kodeksu zakładników
                oraz statusu partyzantów. MTW uznał, ze stosowanie przez armię niemiecka
                represji wobec zakładników oraz nie przyznanie statusu kombatanta członkom
                formacji partyzanckich, a w efekcie ich rozstrzeliwanie, stanowiło zbrodnie
                wojenną.

                II wojna światowa była konfliktem, który w sposób nie notowany w przeszłości
                wprowadził w życie taktykę wojny partyzanckiej. Zaangażowanie do walki z
                okupantem ludności cywilnej w ramach tzw. „totalnego oporu” z natury rzeczy
                musiało powodować represje i akcje odwetowe (stąd niektóre ugrupowania
                partyzanckie, rozumiejąc tę sytuację, wzywały do umiaru i ograniczenia działań
                sabotażowych, np. NSZ w Polsce czy czetnicy w Jugosławii). Działalność
                partyzantki przynosiła w konsekwencji podejmowane przez okupanta operacje
                antypartyzanckie, które z reguły uderzały najbardziej w ludność cywilną, będąca
                oparciem dla partyzantki. W efekcie spirala przemocy i zbrodni nakręcała się
                coraz bardziej! Nie można oczywiście zapominać, iż sami Niemcy na terenach
                okupowanych ZSRR, Jugosławii czy Polski swą k o l o n i a l n a polityka
                prowokowali powstanie partyzantki, a sposób jej zwalczania polegający na
                mordowaniu całych wsi trudno uznać za rozsądny i godny zaakceptowania.

                Terrorystyczne bombardowania niemieckich, a także japońskich miast nie mających
                żadnego znaczenia strategicznego, a szczególnie dzielnic mieszkalnych,
                dokonywane przez lotnictwo anglo-amerykańskie, jak np. zbombardowanie w ramach
                operacji „Gomora” Hamburga, gdzie poniosło śmierć 40 000 ludzi czy Drezna w
                ramach operacji „Clarion”, gdzie zginęło 130 000 ludzi, wreszcie nalot na
                Tokio, gdzie w burzy ogniowej spłonęło 185 000 mieszkańców czy zrzucenie 2 bomb
                atomowych na Hiroszimę i Nagasaki, były przykładem szczególnego wojennego
                bestialstwa. Prawdziwe zdziczenia obyczajów wojennych ujawniło się naprawdę
                dopiero w trakcie działań zbrojnych na froncie wschodnim, gdzie obie strony
                rozpoczęły bezwzględną wojnę na wyniszczenie. Zbrodnie sowieckie polegające na
                masowych egzekucjach jeńców wojennych, dokonywanych bezpośrednio po zakończeniu
                walk, masakrach urządzanych na ludności cywilnej, deportacjach do obozów pracy
                oraz wysiedleniach były zjawiskiem nagminnym.

                To właśnie Norymberga była miejscem, gdzie wykreowano oficjalnie „religię
                Holocaustu”. Niewątpliwie istotna rolę w przygotowaniu i organizacji procesu
                odegrały środowiska żydowskie, wywierając stały wpływ na alianckich przywódców.
                Rabin Maurice Pelzweig w 1949
                • Gość: besserwisser Re: wart Pac pałaca i pałac Paca IP: *.atol.com.pl 05.05.07, 00:20
                  ciąg dalszy
                  Poważną rolę w organach prokuratorskich odgrywali powracający z USA emigranci.
                  Ich obecność stanowiła akt politycznej zemsty za okres poniżeń, jakich doznali
                  ze strony narodowych socjalistów. Żydowscy prokuratorzy byli najbardziej
                  bezwzględni w ferowaniu propozycji kar, proponując na ogół najwyższe
                  sankcje .Kwestia zbrodni popełnionych na Żydach obecna była na każdym procesie.
                  MTW badając oskarżenia o udział w „Holocauście”, dawał wiarę niesamowitym
                  kłamstwom i fałszerstwom. Zarówno sędziowie jak i oskarżyciele uznali za fakt
                  istnienie tajnego planu eksterminacji ludności żydowskiej, pomimo że nikt nie
                  potrafił przedstawić żadnych dowodów na poparcie tej tezy.

                  Rozpatrując proces norymberski z perspektywy ponad półwiecza należy
                  skonstatować, iż był on chyba największa farsą sądową w dziejach Europy.
                  Potępiając wojnę agresywną, czyli wojnę wywołaną dla realizacji narodowych
                  interesów, norymberski werdykt naruszał zasadę suwerenności państwa.
                  Była to próba odebrania władzy państwowej, podstawowego atrybutu jakim jest
                  możliwość wypowiadania wojny i zawierania pokoju.

                  Atakując Niemcy z pozycji czysto narodowych, udzielając poparcia tendencjom
                  rozkładowym np. w Bundeswehrze, polscy nacjonaliści nie dostrzegają, że na
                  zasadzie bumerangu, tendencje te pojawia się już w armii polskiej.
                  Demoralizacja sił zbrojnych jest celem, zarówno polskich, jak i niemieckich,
                  środowisk demoliberalnych. Procesy te widoczne są obecnie na przykładzie
                  rozpowszechniającego się w Niemczech, jak i w Polsce kultu zdrady
                  (Stauffenberg, Kukliński).

                  Odarcie z demokratycznej frazeologii pozwoliłoby na przewartościowanie całej
                  historii III Rzeszy, jak i II wojny światowej, umożliwiając tym samym
                  zrozumienie szeregu wydarzeń w dzisiejszej rzeczywistości.
                  Dla „postkonserwatywnej” prawicy jednym z naczelnych celów winno być
                  zrozumienie niedawnej przeszłości, zrozumienie i właściwe rozpoznanie
                  politycznej dynamiki naszego orwellowskiego wieku, jego wojen, rewolucji,
                  globalnych starć bloków militarnych i obozów ideologicznych. Bez rewizji takich
                  wydarzeń jak Norymberga, cel ten nigdy nie zostanie osiągnięty. A wówczas nie
                  zostanie rozpoznana właściwie dynamika polityczna i linie polityczno-
                  ideologicznych podziałów przełomu wieków".


                  Skoro misją wiceprezydenta jest rewizja ustaleń historyków i walka demokracją
                  liberalną niech zrezygnuje ze stanowiska i dołączy do zespołu Irvinga,
                  którego z upodobaniem cytuje, a nam niech wstydu nie przynosi.
                  • Gość: MIeszaniec wydrwigrosze z IPNu, czyli czego broni OSPN IP: 217.173.202.* 05.05.07, 11:12
                    Cytat "NTO" 30 kwietnia 2007 - 9:01.
                    " W Polsce lekarze zarabiają średnio dwa tysiące złotych, a praca tych ludzi
                    jest dużo więcej warta. A porównajmy wynagrodzenie lekarza z wynagrodzeniem
                    historyka z IPN! Ten ostatni zarabia 5 tysięcy na rękę i wystarczy, że ma
                    skończone studia. Państwo woli płacić funkcjonariuszom administracji grube
                    pieniądze, niż inwestować w opiekę zdrowotną czy edukację. Pieniądze na
                    lustrację się znalazły, a na inne ważne cele - nie. To pokazuje, jakie
                    priorytety ma ta władza. Niewidzialna ręka rynku nie załatwi wszystkich
                    problemów na rynku pracy."
                    Koniec cytatu.
                    • Gość: antynaziol Re: wydrwigrosze z IPNu, czyli czego broni OSPN IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 05.05.07, 11:24
                      A GW w Opolu to forum wypocin OSPN. Moze gazeta przyblizy czytelnikom poglądy
                      Karbowiaka, bo nie wiadomo o co chodzi. Chyba ze kolesie sa pod ochrona i
                      promuje sie ich bez wzgledu na poglady.
                      Tyle konferencji zorganizowal, chociaz to nie jest zadanie miasta. Taki
                      gorliwy!
                    • Gość: zygzag odwrotnie: OSPN skarży się na IPN IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.05.07, 12:25
                      Może by NTO napisała też, jakie pobory pobiera co miesiąc prezes spółki
                      wydającej tę gazetę i w jaki sposób osiągnął on swoje stanowisko? Albo ile
                      zapłacono redaktorowi Olszewskiemu z ostatnie publikacje na temat Karbowiaka? A
                      MIeszańcowi chyba w tym wypadku coś się pomyliło: panowie z OSPN nie bronią IPN.
                      Oni napisali skargę na historyków z tej Instytucji.

                      • Gość: zygzag Re: odwrotnie: OSPN skarży się na IPN IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.05.07, 12:34
                        Miałbym jeszcze pytanie do MIeszańca: kto jest autorem przytoczonej przez niego
                        publikacji z NTO? Czyżby też red. Olszewski?
                  • Gość: kikut Re: wart Pac pałaca i pałac Paca IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.05.07, 20:37
                    besserwisser - jednym z największych problemów dzisiejszego świata jest
                    powszechna edukacja czyli doprowadzenie do umiejętności czytania wszystkich
                    nieograniczonych umysłowo. Doprowadzono do tego że każdy może zapoznać się z
                    dowolnym tekstem. Mankamentem tego zjawiska jest jednak, chyba jak najbardziej
                    prawidłowe zjawisko, że nie każdy kto czyta ten rozumie co czyta. Inaczej
                    mówiąc nie wie co autor chciał powiedzieć, jak to mówiło się w podstawówce.

                    Z tobą jest ten właśnie problem.

                    Cytujesz tekst pana Karbowiaka:
                    > "Skoro misją wiceprezydenta jest rewizja ustaleń historyków i walka
                    > demokracją
                    > liberalną niech zrezygnuje ze stanowiska i dołączy do zespołu Irvinga,
                    > którego z upodobaniem cytuje, a nam niech wstydu nie przynosi."

                    Gdzie tam widzisz zawartą misję prezydenta? Autor jednoznacznie odwołuje się do
                    postkonserwatystów. Czy prezydent Karbowiak sytuuje się wśród prawicy
                    postkonserwatywnej? Jeśli nawet kiedyś poglądy pana Karbowiaka były zbliżone do
                    poglądów postkonserwatywnych to być może dzisiaj są inne? Może liberalne a może
                    komunistyczne? Należałoby chyba to wyjaśnić. Nikt w Polsce nie może być
                    prześladowany za poglądy. Tak mówi nasza konstytucja. Obecne a nawet przeszłe.

                    Czy ktoś dzisiaj odsądza od czci i wiary byłych komunistów uważających Stalina,
                    Lenina i innych tym podobnych krwawych oszołomów za mężów opatrznościowych.
                    Przecież pełno takich w naszym życiu politycznym poczynając od byłego już na
                    szczęście prezydenta Kwaśniewskiego a kończąc na profesorze Geremku i
                    nieświętej pamięci Jacku Kuroniu biegającym po Uniwersytecie Warszawskim z
                    naganem w ręku w rewolucyjnym szale. Dzisiaj wszyscy ci uważani są za szczerych
                    demokratów (cokolwiek miałoby to znaczyć). Niektórzy z nich niewykluczone
                    zostaną wyniesieni na ołtarze santo subito jak np samobójczyni Barbara Blida,
                    która swoje młode życie poświęciła partii komunistycznej.

                    Proponowałbym ci abyś zakwestionował merytorycznie chociaż jeden akapit z
                    tekstu pana Karbowiaka, chociaż jeden. Może wtedy mógłbym spróbować uwirzyć że
                    rozumiesz co czytasz i co krytykujesz. Jeden konkret - błagam. Litości!!!!!!



                    • Gość: ubekistan Re: wart Pac pałaca i pałac Paca IP: *.chello.pl 06.05.07, 09:31
                      Jeden fragment? Proszę.
                      "Główny oskarżony H. Goering odpierając zarzuty oskarżenia powiedział: „Po raz
                      pierwszy usłyszałem o tej straszliwej eksterminacji tutaj właśnie w
                      Norymberdze. Polityka niemiecka nigdy nie miała na celu wyniszczenie Żydów,
                      lecz ich wygnanie (...) z tego co wiem Hitler nie miał żadnej polityki
                      eksterminacyjnej”. Podobnie wypowiadał się występujący w roli świadka na
                      procesie Hans Lammers, szef kancelarii Rzeszy: „Nie wiem o przypadkach masowych
                      morderstw, a wszystkie przypadki, o których słyszałem to pomówienia i plotki.
                      Fakt, że indywidualne przypadki pojawiały się tu i ówdzie, rozstrzelania Żydów
                      podczas wojny w niektórych miastach, że o tym coś czytałem lub słyszałem, jest
                      to bardzo możliwe”. Wiemy dziś, że H. Goering i H. Lammers mówili prawdę."

                      Nie rozśmiszaj mnie kikut, że w to można uwierzyć. W świetnie funkcjonującej
                      Rzeszy nic nie mogło ujść uwadze takim bonzom jak G i L. Wiesz, że w Polsce
                      żyją jeszcze ludzie z numerami na rękach? Pogadaj choć z jednym. Zobacz ból w
                      ich oczach, gdy mówią o tym co przeżyli. Także o tym, że w Niemczech wciąż zyją
                      ich oprawcy, choć dziś to już prawie 90 letni staruszkowie.
                      Wiara w to co mówi Goering jest naiwnością. Z kolei Lamers był urzędnikiem w
                      najwyższym aparacie władzy. Był odpowiedzialny za eksterminację narodów
                      podbitych państw przez Rzeszę. Wiara w to, że nic nie wiedział nie jest
                      glupotą. To się ociera o wrodzony debilizm, o który trudno K. podejrzewac. A
                      więc o co chodzi? Odpowiedz sobie sam kikut. Tylko nie wyjeżdżaj z opinnią, że
                      to spisek lewicowego Układu. Nie dane mi było się do niego zapisać :)
                      • Gość: kikut Re: wart Pac pałaca i pałac Paca IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.05.07, 14:16
                        nie wiem czy ubekistan to ta sama osoba co besserwisser ale jednemu i drugiemu
                        brakuje pojęcia o czym jest tekst.

                        Spróbujmy zatem dokonać analizy tego fragmentu przytoczonego przez ubekistan:

                        1. >Główny oskarżony H. Goering odpierając zarzuty oskarżenia powiedział:< -
                        mam nadzieję że to zdanie nie wymaga wyjaśnienia?

                        >Po raz pierwszy usłyszałem o tej straszliwej eksterminacji tutaj właśnie w
                        Norymberdze.<
                        Ze słów Goeringa wynika, że on nie kwestionuje "tej straszniwej eksterminacji",
                        mówi jedynie że o tym dowiedział się podczas procesu. "Ta straszliwa
                        eksterminacja" to zapewne holokaust ale ubekistan uważa że marszałek lotnictwa
                        musiał wiedzieć o eksterminacji ponieważ jak powszechnie wiadomo wszyscy
                        dowódcy lotnictwa na całym świecie zajmują się masowym mordowaniem ludzi w
                        obozach koncentracyjnych - prawda? Jeśli nie jest to jednak powszechna norma to
                        musimy założyć że tak działo się tylko w III Rzeszy Niemieckiej- mam rację?
                        Jeśli jednak przyjmiemy że nawet w III Rzeszy Niemieckiej dowódca lotnictwa
                        wojskowego ma dość swoich obowiązków aby zajmować się jeszcze innymi zajęciami
                        wchodzącymi w zakres obowiązków ministerstwa spraw wewnętrznych czy
                        bezpieczeństwa państwa to musimy przyjąć że dowiedział się skądinąd. Dlaczego
                        jednak ktoś miałby informować Goeringa co się dzieje z żydami? W jakim celu
                        miałby być o tym informowany, nie potrafię tego zrozumieć. Chyba że o tym
                        byłaby mowa podczas posiedzeń rządu gdzie spotykają się wszyscy ministrowie ale
                        historycy posiadają wszystkie stenogramy z posiedzeń rządu niemieckiego i nic
                        tam o takiej relacji nie ma.
                        Jeśli Goering kłamał podczas procesu to niestety nie mamy na to żadnego dowodu.
                        Możemy mu tylko wierzyć albo nie wierzyć.

                        >Polityka niemiecka nigdy nie miała na celu wyniszczenie Żydów, lecz ich
                        wygnanie (...) z tego co wiem Hitler nie miał żadnej polityki eksterminacyjnej.<

                        Goering mówi - i te jego słowa przytacza w artykule p. Karbowiak - że z jego
                        wiedzy wynika że Hitler miał zamiar Żydów wygnać (z Niemiec?, z Europy?) a nie
                        wymordować. Można mu wierzyć lub nie że nie wiedział ale przecież wystarczy że
                        Ty, ubekistan przytoczysz jakiś dokument z podpisem Goeringa przyjmującym do
                        wiadomości fakt mordowania Żydów i już nie będziemy skazani na swoją dobrą lub
                        złą wolę a będziemy mieli dowód że Goering kłamie i pozbędziemy się rozterek.
                        Ale ty ubekistan po prostu mu nie wierzysz i to ci wystarcza ale podczas
                        procesu sądowego to nie wystarcza. Nie powinna wystarczać ale wystarczyła by
                        oskarżonych skazać i to jest przedmiotem krytyki p. Karbowiaka.

                        Podobnie jest z Lammersem; zaprzeczał aby coś mial z tym wspólnego ale mu nie
                        uwierzono i został skazany. Nie udowodniono mu winy ale został skazany.

                        Podobnie w przypadku oskarżonych o bezpośrednie mordowanie Żydów w komorach
                        gazowych. Podobno zagazowano kilka milionów ludzi a podczas procesu nie
                        przedstawiono ani jednego ciała pozbawionego życia za pomocą gazu. Uznano że
                        zostały dla zatarcia śladów zniszczone(spalone). Nawet jeśli tak było to
                        powinny być jakieś inne ślady dla sądu, ekspertyzy techniczne i laboratoryjne
                        ale nie było. Byli tylko ci co ocaleli. Paradoks, świadkami zbrodni są ocaleni,
                        całe tabuny ocalonych z komór gazowych. Niesłychane rzeczy. Niemcy pozbyli się
                        ciał zagazowanych aby pozbyć się dowodów zbrodni natomiast pozwolili przeżyć
                        tysiącom świadków. Niesłychana głupota zdawałoby się takich dokładnych i
                        skrupulatnych morderców.


                        • Gość: Besserwisser Re: wart Pac pałaca i pałac Paca IP: *.atol.com.pl 07.05.07, 00:13
                          Polecam relację świadka rotmistrza Pileckiego:
                          www.polandpolska.org/dokumenty/witold/raport-witolda-1945.htm
                          i informację o marszach śmierci ewakuowanych więźniów z obozów koncentracyjnych:
                          www.ushmm.org/wlc/article.php?lang=en&ModuleId=10005162
                          to dowiesz się, dlaczego ocalało tysiące świadków zbrodni.

                        • Gość: ubekistan Re: wart Pac pałaca i pałac Paca IP: *.chello.pl 07.05.07, 00:28
                          Besserwiser napisał tyle, że mi zostaje mi tylko odnieść się do jednego
                          fragmentu autorstwa Karbowiaka. Oto fakty. Goering był nie tylko dowódcą
                          Luftwaffe. Owszem pod koniec życia chciał pamiętać tylko o tym, ale życiorys
                          mial naprawdę bogaty. Był wspótworcą Gestapo, a jego ulubionym powiedzeniem
                          bylo: "bez rozbicia jajek nie bedzie omletu". To on zainicjował powstanie
                          pierwszych obozow koncentracyjnych w Rzeszy, do ktorych w latch 30. nazisci
                          wsadzali politycznych oponentow. Również jemu Niemcy "zawdzieczają"
                          słynną "Nocy Dlugich Nozy" i to decydował, kto z SA ma przezyc a kto nie.
                          Goering był tym - nie Himmler! - który upowaznil Heydricha do tzw. "rozwiazania
                          kwestii zydowskiej". Jego wplyw na historie III Rzeszy byl ogromny, bo wlasnie
                          Goering byl prawie zawsze, zaraz po Wodzu, przewodnia sila dzialan, choć faktem
                          jest także, że po przegranej bitwy o niebo nad Anglią stracił w oczach Hitlera.
                          Czy ktos taki mógł nie wiedzieć o obozach i eksterminacji? Niech każdy odpowie
                          sobie sam na to pytanie. Karbowiak już to zrobił.
                    • Gość: Besserwisser Re: do kikuta IP: *.atol.com.pl 06.05.07, 23:00
                      Kikut nie zauważyłeś, że są to cytaty z artykułu opublikowanego przez
                      wiceprezydenta Opola w 2006 roku, a nie ma interpretacji?

                      Piszesz: Gdzie tam widzisz zawartą misję prezydenta?
                      Jeśli wiceprezydent nie ma sukcesów na swoim koncie, za to wiele porażek (m.in.
                      odrzucenie Sawki w przetargu na projekt muzeum piosenki, brak dialogu w sprawie
                      racjonalizacji sieci szkół, budżet kumulacji z powodu niezrealizowanych
                      inwestycji), ma natomiast sukcesy w organizowaniu historycznych konferencji, to
                      uprawniony jest wniosek, że jego misją jest historia. Publikacja z
                      podtytułem: „prawda moim mieczem” wskazuje, ze wiceprezydent prowadzi walkę o -
                      cytuję "przewartościowanie całej historii III Rzeszy", jako warunek zrozumienia
                      cyt.: "szeregu wydarzeń w dzisiejszej rzeczywistości". Czy to nie jest misja?
                      Jak to się ma do zadań zarządu miasta?

                      Pytasz: Jeśli nawet kiedyś poglądy pana Karbowiaka były zbliżone do
                      > poglądów postkonserwatywnych to być może dzisiaj są inne?

                      Czy wiceprezydent w ciągu ostatniego roku zmienił poglądy? Gdzie dał temu wyraz?

                      Pierwszy przytoczony przeze mnie akapit jest odrzuceniem przez Karbowiaka
                      pacyfistycznej ideologii i lansowaniem poglądu, że wojna powinna być uznana za
                      legalny środek walki o narodowe interesy.

                      Razi mnie zdanie: "Setki tysięcy ludzi znalazło się na tej podstawie w
                      alianckich, sowieckich i niemieckich obozach koncentracyjnych". Tak jak gdyby
                      alianckie obozy można było postawić na równi z sowieckimi łagrami i niemieckimi
                      kazetami.

                      "Deklaracja trzech mocarstw ZSRR, USA i Wielkiej Brytanii, w której czytamy
                      m.in.: „główni przestępcy wojenni, których czyny nie dadzą się zlokalizować pod
                      względem geograficznym, gdyż dotyczą one kilku krajów, zostaną ukarani na
                      podstawie wspólnej decyzji aliantów” jest dla Karbowiaka przejawem żądzy odwetu
                      i zemsty, a nie dążeniem do ukarania zbrodniarzy wojennych spod znaku swastyki.

                      Używanie pojęcia zbrodniarze wojenni przez Karbowiaka w cudzysłowie należy
                      odczytywać jako negację zbrodni dokonywanych przez hitlerowców. Dla niego
                      przywódcy hitlerowscy jedynie naruszyli zasady prawa wojennego.

                      Karbowiak odrzuca zanegowanie zasady bezwzględnego posłuszeństwa wojskowych
                      wobec kierownictwa politycznego państwa. Ciekawe, czy zasada bezwzględnego
                      posłuszeństwa wojskowych wobec kierownictwa politycznego państwa obowiązuje w
                      odniesieniu do PRL - grudnia 1970 i stanu wojennego? Przecież żołnierze, którzy
                      strzelali do robotników na rozkaz komunistycznych przywódców dostąpili
                      zaszczytu służby socjalistycznej ojczyźnie - używając języka Karbowiaka.

                      Dla niego oskarżenie przez MTW, że stosowanie przez armię niemiecką represji
                      wobec zakładników oraz nieprzyznanie statusu kombatanta członkom formacji
                      partyzanckich, a w efekcie ich rozstrzeliwanie, stanowiło zbrodnie wojenną -
                      jest wątpliwe z punktu widzenia ówczesnego prawa międzynarodowego. O ile takie
                      tezy może stawiać naukowiec - prawnik lub historyk, to nie powinien ich
                      lansować urzędnik finansowany z naszych podatków, skoro to w Polsce
                      rozstrzeliwali Niemcy zakładników 100 lub 50 w odwecie za akcje Armii Krajowej,
                      skoro Armia Krajowa była kontynuacją oporu stawianego agresorowi (polskie
                      władze nie podpisały kapitulacji i nie uznały okupacji III Rzeszy).
                      Karbowiak określa politykę III Rzeszy na terenach okupowanych za pomocą
                      eufemizmu: „kolonialna”. A przecież miała eksterminacyjny charakter (np. akcja
                      AB - eksterminacja polskiej inteligencji). Podobnie, "przykładem szczególnego
                      wojennego bestialstwa" są dla niego zbombardowanie Drezna lub Hamburga przez
                      aliantów, a nie wspomina o zburzeniu Warszawy po powstaniu w 1944 r. Czy
                      dlatego, ze przywołanie zbrodni hitlerowskich utrudniłoby "przewartościowanie
                      całej historii III Rzeszy"?
                      Karbowiak pisze: obecność [Żydów] stanowiła akt politycznej zemsty za okres
                      poniżeń, jakich doznali ze strony narodowych socjalistów. Poniżenia a nie
                      ludobójstwo? Następnie kwestionuje zeznania świadków o czym pisał Ubekistan.

                      Takie poglądy: uznające lincz, a odrzucające proces sądowy, pojmowanie honoru
                      żołnierskiego jako wierne wykonywanie zbrodniczych rozkazów, kwestionowanie
                      holocaustu, akceptacja masowych rozstrzeliwań zakładników i partyzantów jako
                      zgodnych z prawem, postulaty przewartościowania historii III Rzeszy oraz
                      odrzucenie deprecjonowania oddziałów Waffen SS i jednoczesne odrzucenie
                      uznania Stauffenberga i Kuklińskiego za bohaterów (Karbowiak zarzuca kult
                      zdrady w Polsce i Niemczech) mają niewiele wspólnego z tzw. postkonserwatyzmem,
                      a są próbą wybielania zbrodni nazistowskich oraz rehabilitacji III Rzeszy.

                      Powtórzę: jeśli Karbowiak chce być "postkonserwatystą" w takim wydaniu, niech
                      zrezygnuje ze stanowiska wiceprezydenta i dołączy do zespołu czołowego
                      rewizjonisty holocaustu Irvinga, a nam niech wstydu nie przynosi. Głoszenie
                      takich poglądów przez polskiego urzędnika jest haniebne!

    • Gość: Karbonataczke na taczke z Karbo IP: *.zaodrze.punkt.pl 06.05.07, 12:52
      Osobiście uwazam,że pan Karbowiak nie powinien byc na utrzymaniu naszym i za
      społeczne pieniadze głosić tak nieodpowiedzialne przekonania!
      Juz dawno powinien wyleciec!
      Co to nie ma lepszych , odpowiedzialnych i ludzi na poziomie, zeby mogli
      zastępować P.Zembaczyńskiego?
      To wstyd miec takiego reprezentanta "u żłobu" władzy, nic nie załatwia,
      brużdzi , mąci i jedynie sieje niepokój
      • Gość: y Re: na taczke z Karbo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.05.07, 22:16
        W pełni zgadzam się z poprzednikiem
        • Gość: otto Re: na taczke z Karbo IP: *.chello.pl 08.05.07, 15:15
          Znowu odezwali trzej nieudacznicy , kiedyś pod listami OSPN podpisywało się
          sporo ludzi i listy miały sens a teraz przypomina to bełkot kogoś na sporym
          kacu, nie bardzo wiadomo o co konkretnie chodzi.Widać ludzie myślący odeszli.
          • Gość: Igor Re: na taczke z Karbo IP: *.atol.com.pl 08.05.07, 16:56
            Trafne spostrzeżenie, Otto! Wygląda na to, że z Opolskiego Stowarzyszenia
            Pamięci Narodowej zrobiło się Opolskie Stowarzyszenie Politycznych
            Nieudaczników. Nie zmienił się tylko skrót (OSPN). Jeszcze jedna instytucja
            społeczna w Opolu zeszła na psy. Szkoda. Czyżby jakieś fatum ciążyło nad tym
            miastem?
            • Gość: obser Re: na taczke z Karbo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.05.07, 21:02
              Igor- święta racja!!!
              Ale czego wymagać....jaki pan, taki dwór:))
              • Gość: kikut Re: na taczke z Karbo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.05.07, 11:26
                mialem trochę innych ciekawszych zajęć niż czytanie głupot różnych ubekistanów
                i besserwisserów ale co tam niech będzie moja strata

                Jakoś nigdy nie mogłem się zmobilizować aby zająć się słynną skądinąd relacją
                rotmistrza Pileckiego. Wczoraj się poświęciłem i niestety moje przeczucia mnie
                nie myliły; to jest dobra lektura ale dla zabicia czasu. Nie ma żadnej wartości
                jako dokument historyczny. Jako relacja naocznego świadka i bezpośredniego
                uczestnika może nieco poszerzyć wiedzę o warunkach panujących w obozie
                Oświęcimskim ale dla uważnego czytelnika potrafiącego czytać ze zrozumieniem i
                analizować tekst na podstawie wcześniej zweryfikowanych dokumentów od razu
                rzuca się w oczy z góry założona teza autora.

                Zamiarem autora czego zresztą nie krył ani on ani jego przełożeni było
                przekazanie go na zewnątrz czyli dla sojuszników. Dlatego jest on odpowiednio
                spreparowany o czym świadczy numeracja członków organizacji w wśród nich wielka
                ilość oficerów. Niktóre fragmenty są wręcz humorystyczne jak np. te o polaniu
                wodą z węża ogrodniczego delegacji niemieckiej przez więźnia, rozbawienie
                komendanta obozu na wieść o ucieczce więźniów jego służbowym samochodem lub
                składanie meldunku Himmlerowi i inne.
                Podobnie niewiarygodne są relacje o krematoriach elektrycznych czego nie
                potwierdzają żadne dokumenty natomiast są inne które mówią że wszystkie
                pracowały na koksie. Najprawdopodobniej potrzebne były aby zwiększyć wydajność
                dla wielkiej ilości gazowanych więźniów czego nikt nie mógłby osiągnąć
                tradycyjnymi metodami, przecież mówi tam Pilecki o spalaniu 1000 zwłok
                dziennie. Współczesne krematoria gazowe w których osiągana jest temperatura
                ponad 1000 sopni C. potrzebują 1 godziny aby spopielić zwłoki. To można łatwo
                sprawdzić.

                Tworzycie panowie, to do ubekistana i besserwissera, dobraną parę agitatorów i
                propagandystów dostrajających się do kampanii NTO uczestniczącej w nagonce na
                wiceprezydenta Karbowiaka prowadzonej ze względu na zagrożenie ludzi mieniących
                się elitą polityczną i intelektualną opolskiego grajdołka zagrożonych ustawą
                lustracyjną. Wyraźnie pisze o tym redaktor Olszewski.

                PS Artykuł p. Karbowiaka był zamieszczony w Stańczyku 2(33) z 1998 roku a nie w
                2006. Widać jak panowie są zorientowani.
                • Gość: kikut Re: na taczke z Karbo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.05.07, 23:08
                  …Zawiadomienia o śmierci posyłane były do rodzin przez główną izbę pisarską
                  tylko na wyraźne zlecenie wydziału politycznego, gdyż nie zawsze dla
                  niemieckich władz policyjnych wygodna była wiadomość o śmierci więźnia, która
                  przedostawała się na wolność. A to ze względu na trwające nieraz dochodzenie w
                  jakiejś sprawie, gdy innych przetrzymywanych gdzieś w więzieniu szachowano tym,
                  że mają w rękach więźnia X, który im mówi "całą prawdę”. …

                  Pozwoliłem sobie wkleić ten fragment relacji rotmistrza Pileckiego aby
                  wykorzystać go do oceny zjawiska wielokrotnie wykorzystywanego w róznych
                  filmach i książkach na temat tzw. selekcji przeprowadzanych na rampie kolejowej
                  po przybyciu transportu do obozu. Wg tych "dokumentów" esesman od razu z rampy
                  na podstawie wlsnej, subiektywnej oceny część przybyłych kierował do komór
                  gazowych a resztę czyli zdolnych do pracy kierowano do baraków.

                  …Zawiadomienia o śmierci posyłane były do rodzin przez główną izbę pisarską
                  tylko na wyraźne zlecenie wydziału politycznego, gdyż nie zawsze dla
                  niemieckich władz policyjnych wygodna była wiadomość o śmierci więźnia, która
                  przedostawała się na wolność. A to ze względu na trwające nieraz dochodzenie w
                  jakiejś sprawie, gdy innych przetrzymywanych gdzieś w więzieniu szachowano tym,
                  że mają w rękach więźnia X, który im mówi "całą prawdę”. …

                  (...Oficjalna historiografia utrzymuje, że po przybyciu transportu Żydów do
                  Oświęcimia następowała selekcja i ci, którzy zostali uznani za niezdolnych do
                  pracy, kierowani byli natychmiast do komór gazowych. Pisaliśmy wcześniej, iż to
                  nie centrala decydowała kto ma być stracony w komorze gazowej ale władze
                  obozowe. Ważną rolę w tych selekcjach odgrywał lekarz SS, który w swoich
                  decyzjach kierował się wyglądem deportowanych, a więc kierował do komór
                  gazowych tych, którzy, jak relacjonuje esesman Perry Broad, robili wrażenie
                  słabowitych i chorych. Jednym z takich lekarzy w Oświęcimiu byt obersturmführer
                  SS, Heinz Thilo - ten sam, który całkiem słusznie określił Oświęcim/Brzezinkę
                  jako „anus mundi”. Obersturmführer to tyle co podporucznik. Oznacza to, że
                  podporucznik mający nad sobą jeszcze 10 stopni hierarchii służbowej (a 11,
                  jeśli doliczyć Adolfa Hitlera) sam decydował o tym kogo ma posłać na śmierć. I
                  skazywał na śmierć według własnego uznania czy wręcz własnego widzimisię, na
                  podstawie wyglądu zewnętrz¬nego, w chaosie i tłoku jaki panował zwykle na
                  rampie po przybyciu transportu. Skazywał ludzi na śmierć nawet nie wiedząc kim
                  są, nie znając ich nazwisk. Niekiedy działo się to w nocy, bo i o tej porze
                  przybywały transporty. Podporucznik Heinz Thilo miał więcej władzy niż
                  komendant obozu, więcej władzy niż inspektor obozów Richard Glücks! Ba, miał
                  więcej władzy niż sam reichsführer SS! To on decydował samowolnie o życiu i
                  śmierci tysięcy, dziesiątków tysięcy ludzi. Czy jest możliwe aby berlińska
                  centrala oddała taką władzę w ręce zwykłego podporucznika?
                  Odpowiedź: oczywiście, nie. Jest to całkowicie sprzeczne z tzw. pragmatyką
                  służbową, z zasadą hierarchii panującą w SS, a także ze zdrowym rozsądkiem i
                  podstawowymi zasadami racjonalności. Jak Heinz Thilo mógł rozpoznać na pierwszy
                  rzut oka, w panującym na rampie chaosie, niekiedy w nocy kto nadaje się do
                  pracy, a kto ma zostać zamordowany? Skąd miał wiedzieć czy człowiek o
                  słabowitym wyglądzie nie jest np. znakomitym jubilerem albo zegarmistrzem
                  potrzebnym w obozie? Skąd mógł wiedzieć czy jakiś starzec nie jest np.
                  prominentnym więźniem, co do którego centrala ma jakieś specjalne zamierzenia?
                  Pisaliśmy wcześniej o interwencjach z centrali dotyczących konkretnych osób
                  deportowanych do obozu, o zapytaniach w sprawie takiego czy innego
                  deportowanego. Na to wszystko mogło już być za późno ponieważ podporucznik
                  Heinz Thilo skazał tę osobę na śmierć w komorze gazowej, tak na oko, nie
                  konsultując się z nikim w tej sprawie...)

                  • Gość: Besserwisser Re: na taczke z Karbo IP: *.atol.com.pl 10.05.07, 02:25
                    Widać, ze nie czytałes uwaznie raportu Pileckiego. On pisał o obozie
                    koncentracyjnym Auschwitz, a nie o Brzezince - obozie zaglady tzw. Rajsku.
                    Co chcesz udowodnić, ze nie było selekcji? Co z tego ma wynikać?
                    Nie ośmieszaj się i poczytaj: Sereny Gitta,W stronę ciemności. Rozmowy z
                    komendantem Treblinki.
                • Gość: Besserwisser Re: na taczke z Karbo IP: *.atol.com.pl 10.05.07, 02:16
                  Raport Pileckiego miał ci uzmysłowić, ze nie tylko Źydzi byli świadkami
                  ludobójsrtwa.
                  Ot, kikut rewizjonista pisze;
                  "Zamiarem autora czego zresztą nie krył ani on ani jego przełożeni było
                  > przekazanie go na zewnątrz czyli dla sojuszników. Dlatego jest on odpowiednio
                  > spreparowany o czym świadczy numeracja członków organizacji w wśród nich
                  wielka ilość oficerów".

                  Według Józefa Garlińskiego, wiosną 1942 roku w Auschwitz było około 1000
                  wtajemniczonych i zaprzysiężonych członków ZOW.
                  Do organizacji należeli m.in.: płk. Wladysław Surmacki (nr 2759), kpt. dr.
                  Władysław Dering (nr 1723), rtm. Jerzy de Virion (3507), płk. Kazimierz Rawicza
                  (nr 9319), płk. Juliusz Gilewicz (nr 31033), płk Jan Karcz. Tu jest jego klucz
                  do nazwisk:
                  www.polandpolska.org/dokumenty/witold/pilecki-klucz.htm
                  Pilecki: Po wybudowaniu w Birkenau dwóch pierwszych krematoriów na elektryczne
                  spalanie, rozpoczęto budowę dwóch następnych, podobnych. Tymczasem pierwsze już
                  pracowały z całą mocą.

                  Yad Vashem, M-2/261. Fecha: 18 abril [1943], dokument 19

                  Niency ładowali trupy i wywozili je, poza Oświęcim przy pomocy olbrzymich
                  bagrów kopali groby i doły i przylewali je wapnem. Spalanie ofiar przy pomocy
                  pieców elektrycznych jest sotusnkowo mniej sotosowane, bo na dobe w tych
                  piecach mogli spopielic tylko okolo 250 trupów".

                  KL Warschau:
                  Na rogu placu po drugiej stronie znajduje się elektryczne krematorium, które
                  było przez Niemców w okresie przed powstaniowym całkowicie zmontowane i gotowe
                  do pracy.

                  Telegram biura centralnego budownictwa SS i policji Auschwitz z 10 lutego 1943
                  roku do firmy Topf und Söhne:
                  Potwierdzamy otrzymanie Waszej oferty na 5 sztuk potrójnych pieców, włączając w
                  to dwa elektryczne. Obstalowano również praktyczne urządzenie do podawania
                  węgla i urządzenie dla transportu popiołu. Winniście dostarczyć pełne
                  urządzenie krematorium nr 3. Oczekujemy, że zarządzicie niezwłocznie wysłanie
                  wszystkich maszyn z instalacją. Urządzenie powinno być bezwzględnie zakończone
                  do dnia 10 kwietnia 1943 roku.

                  Pilecki:
                  Lagerführer Hans Aumeier, spiesząc konno z Buny na wieczorny apel, spotkał auto
                  z oficerami w drodze. Salutował im grzecznie, dziwiąc się nieco, że szofer
                  prowadzi wóz na stary przejazd kolejowy, już teraz zamknięty,. Auto się jednak
                  szybko cofnęło i przejechało tor w innym miejscu. Zwalił to na wódkę i słabą
                  pamięć kierowcy. Głowy mieli mocne - ucieczka się udała.
                  Lagerführer wrócił do Oświęcimia na sam apel, gdy wszyscy już stali w
                  wyrównanych blokach. Tu się dopiero rozegrała scena. Zameldowano mu, że
                  czterech brakuje na apelu, a co gorsza - że pojechali autem komendanta. Działo
                  się to w baraku Blockführerstuby. Aumeier się prawie wściekł, rwał włosy na
                  głowie, krzyczał, że ich przecież spotkał. Potem z rozpaczą cisnął czapkę na
                  ziemię i ... nagle na głos się roześmiał.
                  Represji żadnych, rozstrzeliwań, ani też stójek dłuższych nie mieliśmy wtedy.
                  Tak było już od lutego 1942 roku.

                  Więźniowie sami lub z pomocą kolegów przygotowywali swoje ucieczki;
                  najsłynniejszym przypadkiem tego rodzaju była ucieczka (20.06.1942r.) czterech
                  więźniów z esesmańskich magazynów żywnościowych, którzy w mundurach
                  esesmańskich i z bronią wyjechali przez punkt kontrolny SS samochodem osobowym
                  z garaży esesmańskich. Przez nikogo nie kontrolowani przejechali przez miasto
                  Oświęcim i przedostali się do Generalnego Gubernatorstwa. W ucieczce brali
                  udział: Kazimierz Piechowski, Stanisław Jaster, Józef Lempart i Eugeniusz
                  Bendera.
                  wiadomosci.onet.pl/1392427,1292,kioskart.html

                  Nadal twierdzisz, ze relacja Pileckiego jest niewiarygodna?

                  A. Karbowiak wysłał swój tekst do indymedia 30.01.2006.
                  poland.indymedia.org/pl/2006/01/18106.shtml?comments=true
                  To, że opublikował go w 1998 r. w Stańczyku wskazuje na trwałość jego poglądów.
                  Na tej stronie można przeczytać: Zasada open publishing oznacza, że *każdy*
                  może wysłać swój materiał i *każdy* materiał zostanie opublikowany.

                  Jaka to nagonka - cytowanie wypowiedzi niegodnych polskiego urzędnika,
                  opłacanego sowicie z naszych podatków.



                  • Gość: kikut Re: na taczke z Karbo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.05.07, 23:42
                    według oficjalnej wersji historycznej tzw. specjalne grupy operacyjne
                    (Einsatzgruppen) wymordowały dziesiątki a może setki tysięcy żydów na zapleczu
                    frontu wschodniego. Skąd o tym wiemy? Ano, z zachowanych raportów pochodzących
                    właśnie z dokumentacji tych oddziałów odnalezionych w zdobytym Berlinie,
                    podobno w budynkach należących do Ministerstwa SS i Policji, którym kierował
                    reichfuerer Heinrich Himmler.

                    W związku z tym ciśnie się do głowy pytanie: czy reichsführer SS Heinrich
                    Himmler był idiotą czy też nie był?
                    Oficjalna historiografia utrzymuje, że Heinrich Himmler ustnie przekazał ustny
                    rozkaz Hitlera dotyczący wymordowania Żydów komendantom tzw. Einsatzgruppen
                    (grupy operacyjne) działających za frontem wschodnim. Musiały to być rozkazy
                    ustne ponieważ nie odnaleziono rozkazów pisemnych. A ustne były dlatego, że
                    Hitler i Himmler chcieli swój ludobójczy plan utrzymać w sekrecie. O
                    metodycznej realizacji tego planu dowiadujemy się z odnalezionych przez Rosjan
                    w Berlinie raportów grup operacyjnych, w których to raportach jest mowa o
                    okolicznościach likwidowania Żydów i podawane są liczby zamordowanych. I tu
                    dochodzimy do kwestii, czy Heinrich Himmler był idiotą czy też nie był.
                    Wyobraźmy sobie, że szef mafii wzywa do siebie swojego zaufanego człowieka i
                    wydaje mu polecenie, ustne ze zrozumiałych względów, żeby zamordował pewną
                    osobę. Potem, zamiast poczekać na niego i usłyszeć krótki
                    meldunek: „załatwione, szefie”, każe mu sporządzić pisemny raport zawierający
                    informacje o tym, kogo, kiedy i jak zamordował. Co więcej, przechowuje ten
                    raport u siebie zamiast go zniszczyć, żeby nie wpadł w ręce policji. Taki
                    człowiek nie nadawałby się raczej na szefa mafii. Odnosi się to w 100% do
                    Heinricha Himmlera. Gdyby Himmler nie był idiotą to po pewnym czasie wezwałby
                    do siebie komendantów grup operacyjnych żeby ustnie złożyli mu raport o
                    wymordowaniu Żydów aby on z kolei mógł ustnie poinformować Hitlera o wykonaniu
                    jego rozkazu. Ale tak nie zrobił. Rozkaz wydał ze zrozumiałych względów ustnie
                    ale raport z wykonania ustnego rozkazu był, z niezrozumiałych względów,
                    pisemny! Himmler nie był idiotą kiedy wydawał ustny rozkaz, bo dobrze wiedział,
                    że rozkaz pisemny mógłby być dowodem zbrodni. Ale raport z wykonania zbrodni
                    chciał mieć na piśmie, więc jednak musiał być idiotą. Ale skądinąd wiemy, że
                    Himmler, który na pewno nie miał kwalifikacji moralnych aby zostać członkiem
                    Armii Zbawienia (zresztą jaki minister spraw wewnętrznych ma takie
                    kwalifikacje) to jednak idiotą nie był. Pojawia się więc nierozwiązywalna
                    sprzecz¬ność. Dodajmy, że Himmler nie tylko, iż oczekiwał pisemnych raportów to
                    nie wymagał również aby ich autorzy posługiwali się „językiem maskującym” dla
                    utrzymania tajemnicy. Gdyby raporty były pisane „językiem maskującym” to
                    świadczyłoby to o tym, że próbował się jakoś zabezpieczyć na
                    okoliczność „wpadki”. Mógłby się potem tłumaczyć, że przecież w raporcie jest
                    mowa o „30.000 przesiedlonych Żydach” co oznacza, że zostali oni przesiedleni.
                    Tymczasem w raportach grup operacyjnych zamiast pisać: „50.000 Żydów zostało
                    przesiedlonych (ewakuowanych, oddzielnie umieszczonych, deportowanych,
                    specjalnie potraktowanych)”, całkowicie otwarcie, z pełnym lekceważeniem
                    wymogów tajności pisano: „50.000 Żydów zostało zlikwidowanych” albo „dokonano
                    egzekucji 50.000 Żydów”. Takie postępowanie wydaje się całkowicie
                    niezrozumiałe. Ale staje się zrozumiałe jeśli uświadomimy sobie, że przez ponad
                    pięćdziesiąt lat, jakie minęły od zakończenia wojny, nie dokonano ani jednej
                    ekshumacji zwłok setek tysięcy rozstrzelanych Żydów i nie znaleziono
                    gigantycznych grobów masowych, które mieściły dziesiątki tysięcy zwłok.
                    Twierdzi się, że wszystkie ślady masowych zbrodni zostały perfekcyjnie usunięte
                    przez Niemców. Ponieważ nie ma śladów zbrodni to skąd mielibyśmy wiedzieć, że
                    zbrodnia została popełniona? Ano właśnie z cudownie zachowanych raportów grup
                    operacyjnych! Bez tych raportów prawda nigdy by nie została ujawniona. Czy
                    jednak Himmler kazał pisać raporty, podawać dokładne liczby zamordowanych
                    Żydów, nie stosować „języka maskującego” po to aby w sytuacji, gdy nie będzie
                    materialnych śladów zbrodni, bo te rozkazał przecież zatrzeć, prawda o
                    zbrodniach mogła zostać odkryta? Ale jak w takim razie wytłumaczyć fakt, że jak
                    pisze w swoich wspomnieniach Rudolf Höss, na rozkaz Himmlera musiano w
                    Oświęcimiu palić po każdej większej akcji wszystkie dokumenty, które mogły
                    stanowić źródło informacji o liczbie zamordowanych. Höss pisze również, że
                    według relacji Eichmanna, także u Reichsführera Himmlera i w Głównym Urzędzie
                    Bezpieczeństwa Rzeszy zniszczono wszystkie dokumenty. Więc jednak Himmler nie
                    chciał aby dokumentacja zbrodni się zachowała. Na szczęście odpowiednie komórki
                    rozpoznawcze Armii Czerwonej odnalazły zostawione beztrosko przez Himmlera
                    raporty grup operacyjnych.
                    Odpowiedź: Z powyższej analizy wynika, że Himmler równocześnie był i nie był
                    idiotą.

                    Tak na marginesie urzędników; uważam że 9 złotówek na 10 wydanych na urzędników
                    jest wyrzuconych w błoto. I jeszcze jedno - dlaczego Tobie i innym do Ciebie
                    podobnym nie przeszkadzają zachwyty nad Bohaterami Armii Czerwonej wypowiadane
                    publicznie przez luminarzy naszego opolskiego światka naukowego i artystycznego
                    pochodzącego jeszcze z nadania "batki" Stalina? Przecież ci z czerwoną gwiazdą
                    na czapkach posłali do piachu kilkakrotnie więcej ludzi?
                    • Gość: Besserwisser Re: na taczke z Karbo IP: *.atol.com.pl 11.05.07, 09:39
                      Nie odchodź od tematu tego wątku i nie poddawaj w wątpliwość kolejnych
                      nazistowskich zbrodni odwołując się do poziomu inteligencji Himmlera
                      www.ushmm.org/wlc/article.php?lang=en&ModuleId=10005130
                      Nie pisz, ze nie było ekshumacji.
                      O ekshumacji w Ponarach:
                      www.ipn.gov.pl/wai/pl/194/3327/
                      Przeczytaj "Relacje z Kresów" - relacje Źydów, którzy uciekli do Warszawy i na
                      prośbę Ringelbluma opisali swoje doświadcenia, ale nie prezyli.

                      Nie pisz o artystach i naukowcach ogólnikami. Podaj treść ich wypowiedzi i
                      źródło, to mozemy dyskutować.

                      W tym wątku dyskusja dotyczy kwestii, czy polski urzędnik moze głosić poglądy
                      uznające lincz, a odrzucające proces sądowy, pojmowanie honoru
                      żołnierskiego jako wierne wykonywanie zbrodniczych rozkazów, kwestionowanie
                      holocaustu, akceptacja masowych rozstrzeliwań zakładników i partyzantów jako
                      zgodnych z prawem, postulaty przewartościowania historii III Rzeszy oraz
                      odrzucenie deprecjonowania oddziałów Waffen SS i jednoczesne odrzucenie
                      uznania Stauffenberga i Kuklińskiego za bohaterów (Karbowiak zarzuca kult
                      zdrady w Polsce i Niemczech). W ten sposób wiceprezydent wybiela zbrodnie
                      nazistowskie oraz dokonuje rehabilitacji III Rzeszy.
                      W dodatku głosi je pomimo protestu w 2004 r. na łamach prasy i polecenia
                      prezydenta, abhy nie wypowiadał się na tematy historyczne.
                      • Gość: kikut Re: na taczke z Karbo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.05.07, 10:24
                        właściwie to mi się już nie chce polemizować z Tobą ponieważ posiadasz za małą
                        główkę. No może jeszcze jakiś wpis wieczorem popełnię ponieważ teraz nie mam
                        czasu dla ciemniaków po WUML-u
                        • Gość: Besserwisser Re: na taczke z Karbo IP: *.atol.com.pl 11.05.07, 10:34
                          Tym postem dowiodłeś, że nie ma żadnych argumentów, by obronić Karbowiaka.
                          Skąd wiesz, jaką mam główkę? Nie jestem ciemniakiem po WUMLu. Mam dyplom
                          szacownego uniwersytetu. Dzięki gruntownemu wykształceniu posługuję się
                          wyłącznie rzeczowymi argumentami i dlatego nie muszę uciekać się do strzelania
                          z procy ad personam. A strzelając z procy, jak wiadomo, często się nie trafia.

                          Karbowiak powinien zrezygnować ze stanowiska, co było do udowodnienia.
                          • Gość: kikut Re: na taczke z Karbo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.05.07, 17:41
                            mam nadzieję, że tym uniwersytetem nie jest nasza Opolska Alma Mater.

                            Co do Twoich argumentów to składają się na nie wyłącznie relacje świadków które
                            w żadnym z interesujących nas wypadków nie stanowią wartościowych świadectw.

                            Pierwszym „prawdziwym” rewizjonistą „Holocaustu” był Francuz Paul Rassinier
                            (1906-1967), były więzień obozów koncentracyjnych w Buchenwaldzie i Dorze. Jego
                            najważniejsze książki to Kłamstwo Odyseusza (1950), Odyseusz zdradzony przez
                            przyjaciół (1960). Prawdziwy proces Eichmanna (1962) i Tragedia europejskich
                            Żydów (1964). Rassinier analizu¬jąc relacje i wspomnienia Francuzów
                            deportowanych do obozów koncentracyjnych doszedł do wniosku, że wiele z nich
                            podobnych jest do opowieści Odyseusza. który przeżył sto, lecz opowiadał o
                            tysiącu przygód. Rassinier zakwestionował również obraz obozu oparty na
                            schemacie: prześladowcy - esesmani i prześladowani - więźniowie, wskazując na
                            rolę tych zorganizowanych i uprzywilejowanych grup więźniów, którzy opanowali
                            hierarchię obozową zajmując wszystkie ważniejsze funkcje i tworząc sieć
                            powiązań i układów, co pozwalało im nie tylko przetrwać, ale nawet zapewnić
                            sobie wygodniejsze życie w obozie. Rassinier pokazywał walkę o władzę i
                            przywileje toczoną w łonie tej klasy „pod-rządzącej” wyniesionej ponad szare
                            masy zwykłych więźniów i metody tej walki oraz analizował mechanizmy „wyzysku”
                            praktykowanego przez obozowych prominentów wobec „klasy rządzonej”. Wszystko to
                            działo się za wiedzą i zgodą administracji obozowej, której było na rękę, że
                            część więźniów w zamian za przywileje pomaga jej rządzić obozem. Podobnie
                            sytuację w Auschwitz przedstawia rotmistrz Pilecki.

                            Według rewizjonistów; „Holocaust” jest mitem, ale mitem opartym na
                            prawdziwych, tragicznych i strasznych często wydarzeniach, które jednak widzieć
                            należy w kontekście dwudziestowiecznej wojny totalnej, prowadzonej bezwzględnie
                            i brutalnie przez WSZYSTKIE zaangażowane w nią strony, i które porównywalne są
                            pod każdym względem z sekwencjami innych tragicznych wydarzeń tamtych lat.
                            Rewizjoniści uważają, że zwycięzcy nigdy nie piszą prawdziwej historii,
                            tymczasem historyk powinien bezwzględnie przestrzegać zasad „audiatur et altera
                            pars” oraz „de omnibus dubitandum est”, maksymalnie obiektywnie podchodzić do
                            tematu, badać go przy pomocy zawsze takich samych metod i procedur oraz w
                            otwartej debacie rozważać wszystkie dowody i argumenty niezależnie od tego, czy
                            kogoś „obciążają” czy też „uniewinnia¬ją”. Oskarżają oni powojennych historyków
                            o to, że nie badają okresu lat 1933-45 z takim chłodnym dystansem, z jakim
                            badają okres wojen punickich, a więc uwzględniając nie tylko opinie i źródła,
                            które przekazali potomnym zwycięzcy Rzymianie; że nie potrafią lub nie chcą
                            rekonstruować obrazu np. Adolfa Hitlera z takim obiektywizmem jak w przypadku
                            egipskiego faraona czy rzymskiego cesarza.

                            Każdy wypadek samochodowy, każdy zwykły mord jest natychmiast badany przez
                            biegłych i specjalistów. Gdy zamordowany zostaje człowiek, w pierwszym rzędzie
                            bada się narzędzie zbrodni - obojętnie pistolet, siekierę, nóż czy truciznę. W
                            przypadku „Holocaustu”, tej „największej zbrodni w historii świata” musiało
                            upłynąć kilka dziesiątków lat, aby powstała szczegółowa, techniczno-
                            kryminologiczna ekspertyza na temat tak bardzo niekonwencjonalnego narzędzia
                            zbrodni. Ekspertyzę komór gazowych Oświęcimia/Brzezinki i Majdanka sporządził
                            Fred Leuchter w 1988 roku, potem przyszły następne: inżyniera Waltera Lueftla z
                            Austrii, przewodniczącego Austriackiej Izby Inżynierskiej, oraz
                            najdokładniejsza, weryfikująca błędy i nieścisłości Leuchtera w zakresie badań
                            chemicznych, ekspertyza Germara Rudolfa. Według Leuchtera, Lueftla i Rudolfa, z
                            rozmaitych technicznych, chemicznych i fizykalnych przyczyn, nie było możliwe
                            uśmiercanie gazem milionów (czy choćby setek tysięcy) ludzi w pomieszczeniach
                            nazywanych komorami gazowymi.
                            • Gość: Besserwisser Re: na taczke z Karbo IP: *.atol.com.pl 12.05.07, 02:44
                              To, że w obozach, podobnie jak w gettach nie było jasnego podziału na katów i
                              ofiary nie jest odkrywcze. Wciąganie ofiar do machiny zabijania było
                              charakterystyczne dla nazistów. Zostało to opisane w wielu relacjach i
                              opracowaniach naukowych.
                              Doprawdy nie rozumiem po co cytujesz z uporem godnym lepszej sprawy poglądy
                              rewizjonistów, skoro nie jest istotne, czy w wyniku działań Einsatzgruppen
                              zamordowanych zostało ponad milion Żydów, Polaków, Rosjan, Ukraińców itd.
                              czy ta liczba jest mniejsza. Zbrodnia ta pozostaje zbrodnią ludobójstwa. Warto
                              zacytować Waltera Lueftla: Of course, such a reduction does not lessen the
                              [gravity of the] crime in any way (The Journal of Historical Review, Winter
                              1992-93 (Vol. 12, No. 4), s. 392.
                              Piszesz o dwudziestowiecznej wojny totalnej, prowadzonej bezwzględnie
                              > i brutalnie przez WSZYSTKIE zaangażowane w nią strony.
                              Jednak skala brutalności i bezwzględności była rózna. Porównywać mozna tylko
                              hitleryzm ze stalinizmem.

                              Nadal nie rozumiem, jaki jest związek pomiędzy przytaczanymi poglądami
                              rewizjonistów holocaustu i poglądami Karbowiaka, który uwaza np., ze nie nalezy
                              deprecjonować oddziałów Waffen SS, a przeciez były one wykorzystywane do akcji
                              policyjnych, represyjnych, w eksterminacji Żydów i mają na swoim koncie wiele
                              zbrodni.
                              Moja argumentacja opiera się wylacznie na relacjach świadków? Nie ma innych
                              dowodów na zburzenie Warszawy? Zamówienie krematoriów to relacja świadka?
                              Zdjęcia i film na stronie Holocaust Museum to relacja? Informacje o akcji AB
                              nie opieraja się na relacjach świadków, tylko dokumentach. Przeprowadzono tez
                              ekshumację w Palmirach w latach 1946-1947. Ucieczki z Auschwitz są
                              udokumentowane, w tym ta, opisywana przez Pileckiego.
                              Czyzbyś sądził, ze zbrodnie nazistowskie są wymysłem świadków i nie ma zadnych
                              innych dowodów. To zaiste cos nowego!

                              A Karbowiak powinien odejść!

                            • Gość: sceptyk Re: na taczke z Karbo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.05.07, 07:48
                              Mam pytania do kikuta: jeżeli Holocaust jest mitem, nie było komór gazowych
                              itp., to co stało się z miliomi Żydów europejskich, którzy gdzieś "znikli" w
                              czasie II wojny światowej? Co stało się milionami Żydów polskich?
                              • Gość: Besserwisser Re: na taczke z Karbo IP: *.atol.com.pl 13.05.07, 22:34
                                Chyba kikut stracił koncept i nie wie, co odpowiedzieć na Twoje pytania.
                                A Karbowiak musi odejść.
                                • Gość: kikut Re: na taczke z Karbo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.05.07, 17:53
                                  he he Besserwisser, na to nie licz.
                                  W Twoim ostatnim wpisie wyczuwam pewną bezradność dlatego nie będę się nad Tobą
                                  znęcał. Pozwolę sobie przypomnieć Ci o obowiązującej w Polsce od 1997 roku
                                  nowej ustawie zasadniczej gwarantującej każdemu wolności obywatelskie do
                                  których należy wolność wyrażania swoich poglądów art. 54 pkt.1. Polecam lekturę
                                  Wszelkie ustawy np. o IPN jest aktem prawnym niższego rzędu.

                                  Co Ty Besserwisser, z uma naszedłszy, z tą Warszawą. Co Warszawa ma wspólnego z
                                  holo-kolo? A'propos krematorium elektrycznego, przypominam o czytaniu ze
                                  zrozumieniem; to co cytujesz, jeśli coś takiego rzeczywiście miało miejsce to
                                  ma znamiona reakcji (potwierdzenia otrzymania) na ofertę.

                                  Musiaałbym znać Twoje wiadomości na temat zwykŁego SS czyli sztafet ochronnych
                                  (Schutz Staffeln) i Waffen SS. Zwalczanie partyzantki na tyłach frontu jest
                                  bardzo ważnym zadaniem dla funkcjonowania walczących wojsk i ich zaopatrzenia.
                                  Zwykle zajmują się tym jednostki antyterrorystyczne (specjalne i policyjne).
                                  Jednak czasami to nie wystarcza i wtedy sięga się do jednostek operacyjnych, w
                                  tamtych czasach były to także jednostki Waffen SS ale nie tylko.
                                  • Gość: Besserwisser Re: na taczke z Karbo IP: *.atol.com.pl 14.05.07, 18:37
                                    Bezradność wyczuwasz, ale swoją.
                                    Pozwolę sobie ci przypomnieć o odpowiedzialnosci politycznej. Jeśli
                                    wiceprezydent chce głosić nadal głosić poglądy
                                    uznające lincz, a odrzucające proces sądowy, pojmowanie honoru
                                    żołnierskiego jako wierne wykonywanie zbrodniczych rozkazów, kwestionowanie
                                    holocaustu, akceptacja masowych rozstrzeliwań zakładników i partyzantów jako
                                    zgodnych z prawem, postulaty przewartościowania historii III Rzeszy oraz
                                    odrzucenie deprecjonowania oddziałów Waffen SS i jednoczesne odrzucenie
                                    uznania Stauffenberga i Kuklińskiego za bohaterów (Karbowiak zarzuca kult
                                    zdrady w Polsce i Niemczech) i w ten sposób wiceprezydent wybielać zbrodnie
                                    nazistowskie oraz dokonywać rehabilitacji III Rzeszy, to niech zrezygnuje ze
                                    stanowiska.
                                    To ty zamiast dyskutować o poglądach Karbowiaka, pomimo mojego przywoływania do
                                    porządku, upowszechniasz poglądy rewizjonistów holocaustu.
                                    Przypominam, ze dane o krematoriach elektrycznych to odpowiedź na twoją próbę
                                    podwazania wiarygodnosci relacji Pileckiego poprzez twierdzenie, ze nie było
                                    krematoriów elektrycznych. Jakie ma znamiona przytoczona korespondencja nie ma
                                    związku z twoim zarzutem.
                                    Widzę, ze zadałeś sobie trud i jeszcze raz przeczytałeś moje posty. Wyjaśniam o
                                    co chodzi z Warszawą. Dla Karbowiaka "przykładem szczególnego
                                    wojennego bestialstwa" są zbombardowanie Drezna lub Hamburga przez aliantów
                                    oraz Tokio, Hiroszima i Nagasaki, a nie wspomina o zburzeniu Warszawy po
                                    powstaniu w 1944 r. i 250 tys. ofiar wśród ludnościcywilnej, chociaz
                                    skrupulatnie podaje liczby ofiar alianckich nalotów. Nasuwa się więc pytanie:
                                    Czy dlatego, ze przywołanie zbrodni hitlerowskich
                                    utrudniłoby "przewartościowanie całej historii III Rzeszy"?
                                    Mam tyle wiadomości na temat SS, zeby wiedzieć, ze te oddziały uczestniczyły w
                                    eksterminacji Żydów, a takze egzekucjach bojowników Armii Krajowej.



                                    • Gość: kikut Re: na taczke z Karbo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.05.07, 20:03
                                      wiesz Besserwisser dostrzegam jedną wielką korzyść z naszej polemiki,
                                      przynajmniej się czegoś dowiedziałeś i nie tylko Ty (na co liczę). Mam na myśli
                                      Drezno i Hiroszimę, to miejsca bezprzykładnego w dziejach świata bestialstwa
                                      • Gość: Besserwisser Re: A Warszawa? IP: *.atol.com.pl 14.05.07, 20:21
                                        • Gość: kikut Re: A Warszawa? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.05.07, 21:49
                                          no cóż Warszawa to sprawa nasza i przywódców-polityków
                                        • Gość: gość Re: A Warszawa? IP: 213.17.147.* 16.05.07, 08:42
                              • Gość: do sceptyka Re: na taczke z Karbo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.05.07, 17:19
                                Zamiast odpowiedzi zadam ci proste pytanie; przed II wojną światową we
                                Wrocławiu mieszkało 700 tysięcy Niemców. Dzisiaj ich już tam nie ma. Czyżby
                                zostali wszyscy zagazowani?

                                kikut
                                • Gość: do kikuta Re: na taczke z Karbo IP: *.atol.com.pl 14.05.07, 18:46
                                  Moze napisz, gdzie Niemcy wysiedlili 3,5 mln polskich Żydów. Chyba nie do
                                  Besarabii, Górnej Adygi i Alzacji na miejsce przesiedlonej ludności niemieckiej
                                  do Polski w ramach akcji Heims in Reich? Przeciez po wojnie ich tam nie było!
                                  • Gość: kikut Re: na taczke z Karbo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.05.07, 19:58
                                    na Madagaskar
                                    • Gość: Besserwisser Re: na taczke z Karbo IP: *.atol.com.pl 14.05.07, 20:20
                                      Niemiecka flota była zbyt mała i dlatego ten pomysł był nierealny.
                                      • Gość: Besserwisser Re: na taczke z Karbo IP: *.atol.com.pl 14.05.07, 20:23
                                        Jeszcze jedno,
                                        Karbowiak powinien odejść!
                                        • Gość: MIeszaniec Plagiat IP: 217.173.202.* 14.05.07, 21:46
                                          Uważaj bo Lepper pozwie cię do sądu za plagiatQ!
                                          :)
                                          • Gość: Besserwisser Re: Plagiat IP: *.atol.com.pl 15.05.07, 02:43
                                            Nie boję się, bo to tylko zapozyczenie :-)
                                            • Gość: kikut Re: Plagiat IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.05.07, 12:20
                                              musicie zmienić styl bo na tym poziomie nie będziemy rozmawiać (wcale nie mam
                                              na myśli poziomu wicepremiera Leppera)
                                              • Gość: Besserwisser Re: Plagiat IP: *.atol.com.pl 15.05.07, 16:14
                                                A o czym jeszcze chcesz rozmawiać? O rozkazie Hitlera, zeby zburzyć Warszawę
                                                dom po domu, a ocalałą ludność wypędzić? Przeciez jak piszesz to nasza sprawa i
                                                zbrodniarzy hitlerowskich, którzy zmietli z powierzchni ziemi naszą piękną
                                                stolicę zwaną przed wojną Paryzem wschodu.
                                                • Gość: Bodzio Re: Plagiat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.07, 16:17
                                                  trudno do Rosjan mieć pretensje ze zniszczyli podczas walk Berlin. Też
                                                  niebrzydkie miasto
                                                  • Gość: Besserwisser Re: Plagiat IP: *.atol.com.pl 16.05.07, 00:25
                                                    Nie porównuj zniszczenia Berlina z Warszawą. Berlin został zniszczony w 20
                                                    (centrum w 50%), a Warszawa w 85% (Stare Miasto w 100%).
                                                    Raport końcowy (Schlussbericht) gubernatora dystryktu warszawskiego z 20
                                                    grudnia 1944 r. – sporządzony przez dr. Friedricha Gollerta jako ściśle tajny –
                                                    stwierdza: „Nie można oczywiście ustalić dokładnej liczby zabitych, ponieważ
                                                    jeszcze dziś dziesiątki tysięcy leżą zasypane w ruinach.
                                                    Różne jednak obliczenia stale dają ten sam wynik, że liczba zabitych po stronie
                                                    polskiej wynosi co najmniej 180 tys., a prawdopodobnie 200 tys."
                                                    zbiorcze zestawienie strat Warszawy w ludziach za cały okres wojny i okupacji:
                                                    Wrzesień 1939 20 000
                                                    Egzekucje i mordy 82 000
                                                    Zagłada Żydów latem 1942 310 000
                                                    Zagłada Żydów wiosną 1943 60 000
                                                    Powstańcze wojsko 10 000
                                                    Powstańcza ludność cywilna 150 000
                                                    Zgony w obozach koncentracyjnych 45 000
                                                    Zgony na robotach przymusowych w Rzeszy 52 000
                                                    Razem 729 000.
                                                    Globalny szacunek zniszczeń zabudowy i wyposażenia technicznego miasta wynosił
                                                    84 proc.
                                                    źródło: MAREK GETTER, STRATY LUDZKIE I MATERIALNE W POWSTANIU WARSZAWSKIM
                                                  • Gość: kikut Re: Plagiat IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.05.07, 11:18
                                                    Bodzio zapewne ma na myśli że zniszczenie (20% czy 80% jest sprawą drugorzędną)
                                                    Berlina w walkach było konsekwencją wojny, którą wywołali Niemcy. Powstanie
                                                    Warszawskie było wzniecone przez ówczesne kierownictwo polityczne i wojskowe
                                                    Armii Krajowej i to ich obciążają skutki tego powstania. Ta rozumiem wpis Bodzia
                                                  • Gość: Besserwisser Re: Plagiat IP: *.atol.com.pl 16.05.07, 15:44
                                                    Nie wiem, co miał Bodzio na myśli. Ale obiązanie odpowiedzialnością za
                                                    zburzenie Warszawy kierownictwo polityczne i wojskowe Armii Krajowej a nie
                                                    Hitlera i Himmlera, którzy wydali rozkazy zrównania miasta z ziemią juz po
                                                    kapitulacji powstańców jest nie do przyjęcia.

                                                    Poza tym czym innym są zniszczenia w wyniku działań wojennych, a czym innym
                                                    celowe burzenie i palenie po ustaniu takich działań.



                                                  • Gość: kikut Re: Plagiat IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.05.07, 18:30
                                                    demokratyczne wojny totalne nie podlegają żadnym ograniczeniom czego dowodem
                                                    choćby użycie bomby atomowej przeciwko ludności cywilnej w Japonii.

                                                    USA do dnia dzisiejszego nie podpisały konwencji genewskich
    • Gość: olaboga Karbowiaczek ci ja IP: *.atol.com.pl 16.05.07, 19:55
      Karbowiaczek jeden
      ma koszulek siedem,
      każda, o mój Boże,
      w brunatnym kolorze.
      • Gość: Besserwisser Re: Karbowiaczek ci ja IP: *.atol.com.pl 16.05.07, 21:57
        Brunatne koszule
        codzień zmienia,
        ale nie poglądy,
        co nie tylko mnie wpienia!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka